jedr-ek28
01.01.12, 05:48
Spędziłem noc sylwestrową z dziewczyną z pracy, tańczyliśmy przez większość wieczoru, było nam dobrze, zabierałem ją do tańca, opowiadałem jej o sobie, o swoich pasjach, zainteresowaniach, zgodziła się pójść z nami (ze mną i współlokatorami Łukaszem i Anetą) i przespać się u nas. Przed pójściem spać zaproponowałem herbatę, chętnie się napiła, usiadłem koło niej, pocałowałem na dobranoc, przytuliła mnie, położyłem się koło niej, zaproponowałem, że przyniosę kołdrę i położę się koło niej, nie oponowała, nie mogliśmy zasnąć raz po raz do siebie się odzywaliśmy (ja wypiłem o 2 w nocy kawę, była godzina 5 rano) po czym powiedziała, że chce jechać do domu, bo nie może zasnąć, bo za gorąco i że w ogóle źle się czuje, pomyślałem, że przykręcę kaloryfery, bo faktycznie u nas w mieszkaniu jest gorąco i pójdę do siebie spać a ona niech śpi sama, skoro nie chce, abym spał koło niej, ale żadne argumenty nie pomogły i ona chce iść na taksówkę, więc zaproponowałem, że odprowadzę ją na taxi, pożegnaliśmy się przytuleniem i buziakiem i pojechała do siebie. Czy mam rozumieć, że nic z tego, czy była po prostu zestresowana całą tą sytuacją? Doradźcie