Dodaj do ulubionych

jak się leczy fobie społeczne?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 20:27
Chodzi o lęk przed przemocą obcych ludzi na ulicy?
O lęk kiedy stoi się na przystanku, w środkach komunikacji, w centrum miasta.
Lęk przed ludźmi z marginesu, chłopakami, agresywnymi dziećmi.
Czy pomaga coś nauka sztuk walki?

Obserwuj wątek
    • Gość: podtuczona Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 26.06.04, 20:47
      Na tego stanu leki potrzebna jest rozmowa z psychoterapeuta i lekarstwo.
    • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 20:57
      Czy to normalne? Mam teraz iść do domu. I chyba pójdę na piechot, a nie wsiądę
      w autobus. Wolę iść tamtędy gdzie jest mniej ludzi- będe się tam czuła
      bezpieczniej niż w autobusie pełnym ludzi.
      • Gość: podtuczona Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 26.06.04, 21:10
        Nie jest normalne. wtedy gdy strach zatruwa zycie, powinnas poszukac pomocy
        zwlaszcza ze sa lekarstwa na tego typu schorzenia.
      • kwieto Re: jak się leczy fobie społeczne? 26.06.04, 21:11
        Postepujac w ten sposob narazasz sie na wieksze niebezpieczenstwo niz jadac autobusem z ludzmi...
    • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.04, 21:22
      Nie lubię się bać, nie lubię tego napięcia.
      Mam wrażenie że bardziej się stresuję od innych, jadąc autobusem, idąc.
      Widzę zagrożenie. Kiedy inna osoba idzie sobie spokojnie, siedzi spokojnie.
      A ja się męczę kiedy ktoś nade mną stoi w autobusie.
    • fnoll Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 01:43
      krok pierwszy: odłączyć telewizor, nie kupować gazet
      krok drugi: spędzać miło czas w miejscach publicznych (siedząc z walkmanem czy
      książką na peronie, słuchając świergolenia ptaków w parku, idąć z przyjacielem,
      psem czy samotnie na spacer)
      krok trzeci: spędzać jeszcze więcej miłego czasu w miejscach publicznych


      i wtedy w głowie proporcje się wyrównają :)
      • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 16:15
        krok pierwszy wykonany telewizor włączam średnio raz na dwa tygodnie
        gazety czytam u rodziców czyli średnio raz w tygodniu
        apropos kroków następnych

        spędzać czas oraz miejsce publiczne łącznie nie dają miło spędzonego czasu

        z książką bym jeszcze siedziała na peronie ale z walkmanem już nie (bo się
        jeszce ktoś doczpepi), słuchać świergolenia ptaków w parku to możliwe do
        wykonania pod warunkiem że nie jest to park w niedzielę kiedy całe rodzinki z
        pobliskich bloków udają się doń na spacer, spacer z przyjacielem no coż tak
        idąc z drugą osobą czuję się bardziej bezpiecznie, samotnie jest gorzej, psa
        nie mam

        ewnetualnie spędzanie czasu+miejsce publiczne+małe co nie co może się równać =
        mile spędzony czas w miejcu publicznym

        pozdrawiam




      • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 17:23
        tak naprawdę to wiele razy próbowałam się "wyluzować" w miejscach publicznych
        ale bardzo rzadko mi to wychodziło
        • fnoll Re: jak się leczy fobie społeczne? 28.06.04, 08:54
          a czy wychodząc z domu czujesz się atrakcyjna?
          • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:03
            a co to ma do rzeczy?
    • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.04, 17:30
      a mnie się jednak wydaje że takie rzeczy jak nauka obrony a także medytacja,
      wyciszanie swoich negatywnych myśli mogą pomóc.
      • tea_time Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 21:30
        Theend,napisalas niewiele,lecz juz z tych kilku zdan przyszpuszczam, ze
        cierpisz na agorafobie. Okreslenie cierpisz bynajmniej nie przesadzone.
        Agorafobie leczy sie poprzez terapie, bywa, ze w pierwszym okresie, by poradzic
        sobie w atakach paniki czy leku stosuje sie srodki, ktore przepisuje
        psychiatra, bywa, ze wystarczy je miec przy sobie, zeby juz swoje dzialanie
        terapeutyczne wykazaly, czasem trzeba jednak polaczyc terapie z leczeniem
        farmakologicznym. Jednak o tym wszystkim dopiero mozesz zdecydowac po rozmowie
        z psychoterapeuta. To zreszta temat na dluga rozmowe. Wiem, ze jest Forum, na
        ktorym spotykaja sie ludzie cierpiacy na rozne fobie spoleczne, miedzy innymi
        na agorafobie, jesli bedziesz zainteresowana zdobede kontakt.I jeszcze pytanie,
        jesli odpowiedz nie jest dyskretna: gdzie mieszkasz? Przepraszam, ze tak
        przelotnie, dopiero wrocilam z podrozy, zajrze tu troche pozniej.
        Pozdrawiam serdecznie
        Tea
        • moc_ca Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 21:42
          Sądzę że Theend jest na biegunie przeciwnym do agorafobii, ona nie boi się
          otwartej przestrzeni lecz zaludnionych miejsc.
          • tea_time Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 22:01
            W ten sposob rowniez przejawia sie agorafobia. Najpowszechniej rozumie sie ja
            jako lek przed otwarta przestrzenia, jednak ma wiele innych twarzy. Dopoki nie
            poznalam ludzi, ktorzy na nia cierpia, tez tak myslalam jak Ty. Pozdrawiam Tea
            • bm_ka Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 22:21
              Jeśli to agorafobia (jak pisze Tea) to jak najszybciej skorzystaj z pomocy
              psychiatry i/lub psychologa, uzbrojenie czy umiejętność walki nic nie zmienią,
              nie leczona agorafobia działa bardzo destrukcyjnie na chorego a przecież nie da
              się wyeliminować źródła lęku jakim są miejsca publiczne.

              pozdrawiam :-)
          • procesor Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 22:02
            moc_ca napisała:
            > Sądzę że Theend jest na biegunie przeciwnym do agorafobii, ona nie boi się
            > otwartej przestrzeni lecz zaludnionych miejsc.

            Tez mi to tak wygląda, ale nie jestem pewna jaka jest definicja agorafobii.
            Może zawiera w sobie i to? Choć myśle że nie.

            Mam za to pytanie - czy tak było od zawsze? Czy był jakis moment w którym to
            sie zaczeło? Czy była jakaś przyczyna? Przezyłaś napad? Byłaś jego świadkiem?
            Ktos bliski padł ofiara??

            Z kursami sztuk walki bym uważała. Jak i z środkami obronnymi typu gaz..
            Bo taka umiejetność czy przedmiot w połączeniu z fobia - może dac podobny efekt
            jak w przyadku z tym facetem zaatakowanym w kinie przez kobietę. :((
        • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:16
          Nie wiem czy cierpię na agarofobię. Nie mam ataków paniki raczej, nie czuję
          się "komfortowo" na zewnątrz nie lubię jak samochód obok mnie przejeżdża jak
          ktoś obok mnie przechodzi.A czasem dołącza do tego lęk, że ktoś na moją osobę
          zareaguje agresją. Jakiś smarkacz. Widzę przystanek i na nim czterech chłopaków
          przechodzę za przystankiem, żeby nie przejść obok nich. Czasem kiedy przechodzę
          obok kogoś zaczynam się bać ciosu, nigdy mi się to nie zdarzyło ale jednak
          ciągle jest ten strach(nie przyjemne napięcie) i boję się że kiedy ktoś zauważy
          że się boję, że w ogóle pomysłałam o fakcie że ktoś mógłby mnie uderzyć to
          wtedy mnie uderzy, chociaż tak jak mówię nie zdarzyły mi się raczej jakieś
          agresywne sytuacje na zewnątrz.
          Mieszkam w okolicach Katowic. Przepraszam, że dopiero teraz coś odpisuję ale
          nie zawsze mam dostęp do internetu.
          pozdrawiam






    • mskaiq Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 22:49
      Mysle ze powinienes przestac patrzec na ludzi jak na zagrozenie dla Siebie.
      Medydatacja polegajaca na kontrolowaniu tej mysli czy uczuc ktore wywoluja
      strach moze pomoc. Kiedy taka mysl sie pojawia zacznil myslec o czyms innym,
      taka mysl zwykle jest bardzo uparta i wraca ale zawsze mozesz ja odrzucic.
      Jesli chodzi o cwiczenia samoobrony to mysle ze moze Ci to pomoc bo nabierzesz
      wiekszej pewnosci siebie.
      Mysle ze nie istnieje lek po ktorym nie bedziesz mial strachu. Strach jest
      sprawa psychologiczna a nie fizjologiczna.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • tea_time Re: jak się leczy fobie społeczne? 27.06.04, 23:10
        Nie obraz sie, Mskaiq, ale nie masz pojecia o czym mowisz;jesli Cie to pocieszy
        to przyznam sie, ze kiedys myslalam podobnie, ze medytacja mozna wyleczyc
        agorafobie:) Nie mozna. Tak jak bez sensu sa cwiczenia samoobrony. Agorafobii
        nie leczy sie farmakologicznie, leki stosuje sie ( czasem!w bardzo silnych
        stanach paniki), by wspomoc terapie. Oczywiscie, ze strach ma zrodlo
        psychologiczne, niemniej objawia sie fizjologicznie, chory jest bliski stanu
        utraty przytomnosci, jednak jej nie traci, to, co jednak w takiej chwili czuje
        jest nie do opisania i nie do powtorzenie. Kiedy mysl sie pojawia chory na
        agorafobie nie jest w stanie sie jej pozbyc, podczas terapii uczy sie roznych
        rzeczy, od tego, jak przygotowac sie, by uniknac sytuacji trudnych, jak sie
        podczas nich zachowac i jak z nich wyjsc, ale to nie znaczy, ze leku nie czuje,
        czuje, jednak zaczyna powoli sobie z nim radzic. Czyli tak jak czlowiek zdrowy,
        ktoremu lek tez nie powinien byc obcy. I to prawda, ze agorafobie trzeba jak
        najszybciej zaczac leczyc, jednak to jest takie proste teoretycznie i dla ludzi
        zdrowych:) Moj Przyjaciel tkwil w agorafobii wiele lat, kiedy go poznalam,
        potrafil przez kilka tygodni nie wychodzic z domu, do terapii dojrzewal prawie
        rok, juz po kilku pierwszych spotkaniach zaczal sam chodzic na zakupy,
        codziennie. Ale to inna historia. Pozdrawiam Tea
        • Gość: finn Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.icpnet.pl 28.06.04, 03:16
          Serwus,
          Ja się jednak przychylam do fobii społecznej, bo to nie o lokację chodzi, a o
          wielość osób, która się w tej lokacji znajduje. Osobę cierpiącą na agorafobię
          przerastają miejsca położone z dala od "najbezpieczniejszego miejsca we
          wszechświecie", czyli swojego mieszkania; czasem własnego pokoju, kiedy kuchnia
          jest za daleko...
          Przypuszczam, że theend nie ma problemów z przechodzeniem na drugą stronę pustej
          ulicy z dala od domu, nawet gdy jest szeroka i przestrzenna.
          Jak zwał tak zwał, nieodzowne w takich przypadkach jest pójście do
          psychoterapeuty (i do psychiatry kiedy stany lękowe i panika są silne), bo tego
          typu objawy pojawiają się przy problemie z własnymi emocjami, a te mogą już mieć
          bardzo różne źródło. Przeważnie brak świadomości tego źródła powoduje uwalnianie
          się fobii, również natręctw, lub zachowań paranoicznych.
          Metody jak muzyka relaksacyjna, medytacje i jogging można rzecz jasna stosować,
          jeżeli komuś to sprawia przyjemność, ale w żadnym wypadku nie spowoduje to
          wyleczenia fobii, której źródło tkwi znacznie głębiej niż "ja się muszę mniej
          stresować".
          Osoby cierpiące na tego typu zaburzenia nie mają problemu ze _zrozumieniem_, że
          nic im nie grozi. Świadomość, że nic im się nie stanie nie spowoduje, że lęk
          będzie mniejszy.
          Osobom nie cierpiącym na podobne zaburzenia może łatwiej będzie to zrozumieć,
          gdy wyobrażą sobie wycelowany w nich nabity pistolet przy którym manipuluje
          szympans. Można próbować relaksacji, czy włączyć sobie śpiewy ptaków, ale
          efektywność tego będzie znikoma. Osoba cierpiąca na fobię czuje bezsilność w
          obliczu sytuacji, wobec której wykształciła w sobie budzenie się lęku.
          Nie ma sensu by przedłużać moment pojawienia się na psychoterapii, którą Tobie
          theend szczerze polecam, jako lekarstwo na Twoje dolegliwości. Jest to
          najkrótsza i zdaje mi się, że jedyna droga, żeby się z tego wykaraskać.
          Próbowałem wyjść z agorafobii przez jakieś 15 lat "domowym sposobem";) Radzenie
          sobie w takiej sytuacji samemu jest tylko kręceniem się w kółko, przy czym
          likwiduje się źródła lęku najprostszymi metodami, regularnie "polepszając"
          własne bezpieczeństwo. W Twoim przypadku byłoby to coraz większe unikanie ludzi.
          U mnie było coraz większe unikanie ulic, aż do 8 m2 własnego pokoju.
          Później niepotrzebnie trawoni się życie na układanie wszystkiego pod dyktando
          fobii. Jeśli sport to nie zespołowy, jeśli wyjście to do małego parku, chociaż
          tuż obok jest ogród botaniczny... itp. Naturalnie żadne z powyższych nie jest
          złym pomysłem, jeśli masz na nie ochotę, a nie jeśli wybór podyktowany jest lękiem.
          Jeżeli miałabyś theend jakieś pytania napisz do teatime o kontakt do mnie. Pewne
          sprawy związane z terapią, czy Twoją przypadłością mogą być dla Ciebie trudne. W
          razie czego chętnie zamienię z Tobą słowo na ten temat.
          Życzę zdrowia:)

          finn

          PS. Tea, z tymi tygodniami przesadziłaś. Nie miałem kurtki na zimę. Na "co kilka
          tygodni" musiałbym kupić:)
          • Gość: theend Re: finn IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:32
            tak, odzuwam lęk na myśl o podróży ale jadę chociaz tak jak piszę często czuję
            się...niekomfortowo...

            Jak zwał tak zwał, nieodzowne w takich przypadkach jest pójście do
            > psychoterapeuty (i do psychiatry kiedy stany lękowe i panika są silne), bo
            tego
            > typu objawy pojawiają się przy problemie z własnymi emocjami
            tak, myślę, że mam problem z własnymi emocjami, myślę, że miałam je już bardzo
            wcześnie w czwartej klasie szkoły podstawowej i przez resztę szkoły podstawowej
            nie działo się ze mną dobrze, jak oglądam moje zeszyty z tego czasu są szczytem
            niechlujstwa, zapomnij o kropkach, przecinkach, wielkich literach...
            Mam jakies problemy emocjonalne, czasem łapię się na tym, że "nie czuję".
            Jakieś problemy wyłapuje moje ciało. Mam jakiś problem z moim ciałem jest
            toporne, nie słucha mnie. Nie zgrabnie chodzę.




        • absurd Re: jak się leczy fobie społeczne? 03.07.04, 14:29
          Tea, jak miło Cię znów czytać na forum :)
      • Gość: theend Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:21
        mskaiq napisał:

        > Mysle ze powinienes przestac patrzec na ludzi jak na zagrozenie dla Siebie.
        tak, patrzę na ludzi jako na zagrożenie

        Medydatacja polegajaca na kontrolowaniu tej mysli czy uczuc ktore wywoluja
        > strach moze pomoc. Kiedy taka mysl sie pojawia zacznil myslec o czyms innym,
        > taka mysl zwykle jest bardzo uparta i wraca ale zawsze mozesz ja odrzucic.

        Ostatnio szłam, i ... patrzałam na chodnik, próbowałam zanuzyć się w sobie, w
        tym chodniku, żeby nie było tych myśli, które tworzą we mnie zagrożenie.
        Tych negatywnych schematów ale nie zawsze tak idzie wyciszyć część tych
        negatywnych myśli. Może to tez kwestia treningu...
        Ale z drugiej strony czy idzie pewne myśli w sobie wyciszyć, czy one(te
        negatywne myśli wywołujące poczucie zagrożenia) później którędyś
        nie "wyjdą"...hmm...
    • Gość: turtlemock Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.smstv.pl / *.net24.pl 29.06.04, 23:17
      Słuchaj (czytaj:)) tea_time - mądra kobieta i ma rację. Po prostu poszukaj psychoterapeuty.
    • Gość: Imagine Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.unl.edu 29.06.04, 23:21
      najlepiej wyjechac z kraju dresiarzy, szali, alkomatolow, zlotych raczek,
      pijanych policjantow itp, itd. To cie uleczy.
    • Gość: Homek Toft Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 23:42
      Psychoterapeuci... Ludzie, którzy piszą, żeby ktoś sobie poszukał
      psychoterapeuty to sięchyba nigdy nie leczyli albo są jacyś niewrażliwi na
      własny wizerunek... Psychoterapeuta, psycholog, psychiatra - wszystkim im
      płacisz za rozmowę o swoim problemie, a to sprawia, że czujesz sięjeszcze
      bardziej żałosny - myślisz sobie bowiem że nie masz przyjaciół, dziewczyny,
      rodziny, do których mógłbyś spokojnie pójść pogadać za darmo i może jeszcze się
      przytulić nawet.

      Ja też mam parę lęków społecznych. Dużo dało mi obejrzenie filmu "Podziemny
      krąg". Naprawdę, nie robię sobie żartów. Ten film sprawia, że zaczynasz
      wierzyć, że twój los jest w twoich rękach i nie ma co czekać na cud, tylko
      trzeba się bić o swoje. Czasem nawet z samym sobą. Kiedyś w tramwaju drechy
      chciały ode mnie komórkę. Jasne - udawałem twardego itd., nic mi nie zabrali,
      bo po prostu nic nie miałem. Ale po takiej udawance to cżłowiekowi się nogi
      uginają. I to jest poniżające cholernie. Nie lubię się czuć żałośnie po prostu.
      Pomaga też zrobienie paru rzeczy wbrew prawu. Naprawdę polecam. Stoczcie się
      trochę, ludzie ze strachem. Wypicie paru tanich win, zacznijcie popalać, nie
      wiem - jak się odważycie skręćcie sobie blanta. Ja np. z kumplem odkręcałem
      znaki drogowe przy ruchliwych ulicach. Co jest jeszcze dobre - drobne kradzieże
      w sklepach samoobsługowych. Pytacie po co to wszystko? Po to, że kiedy
      będziecie szli po jednej stronie ulicy z takim gnojem to powiecie sobie w
      głowie: kurwa mać, ja też robiłem dużo złych rzeczy w życiu, ćpałem, piłem i
      paliłem, kradłem nawet, co taki kutas może wiedzieć o prawdziwym zabijaniu.
      Sztuka walki... na pewno, jeśli masz na to kasę i czas. Ale tak naprawdę każdy
      ma takie samo ciało. Każdy potrafi się bić. To kwestia twojej psychiki. Ja od
      razu mówię, że nie potrafiłbym uderzyć kogoś, kogo naprawdę w danym momencie
      bym nienawidził. A takich uczuć nie czuję do drecha nawet takiego który
      aktualnie do mnie skacze o coś.Wygrywają takie starcia z życiem tylko ludzie,
      którzych stać na pierwszy cios, na przewagę psychiczną. W takim wypadku nawet
      okularnikowaty doktor teologii może być twardzielem. Niekoniecznie musi to
      sobie codziennie udowadniać, wystarczy zeby czuł się twardym. Pomyś: jak było
      ci smutno wspominałeś dobre wydarzenia z życia prawda żeby odegnać to uczucie.
      Kiedy się boisz myśl o swoich aktach odwagi. Takiej prymitywnej,
      nieodpowiedzialnej odwagi, chodzi o rzeczy, które tamten prostak też na pewno
      robił. Żebyś się z nim zrównał w skali "zła". Wtedy to już luz. Ja już nawet
      zacząłem chodzić z komórką przy sobie i nie wyłączam dźwięku w tramwajach. Bo
      co, kurwa, pobiją mnie? Gorsze rzeczy już mnie spotykały. :) Obejrzyjcie
      Podziemny krąg, a jeśli czujecie wstręt do pijaństwa, palenia etc. to myślcie o
      tym, jako o nowym doświadczeniu, skąd wiesz jak to smakuje dopóki nie
      spróbujesz? Wystarczy tylko posmakować i z takich kawałków ulepić sobie obraz
      własnej siły. Może też skoczyć na bungee? Papapa, drogie straszki. Ja też się
      boję, luz.

      Homek Toft

      www.uciekinier.friko.pl
      • Gość: theend Re: Homek Toft IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 18:58
        Psychoterapeuci... Ludzie, którzy piszą, żeby ktoś sobie poszukał
        > psychoterapeuty to sięchyba nigdy nie leczyli albo są jacyś niewrażliwi na
        > własny wizerunek... Psychoterapeuta, psycholog, psychiatra - wszystkim im
        > płacisz za rozmowę o swoim problemie, a to sprawia, że czujesz sięjeszcze
        > bardziej żałosny - myślisz sobie bowiem że nie masz przyjaciół, dziewczyny,
        > rodziny, do których mógłbyś spokojnie pójść pogadać za darmo i może jeszcze
        się
        >
        > przytulić nawet.
        Odrazu przypomniało mi się jak ukazuje się w niektórych filmach ludzi
        chodzących do pscyhologów, jako...ofiary losu...ale przecież można do tego
        podejśc jako wizyty u fachowca. O ile u chłopaka, kogoś bliskiego szukasz
        zrozumienia, wysłuchania to u psychologa możesz szukac fachowej wiedzy o co
        chodzi? dlaczego tak jest? Jak z tym skończyć.
        Przynajmniej ja czuję ,że takiej fachowej wiedzy bardzo mi potrzeba, żeby
        wiedzieć na czym stoję...

        "Podziemny krąg"? Nie widziałam, może zobaczę.

        Sądzę, że myślałeś, że jestem chłopakiem, nie jestem chłopakiem jestem
        dziewczyną tak naprawdę jeśli chodzi o poczucie bezpieczeństwa na zewnątrz to
        faceci mają się gorzej...
        Bo wydaje mi się, że częściej zdarzy się, że facet wyjedzie na faceta.

        Ja już nawet
        > zacząłem chodzić z komórką przy sobie i nie wyłączam dźwięku w tramwajach. Bo
        > co, kurwa, pobiją mnie?

        No właśnie.

        Pomaga też zrobienie paru rzeczy wbrew prawu. Naprawdę polecam. Stoczcie się
        > trochę, ludzie ze strachem. Wypicie paru tanich win, zacznijcie popalać, nie
        > wiem - jak się odważycie skręćcie sobie blanta. Ja np. z kumplem odkręcałem
        > znaki drogowe przy ruchliwych ulicach. Co jest jeszcze dobre - drobne
        kradzieże

        Tego szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem, no chyba że jako mierzenie się z
        własnym strchem.

        Co jest jeszcze dobre - drobne kradzieże

        Tylko później mogą cię ochrzcić jako...kleptomana...przeciez oni też kradną
        żeby poczuć adrenalinę.

        Wygrywają takie starcia z życiem tylko ludzie,
        > którzych stać na pierwszy cios, na przewagę psychiczną.

        Chyba rozumiem o co chodzi z tą przewagą psychiczną, kiedy ktoś podnosi rękę
        nie kulić się, nie płakać, tylko popatrzeć w prosto w oczy. Oddać cios. Albo
        wystarczy się nie bać, podjąć wyzwanie a czasem zdarzy się, że tak druga osoba
        zaczyna się kulić.
        Agresją z jaką miałam doczynienie to była agresja mojego brata i ja bardzo
        często przegrywałam...psychicznie. Teraz też często przegrywam psychicznie
        kiedy idę obok jakiegos chłopaka i boję się jego ciosu.
        Wydaje mi się, że nie jest dobrze czuć się ofiarą. To co z tego, że ktoś cię
        nie uderzył ale przegrałaś w środku. Męczy mnie że tak ze mną jest.I dlatego
        myślałam o sztukach walki, żeby nie czuć się słabszy.





        • Gość: Homek Toft Re: Homek Toft IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 21:32
          > Przynajmniej ja czuję ,że takiej fachowej wiedzy bardzo mi potrzeba, żeby
          wiedzieć na czym stoję...

          Naprawdę? Czy samo nazwanie problemu pomoże Ci go rozwiązać? Masz schizofrenię
          albo jakiśspecjalny rodzaj depresji, napisali to nawet na papierze... co dalej?
          Może jestem zbyt zapatrzony w siebie, całkiem możliwe, ale to właśnie chyba
          zrozumienia i wysłuchania szukają teraz ludzie, a nie meycznych terminów. Nadal
          jednak polecam rozmowę z człowiekiem, a nie lekarzem.

          Pomaga też zrobienie paru rzeczy wbrew prawu. Naprawdę polecam. Stoczcie się
          > trochę, ludzie ze strachem. Wypicie paru tanich win, zacznijcie popalać, nie
          > wiem - jak się odważycie skręćcie sobie blanta. Ja np. z kumplem odkręcałem
          > znaki drogowe przy ruchliwych ulicach. Co jest jeszcze dobre - drobne
          kradzieże

          >Tego szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem, no chyba że jako mierzenie się z
          własnym strchem.

          To ja Ci wytłumaczę, moja droga. Masz wspomnienia w głowie jakichś naprawdę
          dziwnych/"złych" rzeczy, które zrobiłaś. Kiedy widzisz kolesia, który stanowi
          dla Ciebie potencjalne zagrożenie te wspomnienia pomogą Ci go zlekcewazyć.
          Przecież też "jesteś zła", też "osiągnęłaś pewien wymiar dna", i co
          najważniejsze: też możesz budzić jakiś strach, czy wstręt, czy podziw u ludzi,
          którzy nigdy nie robili tego, co ty. To jest chyba to dlaczego jeden typ spod
          ciemnej gwiazdy nie boi się drugiego typa spod ciemnej gwiazdy.

          Wygrywają takie starcia z życiem tylko ludzie,
          > którzych stać na pierwszy cios, na przewagę psychiczną.

          >Chyba rozumiem o co chodzi z tą przewagą psychiczną, kiedy ktoś podnosi rękę
          nie kulić się, nie płakać, tylko popatrzeć w prosto w oczy. Oddać cios.

          Tu nawet nie chodzi o oddawanie ciosu. Jeśli bedziesz emanować taką mocną
          energią to inni też to wyczuję i nawet nie dojdzie do żadnego podniesienia
          ręki. A nawet jeśli tak się stanie, przegrasz ze swoim strachem i nawet liczmy
          się z tym, że stanie Ci się fizyczna krzywda, to taka przewaga, odporność dają
          Ci spokój psychiczny. Nie będziesz siękuliła pod prysznicem i oglądała sińców,
          nie bedziesz widziała twarzy tego typa w snach, tylko po prostu przejdziesz z
          tym do porządku - przegrałam? przegrałam, luz, przecież tyle razy w życiu
          wygrywałam.

          Homek Toft
    • Gość: Homek Toft Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.04, 23:50
      Ale to co napisalem to chyba leki na takie male straszki, a nie na powazna
      agorafobie... :( Moze sie jednak przyda.
      • Gość: turtlemock Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.smstv.pl / *.net24.pl 02.07.04, 00:28
        skoro się czujesz bardziej żałosny po wizycie u 'psychologa, psychoterapeuty, psychiatry' to się nie wybieraj więcej - szkoda kasy:) Ale nie wmawiaj innym, że tez tak bedą się czuc - prosty rachunek: gdyby tak było, to psychoterapia już dawno by się stała dziwną ciekawostką z XXw. Widac, jest trochę zadowolonych pacjentów, nie?

        A powaznie: 'lęki na małe straszki' można obgadać z kumplem albo z samym soba. Ale jak coś cie zatrzymuje w domu i za cholere nie możesz się rud=szyć, ni zrozumiec co się z toba dzieje, to raczej warto udac sie do kogos, kto po prostu się na tym zna. Czyż nie?
        • Gość: Homek Toft Re: jak się leczy fobie społeczne? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.04, 21:47
          Tak, wiesz Turtlemock, jak tak pisałem wtedy to miałem takie wrażenie, że ja
          mówię o zwykłym strachu, a theend o prawdziwej fobii. No, cóż. Nigdy nie
          mówiłem, że mam ambicje komuś pomagać, po prostu mówię, co ja robię z
          tymi "małymi strachami". Może drogę do pokonania wielkiej fobii trzeba zacząć
          od rozwalenia małych lęków?

          Czasem brak mi dystansu - rzeczywiście inni nie muszą czuć się żałośnie po
          wizycie u terapeuty. Jednak mogę im powiedzieć, że lepsze efekty osiągną
          rozmawiając z kimś, z kim są związani emocjonalnie, niż z lekarzem, który
          mówiłby niewiadomo iloma mądrymi studiami i książkami, a który nie może nawet
          dotknąć, czy jednoznacznie osądzić postępowania pacjenta. Możliwe też, że
          napisałem to po prostu na podstawie moich złych doświadczeń z takimi lekarzami -
          może są prawdziwi, dobrzy psycholekarze z powołaniem. Jednak ciągle uważam, że
          psychoterapeuci to dziwny wynalazek tego całego XX wieku. Po prostu ludzie
          zaczęli nazywać uczonymi słowami zwykłe stany duszy przez co nabrały
          chorobliwego znaczenia. Dawniej nie było "psychoterapii" tylko rozmowa. Proste
          jest dla mnie, że na takie "choroby" jak np. każdy-mój-dzień-wygląda-tak-samo
          najlepsza jest podróż, zaczęcie czegośnowego i długofalowego, co się polubi. Na
          depresję pomaga tylko rozmowa z kimś, kto teżczuję podobnie świat, ma
          wrażliwość na tych samych falach. Na bycie-niepotrzebnym-jest-mnie-coraz-mniej -
          przytulenie i zwykłe dowartościowanie oralne :) A czy pacjenci są zadowoleni?
          Czy może po prostu po takiej furze kasy, po takim czasie i po "niezwykłości"
          terapii (bo w Polsce to jednak wciążoryginalne, nie dotarła do nas jeszcze z
          zachodu prawdziwa moda na posiadanie terapety) chcą sięczuć wyleczeni? Takie
          małe placebo.

          Jeśli mówiłem o małych strachach, które są zupełnie, ale to zupełnie nie
          związane z Twoją fobią theend, to przepraszam. Ale mimo wszystko spróbuj coś
          zrobić. Coś twardego, co pozwoli Ci poczuć siłę, a paniczne emocje zepchnąć
          gdzieś w palce u nóg. I jeszcze raz - naprawdę polecam Podziemny krąg. Zmienia
          życie. Jakbyś nie mogła znaleźć nigdzie to mam to na płycie - odezwij się,
          podaj adres, a mogę Ci wysłać paczkę ;))) Papa.

          Homek Toft
          www.uciekinier.friko.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka