Dodaj do ulubionych

Poszukiwania

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 22:17
Zastałem profesora, kiedy właśnie wpatrywał się w monitor komputera.
- Profesorze jak tam wyniki, są już jakieś? -zagadnąłem.
- Zamknij mordę i wyjdź natychmiast - odpowiedział, nie odwracając się od
ekranu.
- Ależ profesorze, co pan, dlaczego? - zdziwiłem się.
Dopiero teraz się odwrócił. Spojrzał na mnie znad okrągłych szkieł swoich
okularów.
- A, to ty, chłopcze, siadaj - wskazał ręką na stołek - to przez tych
cholernych pismaków, wpieprzają się tam, gdzie ich nie trzeba, jak tu jeszcze
raz któregoś zobaczę...
- Spokojnie, po co się tym tak przejmować... Ale ale, trafił pan już na
jakiś ślad?
- Jeszcze nie, ale jestem już bardzo blisko, moj synu. To tylko kwestia
czasu.
- Jak zwykle - mruknąłem pod nosem.
- Mówiłeś coś do mnie? - profesor znów wbił wzrok w monitor.
- Pewnie, że mówiłem, ty stary idioto - powiedziałem zupełnie świadomie.
Powoli się odwrócił.
- Słucham? - profesor wyglądał na zaskoczonego.
- A pewnie, słuchaj i to najlepiej uważnie... - zacząłem.
- Jak to było...? "Mów do mnie jeszcze, bo z każd..."
- Z czym mi pan tu wyjeżdża, kiedy ja próbuję, ja próbuję... a pan, a ja...
Cholera - wiedział, co robi stary chytrus. Powietrze ze mnie zupełnie
uleciało.
Nie po raz pierwszy zresztą. Za każdym razem, kiedy próbowałem mu
wygarnąć, co myślę o jego poszukiwaniach, mówił coś takiego, jakby wiedział,
jakby ten stary baran mógł cokolwiek wiedzieć, jakby wiedział, co mu powiem.
Ale przecież nie mógł wiedzieć. To, o czym chciałem mu powiedzieć, wiedziałem
wtedy i teraz tylko ja sam.
Być może podświadomie coś podejrzewał, wiedział nie wiedząc, że po tym, co
chcę mu powiedzieć, nie będzie mógł...
Ale dziś powiem mu, powiem, co o tej jego obsesji myślę. Niech się dowie
ten stary dureń, niech sobie uświadomi. Muszę go tylko odpowiednio podejść.
Tymczasem profesor widząc, że zastanawiam się jak wybrnąć, odwrócił
się w stronę ekranu monitora i obserwował na nim cyfrowy obraz nieba,
symulowany przez komputer połączony z radarem i ultrasilnym teleskopem
plątaniną kabli i światłowodów.
- Przepraszam na moment, mam pytanie - rzuciłem lekko.
Nie odwrócił się, ale zareagował.
- Tak?
- Wie pan może, gdzie wywożą zawartość szamba?
- Szlam?
Profesor przeniósł wzrok na mnie.
- No, chyba tak - nie byłem do końca pewien znaczenia tego słowa.
- Zastanówmy się przez chwilę... Pewnie do lasu.
- Do lasu?
- Albo na pola za miastem, myślę, że ludzkie gówno nie jest gorsze od
końskiego.
- Na pewno nie - skończyłem tę bezsensowną wymianę zdań.
Muszę go podejść inaczej.
Kiedy znowu zaczął wpatrywać się w monitor, czekając na początek
wszechświata, a raczej kilka następnych po nim sekund, spojrzałem na zdjęcie
jego żony, stojące w plastikowych oprawkach na biurku, na którym znajdował
się komputer. Pracowała w tym obserwatorium, tu ją poznał i tu się w niej
zakochał, właśnie, zakochał. Zakochał czyli... zaraz, właściwe słowo to...
Miłość?, miłość!, teraz tylko uogólnić..., już wiem!
- Mam dla pana zagadkę profesorze - mój głos zabrzmiał, nawet dla mnie,
osobliwie.
- To dlatego się tak cieszysz? - profesor rozpoznał bezbłędnie jego ton.
- Niech pan uważa. Widzi pan krzesło...
- Gdzie? Jakie krzesło? Te, na którym siedzisz? Po co?
- Przepraszam, zacznę jeszcze raz. Niech pan wyobrazi sobie ogromne
pomieszczenie. Bez ścian. Jest tylko sufit i podłoga.
- Zaraz, moment...
- Jest pan, jak gdyby, pomiędzy nieskończenie wielkimi płytami kondensatora.
- Jakigo koloru?
- Czerwonego.
- Dlaczego czerwonego?
- No to białego.
- Jak to?
- To bez znaczenia. Ale niech pan lepiej słucha co dalej. Na podłodze stoi
krzesło, zupełnie dowolne. Na tym krześle siedzi miłość...
- Jak to, miłość siedzi na krześle?!
- A co, nie pozwala pan? Spokojnie. Na krześle siedzi miłość, a na około
niego biegają bez przerwy dwie osoby. Jedna wrzeszczy: "Jest!", a druga,
próbując ją przekrzyczeć, "Nie ma!!". Biegają i krzyczą, biegają i krzyczą,
bez końca. Która z nich ma rację?
- Rację w czym, w bieganiu?
- Niech pan nie ironizuje!
- Chwileczkę, "jest", "nie ma", zaraz...
- Niech się pan dobrze zastanowi, bo to, że wybierze pan właściwą odpowiedź
jest tak samo prawdopodobne jak to, że znajdzie pan tę swoją bryłę z
początkiem świata, czyli praktycznie niemożliwe.
Udało się, teraz już mi się nie wymknie.
- Po pierwsze, nie z początkiem świata, tylko z kilkoma następnymi
sekundami. Dopiero po Wielkim Wybuchu, który był początkiem naszego
wszechświata...
- Wiem co to Wielki Wybuch, ale mam wątpliwości, czy był to początek...
- ...mogła powstać bryła-lustro, coś w rodzaju skały z ogromną płaską
powierzchnią mającą lustrzaną właściwość, która odbiła obraz tego, co
wydarzyło się w przeciągu kilku następnych, po Wybuchu, sekund naszego
wszechświata, odbiła obraz świetlny, bo przecież światło odbite jest
właściwie jedynym obrazem, który potrafimy dostrzec.
- ...coś musiało być wcześniej, ale skąd i w jaki sposób się pojawiło, tego
się nigdy nie dowiemy.
- Co mówiłeś?
- Nic takiego, ale pan mówi znów o tym samym.
- I jeszcze raz powtórzę! Taka bryła istnieje i ja ją odnajdę.
- Pewnie zaraz pan powie, że w chwilę po Wybuchu musiała polecieć w
przeciwną stronę niż materia, z której później powstała Ziemia, ale zanim
powstała, obraz odbity w wielkim lustrze, czyli tej pańskiej skale,
przeleciał kosmos z prędkością światła, bo obraz to światło, żeby akurat dziś
trafić w okular teleskopu, a stamtąd na ekran(monitor) pańskiego komputera.
- Może nie dziś, może nie jutro, ale na pewno trafi, tak samo jak trafia tu
światło gwiazd, których już nie ma, bo zanim tu dotarło, zdążyły już zgasnąć.
- Czyli odpowiedź na moją zagadkę brzmi: "jest".
- Odpowiedź brzmi: "nie ma".
- Jest pan pewien?
- Miłość nie może siedzieć na krześle.
- Nie pytałem, czy miłość może siedzieć na krześle, ale która osoba ma rację.
- Ta, która krzyczała: "nie ma", przecież już powiedziałem.
- Czyli ta krzycząca "jest" była w błędzie?
- Właśnie.
- Nieprawda, obie odpowiedzi są równie prawidłowe lub równie błędne, co na
jedno wychodzi. Miłość w takim samym stopniu jest, jak i jej nie ma. Tak samo
jak "czucia i wiary" nie można oddzielić od "mędrca szkiełka i oka", obie
te "rzeczy" istnieją nierozelwalnie i przenikają się wzajemnie, jedna zależy
od drugiej.
- Coś kręcisz, chłopcze.
- Podam panu przykład. Pańska wiara w istnienie bryły, która odbiła pierwsze
sekundy wszechświata jest zadziwiająca, a jednocześnie szukasz owej, niech
się pan nie obrazi, że przejdę na "ty", "przy pomocy" rozumu, kierujesz oko
teleskopu tam, gdzie wydaje ci się, że jest największe prawdopodobieństwo jej
znalezienia, używasz najnowocześniejszych komputerów do obliczania
prawdopodobnego toru ruchu światła-obrazu, odbitego od tej bryły, której
zresztą nie ma...
- Jak to, nie ma?
- Zwyczajnie, po prostu, nie ma, a jeżeli nawet jest, to nigdy jej nie
zobaczysz.
- Jak to nigdy, istnieje przecież pewne prawdopodobieństwo...
- Zamiast mówić "pewne", powinieneś raczej powiedzieć, bliskie zeru i to tak
bliskie, że nawet nie potrafisz sobie tego wybrazić.
- Ale kiedy ją znajdę, rok zerowy straci sens, możliwy będzie do obliczenia
dokładny wiek Ziemi, koniec z uproszczeniami...
- Nigdy jej nie znajdziesz.
- Istnieje pewne prawdopodobieństwo...
- Pan mnie chyba nie słuchał, profesorze?
- To tylko kwestia czasu...
- O nie, zaczyna się od początku...
- A teraz wyjdź, muszę dokonać kilku ważnych obliczeń, sam!
- Ale...
- Wyjdź! I już najlepiej nie przychodź, nie chcę cię więcej widzieć! Won!
Wyszedłem i nigdy już nie wróciłem. W drodze do domu coś nie dawało
mi jednak spokoju. W końcu jednak dało, bo postanowiłem, że poznam całą
prawdę. Jaką? Po prostu, prawdę. Być może nigdy mi się to nie uda, ale będę
próbował. Bo czyż nie ważniejsza jest s
Obserwuj wątek
    • Gość: wypierdek mamuta Re: Poszukiwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.09.04, 22:19
      ama droga do celu niż jego osiągnięcie?
      • Gość: wypierdek mamuta Re: Poszukiwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 08:16
        I jeszcze tak: "ekran (monitor) pańskiego komputera", a nie tak: "ekran
        (monitor) pańskiego komputera".
        • Gość: wypierdek mamuta Re: Poszukiwania IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.09.04, 08:20
          "ekran (monitor)" zamiast "ekran(monitor)" (teraz widać).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka