tijgertje
06.03.07, 13:04
jak mowi moj maly urwis... Maz mi poprzesypywal kawe i za pozno sie
zorientowalam, ze sie zapasy koncza. Wczoraj po poludniu zostalam bez kawy:-(
Dzis od rana wieje, leje, glowa mi chyba wybuchnie niedlugo, a ja bez
kofeiny funkcjonowac nie daje rady. Wstyd sie przyznac, czym sie dzis
ratowalam. Niestety z marnym skutkiem. Dopadlam w koncu sasiadke, kupilam
cos, co najbardziej kawe przypomina i u niej sie zaraz napije. No, chyba, ze
mi zdaza moje kapsulki dostarczyc, to ona przyjdzie do mnie. U siebie pije
tylko bezkofeinowa, a z tego to mi nic nie przyjdzie:-(
Czy wy tez jestescie uzaleznieni od kawy? Jak ratujecie sie w podbramkowych
sytuacjach? Ja kiedys meza nawet z imprezy wczesniej wyciagnelam, bo roznosci
pic dawali, tylko kawy nie mieli, a ja juz ledwie co widzialam. Na dluzszych
trasach, np 100km do lekarza z synem jak jade, mam juz rozpracowane, na ktory
parking wjechac, zeby dostac cos, co sie da wypic:-)