Dodaj do ulubionych

Angielski z politykami: "Hardcore negotiations"

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 08:55
Pani minister najwidoczniej lubi hardcore :)
Obserwuj wątek
    • Gość: hardcore Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 28.06.07, 09:03
      Tak. Wszystko ladnie i pieknie oprocz tego "hardcore" :-)
      • Gość: :O) nie ma nic zlego w hardcore IP: 81.144.219.* 28.06.07, 10:13
        wysluchalem tej pani uwaznie i uwazam, ze poza denerwujacym akcentem, ktorego
        nie mozna w tej sytuacji uniknac (mieszka w Polsce, chociaz slychac tam jakas
        nute amerykanskiego, prawdopodobnie spedizal jakis chas w usa, lub uczyla sie
        od amerykanksich nauczycieli), wypowiedz byla calkiem calkiem jak na
        obcokrajowca. Notorycznie slucham politykow z Niemiec, Francji i innych
        obcokrajowcow mowiacych po angielsku i Fotyga wypadla tutaj neizle.

        Co do 'hardcore' w tym kontekscie - nie ma z tym slowem absolutnie nic zlego i
        powiedzialby je Blair, Brown i inni politycy z UK lub USA, nikt nie ujal by
        tego jako afront.

        Osoby ktore tutaj krytykuja - powyzej - zwyczajnie daja dowod na slaba
        znajomosc tego jezyka i ksiazkowe zasady. Codziennie mozna przytoczyc setki
        zwrotow typu hardcore w tym kontekscie, rzuconych tu i owdzie przez jakiegos
        polityka. I jest to jak jak bardziej ok.
        • Gość: Roy Re: nie ma nic zlego w hardcore IP: *.tpnet.pl 28.06.07, 10:42
          Może się mylę, ale sprawiasz wrażenie osoby, która często ma okazję rozmawiać w
          języku angielskim w środowisku międzynarodowym. Mam zatem pytanie - nie miałem w
          zasadzie okazji (zbyt wielu okazji) rozmawiać z obcokrajowcami po angielsku, ale
          zauważyłem coś takiego, że łatwiej jest mi zrozumieć osobę, której podstawowym
          językiem nie jest angielski, niż rodowitego anglika (może z wyjątkiem
          prezenterów BBC). Ciekaw jestem czy masz podobne spostrzeżenia oraz tego, z
          czego to Twoim zdaniem wynika.
          • Gość: kasik Re: nie ma nic zlego w hardcore IP: *.Physik.Uni-Mainz.DE 28.06.07, 10:53
            Co prawda nie do mnie pytanie, ale tez moge sprobowac odpowiedziec. Zwykle
            ludzie, ktorych jezykiem ojczystym nie jest angielski, nie maja tak bogatego
            slownictwa jak anglojezyczni od urodzenia. Mniej bawia sie slownictwem, mniej
            uzywaja idomow, itp. Jezyk nie native speakers jest zwykle bardzo prosty, pewnie
            dlatego latwiej zrozumiec. Ludzi, ktorzy lepiej znaja angielski, dluzej go
            uzywali, tez trudniej zrozumiec:)
            • Gość: Roy Re: nie ma nic zlego w hardcore IP: *.tpnet.pl 28.06.07, 10:57
              Kiedyś miałem rozmawiać z jednym Szkotem - to dopiero był hardcore... :)
              • Gość: :O) Roy IP: 81.144.219.* 28.06.07, 11:23
                Mieszkam w UK od 19 lat i mowie plynna angielszczyzna z lokalnym (aczkolwiek
                nie ulicznym) akcentem. Przez wiele lat angielski byl dla mnie priorytetem i
                nie chcialbym tutaj zabrzmiec jak pyszalek ale mysle ze przyswoilem go w
                swietnym stopniu. Nie zauwazylem wczesniej, ze obracam sie w kregu
                miedzynarodowym, wspomnialem tylko ze slucham jak mowia Franzuzi, Niemcy,
                Holendrzy, Hiszpanie i np. Polacy np. w telewizji i doskonale wylapuje ich
                akcenty.

                Co do twojej sugestii o lepszym rozumieniu obcokrajowca mowiacego po angieslku
                niz rodowitego Anglika czy Szkota czy Irlandyczka, nie chcialbym byc tutaj
                niegrzeczny ale uwazam ze sie totalnie mylisz. Obcokrajowcy sa zwyczajnie sa
                ograniczeni (wynika to z ich zazwyczaj slabej lub tylko ksiazkowej wiedzy) w
                zasobie slow i fraz. I dopoki doputy twoj angieslki jest slaby oni beda dla
                ciebie lepiej zrozumiani. Uwierz mi jednak - jakl tylko poprawisz sowj
                angielski to sie automatycznie zmieni.
                Mity o akcencie szkockim czy irlandzkim powtarzaja tylko osoby ktore maja slaby
                angielski albo pijany angol, ktory chce zwrocic uwage na (w rzeczy samej)
                totalne zroznicowanie (co miasto albo wies) akcentu angielskiego. Natomiast
                uwierz mi - oni sie wszyscy swietnie rozumieja (tak dlugo jak nie wchodzi tutaj
                w gre tzw. broad tongue - jezyk wsi lub scumbags gdzies na ulicy, ale to nie
                taki jezyk jest na uwadze tej wypowiedzi i tego artukulu).

                Pozdrawiam.
                • Gość: Mati Re: Roy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:34
                  Ależ akcent ma znaczenie. Uczyłem się niby od zawsze angielskiego, ale osłuchany
                  jestem głównie z "amerykańskim". Łatwo przyswajam CNN, z BBC miewam problemy.
                  • Gość: :O) Mati IP: 81.144.219.* 28.06.07, 16:11
                    Ok... ma, ale ktos kto uwaza sie za mowiacego w jezyku angielskim nie powienien
                    miec problemow z BBC (tym bardziej ze nie masz z CNN). Obie stacje starannie
                    dbaja o czystosc akcentu (angielskiego jak i amerykanskeigo-angielskeigo).
                    Do czego zmierzam... jezeli twoj angielski jest na dobrym poziomie to
                    zrozumiesz srednia klase i telewizje i w Anglii i w USA i w np Australii. I
                    uwierz mi jezeli masz problemy ze zrozumieniem BBC (mimo to jak twierdzisz
                    rozumiesz CNN, co jest dla mnie szczerze mowiac pewnym kuriozum) to jezeli
                    pojedziesz do USA to i tam bedziesz mial ogromne problemy w zrozumieniu
                    niektorych ludzi, szczegolnie jak zaczna rozmawiac miedzy soba.

                    Pozdrawiam.
                    • tetlian Według mnie mówiła całkiem nieźle 28.06.07, 17:50
                      Olejniczak był śmieszny, ale Fotyga mówiła całkiem dobrze. A wpadki słowne
                      zdarzają się politykom nawet i w polskich języku.
                      • Gość: niepop Mówiła świetnie.. IP: *.chello.pl 28.06.07, 20:13
                        ... porównania do "buraczka" Olejniczaka są nie na miejscu i świadczą o autorze
                        tego artykułu, który sam chyba nie zna za dobrze angielskiego.
                        • Gość: Maroc W słownikach znalazłem takie znaczenia slowa IP: *.magma-net.pl 29.06.07, 00:01
                          hardcore:

                          - twarda pornografia,
                          - podłoże gruzowe [bud],
                          - pornograficzny,
                          - ostateczny, radykalny

                          O które zatem chodziło pani F gdy mówiła o negocjatorach?

                          (gadała nienajgorzej, dość bogate słownictwo, ale smaczek takiego słówka wypowiadanego u boku naszego 'hardkorowego negocjatora' jest po prostu przedni! :)
                          • bazyl33 Re: W słownikach znalazłem takie znaczenia slowa 29.06.07, 03:52
                            Gość portalu: Maroc napisał(a):

                            > hardcore:
                            >
                            > - twarda pornografia,
                            > - podłoże gruzowe [bud],
                            > - pornograficzny,
                            > - ostateczny, radykalny
                            >
                            > O które zatem chodziło pani F gdy mówiła o negocjatorach?
                            >
                            > (gadała nienajgorzej, dość bogate słownictwo, ale smaczek takiego słówka
                            wypowi
                            > adanego u boku naszego 'hardkorowego negocjatora' jest po prostu przedni! :)

                            Slabo znasz angielski i po co komentujesz slownik ci w tym nie pomoze sens
                            zdania natomiast jest wazny aby zrozumiec o co chodzi.
                            • Gość: jacek z ta kompetencja jezykowa moze pracowac IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 20:56
                              w fisch and chips na dworcu kolejowym

                              a nie w al. Szucha
                        • Gość: jacek dukala slowo po slowie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 20:54
                          jak moze byc ministrem spraw zagranicznych osoba nie znajaca porzadnie jednego
                          jezyka ???


                • Gość: gargamel Re: Roy IP: *.statestreet.com 28.06.07, 18:35
                  To jak wytlumaczysz fakt, ze Szkoci mieszkajacy w Glasgow i okolicach z trudem
                  rozumieja tych z Edynburga. Wlasnie taka opinie uslyszalem od Szkotow. To nie
                  moj wymysl.

                  Jeszcze jedno, zauwazylem, ze poziom wyksztalcenia ma spory wplyw na sposob
                  wyslawiania jak i na ow nieszczesny "szkocki" akcent. Poza tym Szkoci maja
                  tendencje do zasysania i skracania slow, podczas gdy np. Amerykanie do ich
                  rozciagania. Znajomy Szkot ma rodzine w Stanach. Wybral sie tam w odwiedziny ze
                  swoja zona. Niestety, jak sam przyznal rodzinka z ledwoscia mogla sie z nimi
                  prozumiec, a kiedy rozmawial z zona, tamci juz kompletnie sie gubili w
                  konwersacji.
                  • Gość: La Cucaracha Bo to dwa różne języki. IP: *.as15444.net 28.06.07, 21:03
                    Szkocki angielski (angielski ze szkockim akcentem) i szkocki (scots) to dwa
                    różne, acz bliskie języki, coś jak słowacki i polski, które zresztą często się
                    prznikają sprawiające, że zrozumienie szkota jest mniej lub bardziej trudne, czy
                    też wręcz niemożliwe dla osoby spoza Szkocji.
                    • darkraj Re: Bo to dwa różne języki. 29.06.07, 02:16
                      To jeszcze nic! Kto gadal z Irlandczykami po angielsku, ale tym pozaszkolnym?
                      To jest dopiero hardcore (twarda, trudna sprawa)!
            • Gość: Macheey Re: nie ma nic zlego w hardcore IP: *.chello.pl 28.06.07, 11:40
              Ze zrozumieniem native speakers nie ma (w moim przypadku) dużych problemów, chyba, że mówią bardzo szybko i połykają końcówki. Gorzej gdy chcę do nich coś powiedzieć - spotkałem wiele osób, które nie rozumieją "ich własnego angielskiego" gdy mówi się do nich z polskim akcentem. I nie chodzi mi o taki "polski akcent" jak u Olejniczaka, czy nawet u Fotygi - tylko o w miarę płynną, poprawną wymowę acz z naciskiem na inne sylaby. Powiem szczerze, że na kursach nigdy nie przykładałem aż takiej wagi do akcentu, ale naprawdę to się przydaje.
              • bazyl33 Re: nie ma nic zlego w hardcore 29.06.07, 03:19
                Gdy znasz dobrze gramatyke angielska to nie jest wazne czy polykaja koncowke
                czy nie bo ze construkcji zdania powinienes wywnioskowac o co chodzi.
                Jesli nie rozumieja angielskiego to moze byc wymowa poszczgolnych slow, jak np.
                salmon, czyli losos,Polacy nagminnie wymawiaja z "L" a w tym wyrazie L jest
                silent, czyli sie go nie wymawia. Druga sprawa jesli ktos jest tempy to jest mu
                trudno domyslec sie o co chodzi, gdy ma do czynienia z innym akcentem.lepiej
                jest mowic z nawet ciezkim akcentem niz z bledami gramatycznimi, bo czasami
                ktos nie ma sluchu muzycznego. Problemy ze zrozumieniem jezyka obcego wynikaja
                z tak zwanego braku obsluchania. Codziennie powinno sie sluchac TV potem radia
                przez godzine i czytanie ksiazek po angielsku bardzo pomaga, nie mowisz potem
                takim sztywnym jezykiem ksiazko-kursowym.
                • Gość: jacek ten hardcore to kompromitacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 20:52
                  zalosne bronic takiego bledu
        • Gość: Leppiej Dokladnie IP: *.ija.csic.es 28.06.07, 11:37
          Spodziewalem sie blamazu, a tu baba jako tako wybrnela, choc malo plynnie i z
          dziurami w slownictwie, ale akurat "hardcore" nie jest najpowazniejsza z nich.
          Wymowa i akcent lepsze takie polsko-amerykanskie niz czysto polskie, czego
          trudno sie pozbyc.
          • Gość: jacek Dokladnie to co niby ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 09:27
            jak moze prowadzic negocjacje ktos kto nie ma zadnego wyczucia jezykowego ???

            jakie masz gwarancje, ze ona kumala o co chodzi w negocjowanych sprawach ???

            a moze po prostu klocila sie bo nie rozumiala co do niej mowia ???

            a hard core to obciach godny Borata
        • Gość: jacek wez sie chlopie nie kompromituj - ZADEN polityk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 20:51
          brytyjski nie uzyl by takiego terminu

          zreszta zanim matka Borata doszla do tego oczywistego i skandaliznego bledu po
          drodze popelnila szereg niezrecznosci - ona DUKA slowo po slowie i nie ma
          zadnego wyczucie jezykiwego

          minister spraw zagranicznych nie znajacy BIEGLE zadnego jezyka to jak
          Korzeniowski bez nog

          poczytaj sobie chlopie komentarze na forach angieslkojezycznych i nie bredz -
          jak premier w teelwizji trwam
      • Gość: 3miasto kaczor i tej jego kretynski usmieszek rozwalaja IP: *.chello.pl 28.06.07, 17:40
        mnie za kazdym razem.
        • 12345ja Re: Nie było 'fluently', ale bardzo poprawnie 28.06.07, 18:24
          Można pochwalić min.Fotyge. Nie pochodzi przecież z czerwonej
          dynastii, która swoje dzieci wysyłała na studia do Cambridge,
          a zwykłym obywatelom nie dawała paszportu.
          • Gość: jacek nie osmieszaj sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.07, 09:30
            od 1989 roku mozna jezdzic swobodnie

            w kazdym miescie w Polsce setki szkol jezykowych

            a ona nadal nie zdalaby FCE - ktore zdaje co roku stka tysiecy dzieciakow
      • Gość: betibeti33 Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.07, 07:05
        Ech... nie macie racji. Specjalnie sprawdziłem w Oxford Advanced Learner's Dictionary. Hard core- (...)particular group of people who will not change their beliefs(...). Przykro mi ale tym razem nie możemy się śmiać z wpadki- bo jej nie ma :(
    • tw.zenek Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation 28.06.07, 09:05
      Z jej twarzyczką to se najwyżej pornosy pooglądać może - zlitujcie się nad babą!
      • konread Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation 28.06.07, 10:59
        Ale coś w tym jest, w tych filmach nie trzeba nic mówić, wystarczy być;)
    • Gość: x Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 09:11
      wziąwszy pod uwagę, że co chwilę dzwonili do Prezesa Rady Ministrów Rzeczypospolitej Wolski(ej), należy wziąć pod uwagę, że Anna E. Fotyga mogła mieć na myśli właśnie tego hardcore'owca (wiecie: konto, zegarek, sznurówki...)
    • Gość: hangman Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.net.perfekt.pl 28.06.07, 09:11
      Pani minister lepiej mówi po angielsku niż po polsku, bo z tego przynajmniej coś zrozumiałem :D
    • Gość: scubabe Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.gre.pl 28.06.07, 09:16
      Pani chyba niedokońca zrozumiała pytanie ale to mały szczegół bo po polsku też
      pytań nie rozumie, a poza tym jak się niezna języka to lepiej rozmawiać w swoim
      języku bo i tak muszą tłumaczyć i tak.
      • Gość: scubabe Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.gre.pl 28.06.07, 09:18
        a tak na margonesie ja bym bardziej przyczepiła się do big country bo rażący
        błąd
        • Gość: hip Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: 193.138.110.* 28.06.07, 09:27
          czy big country = wielka wiocha?
          • 12345ja Re: pytanie zaczyna "polish reputation" 28.06.07, 18:27
            'polish reputation' - stały fragment gry antypolskich lewackich
            mediów zagranicznych, zasilanych donosami rodzimej agentury.
        • Gość: lukasz Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 11:10
          Niezupełnie błąd i niezupełnie rażący - google z zawężeniem do stron .uk
          znajduje "big country" ponad 78000 razy, m.in. na stronach BBC.
          • Gość: scubabe Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.gre.pl 28.06.07, 15:18
            W oficjalnej wersji to błąd i to rażący te śmiechy w tle o tym świadczą
    • Gość: ktos pomyslal? arogancki reporter zagraniczny! IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 09:17
      a mnie bardziej niz to "hardcore" Fotygi , bardziej denerwuje samo pytanie
      zachodniego reportera :"do you think Poland's reputation was damaged by your
      position(...) are'nt you afraid Poland will be isolated?" itp.

      Takie pytanie sa typowe, w relacjach; dyrektor szkoly- uczen. A nie suwerenny
      kraj- zagraniczne media.

      Moim zdaniem choc jej angielski jest nie najlepszy to dobrze odpowiedziala.
      • Gość: ania angielski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 09:37
        jej angielski jest juz calkiem,przeciez to pokolenie bylo uczone rosyjskiego,a
        ze pani zrozumiala pytanie i jeszcze odpowiedziala jakos ,swiadczy o tym ze
        jakos angielskiego sie uczy-kobiety ambitniejsze niz mezczyzni!(w mojej szkole
        na 5 kobiet przypada 1 mezczyzna).
        • Gość: ktos pomyslal? Re: angielski IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 09:49
          Gość portalu: ania napisał(a):

          > jej angielski jest juz calkiem,przeciez to pokolenie bylo uczone rosyjskiego,a
          > ze pani zrozumiala pytanie i jeszcze odpowiedziala jakos ,swiadczy o tym ze
          > jakos angielskiego sie uczy-kobiety ambitniejsze niz mezczyzni!(w mojej szkole
          > na 5 kobiet przypada 1 mezczyzna).


          No nie wiem, z tym seksizmem, mysle ze sie mylisz. Na przyklad ja mieszkam w
          USA od 15 lat, wyjechalem z kraju gdy mialem jako 19-latek. Moj angielski jest
          zupelnie plynny, zreszta pracuje "umyslowo" w USA, tutaj skonczylem college.

          Wiele Polek, ktore przyjechaly w tym samym wieku co ja, sprzata i nie potrafi
          sklecic prostego zdania po agnielsku. Zreszta moji rodzice tez mieszkaja w USA,
          ojciec nauczyl sie angielskiego, a mama juz nie :)
          • onufry.zagloba A nie przyszlo ci do glowy, synu, ze te kobiety 28.06.07, 12:48
            wlasna kariere poswiecaja dla rodziny, by synalek mogl isc do miejscowego
            college'u, i by do garnka bylo co wlozyc? Lacznie z twoja mama, ktorej chyba
            nie doceniasz.
            • Gość: ktos pomyslal? pudlo IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 12:59
              onufry.zagloba napisał:

              > wlasna kariere poswiecaja dla rodziny, by synalek mogl isc do miejscowego
              > college'u, i by do garnka bylo co wlozyc? Lacznie z twoja mama, ktorej chyba
              > nie doceniasz.

              Nie udalo ci sie..Ja przyjechalem do USA jako osoba juz dorosla, (19 lat). Na
              studia w college zarobilem sobie sam, wstepujac do wojska w USA.
        • Gość: Roy Re: angielski IP: *.tpnet.pl 28.06.07, 10:22
          Ja myślę, że nie są ambitniejsze, tzn. nie ma co stosować takich uogólnień. Ten
          stosunek (1:5) wynika raczej z czego innego. Krótko mówiąc chodzi o to, że
          często mężowie niechętnie patrzą na to, gdy kobieta zamiast zajmować się
          dziećmi, praniem albo nim - mężem, siedzi sobie przy biurku nad angielskim. Gdy
          zaś kobieta chodzi na kurs, za który zostało zapłacone, no to już sprawa nabiera
          wagi. A facet - po co mu kurs (o ile zna podstawy) wystaczy mu książka do
          gramatyki, słownik tematyczny, idiomy i poczytać trochę w internecie, no i
          jeszcze trzeba mieć trochę dyscypliny, ale to prędzej się znajdzie u niego niż u
          niej. Taki model niestety u nas w Polsce dominuje - facetowi wolno się "obijać",
          kobiecie nie. Ale nie mówię, że tak jest zawsze.
          • onufry.zagloba Kobiety sa lepiej zorganizowane i zdyscyplinowane 28.06.07, 12:54
            od mezczyzn, Roy - to wyniki badan. Istnieje jednak pomiedzy nimi inna
            powazniejsza roznica - normalna kobieta wlasnej kariery NIGDY nie stawia na
            pierwszym miejscu, przed dziecmi, mezem i rodzina; nie idzie po trupach swoich
            bliskich by kariere zrobic, a u nas - niestety - jest to czeste (i dlatego
            musialem koledze Hamerykanowi przykopac, bo...zycie znam). I potem ow facet
            budzi sie z reka w nocniku, gdy na ratowanie rodziny - lub chocby rodzinnej
            bliskosci - jest juz za pozno; i moze sie wypchac swa kariera - pracowac juz
            nie ma dla kogo.
      • Gość: nena99 Re: arogancki reporter zagraniczny! IP: *.chello.pl 28.06.07, 09:41
        myślę że po kilku dniach dzien i noc bardzo wyczerpujących rozmów
        negocjacyjnych każdy nawet świetnie znający język obcy nie jest w stanie
        fizycznym myśleć i odpowiadać błyskotliwie i fascynująco. Proszę internautów o
        więcej zrozumienia i zdroworozsądkowego zastanowienia się oraz o obiektywną
        ocenę :-)
        • Gość: ktos pomyslal? Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda filmowa IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 09:59
          jednak zgodzisz sie ze od polskich politykow reprezentujacych nas za granica,
          powinnismy wymagac wiecej nie od przecietnego inteligenta.

          Mam nadzieje ze znajomosc angielskiego bedzie lepsza u nastepnego pokolenia
          rzadzacych Polska, na razie mamy okres przejsciowy. Zreszta jesli polityk ktory
          pacha sie do kariery miedzynarodowej a nie potrafi mowic po agnielsku, nie wiem
          na co liczy...To mniej wiecej tak jak gwiazda filmu z brakujacym uzebieniem
          itd. Nie przystoji.. :)
          • jednorazowy3 Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil 28.06.07, 10:11
            przystoi*

            warto mimo wszystko poznac podstawy wlasnego jezyka
            • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 10:28
              a ja juz myslalem ze powiesz cos ciekawego...
              Ciekawe ze osoba ktora w kilku zdaniach, do tego odnoszacych sie do polityki,
              ktora napisala dodatkowe "j" w slowie "przystoi"..."niby nie zna podstaw
              wlasnego jezyka" :)

              Co mnie smieszy to brak poczucia proporcji, reprezentowanych przez osoby takie
              jak ty, czepiasz sie mnie tak jak profesor polonistyki studenta, a sam wymagasz
              od swoich politykow ktorzy ciebie reprezentuja za granica tyle ile, od
              sprzedawcy w sklepie z pamiatkami.
              • Gość: mjasorubow Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ewe-ip-backbone.de 28.06.07, 10:52
                "Co mnie smieszy to brak poczucia proporcji, reprezentowanych przez osoby takie
                jak ty, czepiasz sie mnie tak jak profesor polonistyki studenta, a sam wymagasz
                od swoich politykow ktorzy ciebie reprezentuja za granica tyle ile, od
                sprzedawcy w sklepie z pamiatkami."

                Chlopie ! (nie bede Cie juz wiecej nazywal Szanownym Panem, bo po tym co tu
                dalej piszesz na to nie zaslugujesz), nie tylko kaleczysz tu notorycznie jezyk
                polski ale i wypisujesz glupstwa:

                - "proporcje reprezentowane przez osoby takie jak ty"
                - "wymagasz od .... politykow .... tyle ile od sprzedawcy w sklepie z pamiatkmi"

                Gdziez sa, bracie, te proporcje reprezentowane przez jakies osoby ?
                Tylko w twej nieszczesnej lepetynie ...
                A ilez to wymaga sie normalnie od sprzedawcy w sklepie z pamiatkami?
                I czy wymaga sie od niego wiecej czy mniej niz od polityka ?
                I czego mniej lub wiecej ?
                Sluchaj, czlowieczyno, moja dobra rada dla ciebie:
                Zamilknij, wez ksiazke, poucz sie polskiego, staraj sie, moze kiedy cos z tego
                bedzie ....
                • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 11:01
                  Widze ze nic nie rozumiesz. Wiec powtorze jeszcze raz; uwazam ze jest smieszna
                  postawa Polakow, ktorzy wytykaja innym najmniejszy blad w pisowni jezyka
                  polskiego, choc ich znajomosc jezyka angielskiego, lub ludzi takich ktorzy ich
                  reprezentuja:Miller, Kaczynscy, jest tragiczna zeby nie powiedziec
                  nieistniejaca.

                  • Gość: muka! Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.aster.pl 28.06.07, 11:51
                    Generalnie sprawiasz wrażenie osoby rąbnietej, ale mimo to zapytam poważnie -
                    sugerujesz że Polacy nie mają prawa wytykać sobie nawzajem błędów popełnianych w
                    języku ojczystym, bo nie znają języków obcych?
                    • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 12:19
                      Gość portalu: muka! napisał(a):

                      > Generalnie sprawiasz wrażenie osoby rąbnietej, ale mimo to zapytam poważnie -
                      > sugerujesz że Polacy nie mają prawa wytykać sobie nawzajem błędów
                      > popełnianych w języku ojczystym, bo nie znają języków obcych?

                      Chodzi o to ze, w dyskusji nikt nie wypomina mi malych bledow w polskiej
                      pisowni, doploki moje opinie sa zgodne z ich punktem widzenia :)

                      Do tego wielu ludzi (mieszkajacych w Polsce) nie rozumie ze 15 lat spedzonych w
                      kraju angielskojezycznym, tak jak w moim przypadku, jest powodem ze moj jezyk
                      ulegnie lekkiej erozji...I nie jest tutaj istotny stopien inteligencji, pewne
                      nalecialosci sa nieuniknione.

                      Co najbardziej mnie irytuje to fakt ze Polacy chetnie wytkna mi najmniejszy
                      chociazby blad w pisowni, ale sami toleruja politykow, ktorych jezyk angielski
                      jest poza jakakolwiek norma. Moim zdaniem wielu takich polskich politykow
                      posluguje sie jezykiem angielskim, gorzej niz sprzedawcy pamiatek np w
                      Wloszech, czy Francji...
                      • Gość: gość Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 12:42
                        Popatrz, popatrz - a Miłoszowi jakoś nie szkodził pobyt za grznicą. Językiem
                        posługiwał się pięknym w poezji i w prozie. Dziwadło takie z Niego było?
                        Żadnych naleciałości? A może to po prostu czytać coś trzeba, poza forum
                        internetowym?
                        • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 12:54
                          Milosz byl poeta, i pisal jedynie w jezyku polskim. Nie kazdy utryzmuje sie z
                          jezyka polskiego, a juz zwlaszcza za granica...
                          • Gość: mjasorubow Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ewe-ip-backbone.de 28.06.07, 13:21
                            "Nie kazdy utryzmuje sie z
                            jezyka polskiego, a juz zwlaszcza za granica..."

                            Sluchaj cielaku i ciemniaku:

                            Mozna utrzymywac sie z pracy, z handlu, z gry na flecie, czasem nawet z
                            plecenia bzdur (jak np. w polityce) ale nie z jakiegos jezyka ...

                            Chlopie, kazde twoje pismidlo wola o pomste do nieba (w ktorym miejsce tylko
                            dla ludzi niegdys na ziemi jezykowo nie grzeszacych), a z ciebie czyni
                            posmiewisko ...
                            • Gość: Kacze Bajdy Re: brak kultury na internetowych forach IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 28.06.07, 16:03
                              "cielaku i ciemniaku"... A kto ci dal ("mjasorubow") prawo do wyzywania innych
                              na tym forum - nawet jezeli sie z nimi nie zgadzasz? Czy twoj adwersarz uzywa
                              wyzwisk? Niestety, sloma z twoich butow wychodzi wysoko, a i do tego
                              prostactwo pospolite!
                  • Gość: mjasorubow Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ewe-ip-backbone.de 28.06.07, 12:58
                    "choc ich znajomosc jezyka angielskiego, lub ludzi takich ktorzy ich
                    reprezentuja:Miller, Kaczynscy, jest tragiczna zeby nie powiedziec
                    nieistniejaca."

                    Sluchaj Pan, Panie nieuku i polski polanalfabeto:
                    w jezyku polskim nie ma znajomosci jezyka "tragicznej" lub "nieistniejacej".
                    Cos moze by np. tragiczna pomylka, tragicznym bledem, tragicznym
                    nieporozumieniem ale nigdy tragiczna znajomoscia.
                    Rowniez nie ma "ich znajomosc jezyka jest nieistniejaca". W poprawnej
                    polszczyznie mowi sie: nie znaja jezyka... lub nie posiadaja znajomosci
                    jezyka ...
                    Dlatego jeszcze raz, niepoprawny jezykowy barbarzynco: zamknji sie ....
                    • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 13:02
                      widze sie jestes madry, przynajmniej madry... miedzy Odra a Bugiem :)

                    • Gość: wojtek Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:35
                      > Sluchaj Pan, Panie nieuku i polski polanalfabeto:
                      > w jezyku polskim nie ma znajomosci jezyka "tragicznej" lub "nieistniejacej".

                      Znów ktoś mądrzejszy od słowników.

                      > W poprawnej
                      > polszczyznie mowi sie: nie znaja jezyka... lub nie posiadaja znajomosci
                      > jezyka ...

                      Może powiedz "Nie są w posiadaniu" - dopiero będziesz gość.
                • Gość: Kacze Bajdy Re:Polska dyplomacja jak bezzebna gwiazda, to fakt IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 28.06.07, 15:57
                  "nieszczesna lepetyna", "czlowieczyno", "zamilknij", itd.
                  Pycha i poczucie wyzszosci az bija od twoich postow
                  panie/pani "mjasorubow". Kultura, niestety, nie
                  z tej najwyzszej polki!
          • Gość: Roy Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.tpnet.pl 28.06.07, 10:27
            Akurat jeśli chodzi o ministrów spraw zagranicznych po 1989 roku, to ze
            znajomością języków obcych nie było tak źle.
          • Gość: mjasorubow Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ewe-ip-backbone.de 28.06.07, 10:33
            Nie:
            "Zreszta jesli polityk ktory
            pacha sie do kariery miedzynarodowej a nie potrafi mowic po agnielsku, nie wiem
            na co liczy.",
            lecz:
            - nie wiem na co liczy polityk, ktory nie zna jezyka angielskiego i zdaza do
            zrobienia kariery w polityce miedzynarodowej -

            Szanowny Panie, ktory wypowiadasz sie na temat bledow jezykowych blizniego
            swego, a kaleczysz swoj ojczysty jezyk polski.
            • Gość: nikt Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:38
              Następny filolog z Koziej Wólki. Pewien jesteś, że zdanie, które zaproponowałeś, jest poprawne? Może
              przeczytaj je jeszcze kilka razy.
              • Gość: mjasorubow Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ewe-ip-backbone.de 28.06.07, 13:26
                "Następny filolog z Koziej Wólki. Pewien jesteś, że zdanie, które
                zaproponowałeś, jest poprawne? Może
                przeczytaj je jeszcze kilka razy."

                No, co jest w nim niepoprawe?
            • Gość: ktos pomyslal? Re: Polska dyplomacja jak....bezzebna gwiazda fil IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 10:56
              Teraz rozumiem, wam o to chodzi, ze wydaje sie wam ze doskonala znajomosc
              jezyka polskiego jest nieslychanie wazna.

              Natomiast wedlug mnie dobra znajomosc jezyka angielskiego jest istotna, a jezyk
              polski na scenie miedzynarodowej wogole nie jest potrzebny, jego znajomosc to
              bardziej hobby niz koniecznosc, zwlaszcza dla kogos mieszkajacego za granica od
              15 lat.

              Wielokrotnie tlumaczylem to Polakom mieszkajacym w Polsce, ze Syberyjczyk ktory
              mieszkal w Kaliforni przez 15 lat, wcale nie udaja "Amerykanina" dlatego ze
              jest opalony i ubiera sie po amerykansku, tylko po prostu to jest nieuchronne.
              To samo z kultywowaniem jezyka polskego w angielskojezycznym kraju, drobne
              nalecialosci, sa nieuchronne.

        • Gość: Kacze Bajdy Re: Arogancki reporter zagraniczny? Czyzby?? IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 28.06.07, 15:50
          Popatrz no - jaki ten reporter "arogancki"! Czyzby znow ktos weszyl zmowe
          przeciw Polakom bo biedaczkom zadaje sie zbyt trudne, czy zbyt niewygodne
          pytania?

          1) P.S. Sluchalem wiele razy jakie pytania dziennikarze zadaja politykom w USA,
          Kanadzie, czy w Wielkiej Brytanii. Nie sa one wcale latwiejsze,
          czy "grzeczniejsze"!
          2) P.S. A pani Fotyga... coz, jak zwykle kreci i odpowiada dosyc wymijajaco...
      • onufry.zagloba Dobrze sie czujesz, Hamerykan? Te pytania w jezyku 28.06.07, 12:46
        angielskim wcale nie sa ofensywne czy aroganckie (tys jeszcze zachodniego
        pismaka-sepa nie widzial!), sa za to niewatpliwie malo oryginalne i z grubsza
        odpowiadaja tematyce i tonowi polskich mediow po Brukseli.
        • Gość: ktos pomyslal? Re: Dobrze sie czujesz, Hamerykan? Te pytania w j IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 13:04
          ....tonowi dosc aroganckiemu, trzeba przyznac :)
    • Gość: Dan Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 09:35
      "hardcore negotiations" sounds a lot better than "no comments." no comment.
      • Gość: scubabe Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.gre.pl 28.06.07, 09:46
        Ja tylko twierdze że jak ma się problem z wypowiedzieniem w języku obcym to
        lepiej używać swojego bo anglicy mają problem ze zrozumniem, i tak np. Niemcy
        prawie wcale nie używają angielskiego bo kiedyś jak kanclerz Kol się
        wypowieadał po angielsku to mało wyrozumiali anglicy przekręcili jego słowa,
        włosi twierdzą że włoski jest bardziej popularny niż angielski i wszyscy ich
        świetnie rozumiają, a francuzi też unikają angielskiego na protest przeciwko
        amerykanom.
      • Gość: zosia Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.uznam.net.pl 28.06.07, 11:09
        Dzięki Dan za wreszcie racjonalny komentarz, właśnie miałam to samo napisać, ale
        chciałam najpierw sprawdzić reakcje forumowiczów i doczytałam do końca. Niech
        się autor artykułu nauczy podstaw! angielskiego / no comments - sic!/ a potem
        czepia się tego co wieloznaczne.
    • Gość: swordman słowo "actually" też jest źle wymawiany IP: *.aster.pl 28.06.07, 09:55
      w szkole średniej uczniowie często mają z tym problemy, podobnie jak
      np. "eventually"
      • Gość: M28 Bez przesady , aż tak źle to nie wygląda IP: 212.244.68.* 28.06.07, 12:29
        spodziewałem się, że babka rzeczywiście zacznie totalnie dukać w stylu... "brrrring mee somethinnngg forr the dinnerrr". Jej angielski może nie jest jakiś super fluent ale dała radę. Oglądam czasami cnn i tam często politycy nieanglojęzyczni mowią znacznie gorzej, szczególnie gdy są bardzo obiążeni narodowym akcentem.
        • Gość: jacek ona by nie dostala FCE - jak moze byc ministrem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 20:55
          spraw zagranicznych ???????
    • norbertrabarbar Co za uśmiech 28.06.07, 09:55
      Widzę że nasz el prezydente ma ludzi od PR :) ten szczery uśmiech zdradza jak
      dobrym jest człowiekiem.
      • jaroslaw_nieomylny Usmiech jest zupelnie szczery...:) Jak Kaczorenko 28.06.07, 11:46
        we wszystkim co mowi... niegrzecznym dzieciom mozna go pokazywac ze jak beda
        niegrzeczne to ten pan przyjdzie i zabierze do brata i kota;)
    • Gość: nikt Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:04
      Poza tym, że to jest śmieszne, drodzy redaktorzy, ona mówi "harcore negotiators", a nie "harcore
      nagotiations". Czyżbyście mieli problemy z angielskim?
      • Gość: Aśka Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.rmf.pl 28.06.07, 10:14
        Zajrzałam do słownika, fakt, dość starego (1978). Cytuję: Hardcore -very
        strongly following a particular belief or activity, and unlikely to cahnge, eg.
        hard-core opposition to the government.
        Może nie jest to takie śmieszne...
        • Gość: nikt Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 10:19
          Jest śmieszne. W '78 roku słowo "hardcore" nie miało tego oczywistego kontekstu, z którym jest teraz
          jednoznacznie kojarzone, droga Pani z radia :-)
          • Gość: Aśka Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.rmf.pl 28.06.07, 10:55
            Wystarczy wrzucic hard-core do przeglądarki i okaże się, że te skojarzenia nie
            koniecznie muszą być takie oczywiste. Proponuję jakis thresaurus on line, albo
            wrzucic "hard-core negotiators" w Google.
            • Gość: woockash to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mysli... IP: 86.41.98.* 28.06.07, 11:32
              Wlasnie sprawdziłem na Irlandczyku ktory uznale, ze wszystko rozumie i nic
              smiesznego poza rozesmiana buzia naszej kaczuszki po lewej pani Anny. A w ogole
              hardcore znaczy extremely explicit, intensely loyal, stubbornly resistant to
              change or improvement i poza spaczonym umyslem dziennikarzy wyborczej w tym
              artykule nie ma nic smiesznego. A, wlasnie, ona mowi negociators... moze
              dziennikarz powinien wziac kilka dodatkowych lekcji z angielskiego, co? Chocby
              u pani Fotygi.
              • Gość: rupi Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: *.aster.pl 28.06.07, 11:43
                "Negotiators" już jeżeli. Sam się najpierw poducz, potem pouczaj innych...

                Poza tym to jest dział "Deser". Ile jeszcze trzeba ludziom tłumaczyć, zanim się
                przestaną czepiać? A może trzeba wprowadzić testy z poczucia humoru dla
                komentujących?
                • Gość: woockash Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: 86.41.98.* 28.06.07, 12:04
                  Wlasnie sie ucze :) Ale za poprawke dzienki - to moj staly blad... permition -
                  permission i inne takie.

                  Rozrywka rozrywka ale w tym nie ma nic smiesznego znaczy to sie w rozrywce nie
                  powinno znalexc. Poza tym mysle, ze chodzilo o nie tyle o rozsmieszenie co
                  osmieszenie i o ile nie lubie rzadzacej ekipy to czepianie sie bez powodu jest
                  niesmaczne. Nie znizajmy sie do poziomu Kaczynskich.
                  • Gość: Aśka Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: *.rmf.pl 28.06.07, 12:50
                    Samo sedno.
              • Gość: lektor angielskieg Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 12:13
                obejrzałem, zdenerwowany rzuciłem się pisać, ale "woockash" JUŻ WSZYSTKO
                NAPISAŁ - podpisuję się pod KAŻDĄ MYŚLĄ komentarza i po/za/lecam WSZYSTKIM, kto
                odbiera inaczej, pracować nad swoją wiedzą i umysłem
                • Gość: tłumaczka Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 12:29
                  wyjaśnijcie jeszcze, gdzie lezy wina dziennikarzy wyborczej. "perełka" to
                  perełka. nikt poza komentującymi się nie czepiał, min. Fotyga nieźle sobie tutaj
                  radzi, chociaż stęka straszliwie, ale to się przynajmniej da zrozumieć i
                  tłumaczyć w przeciwieństwie do wypowiedzi wielu innych polityków.
                  • Gość: lektor angielskieg Re: to chyba redaktorzy wyborczej maja brudne mys IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:52
                    a więc spytajmy GW:
                    W jakim celu - z jakiego powodu - dlaczego - co pobudziło, że -
                    zamieścili (1 - w dziale DESER, 2 - nawiązując do angielskiego Olejniczaka)
                    ten kawałek?
                    Po ich odpowiedzi chętnie WYJAŚNIĘ poruszoną przez Tłumaczkę kwestię.
          • Gość: muka! Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.aster.pl 28.06.07, 11:38
            Mnie tam każda wtopa PiS-u raduje, ale tutaj akurat nie za bardzo jest się czego
            czepiać. Fotygę widziałem w TV na tej konferencji już parę dni temu i zdębiałem,
            że ktoś opowiadający takie durnoty w kraju potrafi klecić wcale przyzwoite
            okresy zdaniowe po angielsku. A jak kolega "nikt" ma wyłącznie takie skojarzenia
            z "hardcore", to już tylko sobie samemu świadectwo wystawia. Rozumiem że jego
            zdaniem np. muzyka hardcore to piosenki o bara bara, skoro "kontekst oczywisty" ;)

            • gburiaifuria Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation 28.06.07, 14:23
              Gość portalu: muka! napisał(a):

              > Mnie tam każda wtopa PiS-u raduje, ale tutaj akurat nie za bardzo jest się czeg
              > o
              > czepiać. Fotygę widziałem w TV na tej konferencji już parę dni temu i zdębiałem
              > ,
              > że ktoś opowiadający takie durnoty w kraju potrafi klecić wcale przyzwoite
              > okresy zdaniowe po angielsku. A jak kolega "nikt" ma wyłącznie takie skojarzeni
              > a
              > z "hardcore", to już tylko sobie samemu świadectwo wystawia. Rozumiem że jego
              > zdaniem np. muzyka hardcore to piosenki o bara bara, skoro "kontekst oczywisty"
              > ;)
              >

              ludzie, na rany boskie przeciez nie o to chodzi, czy hardcore, czy nie hardcore,
              czy da sie zrozumiec. Zrozumiec sie da, owszem, ale to takie pieprzenie w bambus
              to jej gadanie, zaslepliscie, czy co? To tak, jakbyscie sie dziwili, ze
              Kononowicz jak sie wypowiedzial, to nawet dalo sie zrozumiec, no dalo sie i co z
              tego? To nie o angielski chodzi, tylko o to, czy w ogole ma sie cos do
              powiedzenia. Jesli sie do powiedzenia nie ma nic, to znajomosc jezykow obcych
              moze sie przydac wylacznie w recepcji hotelu i tyle.
          • Gość: Leon007 Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: 213.17.199.* 28.06.07, 14:34
            a to jest skopiowane przed minutą ze strony Cambridge Dictionary

            hard core (BELIEF) group noun [S]
            a small group of people within a larger group, who strongly believe in the
            group's principles and usually have a lot of power in it:
            The hard core of the party has not lost sight of the original ideals.

            hard-core Show phonetics
            adjective
            hard-core party members

            (from Cambridge Advanced Learner's Dictionary)
      • Gość: Aśka Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.rmf.pl 28.06.07, 10:16
        Bardzo wyraźnie mówi hardcore negotiators.
    • Gość: gość Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.retsat1.com.pl 28.06.07, 10:32
      Faktycznie ktoś kto to wynalazł albo jest przygłuchy albo długo nad tym nie pracował " hard-core negotiators "
      Hard-core w słowniku : najzagorzalszy
    • Gość: tomekkk Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: 195.149.64.* 28.06.07, 11:09
      jestem tłumaczem z kilkuletnim stażem, z poza tym mam w domu słownik. czy autor
      tego pseudoniusa zna angielski czy ma tylko gołe dupy w głowie?
    • Gość: stachu Angielski zupelnie OK tylko te skroty myslowe ... IP: *.mirnd1.nsw.optusnet.com.au 28.06.07, 11:13
      Jak w temacie - eeeeyyyyoooooouuuuaaaaa obviously hardcore :-)
      Mieszkam od kilku lat w kraju angielskojezycznym i jej wypowiedz by zupelnie
      mnie uderzyla (wlaczjac slowo "hardcore") ale co mnie denerwuje to jej
      dlugie "skroty myslowe". Pierwszy raz jej slucham takze moze musze sie
      przyzwyczaic ...
    • ola7721 Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" 28.06.07, 11:17
      Do złośliwych, czy słyszeliście aby polityk z zagranicy mówił po polsku i to
      jeszcze bezbłędnie? więc nie czepiajcie się kobiety, która może całkiem
      niedawno uczyła się języka angielskiego. Przynajmniej się stara.
      • Gość: stachu Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.mirnd1.nsw.optusnet.com.au 28.06.07, 11:20
        Racja ale mysle, ze od kogo jak kogo ale ministra spraw zagranicznych trzeba
        wymagac.
      • Gość: Kacze Bajdy Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.natpool7.outside.ucf.edu 28.06.07, 16:13
        Calkiem niedawno "olu7721"? Podobno pani Fotyga NAUCZALA angielskiego gdzies na
        poczatku stanu wojennego (poczatek lat osiemdziesiatych) - czyli musiala juz
        wtedy (lepiej, czy gorzej) znac ten jezyk!
      • Gość: jacek tlumaczysz przekupke z bazaru czy min spr zagr ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 21:02
        bo jesli przekupke to masz racje
    • Gość: ktos pomyslal? z tego powodu Baltowie wybieraja..... IP: *.ms.acxiom.com 28.06.07, 11:21
      Z tego powodu Baltowie; Litwini, Lotysze, Estonczycy, nawet Ukraincy wybieraja
      na prezydentow, premierow oraz na ministrow osoby ktore spedzily polowe zycia w
      krajach angielskojezycznych; USA, Angli itd. Prezydent Ukrainy Juszczenko,
      mieszkal w USA wiele lat, jego zona urodzona w USA pracownich wladz stanowych,
      Prezydent Lotwy, byla profesor na uniwersytenie w Anglii, itd. To samo
      prezydent Litwy, nastepny profesor z uniwyerystetu w USA.

      Tylko Polacy nie znaja co to jest "marketing" wybieraja na swoich
      przedstawicieli, ludzi ktorzy nie potrafia sklecic zdania po angielsku.
    • jaroslaw_nieomylny Frau Fotyga lubi hardcore z kotem i Jarkiem trojka 28.06.07, 11:44
      cik ...
    • onufry.zagloba Cicha woda brzegi rwie. W starym piecu diabel pali 28.06.07, 12:43
      - mowia stare polskie porzekadla czy przyslowia. Niech kto mowi, co chce, ale
      lud polski przed laty byl najwyrazniej madrzejszy nizli dzisiaj...
    • tees1 niektorym to sie wszystko z d... kojarzy ! 28.06.07, 12:50
      Hardcore znaczy b. twarde, najtwardsze. Nie tylko seks moze byc "twardy",
      negocjacje tez, i jeszcze wiele innych rzeczy (sa np. "hardcore radio listeners").
      Redaktor albo sam lamus albo na niedouczonych czytelnikow GW liczy. Powazna
      gazeta by sie tak nie blaznila.
    • Gość: Mary w GW wszystko im się z d... kojarzy IP: 217.153.205.* 28.06.07, 12:54
      Ja nie widzę nic zdrożnego w "hardcore negotiator". To po prostu "twardy,
      uparty, nieustępliwy negocjator". Tak się po angielsku mówi!
      • Gość: la Re: w GW wszystko im się z d... kojarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 14:20
        Szkoda naszego czasu i siły. Nauczą się tego słówka, a jutro zaserwują nam
        kolejną MAPĘ DROGOWĄ (bo "road map"), BRYTYJSKI RABAT (bo "rebate"), INSTYTUT
        POLITYKI PUBLICZNEJ (bo "public policy")... i można w nieskonczoność mnożyć -
        nie perełki, lecz - PERŁY cytatów z GW (i nie tylko, niestety)
    • Gość: nemohavayo Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 12:55
      Ciekawe jak by wyglądał Wasz j. polski - o angielskim nie wspomnę - gdybyście
      byli po takiej nocy jak oni. Przecież widać, że ledwo żyją. Nie czepiajcie
      się, 'krasomówcy'!
    • Gość: cliath Re: Angielski z politykami: "Hardcore negotiation IP: *.b-ras1.dbn.dublin.eircom.net 28.06.07, 13:00
      misieq, masz racje, akurat 'hardcore' jest uzyte poprawnie, (lekko
      humorystycznie jak sadze - ale wlasnie tak mozna go uzyc) -i nie jest to blad.
      Co najwyzej uzycie slowka z mowy potocznej w jezyku dyplomacji...
    • Gość: andrejs Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:06
      ja wiem, najlepiej (poprawnie politycznie) po angielsku mówi adam michnik,
      wszyscy redaktorzy gw i byli członkowie ud, albo unii wolności a teraz lid
    • krzycza Ale akcent ma całkiem niezły 28.06.07, 13:07
      Choć i tak PiS to banda oszołomów, ale to nie rzadkość w polskiej polityce ;]
      • Gość: jacek jak na przekupke IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.07, 21:06
        bo nie na min spr zagr
    • Gość: leeloo Angielski z politykami: "Hardcore negotiations" IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.06.07, 13:09
      NO JAK JEJ NIE LUBIĘ TAK TUTAJ PEŁEN SZACUN.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka