Dodaj do ulubionych

liryka, liryka...

    • ralston We dwoje 24.03.05, 09:17
      We dwoje
      /A. Osiecka/

      Zatrzymaj się chmuro nad nami,
      Zatrzymaj się Boże oko,
      W twoich gotykach jest dal za dalami,
      A u mnie w duszy - wysoko...

      Zatrzymaj się chmuro gdy możesz,
      I schowaj nas w ciepłym zmroku,
      W twoich dolinach jest pięknie i dobrze,
      A u mnie w duszy - niepokój...

      W pokoju, za szafą, przy matce - we dwoje.
      Nad wodą - przygodą, na kładce - we dwoje.
      Przez bary - koszmary, ulice, bez żadnych pieniędzy na styczeń...
      W czekaniu na gwiazdę, na sygnał, na znak, we dwoje, we dwoje

      [- bo jak?

      Zatrzymaj się chmuro nad nami,
      Zatrzymaj się Boże serce.
      Teraz, gdy chcemy, to już mamy.
      Czy wolno jeszcze chcieć więcej?!

      W salonie rzeźbionym stylowo - we dwoje.
      W rozmowie z angielską królową - we dwoje.
      W podróży przez porty i dale, i w tangu, przez rauty i bale...
      W godzinie, gdy zegar powtarza tak...tak... We dwoje, we dwoje

      [- bo jak?

      Zatrzymaj się chmuro nad nami,
      Zatrzymaj się Boża łąko,
      Otul niebiesko - białymi trawami
      Wyschnięte maki i kąkol...

      W siwiźnie koloru popiołu - we dwoje.
      W samotnym siadaniu do stołu - we dwoje.
      W podróży przez grypy i zdrady,
      Przez burze i deszcze i grady,
      W nadziei, że warto, że jednak, że tak,
      We dwoje, we dwoje, we dwoje...

      Bo jak?
      • chatka_ Liryka, liryka... 25.04.05, 22:32
        Co z ta wiosna w nas, od miesiaca ani jednego wiersza :(
        • ralston Re: Liryka, liryka... 26.04.05, 08:47
          chatka_ napisała:

          > Co z ta wiosna w nas, od miesiaca ani jednego wiersza :(


          A skąd tu lirycznego nastroju nabrać, skoro PIT-y trzeba wypełniać. Sama
          proza...
          • awee Re: Liryka, liryka... 26.04.05, 09:29
            ralston napisał:

            > A skąd tu lirycznego nastroju nabrać, skoro PIT-y trzeba wypełniać. Sama
            > proza...


            w czasie wypełniania dokumentów może wyjść liryka napita :]
          • chatka_ Re: Liryka, liryka... 27.04.05, 13:25
            ralston napisał:

            > A skąd tu lirycznego nastroju nabrać, skoro PIT-y trzeba wypełniać. Sama
            > proza...

            A potem bedzie dlugi weekend, dzien Matki, Dziecka i znowu nie bedzie czasu na
            milosc w slowach ... :(
            ;)
    • annabl Elementy 26.04.05, 22:24
      Pytasz, z ilu elementow
      Musi wiersza byc osnowa,
      Zeby laik byl wzruszony,
      Znawca zas sie delekowal.

      Milosc musi nade wszystko
      W dobrym wierszu zawsze goscic;
      Tylez lepiej on brzmiec bedzie,
      Im jest wiecej w nim milosci.

      Musi byc w nim tez brzek szklanic,
      Nic lepszego nad to nie ma,
      Bo dla tych co lubia wypic,
      Najpiekniejszy to jest temat.

      Brzek oreza tez potrzebny,
      Musza brzmic bojowe rogi,
      Bo gdy w bitwie czlek zwycieza,
      To sie wtedy czuje bogiem.

      Dalej musi tez koniecznie
      Wielka nienawisc tetnic w poecie,
      Bo bez brzydoty i nienawisci,
      Nie ma piekna na tym swiecie.

      Gdy poeta mieszac umie
      Te pierwotne pasje cztery,
      Bedzie jako niegdys Hafiz
      Swoich czasow bohaterem.

      JWG
      • chatka_ "Tylko czułość pójdzie do nieba" na bis 09.05.05, 22:47
        Patrzę ci w oczy
        Nie mam dla nich słów
        Słyszę
        Jak skrapla sie nasz milczenie

        Myślę o tobie
        ale ciszej
        coraz ciszej
        tak bys nie uslyszała
        jak zapominam

        Kiedy nagle odgarniasz włosy
        odslania sie droga
        do twoich ust
        jakby śnieg nie zasypał
        pocałunków

        Pamiętajmy o sobie
        usilnie
        Nawet jak rozsypią się
        Numery naszych telefonów
        Pamietajmy dotyk dłoni
        I smak ust
        I jeszcze raz
        Chwile
        Kiedy otworzył sie widok
        Na...........
        .............
        .............
        Stalismy przytuleni
        Jakbyśmy brali z siebie odcisk
        Dla potomnych

        Kolor oczy wyfrunie spod brwi
        I zamieszka w innym lesie
        Pocałunki zwiedną
        Wiatr straci moc i zapach
        Ten sam wiatr
        Który rozwiewal ci wlosy
        Ocaleje nasza czułosc
        Kamyk z jasnym okiem
        Turlany przez fale
        Tam i z powrotem.

        Pożyczone od T. Jastruna
    • ralston Re: liryka, liryka... 10.05.05, 11:03
      Narysuję dla ciebie aniołka
      Choć nie mnie prosisz o to w swych wierszach
      Nie mnie
      I usiądę przy twoim stole
      Choć nie dla mnie było to miejsce
      Nie dla mnie
      Będę biegać po twoich sadach
      Zrywać wszystkie jabłka czerwone
      Choć nie ja miałam je rwać



      Wyśpiewam dla ciebie cały świat
      Wyśpiewam dla ciebie twoje wiersze
      I miłość wyśpiewam - najpiękniejszy dar
      I uśmiech wyśpiewam dla ciebie



      Strącę z nieba dla ciebie aniołka
      Aby zaniósł do ciebie mój uśmiech
      Choć nie ja miałam się śmiać
      Na przystanku pod twoją jabłonią
      Będę czekać na ciebie codziennie
      Choć nie ja miałam tam stać
      Wszystkie jabłka, wszystkie czerwone
      Porozdaję twym przyjaciołom
      Choć nie ja miałam przyjaźń dać



      Wyśpiewam dla ciebie cały świat
      Wyśpiewam dla ciebie twoje wiersze
      I miłość wyśpiewam - najpiękniejszy dar
      I uśmiech wyśpiewam dla ciebie



      Narysuję dla ciebie aniołka
      Choć nie mnie prosisz o to w swych wierszach
      Nie mnie
      Będę patrzeć w twoje oczy
      Choć nie ja miałam siłę w nich czerpać
      Nie ja
      Będę tulić do twoich dłoni
      Mą dziecinną buzię pyzatą
      Choć nie ja miałam czułość dać
      • all2 Re: liryka, liryka... 10.05.05, 11:47
        :)) Agata Budzyńska. Też mi się ostatnio ta piosenka przypomniała. Bardzo urokliwa.
        • ralston Re: liryka, liryka... 10.05.05, 11:49
          Niestety, już Ś.P. Agata Budzyńska... a zdaje się wcale nie tak dawno byłem na
          jej koncercie w Lublinie...
          • all2 Re: liryka, liryka... 10.05.05, 11:57
            Tak, niestety. Pamiętam Aniołka z jakiegoś Kullage-u, zostawał w uszach, ale nie znałam jej osobiście, a Ty?
            • ralston Re: liryka, liryka... 10.05.05, 12:04
              all2 napisała:

              > Tak, niestety. Pamiętam Aniołka z jakiegoś Kullage-u, zostawał w uszach, ale
              ni
              > e znałam jej osobiście, a Ty?
              >


              No to wygląda na to, że byliśmy na tej samej imprezie. Agatę spotkałem jeszcze
              na jednym koncercie - charytatywnym - na rzecz małego Konrada z porażeniem
              mózgowym. Parę słów wtedy zamieniliśmy - ale "znaniem się" tego nazwać nie
              można.
              • all2 Re: liryka, liryka... 10.05.05, 12:58
                Na koncercie dla Konrada nie byłam, ale pamiętam jeszcze taki pamięci Agaty, po jej śmierci.
                Znalazłam jeszcze dwa teksty.


                Dla przyjaciół


                Kiedy was nic ma to jakby nagle
                Zabrakło w moim życiu muzyki
                Kiedy Was nie ma to czas mnie straszy
                Że przeminę, że będę chwilą
                Kiedy was nie ma to jakby niebo
                Miało się rozstać na zawsze ze słońcem
                Kiedy Was nie ma dosyć mam wszystkiego
                I pragnę stąd na zawsze odejść

                Moi przyjaciele
                Moi przyjaciele
                Moi przyjaciele bądźcie zawsze ze mną

                Moi przyjaciele
                Moi przyjaciele
                Z wami wiem, że wszystko mogę
                Że wystarczy tylko chcieć

                Jak mam wyśpiewać, jak mam dziękować
                Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma
                Przytulam do was moją miłość
                I wdzięczność mą w modlitwę zamieniam

                Milion aniołków narysuję
                I wszystkie razem postrącam z nieba
                Dom na górze wybuduję
                I zagram klauna kiedy trzeba



                Bal szalony


                Za późno o kilka lat
                Dostałam zaproszenie na bal
                Wymarzona suknia złote buty i szal
                Za późno o kilka lat

                Myślałam
                Czy to w żyłach krew czy wino
                Skąd ten słodki lęk
                Czy to szatan szepce "pij i tańcz dziewczyno
                Jeśli przed czymś uciec chcesz"

                Za późno o kilka lat
                Myślałam
                Czy to w żyłach krew czy łzy
                Skąd w kieliszku białe wino
                I czemu on nie mówi do mnie nic
                Tylko tańczy z inną dziewczyną

                Za późno o kilka lat
                Na dzień który może się zdarzyć
                Na powrót do świata marzeń
                A dziewczyna zniknie z twego życia jak tęcza
                I pocierpi żeby nie pamiętać
                • ralston Re: liryka, liryka... 10.05.05, 13:22
                  all2 napisała:

                  > Na koncercie dla Konrada nie byłam, ale pamiętam jeszcze taki pamięci Agaty,
                  p
                  > o jej śmierci.

                  Wtedy już nie mieszkałem w Lublinie, a na koncercie dla Konrada byłem niejako z
                  obowiązku, bo tak się złożyło, że znalazłem się wśród jego organizatorów. A
                  Agatę wspominaliśmy ostatnio, bo tak się złożyło, że się kilku organizatorów
                  tamtych imprez spotkało w długi weekend w małej wiosce w Wielkopolsce :)

                  > Znalazłam jeszcze dwa teksty.
                  >
                  >
                  > Dla przyjaciół
                  >
                  >
                  > Kiedy was nic ma to jakby nagle
                  > Zabrakło w moim życiu muzyki (...)>

                  Ojej All - uruchomiłaś lawinę wspomnień... Tę piosenkę doskonale pamiętam -
                  melodia w tej chwili pobrzmiewa w głowie i czuję, że mnie nie opuści do końca
                  dnia.

                  >
                  > Bal szalony
                  >
                  A tego nie pamiętałem, ale to pięknie opowiedziany ból z powodu zbyt późnego
                  spotkania...
    • habitus Re: liryka, liryka... 07.06.05, 23:08
      Konkurs piękności męskiej

      Od szczęk do pięty wszedł napięty.
      Oliwne na nim firmamenty.
      Ten tylko może być wybrany,
      kto jest jak strucla zasupłany.

      Z niedźwiedziem bierze się za bary
      groźnym (chociaż go wcale nie ma).
      Trzy niewidzialne jaguary
      padają pod ciosami trzema.

      Rozkroku mistrz i przykucania.
      Brzuch ma w dwudziestu pięciu minach.
      Biją mu brawo, on się kłania
      na odpowiednich witaminach.

      Wisława Szymborska
    • all2 Liryka z podziękowaniem :) 16.06.05, 22:23
      Od tego trzeba było zacząć: niebo.
      Okno bez parapetu, bez futryn, bez szyb.
      Otwór i nic poza nim,
      ale otwarty szeroko.

      Nie muszę czekać na pogodną noc,
      ani zadzierać głowy,
      żeby przyjrzeć się niebu.
      Niebo mam za plecami, pod ręką i na powiekach.
      Niebo owija mnie szczelnie
      i unosi od spodu.

      Nawet najwyższe góry
      nie są bliżej nieba
      niż najgłębsze doliny.
      Na żadnym miejscu nie ma go więcej
      niż w innym.
      Obłok równie bezwzględnie
      przywalony jest niebem co grób.
      Kret równie wniebowzięty
      jak sowa chwiejąca skrzydłami.
      Rzecz, która spada w przepaść,
      spada z nieba w niebo.

      Sypkie, płynne, skaliste,
      rozpłomienione i lotne
      połacie nieba, okruszyny nieba,
      podmuchy nieba i sterty.
      Niebo jest wszechobecne
      nawet w ciemnościach pod skórą.

      Zjadam niebo, wydalam niebo.
      Jestem pułapką w pułapce,
      zamieszkiwanym mieszkańcem,
      obejmowanym objęciem,
      pytaniem w odpowiedzi na pytanie.

      Podział na ziemię i niebo
      to nie jest właściwy sposób
      myślenia o tej całości.
      Pozwala tylko przeżyć
      pod dokładniejszym adresem,
      szybszym do znalezienia,
      jeślibym była szukana.
      Moje znaki szczególne
      to zachwyt i rozpacz.
      • awee ....wyrwane z kontekstu 17.06.05, 07:41

        > (....)
        > pytaniem w odpowiedzi na pytanie.
        > (....)


        !!! :))
    • aand Re: liryka, liryka... 26.07.05, 23:51
      Oto promień złoty,
      oto wśród nocnej ciszy rozwarte ramiona -
      oto próg mój przestąpił
      kres długiej tęsknoty...
      • habitus Re: liryka, liryka... 27.07.05, 00:22
        Ale ci fajnie...
    • saunne Re: liryka, liryka... 21.08.05, 10:36
      Stay in my arms, stay in my arms
      You know that i'm just for you
      Stay in my arms, stay in my mind
      And i'll always be here to holdin' you

      K. Kiljański "Stay" w: "In the room"
    • awee Re: liryka, liryka... 20.10.05, 00:25
      Stało sie tak wiele
      właściwie nic
      świat zasnął w niedzielę
      i chrapie do dziś
      i nagle się wydało
      że wszystko jest snem
      formy się zatarły
      i zagubił się sens
      i nie jest to dobry sen
      a nie jest to dobry sen
      nie ma w nim nic
      o co warto się bić
      o czym warto by śnić...




      ....dalej nie pamiętam :(
      • ralston Re: liryka, liryka... 20.10.05, 10:34
        Jakoś mi tak do Tea Time ten wiersz pasuje...
    • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 11.11.05, 14:31
      "Gdzieś w niedostępnych górach leży
      Kraj który Avalonem zwą
      Król Artur i zastęp rycerzy
      Od lat tam w głębi jednej z grot mocno śpią
      Mocno śpią....

      Zły Mordred cię, Arturze, zranił
      Zapadłeś w sen, lecz głosi wieść
      Że znów się zbudzisz, by Brytanii
      Gdy przyjdzie najtrudniejsza z chwil pomoc nieść
      Pomoc nieść...

      Noc nad brytyjską trwa krainą
      Normański nastał tutaj rząd
      Dzielny Lancelot gdzieś zaginął
      Nikt się nie kwapi, żeby ich wygnać stąd
      Wygnać stąd...

      Śpij dalej więc, królu Arturze
      I niech spoczywa hufiec Twój
      Śpijcie w swej grocie jak najdłużej
      Tu przecież dziś nie toczy się żaden bój
      Żaden bój...

      Po co nam wojsko twe, Arturze
      Któż teraz o wolnosci śni ?
      Komuś musimy przecież służyć
      Ci Normanowi nie są wszak tacy źli
      Tacy źli...

      Królu Arturze, śpij spokojnie
      Komu byś miał z pomocą iść ?
      I czasem tylko ktoś tu wspomni
      Że może, może kiedyś, może znów, lecz nie dziś...
      Lecz nie dziś... "

      • chatka_ Re: liryka, liryka... 16.11.05, 12:29
        LISTOPAD I LISTONOSZ

        Jest listopad czarny, trochę złoty,
        mokre lustro trzyma w ręku ziemia.
        W oknie domu płacze żal tęsknoty:
        Nie ma listów! Listonosza nie ma!

        Już nie przyjdzie ni we dnie, ni w nocy,
        złote płatki zawiały mu oczy,
        wiatr mu torbę otworzył przemocą,
        list za listem po drodze się toczy!

        Listonosza zasypały liście,
        serc i trąbek złocista ulewa!
        ach, i przepadł w zamęcie i świście
        list, liść biały z kochanego drzewa!...
        • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 30.11.05, 18:44
          Za siódmą górą, za siódmą rzeką
          Czyli w tych czasach, nie tak daleko
          Lecz się posłużę bajkową normą ...
          Żyła królewna, zwana Platformą
          Cnotliwa była, aż do przesady
          Ponoć żelazne miała zasady
          Chociaż kręciła ją dęta mowa
          Prezydent albo Premier z Krakowa

          Pewien królewicz wciąż u niej bywał
          Imię miął dziarskie - Pis się nazywał
          Miliony ludzi krzepiła wiara
          Że będzie wreszcie dobrana para
          Która nam stworzy Rzeczpospolitą
          Miodem płynącą, mlekiem obfitą
          I, że przestaną pociągać sznurki
          Różne Czerwone Wredne Kapturki

          Jest w demokracji taka zasada
          Że czasem lustra spytać wypada
          A o co spytać? Toż dobrze wiecie
          Kto najpiękniejszy jest na tym świecie?
          Pis i Platforma stanęli w szranki
          Wybraniec obok swojej Wybranki
          A lustro ważne jak jakiś docent
          Rzecze: Pis wygrał o parę procent
          Tego Platforma nie wytrzymała
          Nogą tupała, piany dostała
          Do tego nagle wzorem macochy
          Zaczęła stroić przeróżne fochy
          Heroldom w mediach trąbić kazała
          Ślubu nie będzie - takiego wała !
          To jawna zdrada nie będę żoną
          Niech Pis się żeni z Samoobroną
          Bo on z tą dziewką niskiego stanu
          Gzi się na skutek chytrego planu.

          Pis jej spokojnie wszystko tłumaczy
          Cóż flirt się zdarza lecz nic nie znaczy
          Ciebie chcę pojąć choć widzę braki
          Bierz pół królestwa i nie rób draki
          Lud patrzy na to całkiem zdumiony
          Miał Pis mieć żonę - a nie ma żony !
          Rządzić w samopas trudniej niestety
          Więc naród tylko wzdycha. O rety!

          Platforma gulę ma nieustanną
          Widzi, że może być starą panną
          Albo, co gorsze knując z Komuchem
          Nagle się zmieni w jakąś ropuchę
          Pis, chociaż robi dość tęgą minę
          Cichcem nerwowo przełyka ślinę
          Bo przecież romans z Samoobroną
          Nie jest miłością tą wymarzoną

          Za siódmą górą, za siódmą rzeką
          Czyli w tych czasach, nie tak daleko
          Platformę zeżarł nadmiar ambicji
          Dziś coś już mówi o opozycji
          Przez cztery lata z miną dość pewną
          Zamierza zostać śpiącą królewną
          Pis siadł na tronie czyli za sterem
          Lecz czy to fajnie być kawalerem?
          Wesoło tylko Samoobronie
          Ta chętnie siebie widzi w koronie.

          Epos się kończy więc czas, dlatego
          ogłosić wreszcie coś radosnego
          Pewnie się zejdą Pis i Platforma
          Choćby na pokaz, choćby pro forma
          Ja nie mam myśli w kolorze sadzy
          Miłość zwycięży, miłość do władzy !
          Gdy nie postąpią jednak roztropnie
          To niech te wszystkie kaczki gęś kopnie !

          • ralston Re: liryka, liryka... 30.11.05, 18:49

            No to akurat mało liryczne, choć wierszowane...
            • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 04:45
              Drogi Ralstonie;
              Masz racje i dlatego ponizej zamieszczam cos, co moim skromnym zdaniem
              zasluguje na miano dziela.
              Wlasnie skonczylem sluchac i Przemek kolejny raz wstrzasnal, wprowadzil w
              zadume i zamyslenie, slowa autorstwa K.M.Sieniawskiego:

              "Wściekła się wielka niedźwiedzica
              I lecą z pyska płaty piany
              Samotny szczeniak do księżyca
              Zanosi jazgot obłąkany

              Po mlecznej drodze wóz się toczy
              Turkocze za nim piąte koło
              Sponad zodiaku o północy
              Ze mną ptak, ryba i dziwoląg

              I Ruś cerkiewna, Ruś dawnej wiary
              Szumi pomoriem w riazańskiej duszy
              Huczy po karczmach krwawym pożarem
              I Twoje brzozy pali, Sergiuszu

              Brzozo wędrowna, czemu się śnisz
              I tak cię zrąbią dla mnie na krzyż
              Chato rodzinna płyń tam, gdzie kres
              Niech się dzwoneczek śmieje do łez

              Ryczy lew ranny ponad głową
              Bliźnięta płyną rzeką modrą
              Byk galopuje łąką płową
              I pręży się na wadze skorpion

              Tętni przez łąki koziorożec
              Strzelec go tropi nieustannie
              I płynie wodnik po jeziorze
              Po utopionej płacze pannie

              I Ruś jak panna niech płacze po nim
              Święta Łagoda zejdzie do ziemi
              Na bruku Moskwy klon oszroniony
              Biblijny prorok - Sergiusz Jesienin

              Riazańska matko skąd w oczach łzy
              Karczemne szczęście, samogon, dym
              Moskwo karczemna, płyń za mną, płyń
              Pokochał zodiak riazański syn

              Otwórzcie mi, stróże anieli
              Błękitne podwoje dni
              O północy anioł w bieli
              Z moim wiernym koniem znikł

              Koń mój Bogu niepotrzebny
              Koń mój siła ma i moc
              Słyszę, gryzie łańcuch srebrny
              Rży żałośnie w głuchą noc

              Widzę, pędzi wśród zamieci
              Targa gniewnie gruby sznur
              Jak z miesiąca z niego leci
              Sierść bułana w kłęby chmur

              Tutaj Jesienin w najśmieszniejszej z gier
              Wybiegał w błękit zza karczemnej Moskwy
              Riazańską łąką zakwitł w Angleterre
              Sen pożegnalny, ostatni oktostych

              Pomódl się, pomódl za Jesienina
              Przeżegnaj wszystkie dalekie drogi
              Wychyl wieczorem czareczkę wina
              Ostatnie grosze rozdaj ubogim

              Nie pragnął krzyku, odpoczynek snił
              W sekundzie się przeżywał od nowa
              A potem długo waliła do drzwi
              Zniecierpliwiona służba hotelowa

              Podróżną sakwę zarzuć na ramię
              Wyjdź na gościniec do bramy nieba
              Słyszysz, jak tętni przez śnieżną zamieć
              Księżyc na nowiu, bułany źrebak

              Weszli, krzyknęli, a jeden się bał
              Bo spoza Oki milczące niebiosa
              A tam na stole, gdzie Jesienin stał
              Snuł się powoli dymek z papierosa

              Słyszysz, jak woła każdego ranka
              Wiatr myszkujący po połoninach
              Leci w dal z wiatrem rżenie bułanka
              Pomódl się, pomódl za Jesienina"

              kotwicz
              • ormond Re: liryka, liryka... 07.12.05, 07:00
                kotwicz69 napisał:

                > Drogi Ralstonie;
                > Masz racje i dlatego ponizej zamieszczam cos, co moim skromnym zdaniem
                > zasluguje na miano dziela.
                > Wlasnie skonczylem sluchac i Przemek kolejny raz wstrzasnal, wprowadzil w
                > zadume i zamyslenie, slowa autorstwa K.M.Sieniawskiego:
                >
                Eeee, troche zbyt przegadany, katarynkowy. Rymy albo nachalne albo zbyt odlegle.
                Na piosenke moze byc, ale na wiersz wysokiego lotu.... raczej nie.
                • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 13:26
                  Ormondzie;
                  Wlasnie o piosenke Gintrowskiego chodzilo.
                  A jak Ci sie podoba tekst T.Jastruna?:
                  "... ich było tylko siedmiu
                  mieli za broń zniszczone pracą ręce
                  górniczy drelich, wiarę w Boga,
                  nic więcej...
                  zabitym górnikom w ziemi
                  rosną włosy i paznokcie
                  bryła węgla jest słońcem
                  czarny korytarz drogą
                  przysypano ich kłamstwem
                  jak piaskiem, przydeptano
                  policyjnym butem
                  lecz zabitym górnikom
                  nadal rosną włosy paznokcie
                  i ręce żylaste
                  ku gardłom oprawców

                  ... ich było tylko siedmiu
                  mieli za broń zniszczone pracą ręce
                  górniczy drelich, wiarę w Boga,
                  nic więcej... "-w muzycznym wykonaniu P.Gintrowskiego to kolejny przyklad jak
                  powinna byc wykonywana tzw. poezja spiewana badz nazwijmy to piosenka
                  zaangazowana/polityczna.

                  kotwicz
                  • ormond Re: liryka, liryka... 07.12.05, 13:47

                    > ... ich było tylko siedmiu
                    > mieli za broń zniszczone pracą ręce
                    > górniczy drelich, wiarę w Boga,
                    > nic więcej... "-w muzycznym wykonaniu P.Gintrowskiego to kolejny przyklad jak
                    > powinna byc wykonywana tzw. poezja spiewana badz nazwijmy to piosenka
                    > zaangazowana/polityczna.
                    >
                    Oczywiscie sie zorientowalem, ze to byla piosenka, dlatego napisalem ze na
                    piosenke OK.

                    O wierszu Jastruna trudno mowic w kategoriach podoba sie / nie podoba sie. Mowi
                    on o rzeczach bolesnych, wciaz zywych w pamieci ludzkiej, naladowanych
                    emocjami. To co myslimy o wydarzeniach w Kopalni Wojek, rzutuje na odbior tego
                    wiersza, a wiec jest to raczej interpretacja polityczna niz estetyczna. Wiersz
                    jest dobry, dobrze skonstruwany poprzez upiorny obraz trupow, ktorym martwe
                    rece, wlosy i pazkcie wciaz rosna aby dosiegnac opracow. Oczywiscie teza i
                    przeslanie sa polityczne - oprawcy nie zostali ukarani, krew gornikow wola o
                    pomste do nieba. Tyle, ze tu mam problem, ten makabryczny obraz jest bardziej -
                    w miom odczuciu - wolaniem o zemste niz o sprawiedliwosc... Ale moze o to
                    chodzilo, o wywolanie takiego efektu, szoku?

                    • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 14:46
                      Czy ja wiem?
                      Mozna oczywiscie to interpretowac jako wolanie o zemste, choc nie sadze ze to
                      bylo zamierzeniem autora-stawiam na wolanie o sprawiedliwosc..
                      Przeciez stwierdza na koniec, ze pomimo tej zbrodni "...sny nasze nie zostaly
                      upokorzone..." i jest to stwierdzenie, ktore moglo byc pomocne w latach stanu
                      wojennego gdy spoleczenstwo "zamarlo" i "zszarzalo" po wiosnie ludow lat 80/81.
                      Jednego mozemy byc pewni, zemsty badz sprawiedliwosci nadal nie doczekali sie
                      bohaterowie tego wiersza, a zbrodniarze wciaz smieja sie nam w twarz.
                      • ormond Re: liryka, liryka... 07.12.05, 14:54

                        > Jednego mozemy byc pewni, zemsty badz sprawiedliwosci nadal nie doczekali sie
                        > bohaterowie tego wiersza, a zbrodniarze wciaz smieja sie nam w twarz.

                        To prawda. "Tylko ofiary sie nie myla..." bylo gdzies u Jacka Kaczmarskiego i
                        pomimo wszystch prob relatywizacji, zbrodnia pozostaje zbrodnia.

                        • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 15:00
                          "...Nie miejcie więc do Trójcy żalu,
                          Wyrok historii za nią stał
                          Opracowany w każdym calu -
                          Każdy z nich chronił, co już miał.
                          Mógł mylić się zwiedziony chwilą -
                          Nie był Polakiem ani Bałtem
                          Tylko ofiary się nie mylą!
                          I tak rozumieć trzeba Jałtę!"

                          Pozdrawiam, kotwicz.


                          • all2 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 19:10

                            Teraz to będzie wątek z liryką zaangażowaną? ;)
                            • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 19:49
                              Czemu nie ;)?
                              No chyba, ze powinnismy zalozyc oddzielny watek.

                              "Nie chcę z nauką popadać w sprzeczność
                              Wobec docentów mięknę jak wosk
                              Lecz mam receptę na długowieczność
                              Na długie życie wolne od trosk



                              Nie trzeba łykać tony witamin
                              Ni pić litrami z buraków sok
                              Nie trzeba jogi ćwiczyć jak bramin
                              By odwlec chwilę sekcji zwłok



                              Wystarczy rano
                              Otworzyć oczy
                              Świat jest wspaniały
                              Świat jest uroczy
                              Każdy dzień
                              Budzi mnie do czynu
                              Pobudką ulicznego gwaru
                              Muszę przeżyć jeszcze paru skurwysynów
                              Muszę przeżyć skurwysynów jeszcze paru



                              To prosty sposób lepszego nie ma
                              Bez zbędnych kosztów, medycznych grand
                              Dożyjesz wieku Matuzalema
                              Nim śmierć uśmiechnie się z trupia frant



                              Sił ci dodaje święta nienawiść
                              Rozsądek radzi: ciepło się noś!
                              Dosyć numery swoje obstawić
                              Żeby cię czasem nie ubiegł ktoś



                              Budząc się rano
                              Cel masz wytknięty
                              Kwitujesz rano
                              Odcinek renty
                              Każdy dzień
                              Budzi cię do czynu
                              Olśniewającą gamą przeżyć
                              Muszę przeżyć jeszcze paru skurwysynów
                              Jeszcze paru skurwysynów muszę przeżyć "

                              kotwicz
                              • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 07.12.05, 19:55
                                Badz ten, bardziej refleksyjny i jeszcze bardziej zaangazowany:

                                "Od trzydziestu lat szukam syna. Wojnę przeżył, wiem to, bo pisał. Na tym
                                zdjęciu jest razem z dziewczyną, która mieszka ze mną do dzisiaj. W jego liście
                                ostatnim? - przeczytam: "Jadę do was, uściskaj tatę, mam dla niego na wojnie
                                zdobytą marynarkę w angielską kratę. Sam ją noszę na razie choć mała". Syn był
                                wielki, barczysty i silny. Jeśli wie ktoś, co się z nim stało - niech da znać.
                                Bardzo proszę. Pilne.


                                Droga Pani! W programie "Świadkowie" oglądałem panią przypadkiem. Od
                                trzydziestu lat w Rembertowie mieszkam, z wojny pamiątki mam rzadkie. Okradałem
                                kiedyś skrzynki pocztowe (w listach były pieniądze czasami). Wśród tych listów
                                są trzy obozowe. Może będą ciekawe - dla Pani.


                                Bracie, braciszku! Wojnę przeżyłem, a z lasu wyszedłem za wcześnie. We wsi mnie
                                jakiś patrol przydybał i taki był koniec pieśni. Siedzę w obozie razem z
                                Niemcami, NSZ i AK. Trzymam się zdrowo, do domu wrócę kiedy się tylko da.
                                Wczoraj niektórzy z nas uciekali. Ja się trzymałem z daleka. Gdy się z takiego
                                obozu pryska - trzeba mieć dokąd uciekać. Dziś ciężarówką zwieźli połowę,
                                resztę skreślono z list. Teraz ich biorą na przesłuchania; patrzę, nie mówię
                                nic. Był jeden taki, przyjemnie spojrzeć; wysoki obszerny w barach. Wyższy,
                                silniejszy nawet ode mnie (znasz mnie, trudno dać wiarę). Miał marynarkę w
                                angielską kratę, razem z tamtymi pruł. Gdy go złapali i przesłuchali - wyszło
                                człowieka pół. Zapadł się w sobie, chodzić nie może, niższy jest chyba o głowę;
                                nie znam się na tym, ale wygląda jakby miał żeber połowę. Tak tu żyjemy. List
                                ten wysyła Rosjanka (kocha tu mnie). Jak mam już siedzieć - wolę u swoich,
                                zawiadom o mnie UB.


                                Tatusiu! Uciec się nie udało, nie wiem czy jeszcze napiszę. Ten w marynarce w
                                angielską kratę z doprosa na czterech wyszedł. Więc teraz ja się nim opiekuję
                                tak, jak on mną przez lat cztery. Trochę się boję co z nami zrobią. Szkoda! Do
                                jasnej cholery!


                                Mamasza! Mnie siemnadcat liet, a ja uże liejtnant. Zdies wsio w poriadkie -
                                polskich my unicztożim banditow. Tagda ja napiszu pismo i wsio skażu ja wam,
                                siejczas nie chwatajet sił i spit moj major Szachnitow. Atcu skażi szto u
                                mienia jest dla niewo padarok - pidżak s anglijskoj plietuszkoj popał mnie
                                prosta darom.


                                Wejdźmy głębiej w wodę kochani
                                Dosyć tego brodzenia przy brzegu
                                Ochłodziliśmy już po kolana
                                Nasze nogi zmęczone po biegu


                                Wejdźmy w wodę po pas i po szyję
                                Płyńmy naprzód nad czarną głębinę
                                Tam odległość brzeg oczom zakryje
                                I zeschniętą przełkniemy tam ślinę


                                Potem każdy się z wolna zanurzy
                                Niech się fale nad głową przetoczą
                                W uszach brzmieć będzie cisza po burzy
                                Dno otwartym ukaże się oczom


                                Tak zawisnąć nad ziemią choć na niej
                                Bez rybiego popłochu pośpiechu
                                I zapomnieć zapomnieć kochani
                                Że musimy zaczerpnąć oddechu"


                                • ormond Re: liryka, liryka... 08.12.05, 12:43
                                  kotwicz69 napisał:

                                  > Badz ten, bardziej refleksyjny i jeszcze bardziej zaangazowany:
                                  >
                                  Niestety ta liryka powoli traci moc. Zbyt mocno jest zakotwiczona w TAMTYCH
                                  czasach i wraca to przezyc i bolu tamtych dni.
                                  Nie zapomne Jacka gdy tu byl na koncercie w Melbourne w polowie lat 80', gdy
                                  jesze wtedy w kraju trwal czas klamstwa i zniewolenia. Wtedy sluchalo sie go ze
                                  scisnietym gardlem i za lzami w oczach - dzisiaj, powoli, jego tworczosc staje
                                  sie przypisem do tamtej epoki, newet dla mnie, chociaz bylem aktywnym
                                  uczestnikiem tamtych niebywalych dni lat 80'.
                                  • ralston Re: liryka, liryka... 08.12.05, 12:45
                                    Racja. Dzisiaj słucha się tego inaczej niż nawet jeszcze w 1989 r. kiedy byłem
                                    na koncercie Jacka...
                                    • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 08.12.05, 13:13
                                      Najwazniejsze, ze wciaz sie slucha, ot co:)!
                                      • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 08.12.05, 15:36
                                        A to pozostalo po wczorajszym wieczorze:
                                        "OPADAJA MI RĘCE JAK LIŚCIE PRZEŻROCZYSTYE
                                        BEZ KROPLI ZIELENI.
                                        OPADAJĄ MI RĘCE JAK LIŚCIE UROCZYŚCIE
                                        BEZ ŚLADU NADZIEJI .
                                        OPADAJA MI RĘCE JAK LIŚCIE
                                        JESZCZE CHWILA I JUŻ DOTKNĄ ZIEMI.
                                        JESZCZE CHWILA I PO ŁOKCIE
                                        W ZIEMIĘ WROSNĘ
                                        I ZOSTANĘ TAK
                                        DO WIOSNY.
                                        I OKRYJĄ MNIE LIŚCIE
                                        JAK RĘCE CIEPŁE LIŚCIE
                                        Z KROPELKĄ CZERWIENI.
                                        I WYROSNA MI LIŚCIE JAK RĘCE
                                        UROCZYŚCIE W LIŚCIE SIĘ ZAMIENIĘ.
                                        JESZCZE CHWILA I STANĘ W ZIELENI
                                        I DOCZEKAM SIĘ NOWEJ JESIENI
                                        JESZCZE CHWILA I CALUTKA
                                        W ZIEMIĘ WROSNĘ
                                        I ZOSTANĘ TAK DO WIOSNY.
                                        OKRYJĄ MNIE LIŚCIE JAK RĘCE CIEPŁE LIŚCIE
                                        Z KROPELKĄ CZERWIENI
                                        WYROSNĄ MI LIŚCIE JAK RĘCE
                                        UROCZYSCIE W LIŚCIE SIĘ ZAMIENIĘ.
                                        JESZCZE CHWILA I STANĘ W ZIELENI
                                        I DOCZEKAM SIĘ NOWEJ JESIENI.
                                        JESZCZE CHWILA I CALUTKA
                                        W ZIEMIĘ WROSNĘ I ZOSTANĘ TAK
                                        DO WIOSNY, I ODROSNĘ."

                                        Krysia jest super i tak pozostanie!

                                        • chatka_ Re: liryka, liryka... 30.12.05, 23:08
                                          JESTEM Z TOBĄ

                                          JEŚLI CZASEM W TRUDNYM CZASIE
                                          TKWISZ W ZAMĘCIE ALBO GDZIEŚ NA TRASIE
                                          ZAPAMIĘTAJ TO JEST OWOC NASZYCH SPOTKAŃ
                                          JA JESTEM Z TOBĄ

                                          A JEŚLI CZASEM WCZESNĄ
                                          GDZIEŚ NAD LASEM SOBIE FRUWAM
                                          ZAPAMIĘTAJ Z BUKOWINY JA NA PARAPECIE
                                          ZAWSZE CZUWAM

                                          JĘZYK CIAŁA ZNA POŻEGNAŃ
                                          STRACH I ŁZY TAK JAK DŁUGO SIĘ ODWRACASZ
                                          OD TYCH SIŁ CO SĄ DLA CIAŁA
                                          STRONĄ DRUGĄ

                                          CHCĘ ZAPYTAĆ DZIŚ GDY WIDZĘ CIĘ
                                          I CAŁA TUTAJ PRZY MNIE JESTEŚ
                                          CZY NIE CZUJESZ ŻE JUŻ ŻADNYCH NIE MA PRZESZKÓD
                                          ŻE NARESZCIE

                                          JEŚLI NAWET CZASEM WPADNIESZ
                                          W POMIESZANIA ZIMNĄ CIEMNOŚĆ
                                          ZAWSZE MOŻESZ BYĆ CHOCIAŻBY NA ODLEGŁOŚĆ
                                          ZAWSZE ZE MNĄ

                                          WIEM NIEŁATWO SIĘ ROZPUŚCIĆ
                                          W CAŁYM ŚWIECIE TAK DO KOŃCA
                                          ALE POZWÓL CHOĆ WYJEŻDŻAM JEDNOCZEŚNIE
                                          TU ZE SOBĄ ZOSTAĆ

                                          WĘDRUJEMY KAŻDE SWOJĄ
                                          ROZPUSZCZONE W ŚWIECIE DROGĄ
                                          I PAMIĘTAJ ŻADNE SIŁY JUŻ PODZIELIĆ
                                          NAS NIE MOGĄ

                                          O.N.Z
                                          • chatka_ Mija rok...... 31.12.05, 11:34
                                            Tyle darów rok nam przyniósł:

                                            Pszczołom łąki kwiatów pełne,

                                            Ludziom dał łany zbóż,

                                            Zbożom dał pełen kłos,



                                            Przykrył pola płachtą śniegu,

                                            Aby zimą odpoczęły.

                                            Myślisz ty, myślę ja,

                                            Co nam rok miniony dał.



                                            To był rok, dobry rok.

                                            Z żalem dziś żegnam go.

                                            Miejsce da nowym dniom

                                            Stary rok, dobry rok.



                                            Mija dla nas dniem szczęśliwym,

                                            W którym znów jesteśmy razem.

                                            Nieraz nam smutek niósł,

                                            Nieraz nam radość niósł.



                                            Pierwszej gwiazdy dziś zapytaj,

                                            Co następny rok przyniesie.

                                            Czekam ja, czekasz ty ...

                                            Północ już - zegar zaczął bić.



                                            Mija rok, dobry rok.

                                            Z żalem dziś żegnam go.

                                            Miejsce da nowym dniom

                                            Stary rok, dobry rok.



                                            To był rok, dobry rok.

                                            Z żalem dziś żegnam go.

                                            Miejsce da nowym dniom

                                            Stary rok, dobry rok.

                                            • kotwicz69 Liryka, liryka 05.01.06, 15:49
                                              "I live in America
                                              With a pair of Payless shoes
                                              The upper penisula
                                              And the television news
                                              And I've seen my wife
                                              At the K-Mart
                                              In strange ideas
                                              We live apart

                                              I live in a trailer home
                                              With a snow mobile, my car
                                              The window is broken out
                                              And the interstate is far
                                              I drove all night
                                              To find my child
                                              In strange ideas
                                              He's been revived

                                              In strange ideas
                                              In stranger times
                                              I've no idea
                                              What's right sometimes
                                              I lost my mind
                                              I lost my life
                                              I lost my job
                                              I lost my wife"

                                              • kotwicz69 Re: Liryka, liryka 06.01.06, 04:58
                                                "Od rana pada deszcz. Będzie pogrzeb tej z naprzeciwka Szwaczki.
                                                Marzyła o ślubnym pierścionku, a umarła z naparstkiem na palcu.
                                                Wszyscy się z tego śmieją. Poczciwy deszcz ceruje niebo z ziemią.
                                                Ale z tego też nic nie będzie. na harmonijce gra kaleka o wierzb warkoczach o
                                                dziewczynie poeta milczy pada deszcz"

                                                Z.Herbert

    • wmro Re: liryka, liryka... 05.02.06, 01:06
      Zamieszczę dziś, nocą, swojego ulubionego (z wielu), Leśmiana:

      Często w duszy mi dzwoni pieśń, wyłkana w żałobie,
      O tych dwojgu ludzieńkach, co kochali się w sobie.

      Lecz w ogrodzie szept pierwszego miłosnego wyznania
      Stał się dla nich przymusem do nagłego rozstania.

      Nie widzieli się długo z czyjejś woli i winy,
      A czas ciągle upływał - bezpowrotny, jedyny.

      A gdy zeszli się, dłonie wyciągając po kwiecie,
      Zachorzeli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

      Pod jaworem - dwa łóżka, pod jaworem - dwa cienie,
      Pod jaworem ostatnie, beznadziejne spojrzenie.

      I pomarli oboje bez pieszczoty, bez grzechu,
      Bez łzy szczęścia na oczach, bez jednego uśmiechu.

      Ust ich czerwień zagasła w zimnym śmierci fiolecie,
      I pobledli tak bardzo, jak nikt dotąd na świecie!

      Chcieli jeszcze się kochać poza własną mogiłą,
      Ale miłość umarła, już miłości nie było.

      I poklękli spóźnieni u niedoli swej proga,
      By się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga.

      Więc sił resztą dotrwali aż do wiosny, do lata,
      By powrócić na ziemię - lecz nie było już świata.
    • aand Re: liryka, liryka... 09.02.06, 20:46
      Fratelli d'Italia
      L'Italia s'e desta
      Dell'elmo di Scipio
      S'e cinta la testa.
      Dove'e la Vittoria?.
      Le porga la chioma;
      Che schiava di Roma
      Iddio la creo.

      Stringiamoci a coorte
      Siam pronti alla morte:
      Italia chiamo!


      Noi siamo da secoli
      Calpesti e derisi,
      Perche non siam popolo,
      Perche siam divisi;
      Raccolgaci un'unica
      Bandiera, un speme;
      Di fonderci insieme;
      Gia l'ora suono.
      Stringiamoci ...


      Uniamoci, amiamoci;
      L'unione e l'amore
      Rivelano ai popoli
      Le vie del Signore:
      Giuriamo far libero
      Il suolo natío;
      Uniti per Dio
      Chi vincer ci puo?.
      Stringiamoci ...


      Dall'Alpi a Sicilia
      Dovunque e Legnano
      Ogni uom di Ferruccio:
      Ha il cuor e la mano.
      I bimbi d'Italia
      Si chiamano Balilla:
      Il suon d'ogni squilla
      I vespri suono.
      Stringiamoci ...


      Son giunchi che piegano
      Le spade vendute:
      Gia l'Aquila d'Austria
      Le penne ha perdute.
      Il sangue d'Italia
      E il sangue polacco
      Beve col Cosacco
      Ma il cor le brucio
      Stringiamoci...

      www.italia-italia.info/images004/italy.mp3
      • chatka_ Re: Liryka :))) 10.06.06, 21:03
        Zainteresowanych dzisiejszym wpisem odsylam na strone druga 101-200, o 14:42
        wpisala sie Hana-s :)))
        • hana-s Re: Liryka :))) 10.06.06, 22:21
          Dzień dobry Smakoszom złocistego napoju ;)
          Czesto tu jestem ;))
    • aanneett Re: liryka, liryka... 06.01.07, 17:15
      pomyśl o mnie

      Kiedy zaczniesz już mówić do siebie
      kiedy cisza zadzwoni alarmem
      smutne chmury na moim wciąż niebie
      mają myśli porwane i czarne
      Kiedy złapiesz się w kuchni na pustce
      czarnej dziurze dalekich wciąż wspomnień
      lepszy świat jest dopiero za lustrem
      - pomyśl o mnie

      Gdy przechodzić też będziesz przez parki
      te wiosenne, zielone i głośne
      gdy radości już w niczym nie znajdziesz
      i jak zima wciąż będziesz tej wiosny
      Zamkniesz zmysły w czterościan sypialni
      wtopisz siebie w herbatę i fotel
      życie spływa ci niby normalnie
      pomyśl o mnie

      pomyśl o mnie przy piątym kieliszku
      w setnym słowie mnie zawrzyj - na zdrowie
      bo ja jestem już prawie we wszystkim
      i powietrzem jestem przy tobie

      pomyśl o mnie gdy wracasz zmęczony
      liczysz schody bezmyślnie do sześciu
      kiedy mówisz do swojej żony
      że jest piękna tak bardzo,
      że nie śpisz...



      mm.art.pl/spiewana.php?id=6
      • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 13.02.07, 17:02
        Znów powróciłaś stara dziwko
        Nie było cię piec lat
        Już raz mi odebrałaś wszystko
        I znowu stoisz w moich drzwiach
        Na twarzy nowa masz tapetę
        Karminowana czerwień warg
        Znów moja pragniesz być kobieta
        Choć masz piećdziesiąt parę lat

        Stop orkiestra!

        Czerwone Tango - my bez siebie nie umiemy żyć
        Czerwone Tango - czerwona życia mego nic
        Czerwone Tango - gabinetowych figur czar
        Czerwone Tango - daj usta niech przeminie ból i żal

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka