Dodaj do ulubionych

Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY....

15.11.11, 18:51
Pisze tu choc nie wiem czy to cos da...czuje sie strasznie...nie wiem od czego zaczac???Moze zaczne ze mam starsza siostre..jtira za dzieciaka zawsze byla cicha,zawsze zawstydzona itp...a jajako ta mlodsza zawsze sobie radzilam....i mysle ze tu zaczal sie poczatek moich problemow...Siostra jest starsza o 7lat...wiec juz ma dwie corki itp...rodzice opiekowali sie wnuczkami jezdzili do nich najpierw na mieszkanie wozili ich wszedzie...jak szwagier robil w Polsce na nocki to moja siostra nie mogla byc sama bo sie bala...i tak lata mijaly...ja doroslam szkoczylam szkoly wyjechalam za granice...w tym czasie siostra sie wyprowadzila za miasto do domku...szwagier pracuje za granica i ciagle ktos musial nianczyc moja siostre na noce...bo duza kobieta bala sie ze wejda w nocy i ja zamorduja...choc moim zdaniem to wymowka aby tylko ktos byl...no i tak zwerbowala mojego tatusia..tata jej pali w kominku robi wszystko przy domu-sadzi pieli kosi pali itp...odkurzy w domu zmyje naczynia itp w tym czasie ja poznalam meza...wyszlam za maz(oczywiscie moja siostra swiadkowa bo jak to siostry nie wezmiesz\)i siedzielismy jeszcze za granica...potem zjechalismy ja poszlam tu do pracy a moj maz musial jechac do mojego szwagra do pracy bo tam potrzebuja a i bedzie sie dokladal do chaty to szwagrowi latwiej...potem zaszlam w ciaze...moj pod koniec znow wyjechal za granice tam gdzie byl wczesniej bo u szwagra sie nie powiodlo...i owszem pod koniec czulam ze mam byla ze mna poswiecala mi czas..i na poczatku jak urodzilam synka...no ale coz znow prawie dzien w dzien musileimsy do siotry jechac bo to na wsi tam fajnie tam ojciec jest i wnuczki itp...i tak sie zgadzalam ...czas mijal...kiedy synek mial 7 miechow wyjechalam do meza,mama zeszla na emerutyre pojechala mnie odwiesc na 5 dni i wrocila i byla u siotry 4 dni wracala do domu na dzien i znow...bo tam na rower moze jechac na kijki itp...i czas mijal w kocu rozmawialam z mezem ze sie nei czuje za granica zeby cos robic bo ciagle mnie ciagnelo do Polski ze chciala bym byc tu...i mowie moze jakis biznes by otworzyc ze moze mama by przyjechala jak maly skonczy 2 lata teraz po nowym roku czy na jakis wklad w kredyt...maz mowi jesli sie zgodzi to ok....no ale byl kwiecein mezowi zmienili zmiany ze pracowal 4 na 4 po 12 godz i wielkanoc wypadalo ze ma byc w robocie...a ze to kraj nie katolicki,wiec tam problemu nie ma normalnie pracuja...i prosilam mame czy by nie przyjechala do mnie bo taka sytuacja...matka zaczela krecic ze najpierw tak potem ze nie bo ojca nie zostawi..to ja mowie wez go...i tak mnie krecila aby czas lecial...az w koncu sie zdenerwowalam i pytam jej na skypie jaka deyzja bo bilet musze kupowac...matka nie umiala mi odp widzialam ze odwraca sie do tylu i ja mowie a co ty tak zerkasz na tyl adwokatow musisz pytac...a wiedzialam ze siostra tam byla...i Nagle moja siostra z morda na mnie a co ty k... matke bedziesz naciskac i sznatazowac ona nigdzie nie jedzie i tak sie moja wojna zaczela wyrzucila mi brudy jakies ja jej tez...matka nic nie stanela w obronie berdziej po jej stronie stala....skoczylysmy ta rozmowe...potem byly chrzciny w rodzinie wiec przylecielismy i tez awantury byly ze mi odpier..w glowie ze maz mnie przekreca ze to jego wina...potem ze moja,ze mam szanowac siostre ze jak ja moglam ja tak potraktowac ze na lotnisku wyrwalam jej dziecko po tej awanturze przez skypa co byla....bo przyjechali po nas na lotnisko a ja swojego syna wyrwalam jej z rak...bo jak ona mi powiedziala ze ja jestem nienormalna i mi odbierze dziecko ...to co mialam ja usciskac????potem w lato tez bylam przyjechalam jak moj maz mowil ze mam ciagle nadzieje ze bedzie dobrze...ale ciagle awantury....bo matka do mnie nie pojedzie mi pomoc a ja mialam o to pretensje bo siostrze pomagaja wspierali ich w kredycie jak sie budowali...,pomagali przy dzieciach,ogolnie jezdza tam sa z nia spedzaja z nia czas,ona poszla na studia siedza z jej dziecmi poszla do roboty do przedszkola,podniecaja sie zesiostra to Och i Ach,ze wszyscy to normalnie jej zazdroszcza ze tak ma i tak jej sie ulozylo....mnie ciagali do mniej w dzien w dzien...w koncu znow wybuchlam powiedzialam ze mam dosyc ze ja z dzieckiem przyjezdzam do nich do domu rodzinnego i tu chce spedzac czas z rodzicami...ojciec chyba raz byl na noc a potem sie zawinal do siostry...a matka mowi ze na osiedlu nudno ciasno gdzie tu chodzic ...na wsi to by maly polatal...ciotki jej tlumaczyly z ciagle ma siostre na uwadze a mnie maja w 4 literach ze ja steskniona nimi jestem..ze wnusio przyjechal do nich...do ciotek niby mowi tak wiem a robila swoje...w koncu przyjechal maz i matka wtedy mi oznajmila"meza masz siedzcie razem zajmuj sie nia i matka sie zawinela"jak przyjechala potem na chwile i zapytalam czy auto nam pozycza bo chcemy do rodziny meza jechach 400km...to zaczeli krecic mecic i ze nie...wiec pojechalismy pociagiem...siostra miala urodziny ja nie pojechalam bo mi tez nie zlozyla zyczen,potem mieli rocznice slubu tez jechala potem znajomi ich wpadli to tez jechala...a w moja rocznice slubu nawet smsa nie dostalam....teraz znow przyjechalam bo chcialam jakos sie doagdac narazie z rodzicami...bo siostra za duzo powiedziala mam zal zadre na sercu...poruszyla mojego meza dziecko wszystko....matka podobno mowila swoim siostrom ze czas to wszystko naprawic ze pojedzie pomoze nam...abysmy cos na kredyt odlozyli ...wiec przyjechalam a teraz co zakrecila mnie znow zebym siedziala moze do swiat...dzis sie wkurzyl....i zapytalam czy jedzie do mnie..byl przy tym ojciec bo wpadl na 3 godziny i uslyszalam "dopoki nie pogodze sie z siostra i nie bede z nia normalnie gadac nie ma mowy tak samo jak z autem nie dostalismy bo nie bylo zgody"Nie wiem pakuje sie i wracam do meza co mam tu robic jak widze ze nic nie pomoglo kiedy moje ciotki mowily ze mam zal ze tyle siostrze pomagaja,tyle czasu jej poswiecaja....rodzice potrafili mi powiedziec ze ja robie to wszystko bo jestem zazdrosna o dom siostry o jej studia i kolezanki jej bo ona jest poprostu super!!!!!nikt kto zna ta sprawe nie rozumie tego...dlaczego oni tak postepuja...kazdy mowi ze ty sobie rzdzilas w zyciu a ona nie i tak ich nauczyla to juz ich taki nalog!!!!Nie mam sily nie wiem co robic rycze ciagle boli mnie to co slysze od nich na siostre nie moge ani zlego slowa powiedziec ze mam zal bo ona jest jak GURU...a ja jestem ta zla i niwedzieczna....owszem ja tez moze czasem cos palnelam zlego co powiedzialam ale nie mialam juz pomyslu jak do nich dotrzec.....pamietam ze mialam mysl nawet wziasc noz i przejechac sobie po rece aby ona sie ocucila z tego zachwytu nad siostra...ale oprzytomnialam bo mam dziecko....mam nadzieje ze rozumiecie co napisalam bo troche sie napisalam...nei wiem co mam robic to ciezka sprawa i sytuacja chcialam isc do psychologa z matka to ona powiedziala ze ona jest zdrowa nie ma ze soba problemow i nie bedzie chodzic po lekarzach....wiec jak mam dotrzec skoro moje slowa jej corki nie sa wazne ciotki co gadaja tez chyba do niej nie dochodza....ona tylko widzi swoja corcie....biedna sierotke ktora ma 33 lata...pomozcie mi Prosze.....
Obserwuj wątek
    • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 15.11.11, 18:58
      Przepraszam za bledy i poprzekrecane slowa...ale pisalam tak natchniona ze nawet nie sprawdzilam jak to wyszlo a teraz widze duzo bledow i poprzerecanych slow...
      • to.niemozliwe Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 15.11.11, 21:30
        Nie szkodzi, choc trudno sie czyta bez normalnych zdan zaczynanych wielkimi literami.
        Mysle, ze to nie jest tak, ze matka Cie odrzuca, tylko ona jest uzalezniona od Twojej siostry. Z jakichs powodow jej podswiadomosc wybrala starsza corke jako te wymagajaca opieki, a sadze, ze Twoja siostra umiejetnie z tego korzysta (tez nieswiadomie). Cala reszta to juz tylko konsekwencje.
        Moim zdaniem nic nie jestes w stanie z tym zrobic. Co najwyzej zaakceptowac, ze zyja w samowystarczalnej symbiozie dawca-biorca. Nie warto sie buntowac ani walczyc, bo zwroca sie obie przeciwko Tobie. Tak sadze.
      • gadagad Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 15.11.11, 21:36
        Weź te krzywdy jakoś wypunktuj, bo nic nie rozumiem. Jesteś dorosła, żyjesz własne życie i żal ci że tatuś był nadopiekuńczy do siostry? No ja bym tam nie wolała, by tatuś mnie oprowadzał życiem, z ręką w majtkach, by się mi żadna krzywda nie stała.
        • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 15.11.11, 23:42
          Widze ze niektorzy widza to oczami jak ja...siostra ladnie z tego korzysta...mi nie chodzi o to ze rodzice maja mnie prowadzic ciagle za raczke.Odkiedy urodzilam dziecko cos sie we mnie zmienilo...chce zeby moje dziecko mialo dziadkow i odczulo ze ich ma.Bo co to za frajda przyjechac do dziadkow i jechac do cioci bo tam dziadkom dobrze..Nie mowie ze rodzice maja mnie nianczyc 12 miesiecy-choc moja siostra tak ma!!!Chce zeby byli jak przyjade ze mna zeby tu spali,oboje nie tylko matka.Chce zeby mnie wspierali jak ja,jak mowie ze chciala bym mieszkanie jakis kredyt to zeby mowili fajnie -trzeba pomyslec -dacie rade.A nie po co wam?tu w Polsce nic nie macie ,siedzcie tam.To mnie boli,wychodzi z tego ze lepiej im jak jestem tam bo moga poswiecac 100% swojego czasu starszej corce..Moje pytanie to po co MNIE ZROBILI?????Najlatwiej jest powiedziec siedz tam...tylko czy zdaja sobie sprawe ze mnie te slowa bola,bo czuje sie odrzucona!!!Moje pytanie brzmi:czy uwazacie ze to choroba???Ze oni tak sie zachowuja bo to jest pewne uzaleznienie i powinni isc z tym do psychologa???
          • to.niemozliwe Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 02:37
            Nie, Ty powinnasc isc do psychologa. Dla swojego dziecka. Inaczej bedziesz sie miotac miedzy poczuciem winy, ze Cie rodzice "karza", a nienawiscia, ze "porzucaja". Bez watpienia ten cykl, to rozhustanie
            przekazesz dziecku.
            Ujme to tak: wyuczysz sie przekierowania wlasnych frustracji i rozpraszania ich, a wychowasz dobrego czlowieka.
            Nie nauczysz sie, to go nimi "zakazisz".
            Jest wiele powodow toksycznych relacji wobec osob od nas zaleznych, ale to w naszej mocy pozostaje ich kontrola.
            ---
            Prawda ma wartosc tylko dla tych, ktorzy sa w stanie ja pojac.
            • ir1.easy Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 06:13
              moja matka ukochała dla odmiany bardziej moje młodsze rodzeństwo. I co? Z rodzeństwem jestem w jak najlepszych kontaktach. Matkę zlekceważyłam. Od tego czasu to Ona szuka pozytywnego kontaktu ze mną. Oni się Nią opiekują a Ona nimi. Ale gdy chce pogadać zahacza o mnie. Jestem jej potrzebna psychicznie.
              • to.niemozliwe Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 08:28
                Taka postawa jest wyrazem dojrzałości emocjonalnej. Do tego trzeba czasu i przemysleń.
          • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 15:17
            madziarek2985 napisała:

            >,jak mowie ze chciala bym mieszk
            > anie jakis kredyt to zeby mowili fajnie -trzeba pomyslec -dacie rade.A nie po c
            > o wam?tu w Polsce nic nie macie ,siedzcie tam.

            Sa jacy sa i mowia co mowia. Nie zmienisz ich by mowili inaczej.
            A o ewentualnym kredycie i tak zdecydujesz Ty i Twoj maz, nie rodzice.

            > czuje sie odrzucona!!!Moje p
            > ytanie brzmi:czy uwazacie ze to choroba???Ze oni tak sie zachowuja bo to jest p
            > ewne uzaleznienie i powinni isc z tym do psychologa???

            U nich zadnej choroby nie widze. Sa jacy sa. Zapewne popelniaja wiele bledow, ale ludzie popelniaja bledy.
            U Ciebie widze desperackie proby by ich zmienic, by zaczeli cala uwage poswiecac Tobie a nie siostrze, bys mogla poczuc sie lepsza i wazniejsza od niej.

            Te proby sa z gory skazane na niepowodzenie, zaden psycholog nie sprawi, ze rodzice nagle doznaja olsnienia i zaczna mowic i zachowywac sie tak, jak bys chciala.

            Mysle, ze to nie tyle rodzice sa "uzaleznieni" od siostry, ile Ty jestes "uzalezniona" od uwagi i akceptacji rodzicow. Zauwaz, pomimo ze jestes dorosla, masz wlasna rodzine i wlasne zycie za granica, swiadomosc ze tata czy mama przebywaja z siostra i, byc moze, poswiecaja jej uwage i mowia cos co Ty chcialabys od nich uslyszec, nieomal spedza Ci sen spowiek i, co gorsza, wyzwala poklady goryczy ktora nie sluzy ani Tobie, ani Twojej rodzinie.

            Nawiasem mowiac nie jestem pewna, czy jest czego zazdroscic siostrze - byc moze ona ma nadopiekunczosci rodzicow serdecznie dosc.
            • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 16:29
              Bardzo wam dziekuje za swoje zdanie,ja wiem i rozumiem ze kazdy z was ma troche racji.Chaiala bym zeby poszli ze mna do psychologa,zeby on z boku zobaczyl jak ona sie wypowiada,jak sie zachowuje i reaguje na moje zarzuty..i wtedy moze by jej powiedzial specjalista ze widzi problem ktory tez jest z jej strony!!Najgorsze jest to ze oni ni widza u siebie zadnych problemow,i mowia ze ja mam cos z deklem i to ja powinnam isc sie leczyc.Co do opini ze jest miedzy mna,a siostra rywalizjacja-czy ja wiem ja taka raczej nie jestem-raczej ja oceniam o to,bo widze jak komentuje ludzi ze ta jaka chuda,czy tamta...i tu widze u niej rywalizacje z innymi osobami.Choc owszem mialam taki moment ze chcialam aby byla sama,aby poczula sie tak jak ja,zeby to mnie postawili na piedestale i zeby to ona wysluchiwala jaka jestem super OCH i ACH.Co do stwierdzenia ze ma dosyc rodzicow-bron boze ona jest zadowolona ze ich ma,ze oni tak nad nia skacza-chyba ze ona tego nie widzi?Bo tak tez moze byc.Ona gra jaka to ona zajeta,praca,dzieci,studia-przy czym moja matka gra ze ona jest wspaniala-ja tak to oceniam..bo ja zrobilam studium a jej coreczka ma prace,studia,dzieci i taka zmeczona i zapracowana trzeba jej pomoc-ona taka zdolna jest tak sobie radzi,kazdy jej zazdrosci,ze jej sie tak ulozylo.Co do mojego kredytu ja wiem,ze to bedzie nasza decyzja,ale chciala bym wsparcia od nich...a uslyszlam od matki"No dzis ci mlodzi to by chcieli wszystko..my kiedys czekalismy 14 lat"jak ja jej na to odp;"No twoja coreczka tez miala 25lat i budowala dom,tez pracie miala,to inni nie moga..kazdy chce sie dorobic.."na co ona mi odp"Oni mieli okazje,a innym sie w glowie przewraca".Przepraszam jaka okazje mieli,tez musieli sie zadluzyc jak teraz inni sie zadluzaja-fakt ze wtedy oni wzieli 200tys., a dzis ludzie musza wziasc 300tys.Najbardziej szkoda mi mojego dziecka,ktore jest bardzo za nimi chodzi krok w krok za nia..a ona sie dziwi ze on taki za nia jest...i jak ja mowie"no kocha cie,brakuje mu babci...",na to ona "oj nie gadaj ze on taki madry i juz wie co jak".Mi sie robi przykro bo moj synek nie ma dziadkow od meza..poniewaz juz ich nie ma na tym swiecie...natomiast dziewczyny mojej siostry maja dziadkow,ale nie odwiedzaja az tak bardzo jej bo slysza w domu ze ta babcia ma byc ulubiona...Co do przykladu juz 3 tyg wczesniej slysze od matki...ze ta czy tamta wnuczka zaraz ma imieniny(bo o urodzinach pamietam)ze juz w koperte trzeba bedzie dac...a jak moj rok temu mial roczek i zaraz obchodzil imieniny...i ja wspomnialam specjalnie to uslyszalam"takie male dzieci musza obchodzic"...No to pytam czy to normalne??Byc moze tez jest duzo mojej winy,bo moze chce byc tez tak traktowana jak ona,ale dlaczego nie skoro zdecydowali sie na 2 dzieci powinni je traktowac mniej wiecej rozno....Ale jak to uslyszalam kiedys ze matka zawsze w zyciu chciala corki bo sie bala zeby syn sie nie stoczyl i nie chlał...to teraz czuje dlaczego tamta corka jest lepsza bo dala 2 wnuczki a ja tylko wnuka...
              • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 12:53
                madziarek2985 napisała:

                > .Chaiala bym zeby poszli ze mna do psychologa,zeby on z boku zobaczyl jak
                > ona sie wypowiada,jak sie zachowuje i reaguje na moje zarzuty..

                To brzmi troche jak szukanie sojusznika, cos w rodzaju "skoro mnie nie sluchaja to moze psycholog ich przekona do moich racji".
                Prawda jednak jest taka, ze psycholog moze pomoc jedynie komus, kto go o ta pomoc prosi tzn. widzi problem.
                Oni problemu nie widza.
                Ty owszem, dlatego najlepiej, bys Ty sama (bez rodzicow) wybrala sie do niego, nie po to by zmieniac innych ludzi lecz by postarac sie samej odnalezc miedzy nimi.

                > ona jest zadowolona ze ich ma,ze oni tak nad nia skacza-chyba ze o
                > na tego nie widzi?Bo tak tez moze byc.

                Ona moze widziec sytuacje zupelnie inaczej niz Ty.
                Skad wiesz, czy ona nie zazdrosci Ci wolnosci i swietego spokoju od rodzicow?
                Trawa zawsze wydaje sie bardziej zielona po drugiej stronie rzeki.

                > Ona gra jaka to ona zajeta,praca,dzieci,s
                > tudia-

                Wiesz, jesli ma prace, dzieci i studia, byc moze naprawde jest zajeta i wcale nie gra.

                >.Co do mojego kredytu ja wiem,ze to bedzie nasza decyzja,
                > ale chciala bym wsparcia od nich...

                Trudno, nie zawsze bliscy podzielaja nasze opinie.
                Czasem to boli, ale nie ma innego wyjscia niz robic swoje.

                >.Przepraszam jaka okazje mieli,tez musieli sie zadluzyc jak teraz inni si
                > e zadluzaja (...)

                Bylo jak bylo, ale teraz Ty decydujesz o Twoim zyciu.
    • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 16.11.11, 14:53
      Mam wrazenie, ze z siostra uprawiacie gre w "ktora lepsza" i ciagniecie mamuske kazda w swoja strone.

      Dziewczyno, daj sobie z tym siana, dorosla jestes.
    • georgia241 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 13:07
      Weź nie jeździj do nich. Będziesz miała spokój. Ja mam też sytuację, że moja mama bardziej lubiła/kochała siostrę. Nawet o tym powiedziała mi jak miałam jakieś 8 lat. I co? Usamodzielniłam się, odzywam jak trzeba, jak nie trzeba, to nawet o niej nie myslę. Nie brakuje mi kontaktów. Mam inne w to miejsce.
    • yoma Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 13:43
      Żal mi twojego męża i dzieci. Pewnie by chcieli być dla ciebie najważniejsi, ale nie, bo ty w kółko: jasiostramamusia.... jasiostramamusia... jasiostramamusia...
      • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 17:02
        Postanowilam wracac do meza...i nigdy nie mowilam ze on nie jest wazny..bo gdzies padlo takie skwitowanie.ON i moj synek sa na pierwszym miejscu...a rodzice po nich...ja z matka w ciagu pol roku zylam w niby zgodzie moze 3 tyg!!!Ale potem jej szantaze ze mi nie pomoze dopoki z siostra sie nie pogodze,dopoki nie bede tam jezdzic i z nia gadac...Powiem wam ze jak jestem u siebie za granica mysle duzo ale nie widze,wiec tak nie boli i nawet sie przyzwyczailam ze nie dzwonie,ze jestem sama(choc pierwszy tydzien byl straszny bo staralam sie codzinnie dzwonic|),no ale dalam rade.Najgorsze dla mnie jest to ze moj synek patrzy jak do kolegi przyjezdza babcia,do drugiego dziadek...widzi to-moze jeszcze tego az tak bardzo nie rozumie...ale ja to rozumiem i mnie to boli!!!A dziewczyny siostry maja non stop dziadka bo przeciez tam musi spac,bo ona sie boi i babcie...bo jak mnie tu nie ma to ciotki mi mowia ze tam siedzi tez.Siostra nie narzeka ze ich ma po byly przypadki ze ojciec sie wkurzyl i zjechal do domu.bo cos go tam zdenerwowalo-siostra dzwonila do matki(bo ona jeszcze pracowala)co robic??Matka no nie wiem zadzwon.Na to moja siostra dawala wnuczkom telefon i one dzwonily dziadek choc wracaj boimy sie???TO jest normalne???Chyba nie???
        • yoma Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 17:15
          Kobieto, uspokójże się, zafiksowałaś się na tej siostrze i dziadkach. Mąż i twój synek są na pierwszym miejscu? Nie, nie są, bo patrzysz na synka, a widzisz dziadka, który siedzi u siostrzenic. I siedzi, i będzie siedział, jest dorosły i wolno mu.

          > moj synek patrzy jak d
          > o kolegi przyjezdza babcia,do drugiego dziadek...widzi to-
          Widzi, i co z tego? A jeśli nawet coś z tego, to roztropna matka powinna mu powiedzieć, że dziadkowie, starsi państwo, nie będą dymać codziennie za granicę tylko dlatego, że do kolegów wnuka przyjechał dziadek.

          > nawet sie przyzwyczailam ze nie dzwoni
          > e,ze jestem sama(choc pierwszy tydzien byl straszny bo staralam sie codzinnie d
          > zwonic|),

          Mamuuuusiuuu, jestem saaamaaa!
          Nie, nie jesteś sama, bo masz męża i dziecko, do cholery. Po co ty w ogóle za ten mąż wychodziłaś? Było siedzieć u mamusi.

          > > jak mnie tu nie ma to ciotki mi mowia ze tam siedzi tez.
          I to cię w ogóle nie powinno obchodzić, gdzie matka siedzi. Może siedzieć i na Księżycu, wolno jej.
          • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 20:58
            Widzisz Yoma jestesmy roznymi osobami o roznych charakterach i pogladach..najwidoczniej ty masz gdzies swoich rodzicow i dzieci..nie potrzebujesz aby przebywali razem,ja jestem inna osoba ktora chciala by aby jej dziecko dostalo rowniez troche uwagi ze strony dziadkow...Nie wie nikt i nie pojmie nikt tego kto sie znalazl w takiej sytuacji...poczytaj niektore posty od dziewczyn i zobacz ze one maja podobne sytuacje i tez nie czuja sie fajnie.Dla mnie juz nie wazne sa relacje z rodzicami ale skoro maja wnuki od 2 corek to niech chociaz traktuja ich tak samo...a nie dla jednych wszystko-uwaga,czas itp...a dla drugiego nic...Ja jestem w PL juz 6 tyg i matka nigdy nie zaproponowala ze wezmie na spacer wnuka...a z tamtymi chodzi na kijki,jezdza na rowerach...Tak ze spojrz na to z tej strony a nie odrazu naskakujesz na kogos...
            • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 21:16
              madziarek2985 napisała:

              > Widzisz Yoma jestesmy roznymi osobami o roznych charakterach i pogladach..najwi
              > doczniej ty masz gdzies swoich rodzicow i dzieci..

              To, ze przedmowczyni troche Cie sciaga na ziemie nie znaczy, ze kogos tam ma gdzies tam. Raczej ze jest na tyle dojrzala, ze przyjmuje zycie jakim jest nie usilujac zmieniac swiata wedle wlasnych zyczen.

              > ja jestem inna osoba ktora chciala by aby jej dziecko dostalo rowniez
              > troche uwagi ze strony dziadkow...

              Uwazasz, ze mozesz zmuszac rodzicow do kontaktow?

              > .poczytaj niektore posty od dziewczyn i zobacz ze one
              > maja podobne sytuacje i tez nie czuja sie fajnie.

              Nikt nie kwestionuje Twoich uczuc. Masz prawo czuc sie zle. Niemniej to nie znaczy, ze np. Tewoj syn ma sie zle czuc razem z Toba.


              > Dla mnie juz nie wazne sa rel
              > acje z rodzicami ale skoro maja wnuki od 2 corek to niech chociaz traktuja ich
              > tak samo...

              No to dla kogo sa wazne?
              Bo Twoj synek, jak sie wydaje, nie przejmuje sie zbytnio.
            • yoma Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 21:46
              No dobra, Madziarek. A wyobraź sobie, że nie masz siostry, a mimo to to twoi rodzice nie chodzą z wnukiem na kijki. Co by wtedy było?
        • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 21:09
          madziarek2985 napisała:

          > .Najgorsze dla mnie jest to ze moj synek patrzy jak d
          > o kolegi przyjezdza babcia,do drugiego dziadek...widzi to-moze jeszcze tego az
          > tak bardzo nie rozumie...ale ja to rozumiem i mnie to boli!!!

          No wlasnie - Ciebie, nie synka.
          • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 17.11.11, 23:16
            Wiem dziewczyny,moze nie potrzebnie skoczylam na Yoke...narazie jest mi ciezko i powoli probuje wrocic do normy...Szlak mnie trafia tymi szantazami,ze jak sie pogodze z siostra-przeprosze to ona mi pomoze...Moj synek nie rozumie sytuacji,slow co sie mniej wiecej dzieje,ale widzi i slyszy krzyki,nerwy,placz.Jest za nimi,wiec moim zdaniem jakos na swoj sposob ich potrzebuje,skoro potrafi za babcia krok w krok...nawet jak siedzi na kibelku otwiera drzwi..Wiec to mnie boli...bo moze bedzie tu jak bedzie mowil???I co powie kto to????
            • yoma Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 18.11.11, 12:14
              Yomę :) Nie gniewam się.

              Że jest ci ciężko, masz do tego prawo, ale właściwie po co? Spróbuj wyjść z siebie, stanąć obok (wiem, że niekoniecznie jest to łatwe) i odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego i w imię czego jest ci właściwie ciężko. A nuż się okaże, że cała ta ciężkość jest zupełnie niepotrzebna.

              Wydajesz się być, bez urazy, straszliwie nieodpępniona i straszliwie pozbawiona własnego życia. W twoich postach nie ma ciebie. Jest całe otoczenie od rodziców po kolegów syna, ale nie ma ciebie. Żyjesz przez pryzmat tego, że twój ojciec pojechał do siostry czy tego, że do kolegi synka przyjechał dziadek. Co cię obchodzi, kto gdzie jeździ? Weźże syna na kijki i lećcie do lasu, po co ci dziadek do tego? Nie porównuj się cały czas z otoczeniem, bo nie jesteś otoczeniem. Jesteś odrębna. Jesteś sobą, nie odbiciem otoczenia. Jesteś matką swojego syna, a nie córką dziadka twojego syna ani siostrą ciotki twojego syna.

              Zachowujesz się jak ktoś, kto siedząc na plaży, ma napełnić wiadro wodą i morduje się czerpiąc wodę łyżeczką z kałuży, a za plecami szumi cały wielki ocean :)

              > Szlak mnie trafia tymi szantazami,ze jak sie
              > pogodze z siostra-przeprosze to ona mi pomoze

              A bez pomocy siostry nie przeżyjesz? I w czym właściwie ma ci pomóc?
              Rodzice zapewne widzą, że jesteś skłócona z siostrą, i BOLI ich, że tak jest. I próbują ten stan rzeczy zmienić, bardziej czy mnie udolnie.
              BTW szlak może być turystyczny, ludzi trafia szlag. Z niem. Schlag.

              > widzi i slyszy krzyki,nerwy,placz.
              Kto krzyczy, denerwuje się i płacze? Czy nie ty przypadkiem? Czy nie uważasz, że syn wolałby miec uśmiechniętą, dorosłą, odpowiedzialną matkę?

              > potrafi za bab
              > cia krok w krok..
              No wiesz - ty wieszasz się na matce, ilekroć się pojawi na horyzoncie, więc nic dziwnego, że naśladuje.

              Odpępnij się, dziewczyno. Żyj (z podkreśleniem) i daj żyć innym. Popatrz, przed tobą taki wieeelki ocean szumi...
            • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 18.11.11, 18:44
              madziarek2985 napisała:

              > .Szlak mnie trafia tymi szantazami,ze jak sie
              > pogodze z siostra-przeprosze to ona mi pomoze...

              Wcale Ci sie nie dziwie, mnie tez by trafial.

              > Moj synek nie rozumie sytuacji
              > ,slow co sie mniej wiecej dzieje,ale widzi i slyszy krzyki,nerwy,placz.

              To sa Twoje krzyki, Twoje nerwy i Twoj placz.
              Troche moze widziec i slyszec, czemu nie, w koncu musi sie nauczyc ze zycie to nie bajka, ale postaraj sie poswiecic troche czasu jemu, nie tylko wlasnym rodzinnym potyczkom.

              Skoro nie moze liczyc na babcie i ciotke (tego zmienic nie mozesz), niech choc liczy na matke (to akurat jest w Twojej gestii).
    • jubale Dlugie i.... 18.11.11, 13:31

      I do kwadratu popier**lone pisanie, z ktorego ni czorta jakiegos normalnego sensu nie doczytasz. I po co to piszesz ludziom, skoro sama pewnie swojego tekstu nie jestes w stanie rozszyfrowac?

      A rodzice? Coz jak to rodzice, wychowali dwoje panien, napracowali sie co niemiara, wiec choc na starosc maja prawo wybrac, ktorej corce chca pomoc, a ktorej nie.
      • madziarek2985 odp 18.11.11, 15:04
        Moze i dlugie pisanie,moze zakrecone ale zeby zrozumiec musialam dac pare przykladow..po jednym zdaniu -sens byl by inny,ja sie w tym nie pogubilam i skoro sa ludzie ktorzy to czytaja i odp to widocznie tez potrafia czytac tekst ze zrozumieniem.YOMA to nie ma mi pomagac moja siostra tylko matka-to ona mnie juz 2 raz szantazuje ze jak sie nie pogodze z siostra to ona(matka)mi nie pomoze...A ja nie chodze za matka i sie do niej nie przytulam nie wieszam na szyji,bo nasze stosunki sie pogorszyly..nawet jesli gadamy to ja czuje nadal zadre na sercu...Maly sam z siebie chodzi za nia...ja w tym czasie np.piore czy ogladam tv.To jej reke daje i ja ciagnie gdzie chce-mi skory do podania reki nie jest.
        • jubale Re: odp 18.11.11, 16:29
          No czytaja bo widac nie maja nic lepszego do czytania i to i twoj jakos przetrawia choc wiekszej sieczki to juz dawno nie czytalam....
          • to.niemozliwe Re: odp 18.11.11, 16:47
            Mysle, ze byloby fair wobec Sabiny i innych forumowiczow, gdybys ja przeprosila za osobiste ataki wobec niej w watku Swieto Niepodleglosci.
            • wltch Re: odp 18.11.11, 17:40
              za co tu przepraszac skoro:
              1. wycioles wpis.
              2. sam przepros jubale za to ze bezprawnie wyciales jej calkiem ok wpis.
              • madziarek2985 Re: odp 18.11.11, 19:17
                Widze ze jakis dodatkowy problem wyszedl pomiedzy niektorymi??
                Sabinac-0 dziekuje ci ciesze sie ze ktos potrafi zrozumiec te moje proste slowa pisanie z serca i z chwili...bo tego potrzebowalam...Wiem tez,ze moja wina jest to ze nigdy wczesniej nie mowilam ze to mnie denerwuje ze tyle jej pomagaja..Ale wiem tez ze odrazu byla bym doprowadzona do parteru,bo nie mialam dziecka i wtedy nie miala bym prawa glosu.
                Poswiecam czas mojemu synkowi,wynagradzam mu te sytuacje na ile moge...A co do krzykow to nie tylko moje bo i jego babci i dziadka...Totalna masakra
                • nextvivi Re: odp 18.11.11, 20:37
                  Rozumiem Cię co czujesz jak przyjeżdżasz do Polski, chciałabyś żeby Twoi rodzice poświęcili Tobie uwagę oraz cieszyli się z wnuka i się nim zajęli.
                  Niestety spotykasz się z inną ich reakcją.
                  Jedyne co przychodzi mi na myśl, to to, że może najlepiej odwrócić się od nich plecami i cieszyć się pobytem za granicą. Przecież na pewno są tam ciekawe miejsca, ludzie, możesz znależć sobie jakieś zajęcia (choćby robienie zakupów też daje pewną przyjemność). Wyjazdy, spacer, czy TV i aby żyć swoim życiem. A rodzice i siostra niech robią co chcą. Na siłę nikogo nie zmusisz do niczgo.
                  Czerp radość z męża i synka.
                  Wszystkiego dobrego.
              • to.niemozliwe Re: odp 18.11.11, 21:21
                Jak przeprosisz, to nie bedziesz sie wstydzic. Widze, ze sie od dluzszego czasu juz starasz i nawet z niezlym skutkiem. Idz krok dalej i przyznaj sie do bledu w formie przeprosin. To Cie wzmocni.
                • madziarek2985 Re: odp 18.11.11, 23:29
                  Nextvivi dzieki ze to rozumiesz...fakt jest to ciezkie...chciala bym ze jak przyjezdzam czas poswiecaja mojemu dziecku potem ewentualnie mi.Mialam chodzic na fetness,ale juz odpadlo matka powiedziala bez zgody nie ma pomocy..wiec nawet sie nie prosze.Ja z nimi nie siedze 12 miesiecy wiec jak przyjezdzam na te 2-3 tyg chciala bym spedzic z nimi czac...bo nie wiem czy jak bede nastepnym razem...bedzimy w komplecie(moj ojciec nie jest dokonca zdrowy).
                  • georgia241 Re: odp 19.11.11, 01:03
                    Weź się kobieto ogarnij. Jesteś agresywna i marudna. Nie dziwię się, że rodzice nie chcą nawet rzadko ciebie widywać.
                    Zaraz się zaperzysz, skoczysz na mnie, ale mi to dzyń dzyń.
                    • madziarek2985 Re: odp 19.11.11, 11:13
                      Nie obawiaj sie agresywna nnie jestem i napewno na ciebie nie skocze.Poprostu jestem nerwowa i zmeczona juz ta sytuacja.Ale watpie zebys potrafila to zrozumiec bo pewnie nie masz takiej sytuacji,wiec nie umiesz sie wypowiedziec.
                      • yoma Re: odp 19.11.11, 12:26
                        Madziarku, zrozumże wreszcie, wielkimi literami: TY zapracowałaś SOBIE SWOJĄ roszczeniową postawą na to, że jesteś zmęczona i nerwowa. TY wywołujesz jakąś chorą sytuację rozliczając rodziców z czasu spędzonego z siostrą. TY jesteś skłócona z siostrą z idiotycznego powodu, że rodzice u niej goszczą (twoja matka też ma już tego dosyć i domaga się od CIEBIE pogodzenia się). TY żądasz, żeby rodzice, kiedy jesteś w Polsce, zajmowali się TWOIM dzieckiem. TY wyraźnie nudzisz się w domu i nie możesz nawet iść na fitness, biedactwo, bo matka ci nie chce pomóc. W czym ma ci na Boga pomóc - zanieść cię na ten fitness?

                        I gdzie jest w tym wszystkim twój mąż?

                        No i przede wszystkim TY nie masz najmniejszej ochoty zastanowić się nad SOBĄ (nie matką! nie siostrą!) i swoim postępowaniem. To jest jak z pijakiem: jeśli trzy osoby niezależnie od siebie mówią ci, że jesteś pijana, to się kładzie uszy po sobie i wychodzi z knajpy. Tutaj kilkanaście osób niezależnie od siebie mówi ci, żebyś się zastanowiła nad sobą, a ty dalej: - Nie, ja jestem trzeźwa, to wszyscy inni są pijani!
                        • madziarek2985 Re: odp 19.11.11, 14:48
                          Dobrze Yoma pojde zajme sie soba,pojde na fitness a dziecko 22 miesieczne zostawie pod drzwiami..niech poczeka na mame az sie wyluzuje...ok pojade do kina,na wieczorny film a synek niech jedzie ze mna i spi mi na kolanach...JA PRZYJECHALAM BEZ MEZA....to jak mam pomyslec o sobie...kolezankom sie nie zwierzam bo mi wstyd..i nie 3 osoby czyli matka,ojciec,siostra sa madrzy i maja racje-bo cale otoczenie ciotki widza ze to ich blad!!!to czyli my cala rodzina jestesmy chorzy,a oni we 3 sa normalni:)Tylko moja matka dzis zadzwonila do ciotek i powiedziala"ze nie rzyczy sobie,aby one byly po mojej stronie i mialy ze mna kontakt skoro nie ma zgody".No to jest zachowanie osoby normalnej i zdrowej...a ciotki sa chore jak ja???Tak uwazasz YOMA...
                          ps.ja chciala bym pomyslec o sobie wyrwac sie na cos rozerwac,jestes chetna wpadnij popilnuj malego????
                          • georgia241 Re: odp 19.11.11, 15:05
                            Z ciebie jest żenująca koszmarna baba. Nie chcesz swojego syna, obcym wciskasz do pilnowania. Są instytucje, które się nim zajmą a ty zawsze będziesz mogła chodzić na fitness.
                            Nie kochasz swojego dziecka, egoistko. Kochasz siebie. I chcesz byc dzieckiem w tej rodzinie i niech się tobą zajmują. Tego chcesz!
                            • yoma Re: odp 19.11.11, 15:08
                              Mocne, ale dobre :)
                            • sabinac-0 Re: odp 19.11.11, 17:03
                              georgia241 napisała:

                              > Nie chcesz swojego syna, obcym wciskasz
                              > do pilnowania.

                              Georgia, rozumiem ze nie zgadzasz sie z autorka watku, masz prawo.
                              Niemniej sprobuj powstrymac sie od naciaganych interpretacji.
                              Jesli kobieta, bedac sama z malym dzieckiem, chcialaby czasem zostawic dziecko pod opieka kogos zaufanego i zajac sie troche soba (fitness, zakupy lub chocby wypad do baru z kolezanka) to nie znaczy bynajmniej ze "nie chce dziecka".

                              > Nie kochasz swojego dziecka, egoistko. Kochasz siebie.

                              Kazdy kocha siebie. I powinien kochac siebie. Matki nie sa wyjatkiem bo zachodzac w ciaze i rodzac dziecko nie przestaje sie byc czlowiekiem.

                              Trzeba miec zla wole lub nie miec bladego pojecia o macierzynstwie by rzucac takie oskarzenia.
                          • yoma Re: odp 19.11.11, 15:06
                            A może bym nawet i wpadła, tylko gdzie magiczne słowo? :)

                            Nie, moja droga, to nie tak działa. Nie cały świat z jakimś złośliwym babskiem z forum włącznie:) ma zajmować się twoim dzieckiem, bo ty chcesz się wyrwać i rozerwać, tylko TY masz tak zorganizować opiekę nad TWOIM dzieckiem, żebyś mogła się wyrwać i rozerwać. Można było przyjechać z mężem, można było poprosić (nie: domagać się) koleżankę, można wynająć opiekunkę na godziny, wybór i forma należy do CIEBIE.

                            Co do matki i ciotek, nie wiem jak jest, może wisisz całymi dniami na telefonie i obrabiasz tyłek matce i siostrze? Bo skąd niby te ciotki cały czas się plączą? A może ciotki poprosisz (nie: będziesz wymagać) o opiekę nad dzieckiem, skoro takie zainteresowane?

                            Matka, widzę, ma serdecznie dosyć i nadaje komunikat: róbta co chceta, ma być zgoda w rodzinie, bez tego nic. Mniej czy bardziej udolnie.
                            • madziarek2985 Re: odp 19.11.11, 16:21
                              Nigdy nie pisalam ze jak by matka poswiecala caly czas mojemu dziecku to ja bym caly czas na balangach byla,ten etap mam juz za soba...Pisalam i dalej podtrzymuje swoje zdanie ze jesli bo chciala go wziasc na spacer np.do puszczy to ja pojde chetnie z nimi-nie raz to proponowalam to ulyszalam nudne!!!A ja nie musze sie az tak zrozrywac,bo bez tego tez przezyje..Dziwi mnie takie nastawienie wasz...WY jak moja matka macie narzucone juz swoje slowo i zdanie i tam ma byc,a moze wypadalo by napisac.."A sprobuj sie odciac,albo zaczac zyc swoim zyciem"NIE!!!!! wy jestesmy takie madre ze nie kumacie,iz sa ludzie na tym swiecie o roznych osobowosciach i jednym jak mi zalezy na rodzinie,sprawideliwosci ,a drugim takim jak wy macie to gleboko gdzies!!!Same sobie zrobcie rachunek sumienia i odp.na pyt??"Ile razy dziennie macie konakt z mama??,Ile razy sie z nia widzicie??"Tu padnie odp.."My nie potrzebujemy tego tak czesto..Widocznie macie taka osobowosc ze nie potrzebujecie,albo macie to gdzies...A sa ludzie tacy jak ja ktorzy tego chca!!!!
                              • yoma Re: odp 19.11.11, 16:46
                                Ale mama nie chce! Zrozum to wreszcie, zadbaj o swoją rodzinę wyboru i przestań jęczeć!

                                Faktycznie rozmowa z tobą to jak grochem o ścianę. Mów do słupa, a słup jak du... eeee... wykałaczka.
                                • mel.la Re: odp 19.11.11, 17:03
                                  No i sie mamie nie dziwie, tez bym z Toba nie wytrzymala. Zawzielas sie i ma byc tak jak Ty chcesz, a tak sie nie da ! Nie bede juz powtarzac co inni juz powiedzieli bo to bez sensu, i tak do Ciebie nie dotrze.
                              • sabinac-0 Re: odp 19.11.11, 17:22
                                madziarek2985 napisała:

                                > Same sobie zrobcie rachunek sumienia i
                                > odp.na pyt??"Ile razy dziennie macie konakt z mama??

                                Przez telefon 1-2 razy w miesiacu.

                                >Ile razy sie z nia widzic
                                > ie??"

                                Ostatnio widzialam sie z rodzicami jakies 2,5 roku temu.

                                >Tu padnie odp.."My nie potrzebujemy tego tak czesto..

                                Nie wiem czy "nie potrzebuje".
                                Moja mamuska nie ma latwego charakteru i nieraz spotkania z nia przeradzaly sie w burze z piorunami, ale chetnie widywalabym sie z nia czesciej mimo tych burz, bo mamuska ma rowniez swoje pozytywne cechy i, jesli sie zdola omijac trudne tematy i inne rafy, czas spedzony z nia moze byc bardzo sympatyczny.

                                Niestety, podobnie jak Ty, mieszkam za granica, przy tym mam absorbujaca prace i wlasna rodzine, wiec trudno jest mi wykroic czas by do niej pojechac.

                                Rodzice tez maja wlasne sprawy, mimo ze sa emerytami sa bardzo aktywni. Nie zawsze jestem im potrzebna. Jak potrzebuja ze mna pogadac, puszczaja mi "strzalke" na komorke i oddzwaniam najszybciej jak moge.

                                Co do kontaktow mojej siostry z rodzicami - nie wiem jakie sa i jak czesto.

                                > A sa ludzie tacy jak ja
                                > ktorzy tego chca!!!!

                                Jest wiele rzeczy, ktorych bym chciala i nie mam.
                                Dojrzalosc polega rowniez na tym, by pogodzic sie z faktem, ze sprawy nie zawsze ukladaja sie tak, jak bysmy chcieli.
                              • yoma Re: odp 19.11.11, 18:00
                                > rachunek sumienia i odp.na pyt??"Ile razy dziennie macie konakt z mama??,Ile razy sie z nia widzicie??"

                                Ile razy DZIENNIE??? Omatkobosko....
                                • madziarek2985 Re: odp 19.11.11, 23:01
                                  Dzieki sabinac-0 za twoje odp nawet o odp na moje pyt.Widze ze rozumiesz sprawe i nawet twoje uwagi do to tego ze nie mamy wszystkiego(co rozumiem),jest milo przyjac,bo piszesz to z glebi,z checi pomocy komus.Natomiast niektore forumowiczki,naprawde nie piszczcie jak macie dawac w swoich wypowiedziach taki ton.Idzcie do meza,do kolezanek i tak tym tonem do nich mowcie.
                                  Co do aktywnosci rodzicow,bardzo bym chciala zeby mieli jakies swoje prywatne zycie,wyszli np.do kina czy do operetki...Jednak jak to kiedys moja mama powiedziala w zlosci na siostre"ja nie mam swojego zycia,bo musze tu przyjezdzac,przywozic waluwe ojcu itp".Ja nie dzwonie pray razy dziennie do matki,natomiast moja siostra wykonuje ok 2-3 tel dziennie.TO bylo spr waszej reakcji,tak wiec YOMa te o matko to do innej osoby.
                                  • yoma Re: odp 20.11.11, 19:21
                                    Ależ Madziareczku, to była właśnie moja reakcja :)
                                    • madziarek2985 Re: odp 20.11.11, 19:26
                                      No wlasnie zacznij najpierw myslec i kochac ludzi,a potem mysl o sobie.
                                      • yoma Re: odp 20.11.11, 20:17
                                        Możesz wytłumaczyć? :)
                                        • madziarek2985 Re: odp 20.11.11, 21:41
                                          Sluchaj skoro ma ci takie rzeczy tlumaczyc to widze jaka osoba jestes:)Taka wartosc trzeba rozumiec i posiadac..a jezeli ktos ma ci to tlumaczyc,bo ty z glebi siebie nie potrafisz nic od siebie dac..no to wybacz twoja osoba musi byc pusta i strasznie samotna w pewnym sensie.Pozdrawiam
                                          • yoma Re: odp 21.11.11, 14:17
                                            No i masz, człowieku, za swoją pomoc :) Ale przynajmniej rozmówczyni ulżyło, co było niewątpliwie celem wątku. Nie ma to jak kogoś obsobaczyć, co Madziarek? :)

                                            Nie, nie odpowiadaj.
                                            • madziarek2985 Re: odp 21.11.11, 16:20
                                              No i masz czlowieku jaki pustak....Mozna pomagac wyrazac swoje zdanie,newt jesli jest inne od zdania drygiej osoby-ale w sposob lagodny,delikatny,bo ktos moze byc naprawde w dolku...A ty robisz to po chamsku...Nie wiem codzienna dawke jadu musisz uwolnic?????
            • leda16 Re: odp 20.11.11, 08:33
              to.niemozliwe napisał:

              > Mysle, ze byloby fair wobec Sabiny i innych forumowiczow, gdybys ja przeprosila
              > za osobiste ataki wobec niej w watku Swieto Niepodleglosci.


              Dwukrotnie w sposób prymitywny i chamski zelżyłeś pamięć moich zmarłych Rodziców - nie było z twojej strony żadnych kajań i przepraszań za ten ordynarny wybryk. Poza tym masz zwyczaj kasować posty osób, których poglądy ci nie pasują. Ciekawe, czy zdobędziesz się na tyle uczciwości, żeby własny post skasować, bo ja w kosz kliknęłam.
              • to.niemozliwe Re: odp 20.11.11, 08:54
                Nie zelzylem, tylko Ty masz nieprzepracowana relacje z rodzicami.
                Nie kasuje postow z ktorymi sie nie zgadzam, ale kasuje posty, ktore sa wyrazem osobistej agresji, zlosliwosci lub manipulacji wobec forumowiczow. A takie sie Tobie nader czesto zdarzaja.
                I bede to robil nadal. Tak postrzegam starania o poziom tego forum. Przypominam tez, ze jesli post zawiera 10 brzmiacych sensownie zdan, a w pewnym miejscu wstawiasz jeden chamski, zlosliwy zwrot, to ja postrzegam calosc jako manipulacje nie sluzaca dyskusji o szeroko rozumianej psychologii. Tak, ze miarkuj sie z atakami na innych tu, bo daremny bedzie Twoj trud! Usuwanie trwa krocej niz pisanie. Czy to jasne?
                • leda16 Re: odp 20.11.11, 09:55
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Nie zelzylem, tylko Ty masz nieprzepracowana relacje z rodzicami.



                  Tiaa, a ty to wiesz lepiej ode mnie, na podstawie własnego widzimisię. Poza tym przeczytaj sobie jeszcze raz swoje posty jeśli ich nie pamiętasz bo już dopadł cię proces otępienny. Użyłeś pod adresem moich Rodziców słów zaskarżalnych i karalnych sądownie!



                  > Nie kasuje postow z ktorymi sie nie zgadzam, ale kasuje posty, ktore sa wyrazem
                  > osobistej agresji, zlosliwosci lub manipulacji wobec forumowiczow.



                  Więc przede wszystkim powinieneś skasować choćby te dwa swoje posty, nie mówiąc o innych, czego oczywiście - jako zbyt zadufany w słuszność własnych obelg pod adresem zmarłych Rodziców dyskutantki - nie zrobisz.


                  w pewnym miejscu ws
                  > tawiasz jeden chamski, zlosliwy zwrot, to ja postrzegam calosc jako manipulacje
                  > nie sluzaca dyskusji o szeroko rozumianej psychologii.




                  Natomiast ja postrzegam twoją opinię na temat moich rodziców jako zastępczy, chamski, godny pogardy atak na osobę, wobec której brak ci logicznych i rzeczowych argumentów, no i wiedzy fachowej z zakresu psychologii przede wszystkim, z czym oczywiście nie masz zamiaru się liczyć. Cóż, kompromitujesz tylko siebie, swój poziom intelektualny i kulturalny, a mnie szkoda cennego czasu na podanie tu swojego nazwiska i żądania satysfakcji w sądzie! Tam byś pewnie zrozumiał lekcję konieczności zapłaty kilku tysięcy grzywny za obrazę uczuć i znieważenie pamięci zmarłych poprzez lżenie cudzych, nieznanych ci osobiście rodziców. Ochrona tych dóbr znajduje się w kodeksie karnym, są to przestępstwa zaskarżalne i karane w procesie cywilnym a nieznajomość prawa szkodzi. Skoro ja na temat własnych rodziców ani ich stosunku do mnie nie napisałam tu nigdy ani jednego złego słowa, z jakiego powodu ty masz czelność ich znieważać?!
                  • lila122 Re: odp 20.11.11, 22:20
                    MADZIAREK..............nie rozumiem calego tego balaganu,o ktorym piszesz,ale chyba wszedzie jest tak,ze jednemu dziecku troche wiecej sie pomaga,a innemu-troche mniej.
                    Pisalas,ze jak Twoja siostra studiowala,to matka siedziala z dziecmi..........no............ja mysle,ze to bardzo dobrze,bo dziewczyna musiala jakos skonczyc studia.Ja rowniez pomoglabym przy dzieciach i napewno to uczynie,bedac babcia.
                    Wiesz,nie frustruj sie tak bardzo,bo sa ludzie(naprawde).......ktorzy nie maja zadnej pomocy,nawet raz na caly rok! Sa ludzie,ktorzy nie moga liczyc na pomoc,bo wyjechali poza granice Polski,rodzice sa daleko,albo juz nie zyja.Rodzice moga,ale......nie musza-pomagac.
                    Znam kobiete,ktora caly czas marudzi,ze tak jej ciezko,ale nie widzi tego,jak matka zabiera dziecko z przedszkola,zostaje w domu z corka-jak ona musi pracowac,a maluch jest chory.Nie docenia,jak brat jedzie z nia na duze zakupy-aby nie musiala nosic ciezkich zakupow.Nie docenia ojca,ktory zabiera dzieci na weekend i nowego"przyjaciela",ktory leci po bulki do sklepu...................ale jej jest tak baaaaaardzo ciezko!Sorry,ale szlag mnie trafia,jak slysze takie historie od ludzi,ktorzy naprawde nie wiedza co to znaczy ciezko w zyciu,co to znaczy-totalny brak pomocy,bo wszyscy sa daleko.
                    Twoja mama pomaga tej corce,ktora w danej chwili bardziej tej pomocy potrzebuje.
                    Kiedys,ja bede robic to samo,ale wcale nie dlatego,ze jedno z moich dzieci bedzie traktowane lepiej,a drugie -nie.
                    Ciesz sie,ze masz rodzine,bo nie kazdy ja ma.
                    • lila122 Re: odp 20.11.11, 22:34
                      ...........i Ty masz o wszystko pretensje.To co Ty robisz.........to jakas dziecinada.
                  • to.niemozliwe Re: odp 21.11.11, 08:36
                    Przepraszam Leda, jeśli uraziłem pamięć Twoich rodziców. Jeżeli tak się stało, to nie miałem takiej intencji, jedynie interesuje mnie kwestia wpływu wychowania na postawy. I to w sensie procesu, a nie bezpośrednio personalnie w odniesieniu do Ciebie lub kogokolwiek, kogo znasz lub znałaś.
                    • madziarek2985 Re: odp 21.11.11, 16:28
                      Ja wszystko rozumiem ze inni nie maja wogole nikogo i to juz najwieksza dla mnie tragedia..sama taka mam,poniewaz rodzice mojego meza zmarli...mama bardzo szybko z tato 2 lata temu...A siostra teraz studiuje i ma ich ciagle....mi chodzi o to ze nie maja jej calkiem nie pomagac...ale jesli ja poprosilam o pomoc to myslalam ze jakos sie podziela....albo jak jestem w Polsce to zeby pobyli troche z nami...pobawili sie z wnukiem...o nic wiecej nie prosze...I boli mnie to ze robia z siebie ofiare,kiedy cala rodzina jest za mna bo widza,ze robia zle,ze stoja murem za tamta corka,a mnie maja w d...Siostra gra swieta,a naprawde buntuje rodzicow...Ja na jej miejscu powiedziala bym mamie,jedz pomoz jej...mi i tak pomogliscie....
                      • lila122 Re: odp 22.11.11, 15:11
                        Nie,kochana.........to nie tragedia......nie miec pomocy rodziny.Prawdziwa tragedia jest wtedy jesli ktos jest chory i nie moze opiekowac sie wlasnymi dziecmi,albo sytuacja odwrotna......dzieci sa chore i wymagaja ciaglej opieki.
                        Badz szczesliwa,ze jestescie wszyscy zdrowi i tego Tobie zycze.
                        Ja sama znam faceta,ktory zostal z trojka dzieci sam,bo kobieta nie chciala z nimi zostac.Najmlodsze dziecko mialo 3 lata jak odeszla jego zona.Teraz najstarszy syn ma 15 lat i jest mu latwiej,ale to co on przeszedl przez te wszystkie lata sam z dziecmi.....to jest straszne!
                        Wiesz co mi powiedzial,co bylo najgorsze???........to,ze ludzie odwracali sie plecami do kogos,kto mial problemy.Byly tez taki swinie,ktore extra podkladaly mu kamienie pod nogi.
                        Bardzo fajny facet i dla takich ludzi mam wielki respekt,bo znaja zycie.
    • gadagad Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 22.11.11, 20:11
      Madziarek, wychodowałaś w sobie obsesję, na punkcie roszczeniowości wobec rodziców. Możesz tym pobudzeniem, na punkcie jednego tematu, zniszczyć cały swój dobrze ułożony świat, jak pijak, któremu musi być lepiej, w euforii, którą dla ciebie, będzie podporządkowanie swoim wyobrażeniom, zachowań rodziców. To destrukcyjne. Nie zmusisz rodziców do innego zachowania, jeżeli tak twardo trwają na swojej pozycji. Przynajmniej nie tym sposobem, którym to robisz dotychczas. Nie znasz innego sposobu, to idź się dowiedzieć jak swoje pragnienia zrealizować.
      • madziarek2985 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 23.11.11, 15:23
        Wiem,ze na przymus nic nie zrobie,wyjechalam do meza i powiem wam ze moja matka przed wyjazdem powiedziala mi ze pomoze....pozyjemy zobaczymy:)Ciocia mowila ze z nia gadala,wiec moze cos ta rozmowa da.Ja nie wymagam zeby rzucili wszystko dla mnie...ale chce zeby brali odpowiedzialnosc za slowa...skor mowili ze pomoga,ze maja dwie corki,ze traktuja je tak samo i kochaja...niech to udowodnia.Ja tez np. moge mowic ze jestem piekna blondynka 185cm wzrostu i wymiary 90-60-90...a w rzeczywistosci tak nie jest.
        • jl58 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 24.11.11, 18:55
          Madziarek mimo że jestem starszą osobą / może w wieku twojej matki/, mam dwoje dzieci i wnuczkę to bardzo rozumie Twoje rozgoryczenie i żal do rodziców. Ja przeżyłam podobną sytuacje rodzinną i wiem co człowiek czuje i co się w nim dzieje. Osoby które potępiają Ciebie na tym forum nie wiele wiedzą o życiu bo są najprawdopodobniej jedynakami lub w domu nie spotkali się z różnym traktowaniem dzieci. Kto tego nie przeżył nie powinien się wypowiadać bo nie wie jak bardzo się cierpi z tego powodu i jest to w człowieku całe życie pomimo. Tego odczucia już nic nie zmieni. Ja miałam trzy siostry, którym rodzice pomagali. Jednej spłacili kredyt na mieszkanie, drugiej zapisali dom rodzinny, trzeciej wychowali 4 dzieci i pomagali finansowo. Mnie nie potrzeba było nic bo sobie radziłam. Siostry były bardzo dobre, ja byłam tą gorszą, ale miałam KOCHANEGO I WSPANIAŁEGO MĘŻA, który pomimo moich dołów psychicznych z tego powodu mówił "olej to wszystko, mamy siebie". Żyliśmy biednie, ale dzieci skończyły studia i usamodzielniły się. Na każdy ich przyjazd czekaliśmy z utęsknieniem, a wnuczka otrzymuje chyba więcej niż dzieci. Za chwile minie 5 miesięcy jak mój ukochany MĄŻ odszedł na wieki, a ja zostałam sama.
          Po tym co przeszłam współczuje CI takiego traktowania i powiem tak, kochaj męża, szukaj w nim oparcia, synek niech ma kochanych rodziców a swoich rodziców traktuj tak jak na to wg Ciebie zasłużyli. Dzwoń do nich tylko jak masz wielka potrzebę.
          Może kiedyś to do nich dotrze, ale czasu się nie cofnie.
        • jl58 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 24.11.11, 18:57
          Madziarek mimo że jestem starszą osobą / może w wieku twojej matki/, mam dwoje dzieci i wnuczkę to bardzo rozumie Twoje rozgoryczenie i żal do rodziców. Ja przeżyłam podobną sytuacje rodzinną i wiem co człowiek czuje i co się w nim dzieje. Osoby które potępiają Ciebie na tym forum nie wiele wiedzą o życiu bo są najprawdopodobniej jedynakami lub w domu nie spotkali się z różnym traktowaniem dzieci. Kto tego nie przeżył nie powinien się wypowiadać bo nie wie jak bardzo się cierpi z tego powodu i jest to w człowieku całe życie . Tego odczucia już nic nie zmieni. Ja miałam trzy siostry, którym rodzice pomagali. Jednej spłacili kredyt na mieszkanie, drugiej zapisali dom rodzinny, trzeciej wychowali 4 dzieci i pomagali finansowo. Mnie nie potrzeba było nic bo sobie radziłam. Siostry były bardzo dobre, ja byłam tą gorszą, ale miałam KOCHANEGO I WSPANIAŁEGO MĘŻA, który pomimo moich dołów psychicznych z tego powodu mówił "olej to wszystko, mamy siebie". Żyliśmy biednie, ale dzieci skończyły studia i usamodzielniły się. Na każdy ich przyjazd czekaliśmy z utęsknieniem, a wnuczka otrzymuje chyba więcej niż dzieci. Za chwile minie 5 miesięcy jak mój ukochany MĄŻ odszedł na wieki, a ja zostałam sama.
          Po tym co przeszłam współczuje CI takiego traktowania i powiem tak, kochaj męża, szukaj w nim oparcia, synek niech ma kochanych rodziców a swoich rodziców traktuj tak jak na to wg Ciebie zasłużyli. Dzwoń do nich tylko jak masz wielka potrzebę.
          Może kiedyś to do nich dotrze, ale czasu się nie cofnie.
          • lila122 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 27.11.11, 14:59
            W wielu rodzinach jest tak,ze jedno dziecko ma zawsze gorzej,jest zawsze winne..........
            Niestety,takie jest zycie.
            jl58.............Ty mialas biede,ale mialas rowniez meza,ktory Ci pomagal.Ja znam kobiety,ktore nie maja obok siebie meza,rodziny.....ale.... male dzieci,ktore same wychowuja.Duza roznica?????........bardzo duza.Trudniej jest wychowac dzieci bez faceta w domu i rodziny.
            Trudniej jest w kazdej dziedzinie zycia jesli nie ma nikogo do pomocy.
            Mialas biede w domu,ale byl obok Ciebie zawsze facet.Inne kobiety maja biede w domu,ale nie ma obok nich nikogo.To sa dziewczyny mlode,ktore wiecej przeszly w zyciu niz Ty-mimo swoich lat.
            • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 27.11.11, 19:56
              lila122 napisała:

              > Trudniej jest wychowac d
              > zieci bez faceta w domu i rodziny.

              Czasem latwiej.
              Duzo zalezy od tego faceta i tej rodziny.


              > Mialas biede w domu,ale byl obok Ciebie zawsze facet.Inne kobiety maja biede w
              > domu,ale nie ma obok nich nikogo.

              To troche uproszczenie - albo facet, albo pustynia.
              Na facetach swiat sie nie konczy.

              Bedac samotna matka warto dbac o prace i o przyjaznie, zreszta bez tych dwoch rzeczy samotnosc doskwiera nawet z facetem w domu.
    • aroniafly Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 02.12.11, 13:13
      Jakze bardzo i bolesnie Ciebie rozumiem

      Jestem w podobnej sytuacji, "siedze" za granica od wielu lat, a mama moja na wsi, gdzie i 2-ie moje siostry mieszkaja z rodzinami. Bylam u nich z dzieckiem na wakacjach, bylo raczej dobrze nam tam.
      Niedawno dzwonilam do mamy, ot tak, i na koniec mowie: mamusiu, dbaj o siebie i o swoje zdrowie, to zobaczymy sie latem...
      A mama na to: no po co bedziesz przyjezdzala, dopiero co tu bylas...

      Takie to uderzenie w twarz, ona tak to spontaniczie i chyba podswiadomnie powiedziala, ale prawda wyszla na wierzch...one tam mnie po prostu nie chca, nie jestem im potrzebna...
      Szczegolnie, ze moje siostry sa swiadkami jehowy i wlasciwie nie powinny sie ze mna
      zadawac.
      Czego mi tak naprawde brak od mamy, i co bym mogla miec potem w swoim sercu to
      gdyby mama powiedziala n.p. : dziecko ty moje, wiesz, ze ciebie kocham i ze zawsze jestes mile widziana u mnie...
      Wiem, ze pojade do kraju kiedys znowu, i co, chyba neutralny hotel mi pozostaje...bo ja naprawde potrzebuje wiedziec i czuc i wierzyc, ze jestem oczekiwana, lubiona, kochana, by moc normalnie funkcjonowac jako czlowiek oraz emocjonalnie, psychicznie...


      • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 02.12.11, 14:45
        aroniafly napisała:

        > A mama na to: no po co bedziesz przyjezdzala, dopiero co tu bylas...
        >
        Takie zachowania sa czestsze niz przypuszczasz. Mozna wrecz zrobic liste "paskudnych tekstow mamusiek".
        Moja rzucila mi kiedys "no i co, ryczec tu bedziesz o bzdety", gdy zastala mnie jak plakalam. Bylam wtedy w ciazy i kilka godzin wczesniej dowiedzialam sie, ze moje oczekiwane dziecko ma ciezka wade i nie bedzie zylo...

        > Szczegolnie, ze moje siostry sa swiadkami jehowy i wlasciwie nie powinny sie ze
        > mna
        > zadawac.

        Niestety z fanatykami tak jest - nie kochaja nikogo oprocz swoich guru.

        > ...bo ja naprawde potrzebuje wiedziec i czuc i wierzyc, ze jestem oczekiwana, l
        > ubiona, kochana, by moc normalnie funkcjonowac jako czlowiek oraz emocjonalnie,
        > psychicznie...
        >
        Wszyscy pragniemy byc kochani, ale z czasem zrozumialam, ze dojrzalosc polega miedzy innymi na nauczeniu sie zyc i normalnie funkcjonowac nie bedac kochana, lubiana ani oczekiwana.
        • aroniafly Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 03.12.11, 04:00
          Oczywiscie, ze mozna byc dorzalym czlowiekiem i funkcjonowac w miare normalnie, nie bedac kochanym przez swego rodzica (matke). Wtedy jednak idzie sie przez zycie z ogromna rana, psychicznym bolem, a nawet z zaburzeniami osobowosci (funkcjonujac w miare normalnie zawodowo i prywatnie).
          Lecz mimo to w dalszym ciagu mozna tesknic za dobrym, szczerym i serdecznym slowem/gestem ze strony matki. Lecz ona nam tego wzbrania (bo nie moze, nie umie, nie chce?)
          A my cierpimy...(funkcjonujac w miare normalnie)...
          • cynta Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 03.12.11, 05:44
            Osobniki dorosle (ludzie czy zwierzeta) nie potrzebuja rodzicow do zycia. Fajnie jest kiedy mozemy czerpac od nich wiedze, doswiadczenie, komfort, ale jestesmy tak skonstruowani ze nie jest to nam potrzebne do normalnego, szczesliwego zycia, bez ran i cierpien. Taka potrzeba jest oznaka niedoroslosci. I tez taka niedorosla bylam.... ;)
            • aroniafly Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 03.12.11, 17:51
              Oj, nie rozumieny sie...uwazam sie za osobe raczej dojrzala, a na pewno dorosla i odpowiedzialna, ale...ide przez zycie z duzymi ranami psychicznymi, ktore mi te dorosle i dojrzale zycie utrudniaja i zawezaja (jestem tego tako okrutnie trzezwo swiadoma). I zyje gospodarujac TYM potencjalem JAKI mam i jest OK.
              Niemniej jednak tesknie czasem do wlasnie "serdecznego, szczerego i dobrego slowa/gestu...", ktore nie jest mi dane...
              I jedno nie wyklucza drugiego.
              (Hm, Alice Miller mi sie teraz wspomina...)

              (...zwierzeta, n.p. moje kotki wypieszcza, hojnie dadza mleka, wyliza te swoje kocieta zanim po kilku miesiacach zawarcza na nie, co znaczy: odejdz juz, zyj swoim zyciem, dalam wam
              WSZYSTKO, co mialam i moglam, a co wam jest niezbedne do pelnego i dobrego zycia.
              I nic wtedy dziwnego, ze potem siebie juz nie potrzebuja...)
              • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 03.12.11, 18:24
                aroniafly napisała:

                > .ide przez zycie z duzymi ranami psychicznymi, ktore mi
                > te dorosle i dojrzale zycie utrudniaja i zawezaja (jestem tego tako okrutnie t
                > rzezwo swiadoma).

                Co takiego sie wydarzylo, ze czujesz sie tak ciezko zraniona?
                • aroniafly Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 04.12.11, 10:33
                  ...zwyczajne, przekazywana z pokolenia na pokolenie niemoc, nieumiejetnosc BEZWARUNKOWEGO kochania malego dziecka...i konswekwencje tego braku miloci takze na cale zycie...
                  ...tego potem doroslego dziecka,...ktore potem cierpi tak czy inaczej...

                  Ja wiec tez nie umialam bezwarunkowo kochac nasza corke, ratunkiem dla niej byl moj maz, ktory potrafil kochac ja bezwarunkowo, poniewaz sam doswiadczyl bezwarunkowej milosci matczynej...
                  Wiec ten przeklety lancuch dziedziczny zostal przerwany, moje wnuczki to szczesliwe dzieci...
                  • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 04.12.11, 16:24
                    aroniafly napisała:

                    > ...zwyczajne, przekazywana z pokolenia na pokolenie niemoc, nieumiejetnosc BEZW
                    > ARUNKOWEGO kochania malego dziecka...

                    W swiecie, gdzie zwiazanie sie z facetam i urodzenie potomstwa uwaza sie za "powinnosc" kobiet, trudno znalezc matki kochajace "bezwarunkowo". Sadze, ze wiele kobiet kocha nie tyle swoje dzieci jako jednostki ludzkie, ile kocha spoleczny prestiz, ktory daje im status "zony i matki".
                    Takie jest zycie, nie ma co pielegnowac bez konca pretensji. Chyba lepiej podziekowac za swa bytnosc na swiecie i czerpac z zycia co sie da.

                    < i konswekwencje tego braku miloci takze na
                    > cale zycie...
                    > ...tego potem doroslego dziecka,...ktore potem cierpi tak czy inaczej...
                    >
                    Nikt na tym swiecie nie mial idealnego dziecinstwa z rodzicami kochajacymi "a la carta" czyli wg zyczenia dziecka. Idylliczne dziecinstwo istnieje tylko w powiesciach i filmach.
                    Rodzice sa ludzmi i tylko ludzmi, kochaja jak potrafia a czasem wcale nie kochaja i trzeba sie cieszyc ze chociaz karmia (jak mawia moj zstepny "it´s something").

                    Na szczescie pewnego dnia dorastamy i lzy dziecinstwa zostaja za nami.
          • sabinac-0 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 03.12.11, 18:17
            aroniafly napisała:

            > Oczywiscie, ze mozna byc dorzalym czlowiekiem i funkcjonowac w miare normalnie,
            > nie bedac kochanym przez swego rodzica (matke). Wtedy jednak idzie sie przez z
            > ycie z ogromna rana, psychicznym bolem, a nawet z zaburzeniami osobowosci (funk
            > cjonujac w miare normalnie zawodowo i prywatnie).

            Nie mowie, ze konflikt z mamuska to przyjemnosc, ale z tym "psychicznym bolem i zaburzeniami osobowosci" to chyba przesada.
            Kiedys trzeba sie odpepnic a odpepnienie polega rowniez na dystansie wobec fochow mamuski.

            > Lecz mimo to w dalszym ciagu mozna tesknic za dobrym, szczerym i serdecznym slo
            > wem/gestem ze strony matki.

            Mozna.
            Niestety mamuski sa jakie sa, zmienic sie ich raczej nie da. Na szczescie z reguly ma sie wokol siebie kogos, na kogo mozna liczyc - meza, dzieci, przyjaciol itp.
            Dla niejednego zatwardzialego singla grono bliskich przyjaciol staje sie w pewnym sensie rodzina zastepcza.

            > Lecz ona nam tego wzbrania (bo nie moze, nie umie,
            > nie chce?)

            Live is brutal.

            > A my cierpimy...(funkcjonujac w miare normalnie)...

            I po cichu oczekujemy, ze mamuska zobaczy nasze cierpienie, zrozumie jaka przykrosc nam wyrzadza, odbedzie sie rozmowa wyjeta zywcem z psychologicznych poradnikow a potem bedzie "wybacz coruniu", lzy, karpiki, niedzwiadki, deklaracje "I love you, mum - I love you too, baby", happy end, fin, lista plac, piosenka.

            Koniec filmu. Nie zostaje nic innego jak wylaczyc telewizor i wrocic do rzeczywistosci.
    • ewka5 Re: Odrzucona przez matke...!!!!POMOCY.... 02.12.11, 16:43
      Madziarek, moze to Ci pomoze. Przytulam.

      www.livestream.com/artvchicago/video?clipId=pla_bb7feb49-e51c-472e-9a76-322e0049d1ed&utm_source=lslibrary&utm_medium=ui-thumb
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka