kopperek
08.02.03, 21:25
Wielki ruch zapanował i podniecenie dnia pewnego w
Królestwie Turyngów, albowiem wieści o wojnie
nieuchronnej nadeszły i spokój mieszkańców krzemowych,
stateczność i dobrobyt z dawien dawna miłujących
zburzyły. W całym kraju krzątaninę wielką rozpoczęto i
przygotowania nadzwyczajne. Najtęższe zaś w Królestwie
umysły kwarcowe jak co dzień przy wielkim stole w
pałacowej karczmie zasiadły, gdzie trunki najlepsze w
całym kraju podawano, umysł wybornie rozjaśniający, by
problemy przedyskutować państwowe.
- Tak nam to wygląda - Książę Wielki Binarny
przedstawiał, głównym marszałkiem na dworze króla
Tyrynga Pierwszego będący - że za godzin sześćdziesiąt
wielką armię Turyngan na wojnę wystawić nam przyjdzie,
a to nam dziś tylko wiadomo, że ich liczba większa niż
trzydziesta druga potęga dwójki być nie może, bo tyle
naród nasz niezwyciężony pod rządami Jego Światłości
osobników liczy.
- Wiekie badania i przeglądy kontrolne od wczoraj
prowadzimy - rzekł tedy hetman Bitnicki, szklanicę
pękatą odstawiwszy i piankę plazmową niezrównaną z ust
otarłszy - by ostateczną liczbę do kampanii zdolnych
poznać, ale co wam mogę powiedzieć, to że akcję tą na
godzinę przed wyruszeniem armii skończymy, wielka jest
bowiem troska naszego pana o obywateli dobro i
detaliczność kontroli stąd wynikająca.
Co powiedziawszy, wzrok zatroskany na twarze
słuchaczy skierował, głowami kiwających nad
prawdziwością słów ministra a mądrość swojego władcy
kontemplujących.
- W tym rzecz jednak najpilniej rozwiązania żądająca
- głos Książę Binarny ponownie zabrał - że armię naszą
na oddziały podzielić trzeba i na czele każdego z nich
hetmana postawić, a król w poczuciu swoim
sprawiedliwości znieść nie może, by dwa dowolne
oddziały różną liczbę żołnierzy liczyły, innych tym
samym trosk różnym hetmanom przysparzając.
Co powiedziawszy, szklanicę z nektarem złocistym
podniósł i łyk potężny pociągnąwszy, zapas sił
witalnych a rozumu klarowność podreperował.
- Wiadomym jest oczywiście dla panów - rzekł hetman,
znowu uwagę na drugi koniec stołu skupiając - że pan
nasz, w swej przenikliwości niezrównany i świadom
ułomności natury krzemowej, od zawsze nie pozwala
żadnemu hetmanowi liczbą większą niż szesnasta potęga
dwójki żołnierzy dowodzić, by każdego z nich pamiętać
potrafił i talenta jego bojowe optymalnie
wykorzystywał. Sam zaś, głównym wodzem armii będąc i
osobisty kontakt z każdym hetmanem mieć musząc, ich
liczbę róznież na szesnastą potęgę dwójki ustalił,
rozsądku swego a skromności dowód dając i własnych
możliwości pysznie nie przeceniając.
- Dlatego - marszałek, skupienie i mądrość na twarzach
towarzyszy czytając, rzecz podsumować zdecydował -
problem, który dziś w gronie tym zacnym rozwiązać nam
przyszło, na odszukaniu sposobu podziału naszej armii
na oddziały polegać będzie, tak jednak, by dla
każdej liczby żołnierzy, która na polach podzamkowych
za szećdziesiąt godzin niecałych stanąć może, sposób
ten uwag Najjaśniejszego Pana bezwzględnie
przestrzegał, a najmniejszej możliwej liczbie żołnierzy
do swoich domów, ku hańbie wiecznej, powrócić
nakazywał. By, gdy żołnierze do stolicy zjadą, bez
zwłok dalszych i według planu z góry ułożonego armię
zhierarchizować i na czas w kierunku wroga wyruszyć, ku
wielkim zwycięstwom naszego króla a wiecznej narodu
chwale...
* * *
Czy potrafisz zaproponować algorytm, który dla dowolnej
liczby żołnierzy - z zachowaniem powyższych więzów -
pozwoli znaleźć optymalną liczbę oddziałów i żołnierzy
przypadających na każdy z nich? Jeśli masz jakiś
pomysł, a nie jesteś pewien jego "optymalności",
przedstaw go tutaj, a może wspólnymi siłami jego
przydatność ocenimy i z czasem do najsłuszniejszej
metody dojdziemy...;) Oczywiście - przedstawienie planu
nie uwzględniającego wskazówek króla karane jest
ścięciem głowy i szeregiem innych szykan, o których już
tylko Cardemon opowiedzieć by potrafił....
pozdrawiam - Kopperek