Dodaj do ulubionych

Księga Wchodków i Wychodków VII/2008

16.04.08, 16:18
Niose nowy tom, a na nim kawa popoludniowa.
Pani Zielona, skype w naszym wydaniu to praca w pocie uszu!
Obserwuj wątek
    • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 16.04.08, 16:23
      Odwloklem sie od maszyny, ciagnac za soba odwlok. Ale i sprawy pozapracownicze
      ruszyly, nie wiem tylko jak kot zniesie, ten nowe wnetrza.
      • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 16.04.08, 16:43
        O, bosko, panie Brezly! Z doswiadczen wielokrotnych podrozy i przeprowadzek z
        udzialem Dakoty: po pierwszym ataku paniki na widok kartonow i waliz i prob
        zapakowania wlasnolapnego do najblizszego bagazu z wielokrotnymi pytajacymi
        miauuuu? znowu???(to juz byla zakorzeniona wieloletnia trauma), miedzynarodowo i
        wakacyjnie przeprowadzala sie spokojnie.
        • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 16.04.08, 16:46
          Ale mu powierzchnia mieszkaniowa wzrosnie o 30-40%. Jak go lokalizowac?
          • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 16.04.08, 16:47
            Miska i kuweta.
            • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 16.04.08, 16:53
              No fakt :-)
              • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 07:30
                Wpelz zimny. No, naprawde no :-)
                • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 07:39
                  Wpelz. Zimno i pada. Czuje sie molestowana przez interpunkcje Oblazlo mnie i
                  spac nie daje. Nie wiedzialam ze tyle jest przecinkow co sobie poszly na spacer
                  A inne tez stukaja w moj pusty lep jako to literowki powtorzonka i wegle.
                  Diagnozuje u siebie
                  wczesnego alzhajmra.Co moglam pochrzanic pochrzanilam PanI Milko, a wie pani co
                  jeszcze namierzylam -lunete z lorneta..
                  No po prostu zgielo mnie. Wszystko placze.Ale grunt ze sie calosc trzyma. Bo co
                  z tego gdybym miala wszystkie przecinka na miejscu a reszta klops.
                  • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 07:43
                    No, "luneta z lorneta" cudna jest, pani Myszko. Ja bym tego nie wyrzucal. Zawsze
                    moze sie cudzoziemcu przydarzyc. Mrauuu, jakie piekne:-)
                  • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 07:47
                    Znaczy sie pocieszam.Co do kot - koty spadaja zawsze na cztery, panie BR.

                    Moj sie migiem przyzwyczail a spedzil 12 lat w jednym miejscu, na wolnosci, wiec
                    mieszkanie to dla niego dozywocie nieomal, bo na dwor to on juz raczej nie
                    wyjdzie.Co rano wychodzi na balkon i sie gapi Tyle jego. Ciezki los kota.


                    • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 07:53
                      Taz tak mysle, on plastyczny jest.
                  • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 09:27
                    Dzien dobry, cud nad cudami, juz drugi dzien bez kropli deszczu! Zaczynam czuc
                    sie niepewnie, gdyz przyjeta norma odstawac zaczyna.
                    To kawa, raz. Dwa. Pani Zielona, mnie sie ta luneta z lorneta zazdzwonila, ale
                    optycznosci zwizualizowalam natychmiast jako dwie angielki (ew. literatki) i
                    jakis kingsajz do tego. Standard meduzy mi uciekl. Dawno na wodce w ojczystej
                    knajpie nie bylam.
                    Dobrze,ze pani zlapala.
                    Nie chze pani nie placze, jest dobrze, interpunkcje pani spusci na korekte, ona
                    tez musi z czegos zyc.
                    • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 17.04.08, 13:17
                      Nie mozna za duzo bo udaje zem fachowiec.
                      Deszcz przyszedl tu.
                      • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:30
                        Kawe niose pod czapka. Nadal nie pada. Dziwne. Chyba zaczne z niepokojem tanczyc
                        taniec deszczu dla zachowania zaakceptowanej atmosfery.
                        Pani Zielona, od dzis powinno swiecic i u pani.
                        • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:31
                          A u mnie i woszem troche kropi. Dzein dobry. I zimno jak w psiarni. Zdaje sie ze
                          mamy teraz nie tyle ocieplenie co dwie pory roku: zimna i ciepla.
                          • zielonamysz piątek - wnoszez herbatką wrzątek 18.04.08, 07:34
                            Wlasnie.Pogoda herbatowa.Zimno i siąpi.
                            Poza tym nic ciekawego Ciagle czytam Drugą asystentkę. I wstawiam i wyrzucam. To
                            by bylo na tyle. Ale od przyszego tygodnia to naprawde..
                          • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:36
                            Dzien dobry, panie Brezly. Na to wychodzi, przynajmniej w obecnej strefie. U
                            pana tez przymrozki? U mnie zwarzylo wlascie czesc przyrostow niewinnych na
                            jednej rozy i laurze. Filon sie trzyma.
                            A, Baobabu sie tak podoba, ze sie rozprzestrzenia wzdluz i wszerz (nie
                            przystrzygam go, ale chyba bede musiala, bo mi dzungla grozi).
                            • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:39
                              Pani Fiorciu pani dostala majla o trzech Slazakach? :-)
                              Wczoraj wyslalem.
                              • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:45
                                Wzruszylam sie jak stary siennik i kwiczalam z radosci wizualizujac i
                                nauszniajac. Pan wlasciwemu adresatu poslal i poki co tutaj czolobije i ajlawjuuje.
                                • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:51
                                  To na razie ide do robot cd, kruszac obficie odswiezonym rogalikiem wydobytym z
                                  tostera. Ostal sie tylko jeden i z dwudniowa przeszloscia, wiec nie smialam
                                  oferowac.
                                  PS. Czerstwe ciasto francuskie rozwarstwia sie intensywnie w miare podgrzewania.
                                • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 07:52
                                  Tak myslalem ze pani sie spodoba i panu M. tez :-)
    • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:30
      Dzień dobry Państwu. Stół szwedzki pewnikiem już stoi i częstować się proszę co
      tylko dusza i żołądek zapragną. Krewetek tylko nie szukajcie Państwo, bo ich i
      tak nie znajdziecie. Zawsze z takim wyrzutem patrzą na mnie, jakbym to ja była
      tym palcem bożym, co im tak zawsze grozi.
      _______
      sezon
      • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:38
        Dzien dobry.
        Prawda z tymi krewetkami? Z taka wyzszoscia moralna z tych talerzy spogladaja.
        Ale podobno juz sa gatunkiem zagrozonym. Prawei zjedzonym. Na plakacie
        Greenpeacu ze u nas wisi na drzwiach od spizarni to calkiem malo juz jest ryb i
        ryboid niezagrozonych. Chyba ze hodowlane, to mozna.
        • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:55
          > chyba ze hodowlane

          W poprzedniej pracy, jako że jestem wegetarianką, takie też zamawiałam jedzenie.
          Ale śmiali się ze mnie mówiąc, że i tak w to jedzenie wtryniają mięsne pomysły.
          Spytałam więc przynoszącego w pięknych opakowaniach, ile w tych żartach może być
          prawdy.
          I co usłyszałam?
          Że tak! Że przecież to normalne. Że takie procedury, bo wegetarianizm polega na
          tym przecież, by zwierząt drapieżnych a w stanie dzikim tylko żyjących, nie jeść.
          _______
          sezon
          • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:58
            greta.garbon napisała:


            > Że tak! Że przecież to normalne. Że takie procedury, bo wegetarianizm polega na
            > tym przecież, by zwierząt drapieżnych a w stanie dzikim tylko żyjących, nie jeść.

            To zaden wegetarianizm, tylko jakis wegetatywizm ekonomiczny. Kogo by bylo stac
            na jedzenie drapieznych zwierzat w stanie dzikim. Poledwica z lwa, np.
            • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 09:15
              Myślę, że nas na wzór plag egipskich, inne plagi nawiedziły, zrodzone w umysłach
              naszych. Taki np. hodowlanizm. Rozumiem, roślinki hodować, podlewać, podpierać,
              ale żeby takiego pisklaka od niemowlęctwa trzymać tylko pod żarówką, a gdy
              dorośnie, to klatkę ma o gabarytach jego upierzenia i dziurę na wystawienie
              głowy, ale już nie na jej schowanie.
              Ale ja Państwu niepotrzebnie takie rzeczy od rana, plakatem sprowokowana.
              Pochylam się nad rozszyfrowaniem skrótów, które już dwa się przed mymi oczyma
              pojawiły.
              Jeden w tym na tłusto wyświechtanym zeszycie, z którym p. Immanuela zapoznać mi
              się poleciła.
              Dzisiaj ma wolne? Znaczy się, p. Immanuela.
              _______
              sezon
              • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 09:25
                greta.garbon napisała:

                > Myślę, że nas na wzór plag egipskich, inne plagi nawiedziły, zrodzone w umysłac
                > h
                > naszych. Taki np. hodowlanizm. Rozumiem, roślinki hodować, podlewać, podpierać,
                > ale żeby takiego pisklaka od niemowlęctwa trzymać tylko pod żarówką, a gdy
                > dorośnie, to klatkę ma o gabarytach jego upierzenia i dziurę na wystawienie
                > głowy, ale już nie na jej schowanie.

                Tyle ze juz najczesciej upierzenia nie ma i wyglada jak mutant. Przynajmniej te
                co do niesienia jaj sa hodowane w tzw. systemie klatkowym. Tragedia. To nie umie
                dwoch krokow na wlasnych nogach zrobic. I tylko sie dziobie nawzajem.

                www.kaefig-ade.de/pic/050805-merkel-huehner9-g.jpg
                www.spiegel.de/img/0,1020,623772,00.jpg
                > Ale ja Państwu niepotrzebnie takie rzeczy od rana, plakatem sprowokowana.
                > Pochylam się nad rozszyfrowaniem skrótów, które już dwa się przed mymi oczyma
                > pojawiły.
                > Jeden w tym na tłusto wyświechtanym zeszycie, z którym p. Immanuela zapoznać mi
                > się poleciła.
                > Dzisiaj ma wolne? Znaczy się, p. Immanuela.

                Pani Immka z rana to albo spi albo tyra. A piatki ma ciezkie.
    • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:38
      Pierwszy to raz nie spóźniłam się do pracy. Odnotować w pamiętniku więc będę
      musiała i już w pierwszy dzień zapełnię prawie wszystkie strony, taki natłok
      wrażeń, czy też dzisiaj mam szczególnie wszystkie zmysły wyostrzone. Jedynie z
      percepcją a może zdolnością pojmowania nowych zjawisk coś w porządku nie jest.
      _______
      sezon
    • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:46
      Zauważyłam nim przy krosnach usiadłam, że nastawy są komputerowe ale zamiast
      zleconych mi malinek w liściach akantu, ciągle przeskakuje na króliczka. Może
      poniewiera się gdzieś tu jego najnowszy numer. Ale ogólnie to jest wspaniale.
      Wcisnę guzik i już będę mogła trzymać nie tylko kciuki, ale i po pięć palców w
      intencji, by p.Brezly słów zbyt mocno nie poplątał, jak te nici, co to widzę, w
      kącie porzucone leżą.
      • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 18.04.08, 08:52
        Dziekuje pani bardzo, z taka pomoca Kolektywu to na pewno bede mowil jak trza i
        nawet bez nalotow gwarowych.
        • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 07:39
          Wrocilo do normy. Znaczy -leje. Uf. To kawe w czapce na lawe i jade.
          • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 10:24
            To w sobotę też pracujemy?
            Bo u mnie pogoda na rower.
            Dzień dobra Państwu.
            ___________
            bawmy się
            • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 10:55
              Pracujemy Dziewiarze dziewiaja choc ziewają.

              U mnie pada wiec praca jest na miejscu.Tylko skocze po czosnek bo jutro mkne na
              wycieczke i czosnek bedzie potrzebny.
              • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 11:25
                O! Właśnie się przebiło. Ciekawe, jak długo będzie trzymało palmę pierwszeństwa.
                Od godziny fascynuje mnie obserwowana walka dobra ze złem.
                Raz na wozie, raz pod wozem, ale siłą rzeczy, czyli siłą zła, chmury na wozie
                dłużej przesiadują.
                A ten czosnek to na dwa warkocze takie czysto słowiańskie?
                ________
                bawmy się
              • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 11:53
                zielonamysz napisała:

                > Tylko skocze po czosnek bo jutro mkne na
                > wycieczke i czosnek bedzie potrzebny.

                Pani, przepraszam, Pani Myszku na wycieczkę do Transylwanii?
                I polecam się łaskawej pamięci (miała mi Pani ostateczny tekst podesłać).
            • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 11:50
              zazdroszczę, bo u mnie leje. Pani może z tropików?
              • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 11:56
                Dolaczam sie. Na polnocy zimno. Ale nie leje. Rowerem idzie, Peryskop wysuwam.
                • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:13
                  W i e d z i a ł a m, że ten śledź to nie był przypadkowy, tak od niechcenia
                  rzucony, szczególnie w tym ekstrawaganckim zestawieniu.

                  ps
                  Być może, co piszę, już dawno nie na temat, ale zmagam się ze swoim bezkablowym
                  i bezprzewodowym, żeby sygnał złapać, a ten ciągle ucieka jak ta przepióreczka w
                  proso.
                  _____
                  bawmy się
                  • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:15
                    Dzien dobry:-)
                    Sygnal to taki odrobine wieczny chlopiec/dziewczyba: ucieka i wraca kiedys chce,
                    akurat jak nijak sie z tego nie nic wyciagnac.
                    • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:18
                      a może jakąś przynętę na tego sygnała? Albo elektromagnesem go! A potem to tylko
                      poxipol ;-)
                      • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:19
                        Jakas miseczke z ferroelektrykiem mu postawic?
                        • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:23
                          a potem cap za ucho i szpileczką w gablotce?
                          • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:24
                            Do wzmacniacza z replikatorem!
                            • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:25
                              słyszy Pani, Pani Greto!?!
                              • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:39
                                No to jeszcze to:
                                republika.pl/blog_xp_4035404/5421375/tr/korupcja_blog.jpg
                                Odpadam do czynnosci kuchennych :-)
                                Poki co.
                                • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 19.04.08, 12:48
                                  znaczy obiad będziesz gotował? Tyś to jest istny skarp! ;-D
                                  • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 20.04.08, 05:56
                                    Wpadam sie przywitac zanim pomkne do Opoczna
                                    Czosnek do schabowych na piknika w deszczu.
                                    Poki co -juz nie jest moim ulubionym -ponoc to rusycyzm.
                                    Ale kto to pamieta. Ach.Niemniej wyrezalam.Niech.
                                    • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 20.04.08, 05:58
                                      A.Pani Im ,podesle jak skoncze ale poki co to sie wczoraj nie wyrobilamZAraz
                                      poki co jeszcze popracuje ale i tak raczej nie skoncze. Spadam o 8 .
                                      • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 20.04.08, 13:13
                                        ok, ok, a ten 20 to nadal aktualny? Znaczy 20 maja?
                                        • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 20.04.08, 20:08
                                          Jak najbardziej. Z Szu przybywamy do miasta Kraka na goscinne wystepa..
                                          • immanuela Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 20.04.08, 20:35
                                            będziecie Panie tańczyć kankana? To się, mam nadzieję, przyłączę.
                                            • vaud Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 07:17
                                              Weszlam i wychodze zostawiajac zapach ozonu po burzy i dzbanek
                                              herbaty z cytryna. Pa.
                                              • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 07:23
                                                Ich jak dobrze! Hebatka z cytrynką.To lubie.. U nas jesien. Bywa i tak.
                                                Znikam, bo dzis jest dzien ostatni i oby dniem wskrzeszenia byl.
                                                • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 07:33
                                                  O, pani Vaudka! O, i pani Zielona.
                                                  O, i ja tez! Sama radosc o poranku.
                                                  Kawe zostawiam, pani konczy i sklada, pani Zielona, ma pani serdecznego kopniaka
                                                  na rozped. Nic w przyrodzie nie ginie; teraz czas nadszedl na mnie. To jeszcze
                                                  bialy ser z Germani zwieziony (dobry!!!) zostawie i lece dalej.
                                                  • jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 08:13
                                                    Po dlugiej nieobecnosci spowodowanej naporem pracowym oraz rzeczywistoscia ktora
                                                    skrzeczala wchodze z dzbankiem bialej herbaty na dziendobry.
                                                    Probuje choc troche nadrobic zaleglosci czytelnicze na krosnie ,
                                                    oj !!!
                                                    Widze ze Pani Wodka tez powrocila nauono:)))
                                                    Dzis czeka mnie upojne wiszenie na telefonie zeby zadzwonic do Urzedu po to zeby
                                                    pani w antyszambrze powiedziec zeby Urzedniczka Glowna do mnie zadzwonila,
                                                    godzina wiszenia na linii mnie czeka czy cos.
                                                    Kran
                                                  • kanuk Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 08:22
                                                    wypijam pompadoura herbaty i zmykam spac ;-)
    • jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 08:33
      Dobranoc Kanuk:) Jakbym wiedziala ze odchodzisz w inne rejony percepcji to bym
      zapodal melisse i kieliszek szeri na dobre sny:)))
      • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 09:56
        a mi spać niedokończona robota nie pozwala a i zlecenia nowe mi dano.
        Dzień dobry Państwu. Lecz tu chyba nikogo nie ma, bo wszyscy jak meteor błysnęli
        i gdzieś śpiesznie wybiegli


        blues
        • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 10:02
          zanim do pracy się zabiorę, to jeszcze coś dopowiem.
          Stwierdzam, że pocztyg nie taki znowu dokuczliwy jak niedziela bywa,
          bo w drodze do pracy, uśpione w niedzielę nerwy, zawsze znajdzie się ktoś, kto
          rozrusza.

          blues
          • azmb Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 10:11
            Chyba zaczynam juz zazdrościć wszystkim, którzy tacy zabiegani,
            pospieszni, zmęczeni..u mnie na wszystko jest czas, wręcz "ocean
            wolnego czasu" (tak o Krakowie ktoś śpiewa...ech, ta niesprawna
            pamięć...)
            • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 10:14
              Zawsze pożądamy żony bliźniego swego walorów własnej nie doceniając


              blues
              • jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 11:02
                Ja wybieglam pospiesznie do Tureckiego na rogu , sklepu kolonialnego na drugim ,
                piekarni i monopolowego.
                Zaraz ide robic obiad tak z rana ale potem wybiegam do fabryki.
                Chili con carne z trzema rodzajami fasoli komus podrzucic ze swieza bagietka
                tak gdzies za circa about trzy godziny ?
                Patataj, patataj lece w kolowrot bo jeszcze mam te cholerne telefony na glowie.
                Przemkne pewnie jak meteor przed wyjsciem na tasme, bzzzzzzzzzzzzzzzz...
                Kran
                • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 17:30
                  Ja tez wracam na lono o ile nie wyprysne na jakie wakacje. Juz nie bede wpadac i
                  wypadac tylko sie rozsiede.I ciesze sie ze tyle ludziow sie pojawilo. Bedzie
                  weselej..
                  • jan.kran Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 23:07
                    Wpelazam z kieliszkiem chardonnay , australijskie. Poczestujcie sie:)
                    Warto.
                    Biale wino oznacza poczatek okresu cieplejszego:)
                    Za niedlugo zaczna sie u mnie prawie_biale_noce. Bardzo lubie :))))
                    • zielonamysz Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 07:05
                      Dla mnie okres cieplejszy oznacza wermuty z cytryna i lodem jako bonus przy
                      koszeniu trawnika. Tak sobie stoi i czeka na ganeczku az skosze..
                      Ale miastowki pewnie pija inne drinki i musze to przepracowac od nowa.
                      Wchodze z herbatka ,tym razem gruszkowa, pic sie daje acz bez szalenstw Dzis ide
                      na N.Swiat to sobie kupie ulubiona mandarynkową.A poza tym plan jest taki,ze
                      robie sie na piekna. Tzn proces robienia potrwa nieco ale coz -trzeba. tzn urlop
                      biore w kadrach od dziergania i wegle.
                      • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 07:43
                        Wpelzam dalej.
                        Tak ze dzis jest kulimincja, a potem to wszystko idzie swoim torem.
                        Pani myszko, ja sie dzis w ramch swoich torem - wywiaze dzis wieczorem (lasem,
                        borem, wraz z potworem).
                        • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 09:55
                          Ja się też zawsze uprzejmie witam, jednakże bywa, że już nikogo nie zastaję, ale
                          może p.Zieloną wychodzącą z kadr jeszcze złapię, bo mam coś o swej ciotce do
                          opowiedzenia.
                          Wzięła też urlop długi na czas, gdy się piękną będzie robiła.
                          Zwykłe pilnikowanie twarzy, żaden skalpel ani silikon.
                          Grube pieniądze zapłaciła.
                          I może efekt opiszę.
                          Urlopu nie starczyło, by się w pracy piękną pokazać, bo jeszcze na twarzy
                          czerwień, jak ten sztandar robotniczy widniał.
                          Czasu jednak już upłynęło sporo. Teraz nosi niezdejmowalną maskę koloru
                          gipsowego na twarzy. Może byłoby to zabawne, wiecznie w kuglarstwo się bawiąca,
                          ale przed pilnikowaniem (gdy ją widzę, to mi zawsze taka myśl świta) chyba
                          obrysowali jej owal twarzy długopisem.
                          I granica jak brzytwą, lub kreską rysownika, między twarzą a resztą jest nie do
                          patrzenia przez osobę co tylko "otarła się" o pojęcie estetyki.
                          • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 10:11
                            Aha, no bo niby czemu akurat te dziedzine medycyny mialo znachorstwo i tzw.
                            "babki" ominac? Warsztat pana Wiesia jako alternatywa do tzw. autoryzowanych
                            serwisow. Czlek nie ma srubek co tylko kluczem Sony mozna otworzyc, no nie?

                            PS. A propos to sobie pozwole wkleci cos com gdzie indziej wstukal ongi.

                            "Zaklad wulkanizacyjny pana Pliszylly

                            na Oporowie we Wroclawiu. O tym sie filozofom nie snilo.

                            Byl ten zaklad efektem jego glebokiego przekonania ze
                            statystycznymu charakterowi materii, jej uporczywemu dazeniu do
                            maksymalnejentropii, nie dadza rady chocby najbardziej uporczywe wysilki czasem
                            myslacych zarosli. Obrazowal ten zaklad czwarte, zaginione twierdzenie
                            Gorgiasza: "nawet gdybys cos bylo, i wiadomo co, i moglibysmy o tym dyskutowac,
                            to i tak tego nie
                            da sie znalezc, no moze w przyszlym tygodniu, jak to ogarne."
                            • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 10:45
                              I po co Panie Brezly ja się na jakiekolwiek nauki pchałam.
                              Tutaj winnam przyjść i jak należy, Pana czytając się wyedukować.
                              Czyli, Pana krewniak (Panie świeć nad Jego duszą) rację miał.
                              Ludzkość się rozdrabnia i każdy sobie marchewkę skrobie.
                              A mogłoby być tak, że jeden skrobał by te marchewki dla wszystkich,
                              a ci wszyscy by konsumowali, i problem byłby rozwiązany głodnych dzieci w Somali.

                              blues
                              • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 10:53
                                Pani sie widuje z moimi zmarlymi krewniakami widuje, pani Greto, ze zapytam z
                                ciekawoscio?
                                Tak zawsze myslalem ze jak sie taki talerzyk rozkreci to sie zacznie pchac
                                najgorszy element z zzaswiatow (trudne to "z zzaswiatow"). Z kim pani gadala? Z
                                wujem Achimem? Czy ze stryjecznym dziadkiem Emmanuelem?
                                Zachodze w glowe, ktory pani mogl wmawiac ze jest autorem tekstow o ludzkosci.
                                Jak ich cale zycie tylko fussbal i gorzola intersowaly:-) Pasuje mi na jednego,
                                ale ten zyje i ma sie dobrze.

                                Ale wie, jak sobie wyobraze naloty gwarowe zzaswiatow i medium co nagle zaczyna
                                "godoc", to mnie smiech pusty bierze. Pewnie narzekali ze salceson tam nie
                                taki, pani uchyli rabka:-)
                                • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 11:37
                                  Staram sie uchylić, ale mi przeszkadzają i nie wiem, czy do magicznej piętnastej
                                  zero zero zdążę. To całkiem wesoła kompanija. Pan starasz się im nadać znamiona
                                  folkloru, ale myślę, żeś Pan od kokieterii nie uwolniony. Nie umiem wydobyć od
                                  nich, co to takiego fussbal.

                                  Cytat:
                                  - Korci mnie, żeby odpowiedzieć: nie ma mądrzejszych i bardziej doświadczonych
                                  ludzi od mądrych i doświadczonych pijaków....

                                  z "Pod mocnego anioła"
                                  • brezly Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 11:42
                                    Alez oczywiscie ze oni sa nie tyle folklorystyczni co plebejscy.
                                    A fussbal, pani Greto (byla i ciotka Gretka ale ona pewnie dalej narzeka) to po
                                    naszemu pilka nozna.

                                    Ten cytat to p. Pilch? To jest to przede mna.
                                    To ja dzis popoludniu, jak przyjde z tej kuliminacji kciukowej to napisze o
                                    monologu co do mnie wczoraj taki (pijak madry i doswiadczony) jeden w pociagu
                                    wyglosil. Bo warto chyba.
          • greta.garbon Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 21.04.08, 10:11
            Liczyłam na prasówkę, której jednak nie było.
            Widocznie inni też mają zniechęcenie do słowa pisanego.


            blues
            • millefiori Re: Księga Wchodków i Wychodków VII/2008 22.04.08, 09:53
              Prasowke odbylam rano.
              Moze sie pani ten kawalek spodoba, o spadku wspolczynnika romantycznosci w
              spoleczenstwie brytyjskim: jakze to mozna wytykac ksieciu, ze sluzbowy sprzet
              dla prywaty (a w perspektywie ewentualnego zapewnienia nastepcy tronu) zuzytkowal?:
              www.time.com/time/world/article/0,8599,1732623,00.html
              Niose kolejna kawe i biore sie za swoj odcinek. Dziwne; swieci slonce Biore sie
              do pracy; czas podniesc wydajnoasc..
              • brezly Sroda, na obiboctwo moda/Przeszlosc mnie dopadla 23.04.08, 07:32
                Bo tak: poszedlem cos na kolacje kupic, po 21.00 bylo ale jeden supermarkt do 22
                otwarty. Ide ide a tu nagle jakas tak geba usmiechnieta, uszata patrzy na mnie z
                pudelka. A obok druga i trzecia tak sama. Zzadrzewa wyglada. Sympatyczna. Patrze
                co a to ozdoba ogrodowa pod nazwa "Gnom Ogordowy". Mordeczke z drewan wykonana
                sie do drzewa doczepia i jest sympatusio. "Gemütlich" nawet. Ale patrze ja
                blizej a to nie tylko "Gnom ogordowy" ale nawet "Gnom Ogrordowy II gat."
                Noooooo, to ja ma deja vu. Aaaaa.... dziecinstwo sielsko-anielskie przelom
                mlodsoci durnej i chmurnej, Senior z miasta wraca, geba od ucha do ucha
                usmiechnieta i taska polmetrowego swiatka z drewna, zakupionego w Veritasie.
                Cala rodzina zamarla, pies czujac ze cos niezwyklego sie dzieje uciekl do
                lazienki, nie bylo to calkiem typowe zachowanie seniora. Znaczy nie przynosil co
                tydtzien, ani nawet po wyplacie drewanianych figurek do domu. Widzac pytajace
                miny reszty rodziny mowi: "clou jest tu". Obraca figure do gory podstawa i
                podtyka nam pod nos etykiete. A tam stoi "Chrystus Frasobliwy II gat.". I mowi
                ze nie mogl sie powstrzymac.

                To ja zaraz wczoraj SMS do seniora czy go gnom II gat. interesuje. I skonczylo
                sie ze zem wracal z dwoma, bo jeszcze dla kogos Senior chce. Z pyszczka taki
                troche posel Sammobrony, ale symaptycznie usmiechniety. Mialem problem jak ich
                na rower zapakowac.

                A w ogole to postanowilem dzis unikac pracy w pracy. Tak ze, pani Myszko, biore
                sie za obiecane :-)
                • millefiori Re: Sroda, na obiboctwo moda/Przeszlosc mnie dopa 23.04.08, 08:15
                  Dzien, dobry, panie Brezly.
                  Zrobil pan moj dzien, jak mawiaja za oceanem.
                  To pojde nastepna kawe zrobic, ale najpierw te, co wylalam smiechem sie
                  zanoszac, wytre do sucha i zostawie napis "Ówaga Źlizgo", co nam niewykorzystany
                  jeszcze po zimie zostal.
                  • greta.garbon Re: Sroda, na obiboctwo moda/Przeszlosc mnie dopa 23.04.08, 09:28
                    Braciszek też mnie takimi powiedzonkami częstuje.
                    Np. "to u nas tak nie pracuje", i nie ma na myśli tego, że jakiś motor z takim
                    hałasem, jak u nas, tylko, że np. jakaś myśl, mądra przecież, bo przez tylu
                    ludzi sprawdzona, u nich jednak inaczej pracuje.
                    Pana Brezly pewnie już nie ma w pobliżu, to przecież mogę jednak odnieść się do
                    Jego wypowiedzi, niekoniecznie trzymając poprawną formę osobową, to znaczy,
                    pierwszą.
                    Bo chciałam powiedzieć, że nie zmienia to jednak faktu, że Senior najpierw
                    przecież sięgnął po Chrystusika i mu się zaczął przyglądać, nim zerknął pod
                    stopy jego, by tę gatunkowość zobaczyć, która to kupno przypieczętowała.


                    blues
                    • zielonamysz Re: Sroda, na obiboctwo moda/Przeszlosc mnie dopa 23.04.08, 13:20
                      Wpadlam w przelocie miedzy jednym i drugim. Ogolnie mowiac mozna to uznac za
                      standard bo przeciez my ciegiem w przelocie.Tym razem ja w prz. miedzy mniejszym
                      i mniejszym.Bo caly czas miedzy duzym i duzym.
                      To sie melduje i znikam dalej kulejac bo mnie skłuto 2 x i jak zejde na hiva to
                      za przyczyna pani pedikiurzystki sadystki i bez zadnej nawet przyjemnoosci.
                      No dwa razy mnie skaleczyla. Ide w swiat. Bom nie baba jeno chwat wiec kulejecy
                      tu ptam....
                      pa
                      • brezly Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 07:34
                        Jest ogolnie. Ale na cieple idzie.

                        Powstaje problem hedonizmu. Jak to dzis rozumiec? Jako glowologie/psychologie?
                        Mieszanie w glowach? Czy lowcy glow byli hedonistami?

                        • millefiori Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 08:14
                          Cieplo i slonecznie. Nie dopelzlo jeszcze do pana, szkoda. Kawy i swiezego
                          rogalika do niej pan pozwoli?
                          Hedonistami, panie Brezly, to sa i byli lowcy zupelnie czego innego. Nazwijmy
                          ich umownie polawiaczami perel.
                          • brezly Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 08:39
                            Znaczy dopelza. Ujalbym to tak: zrobilo sie cieplawiej:-)

                            PS. pani Fiorciu, to tez jest glowologia :-))

                            Jest taki slaski dowcip o tym, rzuce pani na majla.
                            • millefiori Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 08:44
                              Panie Brezly, zrobilo mi sie slabo od wizualizacji. Wyobrazilam sobie glowologie
                              w wykonaniu lowcow glow pozerajacych wykwintnymi lyzeczkami mozgi z lupow
                              head-hunterow, aby starym, dobrym obyczajem przejac sposob myslenia
                              skonsumowanego (niekoniecznie wroga) i popijajacych zgodnie z instrukacja pana
                              Zagloby, jakims lokalnej produkcji srodkiem imaginogennym, coby rzeczone oleu do
                              glowum wyniesc...
                              Chyba pojde zemdlec do magazynku.
                              • brezly Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 08:47
                                A jeszcze sobie pani wyobrazi co ludzie profesji chemicznej czuc musieli
                                czytajac rozwazania pana zagloby o oleum, gdy sie im oleum z 30% roztworem SO3 w
                                kwasie siarkowym koajrzy (tzw. oleum).
                                • millefiori Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 08:55
                                  Panie Brezly... juz jest mi wystarczajaco niedobrze. Nawet mysl o kiszonych
                                  ogorkach, tatarze i sledziach nie pomaga.
                                  Prasowke galijska moze zapodam, dla odwrocenia uwagi, tam tez ciekawe rzeczy,
                                  wiec za daleko nie odbiegniemy od adremu.
                                  • brezly Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 09:08
                                    Proszem, proszem. Carla Bruzdzi?
                                    • zielonamysz Re: Czwartek, mily powinien być, tek 24.04.08, 09:38
                                      Zaklinam.
                                      Wpadam z herbatka odchudzajaca dla men, co ja kupilam przez omylke i pije.Czy my
                                      mamy inne jelita- ktos cos wie?
                                      Skluta wczoraj przez pedi, dzis mkne do fryzjera, co mnie pewnie wylysi,prawem
                                      serii.Planowalam opuscic dom o 9 z rana, ale jak widac sie slimacze.
                                      Hedonista -a moze to rodzaj onanii? Ja bym na to stawiala.
                                      Panie Brezelku, ja w weekend skupiona zasiede nad tem co mi pan. Nie lubie w
                                      przelocie bo przelot nie sprzyja.
                                      POzdr i milego zycze.
                                      A! U nas sloneczko jak u pani Milki.
                                      I dobrze, bo nabylam wczoraj biale spodnie, dwie szalone spodnice i czerwone
                                      letnie butki. Jednym slowem - szykuje sie. Na urlop!!!!
                                      Urlop ! Urlop!!
                                      • immanuela Re: Czwartek, mily powinien być, tek 24.04.08, 09:40
                                        zielonamysz napisała:

                                        Jednym slowem - szykuje sie. Na urlop!!!!
                                        > Urlop ! Urlop!!


                                        Pani Myszko, proszę mię nie dołować...
                                    • immanuela Re: Czwartek, rymuje sie z Artek 24.04.08, 09:38
                                      Pani Fiorciu, to ja biegną z solami trzeźwiącymi. Zostawiwszy je na parapecie,
                                      kole paprotki,idę zagłębić sie w papiery.
                                      • immanuela RATUNKU! 24.04.08, 09:41
                                        nie mam kawy w domu!
                                        • greta.garbon Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:15
                                          To cóż? Umartwiać się przyjdzie?
                                          I cóż po hedonistycznym upodobaniu, jak ingrediencji do uprawiania takowego
                                          zabraknie.
                                          Proszę na fakt ten filozoficznie spojrzeć. Jak się lubi, czego się nie ma, to
                                          stan niemienia trzeba polubić.
                                          Witam Państwa.
                                          Idę kawę dla p.Immanueli parzyć a potem fotel, by w warunkach hedonistycznych ją
                                          pić zechciała, atłasem wymoszczę.

                                          bzy
                                          • brezly Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:27
                                            Ja nie wiem, nie wiem, dzien dobry pani Greto.
                                            Byla kiedys taka piosenka : "Jak sie nie ma co sie nie lubi, to sie nie lubi co
                                            sie ma" . Mnie to barzdo przekonujaco brzmi. Bardziej niz ta wersja z jednym
                                            wypadnietym slowem.
                                          • immanuela Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:30
                                            greta.garbon napisała:

                                            > Idę kawę dla p.Immanueli parzyć a potem fotel, by w warunkach hedonistycznych ją
                                            > pić zechciała, atłasem wymoszczę.

                                            ach, pani Greto, ten atłas mieu rozczulił...
                                            • brezly Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:36
                                              Czesc Imm.
                                              Znalazlem ten "berly" :-)
                                              Czasem sam wlasnych literowek nie doceniam. Czy mozna robic literowki w slowie
                                              na jedno litere?
                                              • immanuela Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:49
                                                no. Berly jest śliczny. Symbol By.
                                                Można. Wraz jednoliterowy "d", można napisać z litrówką: "b", czyżnie?
                                                • brezly Re: RATUNKU! 24.04.08, 10:52
                                                  Albo zamiast "!" napisac "§", o!
                                                  Albo zamiast "." napisac "?". To moze byc brzemienne w skutki.
                                                  • immanuela Re: RATUNKU! 24.04.08, 11:02
                                                    .
                                                  • brezly Re: RATUNKU! 24.04.08, 11:09
                                                    ^
                                                  • immanuela Re: RATUNKU! 24.04.08, 11:22
                                                    zara ide do roboty, to pa!
                                              • greta.garbon Re: RATUNKU! 24.04.08, 11:41
                                                A Bez Lyr, jak by się wzięło pod uwagę, że koronę dzieciary zabrały, to to by
                                                było już które pańskie imię, panie Brezly, gdyby jednakowoż zaakceptowane przez
                                                Pana było one.

                                                bzy
                                                • cordatatilia stensknionam 24.04.08, 11:52
                                                  przybywam;)))
                                                  świeże kwiecię w słoju po ogórach stawiam w socjalu
                                                  Wiosna!
                                                  ech!
                                                  ;)
                                                  • millefiori Re: stensknionam 24.04.08, 12:07
                                                    O, pani Cordi!
                                                    Melduje, ze wykonczylam sledzie doprawione solami trzezwiacymi pani Immanueli -
                                                    dziekuje! i juz mi zdecydowanie lepiej. Tylko suuszyyyc jak po suszi zaczyna, a
                                                    tu - posucha. Ostala sie jeno meska herbatka pani Zielonej; tez wykoncze.
                                                  • cordatatilia Re: stensknionam 24.04.08, 12:20
                                                    to ja przywołując wspomnienie lata miętę przynaszam zaparzoną, co prawda nie ze
                                                    świeżych, ale suszonych liści...
                                                    może ugasi pragnienie pośledziowe;)
                                                    Witaj kochana Fiorciu!
                                                  • millefiori Re: stensknionam 24.04.08, 16:27
                                                    Witam, witam, pani Cordi serdeczna, i za miete wylwwnie dziekuje, bo suszy
                                                    nadal, postsledziowo, a wcale oni tacy sloni nie byli.
                                                  • zielonamysz 25 - zmartwienia idą w kąty. 25.04.08, 07:59
                                                    Dalej zaklinam. W temacie.
                                                    Pogoda jak zloto i ogolnie bosko.
                                                    Fryzjerka nie spalila ale wygladam gorzej. Ale to standard.Bedzie lepiej.
                                                    Rozkladam krosno i popracuje,niech w kadrach widza,ze tu sie robi a nie tylko
                                                    gada. O! Podloge zamiete.
                                                    Witam tez zaginioną pania Cordi i prosze mam herbatke mandarynkowa i pasztet
                                                    bardzo dobry z chrzanem to sie prosze poczestowac.
                                                    Nie wiem czemu, ale mam wrazenie ze ten z filmu Blob zamieszkal mi w głów -taki
                                                    galaret. To musi przed urlopowy byc syndrom. I rozwiazuje kwadrature bo Grek mi
                                                    jak zwykle esmesuje miast placic. Tak,ze wyjazd
                                                    jest obarczony ryzykiem a nuz juz nigdy... Zawsze mam wobec niego takie
                                                    podejrzenia.Ze to piep.. NO, ide pracowac na innych polach Ale najpierw klar na
                                                    pokladzie.
                                                  • zielonamysz 26- dzien rozpusty. 26.04.08, 09:58
                                                    No gadam ze soba, bo widze puchi. Ja pracuje na okraglo coby mnie nie wylali
                                                    skoro caly maj bede sie rozpuszczac rozrywkowo.Przynaszam dalej mandarynową i
                                                    jajecznice. Na boczku. Wiadomo.Odchudzam sie.I nawet schudlam. Cudny dzien ale
                                                    wczoraj na mojej ulicy szaleli kolo pierwszej w nocy motocyklisci i mnie budzili
                                                    co chwile No zabilabym bo czuje ze sie igla bede dzis kula z niewyspania. Milego
                                                    dnia tym co przy krosnach ...
                                                  • greta.garbon Re: 26- dzien rozpusty. 26.04.08, 11:18
                                                    To ja przy Pani posiedzę, pani Myszko bo i tak ani z tego, ani z jutrzejszego
                                                    dnia nic nie będzie z przyjemności osobistej. Do trzeciej rano pracowaliśmy
                                                    intensywnie bo szefostwo o tej godzinie miało przybyć sprawdzić efekt naszej
                                                    pracy. Przybyli, a jakże, wyspani, ogoleni, w swym spaniu pewnikiem do swych żon
                                                    przytuleni, a jak te serwetki, co my popletli latali, to musiałaby Pani widzieć,
                                                    pani Myszko. Dzisiaj trzeba poprawiać, dziury łatać, kolory w dziwaczne miejsce
                                                    powplatać. Jutro będzie sztęplowane i w sztaple układane. Tak więc, jajecznicą
                                                    tą, to ja się chętnie poczęstuję, bo lodówka w pracy pusta, nawet odchamiacz
                                                    zapodział się gdzieś.
                                                    Jak przysnę, to mnie Pani szturchnie?
                                                    A i motor uciszę. W grupie pracuje się raźniej, ale w hałasie to nie wiem kto
                                                    potrafi.

                                                    Słyszałam kiedyś wiązankę pieśni do pracy zagrzewającą. Szukam jej, szukam. Jak
                                                    kamień w wodę.
                                                  • zielonamysz Re: 26- dzien rozpusty. 26.04.08, 11:26
                                                    Tak, pani Greto, ciezki los kataryniarza,teraz radze pospac..
                                                • brezly Re: RATUNKU! 24.04.08, 13:32
                                                  Dzien dobry, pani Greto. No ktores tam. Jak byl tu na forum moj Brat-Blizniak
                                                  (chlip, chlip) to kiedys jako alternatywa tez Bärzly wyplynelo, bo on Baloo byl.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka