bozka28
11.08.11, 07:38
witam, jestem młodą kobietą, sama wychowuję małe dziecko, mam dobrą pracę i w miarę dobrze zarabiam, nigdy specjalnie się z tym nie obnosiłam, jestem raczej oszczędną osobą i mam jakieś tam zabezpieczenie finansowe na tzw. czarną godzinę, nei kupuję drogich ciuchów kosmetyków itd. zyję raczej normalnie, niektórzy moi bliscy widzą we mnie mino wszystko bogaczkę i mam wrażenie z euważają iż skoro mnie na wszystko stać-wakacje co roku, obecnie dość kosztowny remont mieszkania - to powinnam wszystko co mogę co mi niepotrzebne (według oceny innych nie mojej) wydać bez słowa, nie ważne czy jeszcze dana rzecz czy sprzęt mi się przyda-powinnam wydać innym bardziej potrzebującym... odnosze wrażenie że najlepiej to by każdy chętnie zajrzał w mój portfel i nim zadysponował według własnego uznania oddzielajac dla siebie jakąś częśc z niego. Może sa to moje dziwne wrażenia. Mało kto robi dla mnie cos ot poprostu, w moim otoczeniu jest tak, ze jak za coś nie zapłacisz to nic nei dostaniesz-np. mojej mamie zięc malował mieszkanie i trza było za to zapłcić jemu... czy wszystko obraca sie wokół pieniędzy? odkąd zaczełam remont słysze od mojej mamy: to co ci niepotrzebne daj temu czy tamtemu a ty kup sobie nowe! czy ja pracuję na wszystkich wokół? nigdy nic nei wyrzuciłam do śmieci, zawsze wszystko sama z własnej woli wydawałam kto co chciał, a resztę zanosiłam do kościoła dla innych ludzi-bo moze komuś coś się przyda, czy ze mną jest coś nei tak?