koala_tralalala
12.04.11, 20:09
Moja niewidoma znajoma, ktora niedawno stracila ukochanego ojca chce umrzec. Powtarza to stale, sprawa wyglada zle. Ona jest juz bardzo dorosla ma kolo 50 lat. Zyje jeszcze jej matka, ale gdy odejdzie, to - nazwijmy ja - Anna bedzie calkowicie sama. Nie ma zadnej rodzny, ktora chcialaby sie nia zajac, a matka wyreczala ja we wszystkim, Anna nie potrafi nawet zrobic sobie sniadania.
W dodatku, obiektywnie rzecz oceniajac, Anna ma trudny charakter (wladcza, wrecz dyktatorska, wymagajaca obslugi, czesto zlosliwa, slabo wyksztalcona i calkowicie niesamodzielna). Zmienic sie chyba nie zmieni.
Nie mam pojecia jak jej pomoc, ani co zrobic. Zero jej przyjaciol, zero zainteresowan, zero rodziny. Z tego co mowi, obawiam sie najgorszego, gdy nie bedzie jej mamy. Na terapie nie ma szans, ani przyzwolenia... Umieszczenie w jakims domu opieki – tez odpada. W dodatku sprawa jest trudna, bo matka, kochajaca ja nad życie, jest całkowicie podlegla corce, a ja znajduje się w delikatnej sytuacji... Co zrobic?