Gość: sad
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.04.04, 15:23
A ja się bronię. Bronie sie przed przekonaniem, ktre ogarnęło mnie ostatnimi
czasy (niektórzy twierdzą że mam to od dawna)a dotyczy beznadziei i strasznej
samotności. Walcze ze światem i ze sobą. Codziennie budze sie i otwieram oczy
chociaż mój świat to nie jest ten na który zaraz spojrzę... Na własne
zyczenie zapracowałam sobie na samotność. Włożyłam sporo wysiłku w to aby nie
być z nikim, czego zreszta żałuje teraz. Poza tym strasznie boję się
powiedziec osobie którą kocham, że tak jest. Co prawda minęliśmy się na
zakręcie życia i ta osoba twierdzi juz że miedzy nami nie wydarzy się nic
więcej (taaaki banał z piosenki z topowej antenki...) ale gdybym chciała choc
raz zatrzymać się i spojrzec na to co w życiu ważne natychmiast powinnam
zacząć dzwonić... a może się mylę? Czy mozna na siłę wracać do nieudanego
zwiazku ze skopanym początkiem? Czy warto walczyć o coś co się na początku
baaardzo nie udało? Tym bardziej że ta druga strona nie chce już i milczy...