alfika
11.08.04, 14:46
jak wiele innych,
żyła sobie spokojnie, miała w nosie koleżanki, które wychodziły za mąż
czekała na księcia z bajki, choć już nawet babki i ciotki zaczynały
podpowiadać, że nie ma ideałów
żyła sobie, czasem z kimś sie spotykała, ale to ciągle nie było to
koleżanki rodziły kolejne dzieci, inne się rozwodziły,
a ona sobie żyła dzień po dniu, rok po roku
całkowicie pewna, ze ideałów nie ma, ale jest sens żyć wedle własnych
pomysłów, a nie ogólnie uznanych przepisów na życie
tak mijały lata
w końcu zaczęła wierzyć, ze samotne życie jest fajne,
babki i ciotki czasem nawet wyrywały się z uwagami, że świetnie sobie radzi
i stało się
poznała człowieka, który myślał jak ona, działał jak ona i był tym, na
którego czekała
całe życie spędzili razem, szczęśliwi - i nigdy, przenigdy nie pomyśleli o
zdradzie ani o rozstaniu
.....
czy taka historia nie brzmi jakoś bardziej po ludzku?...
bo tak mi się zamarzyło poczytać o czymś fajnym