Dodaj do ulubionych

Małżeństwo na "siłę"

27.03.12, 21:35
hmmm od czego zacząć??? nawet sama nie wiem, bo mam mętlik w głowie i siedzi to we mnie od ponad 3 lat.
Czy warto trwać w małżeństwie dla dobra dziecka????
Bo ja od 3 lat tkwię w takim związku i coraz ciężej mi. Tym bardziej, że pojawił się Ktoś na kim mi zależy /a może tak mi się wydaje??/ ale od początku.
Małżeństwem jesteśmy z 8-letnim stażem od 5 lat jesteśmy rodzicami. Od ponad 3 nie sypiamy ze sobą. Ot tkwimy w martwym punkcie. Dziś po rozmowie On twierdzi, że nadal mnie kocha i nie chce mnie stracić. Tylko, że nic w tym kierunku nie robi. Kończy się na słowach. Mówi, że brakuje mu kontaktów ze mną, ale od momentu pojawienia się dziecka to ja coś w tej kwestii inicjowałam i jakoś to funkcjonowało, no powiedzmy raz na jakiś czas. Jak przestałam wychodzić z inicjatywą to temat współżycia małżeńskiego nie istnieje. W ogóle ze strony męża brak jakiegokolwiek zainteresowania moją osobą. Chciałam kiedyś aby zrobił pierwszy krok, wyszedł z inicjatywą, mówiłam Mu o tym, ale nic cisza. Dziś nie brakuje mi Jego osoby, lubię jak nie ma Go w domu. To wszystko sprawiło, że pojawił się Ktoś. Ktoś jest moją bratnią duszą, rozumiemy się doskonale i mam wrażenie, że czytamy sobie nawzajem w myślach. Wie o mojej sytuacji i cierpliwie czeka. A ja sama nie wiem co robić. Chcę być z Ktosiem, bo Go kocham ale z drugiej strony, dziecko, rodzina i mąż co jednak czegoś chce ale nie robi w tym kierunku nic.
Czasami mam ochotę wyjść z domu i więcej nie wrócić. Boli mnie, że tak wygląda to nasze małżeństwo, ale z drugiej strony jakoś nie widzę siebie znowu szczęśliwą przy boku męża. A może mi się tylko wydaje? Może ze względu na Ktosia tak myślę? Nie wiem co robić, gdzie szukać pomocy. Spróbować dla dobra dziecka poukładać to wszystko? Postąpić samolubnie i zacząć układać życie od nowa?
Wiem masa pytań i historia w skrócie...ale musiałam gdzieś dać upust emocjom i ciągłym pytaniom i wątpliwościom
Obserwuj wątek
    • to.niemozliwe Re: Małżeństwo na "siłę" 27.03.12, 22:09
      Moim zdaniem, jesli dajesz wyrazne komunikaty w tak waznej sprawie jak seks, intymnosc, czy bliskosc, prosisz o zainteresowanie, a w zamian masz komunaly, ze kocha i mu zalezy, ale nie ida za tym czyny, czy starania, to warto szukac w sobie odwagi do zmiany partnera. Dziecko lepiej sie wychowa z kochajacymi sie ludzmi niz z rodzicami, ktorzy sa od siebie oddaleni.
      • zlotyswit Re: Małżeństwo na "siłę" 27.03.12, 22:29
        To co piszecie jest smutne z wielu względów. Dobrze że pewne stałe elementy pozostają niezmienne na tym forum, a dobrze jest leniwemu dać proste rozwiązanie.
        A co do smutnych rzeczy. Zakładanie że dziecko zyska na tym rozstaniu jest równie mądre, jak budowanie związku na tak ważnych sprawach jak seks.
        Rozumiem że jako kobieta zaradna masz alternatywę i możesz zmienić męża bez trudu, mam nadzieję że twoje dziecko też będzie miało taką alternatywę i twój eks znajdzie sobie nową matkę dla niej.
        No dobrze, przecież możesz to rozstanie jakoś racjonalnie uargumentować dzieciakowi, by nie odebrał instytucji małżeństwa jak sztucznej fasady pod nazwą "rodzina", za którą kryją się prawdziwe emocje i pragnienia (flirt z nieznajomym, niezaspokojony popęd seksualny, który ktoś wyżej mądrze nazwał intymnością i bliskością), możesz prawda?
        • zlotyswit Re: Małżeństwo na "siłę" 27.03.12, 22:30
          Ale edytować wiadomości to do dzisiaj tutaj nie można, za to znaczek fb.com dołożą wszędzie dranie.
        • to.niemozliwe Re: Małżeństwo na "siłę" 28.03.12, 04:42
          To co proponujesz autorce watku?
          • zlotyswit Re: Małżeństwo na "siłę" 28.03.12, 21:57
            Proponuję możliwie dużo wyobraźni.To co pisze wygląda niepewnie, nieszczerze, słabo pod względem moralności i charakteru, wygląda na to że najważniejsza decyzja już zapadła. Sądzę że głównym winowajcą całej tej sytuacji jest ogólna propaganda np. tv, konsumpcjonizm nie sprzyja życiu w poświęceniu, wyrzeczeniu i szacunku, ja nie czuję się na siłach walczyć z takim prestidigitatorem.
            Z kilkoma rzeczami trzeba się liczyć. Stworzy precedens, kolejne rozstania będą łatwiejsze. Nie wyobrażam sobie też, by człowiek który zdobył w taki sposób żonę, miał komfort wynikający z zaufania do kobiety, z takimi tendencjami. Z drugiej strony będzie żyć w kłamstwie albo straci zaufanie aktualnego męża. Więcej nie pomogę, wątpię też by było to oczekiwane.
            • kol.3 Re: Małżeństwo na "siłę" 30.03.12, 07:54
              Pieprzysz.
      • wlodekbar Re: Małżeństwo na "siłę" 02.04.12, 19:10
        Moim zdaniem chyba tak.
    • renkaforever Re: Małżeństwo na "siłę" 28.03.12, 06:12
      Kazdy z nas kreuje swoje zycie, dokonuje wyborow, za ktore odpowiada. Przewaznie tak wybiera jak sie nauczyl. Cudze rady to tylko pomysly na inne rozwiazania. Przewaznie nieskuteczne, ale posluchac mozna, czemu nie.
    • paco_lopez Re: Małżeństwo na "siłę" 28.03.12, 13:23
      zanim objawi sie leda16 - sztywny kregosłup moralny tego forum chciałbym dodac swój głos ochronny w twojej kwestii. co zauważam dookoła , to twój problem nie jest odosobniony, ale to cie pewnie nie pocieszy bardzo. będziesz musiała iśc na kozetkę, bo jezeli wejdziesz w intymna relacje z Ktosiem a jednak bedziesz tkwić w małzeństwie , to i tak bez kozetki sie nie obędzie. Nie wiem serio, nie wiem, co sie dzieje z chłopami na dzień dzisiejszy. czy to tylko pozory, ze oni sa hetero seksualni, czy lepiej im poprostu pasuje z dziwkami ???? osobiscie znam trzy niekulawe kobiety, które twierdzą , ze żyja z ze swoimi mezami jak z sublokatorami. jedni sa w tej kwestii twardzi. tak ma byc i tak ma pozostać, a inni mówia , a co cholera jasna, po to sie człowiek zenił, zeby żabe zjadać w samotności wiekszej niż dany singiel w obecnym czasie ??
    • larusse przerąbane. 28.03.12, 20:58
      najlepiej to być megabrzydkim, żeby nikt się czasem w tobie nie zakochał.
      a jak się już, na nieszczęście, wygląda w miarę to trzeba jak arabki: z głową spuszczoną i z chłopcami tylko na "dzień dobry".

      licho nie śpi...
      • nextvivi Re: przerąbane. 28.03.12, 21:28
        Gorzej jak się tej ,,arabce" w hustce któryś spodoba to co w tedy:)...?
        • larusse Re: przerąbane. 29.03.12, 07:34
          no przeciez arabka glupia nie jest. i wie, ze licho nie spi

          nextvivi napisała:

          > Gorzej jak się tej ,,arabce" w hustce któryś spodoba to co w tedy:)...?
      • samira16 Re: przerąbane. 29.03.12, 12:37
        heh a arabki AZ TAK grzeczne to nie są ;)
    • ps.witch Tragiczne, az wstyd! 28.03.12, 21:39
      Spróbować dla dobra dziecka poukładać to wszystko? Postąpić samolubnie i zacząć układać życie od nowa?

      ................................................................................................
      Ja mam inne zdanie niz powyzej piszacy. Rodzine tworzy takze twoje dziecko. Fakt, ze twoj maz deklaruje ze cie kocha jednak unika intymnosci swiadczy, ze ma jakies opory wzgledem ciebie, wrecz niedopokonania dla niego- na teraz, ale moze na pozniej. Powodow takiego zachowania moze byc 1000...I ty tez masz w tym swoj "jakis tam" udzial. Sam fakt,ze zawirowal ci jak naiwniutkiej szkolenej dziewczynce chlopys, ktorego z duzej literki nazywasz ktosiem swiadczy ze na rodzinie jako takiej nie bardzo ci zalezy i jej sensu oraz tego co rodzina oznacza nie rozumiesz. Nie pomyslals nigdy ze przyczyny moga byc zarowno psychiczne jak i zdrowotne u twojego meza?

      Trawa zawsze zielensza u sasiada. A ten idealizowany facet dzis, jutro rownie dobrze spadnie do rangi ogrzewacza, do wilgotnych butow...:=) Przeciez wszystko i wszyscy w zyciu sie zmieniamy....

      A co ma do powiedzenia twoj syn? Czy uwazasz ze obdarzy ta sama miloscia faceta do ktorego wzdychasz podobnie jak, swojego rodzonego ojca....Ojca, ktory nie wykazal sie dobry pod pierzyna zamierzasz mu wymienic na bardziej rozrywkowego w lozku? Bo ladnie cwierkacie gdy jeszcze razem pod wspolnym dachem nie mieszkacie?

      A nie pomyslas nigdy o terapii i poradach dla par malzenskich, przeciez to normalne ze od czasu do czasu w kazdym zwiazku sa problemy.

      A jezeli sie zdecydujesz na rozwod z tak idiotycznego powodu, to przynajmniej zrob cos madrego i pozostaw SYNA PRZY OJCU....
      Nie dopisze dlaczego...Moze to kto inny zrobi za mnie...

    • kalistera Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 10:28
      Witaj !

      Proponuję byś zastanowiła się nad tym ;czy potrafisz zaakceptować życie w takim białym małżeństwie.?
      Jeśli jak piszesz ,od 3 lat w ogóle nie prowadzicie współżycia,to raczej nie licz na to,że to się zmieni.Nie ma też, jak piszesz ,innych objawów zainteresowania Twoją osobą, więc tak naprawdę nie żyjecie razem, tylko obok siebie.
      A jak było z seksem przed urodzeniem dziecka ? Czy też był okazjonalny?Może fakt urodzenia dziecka jakoś go sparaliżował ?
      Musiałabyś jakoś spróbować dowiedzieć się ;dlaczego się tak zachowuje.?Dobrze byłoby póść na terapię małżeńską ,jeśli postanowisz ratować to małżeństwo.
      Jeśli nie potrafisz takiego życia zaakceptować, to nie ma sensu się poświęcać dla dobra dziecka,bo będzie miało nieszczęśliwą, sfrustrowaną matkę,która nie zapewni mu szczęśliwego dorastania.Ty będziesz żałowała ,że straciłaś szansę ułożenia sobie życia z kimś innym,kogo kochasz.
    • samira16 Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 12:36
      tu już nawet nie chodzi o seks a wlaściwie jego brak. brak jakiego kolwiek kontaktu, współnych rozmów, wspólnego spędzania czasu. kilka razy to sygnalizowałam ale nic w tej kwestii sie nie zmieniło. teraz temat znowu wrócił, bo znowu zaczełam rozmowę CO DALEJ Z NAMI i właśnie dowiedziałam się, że jemu jest dobrze i nie chce się rozstawać.
      Co do Ktosia to hmm nie sypiamy ze sobą, nic z tych rzeczy. Komunikacja między nami jest bardzo dobra i śmiem powiedzieć, że nawet za tych dobrych dni mojego małżeństwa TAKIEJ komunikacji z mężem nie miałam. Ot po prostu akceptował wszystko. W sumie to dobry człowiek, nie mam mu nic do zarzucenia. Może źle się dobraliśmy? Nie wiem.
      Na forum nie szukam gotowej odpowiedzi, bo nie o to chodzi. Sama podejmę decyzję, bo to ode mnie teraz wszystko zależy. Chciałam tylko wyrzucić z siebie to wszystko i przy okazji poznac opinie. Może właśnie Wy zwrócicie na Coś uwagę. Możliwe, że to właśnie ze mną jest problem?
      • ps.witch Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 14:14
        Możliwe, że to właśnie ze mną jest problem?

        .................................

        Problem jest czescia rzeczywsitosci kazdego czlowieka.
        Prawdziwy problem powstaje, wtedy gdy sie go rozdmucha do granic nierzeczywistych....

        Jakos tak zatkalas sie na etapie widzenia problemu, ale nie widzisz nadal calosci i nie ogarniasz go widzeniem aspektu spod kata widzenia, rowniez twojego meza, czy malego synka, ktory dla swojego rozwoju potrzebuje zaangazowanych rodzicow.

        Stawianie siebie w centrum poprowadzi cie jedynie na manowce. Do tego dojda jeszcze 'doskonale' doradczynie, ktore doradza ci szukanie szczescia u innego i rozwalenie rodziny z tak banalnych powodow jakie tu opisujesz....

        Mieszkam zagranica i widze jak znajomi 'tubylcy' radza sobie z tymi problemami. A wiec wszyscy przechodzili podobne problemy do wyzej opisanego. I nikt jakos nie kwapil sie z wnioskiem o rozwod, czy szukaniem jakiegos nowego ukochanego. A to ze tego wzgledu, ze kobiety tutaj sa ogromnie samodzielne. szukaja wlasnego towarzystwa, czy interesujacych zajec, pracy, hobby, nie skupiajac sie jedynie na problemach, czy szukajac rozwiazan na korzysc tylko jednej strony. Po jakims czasie problemy i tak same sie rozwiazuja...Mozliwe ze tez i wiedza o tym, ze ksiecia z bajki i tak nie spotkaja, bo zwyczajnie takich nie ma. A kazda nowa relacja przynosi rowniez nowy problem do rozwiazania, tym bardziej niebezpieczny, ze mniej znany....

        Masz rodzine, dobrego meza, dziecko i dom to docen to i szanuj. A jak chcesz zmian w rodzinie i relacji to stan sie w koncu samodzielna, dorosla kobieta i zacznij od siebie.
        Tak jak robia to w bardziej cywlizowanych kulturach i krajach!

        • to.niemozliwe Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 17:27
          Skad wiesz, ze ona nie mieszka poza Polska?
          Skad wynika, ze jest niesamodzielna, nie ma znajomych i zyje tylko tym problemem?
          Co to znaczy "masz dobrego meza" i skad ten wniosek, ze on jest dobry?
          • ps.witch Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 18:00
            to.niemozliwe napisał:

            > Skad wiesz, ze ona nie mieszka poza Polska?
            > Skad wynika, ze jest niesamodzielna, nie ma znajomych i zyje tylko tym probleme
            > m?
            > Co to znaczy "masz dobrego meza" i skad ten wniosek, ze on jest dobry?

            ____

            Bo to taki problem typowy dla Polakow. Zbyt typowy niestety jest tez tok myslenia Polek.
            Bo znam takie Polki, ktore wlasnie zachowuja sie podobnie jak ona. Oczekuja na <dostanie> jakos pytanie w druga strone, ile mam do dadania w tym zwiazku nie wchodzi w ich tok myslenia.

            Inna sprawa to braki wyrzutow sumienia w rozwaleniu dziecku domu rodziny, wyrzucenia rodzonego ojca poza rodzine...! wszystko to wstrzasajace, okrutne.

            Ona sama pisze ze maz jest dobrym czlowiekiem...
            • samira16 Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 18:14
              4lata dawałam z siebie wszystko w tym związku,jak powiedzialm dość to nie dostałam Nic w zamian! To chyba nie fair gdy tylko jedna strona się stara? Czy moze ja coś juz przegapiłam i obecnie to tylko zona dba o rodzinę? Tak wygląda małżeństwo? No uważam ze nie o to chodzi.
              • kalistera Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 21:25
                Możesz napisać jak mąż się zachowuje w stosunku do dziecka ?
              • kalistera Re: Małżeństwo na "siłę" 30.03.12, 20:38
                samira16 napisała:

                > 4lata dawałam z siebie wszystko w tym związku,jak powiedzialm dość to nie dosta
                > łam Nic w zamian! To chyba nie fair gdy tylko jedna strona się stara? Czy moze
                > ja coś juz przegapiłam i obecnie to tylko zona dba o rodzinę? Tak wygląda małże
                > ństwo? No uważam ze nie o to chodzi.

                W małżeństwie musi być równowaga.Jeśli będziesz nadal tylko dawać,a nic nie dostawać ,to wcześniej ,czy później ,doprowadzisz się do wyczerpania emocjonalnego i depresji.
                To tak, jakbyście mieli wspólne konto bankowe i jedna osoba ciągle wpłacała na to konto,a druga pobierała z tego konta.W takiej sytuacji narasta u tej drugiej strony poczucie winy i zamiast wdzięczności, będzie się coraz bardziej od Ciebie oddalać.
          • samira16 Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 18:06
            Mieszkam w Polsce i mam znajomych ;)
            Wydaje mi się,ze małżeństwo to 2 osoby i te dwie strony powinny o małżeństwo dbać. W pojedynkę to troche ciężko. Po jakimś czasie odechciewa się tych starań. Wspólne wakacje,wspólne wypady do kina czy na koncert ect wychodziły z mojej inicjatywy bo maz po pracy ciągle zmęczony a jak juz odpoczął to gierki i komputer. Jak przestałam sie starać to wszystko stanęło. On to akceptował. Wyjechałam na szkolenie tydzień czasu nawet nie zadzwonił zapytać co u mnie,cale 7 dni i zero zainteresowania. Moich telefonów też nie odbierał bo niby nie słyszał. Dużo by tu takich przykładów można było wymienić.
            Dobry maz,no chodziło mi tu o to,ze typ domownika,bez nałogów (chyba,ze komputer;),zrobi co trzeba ale tylko jak poproszę,rzadko kiedy sam z siebie.
            Ostatnio wydaje mi się ze mam dwoje dzieci w domu heh w życiu bym nie pomyślała ze tak wg niego moze wyglądać malzenstwo
          • kalistera Re: Małżeństwo na "siłę" 29.03.12, 18:08
            Ja nigdy bym się nie ośmieliła doradzać autorce jaką decyzję ma podjąć.
            To jest jej życie i ona poniesie konsekwencje takiego, czy innego, wyboru.Nie ja przecież będę żyła z jej mężem,bym mogła wiedzieć co należy zrobić.
            Trudno mi się jednakże zgodzić z tym,że maż autorki jest dobrym mężem.Autorka napisała,że jest dobrym człowiekiem,a to jest różnica.Najlepszy człowiek może być fatalnym mężem.
            Trudno mi sobie wyobrazić autorkę jako szczęśliwą kobietę w małżeństwie ,gdzie mąż w ogóle nie dąży do jakiegokolwiek bliższego kontaktu z żoną.Gdzie autorka ma zaspokajać takie potrzeby jak czułość,wsparcie?
            Seks mimo wszystko też jest ważny.Oczywiście autorka może wytłumić tę sferę,ale przypuszczam,że będzie sfrustrowana.Może nawet odbić się to na jej zdrowiu.

            Emocje mają to do siebie,że idą zazwyczaj w jedną stronę.Jeśli już teraz autorka lepiej się czuje gdy męża nie ma w domu,to co to za małżeństwo ? Bez terapii rodzinnej nic się w tym małżeństwie nie zmieni na lepsze,a jedynie może zmienić na gorsze,bo pretensje będą narastać.
            Sugerowałam, by autorka spróbowała się dowiedzieć od męża ;dlaczego w ten sposób się zachowuje.?Tego nikt z nas nie jest w stanie ocenić czy problem jest w autorce,bo przecież nie wiemy jak zachowuje się w stosunku do męża.Uważam,że powinna przedstawić jasno meżowi swoje potrzeby i czego oczekuje od ich związku.Zapytać też męża dlaczego jeśli ją kocha w żaden sposób nie okazuje jej tego ?
            • ps.witch Mylisz sie kalistra... 29.03.12, 18:42
              To jest jej życie i ona poniesie konsekwencje takiego, czy innego, wyboru
              --

              Konsekwencje jej decyzji, poniesie dziecko. W rezultacie ostatecznym moze za x lat poniesc tez cale spoleczenstwo, bo nie wiadomo na kogo wychowa sie to dziecko wychowywane w niepelnej, albo kombinowanej rodzinie.

              Pisala tu kiedys przed laty mloda kobieta, ktora od 18 roku zycia bez przerwy 'zyla na' antydepresantach, chodzila po psychologach, psychiatrach na terapie, ktore nie dzialaly itp.

              Przyczyna?- podobna historia jak powyzej opisywana. Matce znudzilo sie w domu z ojcem, bo "skapcial" jak go okreslila i zmienila go na inny obiekt. Tych obiektow bylo pozniej juz bez liku, bo faceci przychodzili i wychodzili z jej zycia z jakas przedziwna regularnoscia. Dziewczyna stracila kontakt z ojcem, na zawsze, pozostaly jejw zamian antydepresanty.

              Po latach pisala tutaj z pytaniem, gdyby matka rozwodzac sie z tak glupich powodow CHOC RAZ POMYSLALA O MNIE!

              Rodzina jest wazna moze najwazniejsza i ja ktora to pisze nie jestem jaks tam katoliczka, czy wierzaca....

              Zdecydowala sie kobieta na dom i rodzine, na dziecko to wlasnie TO dziecko, jego dobro i to co jest dla niego najwazniejsze, jest na PIERWSZYM PLANIE, PRZED NIA SAMA! Taka jest stara zasada o ktorej sie juz dzis nie pamieta, nie przestrzega i nie dazy do pojednania rodzin.

              Dlatego jezeli sa problemy w rodzinie to szukac pomocy u kogos kto zna temat lepiej i moze cos wspolnie im doradzic, co wlasnie moze w tym domu zadziala...Ale na to trzeba chciec to zrobic....
              _________________________

              Uwaga: Ascendent w Skorpionie!
              • kalistera Re: Mylisz sie kalistra... 29.03.12, 21:24
                A czy ja ją namawiam do rozwodu ? Napisałam jej, by się zastanowiła czy takie małżeństwo jest w stanie zaakceptować ? Jeśli tak, to powinna z mężem iść na terapię rodzinną.
                Oczywiście,że zawsze konsekwencje ponoszą wszyscy członkowie rodziny,przede wszystkim dziecko.Dziecko także będzie ponosić konsekwencje wtedy, gdy matka wbrew sobie pozostanie w tym związku i będzie odreagowywać na dziecku swoje nieudane i nieszczęśliwe życie.
                • ps.witch Re: Mylisz sie kalistra... 29.03.12, 22:51
                  Dziecko także będzie ponosić konsekwencje wtedy, gdy matka wbrew sobie pozostanie w tym związku i będzie odreagowywać na dziecku swoje nieudane i nieszczęśliwe życie.

                  ....
                  Tzw. przemoc psychiczna jest przestepstwem. I jezeli zostanie zauwazona w szkole w rozmowie z psychologiem szkolnym, czy kuratorem to sprawa moze obic sie o sad.

                  Biedna ta kobieta, o jakze biedna moze sie stac z powodu braku seksu...?

                  I nadmiar seksu niedobry i jego niedobor....A ja w takiej sytuacji machnelabym na to
                  wszystko reka i zajela sie czyms sensownym, bo to szkoda czasu na bzdury! W zyciu jest tyle fajnych rzeczy do robiebnia, tyle drabinek do wspinania, ze zajmowac sie takimi pierodlkami to az wstyd...
      • to.niemozliwe Dobrze, 29.03.12, 15:14
        to mam propozycje. Wyobraz sobie, ze jestem twoim mezem.
        Sprobujmy hipotetycznej rozmowy.
        "Czego ode mnie oczekujesz?"
        • renkaforever Re: ps. witch ma racje 29.03.12, 21:28
          Mysle, ze zalozenie rodziny to nie seks party. Rodzina laczy sie z monogamicznoscia i odpowiedzialnoscia za siebie i za swoich najblizszych. To wymaga ogromnej energii, czasu i sil. To budowanie dobrej przyszlosci, bo kto chce zlej? To wymaga wspolpracy malzonkow i jej zasady trzeba ustalic. Wyglada na to, ze autorka nie pracuje zawodowo, bo wtedy pewnie nie mialaby czasu ani na seks ani na pisanie o swoich problemach na forum. W rodzinach gdzie kobieta nie pracuje , zajmuje sie ona mnostwem spraw, jak dopilnowanie terminow, rachunki, zalatwianie spraw itp itd. To jest PRACA , tyle ze inna. Ja tu w ogole nie wspomnialam o wychowaniu dziecka, ktore samo jest praca na pelny etat. Oczekiwanie od meza inicjatywy .. to jak spodziewanie sie ze ktos sie zmieni na nasz (czarodziejski) rozkaz, hehhe. To ty, kobieto musisz sie zmienic i jak czujesz sie odpowiedzialna za siebie i rodzine to nie interpretuj spraw z ktosiem emocjonalnie. Spojrz na to chlodno, bez emocji. Seks party mozna sobie zafundowac zawsze, to zalezy tylko od was, a kto jest inicjatorem, to niewazne, wazne, zeby sie dobrze bawic razem. Naprawde. I wazne zeby te emocje kontrolowac , bo party sie konczy i kazdy idzie w swoja strone, tzn do swoich obowiazkow. Ty tez. I musisz byc silna, dzielna i wygladac dobrze.
          • kalistera Re: ps. witch ma racje 29.03.12, 22:20
            Masz rację,że rodzina to nie seks party.Jednak to, co opisuje autorka mało przypomina małżeństwo.Z tego co pisze wynika,że mąż unika wszelkiego kontaktu z żoną.Nie ma między nimi nie tylko seksu,ale zwykłej bliskości.
            Nie wiem dlaczego tylko kobieta ma być odpowiedzialna Twoim zdaniem za rodzinę ? Czy męża ma siłą zaciągać do łóżka,jeśli on nie ma ochoty na seks i tak mu dobrze?
            Może oczywiście założyć sobie przymusowy celibat,wyrzec się ktosia, nie oczekiwać od męża niczego, starać się wyglądać dobrze tylko nie ręczę ,za tę kontrolę emocji.Normalną osobę trafi szlag dość szybko.Jakie ponadto wzorce to dziecko wyniesie z takiego domu ?
          • to.niemozliwe Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 04:18
            Renka, rodzina to seksparty tez. Przynajmniej dwuosobowe ;-).
            Ale nie w tym jedynie rzecz. Nie dostrzegacie - Ty, Witch i Kalistera, ze ten maz to sie przeniosl do matrixa? Ze on teraz jest Neo, rozwala potwory, zdobyl juz magiczny miecz i czarodziejska tarcze?
            Gostek chyba jest uzalezniony od gier. Faceci to maja w sobie nature psa, jak dostrzega zajaczka, to beda gonic, az "padna".
            Oczywiscie to metafora meskiej sklonnosci do uzaleznien od selektywnych bodzcow, kosztem znaczacego obnizenia innych aspektow funkcjonowania. Moze my mamy jakies mozgi bardziej podatne na uzaleznienia?
            • renkaforever Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 04:52
              Jak on gra, to moze by tak zaczac grac z nim i z dzieckiem. Sa takie gry dla calej rodziny. Wtedy nie byloby mowy o nudzie i jakichs ktosiach. Mogloby byc z tego kupe zabawy.
              • kalistera Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 08:34
                Może czegoś nie doczytałam,ale skąd wiecie,że on gra ?Nie mogę tego nigdzie znaleźć.
                • kalistera Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 08:42
                  Przepraszam,znalazłam.Przeoczyłam jedną wypowiedź Samiry.
                  Tak ,myślę Samiro,że utrafiłaś w sedno pisząc,że masz wrażenie,że masz dwoje dzieci.
                  Pozdrawiam serdecznie,
            • ps.witch Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 13:04
              Generalnie moje zdanie jest takie, ze nie mamy praktycznie zadnych danych. Nie wiemy jak oboje np. wygladaja, jakie maja charaktery, jakie sa powody ukryte, o ktorych ludzie nic nie mowia, jak sie do siebie zwracaja wciagu dnia i cala masa innych spraw.



              Poza tym zauwazylam jakies wyolbrzymianie znaczenia seksu w zwiazku, zwlaszcza w POLSCE! jakies takie programy w radiu typu "kochaj sie zdrowo..." czy cos kolo tego. Praktycznie aby miec zwiazek musisz byc gotowy na okraglo do tego seksu...
              KIEDY COS MUSISZ TO WTEDY TO COS WYSIADA...
          • yoma Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 15:24
            > Wyglada na to, ze autor
            > ka nie pracuje zawodowo, bo wtedy pewnie nie mialaby czasu ani na seks

            Tekst roku :D
            • kalistera Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 19:13
              Gdy czytam te wypowiedzi na forum, to nasuwa mi się nieodparty wniosek,że
              wszyscy Polacy i Polki znają się na psychologii, podobnie jak na medycynie i ekonomii.Nie wiem w jakim środowisku obraca się Witch,lecz ja nie widzę ,by Polska jakoś szczególnie wyróżniała się jeśli chodzi o stosunek do seksu. Jeśli, to raczej tak ,że jesteśmy bardzo zacofani na tle zachodnich krajów.
              A jeśli idzie o rolę kobiety w małżeństwie,to nadal dominuje stereotyp Matki-Polki, zgodnie z którym kobieta powinna złożyć siebie w ofierze na ołtarzu rodziny.Natomiast mężczyzna jest dość łatwo rozgrzeszany z braku wykonywania obowiązków małżeńskich.Takie matki później wymawiają dzieciom:"Życie dla Ciebie poświęciłam".
              Rozumiem ,że dla osób w pewnym wieku seks może nie mieć takiego znaczenia jak dla osób młodych, w wieku prokreacyjnym.
              Niemniej, sama Witch ,która deprecjonuje wyolbrzymianie seksu w Polsce ,jednocześnie pisze,że seks jest czymś całkowicie naturalnym.Ja dodam,że popęd seksualny jest skłonnością biologiczną i jako taka, jest uważana za jedną z najważniejszych przyczyn rozwoju nerwic.
              Małżeństwo jest instytucją,która ma służyć usankacjonowaniu jego zaspokajania.
              Witch pytała mnie jakie konsekwencje zdrowotne wg mnie powoduje brak seksu?
              Odpowiadam:
              Popęd seksualny jest jednym z najsilniejszych instyktów człowieka i tłumienie go jest wbrew naturze.
              Takie tłumienie ze względu na fałszywie rozumiane powinności moralne i ascetyczne może być źródłem poważnej nerwicy o licznych objawach, jak również zaburzeń pseudonerwicowych.
              Kobieta ,która została rozbudzona seksualnie,a która nie ma możliwości zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych może mieć syndrom,który seksuolodzy nazywają "Zespołem wdowy".Taka kobieta mówi sobie-"Obejdę się bez seksu" . Jednak prawda jest taka, że seks to jedna z głównych potrzeb człowieka. Jeśli nie zaspokajamy popędu płciowego, stajemy się jak tykająca bomba zegarowa. Kobiety, które miesiącami czy latami nie uprawiają seksu stają się nerwowe, rozdrażnione, agresywne. Ukojenia szukają w pracy albo używkach, np. w jedzeniu i alkoholu. I zwykle nie zdają sobie sprawy, że przyczyną ich podminowania jest brak spełnienia.
              Jeszcze innym objawem braku zaspokojenia seksualnego może być tzw."Zespół Kehrera" u podłoża, którego leży poczucie odrzucenia przez partnera.





              • ps.witch Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 19:59
                Gdy czytam te wypowiedzi na forum, to nasuwa mi się nieodparty wniosek,że
                wszyscy Polacy i Polki znają się na psychologii, podobnie jak na medycynie i ekonomii.Nie wiem w jakim środowisku obraca się Witch,lecz ja nie widzę ,by Polska jakoś szczególnie wyróżniała się jeśli chodzi o stosunek do seksu.

                ___________________________________

                Roznimy sie tym, ze kupujemy wszystko BEZREFLEKSYJNIE I BEZKRYTYCZNIE. Roznimy sie faktem ilosci rozowdow z bagatelnych powodow. Poza tym dosc znane i powszechne czytywane czasopismo amerykanskie jakies 3 lata temu pdalo niska jakos wychowania w domach polskich- dzieci. wszak ok 60% Polek i Polakow w zwiazkach malzenskich, przyznalo sie do utrzymywania kontaktow pozamalzenskich. Co jest duza liczba! Jak stwierdzilo pismo swiadczy o upadku moralnym polskiego spoleczenstwa i zlego wplywu na wychowanie dzieci.

                Bezkrytycznie piszesz tez na temat seksu, widocznie sens ten prawdziwy jest ci kompletnie obcy. To co piszesz to jakies kompletne nieporozumienie...Gdzie mieszasz do jednego wora wszytkie odlegle od seksu i nie zwiazane z brakiem seksu pojecia.

                Jestem rozczarowana twoimi tekstami kalistera....:=))) Zreszta nie tylko tymi, ktore zamieszczasz w tym watku. Ogolnie wiesz co gdzie brzeczy jednak braki profesjonalizmu i duza ignorancja w temacie psychologii jest mocno widoczna...

                Jezleli tematy teb bardzo cie interesuja polecam literature...obcojezyczna. To cie podszkoli.
                • kalistera Re: ps. witch ma racje 30.03.12, 20:09
                  Wiesz Witch ! Twoja opinia mnie ani ziębi,ani parzy !
                  Pozdrawiam !
                  • ps.witch Re: ps. witch ma racje 31.03.12, 15:09
                    kalistera napisała:

                    > Wiesz Witch ! Twoja opinia mnie ani ziębi,ani parzy !
                    > Pozdrawiam !

                    ____________________________
                    Ani ziebi cie, ani parzy, a jednak czytasz.
                    "Małżeństwo jest instytucją,która ma służyć usankacjonowaniu jego zaspokajania."

                    Znaczenie malzenstwa i sama forma malzenstwa, moze sie roznic w zaleznosci od osob jakie ten zwiazek tworza.Dla wiekszosci jest tak,ze ludzie chca zyc razem, zcementowac zwiazek, bo sie kochaja, zapewniajac zarowno bezpieczenstwo bytu dla siebie i dla swojego potomstwa. A seks w takich zwiazkach jest dopelnieniem i wyrazem milosci oraz faktorem ujawniajacym...stan, etap, czy problem ukryty w zwiazku...Chocby tyle w wielkim skrocie.

                    Seks w ukladzie malzenskim nie stanowi zadnego przymusu, nie jest tez na, litosc boska "usankcjonowany"...! Do tego stopnia ze w wielu krajach za zmuszanie zony, czy meza do odbywania stosunkow seksualnych, jest wyznaczona kara. Taka sama jak za gwalt. Roznorodnosc malzenstw jest tak wielka,ze m.in sa malzenstwa, ktore w ogole obywaja sie bez seksu i nie niszczy to tresci ich malzenstwa.

                    Jedyna religia, ktora w prymitywny sposob 'sankcjonuje' seks, jest Islam. Jest tam wymagany seks bezwzglednie od zony i zona nie ma prawa do odmowy.


                    "Witch pytała mnie jakie konsekwencje zdrowotne wg mnie powoduje brak seksu?
                    Odpowiadam:
                    Popęd seksualny jest jednym z najsilniejszych instyktów człowieka i tłumienie go jest wbrew naturze."


                    A gdzie ty ta bzdure wyczytalas?! Z jakis ksiazeczek z przelomu XVII stulecia? Przede wszystkim taki tok myslenia popada pod stare i zamierzchle juz dzis stereotypy.:=)
                    Jednym z najsilniejszych i podstawowych instynktow u czlowieka jest STALE instynkt zachowania swojego WLASNEGO zycia. Prokreacja i seks same w sobie, nie sa...nawet instynktami u czlowieka, a 'popedami', ktorymi mozna dowolnie kierowac. Ludzie nadal by mysleli podobnie jak ty, gdyby nie badania nad mozgiem, ktore to skutecznie te sterotypy rozbijaja...

                    Seks i potrzeby seksualne to nie to samo, co np. jedzenie picie i powietrze, jak powiadaja coponiektorzy niedoczytani w temacie, nawet, o zgrozo... seksuolodzy...


                    "Takie tłumienie ze względu na fałszywie rozumiane powinności moralne i ascetyczne może być źródłem poważnej nerwicy o licznych objawach, jak również zaburzeń pseudonerwicowych."

                    I tutaj cie mam ignorantko w psychologii.:=)Przede wszystkim nie ma takiego pojecia "pseudonerwica". Zaburzen psychicznych, nie mozna dostac z powodu braku kontaktow seksualnych!
                    To temat jak ocean duzy i gleboki. Faktem jest i udowodnionym naukowo, ze napewno zaburzen psychicznych - nie powoduje brak seksu, czy seksualna wstrzemiezliwosc.

                    Natomiast te zaburzenia, o ile sie ukazuja, to najczesciej w dosc mlodym wieku, pod wplywem silnego stresu i traum, poza tym ma tu duzy wplyw wychowanie, socialne kontakty oraz genobiologia, ktora ksztaltuje w duzym stopniu zachowanie i osobowsc, taki np "regulator humoru" jest dziedziczony wraz z genami.
                    Dzis sie nawet mowi o neuronach lustrzanych jako o tzw. spusciznie genetycznej.

                    Jezeli jakiejs kobiecie odbija z powodu braku seksu i 'wyzywa' swoja frustracje i agresje na czlonkach rodziny, to przyczyna tu nie jest brak seksu, a nieleczone zaburzenie psychiczne.Najczesciej, typu bordeline. Bo wlasnie w takich zaburzeniach trudno o emopatie, ktora hamuje takie zachowania....Albo inne czynniki np. przepracowanie-> przemeczenie-> w koncu zestresowanie.

                    Seks i placz->moga byc doskonalymi antystresorami, ktore doskonale hamuja i "maskuja" wszelkiej masci- zaburzenia, stresy, chocby przez sam fakt "oczyszczajacy" z napiec stresowych, ktore wioda do tego ze zaburzenie psychiczne jest bardziej odczuwalne zarowno dla osoby jak i jej otoczenia.

                    Seks, jest tez, w wielu przypadkach ->doskonala uzywka,wszak dziala na te same rejony mozgu, odpowiadajace za przyjemnosc, uczucie sytosci, zadowolenie, ktore granicza z innymi rejonami-> "amigdaly" odpowiadajaca za popedy, agresje, ale tez wczesno- dziecieca pamiec wydarzen-> takich traumatycznych, a ktore to zostaja w pamieci czlowieka juz do konca jego zycia.W momencie silnego pobudzenia przyjemnoscia, jaka jest sam seks w sobie, te obszary mozgu zostaja silnie pobudzone, co w jakis tam sensie balansuje ten rejon mozgu poprzez neuroprzekazniki serotoniny. I na jakis czas osoba odczuwa relax, radosc i spokoj. Itp. Na jakis czas, ale nie sa to stany pernamentne.

                    Nie mozna sie spelnic poprzez sam seks, Kalistera.Gdyby tak bylo to prace w bordelu bylyby oblegane przez kandydatki do tej profesjii prostytutki. A sam zawod zaszczytnym. A jednak tak nie jest.

                    W malzenstwie relacje tworza dwie osoby i jezeli nie funkcjonuja na tym planie, to problem lezy rowniez i u autorki watka. Moze zachowanie, wyglad, charakter- tej kobiety sa takie, ze maz ucieka w gry komputerowe, bo tam czuje sie pewniej? Moze to co robi, jest jego forma komunikacji i chce cos w ten sposob wyrazic? Moze kobieta ta jest: egoistyczna, dominujaca i werbalnie agresywna, a wtedy zachowanie meza jest jedyna racjonalna droga wyjscia z ukladu z taka kobieta. Choc "samobojcza" dla niego na dluzej i w koncu to on moze byc tym, ktory poswieca siebie dla ratowania rodziny, a nie ona. A w rezultacie ostatecznym jemu bardziej potrzebna jest pomoc, aby uwolnic sie z tego zwiazku.
                    • kalistera Re: ps. witch ma racje 01.04.12, 11:52
                      Ulżyłaś sobie ? To dobrze,bo mogłoby Ci zaszkodzić.
                      Co do merytorycznej zawartości Twojego wpisu,to wybacz,lecz nie będę z Tobą dyskutować.
                      Jedyne Twoje prawdziwe stwierdzenie ,to rzeczywiściwe instynkt zachowania życia jest podstawowym ludzkim instynktem.
                      • kalistera Re: komentarz 01.04.12, 20:32
                        Zmieniałam zdanie!
                        Kończę swoją działalność na forum i postanowiłam ustosunkować się do zarzutów ignorancji postawionych mi przez Witch.
                        Myślę,że dobrze byłoby przynajmniej znać znaczenie słów z którymi się polemizuje.
                        I tak słowo sankcjonować według słownika języka polskiego oznacza:zatwierdzać coś,dawać moc prawną,przyzwalać na coś urzędowo,aprobować. I w tym znaczeniu zostało użyte przeze mnie.Większość społeczeństwa aprobuje seks małżeński,a nie aprobuje pozamałżeńskiego.Nie aprobuje seksu pozamałżeńskiego również religia katolicka,a małżeński aprobuje.
                        Witch nazwała mnie ignorantką ponieważ użyłam terminu objawy pseudonerwicowe-termin ten jest stosowany na określenie objawów nerwicowych,które mogą wystąpić również u ludzi zdrowych,u których nie diagnozuje się nerwicy.

                        Słusznie Witch pisze,że instynkt zachowania życia jest podstawowym instynktem.
                        Obok niego, drugim takim podstawowym , jest instynkt reprodukcji czyli rozmnażania się.Do zaspokajania tego instynktu służy popęd seksualny,który jest wrodzony.
                        Represja tego popędu bywa często źródłem nerwic typu represyjnego.Również deprywacja tego popędu powoduje katastrofalne skutki dla zdrowia o których pisałam.

                        Ponieważ kończę swoją działalność, mogę teraz ujawnić ,że zupełnie inaczej, zasób mojej wiedzy, został oceniony przez panią doktor psychologii z SWPS,u której pisałam sześć lat temu pracę dyplomową, w ramach studiów podyplomowych.Oceniłą ją na celująco.
                        Ja nie czerpię swoich wiadomości z pogadanek radiowych i pisania na forum lecz z lat studiów i własnej, głębokiej psychoterapii,którą mam za sobą. Jestem specjalistą d/s komunikacji interpersonalnej,uczyłam się ponadto hipnozy i jestem Mistrzem NLP .
                        Jeśli chodzi o wagę seksu dla zdrowia; to nie wiem czy Witch zaliczy również do grona ignorantów pana profesora Lwa Starowicza,który pisze właśnie na ten temat i którego opinię przytaczam.
                        Zespół Kehera- opis przytaczam z wikipedii:
                        "Podstawą powstania zaburzeń jest brak zaspokojenia potrzeb seksualnych u kobiet z prawidłowym poziomem libido i do tej pory bez zaburzeń w sferze seksualnej. Do sytuacji, które mogą sprzyjać powstawaniu zespołu, należą:

                        różnice w temperamencie seksualnym partnerów
                        częsta nieobecność partnera
                        współżycie seksualne nie kończące się orgazmem
                        konflikty i zaburzenia więzi partnerskiej
                        zaburzenia seksualne u partnera (ograniczające lub uniemożliwiające prawidłowe współżycie seksualne)
                        Nawiązanie romansu przez kobietę i odbywanie prawidłowych stosunków płciowych z partnerem zastępczym nie powoduje ustąpienia objawów, gdyż u podłoża zaburzenia leży poczucie odrzucenia przez konkretnego partnera i zachowanie więzi emocjonalnej ze strony kobiety.

                        Objawy[edytuj]Rozwój zespołu charakteryzują dwie fazy. W pierwszej dochodzi do nadmiernego pobudzenia psychoruchowego i napięcia oraz rozdrażnienia. Druga faza to rozwój dolegliwości somatycznych[1]. Objawy dotyczą narządów miednicy mniejszej i można je zakwalifikować do pięciu grup[2][3]:

                        1.Bóle podbrzusza i bóle okolicy kości krzyżowej.
                        2.Żylaki naczyń miednicy małej, hemoroidy, żylaki warg sromowych i podudzi, poszerzenie naczyń więzadeł szerokich.
                        3.Świąd sromu i pochwy, upławy, przeczulica w obrębie miednicy małej.
                        4.Obrzęk i zgrubienie macicy, brak wydzieliny szyjkowej, zaburzenia miesiączkowania.
                        5.Pogrubienie i bolesność więzadeł krzyżowo-macicznych.
                        Leczenie[edytuj]Podstawą leczenia powinna być terapia partnerska i zmiana postawy partnera wobec współżycia seksualnego. W przypadku jej niepowodzenia zalecana jest metoda autostymulacji (autoerotyzmu). Jeśli pacjentka nie akceptuje masturbacji jako metody leczenia, wówczas można zaproponować farmakoterapię prowadzącą do obniżenia poziomu libido. W przypadku nawiązania nowego, satysfakcjonującego związku partnerskiego objawy zanikają samoistnie z upływem czasu."

                        • ps.witch Kalistera... 01.04.12, 23:07
                          Nie wiem kim byl ten kto dawal ci ten twoj dyplom w szkolce podyplomowej, ale sa szkoly, z ktorych by cie usunieto i to zaraz po pierwszym terminie.

                          Nie rozumiem specjalnie czemu unosisz sie ambicja i do tego odkrywasz karty. Nikt tu z toba nie gra w pokera. Moze zaakceptuj fakt, ze dane ktorymi dysponujesz sa przestrzale, kazde jedne jakiego bys nie uzyla argumentu, i swiadcza jedynie o braku aktualnej wiedzy. Tym bardziej staje sie to niebezpieczne, dla tych ktorym bedziesz doradzala...No coz ty nie ryzykujesz rozwaleniem domu, rodziny, wypaczeniem psychiki chlopcu.

                          Cos tak to narcystyczne ego ci skacze do glowy zbyt czesto, moze wroc z powrotem na terapie?

                          P.s.

                          Ja, ktora to pisze do ciebie, jestem z wyksztalcenia m.in Ph.D Clinical Psychologist, z UCLA (University of California, Los Angeles)z dyplomem z roku 1992...
                          • kalistera Re: Kalistera... 02.04.12, 01:12
                            MOja rada Witch; zacznij uprawiać seks,to przestanie Cię do takiej furii doprowadzać.Chyba znajdzie się w całej Kalifornii chociaż jeden chętny ?
                            Nie wiem czego się uczyłaś w tej Kalifornii,lecz wiem ,że o psychoterapii ,ani o wielu innych zagadnieniach nie masz najmniejszego pojęcia.
                            Jak to ktoś na tym forum pieszczotliwie Cię nazywał ? Zdaje mi się,że "głupiutka Witch"?
                            Całkiem trafnie !
                            • ps.witch Re: Kalistera... 02.04.12, 12:08
                              > MOja rada Witch; zacznij uprawiać seks,to przestanie Cię do takiej furii doprow
                              > adzać.Chyba znajdzie się w całej Kalifornii chociaż jeden chętny ?
                              > Nie wiem czego się uczyłaś w tej Kalifornii,lecz wiem ,że o psychoterapii ,ani
                              > o wielu innych zagadnieniach nie masz najmniejszego pojęcia.
                              > Jak to ktoś na tym forum pieszczotliwie Cię nazywał ? Zdaje mi się,że "głupiutk
                              > a Witch"?
                              > Całkiem trafnie !

                              ----
                              Nie pracuje juz jako psycholog kliniczny. Pracowalam przez wiele lat z dziecmi, na ktore wiekszosc ludzi rodem z ciemnogrodu regowala podobnie jak ty na mnie...:=)
                              Ja te dzieci, na ktore spoleczenstwo postawilo krzyzyk w ciagu paru TYGODNI wyprowadzalam na tzw. prosta. mam nadzieje, ze im to pozostalo po dzis dzien i zyja szczesliwe.

                              Nie mieszkam juz w Los Angeles, choc z mezem chcielibysmy tam moc wracac co jakis czas, wszak zima tu w Szwecji jest nudna....:=)

                              Tobie dla rozrywki, zycze abys wiecej czytala- literatury zagranicznej.
                              • kalistera Re: Kalistera... 02.04.12, 12:48
                                Tak bez złośliwości ;to ja Tobie Witch życzę,byś nie traktowała każdego odmiennego zdania jako wymierzonego przeciw Tobie i nie interpretowała opacznie czyichś wypowiedzi.
                                Ja Ciebie pierwsza nie zaczepiałam, nie atakowałam,lecz Ty mi ciągle jakieś błędy w myśleniu zarzucałaś ,aż otwarcie zarzuciłaś ignorancję.
                                Ja naprawdę zwykle wiem co piszę.Moją przewagą jest odbycie własnej , intensywnej i głębokiej terapii grupowej,która dała mi tyle wiedzy o ludzkich zachowaniach i motywach tych zachowań, jakiej nie jest w stanie dać żadna literatura, ani żaden podręcznik.Niemniej, staram się czytać również literaturę zagraniczną oraz literaturę wykraczającą poza dziedzinę psychologii ponieważ uważam,że życie wewnętrzne człowieka nie ogranicza się tylko do przeżyć psychicznych ale również jest u niego miejsce dla przeżyć duchowych i metafizycznych.
                                Wesołych Świąt Ci życzę !

                                • ps.witch Re: Kalistera... 02.04.12, 13:29
                                  Moją przewagą jest odbycie własnej , intensywnej i głębokiej terapii grupowej,która dała mi tyle wiedzy o ludzkich zachowaniach i motywach tych zachowań, jakiej nie jest w stanie dać żadna literatura, ani żaden podręcznik.Niemniej, staram się czytać również literaturę zagraniczną

                                  __________________________

                                  A za jaka przyczyna zostalas skierowana na terapie grupowa? I jaka metoda byla tej terapii? Kto ja prowadzil? Jak duza byla ta grupa? Ciekawam...:=)

                                  Z moich wlasnych obserwacji wiem, ze mitem jest wmawianie, iz dobry terapeuta to taki, ktory uporal sie z wlasnymi przezyciami, problemami, bo taki wie jak to wyglada z bliska...itepe.

                                  Prawda jest taka ze najlepsi terapeuci to tacy, ktorzy mieli szczesliwe dziecinstwo i zycie bez wiekszych problemow, w domu stabilnym, o zdrowych fundamentach i pelnym milosci oraz szacunku.

                                  Literatura w psychologii moze bardzo duzo, wszak to zrodlo wiedzy aktualnej+ praktyka.
                                  • kalistera Re: Kalistera... 02.04.12, 14:50
                                    Psychoterapia była prowadzona metodą analityczną,lecz były stosowane również takie metody jak ;psychodrama,trening interpersonalnej wrażliwości(sensitivity training groups) i psychogimnastyka .Przez okres trwania terapii poznałam grupę ponad piećdziesięciu osób i to tak, od podszewki, na wylot.Zespół terapeutów liczył 7 osób.
                                    Nie będę znowu wchodzić w dyskusję,który terapeuta jest lepszy.Myślę,że taki,który ma bardzo duże zdolności empatyczne, wyostrzony intelekt,wiedzę,doświadczenie i dużą samoświadomość.Ja miałam to szczęście,że na takich trafiłam.
                                    Wymogiem pracy terapeutycznej jest odbycie własnej psychoterapii.Psychoterapeuta nie może swoich problemów projektować na pacjenta.
                                    • ps.witch Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 15:48
                                      Nie będę znowu wchodzić w dyskusję,który terapeuta jest lepszy.Myślę,że taki,który ma bardzo duże zdolności empatyczne, wyostrzony intelekt,wiedzę,doświadczenie i dużą samoświadomość.Ja miałam to szczęście,że na takich trafiłam.

                                      _____________________
                                      A dlaczego az tylu? Nigdy nie zaszlas do glowy o zapytanie sie siebie, czy ty sama potrzebujesz, az tylu terapeutow?...:=) I wszyscy okazli sie byc dobrzy? Ech, tam cos tu nie tak...

                                      Terapia grupowa metoda analityczna, z okolo 50 osobowa grupa?
                                      I poznalas ich wszystkich od...podszewki? A czy dalo ci to szanse i czas na poznanie siebie od podszewki?
                                      Poznac taka grupe liczaca 50 osob od podszewki, jest raczej trudne, w normalnej sytuacji terapii grupowej, gdzie sa najczesciej to 2 spotkania w tygodniu po 90 min.A grupa liczy max 10 osob. Przynajmniej powinna.

                                      Lecz nie jest to trudne dla osob w np. sytuacjach, gdzie musza sie o siebie ocierac przez caly dzien. Np. terapie wiezienne, czy w duzych szpitalach psychiatrycznych. Mozliwosc taka istnieje rowniez w otwartym leczeniu psychiatrycznym, gdzie szpital liczy sie z kosztami fiansowania takich terapii-> organizuje wtedy takie 'molochy' terapeutyczne, dla ogromnej ilosci osob. Ale nie pelni to swojej funkcji poznawczo terapeutycznej.

                                      Wymogiem pracy terapeutycznej jest odbycie własnej psychoterapii.Psychoterapeut
                                      > a nie może swoich problemów projektować na pacjenta.


                                      Odbycie wlasnej terapii w takich okolicznosciach jest-> poznawcze dla przyszlej techniki pracy, ktora ma sie z indywidualizowac i dopracowac. Wszak na psychologie ida rowniez i osoby bez szczegolnych problemow ze soba, wiec niby co takiego negatywnego maja projektowac na przyszlych klientow...:=)
                                      • kalistera Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 16:19
                                        Znowu się zaczynasz czepiać.Nie napisałam,że grupa była 50 osobowa.Tyle osób się przewinęło podczas terapii,a grupa była 20 osobowa.Napisałam,że terapia była intensywna.Nie dwa razy w tygodni,lecz codziennie.Jedne osoby koczyły terapię,a przychodziły w ich miejsce nowe.
                                        Wiesz, taki sposób prowadzenia korespondencji jak Twój, powoduje ,że człowiek zaczyna się czuć jak jakiś głupek,który nic nie wie i o niczym nie ma pojęcia.
                                        Skończmy to więc to raz na zawsze.Nie mam więcej ochoty z Tobą dyskutować.
                                        • ps.witch Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 17:21
                                          kalistera napisała:

                                          > Znowu się zaczynasz czepiać.Nie napisałam,że grupa była 50 osobowa.Tyle osób si
                                          > ę przewinęło podczas terapii,a grupa była 20 osobowa.Napisałam,że terapia była
                                          > intensywna.Nie dwa razy w tygodni,lecz codziennie.Jedne osoby koczyły terapię,a
                                          > przychodziły w ich miejsce nowe.
                                          > Wiesz, taki sposób prowadzenia korespondencji jak Twój, powoduje ,że człowiek z
                                          > aczyna się czuć jak jakiś głupek,który nic nie wie i o niczym nie ma pojęcia.
                                          > Skończmy to więc to raz na zawsze.Nie mam więcej ochoty z Tobą dyskutować.
                                          ------------------------

                                          Ja sie nie czepiam, choc po twoich dosc ostrych wpisach mam niejako prawo do tego, aby poczuc sie conajmniej urazona.

                                          Nie martw sie, pisac do ciebie tez nie wiem po co mialabym to robic.:=) Nie cieszy mnie sprawianie innym przykrosci. Piszac jednak w taki nie inny sposob, chcialam ci pokazac cos, co tak latwo umyka twojej uwadze.

                                          Pracujac jako terapueta pracuje sie dla innych. To inni sa glownym celem pracy. I zdaza sie czesto, jak w wielu pracach i zawodach, ze klient przychodzi i narzeka na usluge-> od terapeuty. Np. ze porada jest durna i glupia, ze on czuje, ze progresu nie ma, a tyle juz chodzi i tyle wybulil za ta terapie...

                                          Bo to tak podobnie jest jak w kazdej innej pracy, ze klienci narzekaja czesciej niz chwala.
                                          I co wtedy zrobisz Kalistera?
                                          Wyzwiesz klienta, tak jak mnie od glupich, itp? Zaprzeczysz temu co ju raz powiedzialas i napisalas w tzw 'zywe oczy' wyprzesz sie? Przekrecisz fakty? Czy ostentacyjnie zapytasz...Czy jest ci juz lepiej?
                                          • kalistera Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 17:37
                                            Wkurzyłam się jak diabli!
                                            Ogromnie nie lubię,gdy ja piszę coś w dobrej wierze,a ktoś podważa moje słowa i traktuje mnie jak głupka.
                                            Nie wiem Witch czy to,że wyjechałaś na zachód tak zmieniło Twoja perspektywę,że nas wszystkich w Polsce uważasz za zacofanych głupków ,którzy nie potrafią niczego ocenić prawidłowo ?
                                            Jestem wkurzona,bo tak się własnie czuję w korespondencji z Tobą .
                                            Otóż by uspokoić Twoje obawy o razultaty mojej psychoterapii oświadczam Ci ,że dała bardzo dobre rezultaty,podobnie zresztą jak większości ludzi,którzy w tym czasie ją odbywali.Nawet fizyczny wygląd pacjentów ulegał zmianom.
                                            Był to ośrodek otwarty,lecz prowadzący psychoterapię w warunkach stacjonarnych.Ośrodek prowadził i prowadzi również działalność szkoleniową i przewinęła się przez niego duża liczba polskich psychoterapeutów. Sami zaś terapeuci ośrodka szkolili się w Heidelbergu oraz u niemieckich i angielskich analityków grupowych.
                                            Uważam,że niektórzy z nich, to specjaliści światowej klasy.
                                            • ps.witch Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 18:04
                                              Tak. Polskich terapeutow uwaza sie za w pewnych normach zacofanych, niedouczonych. Nikt nie slyszal tu, czy gdzie indziej praktycznie zadnego polskiego nazwiska. Nie pisze to jako nagane. A wrecz odwrotnie jako pole do popisu i do zrobienia przewrotu w sprawie...

                                              Czy sie uda, to juz inna sprawa...

                                              Inna sprawa to te twoje wkurzanie sie, zaprzeczanie i agresja, niegodna miana terapeuty....:=))))
                                              • kalistera Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 18:59
                                                Ja na pacjentów się nie wkurzam.Natomiast akceptuję agresję i nie pozwolę sobie nikomu z forum poprawiać samopoczucia moim kosztem.
                                                Ponadto chciałam Ci przypomnieć,że to nie terapia,a swobodna ,anonimowa dyskusja na forum.
                                                Zwróciłam Ci uwagę co mnie wkurzyło i co ? Usłyszałam przepraszam ? Nie, to moja wina bo jestem agresywna.Pewnie,że bywam agresywna a dlaczego nie ? Czy tylko Ty masz na to monopol ? Zdajesz w ogóle sobie sprawę ze swojej agresywności ?
                                                • ps.witch Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 22:38
                                                  Przede wszystkim nikt tutaj twoim kosztem nie poprawia sobie samopoczucia. A moje pisanie do ciebie jak dotad przebiegalo ogromnie poprawnie i bez najmniejszej krztyny agresywnosci z mojej strony.
                                                  Natomiast ja od ciebie jedynie dowiedzialam sie, ze jestem glupia, powinnam polubic seks aby zmienic opinie i zrozumiec jak to jest i dlaczego, poza tym agresywna jestem i nie zdaje sobie z tego sprawy, tak?

                                                  I to wszystko pisze pod moim adresem, ktos kto powiada o sobie, ze jest terapeuta i z ludzmi pracuje.
                                                  Psychologie mozna studiowac, terapeuta tez mozna byc, jednak do pracy z ludzmi wyjatkowo sie nie nadajesz.
                                                  Raz ze twoj prog stresu, jest bardzo niski, a dwa nie laczysz faktow i brak ci wieloletnich podstaw w psychologii, tak koniecznych do podejmowania wlasciwych decyzji i wyciagania logicznych wnioskow z sytuacji jakie ma sie przed soba, a zycie rzuca pod nogi. Jednym slowem brak talentu....

                                                  Uwazam ogolnie ze ludzie z problemami psychicznymi powinni sie sami zajac leczeniem siebie i swojej zaburzonej psychiki, a nie mieszac innym ludziom w ich zyciu i sprowadzac innych do swojego niskiego poziomu.

                                                  I jeszcze jedno, zawsze nawet bedac w szpitalu, u psychologa jestes tylko jego klientem. Zapamietaj to sobie.
                                                  _________________________

                                                  Uwaga: Ascendent w Skorpionie!
                                                  • kalistera Re: Siedmiu terapeutow.... 02.04.12, 23:30
                                                    No comment !
                                                  • ps.witch Re: Siedmiu terapeutow.... 03.04.12, 00:50
                                                    _____________
                                                    kalistera napisała:

                                                    > No comment !
                                                    ____________________________________
                                                    Ale ja jescze doloze ci komentarza. Spod jakiego nicka bys nie pisala wczesniej, czy pozniej wylazi-> zimna, bezuczuciowa, narcystyczna, ta sama 'duza' dziewusia, co kiedys przed kilku laty. Podobnie jak w tym watku na tyle emocjonalnie ograniczona, ze zdaje sie nie widziec do jakiej tragedii ludzi swoimi bezmyslnymi uwagami moze doprowadzic.

                                                    Piszesz bez poczucia odpowiedzialnosci za losy malego dziecka, wszak matka widac nie lepsza, to i ty piszac takie komentarze dodajesz do tragedii, jaka za twoim posrednim udzialem moze sie tym ludziom przytrafic.

                                                    Wszak pewnie sama jestes wychowana bez normalnego domu, bez kochajacego ojca, bez przykladnych rodzicow, ktorzy sie wzajemnie kochaja i szanuja, nie jestes wtedy w stanie pojac czym jest utrata domu rodzinnego, rodzicow u tak malego dziecka, i co to moze oznaczac dla jego psychiki i calej przyszlosci.
                                                    Tak jak daltoniste nie nauczysz widziec kolorow, tak ty sama nie wiesz czym jest dom i rodzina. Bo tego nigdy nie mialas dlatego nie ma to dla ciebie wartosci.



                                                  • kalistera Re: Siedmiu terapeutow.... 03.04.12, 01:00
                                                    Piranio ! To są Tylko Twoje projekcje !!!
    • kalistera Re: Małżeństwo na "siłę" 30.03.12, 09:24
      Gdy tak czytałam niektóre rady pod adresem Samiry,to przypomniał mi się pewien kawał.
      Pacjent dość schorowany przychodzi do lekarza.Lekarz zalecił mu zdrowy tryb życia:wegetariańskie odżywianie,absolutny zakaz picia alkoholu,palenia i uprawiania seksu.
      Pacjent skrupulatnie zastosował się do zaleceń lekarza;przestał uprawiać seks,odżywiał się głownie kiełkami i inna zieleniną,alkoholu i papierosów nie brał do ust i tak żył sobie bardzo szczęśliwy do czasu,
      aż...... popełnił samobójstwo!
    • 1xprzepraszam Re: Małżeństwo na "siłę" 30.03.12, 09:31
      Przeczytałem treśc komentarzy. Prawie wszsytkie uwagi poszerzają spektrum decyzji -przetrzeń barw. Istotne jest ułozenie hierachi ważności.
      Dokładam się do watku, poniewaz wypisz wymaluj mam prawie identyczne relacje z żoną.
      Tylko syn ma 25 lat.
      Rozpad zaczął się tak w wieku syna ok. 5 lat. Niestety, wpadlem w przewlekła chorobę,
      moze na skutek stresu w parcy i braku wsparcia. Nikt mnie nie wspierał. Kobiety, które spotykałem były otwarte na faceta z kasą i bez problemów aby wydawac zarobione
      przeze mnie pieniądze albo strzelic układzik na boku. Pracowalem ale na poszukiwanie partnerki życiowej nie starczyło czasu i siły.
      Teraz o dziecku, moim : syn jest rozdarty emocjonalnie przez matke racjonalnie przeze mnie
      Teraz hierarchia i moze banały..
      - najważniejsze jest dobro dziecka a więc czy dziecko zaakceptuje Twojego partnera
      i stosunek partnera do Twojego dziecko, co moze sie wywrócic jak zdecydujecie sie na kolejne dziecko
      - najwazniejsze jest Twoje dobro, bo mając rozumnego partnera łatwiej przebrniesz przez trudy zycia
      - teraz o meblach, zdarza się ,ze stoja w mieszkanieu (mażeństwie jako mąż i żona)
      i zagracają swa bezuzytecznoscią. dlaczego ten mebel tam stoi - bo nazwa się mąz
      i stoi dla dobra dziecka.
      - zakladam, ze dwa konie ciągną wóz, oba musza rozumieć co ciagną i byc połaczone nie tyle węzlem małzeńskim, co zrozumieniem i dobrem dziecka.
      Seks jest sztuka komunikacji i jak powiedział kiedyś L.Wisniewski autor w "samotności w sieci"
      w wywiadzie dla Gali, seks to 10% komuniakcji w związku ale może decydowac o pozostałych 90%.

    • ps.witch A dla mnie to co czytam... 30.03.12, 13:42
      w niektorych tu watkach to...TRAGEDIA. Nie majaca sobie rownej.

      To jakas koszmarna pomylka, jakis niezdrowy powrot do czasow ciemnogrodu intelektualnego i emocjonalnego. Cos na wzor starozytnego Egiptu gdzie np. bogiem byl taki kot, czy jakies inne zwierze, ktoremu znoszono pomniki i ofiary oraz ...modlitwy...Dzis takim obiektem niezwyklej waznosci stal sie seks na ofiarze bozka Marketingowego i boginii Mamony.

      Tym seksem molestuje sie juz nie tylko male dzieci, ktore ogladaja TV, czy tabloidy, reklamy na miastach itp. molestuje sie i zrownuje z kompletnym "zerem" wszystkich, ktorzy mysla inaczej na temat owej seksualnosci...i tego czym jest dla nich seks.Wszystkich nas odarto z naszej intymnosci.
      Wystarczy otworzyc jakakolwiek sronice, a wyskoczy cala masa reklam na temat srodkow wydluzajacyh np. orgazm, albo robiacym cie kims co twoje cialo raczej by cie bez tych uzywek nie zrobilo. Ubiera sie ludzi w owa sztuczna seskulanosc jak Chinczykow w szare mundurki.
      Sprobuj tylko wystawic swoja glowe z tego szeregu, to oznacza ze z toba jest cos nie tak.

      A seks jest tym czym seks byl, od zarania ludzkosci, czyms bardzo naturalnym. Zgranym i zharmonizowanym z mozliwosciami psychiki i ciala. Samo esenscjum psychiki i ciala razem.
      Ktorej nie da sie rozdzielic. Wszak nikt o zdrowych zmyslach nie gwalci swojego ciala, a robi to oglupiony maly czlowieczek, ktoremu brak wlasnego rozumu na tyle silnego i stabilnego aby zrewidowc te oglpiajace marketingowe slogany polaczyc w jedna calosc i wsunac wlasne wbnioski...

      Jezeli ludzie nie wezma sie w garsc i nie zaczna uzywac swoich glow lepiej, to widze czarna przyszlosc przed ludzkoscia a przede wszystkim przed tymi co za owa glupote poniosa koszta w nastepnych latach i wiekach...czyli obecnie tych malych dzieci. Pozbawionych normalnych domow i rodzin z powodu rozwodu rodzicow, czy rozpadu rodzin oczywiscie z powodu wszech waznego seksu.

      Ja autorce watka radze aby skorzystala razem z mezem z pomocy dobrego i madrego terapeuty.

      • 1xprzepraszam Re: A w których wątkach bo jestem poważnie 30.03.12, 19:14
        ps.witch napisała:
        > w niektorych tu watkach to...TRAGEDIA. Nie majaca sobie rownej.
        ZANIEPOKOJONY...
        Dobrze byłoby wytłumaczyć w przyblizeniu

        kto tu jest z ciemnogrodu ::))
        > To jakas koszmarna pomylka, jakis niezdrowy powrot do czasow ciemnogrodu intele
        > ktualnego i emocjonalnego. Cos na wzor starozytnego Egiptu gdzie np. bogiem byl
        > taki kot, czy jakies inne zwierze, ktoremu znoszono pomniki i ofiary oraz ...m
        > odlitwy...Dzis takim obiektem niezwyklej waznosci stal sie seks na ofiarze bozk
        > a Marketingowego i boginii Mamony.
        >
        Z jednej strony, chcac nie chcac uogólniam na podstawie jednostkowego przypadku
        pisząc o sobie, z drugiej strony mam 2- 3 znajomych płci kobiecej:), ktore mowią to
        b.podobie do samiry 16.
        A ile nie mówi...??
        Sex jest jednym z "klejow" emocjonalnych, jest to zaspokajanie potrzeb stricte powiedzmy atawistycznych + czułości , zrozumienia i obecności tzw bliskiej osoby.
        To powyzej to umownie komplet.
        Usuńmy z tego sex lub zrozumienie...

        >
        • 1xprzepraszam Re: cd w których wątkach bo jestem poważnie 30.03.12, 19:17
          Tym seksem molestuje sie juz nie tylko male dzieci, ktore ogladaja TV, czy tabl
          > oidy, reklamy na miastach itp. molestuje sie i zrownuje z kompletnym "zerem" ws
          > zystkich, ktorzy mysla inaczej na temat owej seksualnosci...i tego czym jest dl
          > a nich seks.Wszystkich nas odarto z naszej intymnosci.
          > Wystarczy otworzyc jakakolwiek sronice, a wyskoczy cala masa reklam na temat sr
          > odkow wydluzajacyh np. orgazm, albo robiacym cie kims co twoje cialo raczej by
          > cie bez tych uzywek nie zrobilo. Ubiera sie ludzi w owa sztuczna seskulanosc ja
          > k Chinczykow w szare mundurki.
          Na National Geografic, Discovery, Planet nie ma tego chyba, czyzbym nie dowidział...:))
          Kurcze otwieram Allegro, Wiki, bo szukałem dzis nazwy wodospadów w Górach Stołowych
          I nic..
          Fakt mam caly folder skrótow do stron pornograficznych, chyba 1/2 roku nie ogladalem..:))
          Jeszcze pamiętam..-:)

          > Sprobuj tylko wystawic swoja glowe z tego szeregu, to oznacza ze z toba jest
          > cos nie tak.
          Chyba tak -:) ale nie wiem czy ja wystawiam -:)
          > A seks jest tym czym seks byl, od zarania ludzkosci, czyms bardzo naturalnym. Z
          > granym i zharmonizowanym z mozliwosciami psychiki i ciala. Samo esenscjum psych
          > iki i ciala razem.
          > Ktorej nie da sie rozdzielic. Wszak nikt o zdrowych zmyslach nie gwalci swojego
          > ciala, a robi to oglupiony maly czlowieczek, ktoremu brak wlasnego rozumu na t
          > yle silnego i stabilnego aby zrewidowc te oglpiajace marketingowe slogany polac
          > zyc w jedna calosc i wsunac wlasne wbnioski...
          >
          > Jezeli ludzie nie wezma sie w garsc i nie zaczna uzywac swoich glow lepiej, t
          > o widze czarna przyszlosc przed ludzkoscia a przede wszystkim przed tymi co za
          > owa glupote poniosa koszta w nastepnych latach i wiekach...czyli obecnie tych
          > malych dzieci. Pozbawionych normalnych domow i rodzin z powodu rozwodu rodzicow
          > , czy rozpadu rodzin oczywiscie z powodu wszech waznego seksu.
          >
          > Ja autorce watka radze aby skorzystala razem z mezem z pomocy dobrego i madrego
          > terapeuty.
          No, to trzeba minimum od 3 do powiedzmy 10...
          Terapeuci powinni się przyznac do blędów życiowych oraz do swoich relacji w rodzinie
          oraz przedstawić CV , przynajmniej z paru poprzednich zakładów pracy
          orzz świadectwo moralności
          Zakladam,ze powinni miec przynajmniej 10 lat doswiadczenia

    • ps.witch Audycja radiowa..Zostaw wiadomosc... 30.03.12, 14:37
      zostawwiadomosc.pl/index.php?page=sluchaczownia&p=6
      podkast: "Jak nasza milosc wybawic z martwicy."

      Warto posluchac...
      • renkaforever Re: umiar we wszystkim 30.03.12, 20:42
        Zeby zyc interesujaco, trzeba na to zapracowac. Jak sie ktos nudzi, to powinien rozejrzec sie za jakas pasja , swoja oczywiscie i sprobowac ja rozwijac. Jezeli ta pasja, to jest seks, to trzeba opracowac taki scenariusz , zeby ten bierny aktor , maz, tez mial troche uciechy z tego seksualnego spektaklu.
        To naprawde niewazne kto jest inicjatorem, wazne jest uczestnictwo w misterium milosci malzenskiej, ktore naprawde moze byc BOSKIE. Jesli on chce byc zaproszony...bo nie ma juz sily po calym dniu stresujacej i ciezkiej pracy.. to trzeba go zaprosic. I nic nie mozna forsowac na sile, potrzebny jest takt i umiar. Wszystko dla milosci i przyjemnosci. Wiem, co mowie, ja swojego meza znam ponad 40 lat, wyczuwamy sie na odleglosc i mimo, ze juz jestesmy starzy oboje :), to zakonserwoani ta miloscia niezle. Seks malzenski to najpiekniejsza forma wyrazenia milosci. I trzeba sie tego uczyc ciagle i ciagle
        poprawiac swoje bledy, zeby dogadzac swojemu partnerowi, czy partnerce. Bo ta forma komunikacji , tak bardzo intymna i precyzyjna jest podstawa porozumienia sie kobiety i mezczyzny. Jak nie ma seksu, to nic nie mozemy powiedziec o partnerze. Wszystko jest przeklamaniem. Seks jest prawdziwy.
    • 1xprzepraszam Re: sorry, ze podsumuje:), to.niemożliwe:) 03.04.12, 12:46
      Otóz samira16 moze byc lekko skołowana. Obie Panie (jak sadzę dyplomowane)
      wytoczyły niezłe armaty argumentów .
      Wg mnie Kalistra jest b.autentyczna z tym seksem i po jej stronie jakby jest renkaforever .
      Seks jest prawdziwy... To jest słuszny argument.
      ps.witch zaniechała seksu..
      Nie wiem czy ma juz 50-tkę, bo kobietom po..zdarzaja się takie przygody z młodszymi ...-:)
      Po czym świat wywraca sie do góry nogami..
      Znam taka jedną.. Ale na wszelki wypadek jestem starszy od niej :)
      No nie wiem czy ja namówię:) do ekspresji na forum..
      • kalistera Re: sorry, ze podsumuje:), to.niemożliwe:) 05.04.12, 14:14
        Nie zgadzam się z Twoim podsumowaniem.
        Ja nie zaproponowałam Samirze żadnego rozwiązania.
        Napisałam tylko,że jeśli potrafi zaakceptować małżeństwo jakie ma,to powinna w nim zostać i ewentualnie próbować je naprawiać ,poddając się wraz z mężem terapii małżeńskiej.
        Natomiast ,jeśli nie jest w stanie tego zaakceptować ,to lepiej zrobi odchodząc z tego małżeństwa,bo uważam,że tak będzie dla wszystkich lepiej.Także dla dziecka!
        Przedstawiłam także konsekwencje pozostawania przez dłuższy czas w takim małżeństwie, wbrew sobie,jakie ma obecnie.
        Ja nie uważam,bym miała prawo dyktować Samirze; ani co powinna robić,ani co powinna czuć.Co ona czuje, to sama wie najlepiej,a co powinna zrobić to wierzę ,że dokona wyboru,który uzna za właściwy.
        Takie postawienie sprawy , spowodowało,że moja adwersarczyni zarzuciła mi ignorancję i zacofanie .Następnie postarała się zdyskredytować najlepszą polską uczelnię psychologiczną,którą wymieniłam (SWPS) i wszystkich polskich terapeutów.Na co ja odpowiedziałam jej agresywnie i złośliwie i zapytałam ją; czy zdaje sobie sprawę z własnej agresji?
        Okazało,że moja adwersaczyni uważa,że zachowywała się wobec mnie całkiem poprawnie.
        Ja byłam w Szwecji i nie spotkałam się tam z takimi standardami ,by takie zachowania uchodziły tam za poprawne,wobec tego przestałam komentować odpowiedzi adwersarczyni.
        Spowodowało to jeszcze większą jej furię i zostało ocenione moje dzieciństwo,moje pochodzenie i rodzina,mój charakter oraz moja przydatność do zawodu terapeuty.Wszystko wypadło negatywnie.
        Nie wiem czy na podstawie tych kilku postów adwersarczyni ustaliła również mój kolor oczu i moje linie papilarne ?Jeśli tak, to moje gratulacje !
        Natomiast moją przydatność do zawodu mogą oceniać klienci i ewentualnie supervisor.
        Potrafię doskonale panować nad swoimi emocjami.Jeśli w kilku wypadkach na tym forum zachowałam się agresywnie, to uczyniłam to całkiem świadomie, w takim celu,by pokazać drugiej stronie, jak to jest miłe, gdy ktoś zamiast wyrażać swój pogląd w dyskusji, stara się zdyskredytować adwersarza.
        Czynią tak, z reguły osoby,które nie akceptują swojej agresywności i projektują ją na innych.
        Stłumiona agresja jest wtedy poza kontrolą intelektu i swobodnie sobie buzuje w takich osobach,znajdując świetne ujście na takich forach jak to tutejsze!

        Pozdrawiam wszystkich serdecznie.(Również moją adwersarczynię) i
        życzę wszystkim Zdrowych,Wesołych i Pełnych Nadziei Świat Wielkanocnych.


        • 1xprzepraszam Re: sorry, ze podsumuje:), to.niemożliwe:) 05.04.12, 16:06
          eeee
          kalistera napisała:
          > Nie zgadzam się z Twoim podsumowaniem.
          Moje podsumowanie jest po Twojej stronie ! Wyglądasz:) na bardziej obiektywną.
          Ale jest z :)
          > Ja nie zaproponowałam Samirze żadnego rozwiązania.
          > Napisałam tylko,że jeśli potrafi zaakceptować małżeństwo jakie ma,to powinna w
          > nim zostać i ewentualnie próbować je naprawiać ,poddając się wraz z mężem terap
          > ii małżeńskiej.
          > Natomiast ,jeśli nie jest w stanie tego zaakceptować ,to lepiej zrobi odchodzą
          > c z tego małżeństwa,bo uważam,że tak będzie dla wszystkich (...)
          > Przedstawiłam także konsekwencje pozostawania przez dłuższy czas w takim małżeń
          > stwie, wbrew sobie,jakie ma obecnie.
          > Ja nie uważam,bym miała prawo dyktować Samirze; ani co powinna robić,ani co
          > powinna czuć.Co ona czuje, to sama wie najlepiej,a co powinna zrobić to wierzę
          > ,że dokona wyboru,który uzna za właściwy.

          Nie ma żądnych podtekstów w mojej opinii:) aby tak wyyyyciągać temat.

          > Takie postawienie sprawy , spowodowało,że moja adwersarczyni zarzuciła mi ignor
          > ancję i zacofanie .Następnie postarała się zdyskredytować najlepszą polską ucze
          > lnię psychologiczną,którą wymieniłam (SWPS) i wszystkich polskich terapeutów.Na
          > co ja odpowiedziałam jej agresywnie i złośliwie i zapytałam ją; czy zdaje sobi
          > e sprawę z własnej agresji?
          > Okazało,że moja adwersaczyni uważa,że zachowywała się wobec mnie całkiem pop
          > rawnie
          .
          Stad poniekąd:) wygladałaś na bardziej obiektywną w tej wymianie opinii
          (...)
          > Ja byłam w Szwecji i nie spotkałam się tam z takimi standardami ,by takie zacho
          > wania uchodziły tam za poprawne,wobec tego przestałam komentować odpowiedzi
          > adwersarczyni.
          .Wszystko wypadło negatywnie.
          > Nie wiem czy na podstawie tych kilku postów adwersarczyni ustaliła również mój
          > kolor oczu i moje linie papilarne ?Jeśli tak, to moje gratulacje !
          > Natomiast moją przydatność do zawodu mogą oceniać klienci i ewentualnie supervi
          > sor.
          YES, YES, YES
          > Potrafię doskonale panować nad swoimi emocjami.Jeśli w kilku wypadkach na tym f
          > orum zachowałam się agresywnie, to uczyniłam to całkiem świadomie, w takim cel
          (...)
          > Stłumiona agresja jest wtedy poza kontrolą intelektu i swobodnie sobie buzuje w
          > takich osobach,znajdując świetne ujście na takich forach jak to tutejsze!
          Cały ten tekst, jest odreagowaniem starcia profesjonalistów....
          I mimo zakresu wiedzy i doświadczenia, dałaś sie właściwie wyprowdzic z równowagi
          przez ps.witch, która ja bym nawet troche wypunktował..
          Ale to nic by nie dalo Samirze16.
          Ja w pewnym sensie daję Ci poparcie, jako forma podsumowania !:)
          • kalistera Re: sorry, ze podsumuje:), to.niemożliwe:) 05.04.12, 16:52
            Ja wiem Mój Drogi,że udzielasz mi poparcia,tylko nie chciałam by przypisywano mi rzeczy,których nie napisałam.
            W odpowiedzi na agresję Witch mogłam równie dobrze inaczej zareagować.
            Mnie nie sprawia to kłopotu.
            Wiem,że może to być źle odbierane,ale celowo używam agresji do osób agresywnych.
            Nie mam tutaj innego narzędzia,by im uzmysłowić ich zachowanie.
            Cały ten tekst jest skierowany nie tyle do Ciebie,lecz do pokazania jak nieuświadomione emocje potrafią rządzić zachowaniem człowieka. Witch jest w gruncie rzeczy dobrą kobietą,która jako swój zawód wybrała opiekę nad dziećmi niepełnosprawnymi i chwała jej za to.
            Pozdrawiam,
            • ela.elna O rety! 05.04.12, 21:57
              Oj, jak cie skrzywdzili na tym forum adwersiarze, jak ich okreslasz laskawie!
              Jezeli ktos jest tak gleboko zaburzony ze nie dorosl do rozmow to kazda najmniejsza uwage bedzie odbieral jako agresje pod swoim adresem. Moze zanim zaczniesz przypisywac innym agresje zajmij sie swoja agresja i prostactwem, bo az zatyka czytajac ciebie i twoje wpisy.
              • kalistera Re: O rety! 05.04.12, 22:23
                Ja nikogo pierwsza nie atakuję,lecz potrafię równie prostacko odpowiedzieć na prostackie ataki.
            • ps.witch Podsumowanie... 05.04.12, 22:44
              Tak udziela ci ten "twoj Drogi bobek" wsparcia tak dlugo jak ty podzielasz jego obyczajowa pustke.

              To twoj problem kalistera, jak ty odbierasz wpisy innych. :=)))Ty sama odpowiadasz za swoje uczucia, jakie masz wtedy, gdy ktos stawia ci kontra i skutecznie probuje z toba argumetowac.
              A poniewaz brak ci logicznej sensownej i umiejetnej argumentacji, ktora wynika z wiedzy, i nie jestes w stanie za grosz znalezc w sobie pomyslu aby odbic skutecznie, wiec posadzasz dyskutantow o agresje i niecne slowa, ktorych nie wypowiedzieli. Jezeli nieswiadomie chcialas zniszczyc dyskusje w tym watku, to raczej ci sie to udalo przez projektowanie swoich odczuc na innych.

              Masz w sobie duzo, duzo z narcystycznie zaburzonej osoby i reakcje typowe dla urazonego narcyza...

              Widzisz dla zartu, aby z ciebie skutecznie wyprowadzic, jak owce w pole, zazartowalam sobie i napisalam, ze mam ukonczone UCLA i psychologie kliniczna...Guzik prawda. Dobry terapeuta i psycholog zaraz by to klamstwo zauwazyl...
              Ale ty jako ignorant w psychologii skutecznie zlapalas ten haczyk i dalas sie wprowadzic w manowce....

              Spoko, nie mam nic z psychologia wpolnego. Ba, nigdy bym nawet nie chciala pracowac jako psycholog, bo to zawod nudny, jak jasna cholera...Siedziec tam z jakimis nieszczesnymi ludzmi i wysluchiwac tych analnych pie... to nie dla mnie....

              I nie jestem tez zadna dobra pania, ktora poswieca sie dla uposledzonych dzieci, w tym swoje zdrowie, talenty i zdolnosci w imie zmarnowanego czasu...i..Tez tego nie robilam...

              A kim jestem? A kogo to obchodzi....:=)))Ale jezeli juz, to moge o sobie napisac, ze napewno nie jestem taka osoba, jaka ty sobie w swojej fantazji obraz stworzylas...

              Do faceta xprzepraszam... czy jak tam tobie...zapisz sie na kurs 'obslugi' Worda to moze cie w koncu przeczytam, bo jak dotad to ta linijeczka ci dobrze wychodzi...i nic poza nia...:=)
              • kalistera Re: Podsumowanie... 06.04.12, 00:04
                No widzisz Witch! W głowie mi się nie mieściło,że ktoś o takiej wiedzy mógł skończyć psychologię,lecz nie chciałam tego podważać co napisałaś i zarzucać Ci otwarcie kłamstwa.
                Napisałam Ci za to wyraźnie,że nie wiem czego się uczyłaś w tej Kalifornii,ale że widzę,że o tych sprawach nie masz pojęcia.
                Myślę jednak,że dziećmi upośledzonymi rzeczywiście się zajmowałaś i doceniam Cię za to.
                Daruj sobie te analizy mojego charakteru.Znam swoje wady i zalety dość dobrze.
                Nie będę z Tobą dyskutować kto zniszczył dyskusję,bo możemy się tak przerzucać bez końca.
                Używałam swojej agresywności jedynie, by odzwierciedlić Wasze zachowania.Piszecie tutaj w kilka osób na forum od kilku lat i niestety nic się nie zmienia.Zaglądałam tutaj w poprzednich latach ,ale unikałam wypowiadania się ponieważ widziałam jaki to jest kanał ściekowy.Teraz przyznaję ,że bardzo naiwnie myślałam,że jeśli jest moderator sprawa będzie wyglądać inaczej.Niestety ,pomyliłam się,a ponadto moderator zakończył swoją działalność.
                • ps.witch Re: Podsumowanie... 06.04.12, 11:55
                  Moj Boze jakie glupoty ty piszesz kobieto! Juz kolejny dzien. Moze przyjmij do swojej wiadomosci, ze nie tylko nie jestem psychologiem, ale nigdy nie pracowlam z uposledzonymi dziecmi, bo nie mam adekwatnego wyksztaklcenia.


                  Jestem z zawodu Artystycznym Dyrektorem i prowadze wlasne wydawnictwo ksiazkowe.
                  • 1xprzepraszam Re: więc podszywalaś się pod psychologa ps.witch, 06.04.12, 22:29
                    ps.witch napisała:

                    > Moj Boze jakie glupoty ty piszesz kobieto! Juz kolejny dzien. Moze przyjmij do
                    > swojej wiadomosci, ze nie tylko nie jestem psychologiem, ale nigdy nie pracowla
                    > m z uposledzonymi dziecmi, bo nie mam adekwatnego wyksztaklcenia.
                    >
                    > Jestem z zawodu Artystycznym Dyrektorem i prowadze wlasne wydawnictwo ksiazkowe

                    to dramat ..
                    Polemizujesz z kalistrą podając sie za kogos innego.
                    Tym samym wprowadzasz w błąd Samirę kreując się na autorytet.
                    Ela.elna jest dorażnie wymyślona dla wsparcia.
                    Jestes niewątpliwie dyrektorem artystycznym troli.:)
                    Ale ... w jakims sensie opowiedziłem się po stronie, no prawdziwej...
                    No trudna jest rola moderatora, to.niemozliwe...
                    • ps.witch Re: więc podszywalaś się pod psychologa ps.witch, 06.04.12, 23:22
                      to dramat ..
                      Zalezy dla kogo...

                      Polemizujesz z kalistrą podając sie za kogos innego.
                      Wyluzuj chlopaczku, to forum, a nie komisja rekrutacyjna w wielkiej firmie. Mialam i mam watpliwosci co do prawdy jaka o sobie podala twoja oblubienica, wiec i ja moge zabawic sie jej kosztem...


                      Tym samym wprowadzasz w błąd Samirę kreując się na autorytet.

                      Tutaj wszyscy sa autorytetami, jeszcze tego nie zauwazyles?

                      Ela.elna jest dorażnie wymyślona dla wsparcia.

                      A nie masz ty czasem paranoi?

                      Jestes niewątpliwie dyrektorem artystycznym troli.smile

                      Dzis juz o trolach sie nie czyta, znudzily sie nawet b. malutkim dzieciom...


                      Ale ... w jakims sensie opowiedziłem się po stronie, no prawdziwej...
                      Prawdziwej w czym? Nieszczesny glupiutki polaczku, z ktorego glupoty i bezgranicznej opornosci na wspolczesna wiedze smieje sie caly swiat...


                      No trudna jest rola moderatora, to.niemozliwe...

                      To zostan nim sam...
                    • malaiczula Re: więc podszywalaś się pod psychologa ps.witch, 07.04.12, 03:17
                      1xprzepraszam napisał:
                      > Ela.elna jest dorażnie wymyślona dla wsparcia.
                      > Jestes niewątpliwie dyrektorem artystycznym troli.:)


                      BRAWO.
                      Jsst Ela.elna i duuuuzo wiecej nickow trola.

                    • malaiczula Re: więc podszywalaś się pod psychologa ps.witch, 07.04.12, 03:20
                      1xprzepraszam napisał:

                      > No trudna jest rola moderatora, to.niemozliwe...

                      Jeszcze raz bravo!!

                      jego rola - to.niemozliwe
              • malaiczula Re: Podsumowanie... 07.04.12, 04:05
                > Widzisz dla zartu, aby z ciebie skutecznie wyprowadzic, jak owce w pole, zazar
                > towalam sobie i napisalam, ze mam ukonczone UCLA i psychologie kliniczna...Guzi
                > k prawda.

                No i gdzie opiekun tego forum?
                Ten trol troluje od dawna. a opiekun? niemozliwy!!
    • mausi12 Re: Małżeństwo na "siłę" 05.04.12, 17:29
      SAMIRA16-boze!!!-jakbym siebie czytala?:(
      Zachowywalam sie dokladnie tak samo jak Ty,mialam te same dylematy i pytania-jak Ty.
      Czy warto zostac dla dobra dziecka???...............nie,nie,nie.To nic nie da.Ty nie mozesz patrzec tylko na dziecko,Ty Jestes tez czlowiekiem i daje Ci slowo,ze po tym co przeczytalam jestem pewna,ze bedzie tylko gorzej.Jestem pewna,ze Ty go juz nie pokochasz.
      Mialam kiedys dokladnie tak jak Ty.
      "Lubie jak nie ma go w domu"-tak,dokladnie tak mialam i czulam sie swietnie jak musial wyjechac na 2-3 dni,albo wychodzil o 6.30 a wracal o 17 do domu.Jak juz byl,to bylam szczesliwa,ze zjadl i zamykal sie na poddaszu w sypialni,ktora byla w sumie juz tylko dla niego.
      Denerwowalam sie jak przebywal w tym samym pomieszczeniu razem ze mna.Chcialam aby znikal jak najczesciej.Bylam smutna,schudlam(45kg).
      Jesli piszesz,ze nie brakuje Ci jego osoby,lubisz jak go nie ma w domu-to oznaka tego,ze sie bardzo"dusisz"w tym zwiazku i nigdy nie bedzie lepiej.Jesli nie widzisz sie szczesliwa przy boku meza(-tak piszesz-)to uciekaj,bo pozniej juz nie dasz rady!
      Wszystkie opisane symptomy definitywnie wskazuja,ze bedzie tylko gorzej.
      Nic nie rob na sile!!! Bo rodzina,bo dziecko.Ty zostaniesz dla rodziny i dziecka,ale nie bedziesz szczesliwa!
      Ty masz prawo byc szczesliwa,a rodzina?- przeciez zostanie i dziecko nadal bedzie widywalo ojca.Jesli kochasz innego faceta(mimo ze masz meza) i dusisz sie w zwiazku-to uciekaj poki jeszcze on czeka!!!!Jeszcze.


      • mausi12 Re: Małżeństwo na "siłę" 05.04.12, 18:13
        Ach!-jesli chodzi o dzieci,to zapytalam kiedys sama i dostalam odpowiedz,ze teraz jest lepiej,maja wiecej znajomych,inne miasto -tez jest lepsze,nie ma ojca,ktory tylko siedzi przy komputerze i w weekend robi wypady ze znajomymi,a dzieci siedza w domu.To jest ojciec?????
        • renkaforever Re: Małżeństwo na "siłę" 06.04.12, 02:50
          Zawsze warto walczyc o milosc dziecka, meza czy zony. To sa najblizsze osoby z ktorymi spedzamy wiekszosc zycia. Chce zycia szczesliwego, wiem, ze to droga impreza i musze wlozyc duzo pracy w ten projekt. To ciagla praca nad soba, bo kazda sytuacja stresowa pobudza do dzialania. To taki bunt.. przeciez nie moze tak byc, to trzeba zmienic. Komunikacja jest najwazniejsza. Bo jak przekazac sobie to wszystko co wazne? serdecznosc, dbalosc, zainteresowanie, wspolczucie.. Jak pomoc sobie kiedy nie ma komunikacji? A slowa juz sa jak deszcz za oknem. Moze upiec szarlotke, wypelnic dom tym niepowtarzalnym zapachem, zrobic herbatke z cytryna i zaprosic wszystkich do podzielenia sie cisza tego momentu? tak na poczatek.
          • ps.witch Re: Małżeństwo na "siłę" 06.04.12, 11:50
            Slusznie Renka...
            • renkaforever Re: szarlotka lub makowiec :) 06.04.12, 23:08
              Najlepsze do tego celu sa te dwa ciasta, szarlotka , posypana cukrem pudrem i makowiec z lukrem z kawaleczkami skorki pomaranczowej :)
    • gadagad Re: Małżeństwo na "siłę" 06.04.12, 23:51
      Samiro, jeśli posty czytasz, to weś się trzepnij w łeb.. Może jest w tobie niezawiniona wina, że wyszłaś za faceta, z którym nie da się zrobić, z was dwojga rodziny. To że mieszkacie w jednych murach niczego, prócz destrukcji nie tworzy. I zmień to. Zmiana nie musi stworzyć idealnej sytuacji, możesz się borykać z kupą problemów. Ale żyj, bo ani dziecku życie w grobie nie zrobi lepiej, niż rozwiązywanie problemów.
      • mausi12 Re: Małżeństwo na "siłę" 07.04.12, 16:41
        Sa faceci,ktorzy maja w d.... zmiane i mysla,ze robia idealnie.Masz ochote wojowac z takim facetem cale zycie i udowadniac mu jak baaaaardzo wazna jest rodzina dla niego??????Szkoda czasu.On ma o tym sam wiedziec!
        Twojemu jest wygodniej,nie musi sie rozwodzic i moze udawac jaka wspaniala ma rodzine!!!!
        Moj robil awantury na cala ulice,dziecko przestalo sie uczyc i ukrywalo zadania domowe przed nim-jak prawie rozwalil reka jej biurko do pisania,poniewaz nie zrozumiala matematyki.
        Prawie stracilam w 7 tyg.ciaze przez niego.Tutaj nie pomagaja jakies pierdoly o rozmowach!
        Sa ludzie,ktorzy sie nigdy nie zmienia i autorka postu sama napisala,ze jej mezowi"jest tak dobrze i wygodnie".On ma w d...e,ze oni nie sypiaja ze soba,on ma swoj dom i tyle!Jakby chcial,to by zrozumial,a z tego co ona pisze-byly rozmowy i on nadal mysli,ze nic nie musi robic!Przeciez widac,ze on nie ma w ogole szacunku.
        Ja poznalam rowniez w miedzyczasie faceta,ale u mnie bylo tak,ze w sumie tamten "nowy"spowodowal tylko jedno -nakrecenie mnie do ucieczki.Nie zostalam z nim,ale bylam wolna od "ex".Odpowiedniego faceta poznalam po ok.2 latach od odejscia.Jak dzisiaj moge stwierdzic-to bylo najlepsze co zrobilam dla siebie i dzieciakow.On sie interesuje nimi,nie krzyczy,jest totalny szacunek.On jest spokojny,opanowany-a dzieci coraz czesciej wymyslaja wymowki,aby do ojca nie jechac.
        Zostanie z takim"czlowiekiem"to pokazywanie braku szacunku do siebie samej,to pokazanie,ze moze Cie zeszmacic,ile chce.Zreszta-tak wlasnie robi caly czas.
        Jemu jest wygodniej,tak jak ma teraz,bo mysli,ze Ty i tak nie odejsziesz.
        Ja zrobilam pierwsza-krok i jestem naprawde dumna z siebie-pierwszy raz w zyciu,tak naprawde.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka