Dodaj do ulubionych

przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze

23.02.18, 13:27
Witam serdecznie. Nigdy nie myślałam, że zawitam na to forum, ale być może mam / miałam przyjaciółkę cierpiącą na to zaburzenie. Znam ją od 7 lat i widziałam już wcześniej niepokojące symptomy, ale myślałam, że to depresja i nerwica po trudnym dzieciństwie. Wymienię może w skrócie informacje o niej:
- bardzo ciężkie dzieciństwo, oboje rodziców alkoholików - obecnie nieżyjących. Matka miała patologicznego konkubenta przez dłuższy czas, były z tym dramaty (zabiła go), niedługo później sama zmarła. Nie wiem dużo na ten temat, ale matka była oschła i niewspierająca, nie pomagała finansowo.
-historia patologicznych związków - wiązała się z pierwszymi lepszymi, którzy się napatoczyli i głęboko przywiązywała po krótkim czasie. Nie odchodziła, gdy była przemoc, błagała o powrót. Nigdy sama z siebie nie zakończyła związku. Tolerowała wszystko, co najgorsze, o ile dostawała jakąś drobinę uczucia / przywiązania. Zezwalała na "skoki w bok", półotwarty związek - sama była dziewicą aż do tego roku (ma trzydzieści kilka lat)
-odwracała się od bliskich ludzi, którzy ją "zawiedli", m.in. od wieloletniej przyjaciółki, kiedy nie powiedziała tego, co ona chciała usłyszeć. Była nieprzejednana, uparta. Często wyrażała rozczarowanie kimś, wyrażała się negatywnie np. o czyjejś inteligencji. Były też osoby, które skrajnie idealizowała (jej dawna miłość). Z wieloma znajomymi jest skłócona. Ma ogromne wymagania interpersonalne, niemożliwe do spełnienia.
- ma skrajnie niskie poczucie własnej wartości, panicznie boi się opuszczenia. Wykazywała zaborczość w stosunku do partnera, impulsywnie też potrafiła powiedzieć coś niemiłego, rzucić słuchawką, lub się obrazić. Nie potrafi dziękować, przepraszać
- jest bardzo rygorystyczna, narzuciła sobie różne ograniczenia np. związane z dietą. Jest całkowitą abstynentką. Obecnie jest wegetarianką, je naprawdę mało, na granicy niedożywienia. Nie bierze suplementów, żałuje pieniędzy na lekarza i na niezbędne rzeczy (np. kiedy miała pluskwy w pokoju), ale nie na zabiegi typu makijaż permanentny

Ja jestem osobą ugodową, tolerancyjną, nie prowokuję konfliktów, nie wymagam nie wiadomo czego. Może dlatego trwało to tak długo i byłam zadowolona z tej przyjaźni. Niestety odkąd znalazła ostatniego chłopaka (1,5 roku), zaczęła się odsuwać ode mnie i ludzi - mówiła mu, że nie zależy mu na innych, tylko na nim. Zarzuciła mi egoizm, brak umiejętności wspierania, co było bardzo niesprawiedliwe. Na pytanie dlaczego, przytoczyła sytuację, kiedy kilka lat temu nie pojechałam z nią do szpitala kiedy złamała palec u stopy (była 22, byli z nią inni znajomi) Zagłębiła się w swój związek totalnie, zaangażowała już po krótkim czasie. Niestety chłopak od kilku miesięcy chciał to skończyć, lecz bał się, że ona sobie coś zrobi. Tydzień temu doszło w końcu do rozstania, gdyż w pretensjach o jego pracę w delegacjach powiedziała, że może mu pociąć i wyrzucić rzeczy. Później wysłała mi pożegnalnego smsa i zabarykadowała się w pokoju. Razem z innymi przez 3 dni staraliśmy się nawiązać kontakt, ale albo nie odpowiadała, albo była agresywna. W końcu wezwaliśmy pogotowie, bo chciała uciec do swojej miejscowości, żeby się od nas oczepić. Niestety nie przyjęli jej na oddział, wróciła po 3 h. Zapukała do mnie (mieszkamy blisko) i z wielką nienawiścią (nigdy takiej u niej nie widziałam) wykrzyczała mi, że żałuje że mnie poznała, że nigdy nie byłam jej przyjaciółką, że jestem dla niej nikim. Nie mieliśmy prawa wzywać karetki, bo nie jesteśmy jej rodziną. Dla niej liczy się tylko ten chłopak, nie my. Gdybym to ja była na jej miejscu, zostawiła by mnie w spokoju bo to moja decyzja. Innym podobnie nawrzucała, zerwała kontakt i pojechała do swojej miejscowości. Tam nie ma nikogo, gdyż pourywała te znajomości. Ma wyłączony telefon, nie wiadomo, czy żyje, czy nie.

Czuję się, jakby po mnie pociąg przejechał. Zastanawiam się, czy kiedyś do niej dotrze, że skreśliła jedyną osobę, która nią się naprawdę przejmowała. W tym momencie nie ma już nikogo. Jestem w kontakcie z jej byłym, który też to przeżywa. Nigdy nie widziałam takiej złości, chęci skrzywdzenia u niej. Szok, po prostu. Mam nadzieję, że mimo wszystko zgłosi się po pomoc.

Obserwuj wątek
    • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 23.02.18, 15:24
      masz problem, czujesz to?
      nie możesz się uwolnić od tych myśli, niepokojów
      warto coś z tym zrobić - najpierw skupić się na swoim stanie, odzyskać równowagę;
      spróbuj, a przekonasz się, że to dla Ciebie ważne; gdy zorientujesz się co utraciłaś, co Ci umknęło spod kontroli; tak mi się wydaje, ze to najważniejszy pierwszy krok;
      na spokojnie poszukasz czemu koleżanka tak a nie inaczej reaguje, co to są za sygnały, co znaczą;
      potem co można zrobić i choć szukasz co można zrobić dla niej, najpierw zrób coś dla siebie; to pomoże Wam obu;
      okazuje się, że w sytuacji w jakiej się znalazłaś trudniej zadbać o siebie, skupić się na sobie, a tak łatwo rzucić się w działania pomocowe;
      każdy kto doświadczył podobnej sytuacji wie o czym próbuję Ci napisać - musisz powoli zmierzyć sie ze stanem do którego się doprowadziłaś, a teraz nikomu to nie potrzebne, do tego czujesz się bardziej odpowiedzialna za kogoś niż on sam, nawet niż on chce i nawet niz pozwala na to prawo :(
      ona się raczej nie zabije, a jeśli byłaby zdeterminowana to i tak nic jej nie powstrzyma - zrobiłaś ile się dało - teraz masz czas dla siebie

      nie da się żyć za kogoś i jeszcze taka inf. osoby z depresją często są agresywne, przykre, raniące (wynika to ze smutku, samotności ale rani bardzo niezależnie od przyczyn )

      może ten art coś Ci poukłada, może wzmocni Cię

      wyborcza.pl/TylkoZdrowie/1,137474,17426593,Rodzina_chora_na_depresje.html
      • trust21 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 23.02.18, 17:20
        To nie wygląda li tylko na zwykłą depresję.

        Szybkie wchodzenie w związki, szybkie i nagłe przekreślanie relacji, niestabilność. To brzmi trochę znajomo...Ale przez internet trudno co kolwiek powiedzieć.

        Na koniec jedno słowo do ciebie brz_a_sk. Mam nadzieję, że na tym portalu przestaniesz wreszcie występować pod wieloma postaciami niczym Duch Św. Tracisz czymś takim na wiarygodności.
        • last-green-orange Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 23.02.18, 19:20
          Dziękuję za odpowiedź brzask i trust. Jest też taka sytuacja, że kończę studia psychologiczne, więc mam jakąś wiedzę na ten temat. Konsultowałam się na uczelni, gdzie usłyszałam podobne właśnie słowa. Jestem też zapisana do psychologa na poniedziałek. Co do borderline'a jeszcze się nie wgryzłam w temat, wiele się zgadza, parę rzeczy nie. Z tym że pewnie jest to całe spektrum. Ona przez lata funkcjonowała, miała mnóstwo znajomych, naprawdę lubiana osoba, działała trochę społecznie, wypowiadała się nawet publicznie, a teraz się okazuje że to wszystko wydmuszka, że jest w środku małym dzieckiem. Myślę, że tą agresję przekierowała na aktywność polityczną, sport, nie była wybuchowa choć łatwo się denerwowała. Miała wielkie poczucie humoru, otwartość, dystans. Żal mi jej, tak bardzo. Znieważyła mnie, zmieszała z błotem, chyba dlatego, że byłam jej najbliżej i chciała się wyżyć. Może w końcu opadną te mechanizmy obronne. Dla mnie to szok, nagle zamieniłam się we wroga.
              • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 23.02.18, 21:13
                przejrzałam Twoje pytania na forach - wyrywkowo od 2010 roku - jest ich kilka
                myślisz, że to trzyma się kupy?
                jak trzeba będzie to wklei się cytaty; każdy sam oceni w czym rzecz;

                pisanie na tym kiedyś ciekawym forum sprowadza się dziś do sprawdzania czy za nickiem stoi prawdziwy człowiek ze swoim pytaniem, szkoda czasu na kolejne zawracania głowy;









                    • last-green-orange Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 00:22
                      nie jestem psychologiem i nigdzie tak nie pisałam. wyobraź sobie, że nawet psychoterapeuci najpierw muszą przejść własną terapię. nie ma ludzi bez problemów.

                      to dobrze, że wiesz o mnie wszystko po kilku starych postach, których nawet nie pamiętam. nie będę się bronić, analizować, nie mam na to sił psychicznych. pozdrawiam i do widzenia.
                      • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 12:06
                        przeczytaj potem mnie oceniaj

                        kłamstwo bywa elementem zaburzenia, ale warto z tym powalczyć zanim się zrobi z siebie publiczna wystawę - albo terapia

                        kłamstwo jest brakiem szacunku i wszystko w życiu można zniszczyć/stracić gdy się nie potrafi z tym sobie poradzić; niektórzy żałują do końca życia, niektórzy brną dalej

                        z tym szacunkiem to świetna złota myśl - sprawdza się, działa

                        • northern_star Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 12:26
                          Ja nie z tych by weszyc. Jak ktoś ma problem i wrzuca go na forum by sobie z nim jakoś poradzić to sam stwierdzam czy chce w tej debacie uczestniczyć czy nie. Jak coś mi nie gra to zostawiam temat. A nie wchodze w niego by kogos rozszyfrować, wysmiac..... itp

                          Bo dokąd nas dopowadzi zakładanie że każdy jest oszustem? ....do paranoi która to forum zamiecie. I nikt sie nie odezwie ze strachu nie slusznej krytyki.



                        • trust21 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 13:22
                          ''kłamstwo bywa elementem zaburzenia''

                          Drogi brzasku/efce13 doszukiwanie się wszędzie spisków, podstępów i kłamstw jest również elementem zaburzenia i to bardzo poważnego - osobowości paranoicznej. I warto byś miała to na uwadze, zanim zaczniesz głupio mędrkować.
                          Teraz kolejna sprawa. Dlaczego tutaj piszesz co najmniej pod dwoma nickami (tyle udało się ustalić)? Dlaczego nie trzymasz się tylko jednego?
                          Pytanie nr.2 Dlaczego jesteś na tym forum tak długo? Kiedy przeglądałem wątki na tym forum, nawet sprzed kilku lat, to jedno się tutaj ciągle powtarza - powtarzasz się ty. Widać jesteś tu od wielu lat. Jaki jest prawdziwy powód tego? Jesteś borderem, bycie tutaj to twoja autoterapia? A może jesteś kimś w rodzaju przyjaciela forum/przyjaciela osób z bpd. Ale to drugie to gorzej chyba, bo zatem należy zadać ci pytanie: co takiego cię ciągnie do tych osób? chcesz ich ratować czy coś w tym stylu?
                          Moim zdaniem "coś w tobie siedzi". A uwierz i że cholernie dobrym obserwatorem jestem.
                          • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 13:57
                            życzę powodzenia w dalszym wyciąganiu wniosków

                            chcesz porozmawiać proszę bardzo - tu większość zweryfikowała się przez osobisty kontakt i ułatwiła sobie życie; było to naturalne, dziś jest konieczne, niestety, bardzo szkoda ale co zrobić;
                            oczywiście nie musisz ze mną rozmawiać - przecież możesz zaufać innym osobom;
                            powodzenia, może między sobą wyjaśnicie jeśli cokolwiek jest niejasne :)

                            mój nick jest moim adresem na gazecie - kiedyś tylko tak można było współtworzyć to forum :)
                              • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 15:01
                                nie mam żadnego powodu by odpowiadać;
                                zastanów się czemu pytasz - ba domagasz się odpowiedzi;
                                Twoje pytania są Twoim problemem

                                tu każdy odpowiada za siebie, za to co napisze i czego nie pisze;
                                za to co robi i czego nie robi;
                                za to kim jest albo kogo udaje;
                                jak to w życiu; nikt tu nie jest anonimowy tak bardzo by był bezkarny; wstyd czasem wystarcza do opamiętania i to jest dobre rozwiązanie; zawsze człowiek ma coś do uratowania, ma szansę; ale czasem się nic nie udaje i brnie się w diabelskie pomysły ;







                                • 9iopack Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 24.02.18, 16:15
                                  Brzask, "nie masz żadnego powodu, by odpowiadać"?
                                  Problem ma pytający? Jego pytania są jego problemem?
                                  Iście idiotyczna filozofia!
                                  Ty jesteś borderem na pewno! Tobie tylko się wydaje, że jesteś cwana.
                                  Klasyczny (normalny) człowiek nie walczy o "posiadanie racji", a mówi/pisze to, co leży mu na sercu i ma w dupie "racje", niezależnie od tego, czy to jego będzie na wierzchu. Posiada własne wartości, jakąś pokorę i nie boi się odpowiadać na niewygodne pytania, bez patrzenia na "koszty". Nie unika konfrontacji, nie ucieka od różnicy zdań, nie "walczy o swoje dowolnymi metodami, aby wyszło na "moje".
                                  Załóż może (jeszcze) więcej nicków i bij tę swoją pianę dalej, tylko po co...?
    • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 25.02.18, 09:10
      kiedy bywa nam zbyt smutno zaczynamy być wściekli - rzadko zdajemy sobie sprawę, że to tak blisko jedno od drugiego; agresja skądś się bierze - raz przeciwko sobie ją kierujemy innym razem przeciwko wINNYM; zawsze jest to obrona, by się nie udusić, by nas szlag nie trafił;
      można czekać na moment kiedy uda się nad tymi ratunkowymi zachowaniami zapanować - stonować i zacząć kombinować - co jest? czemu zamiast ratować siebie, zaopiekować się sobą, nap*lam * wie kogo?
      nie lecimy likwidować wszystkich kasyn na świecie, gdy przegramy? - rzecz w tym, że lecimy, jest taki moment, że winne są kasyna, banki (kredyt), wszyscy byli i dzieci - czasem dzieci są winne - absurd? - tracimy energię i czas; bywa wyrządzamy krzywdy, ponosimy straty;
      warto sobie wyobrazić straszną sytuację i naszą reakcję - kiedy bank nas wrobił zdecydowanie, ponad czubek głowy - bezsilność i wściekłość; kiedy opiekun rzuca niemowlakiem o ścianę - bezsilność, agresja - idioci? to jak reagujemy jest w nas - nie banku, nie w kasynie, nie w dziecku;
      czasem chcemy coś z tym zrobić; czasem możemy sobie pomóc i nie zwariować; czasem udaje się, choć trochę ułożyć z samym sobą (zostawmy wszystkie kasyna, banki i niemowlęta - one nie mają znaczenia przecież); najgorszy bywa ten wstyd czy pretensja do siebie - boże co ja robię, jaki jestem śmieszny w tej wściekłości, w tej porażce w tym jaki byłem i nadal ciskam się - no bez sensu; ale k* ktoś mi to zrobił i jazda dalej; bo czasem jest potwornie trudno przestać się wypalać, a pozwolić sobie poczuć krzywdę jaką sobie zrobiliśmy, jaką daliśmy sobie zrobić i zacząć się ratować; zacząć siebie rozumieć; potem można rozkminiać kasyna, banki, niemowlę czy partnerów; można - nie zawsze warto na to poświecić życie - miesiąc to tez życie;
      czy inni ludzie pomagają znaleźć równowagę - rożnie to bywa , ale na pewno warto wybierać; można siąść w gronie psiapsiółek i nap*ać na wszytskich facetów - do końca życia nawet :) może ten przykład jest dobry; oczywiście można przy piwie ... i nie jesteśmy od tego mądrzejsi, raczej; kasyna nie, banki nie, bachory absolutnie ani jeden więcej i żadne angażowanie się w nic za bardzo, chłód - żadne miłości; :) świat jest pełen gówna? - ale my w nim pogrzebiemy jednak wściekli?

      a gdyby tak na poważnie sobie pomóc? jest taka instytucja jak mediator, ludzie którzy się rozwodzą czasem trafiają na fachowca i to ma sens, nie że zostają razem, ale wychodzą ze związku w dużo lepszym stanie; nawet kiedy okazuje się, że do mediacji gotowy jest solista; czy ludzie po złym związku mogą szukać wśród swoich przyjaciół kogoś kto otworzy im oczy? powinni próbować - wyżalić się ale jak najszybciej wieszać psy na kimkolwiek; z żałoby trzeba wychodzić - to ciekawe, że są ludzie, którzy nie pozwalają umrzeć bliskim, krzyczą, maja pretensje - jak możesz mi to zrobić ... dziwne? nie bez powodu o tym wspomniałam; coś bywa silniejsze niż logika;

      ludzie rozstają się w różny sposób i jaki by to nie był związek, każde ma wpływ na to; w skrajnych związkach uzależniających, tych przemocowych najbardziej trzeba człowieka wyrwać, by miał szansę spotkać się z własnym rozumem i podjąć decyzję, by zaczął się ratować - nie koniecznie zaczynał od analizy i potępienia sprawcy, czasem psychopaty przecież; ważne by człowiek odnalazł siebie i załatał dziurę, którą ktoś w niego wlazł i przejął główkę; (jak wódeczka czasem - pytanie czy uzależnienia w złych związkach są bliskie chorobie alkoholowej? czy są aż chorobą? )

      kiedy człowiek pomyśli choć chwilę zdaje sobie sprawę, że zawsze odpowiada za to z kim idzie przez życie, idiotyczny pomysł 'a bo koledzy, towarzystwo' zostawmy durnym rodzicom - kpina z odpowiedzialności przecież; kiedy dojrzały człowiek zakochuje się w niedojrzałym nastoletnim człowieku zawsze odpowiada choć nie wiem jak ten dzieciak kreci dupką - tak? jeśli człowiek wchodzi w związek z osobą chorą, zaburzoną ... warto wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystko co się stało, to trudne; wszyscy, którzy wychodzą mądrzejsi po katastrofie wiedzą, ze najgorzej mają ci którzy z niej wyjść nie mogą, których belka przygniotła i z nią trzeba żyć; można trochę ulżyć ale to nie jest łatwe; nikt nie chce żyć ani w zaburzeniu ani w chorobie - partner może opuścić taki trójką, osoby zaburzone pozostają z potwornym bagażem - niezawinionym; wg mnie nie należy szukać winny w żadnym z partnerów, warto szukać wyjścia, by spotkać się z samym sobą na pokojowej ścieżce;

      czy można być wolny, bo wreszcie się wie komu dowalić? no ja uważam, że nie - ale to moje podejście do życia; swój spokój trzeba sobie wypracować i jeśli macie przyjaciół to dbajcie o nich, to nie wrogowie są nam potrzebni, ale ludzie których szanujemy;
      (czasem nie czytam co wklikałam; ten komu to się przyda wybaczy potknięcia, skróty ... reszta może sobie hodować kolejnego wroga, błędy będą bezcenne - ot rzeczywistość)
      • trust21 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 26.02.18, 10:09
        ''jeśli człowiek wchodzi w związek z osobą chorą, zaburzoną ... warto wziąć na siebie odpowiedzialność za wszystko co się stało, to trudne''

        Absolutnie czegoś takiego zrobić nie wolno. BPD to nie upośledzenie umysłowe. Osoby z tym zaburzeniem, są absolutnie świadome swoich problemów. Dlatego też muszą wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Borderline tutaj nie może być żadną wymówką.
        • brz_a_sk Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 26.02.18, 11:33
          BPD nie polega na tym że ktoś jest nieznośny, czy kapryśny, to zdecydowanie zły trop; pozostaniemy przy swoim zdaniu, po prostu co innego przeczytaliśmy, a publikacji jest mnóstwo i przybywa; nie jest to wiedza trywialna - świat zajmuje się tym bardzo poważnie;
          trudno zdiagnozować, trudno leczyć, trudno prowadzić terapię - jest wielka różnorodność i tęgie głowy nad tym się pochylają;
          z fochami czy złą wolą ma to mało wspólnego; niestety współwystępuje z chorobami co zdecydowanie komplikuje szukanie sposobów pomagania chętnym, czy zmuszonym do ratowania się;

          ja bym się pochylała nad problemem, nie wyrokowała pochopnie ;






              • efce13 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 04.03.18, 21:13
                Zanim następnym razem orzekniesz, że <wcale nie tak trudno>, to radzę przyjrzeć się procentowościom w zlinkowanym niusie. Pod tymi danymi podpisuje się American Psychiatric Association:

                psychcentral.com/news/2009/05/25/borderline-personality-disorder-difficult-to-diagnose/6070.html

                Mam dostęp do baz międzynarodowych publikacji naukowych, także tych ukazujących się w topowych, renomowanych międzynarodowych czasopismach z zakresu psychiatrii i psychologii. Literaturę śledzę na bieżąco, i ciągle, niezmiennie zaburzenie BPD uważane jest za wyjątkowo(!) heterogeniczne, a więc i trudne w diagnozie. Także (podkreślam <także>, bo są też inne przyczyny) ze względu na fakt, że w 75% - 80% przypadków stwierdza się współwystępowanie innych zaburzeń z osi II, nie wspominając już nawet o zaburzeniach klinicznych z osi I, do których Ty nawiązałeś (chad, depresja, etc). Te fakty podkreśla się na okrągło w dziesiątkach publikacji dotyczących BPD.
                To są twarde dane, a nie prywatne wywody jakiegoś psychiatry/psychologa.

                I na marginesie: stygmatyzacja zjawiska bierze się z forów internetowych i „specyficznych” blogów. Pamiętajmy o tym na tym forum.
                Co do psychiatrów: szybciej kobiecie wlepi się borderline (moda), niż mocniej stygmatyzujące aspołeczne. Z diagnozą mężczyzn jest odwrotnie. Wynika to z uwarunkowań kulturowych i niewiedzy. Poza tym BPD jest bardzo pojemne (heterogeniczność), więc sporo nietypowych przypadków innych zaburzeń można upchnąć w BPD.

                Możesz podeprzeć swoje błędne wyobrażenie o względnej łatwości diagnozy zaburzenia borderline jakimś poważnym linkiem – odnoszącym się do badań naukowych?

                  • efce13 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 04.03.18, 22:25
                    I Ty to zdiagnozowałeś po tym samym błędzie interpunkcyjnym????

                    forum.gazeta.pl/forum/w,35861,165616958,165616958,Moja_historia.html?p=165626622

                    i potwierdził to kolega w następnym poście: <<Te dwie Panie to tak napawde jedna. Kolezanka uzywa kilka loginów brzask i efce13 to miedzy innymi one.>>

                    Dobre, ale i śmieszne!


                    Patrz na charakterystyczne cechy myślenia, patrz na kompletnie odmienny styl człowieka, a nie na przecinki. Przestaję się dziwić, że utknęliście w relacjach ze swoimi ex, nic nie widząc, nic nie słysząc.

                    Nie namawiam I nie zachęcam do rozmowy ze mną. Po prostu, prostuję Twoja wiedzę na temat BPD.

                    W wolnym czasie nawiążę do zmian loginów przez Was. Po prostu, o takich zmianach informuje się na forum.
                      • efce13 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 05.03.18, 02:17
                        Zwracasz się do mnie kolejnymi swoimi wpisami:

                        1.<<<Brzask znowu piszesz pod swoim drugim nickiem. Dopóko mie zaprzestaniesz tego procederu dopóty nie bede z Tobą dyskutował.>>>

                        2.<<<Dobrze by było byś trzymała się jednego nicka, inaczej nikt poważny nie będzie z tobą. tu dyskutował. A co do prostowania, to ty nic nie prostujesz, ty chcesz nawracać. Tyle już lat na tym forum, i niczego się nie nauczyłaś :-(>>>

                        3.<<<Co do reszty, to w przyszłym tygodniu, jak będę miał chwilkę to postaram się odpisać na twój pierwszy post z tym przypadkiem amerykańskim, bo to akurat wymaga wyprostowania.>>>


                        Ad 1. Pod moim wpisem zwracasz się do brzaska. Wspomniałeś gdzieś wcześniej o paranoi …, to spójrz na siebie. Każdy kto ma choć trochę oleju w głowie nigdy nie utożsami brzaska i mnie. A ty dosłownie drzesz się, tak żeby niosło się po forum, że brzask to ja. Drzesz się i nic więcej, a na dowód przytaczasz ten sam błąd interpunkcyjny i własne darcie się … no wybacz. To z Twojej strony jakaś toporna manipulacja, czy brak oleju w głowie?

                        Ad 2. Wyjątkowo perfidne wytykasz (w widomym celu) o długi staż brzaska na forum w połączeniu z prymitywną uwagą, że niczego się nie nauczyła. Przeszkadzają ci wartościowe teksty brzaska? Napiszesz lepsze???? CZEKAM. Chętnie poczytam.
                        I o jakim nawracaniu mówisz pod MOIM wpisem?
                        Sprostowałam twoją tezę o łatwej diagnozie BPD, nic więcej. Gdzie tu nawracanie? Ty łatwo diagnozujesz na forum, w klinicznej praktyce, to nie takie proste, jak ci się wydaje na forum

                        Ad 3. Nerwowo rozchwiałeś się. We dwóch wpisach darłeś się (dosłownie), że nie będziesz dyskutował, i nikt poważny nie będzie tu ze mną dyskutował, a w trzecim twierdzisz, że odpiszesz na mój pierwszy post … pod którym .. darłeś się, że nie będziesz ze mną dyskutował, i nikt poważny nie będzie tu ze mną dyskutował.

                        Ty poważny jesteś??
                        I uważaj, w stresie tracisz kontrolę nie panujesz nad sobą i odsłaniasz się. Wystarczy obserwować.
                        -------------------------


                        I jeszcze raz: drzesz się do brzaka, która używa od zawsze tego samego i jednego nicka, a sam zmieniasz nicki jak ci pasuje. Dlaczego nie informujesz na tym na forum??? W jakim celu to robisz? Może to wyjaśnij.

                        Kto się podszywa pod zaburzone tzw. borderki? Wiesz?? Kto tworzy te głupawe i obraźliwe kreacje (megixxx, confused, niepsychol, izzi9999)? Zaczniesz się krzycześ, że te niespójne bzdury wypisuję ja czyli brzask??


                        Proszę o podanie poważnego linka, że diagnozowanie BPD jest <<<względnie łatwe>>>. Do tego stwierdzenia stricte odnosił się mój wpis.
                        • trust21 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 05.03.18, 07:18
                          Pisanie na forum. pod 2 nickami jest niedopuszczalne i cały czas będę ci to wytykał dopóki nie zaprzestaniesz tego procederu. Na to że efce13/brzask to jedna osoba kilka osób już na tym forum zwracało uwage, wiec nie tylko ja o tym tu napisałem. Krzykiem i manipulacjami nie zakryjesz prawdy o sobie.

                          Teraz druga sprawa. Piszesz że ja tutaj na tym forum diagnozuje bpd, jest to kłamstwo gdyż nigdy tego tutaj nie robiłem.
                          Kiedyś napisałem że z tobą jest coś nie tak, i podtrzymuje to.
    • efce13 Re: przyjaciółka z BPD (?), groźby samobójcze 04.03.18, 20:52
      Od mgr psychologii wypowiadającej się na forum dotyczącym zaburzenia osobowości powinno wymagać się więcej, niż od przeciętnego Kowalskiego, więc kilka słów do Ciebie.

      Pokrzywdzona absolwentka psychologii ze specjalnością kliniczną (sic!) usiłuje diagnozować „przyjaciółkę” na publicznym forum, oczekując potwierdzenia swojej diagnozy od expartnerów, którzy sfrustrowani własnymi nieudanymi związkami, bywa, że poważnie zaburzeni, kompletnie nie ogarniają psychologii/psychiatrii, a „wiedzę” o BPD(???) zdobywają głównie ad hoc od siebie nawzajem. Bo mgr psychologii coś zgadza się, a coś nie. Spójrz na siebie z tej perspektywy.

      Chcesz potwierdzenia swojej diagnozy (a więc i krzywdy), od osób, które nie rozróżniają zaburzenia borderline od narcystycznego, zależnego, antyspołecznego, histrionicznego? Nawet nie zapytam, czy Ty odróżniasz, ale czy wiesz, że takie istnieją? Chcesz potwierdzenia od osób, które nie ogarniają jak funkcjonują osoby z zaburzeniami (lub cechami zaburzeń) np.: unikającym, shizotypowym, schizoidalnym, anankastycznym o organizacji borderline, a jak funkcjonują osoby o organizacji borderline externalizaujące problemy - aspołeczne, histrioniczne, narcystyczne.


      Magister psychologii miała wykłady i zajęcia z ETYKI ZAWODU (sic!), a wyciąga na forum absolutnie wrażliwe i intymne kwestie z życia „przyjaciółki”. Faktycznie, dla forumowej diagnozy borderline niezbędna jest informacja kto, kogo zabił, kiedy przyjaciółka straciła dziewictwo - z własną oceną: zbyt późno. To kosmiczne przegięcie z Twojej strony. Nawiasem mówiąc, to sporo mówi o Tobie i Twoich problemach.

      Nie ma sensu odnosić się do poszczególnych punktów, które wymieniłaś w opisie przyjaciółki. To miks jakiś faktów i Twoich ocen przykładanych do rzeczywistości innej osoby. Ocen, dodatkowo zniekształconych Twoim pokrzywdzeniem. No i oczywista: niechęć do suplementów, pluskwy w pokoju vs permanentny makijaż, rzucanie słuchawką telefoniczną, rezygnacja z mięsa, głodzenie się (odchudzanie?), odsuwanie się od osób, które „zawiodły” (Twoja opinia, kto, kogo, i czym może zawieść), idealizowanie pierwszej miłości, bezsens życia po rozstaniu etc, to wszystko wskazuje Ci (mgr psychologii ze specjalnością kliniczną) na możliwość zaburzenia borderline??


      W następnym wpisie napisałaś:

      <<<Co do borderline'a jeszcze się nie wgryzłam w temat, wiele się zgadza, parę rzeczy nie. Z tym że pewnie jest to całe spektrum. Ona przez lata funkcjonowała, miała mnóstwo znajomych, naprawdę lubiana osoba, działała trochę społecznie, wypowiadała się nawet publicznie, a teraz się okazuje że to wszystko wydmuszka, że jest w środku małym dzieckiem.>>>

      Funkcjonowanie przez lata, a następnie załamanie życiowej linii, jednoznacznie wyklucza zaburzenie borderline. Absolutnie wyklucza, mimo że niektórym expartnerom wydaje się, że coś z Twojego opisu brzmi znajomo.

      Pozbierałaś fakty z życia przyjaciółki, a zatem jesteś żywo zainteresowana jej „pokręceniem” skutkującym skrzywdzeniem Ciebie, ale jeszcze nie wgryzłaś się jeszcze w borderline, choć jesteś mgr psychologii ze specjalnością kliniczną.

      Psychologia kliniczna (obojętnie jaki profil), daje spore pojęcie o zaburzeniach osobowości (de facto, Ty go nie masz) i o diagnozie psychologicznej (różnych jej rodzajach), ale nigdy w życiu nie słyszałaś o diagnozie nozologicznej, a więc nie słyszałaś o ICM lub DSM?? No, wolne żarty.
      Bądź uprzejma zerknąć na link, który często słusznie podrzuca @brzask:

      pl.wikipedia.org/wiki/Osobowo%C5%9B%C4%87_chwiejna_emocjonalnie_typu_borderline

      i odpowiedzieć: na jakiej podstawie mogłabyś przypuszczasz, że trafiłaś na właściwe forum, forum dotyczące BPD?


      -------------------------------------------
      I jeszcze na koniec: we wpisie na innym forum (2011r) napisałaś:

      <<<Na zajęciach z literaturoznawstwa przerabialiśmy dzieło Freuda "Creative writers and day-dreaming". Wg niego pisarze w swoch książkach podświadomie tworzą bohaterów na swoje podobieństwo, swoje alter ego. Czyli każdy charakter przedstawia jakieś cechy autora, świadome lub nie. Przyznam, że całe zajęcia myślałam właśnie o MM ;) Jak już zauważyłyście, wiele pozytywnych bohaterek jest podobnych do autorki, choćby przez fryzurę czy poglądy życiowe. A co z Matydlą, wredną policjantką i tak dalej?>>>

      Myślę, że bliżej Ci do literaturoznawstwa, które studiowałaś na jakimś kierunku humanistycznym niż do psychologii.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka