06.12.09, 21:13
Około 4 lata temu dostałam diagnozę po 3 miesięcznej grupowej
terapii ,ze mam osobowośc borderline, nie miałam wtedy dostepu do
internetu więc popytałam różnych osób i mnie uspokajali ,ze to
poprostu chwiejna osobowość. Potem uciekałam od tego tematu aż dzis
zaczęłam czytać to forum więc w końcu postanowiłam dokładnie o tym
poczytać i się przeraziłam, tym co przeczytałam ale to jest niestety
prawda. Napiszcie, czy borderline jest chorobą psychiczną?
Ja "dzięki"niej mam spieprzone całe życie , kilka rzuconych terapii,
kilka rzuconych kierunków studiów, zmiany szkół, miejsc
zamieszkania , ostrą fobię społeczną, wiązanie sie z chwiejnymi
facetami. Teraz sie wplątałam tak ,ze nie wiem czy jest
wyjście ,mieszkam z nim w innym mieście i od kiedy sie
przeprowadziłam miałam depresje . Całe dnie w internecie, on nie
daje mi wsparcia, też się zachowuje jakby miał borderline, a ja
nikogo tu nie mam oprócz niego, nie potrafię tu z ludzmi nawiązać
głębszych relacji a tego bardzo potrzebuję, widoków(kasy) na terapię
też nie mam. Nie mam też gdzie wrócić , bo właśnie 4 lub 5 lat temu
ojciec wyrzucił mnie z domu , więc nawet jakbym chciała sie z nim
rozstać to nie mogę. Acha, mam juz 26 lat , myślałam ,ze do tego
czasu moje życie się ułoży ,że będę robiła to o czym marzę ,że będę
taka jaka marzę ale nie mogę.I tak to trwa już ponad 10 lat , te
myśli samobójcze i marzenia, wiem że mam talenty ale nie potrafię
nic osiągnąć bo nie potrafię nawiżać z ludzmi odpowiednich relacji
boję się ich wkurzają mnie strasznie ale bardzo ich potrzebuję ,żeby
zrobić cokolwiek
Obserwuj wątek
    • kkkkota Re: Witam 07.12.09, 13:15
      Nie ma nikogo na tym forum? Potrzebuje was
      • cyntia33 Re: Witam 07.12.09, 15:08
        jesteśmy, ale nie wiemy co napisać..
        • kkkkota Re: Witam 07.12.09, 17:07
          Przywitać się
    • dolna1 Re: Witam 07.12.09, 16:17
      Hej,

      kkkkota napisała:

      > Napiszcie, czy borderline jest chorobą psychiczną?

      nie, nie jest. Choc bpd może wpadać w dekompensacje psychotyczna, który
      przypomina psychoze.

      Nie pociesze Cie, bo sama tkwię w tym samym gównie, które rujnuje mi życie.
      Nie potrafisz, związać relacji, ale bardzo ich potrzebujesz. Zalezy Ci na
      ludziach i ich opiniach, boli gdy odrzucają, ale też gdy Ty odrzucasz.
      Błędne koło.
      Znam!!!

      I co robic prawda?
      Biore leki i chodze na terapie.
      Podobno to jedyna metoda aby zacząć funkcjonować normalnie.
      Niestety nie wiem czy skuteczna, chciałabym napisać, że tak, ale jeszcze tego
      nie czuję.
      Ale może warto spróbować?
      Cóż więcej nam pozostaje?
      Trwać w tym sie nie da.

      • kkkkota Re: Witam 07.12.09, 17:06
        Dzięki ,ze odpisałaś.
        Ja przestałam już wierzyć ,ze kiedykolwiek będę miała jakąś pracę na
        stałe jak normalny człowiek. Widizałam ,ze niektórzy z was mają
        pracę, to wielkie szczeście.Ja rezygnowałam albo po 2 dniach albo po
        miesiącu.Nie potrafię gadać z pracownicami butików ,których nie
        znam, wogóle nie potrafię gadać z ludźmi ,których nie znam na
        temat "pierdu pierdu" jak to lubia i potrafią robić zwykli ludzie.
        Mam wrażenie ,ze ludzie mnie obgadują za plecami ,ze jestem dziwna
        itp. Dostałam kiedyś potwierdzenie tego , więc teraz się tak boję i
        tak nie chcę tej pracy ,że poprostu jej nie dostaję już od 2 lat.
        Dlatego nie mam kasy na terapię, narobiłam sobie też długów
        chociażby za głupi internet 35 zł/mies ale nie , nie mogę tego w
        terminie zapłacić. Kiedyś miałam przyjaciół ale od kiedy ojciec mnie
        wyrzucil to wszyscy sie ode mnie odwrócili i zerwali konakty. Mam
        wrażenie ,ze to oni mnie potwornie skrzywdzili , ja ich kochałam a
        oni mnie olali kiedy byli najbardziej potrzebni, ale moze naprawdę
        nie mam świadomości ,że to ja zrobiłam coś nie tak ,że ich
        skrzywdziłam, szukam czegoś ale nie potrafię znaleść. To mozliwe ,ze
        tak było a mogę tego nie widzieć? Po tych doświadczeniach już nikomu
        nie ufam i jeszcze bardziej się boję.
        Jak się dowiedziałaś,że masz tą "ułomność"? To była jednorazowa
        diagnoza czy nie? Czy wogóle mozna z tym żyć skoro podobno 75%
        popełnia samobójstwo ( aż mi się wierzyć nie chce!). Mozna zarabiać
        na życie i nie skończyć jako bezdomna albo mieszkająca do konca na
        czyimś garnuszku swirnieta stara baba? Mozna się realizować i czuć
        spełniona,czuć poczucie bezpieczeństwa i wyciszenie? Można się
        nauczyć systematyczności i ją utrzymać?
        • dolna1 Re: Witam 07.12.09, 17:23
          Zadałaś dużo pytań.
          Nie wiem czy jestem kompetentna by Ci na nie odpisac.
          Sama szamoczę się ze sobą niestety :(

          > Jak się dowiedziałaś,że masz tą "ułomność"? To była jednorazowa
          > diagnoza czy nie?

          diagnoza pierwsze padła z ust mojej psychiatry.
          Później od mojej terapeutki, która jednak w ogole, nie przywiązuje do niej wagi
          twierdząc, że leczy sie zaburzenia. I ma pewnie rację. Później diagnozę
          potwierdzili mi na oddziele, tamtejszy psycholog, psychiatra prowadząca i
          wykonywane przeze mnie testy (między innymi MMPI)

          >Można zarabiać
          > na życie i nie skończyć jako bezdomna albo mieszkająca do konca na
          > czyimś garnuszku swirnieta stara baba?

          nie wiem. Na razie tak żyję. Potrafię rozwalać za to każdą kwotę jaką mam do
          dyspozycji, jaka by ona nie była.
          W środę zaczynam pracę, ale kiepsko to widzę. Psychiatra w ogóle kazała mi
          popukać sobie po głowie.

          Mozna się realizować i czuć
          > spełniona,czuć poczucie bezpieczeństwa i wyciszenie? Można się
          > nauczyć systematyczności i ją utrzymać?

          nie wiem :(
          Nie doznaję jeszcze tego!

          Dlaczego myslisz, ze znajomi zerwali z Tobą konakt gdyż ojciec wyrzucił Cię z domu?

          Kiepska ze mnie dziś pocieszycielka. Sorki.
          • kkkkota Re: Witam 07.12.09, 17:43
            dolna1 napisała:

            >
            > diagnoza pierwsze padła z ust mojej psychiatry.
            > Później od mojej terapeutki, która jednak w ogole, nie przywiązuje
            do niej wagi
            > twierdząc, że leczy sie zaburzenia. I ma pewnie rację. Później
            diagnozę
            > potwierdzili mi na oddziele, tamtejszy psycholog, psychiatra
            prowadząca i
            > wykonywane przeze mnie testy (między innymi MMPI)

            To sporo, ja dostałam tylko raz ale innych terapii poprostu nigdy
            nie dociągnęłam do końca. A co to za test?

            > > nie wiem. Na razie tak żyję. Potrafię rozwalać za to każdą kwotę
            jaką mam do
            > dyspozycji, jaka by ona nie była.
            > W środę zaczynam pracę, ale kiepsko to widzę. Psychiatra w ogóle
            kazała mi
            > popukać sobie po głowie.

            Dlaczego? Uważa ,że nie powinnaś pracować? (napisz oczywiscie jeśli
            chcesz ,nie zmuszaj się ). Co do tych sum , to ja też potrafię , a
            moja obsesją są słodycze i kobiece czasopisma , których szczerze
            nienawidze i uważam za totalnie głupie :/

            > Dlaczego myslisz, ze znajomi zerwali z Tobą konakt gdyż ojciec
            wyrzucił Cię z d
            > omu?
            Nie nie dlatego , dlatego ,ze nie potrafiłam się wziąć potem w garść
            cały czas okropnie i totalnie dziwnie się czułam , chciałam ,zeby
            ktoś mnie schował do kieszeni , nie mogłam funkcjonować i normalnie
            na luzie z nimi rozmawiać , zrobiło sie sztucznie i wszystko się
            rozpadło
            >
            > Kiepska ze mnie dziś pocieszycielka. Sorki.

            Nie musisz mnie pocieszać,już najgorszy ból przeszłam po tym. Chcę
            zobaczyć czy mamy podobnie bo jeszcze nigdy nie rozmawiałam z osobą
            która też ma stwierdzone borderline.Jeśli dołuje cię ta rozmowa to
            napisz poprostu.
            • dolna1 Re: Witam 07.12.09, 18:00
              Nie, nie dołuje mnie rozmowa.
              Gorszy dzień po prostu.



              > To sporo, ja dostałam tylko raz ale innych terapii poprostu nigdy
              > nie dociągnęłam do końca. A co to za test?

              Ja przerywam, ale wracam. To chyba plus.
              Test ponad 600 pytan. Dosc wazny chyba.
              >

              > Dlaczego? Uważa ,że nie powinnaś pracować? (napisz oczywiscie jeśli
              > chcesz ,nie zmuszaj się ).

              bo nie możemy ustalić dawek, mnie spadł nastoj i wpadam w dekompensacje
              psychotyczna.

              Co do tych sum , to ja też potrafię , a
              > moja obsesją są słodycze i kobiece czasopisma , których szczerze
              > nienawidze i uważam za totalnie głupie :/

              u mnie podobne bzdury. ciuchy które wysypują sie z szafy, których nie zakładam.
              Ale zostałam "ubezwłasnowolniona", mam zablokowane konto i jest lepiej.


              > Nie nie dlatego , dlatego ,ze nie potrafiłam się wziąć potem w garść
              > cały czas okropnie i totalnie dziwnie się czułam , chciałam ,zeby
              > ktoś mnie schował do kieszeni , nie mogłam funkcjonować i normalnie
              > na luzie z nimi rozmawiać , zrobiło sie sztucznie i wszystko się
              > rozpadło

              Rola przyjaciela jest wsparcie w takich chwilach. Choć zdaje sobie sprawę, ze
              czasem jesteśmy tak ciężcy we współżyciu, że ciężko z nami wytrzymać.



              • kkkkota Re: Witam 07.12.09, 18:36
                dolna1 napisała:

                > Test ponad 600 pytan. Dosc wazny chyba.

                Mozna isć do psychiatry i poprosić o taki test?

                >
                > bo nie możemy ustalić dawek, mnie spadł nastoj i wpadam w
                dekompensacje
                > psychotyczna.

                Napisz jeśli mozesz co to (depresja,nerwica, mania,obsesja?)też w
                ostatnich dniach mi spadł ( moze to jakaś zbiorowy spadek) i mam
                właśnie takie objawy
                >
                > u mnie podobne bzdury. ciuchy które wysypują sie z szafy, których
                nie zakładam.

                Ciuchy ,które nigdzie się nie mieszczą i robią za dywan w pokoju.
                Jakbym czytała o sobie.

                >
                > Rola przyjaciela jest wsparcie w takich chwilach. Choć zdaje sobie
                sprawę, ze
                > czasem jesteśmy tak ciężcy we współżyciu, że ciężko z nami
                wytrzymać.

                No właśnie nie zdałam sobie jeszcze sprawy z czego ta trudność
                wynika, wiele z moich znajomych też do najłatwiejszych osób nie
                należało. A zawsze słyszałam ,że ze mną trzeba postępować jak z
                jajkiem , że jestem delikatna jak motyl, kapryśna ,ze robię miny,
                ale inni też są kapryśni , muszą zawsze mieć rację i są
                przewrażliwieni na swoim pukcie. (moze borderzy przyciągają się
                nawzajem , no ale jednak im było łatwiej fukcjonować(pójśc do pracy,
                chodzić na studia) , więc nie wiem w czym rzecz). Widziałam ,ze
                piszecie tu o "Przerwanej lekcji muzyki " czy "Gii" , więc ja taka
                nie jestem , jestem niepewna tego co robię i to widać , nie jestem
                taka bezczelna jak te bohaterki,nienawidzę sie ludziom narzucać i
                jak o cos proszę to mam od razu poczucie winy.
                • marciatko84 Re: Witam 07.12.09, 23:29
                  Witam:)
                  piszesz, że nie jesteś taka jak bohaterki, że raczej charakteryzuje Cię
                  niepewność i obecność poczucia winy. Moim zdaniem każdy z nas jest trochę inny
                  nawet jak cierpimy na to samo zaburzenie osobowości. Jest wiele podobieństw, ale
                  nie ma identycznych osób. Przykładowo mi nie sprawia najmniejszych trudności
                  odnajdowanie się w szkole czy też w pracy. Owszem czasem bywam chaotyczna w tym
                  co robię i cieżko mi się zmobilizować, jednakże zawsze realizuję wyznaczony
                  sobie cel.

                  Mam za sobą parę lat terapii, w tym półtora roku terapii po zdiagnozowaniu bpd
                  (po próbie samobójczej, pobycie w szpitalu). Obecnie staram się sobie radzić
                  sama. Po tych doświadczeniach jestem pewna tylko tego, że jedynie terapia może
                  nam pozwolić przetrwać. To nie prawda, że aż 75% popełnia samobójstwo, a 10%
                  (ale przecież to i tak dużo 1 z 10 w końcu). Dlatego nie można bagatelizować
                  tego zaburzenia. Nie wiem jak u Ciebie jest czy przeważają zachowania raniące
                  innych czy wymierzone w siebie czyli autodestrukcja. Choć poczucie winy
                  objadanie się słodyczami wskazuje na zachowania acting - in. Więc potrzebujesz
                  terapii, aby nie skrzywdzić siebie. Odpowiednia terapia dopiero pozwoli Ci na
                  lepsze funkcjonowanie w społeczeństwie, znalezienie pracy i utrzymanie jej.
                  Kiedyś też byłam bardzo zamknięta w sobie, z niesamowitym wstydem i poczuciem
                  winy i paliłam się ze wstydu na myśl o rozmowach z ludźmi. Potrafiłam jedynie
                  przed nimi grać i to wiele ról. Na terapii nauczyłam się podstawowych
                  umiejętności komunikowania się. Nie mówię, że teraz robię to idealnie, bo daleko
                  mi jednak do tego. Ale nie odczuwam tej strasznej nieadekwatności na każdym
                  kroku, nie ma we mnie strachu, że mogę coś powiedzieć głupiego (jedynie czasami
                  może).
                  Rozumiem, że nie stać Cię na terapię, ale zawsze można znaleźć kogoś kto
                  przyjmuje na kasę chorych czy w jakimś stowarzyszeniu. Potrzeba odpowiedniej
                  determinacji. Zaparcia, że chce się mniej cierpieć i zmienić jakość życia. Wtedy
                  można kogoś takiego znaleźć. Nigdy nie ma tak, że nie da się komuś pomóc. Trzeba
                  próbować... Choć wiem, że słowa brzmią dziwnie w ten smętny dzień, gdy
                  człowiekowi mało się chce... Ale czasem trzeba coś robić i pod żadnym pozorem
                  nie wolno myśleć. Czasami uważam, że dla nas borderów niemyślenie w niektórych
                  sytuacjach jest wskazane. Nawet jeśli czujemy, że nam się nie uda to i tak
                  należy robić tak jakbyśmy wierzyli. W końcu borderline ponoć jest osobowością
                  "jak-gdyby", więc korzystajmy z tego, róbmy coś jakbyśmy wierzyli nawet jak tej
                  wiary nie ma. Korzyść z tego jest taka, że mimo niewiary i tak działamy.
                  • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 09:57
                    Dzięki. Właśnie wstałam i straciłam wiarę we wszystko bo już nie
                    wiem co jest, było mną , a co jest tylko oznaką tej ułomności, już
                    naprawdę nie wiem. I to coi wcześniej pisałm , jeśli raniłam tych
                    ludzi i dlatego odeszli ale naprawdę nie wiem czym , to znaczy ,ze
                    jest ze mną bardzo źle bo nie mam swiadomości co robiłam , moze
                    poprostu ich wkurzałam ale też nie wiem czym.
                    Co do autoagresji , to czytałam że sporo osób się tnie, a ja raczej
                    właśnie mam fazy na niezdrowe żarcie i na wyciskanie zaskórników
                    potrafię położyć sie o 4 bo stałam w łazience w jednej pozycji i
                    sobie orałam twarz, teraz staram się opanować z twarzą więc mam w
                    kropkach i małych bliznach dekolt. Ciełam się a raczej wydrapywałam
                    sobie napisy pod koniec podstawówki/początek liceum, ale to nie były
                    jakiej głębokie cięcia.
                    Dzięki ,ze napisałaś , bardzo ci zazdroszczę , ja mam cały czas
                    zawsze i wszędzie poczucie nieadekwatności chociaż bardzo się
                    starałam żeby go nie było.
                    • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 10:47
                      Zgadzam sie z Marciątkiem mimo tej samej diagnozy każdy z nas jest inny.
                      Ja np w ogóle nie potrafię się scharakteryzować.
                      Jestem tak różna, że nie potrafię przewidzieć jak zachowam sie w dnej sytuacji.
                      Ja w ogóle czuję jakbym była dwiema osobami a każda z nich jest inna.
                      Jedna wrażliwa, wycofana, nie potrafiąca reagować nawet gdy ktoś mnie krzywdzi.
                      Druga wybuchowa, nie panująca nad emocjami, krzywdząca innych, manipulująca.
                      Tyle, że tylko ta drugą dąży do unicestwienia siebie. Cięcie rąk, życie na
                      krawędzi, 2 próby samobójcze, impulsy nad którymi nie panuję. Ta druga pojawia
                      się sporadycznie od kiedy biorę neuroleptyki, ale wciąż jest. Gdy dawki są za
                      małe zaczyna kolekcjonować leki, rani najbliższych, działa impulsywnie. Popadam
                      od skrajności w skrajność. Nie jem i tracę po 9 kg miesięcznie, jem na zapas i
                      przybieram na wadze w zaskakującym tempie. Popadam w dekompensacje gdy nie
                      jestem w stanie wstać z łózka czy też pobudzenie i euforię.
                      Jak Marpiątko nie miałam nigdy problemów z uczeniem (skończyłam 2 kierunki
                      studiów), ale mam też typowe cechy bpd. Nie potrafię utrzymać znajomości,
                      odwracam się od ludzi, bądz tez uczepiam się ich :(
                      Rol jestem w terapii, mimo wielokrotnego jej rzucania, wmawiania sobie, że nie
                      czuje do mojej terapeutki zaufania, czy też ostatnio idealizowałam jej osobę i
                      wydawało mi sie, ze potrafię opowiedzieć jej wszystko o moim zasyfionym życiu.
                      Prócz terapii i farmakologii można sie tylko poddać.
                      Ja wolę jeszcze spróbować.
                      • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 11:06
                        Też mam te 2 osoby ,zawsze myślałam że jestem poprostu
                        typowym "bliźniakiem". Jedna taka jak piszesz ale druga raczej jest
                        spontaniczna,pomysłowa i szalona (w sensie pozytywnym wg.
                        mnie),wybuchowa, reagująca krzykiem, ale ten krzyk to taki okrzyk
                        obronny i tylko na osoby , które bardzo długo znam , czyli na
                        rodzinę. Będę musiała się pofatygować w końcu do tego NFZ.
                        • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:14
                          kkkkota napisała:

                          > Jedna taka jak piszesz ale druga raczej jest
                          > spontaniczna,pomysłowa i szalona (w sensie pozytywnym wg.
                          > mnie),wybuchowa, reagująca krzykiem, ale ten krzyk to taki okrzyk
                          > obronny i tylko na osoby , które bardzo długo znam , czyli na
                          > rodzinę.

                          mam identycznie. reaguje wybuchowowscia w stosunku do najblizszych. Czasem mam
                          jakas akcje, ze potrafie sie wydrzec na obcych, czasem komus dopieprzyc ( z
                          reguły słabszym), ale najczesciej podwijam ogon i wycofuje sie.
                          I równiez identycznie w relacjach. Jedna jest dusza towarzystwa, imprezowa,
                          szalona, druga nie potrzebuje ludzi i jest zupełnie wycofana. Najgorzej gdy
                          przebijaja sie przeze mnie obydwie. "Weź leki", "Nie bierz, schowaj i zbieraj",
                          "Zaufaj, ona nie chce Cie skrzywdzic", "Nie ufaj, znowu Cie skrzywdzi, nigdy nie
                          można ufac"
                          Wtedy jest najciężej :(
                          • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 11:29
                            dolna1 napisała:

                            >
                            > mam identycznie. reaguje wybuchowowscia w stosunku do
                            najblizszych. Czasem mam
                            > jakas akcje, ze potrafie sie wydrzec na obcych, czasem komus
                            dopieprzyc ( z
                            > reguły słabszym), ale najczesciej podwijam ogon i wycofuje sie.
                            > I równiez identycznie w relacjach. Jedna jest dusza towarzystwa,
                            imprezowa,
                            > szalona, druga nie potrzebuje ludzi i jest zupełnie wycofana.
                            Najgorzej gdy
                            > przebijaja sie przeze mnie obydwie. "Weź leki", "Nie bierz,
                            schowaj i zbieraj",
                            > "Zaufaj, ona nie chce Cie skrzywdzic", "Nie ufaj, znowu Cie
                            skrzywdzi, nigdy ni
                            > e
                            > można ufac"
                            > Wtedy jest najciężej :(

                            Zawsze myślałam ,ze ta skryta ja musi w końcu pokazać sie światu i
                            przestać sie wstydzić , zawsze miałam się tam w głębi za kogoś
                            świetnego, wspaniałego utalentowanego, tylko poprostu kogoś z
                            ogromnymi kompleksami przez to jak miałam w domu, kogoś wstydzącego
                            się siebie i swoich zachowań i przez to sfrustrowanego, ale zawsze
                            myślałąm ,ze powinnam wydostać sie z tym na zawnątrz. Przestać się
                            wstydzić, przestać się zastanawiać co pomyślą inni. Zawsze
                            uważałam ,ze wszystko mi sie wali ,że nie potrafie nic robić i nie
                            potrafię żyć przez strach przed ludzmi , ze jakbym przestala się bać
                            to by się wszystko ułożyło ,że to mój największy problem. Nie wiem
                            czy tak by było, bo to jest takie koło :boję się ludzi ->nie mam
                            nikogo-> nie chodzę do szkoły ,pracy , nigdzie nie wychodzę-> jestem
                            sfrustrowana przez to -> wybucham.
    • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 10:15
      Acha co wy z tym manipulowaniem ludźmi? Ja nie manipuluję ludźmi ,
      to raczej oni bardzo często chcą mną manipulować jak widzą ,ze
      jestem słaba.
      • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 10:36
        Problem w tym, że manipulujesz ludzmi, a wydaje Ci się że to Ty
        jesteś przez innych sterowana.
        • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 10:47
          Naprawdę nie manipuluję ludźmi, mam za słaby charakter ,zeby ktoś
          wykonywał to co powiem , albo to co chcę albo ,zeby być dla kogoś
          jakimś autorytetem i zeby było mi łatwo na niego wpływać. Owszem mam
          takie myśli ,ze było by fajnie , albo ,ze bym chciała ale nawet nie
          próbuję, bo mam wyrzuty sumienia od razu nawet prosząc o coś. Nie
          mam takiej "siły" żeby manipulować ludźmi.Moze nie wszyscy mają tak
          samo , owszem mam wrażenie ,że muszę walczyć żeby nie dać się
          manipulować i ze każdy chce mnie wykorzystać i potraktować jak
          śmiecia albo jak służącą, ale wolę się wtedy odsuwać, uciekać od
          takich osób i strasznie źle przeżywam interakcje z nimi.
          • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 10:53
            My-love7 ale przeciez nie każdy bpd manipuluje innymi!
          • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 10:56
            Manipulowanie nie polega na wydawaniu innym poleceń. W przypadku
            mojej pzyjaciołki jest to bardzo częste obrażanie, mnie i mojej
            rodziny (przy użyciu strasznych przekleństw). Nieustanne testowanie
            mojej wytrzymałości psychicznej. Wmawianie mi rzeczy powstałych
            tylko w Jej wyobraźni.
            • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 11:15
              my_love7 napisał:

              > Manipulowanie nie polega na wydawaniu innym poleceń. W przypadku
              > mojej pzyjaciołki jest to bardzo częste obrażanie, mnie i mojej
              > rodziny (przy użyciu strasznych przekleństw).

              Dobra faktycznie obrażam czasem mojego faceta ale on potrafi się
              czepić wszystkiego i zrobić z każdej igły widły a ja już tego jego
              czepiania nie wytrzymuję nerwowo. W zyciu nie powiedziałam tak
              przyjaciółce a tym bardziej o jej rodiznie. Bez przesady.

              Nieustanne testowanie
              > mojej wytrzymałości psychicznej.

              To raczej on testuje moja wytrzymałość nie słuchaniem tego co mówię
              potrafie powtórzyć 10 razy i nic nie ma reakcji, jak mówie on
              napewno też jest zaburzony , też dorastał w strasznym krzyku non
              stop.Znam jego mamę ,wiem w jaką nerwówkę potrafi wprowadzić
              człowieka. Być moze on też mam objawy bpd, nie wiem. W każym razie
              testujemy sobie wytrzymałość nawzajem.

              Wmawianie mi rzeczy powstałych
              > tylko w Jej wyobraźni.

              Nie.
          • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:08
            My_love 7 ale Kkkota może pisać prawdę.
            Przeciez nie kazdy podpunkt dla bpd musi miec odzwierciedlenie w każdej osobie z
            tym zaburzeniem.
            • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 11:11
              Ja znam tylko jeden przypadek BPD. Nie mam innego doświadczenia.
              Wstrząsnął mną na tyle, że nie mogę się z tego otrząsnąć i szukam
              rozwiązania, żeby pomóc.
              • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:19
                na podstawie znajomości z jedną osobą, nie możesz wyciągać ogolnych wniosków.
                Ja jestem zapewne przykładem jak Twoja znajoma. Ale nie każdy musi takim byc.
                Tyle, ze ja zdaje sobie juz z tego sprawe. Tu mój plus.
                • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 11:28
                  Teraz nie ukrywam, zblizają się Swięta. Jest mi za Nią bardzo
                  smutno. Wiem że ciągle "randkuje" i tak już pewnie zostanie, bo ja
                  pierwszy się do Niej nie odezwę. Choć wiem, że jest chora nie wiem
                  czy potrafiłbym wybaczyć wszystkie urazy. Przecież ona nawet nie ma
                  poczucia winy !
                  • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:34
                    my_love7 napisał:

                    > bo ja
                    > pierwszy się do Niej nie odezwę.

                    dlaczego?

                    >Choć wiem, że jest chora nie wiem
                    > czy potrafiłbym wybaczyć wszystkie urazy. Przecież ona nawet nie ma
                    > poczucia winy !

                    I chyba nie musisz wszystkiego wybaczać. Zaburzenie to zaburzenie, ale nawet
                    chora osoba powinna zdawać sobie sprawę, ze kogos skrzywdziła, że postąpiła nie
                    fair. I wtedy powinna przeprosić.
                    I choć jej zachowania są charakterystyczne dla bpd, nie może sie nimi
                    usprawiedliwiać i krzywdzić ludzi.
                    • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 12:02
                      Nie mogę odezwać się do Niej pierwszy, bo zawsze na to liczy, a nie
                      może tak być ciągle. Ona obraża, ja przepraszam - i zaraz sypie sie
                      na mnie cały stos epitetów. Najbardziej boja mnie "chore wspominki"
                      z początku znajomośći. Wraca do nich zawsze, choć przy
                      chwilach "normalności" zawsze prosiła mnie żebyśmy nie wracali do
                      tego co było. Ale ciągle do tego wraca sama.
                      • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 12:44
                        my_love7 napisał:

                        > Nie mogę odezwać się do Niej pierwszy, bo zawsze na to liczy, a nie
                        > może tak być ciągle. Ona obraża, ja przepraszam - i zaraz sypie sie
                        > na mnie cały stos epitetów.

                        Jakbym czytała o sobie, ale czytając uświadamiam sobie też jak bardzo sie juz
                        zmieniłam.
                        Odrzucałam kada relacje i nigdy nie potrafiłam pierwsze zadzwonic, odezwac sie.
                        Nawet jak ktos jest mi bardzo bliski czekałam na reakcje.
                        Z tym, ze pewna osoba już mnie tego nauczyła i jestem jej za to bardzo wdzięczna :)

                        Najbardziej boja mnie "chore wspominki"
                        > z początku znajomośći. Wraca do nich zawsze, choć przy
                        > chwilach "normalności" zawsze prosiła mnie żebyśmy nie wracali do
                        > tego co było. Ale ciągle do tego wraca sama.

                        kolejny raz piszesz tez o mnie :/

                        Nie bede Cie namawiac o odezwanie sie do niej, choc z drugiej strony gdy ona
                        jest tak nieświadoma tego jak działa na pewno z jej strony nie uzyskasz reakcji.
                        Masz dylemat i nie zazdroszczę Ci go.
                        • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 12:59
                          Bywało tak, lecz bardzo rzadko, że cieszyła się z tego że się
                          odezwałe. Najczęściej jednak, szczególnie gdy trafię na Jej "gorsze
                          ja" słyszę tylko wyzwiska i straszenie Policją, w przypadku gdy sie
                          nie odczepię. Sa to równoległe, zupełnie nie znające sie osobowości.
                          Choć czasami mam wrażenie, że ta "gorsza" wie o istnieniu "lepszej".
                          Niestety nie na odwrót !
                          • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 13:14
                            A moze ona Cię nie kocha i nie chce z Tobą być?
                          • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 13:15
                            Zacytuję Ci pewien specjalistyczny artykuł

                            "W rozszczepieniu osobowości, podobnie jak w borderline, fragmentaryzacja „ ja”
                            jest objawem osiowym. Wewnętrznym obrazem rozszczepienia jest tożsamość (obraz
                            siebie) umieszczona na przeciwległych biegunach „dobry” - „ zły”. Występuje, co
                            najmniej jedno „nienawistne” lub złe „ja” i jedno podporządkowane, przystosowane
                            społecznie „dobre ja” [4].


                            > Sa to równoległe, zupełnie nie znające sie osobowości.
                            > Choć czasami mam wrażenie, że ta "gorsza" wie o istnieniu "lepszej".
                            > Niestety nie na odwrót !

                            hmmm zastanowiłeś mnie.
                            Moje obydwie osobowości sie znają. W krytycznych momentach a obie osoby prowadzą
                            ze sobą dialog. Zdażały się też chwilowe utraty świadomości gdy jestem tą "złą"

                            Skoro podejrzewasz, że jej "dobra" strona nie wie o istnieniu "złej" znaczy, że
                            ona w ogóle nie ma świadomości co robi? Czy to by sie zgadzało? Nie pamięta co
                            robiła? Że wyzywała, krzyczała, manipulowała? Marna moja wiedza medyczna, ale
                            jeśli nie pamięta co robiła wygląda to bardziej na objaw rozszczepienia
                            osobowości, a nie na objaw charakterystyczny dla bpd.

                            • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 13:31
                              Przeważnie nie ma świadomości tego co mówiła i robiła (jako
                              ta "niedobra". Tak jakby to było z "innego filmu", którego nie zna.
                              Nigdy nie przeprasza, bo uważa że ja ją obraziłem, a nie ona mnie.
                              Ciągle zarzuca mi brak zainteresowania, chociaż wg mnie aż nadto się
                              nią interesowałem. Teraz pozostaje mi tylko czekać i liczyć na
                              miłość, a nie tylko emocje.
                              • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 13:44
                                my_love7 napisał:

                                > Przeważnie nie ma świadomości tego co mówiła i robiła (jako
                                > ta "niedobra". Tak jakby to było z "innego filmu", którego nie zna.
                                > Nigdy nie przeprasza, bo uważa że ja ją obraziłem, a nie ona mnie.
                                > Ciągle zarzuca mi brak zainteresowania, chociaż wg mnie aż nadto się
                                > nią interesowałem.

                                Ale to zupełnie inna historia nie mieć świadomości co się robi= nie pamiętać
                                tego ( luka w pamięci), a postępować według schematu, wmawiać sobie, że ktoś nas
                                krzywdzi, oszukuje, manipuluje nami. Ona po prostu może nie być tego świadoma.

                                >Teraz pozostaje mi tylko czekać i liczyć na
                                > miłość, a nie tylko emocje.

                                obawiam się, że może to być niewykonalne, niestety :/
                                Po pierwsze ona nie odezwie się pierwsza, po drugie nie zdając sobie sprawy z
                                krzywdzenia innych, nie wykona tego pierwszego dla niej kroku, będąc pewną, że
                                Ty powinieneś go wykonać.
                                Zakładając oczywiscie, że żywi do Ciebie uczucia.

                                • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 13:51
                                  Wiele, wiele razy dawała mi dowody uczucia , ale czy szczerze ...Czy
                                  to znowu były tylko emocje. No bo jak wytłumaczyć wyznawaną miłość i
                                  ciągłe romansowanie z kilkudziesięcioma facetami w necie ?
                                  • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 13:57
                                    Nie potrafię Ci odpowiedzieć.
                                    Miłość to uczucie, ale może i emocja prawda?
                                    Czy nie dlatego czasami kocha sie do szaleństwa, a czasem miłość słabnie?
                                    Czy może normalny tak nie ma?
                                    Nie wiem.
                                    Od prawie 10 lat żyję w stałym związku i zupełnie mi on wystarcza.
                                    • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 14:06
                                      Poczekam na CUD. Jeśli nie nastąpi, niech życie toczy się tak jak ma
                                      się toczyć. Już nic na siłę. Walczyłem o nią z Nią samą, i
                                      walczyłbym pewnie do upadłego - ale mam już coraz mniej przekonania
                                      do Jej pośqwięcenia dla mnie.
                              • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 13:48
                                Kiedyś jako "zła" cytowała całe wiersze ze strony, interpretując to
                                jako "cudownie obdarowanie przez naturę"
                                (bpd.szybkanauka.net/)
                                Wtedy byłem przerażony i przekonany, że musi być opętana. Nie znałem
                                innej alternatywy. Dopiero później gdy postudiowałem w internecie i
                                znalazłem adres strony na której teksty się powoływała -
                                zwątpiłem ...
                  • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 11:35
                    Myślałam ,ze jesteś kobietą , nieważne. Ja z nikim nie randkuję ,
                    raz kiedys zdradziłam ale to było dawno i byłam wtedy z kim innym,
                    którego nie kochałam a zdradziłam z tym którego kochałam. Miałam i
                    mam wyrzuty sumienia po kłótniach i jak coś mi sie wymsknie mam
                    straszne poczucie winy.
                    • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:37
                      kkkkota napisała:

                      > Myślałam ,ze jesteś kobietą , nieważne.

                      Ja?

                      jestem :)
                      • my_love7 Re: Witam 08.12.09, 11:45
                        A ja jestem facetem
                      • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 11:45
                        Nie, mylove
                        ;)
                        • dolna1 Re: Witam 08.12.09, 11:50
                          Po tym przedstawieniu aż mi się gęba roześmiała :)
                          Czyli podstawy o sobie wiemy :)
                          • kkkkota Re: Witam 08.12.09, 12:32
                            :)
                          • kkkkota dolna1 09.12.09, 23:06
                            I jak dzisiejszy dzień?
                            • dolna1 Re: dolna1 10.12.09, 12:24
                              Hej, hej

                              Staram się jak mogę :)
                              • kkkkota Re: dolna1 10.12.09, 16:32
                                :) Wrzuć na luz ;)
    • kkkkota Re: Witam 09.12.09, 12:38
      Boże zaraz zwariuję.Mam egzaminy w studium w ten weekend i mnóstwo
      prac zaliczeniowych do zrobienia , nie wiem od czego zacząć mam taki
      mętlik w głowie ,ze nawet nie wiem. Nie wiem jak sobie poradzić,jak
      zacząć.Niech ktoś mi pomoże chociaż to 2letnie studium ukończyć
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka