co_to_za_taki_swiat
28.04.12, 12:23
Straszliwe mi łeb pęka... chyba się musiałem wczoraj o coś puknąć... I pić się chce niemiłosiernie.
Opowiem Wam, co się wczoraj stało. Postanowiłem wyjść do ludzi. Poszedłem więc ze swoim jedynym przyjacielem (chociaż dzisiaj już chyba nie mogę tak o nim powiedzieć) i paroma dziewczynami na piwko w plenerze. Miało być miło. Miałem być pewnym siebie, sympatycznym, dowcipnym i towarzyskim facetem. Miałem być wesoły i nie narzekać. Miałem być duszą towarzystwa.
Nie mówiłem Wam chyba o sobie czegoś, chciałem to teraz wyjaśnić... Pewnie myślicie, że to, co tutaj piszę, w jakiś sposób odzwierciedla moje codzienne postawy i zachowania. Może też wygląd czy sposób bycia. Nie jest tak do końca. Kiedy chcę, naprawdę potrafię mieć cholernie dużo wdzięku i wzbudzać sympatię u ludzi, zabawiać ich itd. Muszę przyznać, że mam całkiem niezłe poczucie humoru, co pozwala mi niekiedy stawać się duszą towarzystwa. Nie inaczej było wczoraj, trzeba powiedzieć, że zupełnie nieźle mi szło. Do czasu.
Nie mogę Wam niestety powiedzieć, co się dokładnie stało. Powiedzmy, że ktoś mi się z czegoś zwierzył... powiedzmy, że człowiek, z którym przyjaźnię się od wielu lat, człowiek, który wie o mnie omal nie wszystko i o którym, tak mi się wydawało, ja również wiem niemało - nie jest tym, za kogo się podaje. Jest kimś zupełnie innym.
Skończyło się w każdym razie tak, że odszedłem bez słowa, błąkałem się sam po ciemku po jakichś, kur.wa, łąkach, w kółko powtarzając do siebie: "Co to za taki świat? O co w tym wszystkim w ogóle chodzi?". Tak było.
Potem spotkałem jakichś ludzi, powiedziałem im, że mam dość tego całego świata i wszystkich na nim, a szczególnie mam dość tzw. przyjaciół. A oni mi powiedzieli, że to się niestety zdarza. Wygląda również na to, spójrzmy prawdzie w oczy, że zagadywałem potem do obcych ludzi w tramwaju, co właściwie oznacza, że jestem gotów do psychiatryka. :(
Wiecie co? Chyba jednak się zapiszę na kursy samorozwoju oraz programowania neurolingwistycznego, a także psychoterapię grupową. Możliwe też, że zacznę wyznawać religię, może nawet - kto wie - zajmę się marketingiem wielopoziomowym (MLM). Cóż innego mi pozostało?