Gość: A27
IP: *.proxy.aol.com
06.04.02, 23:26
Nawiazujac do apelu mariposy o ambitne watki chcialam wam opowiedziec o tym co
mnie ostatnio zbulwersowalo. Otoz, w niedzielnym numerze Washington Post
przeczytalam o dwoch gluchych lesbijkach, ktore sobie zafundowaly dziecko z
probowki. Pominmy na razie fakt ich praktyk seksualnych, bo akurat nie na tym
chce skupic wasza uwage. Otoz te lesbijki doszly do wniosku, ze bycie gluchym,
to nie jest inwalidztwo tylko odrebnosc kulturowa i zazyczyly sobie gluchego
dawcy spermy aby zwiekszyc sznase dziecka na gluchote absolutna. Operacja
zakonczyla sie sukcesem i dziecko jest gluche jak pien. Obie mamusie maja
wyzsze wyksztacenie i sa strasznie szczesliwe, ze dziecko nie slyszy. Jak
mozna byc tak egoistycznym?
Mnie kurwica tucze jak mozna tak dziecko urzadzic, a pani dziennikarka Liza
Mundy z Washington Post trzyma strone lesbijek argumentujac, ze skoro
dzisiejsza technologia pozwala nam na „projektowanie” zlotowlosych blondyneczek
z niebieskimi oczkami, to czemu nie produkowac gluchych dzieci. W koncu nalezy
przelamywac bariera. Tylko, kurna, nikt dziecka nie zapytal jescze czy fajnie
jest byc gluchym.
Co o tym sadzicie?
Ja uwazam, ze skoro panie chcialy miec gluche dziecko, to mogly isc do
sierocinca i takowe zaadoptowac, bo normanie szanse takich dzieci na adopcje sa
prawie zerowa. Zatem mialyby piekna okazje by przelamac streotypy i zaplacily
by mniej za cala operacje. Jak czytam o takich rzeczach to mam ochote zlapac
za kalasznikow i zrobic z glupimi babami porzadek.