Dodaj do ulubionych

Ojej, KATASTOFA ...

06.03.07, 13:04
jak mowi moj maly urwis... Maz mi poprzesypywal kawe i za pozno sie
zorientowalam, ze sie zapasy koncza. Wczoraj po poludniu zostalam bez kawy:-(
Dzis od rana wieje, leje, glowa mi chyba wybuchnie niedlugo, a ja bez
kofeiny funkcjonowac nie daje rady. Wstyd sie przyznac, czym sie dzis
ratowalam. Niestety z marnym skutkiem. Dopadlam w koncu sasiadke, kupilam
cos, co najbardziej kawe przypomina i u niej sie zaraz napije. No, chyba, ze
mi zdaza moje kapsulki dostarczyc, to ona przyjdzie do mnie. U siebie pije
tylko bezkofeinowa, a z tego to mi nic nie przyjdzie:-(
Czy wy tez jestescie uzaleznieni od kawy? Jak ratujecie sie w podbramkowych
sytuacjach? Ja kiedys meza nawet z imprezy wczesniej wyciagnelam, bo roznosci
pic dawali, tylko kawy nie mieli, a ja juz ledwie co widzialam. Na dluzszych
trasach, np 100km do lekarza z synem jak jade, mam juz rozpracowane, na ktory
parking wjechac, zeby dostac cos, co sie da wypic:-)
Obserwuj wątek
    • kreatywni Re: Ojej, KATASTOFA ... 06.03.07, 13:21
      Wywiało Cię z ojczyzny to cierp teraz ;-) U Nas dziś przepiękna pogoda :-))) Aż
      chce się wyjśc na spacer.
      Tiger, rozumiem Twój ból i mogę cię uratować. Wyśle ci kawę mailem :-) Dodam w
      załączniku :-)))
        • tijgertje Re: Ojej, KATASTOFA ... 08.03.07, 14:16
          Wlasnie wrocilam z superkarketu, Lavazza kosztuje niecale 13 euro za kilo (w
          puszce 250g), Illy 24E bez par centow, tez za 1kg (ppuszki 125 i 250g). Kawy
          Douwe Egberts sa w granicach 10-12E, to tutejsze dobre supermarketowe. Grubo- i
          drobnomielone, albo ziarniste. Jest Espresso DE, normalnie kosztuje ok 12E za
          kilo, teraz jest na promocji za niecale 10E. Chyba kupie na wyjazdy do Polski:)
          Ceny sa orientacyjne, bo w zalezosci od sklepu moga sie nieco roznic, moj nie
          jest najtanszy, moze uda sie upolowac za 2-3 euro mniej.
    • tijgertje Re: Ojej, KATASTOFA ... 07.03.07, 09:55
      Kawe moja pije:-))) Dotarla, hurraaa!!! Wczoraj pilam u sasiadki. Nie wiem, czy
      wy tez tak macie, ze niektore kawy sa po prostu wodniste? Nie wiem., jak to
      opisac, ale jak pije swoja, to nie dosc, ze pachnie jak kawa, wlana w szklo nie
      przeswituje i jest rzeczywiscie czarna (albo prawie), a w smaku wydaje
      sie "gesta". U jednej sasiadki pijam tylko herbate, bo kawa, mimo, ze
      specjalnie dla mnie robiona podwojna jest jak zabarwiona woda. Wczorajsza bylo
      troche lepsza, ale i tak taka wodzianka. Wiecie o co mi chodzi? Czy to zalezy
      od kawy czy sposobu parzenia? A moze obu?
      • kashiashtheone Re: Ojej, KATASTOFA ... 08.03.07, 00:08
        a probowalas sie dowiedziec jak ona ta kawę robi ?
        Kawy parzone w kubku tzw polska "po turecku" jest raczej wodnista przez sposob
        jej przyrządzania. Zrobienie podobnej w kafetierce w momencie sciskania wyciska
        kawe z fusów i jest ona bogatsza od takiej tylko zalanej.
        Jesli robi w ekspresie to kawa powinna byc dobrze zmielona i dobrze ubita.
        Dobrze to znaczy zeby kwa powstala w 25 sekund w odpowiedniej ilosci. Czesto
        jest tak ze ludzie slabiej mielą lub ubija i ta sama ilosc naleci w 5 sekund -
        wtedy kawa nie nadaje sie do picia. Sprawdzcie kiedys w kawiarni zamwiajac
        espresso jak dlugo leci kawa do filizanki od poczatku procesu juz wstepnie
        bedziecie wiedziec czy to jest espresso czy jakas lura. Czas ponizej 15 sek
        dyskwalifikuje kawe zupelnie. Przewaznie wtedy kazę zrobic sobie druga
        poprawnie lub nie biorę tej zrobionej ;)
        • tijgertje Re: Ojej, KATASTOFA ... 08.03.07, 00:58
          Acha... to teraz juz wiem, dlaczego lubie moja kawe:-) Leje sie dziadanstwo w
          nieskonczonosc:-( Zawsze podgrzewam najpierw kubek czy filizanke, bo jak zrobie
          do zimnej, to zanim sie naleje, jest juz zimna:-/ Sasiadka jedna ( ta
          herbaciana) ma ekspres przelewowy w dodatku kupuje beznadziejna kawe, ta druga
          ma cisnieniowy, ale cos nie bardzo, bo w Polsce pilam taka sama kawe i
          smakowala duzo lepiej(musze brac swoja na wakacje, jak nie chce zyc na
          rozpuszczalnej).
        • tijgertje Re: Ojej, KATASTOFA ... 10.03.07, 00:50
          Zabiles mi klina tym dlugim parzeniem... Wieczorkiem zrobilam sobie espresso z
          mojej maszyny produkujacej namiastke kawy:-) Dluzej sie leje, niz przyslowiowa
          krew z nosa, mierzylam czas, 28 sekund! Dobrze, ze nie mam w domu jakiejs
          uzaleznionej od kawy druzyny pilkarskiej na przyklad, bo by trzeba bylo stac
          przy machinie caly dzien:-))) Jak dla mnie, mozgloby przeciekac nieco
          szybciej...
          • kashiashtheone Re: Ojej, KATASTOFA ... 10.03.07, 10:26
            Wazne jest tez ile wody w tym czasie przeleci przez tą kawę ? Bo jak w 30
            sekund wypelnisz 330 ml kubek po brzegi to to tez sie do picia nie bedzie
            nadawac. Pojedyncze espresso powinno miec 25 ml, podwojne (zbierane z obu
            wylewek)50 ml. Dopiero wtedy kawa ma odpowiednie nasycenie. Oczywiscie pod
            warunkiem ze jest niezwietrzała, ze ekspres byl nagrzany i przez kawę plynęła
            odpowiednio gorąca woda przez caly okres parzenia.
              • kashiashtheone Re: Ojej, KATASTOFA ... 10.03.07, 13:43
                W zaleznosci od ubicia kawy woda przeplywa przez pf z rozna predkoscia. Jak ie
                slabo ubije to leciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii. I kiedys po 20 sekundach mialem
                pelen kubek połlitrowy ktory sluzy mi do robienia duzego capuccino.
                Reasumujac zeby miec dobre espresso powinnismy uzyskac z podwojnego sitka (14 g
                kawy) 50 ml plynu w czasie 25-30 sek.
                • tijgertje Re: Ojej, KATASTOFA ... 10.03.07, 14:10
                  No widzisz, a ja mam taka sprytna maszynke, ze kawa gotowa w kapsulkach,
                  wybiera sie albo cappuccino albo espresso i leci zawsze w tym samym tempie ta
                  sama ilosc wody przez te sama ilosc kawy. Kurcze, no juz sie zaczynalam
                  przejmowac, a tu prosze, jak mi Nespresso zycie ulatwia:-)
                  • kashiashtheone Re: Ojej, KATASTOFA ... 10.03.07, 15:44
                    czyli jak masz ochote na wariacje typu ristretto lungo lub americano to mozesz
                    sobie pomarzyć. To tak jak z aparatami fotograficznymi są profesjonalne,
                    półprofesjonalne i takie "dla małpy" co niby same wszystko robią. Z jakoscią
                    zdjęć z nich jest podobnie jak z jakością kawy. Oczywiscie wielu ludziom
                    wystarcza wersja ostatnia. Tu juz nawet nie chodzi o jakość efektu koncowego.
                    Ciezko byc pasjonatem fotografii z aparatem w ktorym nic sie nie reguluje.
                    Podobnie z kawą - dzieki temu ze to ja decyduje o tym jak mielę jak ubijam jak
                    dlugo ta kawa leci to mam szanse wplynac na jej smak, mam szanse
                    poeksperymentowac ktora kawa najbatdziej mi pasuje. Teraz np mocno palona Java
                    Jampit - nie spodziewalem sie ze z tej kawy mozna takie aromaty wyciagnąć ;)
        • turzyca Re: Ojej, KATASTOFA ... 08.03.07, 23:44
          w aptece, chyba bez recepty. Po prostu kofeina i glukoza, porcjowane na cukierki
          iryski. Smak taki sobie, ale w chwilach kryzysu sie przydaje. U mnie takie hocki
          jak cisnienie nizsze niz 50/80 sie zdarzaja, wiec to sobie cenie, kawa nie
          zawsze jest dostepna.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka