Dodaj do ulubionych

liryka, liryka...

06.06.03, 10:38
Zrobiło się tak lirycznie za sprawą wątku "kochać czy być kochanym".
Proponuję wątek jeszcze bardziej liryczny - z wierszami o miłości.
Zaczynam od Jonasza Kofty:

Co to jest miłość
Nie wiem
Ale to miłe
Że chcę go mieć
Dla siebie
Na nie wiem
Ile

Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać w śpiewie
A czasem
W echu

Co to jest miłość
Powiedz
Albo nic nie mów
Ja chcę cię mieć
Przy sobie
I nie wiem
Czemu
Obserwuj wątek
    • ralston Re: liryka, liryka... 06.06.03, 10:43
      Trwoga miłości

      Chciałem Ci kiedyś o wieczorze,
      Kiedy na niebie księżyc lśnił,
      Rzec, że me serce- Boże, Boże!
      - bez ciebie istnieć, żyć nie może...
      Nie miałem sił...

      Podasz mi kiedyś w pożegnaniu
      Najpłomienniejszą z twoich róż
      Znak o tajemnym twym kochaniu,
      Gdy mówić będzie mi, w rozstaniu,
      Za późno już..."

      Leopold Staff
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 06.06.03, 11:31
        Jeszcze poczekajmy

        O nas nie zaszumi wiatr kołysaniem słów.
        O nas nie zaśpiewa ptak z ponad naszych głów.
        O nas powie ktoś ze smutkiem,
        Szkoda że to szczęście takie krótkie.
        Do nas, do nas by się śmiał znowu cały świat.
        O nas kołysaniem drzew, szumiałby nam wiatr.
        O nas, że my wciąż ze sobą,
        Że się moje szczęście spełnia z tobą.
        Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy.
        Smutkom się nie dajmy zwieść,
        Rozżalonym naszym sercom nie wierzmy.
        Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy.
        Można jeszcze tyle znieść,
        Tylko w naszą miłość znów uwierzmy.
        Nauczyło się serce, serca twego bicia.
        Już tylko tak chce bić
        I nie trzeba mu życia jeśli nie dla ciebie żyć.
        Jeszcze poczekajmy, jeszcze się nie spieszmy.
        Tylko w naszą miłość znów uwierzmy.

        • chatka_ Re: liryka, liryka... 06.06.03, 11:36
          Pociemnialo w pokoju od tych wierszy. To moze cos bardziej optymistycznego:

          Intymny wiersz

          Warto, warto żyć,
          Wtedy pachniałaś bzami,
          Dziś znowu kupiłem flakonik,
          Roztarłem kroplę na dłoni
          I przeszłość wieje nad nami
          Bzami.
          Warto, warto żyć.
          Mgławo jest za oknami,
          Zaraz listonosz zadzwoni,
          Ustami przypadam do dłoni,
          Całuje cień twojej woni...
          Przyjdziesz - będziemy sami,
          Jedyni i zakochani,
          Chłonąc z czułością perfumy
          W miłym uśmiechy intymnej zadumy:
          "To my? Ja - i ty?"
          Wiesz? Wzdycham... I przez łzy
          Powtarzam: warto, warto żyć...

          J. Tuwim
    • nxa Re: liryka, liryka... 06.06.03, 12:40
      No to i ja sobie ulżę ;)
      Wisława Szymborska
      Miłość szczęśliwa

      Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
      czy to poważne, czy to pożyteczne --
      co świat ma z dwojga ludzi,
      którzy nie widzą świata?

      Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
      pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
      że tak się stać musiało
      • alex.4 Re: liryka, liryka... 06.06.03, 14:48
        kocham i nienawidzę, jak to się dzieje
        Nie wiem lecz znoszę to, cierpię i szaleje...
        Katullus w przekłądzie A.Świderkówny
        Pozdr
    • luego Re: liryka, liryka... 06.06.03, 15:14
      Milosc wzgardzona
      Zawsze jak to czytam, serce mi sie kraje...

      Natan Jonatan - „Rady dla Dulcynei”

      Gdybys zobaczyla, jak on wychudl,
      ujrzala strzepki szarej brody, rozszerzone zrenice
      i ptaki wyglodniale ktore wiosna
      rwa na swiat osleple z jego gniazda.
      I koszmary nocne, ktore orza jego serce,
      wyszarpuja bezwiedne jeki.
      Jedna tylko lyzka zupy z twojej reki
      zamiast wszystkich panskich fantazji,
      mala chwila uwagi dla jego smutku -
      i on powroci, przejdzie Gwadalkiwir, wszystkie rzeki!
      Teraz mozesz bez obaw igrac z jego snami,
      nasluchiwac stukotu kopyt niosacych rycerzy
      po spekanych kamieniach Hiszpanii.
      Ale miej choc jedna lze dla zeber Rosynanta,
      tak niewiele trzeba im obu klamiacych uczuc,
      nic prawie.

      Nie slucha pani? Wiedzialem.
    • janiolka Re: liryka, liryka... 06.06.03, 16:30
      czekam kiedy dojdziemy do erotykow... ;)
      • ralston Re: liryka, liryka... 06.06.03, 16:43
        janiolka napisała:

        > czekam kiedy dojdziemy do erotykow... ;)

        Ależ proszę bardzo:

        Nocą Umówioną
        Bolesław Leśmian

        Nocą umówiona, nocą ociemniałą
        Przyszło do mnie ciszkiem to przychętne ciało.
        Przyszło potajemnie - w cudzej bezżałobie -
        Było mu na imię tak samo, jak tobie...

        Zajrzało po drodze w przyszłość i w zwierciadło -
        Na pościeli zimnej obok się pokładło -
        Dla mnie się pokładło, bym je mógł całować
        I znużyć - i znużyć - i nie pożałować!

        Lgnęło mi do piersi - ofiarnie pachnące,
        Domyślnie bezwstydnie i - posłuszniejące...
        W ciemnościach - w radościach - na granicy łkania
        Mdlało od nadmiaru niedoumierania.

        I nic w nim nie było, prócz czaru i grzechu,
        Prócz bezwiednej woni - wiednego pośpiechu -
        I prócz tego dreszczu, co ginie w krwi szumie -
        A bez niego ciało - ciała nie rozumie.
    • maurus Re: liryka, liryka... 06.06.03, 22:25
      Aż się ciepłow środku robi...

      Jonasz Kofta: Ździebełko-Ciepełko

      Wiem, że miłość jest udręką
      Bo się wszystkiego od niej chce
      Ja pragnę mało, malusieńko
      A właściwie jeszcze mniej

      Ździebełko ciepełka
      W codziennych piekiełkach
      W wyblakłym na szaro obłędzie
      Różowa perełka, ździebełko ciepełka
      Znów wiem, że jakoś to będzie

      Gdy serce ukłuje przykrości igiełka
      I biedne się czuje, niczyje
      Ciepełka ździebełko
      Ździebełko ciepełka
      Wystarczy i wszystko przemija

      Ździebełko ciepełka
      Diamencik ze szkiełka
      Czułości kropelka na listku
      Ciepełka ździebełko
      Tkliwości światełko
      W twych oczach wystarczy za wszystko

      Nie chcę wichrów, burz, nawałnic
      Uczuć, w których spalę się
      Jesteśmy przecież łatwopalni
      Dla mnie najważniejsze jest:

      Ździebełka ciepełka.
      • ashanti5 Re: liryka, liryka... 09.06.03, 10:49

        A tutaj cos doskonale przeze mnie znajomego...

        Jest jeszcze taka miłość,
        ślepa, bo widoczna,
        jak szcęśliwe nieszczęście,
        pół radość, pół rozpacz,
        ile to trzeba wierzyć,
        milczeć, cierpieć, nie pytać,
        skakać jak osioł do skrzynki pocztowej
        by dostać nic
        za wszystko

        [J. Twardowski]
        • chatka_ Re: liryka, liryka... 09.06.03, 12:55
          Oczekiwanie jest naszą porą
          a najlepiej jest czekać na Ciebie
          tyle wieczorów
          zakwitło na roześmianym niebie

          jesteśmy tacy sami
          trzymamy się za ręce
          i nawet kot pod piecem zamilkł
          i słucha jak pada deszcz

          pluszczą krople - to twoje nogi
          idziesz do mnie przez złote kałuże
          twarz ci zmokła - scałuję deszcz
          chodź chodź

          w moje ręce ciepłe
          w moje ręce oczekujące
          w moje usta zachłanne
          jak deszcz

          Halina Poświatowska
    • ralston Re: liryka, liryka... 10.06.03, 09:27
      Bez granic


      Potoki mają swe łoża -
      I mają granice morza
      Dla swojej fali -
      I góry, co toną w niebie,
      Mają kres dany dla siebie,
      Nie pójdą dalej!

      Lecz serce, serce człowieka,
      Wciąż w nieskończoność ucieka
      Przez łzy, tęsknoty, męczarnie,
      I wierzy, że w swoim łonie
      Przestrzeń i wieczność pochłonie
      I niebo całe ogarnie.


      Adam Asnyk
    • awee Re: liryka, liryka... 10.06.03, 23:09

      Rozmowa liryczna

      - Powiedz mi jak mnie kochasz.
      - Powiem.
      - Więc?
      - Kocham cie w słońcu. I przy blasku świec.
      Kocham cię w kapeluszu i w berecie.
      W wielkim wietrze na szosie i na koncercie.
      W bzach i w brzozach, i w malinach, i w klonach.
      I gdy śpisz. I gdy pracujesz skupiona.
      I gdy jajko roztłukujesz ładnie -
      nawet wtedy, gdy ci łyżka spadnie.
      W taksówce. I w samochodzie. Bez wyjątku.
      I na końcu ulicy. I na początku.
      I gdy włosy grzebieniem rozdzielisz.
      W niebezpieczeństwie. I na karuzeli.
      W morzu. W górach. W kaloszach. I boso.
      Dzisiaj. Wczoraj. I jutro. Dniem i nocą.
      I wiosną, kiedy jaskółka przylata.
      - A latem jak mnie kochasz?
      - Jak treść lata.
      - A jesienią, gdy chmurki i humorki?
      - Nawet wtedy, gdy gubisz parasolki.
      - A gdy zima posrebrzy ramy okien?
      - Zimą kocham cię jak wesoły ogień.
      Blisko przy twoim sercu. Koło niego.
      A za oknami śnieg. Wrony na śniegu.


      Konstanty Ildefons Gałczyński
    • nxa Re: liryka, liryka... 10.06.03, 23:33
      Nie wiem czy nie powinienem tego wiersza prezentować w przekleństwach.

      Ze złości

      Kochałbym cię (psiakrew, cholera!),
      gdyby nie ta niepewność,
      gdyby nie to, że serce zżera
      złość, tęsknota i rzewność.

      Byłbym wierny jak ten pies Burek,
      chętnie sypiałbym na słomiance,
      ale ty masz taką naturę,
      że nie życzę żadnej kochance.

      Kochałbym cię (sto tysięcy diabłów),
      kochałbym (niech nagła krew zaleje!),
      ale na mnie coś takiego spadło,
      że już nie wiem, co się ze mną dzieje:

      z fotografią, jak kto głupi, się witam,
      z fotografią (psiakrew!) się liczę,
      pójdę spać i nie zasnę przed świtem,
      póki z grzechów się jej nie wyliczę,

      a te grzechy (psiakrew!) malutkie,
      więc (cholera) złości się grzesznik:
      że na przykład, wczoraj piłem wódkę
      lub że pani Iks - niekoniecznie.

      Cóż mi z tego (psiakrew!), żem wierny,
      taki, co to "ślady po stopach"?...
      Moja miła, minął październik,
      moja miła (psiakrew!), mija listopad.

      Moja miła, całe życie mija...
      Miła! Miła! - powtarzam ze szlochem...
      To mi życie daje, to zabija,
      że ja ciągle (psiakrew!) ciebie kocham.
      Władysław Broniewski
    • ralston Re: liryka, liryka... 11.06.03, 15:40
      Trochę dziś o snach i śnieniu było, wczoraj też, to żeby do tematu nawiązać:

      Dziwny sen

      "Dziwny sen miałem z wieczora,
      Trwał jakby przez wieczność całą -
      Tyś była falą jeziora,
      Ja byłem nadbrzeżną skałą.

      Nie żałowałem tej zmiany,
      Żem skałą, a nie człowiekiem;
      Marzyłem, żem jest kochany...
      A wiek przemijał za wiekiem -

      Nie żałowałem, że głuchy
      Głaz nic powiedzieć nie może...
      Mówiły ze sobą duchy,
      Jam niebo widział w jeziorze.

      Tyś zawsze padała drżąca
      Na moje piersi z granitu,
      Złączona wśród lat tysiąca
      Węzłami wspólnego bytu.

      Kruszyłaś kamienne łono,
      A jam się cieszył z zniszczenia,
      Bo przeczuwałem spełnioną
      Dolę zimnego kamienia.

      Wiedziałem, że gdy do końca
      Zamiary przywiedziesz zdradne -
      Żegnając gwiazdy i słońca,
      W objęcia twoje upadnę."


      I kto? Oczywiście: Adam Asnyk :)
    • ralston Re: liryka, liryka... 12.06.03, 13:30
      No to dalej o snach i dalej Asnyk:


      Myślałem, że to sen...

      Myślałem, że to sen, lecz to prawda była:
      Z nadziemskich jasnych sfer do mnie tu zstąpiła,
      Przyniosła dziwny blask w swoich modrych oczach,
      Przyniosła kwiatów woń na złotych warkoczach;
      Podała rączkę swą, szliśmy z sobą razem,
      Przed nami jaśniał świat cudnym krajobrazem.
      Pośród rozkosznych łąk i gajów mirtowych,
      Wiecznie zielonych wzgórz i wód szafirowych
      Szliśmy, nie mówiąc nic, a mnie się wydało,
      Żem życia mego pieśń wypowiedział całą,
      Że z jej różanych ust, jak z otwartej księgi,
      Czerpałem tajny skarb wiedzy i potęgi.
      Wtem nagle przyszła myśl dziwna i szalona,
      Żeby koniecznie dojść, skąd i kto jest ona?
      I gdy zacząłem tak i ważyć i badać,
      Kwiaty zaczęły schnąć, a liście opadać,
      I nastał szary mrok... a ja w swoim biegu
      Stanąłem w gęstej mgle na przepaści brzegu.
      Strwożony zmianą tą, zwróciłem się do niej,
      Niestety, już jej dłoń nie była w mojej dłoni.
      Słyszałem tylko głos ginący w ciemności:
      "Byłam natchnieniem twym, marą twej młodości!"
      I pozostałem sam, i noc świat pokryła...
      Myślałem, że to sen, lecz to prawda była!


    • ralston Re: liryka, liryka... 13.06.03, 11:56
      Erotyk prosty


      Daj ciepło Twoje daj kształt twarzy
      A włosy moje do ust przytul
      Pieśń jaką znasz najstarszą zanuć
      Nie słowem lecz dłońmi pytaj

      Weź oczy daję w nich pragnienie
      Mych ramion weź przystań cichą
      Weź potu zapach a z rąk drżenie
      Jak z talii kart mnie wyczytaj

      Wejdź we mnie falą wpłyń wpłyń we mnie
      Pod serce dojdź aż do krzyku
      Krwi potem spokój wróć znużeniem
      Półsennie niech płynie w żyłach

      I dłonie nasze spleć w sytości
      Posłuchaj jak cisza rośnie
      Wiesz sporo czasu do jasności
      Czekajmy niech wpierw noc zaśnie


      Wojtek Bellon
    • wolny_wilk Re: liryka, liryka... 14.06.03, 17:55
      To co tu zamieszczę nie jest szczytem górnolotnej poezji tylko prostą
      żołnierską piosenką, ale mnie wzruszają najbardziej właśnie takie utwory:


      Dziś do Ciebie przyjść nie mogę,
      Zaraz idę w nocy mrok,
      Nie wyglądaj za mną oknem,
      W mgle utonie próżno wzrok.
      Nie wyglądaj za mną oknem,
      W mgle utonie próżno wzrok.

      Po cóż Ci, kochanie, wiedzieć,
      Że do lasu idę spać.
      Dłużej tu nie mogę siedzieć,
      Na mnie czeka leśna brać.
      Dłużej tu nie mogę siedzieć,
      Na mnie czeka leśna brać.

      Księżyc zaszedł hen, za lasem,
      We wsi gdzieś szczekają psy,
      A nie pomyśl sobie czasem,
      Że do innej tęskno mi.
      A nie pomyśl sobie czasem,
      Że do innej tęskno mi.

      Kiedy wrócę znów do Ciebie,
      Może w dzień, a może w noc,
      Dobrze będzie nam jak w niebie,
      Pocałunków dasz mi moc,
      Dobrze będzie nam jak w niebie,
      Pocałunków dasz mi moc.

      Gdy nie wrócę, niechaj z wiosną
      Rolę mą zasieje brat.
      Kości moje mchem porosną
      I użyźnią ziemi szmat.
      Kości moje mchem porosną
      I użyźnią ziemi szmat.

      W pole wyjdź pewnego ranka,
      Na snop żyta dłonie złóż
      I ucałuj jak kochanka,
      Ja żyć będę w kłosach zbóż.
      I ucałuj jak kochanka,
      Ja żyć będę w kłosach zbóż.
    • luego Re: liryka, liryka... 15.06.03, 13:47
      Alez ja lubie ten watek! :)

      To ja dam jeszcze taki wierszyk, bardzo krotki zreszta:

      Tyle dni
      tyle nocy
      bez Ciebie
      kiedy
      no kiedy
      na mojej zakurzonej od niedotykania skorze
      napiszesz:
      brudas?

      :)
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 15.06.03, 16:52
        genialne w prostocie, wpisalam do zeszytu ulubionych wierszy, autor Luego, to
        Twoje prawda?
        • luego Re: liryka, liryka... 15.06.03, 17:05
          Ojej Chatko... :) To widac, czy jak? :)
          Dzieki!
          • chatka_ Re: liryka, liryka... 15.06.03, 19:10
            Lu jestem ciagle pod wrazeniem urody metafory! Czy widac, nie wiem, po prostu
            nie podalas autora :) Mam dla Ciebie wiersz, sen o milosci, ktory sama do
            niedawna snilam. To sen zimowy, ale mam nadzieje ze milosc lubi park i letnia
            pora, a juz najpozniej jesienna :)i nie kaze Ci do zimy na siebie czekac :)

            Zimowy, bialy sen

            W mój park, ubielon śnieżnym zimy kwieciem,
            Przyjdziesz wśród ciszy nocy księżycowej
            I wtedy z wielkich płatów sniegu spleciem
            Wieńce na nasze zamyślone głowy;
            A gdy mi duszę miłością wzbogacisz,
            Pójdziemy błądzić gdzieś wśród sennych zacisz,
            Gdzieś w oszronione srebrzyście zatoki,
            Gdzie w lodach płoną tęczowe światełka,
            Gdzie sercem spokój owłada głęboki,
            Gdzie dusza nigdy płaczem smutku nie łka.

            Wiem, że niepróżno biegnę w dal oczyma,
            Bo ty musisz, jasna i świetlana.
            A przyjdziesz zimą, boś niepokalana,
            A taka czysta i biała jak zima.
            Po mlecznej drodze gwieździstego miału,
            Który mróz rozsiał diamentów iskrzycą
            Po śnieżnej równi rozrzutną prawicą,
            Przjdziesz z oddali, cicho i pomału.
            (...)

            Leopold Staff

            • luego Re: liryka, liryka... 15.06.03, 20:06
              Bardzo ladny wiersz. Tez lubie Staffa, ale strasznie dawno do niego nie
              zagladalam. :)
              Na szczescie moja Milosc mieszka ze mna. Wiec nie musze tesknic. Tamten
              wierszyk ma juz dobrych pare lat...
              Lou
              • chatka_ Re: liryka, liryka... 16.06.03, 03:17
                Szczesciara! Czekam w takim razie na wiersze z wierzchu szuflady!!!:)))
    • ralston Re: liryka, liryka... 16.06.03, 11:11
      To może dziś coś z Leśmiana:

      "Com Uczynił, Żeś Nagle Pobladła?..."


      Com uczynił, żeś nagle pobladła?
      Com zaszeptał, żeś wszystko odgadła?
      Jakże milcząc poglądasz na drogę!
      Kochać ciebie nie mogę, nie mogę!
      Wieczór słońca zdmuchuje roznietę.
      Nie te usta i oczy już nie te...
      Drzewa szumią i szumią nad nami
      Gałęziami, gałęziami, gałęziami!

      Ten ci jestem, co idzie doliną
      Z inną - Bogu wiadomą dziewczyną,
      A ty idziesz w ślad za mną bez wiary
      W łez potęgę i w oczu swych czary -
      Idziesz chwiejna, jak cień, co się tuła -
      Wynędzniała, na ból swój nieczuła -
      Pylną drogę zamiatasz przed nami
      Warkoczami, warkoczami, warkoczami!

      • chatka_ Re: liryka, liryka... 16.06.03, 13:38
        Tadeusz Żeleński-Boy
        A kiedy przyjdzie...

        ...A kiedy przyjdzie godzina rozstania,
        Popatrzmy sobie w oczy długo, długo
        I bez jednego słowa pożegnania
        Idźmy - ja w jedną stronę, a ty w drugą.

        Bo taka nam już pisana jest dola,
        Że nigdy dla nas jutro się nie ziści,
        Wiecznie nam w poprzek stanie tajnaWola,
        Co tkliwość mieni w podmuch nienawiści.

        Najmilsza moja! Leć, kędy cię niesie
        Twych piórek zwiewność i krwi młodej tętno;
        Leć, kędy życia pieśń wzdyma i gnie się
        w rytmów tanecznych melodię namiętną;

        Leć, kędy Rozkosz wyciąga ramiona
        Po smutne serce człowieka tułacze,
        Co w jej śmiertelnym spazmie drży i kona,
        I wyje z bólu, i ze szczęścia płacze...

        Leć... ale pomnij: w pogody uśmiechu,
        W marzeń haszyszu i smutków żałobie,
        I w cnot dystynkcji, i w plugastwie grzechu
        To wiedz, najmilsza: ja jestem przy tobie.

        Oczyma na cię patrzę skupionemi,
        Jak na misterium ważne, groźne prawie,
        I co bądź czynisz biedna Córo Ziemi,
        Ja, brat twój starszy, ja ci błogosławię......

        Gdy będziesz cierpieć, ja ciebie pocieszę,
        A gdy się zbrukasz, wówczas wiedz, ty droga:
        Ja cię wysłucham i ja cię rozgrzeszę,
        Bo taką władzę mam daną od Boga.

        W twe dłonie wtulę twarz od tęsknot bladą,
        O twe kolana głowę oprę biedną,
        A ty mi daj bajaj, o Szeherezado,
        Twych cudnych nocy, ach, tysiąc i jedną......

        A kiedy przyjdzie godzina spotkania,
        Może w nas pamięć dawnych chwil poruszy
        I bez jednego słowa powitania
        Popatrzym sobie aż w samo dno duszy...

    • ralston Re: liryka, liryka... 17.06.03, 18:47
      To straszne niedopatrzenie: nie ma wiersza na dziś, a dzionek się już na
      wieczór przechyla... To nadrabiam zaległości. Znowu Asnyk. Przepraszam, że się
      tak czepiłem, ale po licealnych czasach kiedy mi się podobał wracam dziś, żeby
      odkryć, że podoba mi się nie mniej :)

      "Na początku nic nie było"


      Na początku nic nie było,
      Tylko przestrzeń ciemna, pusta;
      Wtem jej czarne błysły oczy
      i różowe, świeże usta.

      Od jej spojrzeń, od rumieńca
      Zajaśniała świateł zorza,
      A gdy pierwsze rzekła słowo,
      Ziemia wyszła z głębi morza.

      Gdy przebiegła ziemię wzrokiem
      Śląc jej uśmiech, rój skrzydlaty
      Wzleciał ptaków i motyli,
      A spod ziemi wyszły kwiaty.

      Lecz nie istniał jeszcze człowiek,
      Tylko martwa gliny bryła;
      Aż nareszcie swym płomiennym
      Pocałunkiem - mnie stworzyła.

      I zbudziłem się do życia
      W cudowności jasnym kraju.
      Lecz mnie również, tak jak innych,
      Wypędzono z tego raju.

    • ralston Re: liryka, liryka... 17.06.03, 19:11
      I jeszcze jeden, tym razem nie Asnyk :)

      Optymistycznie?

      Pragnę zapaść się w Ciebie bez powrotu
      Poznać myśli i skryte marzenia
      Przysiąść na skraju tęsknoty
      I wdychać zapach pragnienia
      Tańczyć w rytmie bicia serca
      Wsłuchać się w szmer rozkoszy
      Cichszej od lotu trzmiela
      I niechaj stanie się niebo
      A resztę niech trafi cholera

      Anna Wróblewska
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 18.06.03, 00:50
        Łyk madrosci ks. Twardowskiego na dobranoc

        Milosc
        Jest miłość trudna
        jak sól czy po prostu kamień do zjedzenia
        jest przewidująca
        taka co grób zamawia wciąż na dwie osoby
        niedokładna jak uczeń co czyta po łebkach
        jest cienka jak opłatek bo wewnątrz wzruszenie
        jest miłość wariatka egoistka gapa
        jak jesień lekko chora z księżycem kłamczuchem
        jest miłość co była ciałem a stała się duchem

        i ta co nie odejdzie - bo znów niemożliwa
        • chatka_ Re: liryka, liryka... 18.06.03, 00:58
          i taki drobiazg, wisienka, slodka i cierpka Hanna Banaszak

          KĄTY ponad miłością

          gdy się nie ziści
          wspólny dach
          nad głową
          zawsze
          zostanie nam
          wspólne niebo.
          • chatka_ Re: liryka, liryka... 18.06.03, 12:37
            Tadeusz Borowski
            * * *

            Myślę o tobie. Twoje oczy,
            twój głos, twój uśmiech przypominam,
            patrząc na niebo. Zboczem nieba
            zsuwa się obłok, jakbyś lekko
            profil zwróciła w lewo. Ówdzie
            drzewo wplątane w wiatr przechyla
            koronę twoim przechyleniem,
            a tam w powietrzu ptak się waży -
            i wiem, że tak do twarzy wznosisz
            dłoń w zamyśleniu. Rozproszona
            uroda rzeczy, błysk przelotny
            piękna na ziemi wiem, że w tobie
            uwiązł i zastygł w kształt...
    • nxa Re: liryka, liryka... 19.06.03, 23:05
      Elżbieta Zechenter-Spławińska
      Opis jednej litery

      K - jak kochać
      dwie kreski
      przychodzące z daleka
      w tej pierwszej
      która była przed ich początkiem
      złączone
      A może
      dwie kreski odchodzące
      każda
      w swoją
      stronę
    • aand Re: liryka, liryka... 20.06.03, 11:07
      „Krew nasza dlugo leja katy,
      Wciaz plyna ludu gorzkie lzy,
      Nadejdzie jednak dzien zaplaty,
      Sedziami wówczas bedziem my... ”
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 20.06.03, 11:52
        to moze cos o miłości dla odmiany ;)

        JEDNYM SZEPTEM Miroslaw Czyżykiewicz

        Jednym szeptem jednym gestem
        Jednym drgnieniem powiek zmieniasz
        Zawstydzenie kiedy jesteś
        W zamyślenie gdy cię nie ma
        Mam tyle słów jest ich siła
        Życzeń i pragnień jak w kolędzie
        Gdzie się podziały kiedy byłaś
        Czy się odnajdą gdy znów będziesz
        Jednym szeptem jednym gestem
        Jednym drgnieniem powiek zmieniasz...
    • ralston Re: liryka, liryka... 20.06.03, 12:26
      Bardzo mi ostatnio przypadają do gustu takie króciutkie, lakoniczne poezyjki.
      Tutaj coś z mistrza Juliana T. Sympatyczne prawda?

      "Jeżeli"

      A jeżeli nic? A jeżeli nie?
      Trułem ja się myślą złudną,
      Tobą jasną, tobą cudną,
      I zatruty śnię:
      A jeżeli nie?
      No to... trudno.

      A jeżeli coś? A jeżeli tak?
      Rozgołębią się zorze,
      Ogniem cały świat zagorze
      Jak czerwony mak,
      Bo jeżeli tak,
      No to... - Boże!!

    • awee Re: liryka, liryka... 21.06.03, 23:47


      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
      zostaną po nich buty i telefon głuchy
      tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
      najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
      potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
      jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
      kiedy myślimy o kimś zostając bez niego

      Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
      zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
      przychodzi jednocześnie jak patos i humor
      jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
      tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
      jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
      żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
      chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
      kochamy wciąż za mało i stale za późno

      Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
      a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny

      Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
      i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
      i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
      czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

      / Jan Twardowski /

      • chatka_ Re: liryka, liryka... 23.06.03, 01:47
        Constantine Cavafis

        Wracaj

        Wracaj często i zagarniaj mnie,
        uczucie, które kocham, wracaj i mnie zagarniaj -
        gdy się roznieca w ciele pamięć
        i we krwi pulsuje dawne pragnienie,
        gdy wargi i skóra pamiętają,
        a rękom się zdaje, że dotykają znów.

        Wracaj często i mnie zagarniaj w nocy,
        gdy wargi i skóra pamiętają...
    • ralston Gdzieś Ty... 24.06.03, 15:32
      To może dzisiaj coś Przerwy-Tetmajera?

      "Gdzieś ty..."


      Gdzieś ty, o gdzieś ty?... Kocham cię, jedyna,
      kocham cię zawsze... Zdasz mi się tak bliska,
      że tylko rękę wyciągnąć ku tobie,
      a ręka, zda się, twą rękę uściska.

      I tylko ramię wyciągnąć ku tobie,
      a ramię kibić twą obejmie wiotką,
      i tylko lekko zgiąć cię, a ku piersi
      ty się pochylisz i uśmiechniesz słodko...

      I tylko usta wyciągnąć, a twoich
      ust się poczuje pocałunek... Nieba!
      Aby już nigdy nie zatęsknić do niej,
      ileż lat jeszcze przetęsknić potrzeba?..

    • luego Re: liryka, liryka... 24.06.03, 16:32
      Mialam gdzies cudna opowiesc Karola Capka pt. „Jak sie hoduje chmurki”, lecz
      nigdzie nie moge jej znalezc, by zacytowac. W kazdym razie w skrocie, ktory
      pewnie odbierze troche uroku: najpierw trzeba spulchnic ziemie, przekopac ja,
      podlewac etc., etc. (troche trwaja te polowe prace), a na koncu zadrzec glowe i
      spojrzec w niebo. I okazuje sie ze chmurki gotowe. Wyhodowane.
      Uwielbiam te historyjke! :)))))))
      Lu
      • janiolka Re: liryka, liryka... 24.06.03, 19:49
        oj szukaj oryginalu!!! ;)
        • luego Re: liryka, liryka... 24.06.03, 19:56
          Szukalam, ale mi wcielo chyba na amen... :( Kurde, no
    • luego Re: liryka, liryka... 24.06.03, 20:06
      Rany! Mam! Jest krociutka ale oryginalna:
      Jak hodować chmurki?
      Wymaga to sporo pracy. Trzeba bardzo starannie plewić, wyrzucać z gleby śmieci
      i kamyczki, klęczeć na ziemi, pochylać się, ryć w roli, podlewać, zbierać
      gąsienice, niszczyć mszyce, spulchniać glebę i służyć ziemi. Natomiast kiedy
      już rozbolą Cię plecy, wyprostujesz się i popatrzysz w niebo, masz
      najpiękniejsze chmurki. Probatum est.
      (Karel Capek, 1925 r.)
      :))))
    • nxa Re: liryka, liryka... 25.06.03, 00:48
      "Czy ty mnie kochasz ?!
      Wiem, że mi odpowiesz "tak" ;
      ja uwierzę..
      Lecz jeśli przysięgniesz -
      być może, skłamiesz.
      Jowisz podobno śmieje się najgłośniej
      z fałszywych przysiąg miłosnych...
      Powiedz mi uczciwie,
      powiedz, Romeo -
      czy ty naprawdę kochasz ?!
      Jeśli ci się zdaje, że mnie za łatwo zdobyłeś,
      będę kapryśna i przewrotna;
      powiem -
      "nie"
      tylko po to, abyś mnie kochał. "
      fragmencik z Romeo i Julia
      • aureliano.83 Re: liryka, liryka... 25.06.03, 01:08
        > Jeśli ci się zdaje, że mnie za łatwo zdobyłeś,
        > będę kapryśna i przewrotna;
        > powiem -
        > "nie"
        > tylko po to, abyś mnie kochał. "
        > fragmencik z Romeo i Julia


        I skąd my to znamy...? ;)))
        • nxa Re: liryka, liryka... 25.06.03, 01:19
          teoretycznie z Szekspira :))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka