Dodaj do ulubionych

wsciekla do granic mozliwosci

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.04, 20:37
hej.

mam 24 lata a moi rodzice nie pozwalaja mi jechac z przyjacielem na wczasy!
stawiaja ultimatum,ze mam go przyprowadzic i oni musza go poznac.
to zenujace!!!
mam ochote sie zabic!
nienawidze ich!
czemu jestem wciaz traktowana jak gowniara?
czemu musza az tak mnie kontrolowac?

nie chce,by go poznali i zaluje,ze nie sklamalam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • Gość: Luty Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.dialup.mindspring.com 06.07.04, 20:40
      ...smarkata jestes..hihihi
    • indiaaa Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 20:41
      ja jak miałam 17 to pojechałam ze swoim chłopakiem na wakacje, moi rodzice mi
      bardzo ufali że nic nie skombinuję to raz, mama trochę coś tam się bała ale tak
      jest do dziś bo jestem jedynaczką mimo że mam już męża, masz po prostu
      konserwatywnych rodziców:(
    • Gość: krish Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: 62.233.233.* 06.07.04, 20:43
      znaczy, że umiesz sie już rypać.

      a powaznie: mieszkasz z rodzicami. to musisz grac do ich muzyki.
      aaa... jestes dorosła.

      to nie mieszkaj z nimi.
      proste.
      nie ma trzeciej drogi.

      krish the drunkard
    • Gość: baba zona Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.04, 20:55
      Bo widzisz, ci starzy okropnie lubia swoje dzieci - niezaleznie od wieku, i
      cholernie im na nich zalezy. A bo nuz cos zlego im sie przydazry, albo co...
      Glupie, nie?
      Polub ich troche, co?
      :)
    • cossa Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 20:59
      rozumiem wscieklosc
      mialam podobnie

      ale na marginesie:
      co w tym zlego, ze chca go poznac?
      boisz sie ich reakcji?
      nie spodoba sie im?

      czy chodzi Ci tylko o zasade?

      pozdr.cossa
    • jmx Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 21:59
      > nie chce,by go poznali

      Pewnie żonaty, co?
      No bo przecież chyba się go nie wstydzisz? ;-)
      • Gość: marta Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.04, 23:30
        nie jest zonaty, jest wolny i lubi mnie

        jest skonny zobaczyc sie z moimi rodzicami,jednak ma obawy o co beda go pytac i
        czego wlasciwie chca?

        boli mnie brak ich zaufania do mnie i wieczne zakazy i nakazy,mimo mego wieku
        • jmx Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 00:37
          Gość portalu: marta napisał(a):

          > nie jest zonaty, jest wolny i lubi mnie
          >
          > jest skonny zobaczyc sie z moimi rodzicami,jednak ma obawy o co beda go pytac
          i
          >
          > czego wlasciwie chca?


          Postaw się w sytuacji swoich rodziców - masz jechać na wczasy z kompletnie
          obcym im człowiekiem. To chyba naturalne, że budzi to u nich niepokój? A Ty,
          swoim zachowaniem, wcale ich nie uspokajasz. Trudno ufać komuś kto jak koza
          zapiera sie kopytami. Zakazy i nakazy nie wynikją z wieku a z zachowania. Im
          więcej będziesz mówić (informacyjnie) Twoim rodzicom tym mniej będą
          niespokojni. Pomijam patologie ale nie sądzę, żeby to był taki przypadek.
    • Gość: az Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.magtel.net.pl 06.07.04, 22:25
      > nienawidze ich!

      Powiedz im to.
      Podziękuj rodzicom za wszystko co dla Ciebie zrobili.
      Wyprowadź się od nich na swoje.
      Wysyłaj do nich kartki świateczne.
      Zaproś czasem do siebie.
    • joanna_1 Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 22:27
      > mam ochote sie zabic!

      100 męskich pompek! od zaraz!
    • malvvina Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 22:30

      hihi , no a jak maja cie traktowac ?


      > mam ochote sie zabic!
      > nienawidze ich!
      > czemu jestem wciaz traktowana jak gowniara?
      > czemu musza az tak mnie kontrolowac?
      >
      • monika20 Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 22:40
        Smutne, ale sama się traktujesz jak gówniara... gdybyś nie podała wieku, to bym
        myślała żeś 17-tka
        Masz tu parę fajnych recept - wybieraj.
        Dorosłość bowiem, to pomiędzy innemi:
        -własne mieszkanie
        -niezależność finansowa
        -umiejętnośc partnerskiej rozmowy z dorosłymi (w tym z tatusiem i mamusią),w
        tym słuchanie argumentów, próba zrozumienia emocji innych, tudzież niestety
        szacunek.
        Wylej sobie kubeł zimnej wody na łeb. A jak kochanek żonaty, to staw rodzicom
        czoła...(a może to kobieta?)
    • charmaine Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 22:39
      Żenujące, że 24 letnia pannica jest tak infantylna.
      Wstyd mi jest, jak to czytam!

      I chyba najlepiej bedzie jak się zabijesz.
      A majątek, który zgromadziłaś przez te kilka lat dorosłego życia przekaż na
      zbożne cele!
      Po kiego groma po świecie ma łazić tak beznadziejna idiotka.
      Zrozumiała?

      Chorera mnie trzęsie, jak czytam takie dyrdymały!!!
    • ouk Re: wsciekla do granic mozliwosci 06.07.04, 22:39
      Gość portalu: marta napisał(a):

      > czemu jestem wciaz traktowana jak gowniara?

      bo jesteś !(dowód - wątek Twojego autorstwa)
      • Gość: marta Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.07.04, 23:34
        ciezko mi sie wyprowadzic,bo jeszcze studiuje i nie mam stalej pracy

        ale macie racje to wstyd i powinnam sie zabic
        • Gość: krish Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: 62.233.233.* 06.07.04, 23:39
          chcesz sie zabić dla jakiegoś rypania?
          przesada...
          • ouk można polemizować 06.07.04, 23:46
            czasem dla dobrego rypania warto zaryzykować (np. Zbyszko z Bogdańca - choć mu
            Juranda oszpecili, Parys, Brad Pit, Shrek, Andrzej S. )
            • Gość: krish Re: można polemizować IP: 62.233.233.* 06.07.04, 23:48
              ale marta nie sprecyzowala, że to jest TO rypanie...
        • gazimierz Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 02:04
          Gość portalu: marta napisał(a):

          > ciezko mi sie wyprowadzic,bo jeszcze studiuje i nie mam stalej pracy
          >
          > ale macie racje to wstyd i powinnam sie zabic

          obecnie jest wiele sposobow zeby sobie dorobic. POkaz ambicje
    • fnoll shit 07.07.04, 00:16
      no faktycznie, jak starzy nie mogą poznać kochanka swej gówniary w cywilizowany
      sposób to kanał
    • gazimierz Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 02:03
      24 lata??? Nie moge uwierzyc, chyba ze jestes uposledzona umyslowo.Chyba w
      zadnym kraju takie bzdurstwa sie nie dzieja! to 24 lata dorosla kobieta. Wogole
      mezatki sa juz od 20 lat
      Oni Cie tak traktuja, bo jestes na ich utrzymaniu. Pokaz dume i wejdz na swoim.
      A swoja droga nie wstyd Ci zerowac na rodzicach w tym wieku??
    • goscia2 Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 02:15
      Moja mama mawiala : - poki jestes pod naszym dachem, dostosuwujesz sie do nas.
      No wiec sie dostosuj - czemu bys nie miala go przestawic rodzicom???

      Jest to tez baaaaardzo podejrzane, ze facet boi sie ich spotkac.Ma cos na
      sumieniu i tez sie pewnie boi ze zaczna w nim widziec ziecia.

      A jezeli mas rodzenstwo, to jak rodzice je traktuja?
      • seksuolog Nic dodac nic ujac 07.07.04, 08:56
        goscia2 napisała:

        > Moja mama mawiala : - poki jestes pod naszym dachem, dostosuwujesz sie do nas.
        > No wiec sie dostosuj - czemu bys nie miala go przestawic rodzicom???
        > Jest to tez baaaaardzo podejrzane, ze facet boi sie ich spotkac.Ma cos na
        > sumieniu i tez sie pewnie boi ze zaczna w nim widziec ziecia.

        Masz 100% racji. Jezeli mieszka sie z rodzicami to wypada przedstawic faceta.
        Chocby z tego powodu ze jezeli podczas wyjazdu cos by sie wydarzylo (odpukac!)
        jest naturalne ze rodzice mieliby informacje z kim i gdzie pojechalas. Przeciez
        osoby mieszkajace we wspolnym gospodarstwie powinny sie informowac gdzie i z kim
        sa, to jest elementarna zasada bezpieczenstwa.

        Natomiast jezeli uwaza sie ze rodzice traktuja jak nieletnia i za bardzo sie
        wtracaja to wyjscie jest bardzo proste: Zamieszkac oddzielnie. Osoba 24-letnia
        mieszkajaca z rodzicami to nienormalne. Na to oczywiscie mozesz powiedziec ze
        cie nie stac na mieszkanie. W tym przypadku trzeba byc wiec wdziecznym rodzicom
        ze cie nie wyganiaja i starac sie spelnic ich zyczenie. Rodzice absolutnie nie
        maja obowiazku goszczenia u siebie 24-letniej osoby.
        • j_ar Re: Nic dodac nic ujac 07.07.04, 09:05
          > Osoba 24-letnia mieszkajaca z rodzicami to nienormalne.

          o boshe, seksuolog, no ty jak cos przemyslisz to naprawde.... sadzisz, ze
          kazdego rodzica stac na kupno mieszkania corci, ze kazda corcie stac na wlasne
          utrzymanie wynajetyego mieszkania?...
          • seksuolog Stac czy nie 07.07.04, 17:58
            j_ar napisał:

            > > Osoba 24-letnia mieszkajaca z rodzicami to nienormalne.
            > o boshe, seksuolog, no ty jak cos przemyslisz to naprawde.... sadzisz, ze
            > kazdego rodzica stac na kupno mieszkania corci, ze kazda corcie stac na
            > wlasne utrzymanie wynajetyego mieszkania?...

            Jees j_ar, jak ty cos palniesz to bania wysiada. Oczywiscie mozna cale zycie
            mieszkac u mamuski. Ale wtedy trzeba po pierwsze byc wdziecznym za dach nad
            glowa a po drugie akceptowac ograniczenia. No i pamietac ze rodzice maja prawo
            poprosic albo zazadac opuszczenia domu. Wiec w koncu mieszkanie z rodzicami
            starzejacej sie panny nie jest normalne.
            • jmx Re: Stac czy nie 08.07.04, 03:21

              Czasem to rodzice są w takim położeniu (starość, choroba), że powinni
              być "wdzięczni" za dach nad głową u dorosłych pociech.
              • Gość: az Re: Stac czy nie IP: *.magtel.net.pl 08.07.04, 10:44
                > Czasem to rodzice są w takim położeniu (starość, choroba), że powinni
                > być "wdzięczni" za dach nad głową u dorosłych pociech.

                Też coś...
                Ani wdzięczni, ani "wdzięczni".
                To zakichany obowiązek dzieci zapewnić rodzicom godne życie, gdy tego
                potrzebują. Czy to pod dachem rodziców czy dzieci.
                • joanna_1 Re: Stac czy nie 08.07.04, 11:52
                  To nawet powinno wynikac z potrzeby serca, z ludzkiego normalnego odruchu.
                  • jmx nie o to chodzi 09.07.04, 01:36

                    Seksuolog postawiła tezę, ze mieszkanie z rodzicami w "pewnym wieku" zakrawa na
                    nienormalność. Chciałam pokazać, że zależy to od okoliczności.

                    A niestety, większość osób w tym przedziale wiekowym mieszka osobno bo to
                    właśnie rodzice kupili mieszkanie i dzieci miały się gdzie wyprowadzić.
                    Większość ludzi idzie "na swoje" po ślubie przechodząc z domu rodzinnego do
                    swojego własnego. Więc nie rozumien trochę tego rabanu, z powodu wspólnego
                    mieszkania z rodzicami.

                    Ale był na tyle skuteczny, że pewnie autorka juz tu się nie wypowie...
    • j_ar Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 09:07
      bo widzisz, 24 lata to moze byc i duzo i bardzo malutko
      a rodzice jak to rdzice, ciesz sie, ze sie martwia o ciebie a nie narzekaj

      -a swoja droga to czego sie boisz w przedstawieniu swojego chlopca rodzicom?
      ze o co niby mieliby go pytac co by bylo az tak straszne? a moze on jakis
      przyglupi jest czy co?
    • lune ucieknij z domu ;)) 07.07.04, 09:26
      to bedzie "w wieku" twego postu (czyli 15-16 lat)

      wcale sie nie dziwie twoim rodzicom ; skoro w wieku 24 lat jestes tak
      infantylna to ich obawy o ciebie sa uzasadnione ; mozesz sie przeciez utopic w
      przydroznym rowie albo uprawiac sex z ufoludkiem sadzac ze to powszechnie
      przyjete dziendobry ;
      no i ten twoj komentarz - facet boi sie bo nie wie o co go beda pytac :))
      to on tez ma tak jak ty 16 lat ?

      moze moglabys dorobic na tekstach ?;) naprawde zabawne


      Lune

    • k.j Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 09:49
      a wiec tak: z rodzicami mozna czasami mieszkac przez cale zycie, wszystko
      zalezy od sytuacji rodzicow i ich dzieci. Jesli natomiast chodzi o
      przedstawienie chlopaka rodzicom, to nie widze powodu, by tego nie zrobic.
      Dziwne jest to, ze nie chcesz go przedstawic. A jesli Ty chcesz, ale Twoj facet
      wolaby tego uniknac, to mysle, ze on nie jest Toba zainteresowany "na dluzej"
      poza wczasami :)
      • Gość: marta Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.07.04, 10:03
        on jedynie nie chcialby odpowiadac na pytania,jakie ma zamiary wobec mnie i ile
        zarabia,tak nie ma problemu
        oboje nie wiemy,czy laczy nas prawdziwa milosc i czy chcemy byc ze soba na
        stale,choc znamy sie dlugo-a juz na pewno nie myslimy w tej chwili o
        malzenstwie,a rodzice... nie wiem,o czym mysla i czego oczekuja
        boje sie tego spotkania,bo to zenujace dla mnie,czuje sie kontrolowana i
        czuje,ze mi nie ufaja,choc nie maja ku temu powodow
        tak,czuje sie,zle bedac na ich utrzymaniu i chetnie odeszlabym z domu-problem
        jest w tym,ze nie jest to proste
        strasznie boli mnie,to co piszecie-zupelnie mnie nie znajac i nie zyjac ze mna
        • lune to bylo serio ? 07.07.04, 10:23
          Gość portalu: marta napisał(a):

          > on jedynie nie chcialby odpowiadac na pytania,jakie ma zamiary wobec mnie i
          ile
          >
          > zarabia,tak nie ma problemu

          ty nie mozesz miec 24 lat ! to niemozliwe zeby dorosla kobieta i dorosly
          mezczyzna nie potrafili pogadac przy herbacie i kawie z rodzicami o swoim
          wyjezdzie na wakacje !!! przeciez pytanie mozna obrocic w zart jesli nie chce
          sie na nie odpowiedziec ; na drazenie tematu "wspolnej przyszlosci" zawsze
          mozna zareagowac : oj mamoooooo :) jesli bedziemy miec jakies plany - to wam
          powiemy :)

          > oboje nie wiemy,czy laczy nas prawdziwa milosc i czy chcemy byc ze soba na
          > stale,choc znamy sie dlugo-a juz na pewno nie myslimy w tej chwili o
          > malzenstwie,a rodzice... nie wiem,o czym mysla i czego oczekuja
          > boje sie tego spotkania,bo to zenujace dla mnie,czuje sie kontrolowana i
          > czuje,ze mi nie ufaja,choc nie maja ku temu powodow

          czy ty w ogole z nimi (z rodzicami) rozmawiasz czasem ? gdyby tak bylo nie
          czulabys sie zazenowana ; po prostu pogadaj z nimi wczesniej - i bedzie
          wszystko OK

          > tak,czuje sie,zle bedac na ich utrzymaniu i chetnie odeszlabym z domu-problem
          > jest w tym,ze nie jest to proste

          nic nie jest proste ;) wspolne zycie z rodzicami nie jest proste ; zycie bez
          nich tez nie jest proste


          > strasznie boli mnie,to co piszecie-zupelnie mnie nie znajac i nie zyjac ze mna


          spojrz na siebie dziewczyno (kobieto !), na to co wypisujesz ;
          nie dziw sie zartobliwym komentarzom, sprobuj je przelknac bo zasluzylas :))
          nie badz tchorz (skoro jestes dorosla - zachowuj sie jak dorosla)i odswiez
          troche poczucie humoru ;)

          Lune
        • k.j Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 10:25
          porozmawiaj wiec z rodzicami, powiedz im, ze przedstawisz im go, ale nie chcesz
          by go wypytywali, bo jeszcze nie wiecie czy chcecie byc razem
          jesli tak zrobisz, to tez watpie by Cie puscili, wiec moze chociaz
          poudawajcie "wielka milosc" przed rodzicami? ale to jednak nie fer wobec
          rodzicow, jacy by nie byli
        • Gość: az Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.magtel.net.pl 07.07.04, 11:10
          Skoro wciąż jesteś przy rodzicach, to wciąż jesteś małą dzidzią. Przynajmniej
          dla nich. Ich zainteresowanie nie oznacza nieufności czy nadkontroli. Oznacza
          normalną troskę rodziców o los swego dziecka. W tym świetle już boję się o
          Twoje dzieci. Bo zapewne Tobie będzie obojętne co, gdzie i z kim porabiają.

          Nie wiesz co chcą wiedzieć Twoi rodzice. Nieufnie zakładasz jakieś ich
          pytania "przyszłościowe". Może i tak będzie. Na pytania można udzielić
          odpowiedzi lub nie, można podać częściową odpowiedź. Rodzice mają prawo pytać.
          Ty i przyjaciel macie prawo odpowiadać lub nie. Zaś po rozmowie (lub bez niej)
          i nie wyrażeniu zgody przez rodziców na Twój wyjazd masz prawo wybrać - zostać
          lub pojechać. W tym drugim przypadku musisz liczyć się z ich prawem do
          zamknięcia przed Tobą drzwi swojego domu. Domu, w którym prawa ustalają jego
          właściciele i które to prawa pogwałcisz.

          Nie wymagaj od ludzi tu piszących pogłębionych i prawdziwych analiz. Zapodałaś
          jedynie temat. Do tego się odnosimy. Tykamy Ciebie traktując temat standardowo,
          czasem coś sobie "dośpiewując". W sumie Cię nie znamy, ale te kilka Twoich
          tutejszych wypowiedzi pozwala wydać takie sądy jakie tu padły.
          • Gość: majka Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: 212.191.132.* 07.07.04, 12:12
            Byłam córką, jestem matką...cokolwiek robiłam w tych układach oparte było zawsze
            na rozmowie i otwarciu na drugą stronę. Szczerej rozmowie...POdejrzewam, że nie
            było takich w Twoim domu skoro i dziś o nie trudno a rodzice traktują cie jak
            małą dziewczynkę. Choć pewna jestem, że gdyby tu byli i zechcieli sie
            wypowiedzieć, ta relacja wyglądałaby inaczej. Jak w każdym związku,
            nieporozumienie jest efektem błędów lub zaniedbań po obu stronach. Moje dzieci
            są autonomiczne w decyzjach i za nie odpowiedzialne bo wiele lat temu nauczyłam
            je że trzeba wiedzieć, czego się chce, konsekwentnie do tego dążyć i za to
            odpowiadać, nie zapominając o dzieleniu się wątpliwościami ale i sukcesami. Na
            taki wewnętrzny rodzinny układ pracuje się jednak bardzo długo, potem przychodzi
            czas plonów. Teraz jedyne wyjście to przestać być wreszcie dzieckiem, dąsać się
            i wściekać. PO prostu spokojnie porozmawiaj z rodzicami nie zapominając ani
            przez chwilę tej rozmowy, ile masz lat i co chcesz sama robić ze swoim życiem.
            POwodzenia.
            • mika_forum Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 13:32
              Nie przesadzajcie! 90% uczacych sie w miejscu swojego zamieszkania
              dwudziestoczterolatkow mieszka z rodzicami !!!
              Ewentualnie nawet po studiach, co pozwala im odlozyc na wlasne lokum (wynajecie
              kawalerki w moim miescie= 70% 'sredniej krajowej'.
              • joanna_1 Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 13:35
                noo i jeszcze żeby zarabiać ta srednią krajową!
        • tysprowda Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 14:42
          Facet chce Cię wyprobować co potrafisz w lozku, jak zdasz egzamin, to może
          spotka Twooich rodziców.
    • bezszansa Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 13:46
      No wiecie co??? Jak sie z kims mieszka to przy wychodzeniu sie mowi gdzie i na
      jak dlugo i ewentualnie kontatk. Po to by wrazie zaginiecia osoby wiadomo bylo
      jakie byly jej ostatnie kroki. Rodzice sa bardzo normalni.

      W tym wypadku rodzice powinni byc w szoku, bo... nie tylko ze nie wychodzisz na
      pare godzin ale na CALE WAKACJE i to z OBCA osoba i do tego OBCYM FACETEM!!
      Autorko wygladasz mi na umyslowo niedorozwinieta. Sorry, ale tak to jest.
      A ten Twoj fagas to jakis niedojrzaly dziundzius.Ile on ma lat ze boi sie
      rodzicow? Najwyrazniej on o tobie powaznie nie mysli.Chce Cie przetestowac bo
      ma wysokie wymagania. Moze ma powodzenie i jak z toba nie wyjdzie to ma inne w
      zanadrzu.
      • jarrrek Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 14:13
        jezeli jest wolny, to zdecydowanie Cie nie chce na stale.Moze nawet ma
        dziewczyne, ktora kocha, a Ciebie dla swojego ego.Pochlebia mu Twoje
        slepe "oddanie".
    • ciiekawa Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 14:27
      Gość portalu: marta napisał(a):

      >> nienawidze ich!
      grzeszysz dziewczyno. Najpierw wygon z siebie tego szatana.

      >> nie chce,by go poznali i zaluje,ze nie
      Wstydzisz sie ze rodzice mu sie nie spodobaja??

      A wogole z tego co piszesz wygladasz na bardzo nieatrakcyjna osobe.
      Nie lubie Cie.
      • mika_forum Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 14:48
        Dlaczego? Moze rodzice Marty maja jakies kosmiczne wymagania? Znam rodzicow,
        dla ktorych kazdy ponizej ksiecia Monako to 'mezalians" - powaznie! Nie
        przychodza nawet na sluby, bo partner/partnerka sa za biedni, albo - ich
        zdaniem - maja niewlasciwe pochodzenie.
        Krytykujecie Marte, ale nie zastanawiacie sie, co to zacz za rodzice, ze corka
        nie chce im faceta pokazac???

        > A wogole z tego co piszesz wygladasz na bardzo nieatrakcyjna osobe.
        > Nie lubie Cie.
        • tysprowda Re: wsciekla do granic mozliwosci 07.07.04, 14:52
          mika_forum napisała:

          >> Krytykujecie Marte, ale nie zastanawiacie sie, co to zacz za rodzice, ze
          corka
          > nie chce im faceta pokazac???

          Przecie to on nie chce rodzicow widziec...
          • Gość: majka Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: 212.191.132.* 07.07.04, 16:35
            co to za rodzina gdzie i córka nie chce i jej facet też a rodzice nie znają
            swojej latorośli po tylu latach??? A jak sie z kims mieszka to się o niego dba
            choćby i tak, że sie oszczędza nerwów i mówi gdzie idę, kiedy będę. Zwyczajna
            uczciwość i szacunek. Byłabym wściekła do granic możliwości gdyby dzieciaki
            (dorosłe!) mieszkające nadal w moim domu, albo i mąż, z którym już niewiele
            wspólnego ale jednak mieszkamy razem, nie mówili o takich sprawach.
            • zdesp2 Re: wsciekla do granic mozliwosci 08.07.04, 10:06
              Pewnie,to nie zależy od wieku i to zwykła grzeczność i szacunek dla innych
              domowników.
              A jeżeli chcesz to możesz się wyprowadzić od rodzicow.Ja tak zrobiłam i żyłam
              biednie w nędznym mieszkanku ale byłam na swoim.A w wieku 24 lat juz powinnaś
              była skończyć studia.Tak dugo utrzymują dorosła babe, a Ty nie potrafisz im
              okazać za to minimum szacunku?
              • k.j Re: wsciekla do granic mozliwosci 08.07.04, 11:39
                > A jeżeli chcesz to możesz się wyprowadzić od rodzicow.Ja tak zrobiłam i żyłam
                > biednie w nędznym mieszkanku ale byłam na swoim.A w wieku 24 lat juz powinnaś
                > była skończyć studia.

                Nie zgodze sie z tym, w wieku 24 lat mozna nawet rozpoczac studia, to nie
                zalezy od wieku a raczej od mozliwosci finansowych. Sama jestem w zblizonym
                wieku i studiuje, bo rodzicow moich nie stac na moje studia, a pracy od razu
                nie dostalam, wiec musialam "poczekac" na prace nim rozpoczelam studia.
                Oczywiscie mozna jeszcze wziac kredyt, ale do tego nie mam przekonania i
                wolalam sie w to nie pakowac :)
    • komandos57 Re: wsciekla w pochwie do granic mozliwosci 07.07.04, 14:46
      Gość portalu: marta napisał(a):

      mam ochote sie zabic!
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      Smialo kobylko,smialo.
    • Gość: klara Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.wro-com.net 08.07.04, 10:41
      A ja autorkę wątku nawet rozumiem (częściowo, bo oczywiście dużo przesady w tej
      nienawiści i zabijaniu się). Mieszkanie z rodzicami to niezbyt komfortowa
      sytuacja dla dorosłej osoby, a ten dyskomfort pogłębiają takie właśnie
      zachowania rodziców - można je odebrać jako kontrolujące. Zwłaszcza kiedy
      fizycznie nie można się od rodziców oddalić, chce się mieć przynajmniej pewną
      psychiczmą niezależność.
      I czy to od razu musi być oficjalna uroczystość? Kiedy nie jest się pewnym, czy
      coś z tego będzie - trudno coś takiego organizować.
      Dziwicie się, że w tym wieku dziewczyna mieszka z rodzicami. A ja nie, bo jeśli
      się studiuje w miejscu zamieszkania na studiach dziennych, to choćby nie wiem co
      się robiło - nie da się zarobić na osobne mieszkanie. Ewentualnie można
      wynajmować (choć i to trudne), ale czy to rozsądne - płacić komuś grube
      pieniądze, mając darmowe lokum w domu?
      • Gość: az Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.magtel.net.pl 08.07.04, 10:51
        > Mieszkanie z rodzicami to niezbyt komfortowa
        > sytuacja dla dorosłej osoby, a ten dyskomfort pogłębiają takie właśnie
        > zachowania rodziców - można je odebrać jako kontrolujące. Zwłaszcza kiedy
        > fizycznie nie można się od rodziców oddalić, chce się mieć przynajmniej pewną
        > psychiczmą niezależność.

        Dorosłą to ta osoba jest jedynie wedle metryki urodzenia.
        Działania kontrolujące są zrozumiałe, byle nie były zbyt nahalne i szczegółowe,
        a tu z tym nie mamy do czynienia.
        Zapewne autorka wątku ma "pewną psychiczmą niezależność"

        > I czy to od razu musi być oficjalna uroczystość? Kiedy nie jest się pewnym,
        czy
        > coś z tego będzie - trudno coś takiego organizować.

        Nie musi być. I nie o to tu idzie.
        • Gość: klara Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.wro-com.net 08.07.04, 15:30
          A co świadczy o dorosłości? Własny adres zamieszkania? Nie sądzę, nie w Polsce.
          Czynniki ekonomiczne mają ogromny wpływ na nasze życie (zbyt duży), a nie
          dojrzałość emocjonalna, poglądy, zachowanie itp. Abstrahuję od przypadku autorki
          wątku - nie wiemy przecież o niej wiele. Tak samo jak nie wiemy nic o jej
          rodzicach ani o sposobie, w jaki chcą przeprowadzić zapoznawanie się chłopakiem.
          Jednak mogę sobie wyobrazić sytuację, że ktoś nadużywa swojej władzy wobec
          dorosłego dziecka - nawet nie przez fakt bycia rodzicem, ale przez fakt
          finansowania go. I to mi się nie podoba.
          • Gość: az Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.magtel.net.pl 08.07.04, 16:27
            O dorosłości świadczą np. odpowiedzialność, zachowanie.

            Nie jest trudno wyobrazić sobie sytuacje, które nam się nie podobają.
    • kisiaty Re: wsciekla do granic mozliwosci 08.07.04, 10:50
      Traktują Cię tak bo się sama dajesz. Ale znam gorszą historię. Rodzice stawiają
      25-letniej córce ultimatum - albo facet, z którym chodzi (normalny człowiek tak
      ogólnie) albo nie chcą ją znać, wydziedziczają ją itp.
      Czym prędzej się zbuntujesz tym lepiej...

      pzdr
      Krtzysiek
      • Gość: az Re: wsciekla do granic mozliwosci IP: *.magtel.net.pl 08.07.04, 11:21
        > Czym prędzej się zbuntujesz tym lepiej...

        OK.
        Tylko, że w jej wieku, to wyłącznie na własny rachunek.
    • aiszka4 w czym problem? 08.07.04, 16:47
      Gość portalu: marta napisał(a):

      > hej.
      >
      > mam 24 lata a moi rodzice nie pozwalaja mi jechac z przyjacielem na wczasy!
      > stawiaja ultimatum,ze mam go przyprowadzic i oni musza go poznac.

      Pakujesz się i w dniu wyjazdu zostawiasz im informację z danymi adresowymi,
      numerem kontaktowym i terminem powrotu. Co Ci zrobią? Przykują do kaloryfera,
      żebyś nie wyjechała? Zmienią zamki, żebyś nie mogła wrócić do domu?

      A tak poza tym, sama wyprowadziłam się z domu po maturze. Było nie raz ciężko,
      czasem pierwszy posiłek jadłam wieczorem, kiedy akurat zaprosiła mnie jakaś
      kumpela przy rodzicach(bo przede wszystkim musiałam opłacić wynajmowany pokój).
      Ale często trzeba się zdecydować - albo ciepłe gniazdko na warunkach tych,
      którzy utrzymują, albo życie na własny rachunk, czasem głodne i chłodne, ale
      niezależne. Studiów nie udało mi się (na razie) skończyć, ale ani przez ułamek
      sekundy nie żałowałam swojej decyzji.

      • Gość: az Re: w czym problem? IP: *.magtel.net.pl 08.07.04, 17:06
        > Przykują do kaloryfera, żebyś nie wyjechała?

        Pewnie nie.

        > Zmienią zamki, żebyś nie mogła wrócić do domu?

        Pewnie nie.

        > Co Ci zrobią?

        Czy aby chodzi o to co rodzice jej zrobią?
        • aiszka4 Re: w czym problem? 08.07.04, 17:42
          Gość portalu: az napisał(a):

          > Czy aby chodzi o to co rodzice jej zrobią?

          A o co? Bo nie rozumiem. Bo nigdy po 18 roku życia nie miałam takich problemów.
    • gradaczka Re: wsciekla do granic mozliwosci 09.07.04, 00:00
      o kurcze, tak to wyglada jakby ona byla w jakims muzulmanskim kraju.
      Kobieta ma wybor, jak az tak jej zle ze chce sie zabic, niech cos zrobi.
      Niech idzie do pracy, a potem skonczy studia.
      Ale jej jest wygodnie siedziec na glowie rodzicom za darmo i narzekac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka