04.01.11, 16:26
Jestesmy małzenstwem prawie 20 lat..i nagle po tylu latach odkryłam ze moj mąż spotyka sie z 20 lat młodszą obietą. Wszystko zostało wyjasnione..wszystko jest juz niby ok..ale ja wciaz nie moge przestac o tym myslec..wybaczyłam, ale zapomniec nie potrafie. Jestem zmeczona myslami ktore w najbardziej nieoczekiwanych momentach pojawiaja sie w mojej głowie..
Pomozcie..moze ktos był w podobnej sytuacji? moze powinnam pojsc po pomoc do specjalisty?
Obserwuj wątek
    • khadroma Re: zdrada.. 04.01.11, 18:44
      Zdrada zawsze bardzo boli. Minie sporo czasu zanim mu ponownie zaufasz.
      Staraj sie unikac myslenia o tym, po jakims czasie ból zniknie. Wiem, ze to trudne. Ale czas leczy takie rany, nie ma innej mozliwosci.
    • ka.rp Re: zdrada.. 04.01.11, 20:26
      Spotykanie to nie zdrada.
      • khadroma Re: zdrada.. 04.01.11, 20:55
        ka.rp napisał:

        > Spotykanie to nie zdrada.

        Myslisz , ze chodzilo wyłacznie o wspolne smażenie nalesnikow? ;)
        • ka.rp Re: zdrada.. 04.01.11, 21:46
          Naleśniki to już zdecydowanie zdrada. Ale mi smaku narobiłaś.
      • jeriomina Re: zdrada.. 04.01.11, 21:36
        Pewnie, że spotykanie to nie zdrada ale od spotykania się zaczyna.
    • xciekawax Re: zdrada.. 04.01.11, 20:30
      bylam w podobnej sytuacji i kopnelam pana w d...

      Tez wiedzialam ze bym nigdy juz nie byla taka sama. Wiec po co sie meczyc. To z czasem nie zanika. Pojdz do specjialisty, on ci pomoze. Tylko kogos dobrego, z doswiadczeniem w takich sprawach.
      • ka.rp Re: zdrada.. 04.01.11, 20:54
        A niby co cudownego zrobi ten specjalista?
        Normalnie, Hameryka się robi w RP. Ludzie głupieją.
        • leda16 Re: zdrada.. 04.01.11, 21:38
          ka.rp napisał:

          > A niby co cudownego zrobi ten specjalista?
          > Normalnie, Hameryka się robi w RP. Ludzie głupieją.



          Najgorsze, że NFZ zabierze forsę jakiemuś choremu na białaczkę dziecku i zrefunduje poprawianie komfortu psychicznego zdradzonej małżonki. Pewnie bidula nie ma rodziców, teściów, przyjaciół, to do psychologa pójdzie się żalić. Proponuję iść , ale za pieniądze zdradzającego męża, nie za nasze!
          • xciekawax Re: zdrada.. 05.01.11, 15:36
            Po pierwsze grosza nie biore z "waszych" pieniedzy, a gdybym brala te "wasze" pieniadze to czesc z nich bylaby tez moja, prawda? Wiec bralabym tylko maly odsetek tego co do tej pory bym wlozyla.

            I nie dramatyzuj bo brzmisz jak wiesniak.
            • ka.rp Re: zdrada.. 05.01.11, 18:56
              xciekawax napisała:

              > Po pierwsze grosza nie biore z "waszych" pieniedzy, a gdybym brala te "wasze" p
              > ieniadze to czesc z nich bylaby tez moja, prawda? Wiec bralabym tylko maly odse
              > tek tego co do tej pory bym wlozyla.

              Błąd logiczny. Nie bierzesz ani grosza ale jednak bierzesz z tych przeznaczonych na leczenie dzieci z białaczką.

              > I nie dramatyzuj bo brzmisz jak wiesniak.

              Nooo, miastowi to dopiero brzmią jak geniusze. Zwłaszcza blokersi.
              • xciekawax Re: zdrada.. 06.01.11, 20:08
                Zaden blad logiczny - nie biore pieniedzy i juz.

                Pozatym co to za glupie rozumowanie ze te pieniadze sa "zabierane". Nie sa zabierane, po prostu nie ma wystarczajaco pieniedzy aby zwiekszyc budzet na dzieci z bialaczka. Plac wiecej podatkow a wtedy dzieci z bialaczka nie beda mialy problemow z funduszem. Ale oczywiscie nikt nie chce placic wiecej podatkow.

                Ludzie ktorzy sa chorzy w sensie emocjonalnym maja takie samo prawo opieki zdrowotnej jak kazdy inny. Jezeli nie ma na wszytko pieniedzy jest to wina albo zbyt malych podatkow, albo zlego wydawania pieniedzy, albo to i to.
    • ka.rp niezdrady 04.01.11, 21:57
      www.youtube.com/watch?v=zdXLYSKnX0c&feature=related
    • loobie_witch Re: zdrada.. 04.01.11, 22:12
      W podobnej sytuacji jest bardzo wiele kobiet. Zapewne naiwne wierzenie, ze malzenstwo i zwiazki nie maja swoistej dynamiki, jest dosc naiwne. Zawod zawsze boli. Uwazam,ze oboje powinniscie szukac pomocy, u kogos kto jest dobry w prowadzeniu takich terapii. Zarowno ty jak i twoj maz, a moze zwlaszcza on powinien poszukac kogos takiego kto pomoze, moze prywatnie?
      Napewno z tym ciezarem i rozczarowaniem nie powinnas absolutnie byc w tej chwili kryzysu sama. Moze jest jakas pomoc online, osobom w kryzysie, czy jakas pomoc przez telefon, gdzie osoba profesjonalna udzieli porady? Czy dyzurujaca calodobowa poradnia, szpital? Napewno jest to rodzaj rozwalajacego uczucia, gdzie swiat caly sie wali.
      Ale po tym jak sie swiat caly wali okazuje sie ze ...czesto prowadzi to do nowych rozwiazan. I to nie konczy zycia. A najczesciej toczy sie ono dalej choc jest wzbogacone o wiedze. Okupiona ciezkim bolem ale...tak wlasnie hartuje sie STAL..:=) Dopiero potem mozna jeszcze raz zbudowac na nowo zwiazek o ...ile misiu jest tego WART.
      • hayha Re: zdrada.. 05.01.11, 09:48
        Dziękuje..
        Czy on jest wart? jestem pewna , że tak , kocham go od 20 lat i zawsze czułam, ze on mnie kocha. Chce wierzyc , ze to była chwila ..mężczyzna po 40 i młodziutka dziewczyna ktora zwraca na niego uwagę..
        Nic nie wiem o nalesnikach, ale trwało to bardzo krótko i przyzekał, że do niczego nie doszło.
        Chciałabym zebysmy z tego wyszli silniejsi..chciałabym moze naiwnie..ale taka jest prawda.
        Przegadalismy wiele godzin, powiedzielismy sobie chyba juz wszytko i teraz jest super, niemal jak tuz po slubie , to co stanowi dla mnie problem to są te moje myśli, chwile jakby paniki, podczas ktorych brakuje mi powietrza , a serce mało nie wyskoczy mi z piersi.
        Chyba jeszcze poczekam..dam jemu i sobie szanse , ale jesli to nie minie poszukam specjalisty..bardzo Wam dziekuje
        • loobie_witch Re: zdrada.. 05.01.11, 13:36
          Pomysl, jaki glupi mezczyzna chcialby sie rozstac z tak mila osoba jak ty. Oczywiscie daj szanse jezeli sa jeszcze uczucia czy inne wazne wartosci. Warto by jednak pogrzebac w temacie i poszukac prawdy, dlaczego ten kryzys powstal. A ta 20, no coz. Mlode jabluszko ale juz nadpsute. Zycie ma to do siebie ze jest jak gra na szachwnicy, jak ty sie ustawisz taki cios odbierzesz. To co ja jeszcze czeka to nie wiesz, dlatego nie mysl o niej, nie jest tego warta.
        • ka.rp Re: zdrada.. 05.01.11, 18:59
          hayha napisała:

          > jesli to nie minie poszukam specjalisty..

          Psychoterapeuta ze specjalizacją ze zdradologii?
          • hayha Re: zdrada.. 06.01.11, 16:58
            bardzo to jest śmieszne naprawde...moze zawiaz samobójcy pętle..?
            • ka.rp Re: zdrada.. 06.01.11, 19:32
              Żyjemy w epoce specjalistów. Jak się pojawi nawet wydumany problem, to trzeba lecieć do specjalisty, najlepiej wybitnego.
              Tymczasem niepokój, obawy, zły nastrój, gniew, rozpacz, strach, to integralna i niezbędna część naszego życia. Nie trzeba z tym iść do żadnego specjalisty.

              Ale jeśli naprawdę musisz , to ten jest moim zdaniem udany.
              marek-zawadzki.republika.pl/ Specjalista „CHIRURGII GŁĘBINOWEJ-PSYCHOLOGICZNEJ KMŚŚZ”. Prowadzenie terapii indywidualnej, rodzinnej, małżeńskiej itd. itp. :))
              • xciekawax Re: zdrada.. 06.01.11, 20:12
                O bony, co za ......! bez komentarza

                Nie, nie trzeba zyc w zlym nastroju, gniewie, rozpaczy strachu itd.... Zycie jest jedno i nie trzeba tracic czasu na problemy natury emocjonalnej. Dobry specjialista moze pomoc i to bardzo.

                A ty ka.rp masz bardzo prymitywne poglady. To nie jest czas gdy psycholog kojarzyl sie tylko z czubkami. Wiedza o naszej psychice poszerzyla sie bardzo w ostatnich 50 latach, wiec nadrob prosze zaleglosci.
                • ka.rp Re: zdrada.. 06.01.11, 21:11
                  xciekawax napisała:

                  > Dobry specj
                  > ialista moze pomoc i to bardzo.

                  A jakie są kryteria tej dobrości? Jeden wybitny specjalista od dzieci okazał się pedofilem, drugi wybitny mówi, ze jest katolikiem-buddystą i miał romans z osobą, z którą mieć romansu nie powinien, trzeci porzucił psychoterapię i zajmuje się biznesem, czyli wydaje w formie książkowej swoje wywiady dla "Pani" i innych "Przyjaciółek".

                  > A ty ka.rp masz bardzo prymitywne poglady. To nie jest czas gdy psycholog koja
                  > rzyl sie tylko z czubkami.

                  Masz poglądy chamskie, skoro "chorych umysłowo" nazywasz czubkami.

                  > Wiedza o naszej psychice poszerzyla sie bardzo w os
                  > tatnich 50 latach, wiec nadrob prosze zaleglosci.

                  To ci dopiero wynalazek. Może już wiadomo, dlaczego 1% ludzi "choruje" na schizofrenie?
    • mona.blue Re: zdrada.. 06.01.11, 21:17
      Jeżeli to jednorazowa sprawa to może spróbuj zaufać ponownie, choć wiem, jak może Ci być ciężko. Jeżeli jest wartościową osobą i naprawdę Cię kocha, to może warto.
      • hayha Re: zdrada.. 07.01.11, 13:36
        Właśnie próbuje i licze , ze czas bedzie najlepszym sposobem na moje demony..bo wybaczyc mozna, ja wybaczyłam dośc szybko, ale zapomniec nie jest łatwo.
        • larusse Re: zdrada.. 07.01.11, 14:11
          Ale o czy chcesz zapomnieć? O tym, ze Cię zdradził z młodszą?
          O tym, że Cię w ogóle zdradził? O czymś innym jeszcze?

          Ja nie bardzo rozumiem w czym jest problem...
        • mona.blue Re: zdrada.. 07.01.11, 22:33
          hayha napisała:

          > Właśnie próbuje i licze , ze czas bedzie najlepszym sposobem na moje demony..bo
          > wybaczyc mozna, ja wybaczyłam dośc szybko, ale zapomniec nie jest łatwo.

          Zapomnieć się chyba nie da, chodzi o to, żeby wybaczyć i móc dalej żyć w miłości.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka