marta.scisia
13.02.07, 12:46
Witam!
Chciałabym się podzielić moim problem i dowiedzieć się co o nim myślicie. Otóż
od jakiegoś czasu choruję na nerwicę, ale dopiero niedawno dowiedziałam się o
nerwicy natręctw i mam wrażenie, że ona też mnie dopadła, a objawy są coraz
silniejsze.
Najgłupsze co robię, to wyczesywanie włosów palcami :/ Jak jestem zdenerwowana
(najczęściej jak mam się uczyć, nauka i szkoła strasznie mnie stresuje), to
potrafię przesiedzieć z godzinę albo dłużej czesząc włosy palcami,bawiąc się
nimi, zaplątując, a już najgorzej jest jak biorę nożyczki i szukam
rozdwojonych końcówek, a potem je obcinam. Jeśli nie biorę się za włosy, to
zaczynam wyciskać wszystkie krostki i rozdrapywać strupy, które mam na ciele
albo idę do lustra i wyrywam sobie brwi, nawet takie ledwo widoczne.
Oprócz tego mam ustalone schematy robienia wielu rzeczy np. biorę bardzo długo
prysznic, bo wszystko muszę zrobić dokładnie i po kolei, tak samo jak myję
zęby - moja rodzina już jest zdenerwowana jak ja idę do łazienki, bo wiedzą,
że będę tam siedzieć długo. Rano jak wstaję też mam ustalone co robić po
kolei, moja siostra się kiedyś śmiała, że chwilę po obudzeniu idę jeść
śniadanie, ale ja po prostu tak muszę, żeby potem, za koleją, iść umyć zęby, a
dopiero potem ubrać się i na końcu umalować, żeby makijaż był idealny i się
nie zepsuł.
Kiedyś musiałam ciągle myć ręce, teraz też tak czasem robię, ale rzadziej, bo
od tego mycia skóra straciła ochronną powłokę i robiły mi się czerwone
swędzące plamy. Byłam u dermatologa, maści mi pomogły i przestałam tak ciągle
myć te ręce.
Jak jestem sama w domu, to mam wrażenie, że ktoś stoi pod moimi drzwiami i
wyobrażam sobie, że on zaraz zrobi napad na mój dom. Wydaje mi się, że ktoś
puka do drzwi, chodzę i sprawdzam cały czas czy ktoś tam nie stoi.
Wszystko lubię mieć na swoim miejscu, jak coś ma wyznaczone miejsce, to ma tam
być i muszę to przekładać jak ktoś da gdzieś indziej. A najbardziej nienawidzę
jak moja siostra bierze coś mojego bez pozwolenia - kolejność powinna być
taka, że ona mnie pyta a ja jej pozwalam i wtedy sobie może wziąć i jak tak
nie jest, to mnie szlag trafia. Tak samo jak z kimś rozmawiam i on używa jakiś
skrótów myślowych i nie mówi pełnym zdaniem, to ja jestem w stanie mu nie
odpowiedzieć, jeśli nie wyrazi się dobrze po polsku.
Muszę czytać wszystkie ulotki zakupionych produktów, zwłaszcza z leków i z
opakowań też (wartość kaloryczna, skład itp.), bo nigdy nie wiadomo, co tam
może być, trzeba się upewnić.
W zeszytach muszę mieć podkreślone tematy, a nowe pojęcia zapisane na kolorowo
(w podstawówce nie musiałam, a w liceum muszę).
I najgorsze - nie wiem czy to jest natręctwo - cały czas myślę o jedzeniu,
obżeram się, bo to mnie uspokaja, nie wiem czy już się bulimii od tego
nabawiłam czy nie, ale to obsesyjne myślenie o żarciu, o tym na co mam ochotę
teraz, co będę miała na obiad, co zjem jak wrócę do domu - to jest straszne i
nie mogę się od tego uwolnić, a później cały czas myślę jaka jestem gruba,
tłusta i obleśna i musze przestać żreć, a jak nie, to chcę umrzeć.
To jeszcze nie wszystkie moje zachowania, a zajmują mi one tak wiele czasu w
ciągu dnia, że nie potrafię się skupić na niczym innym, nie potrafię się uczyć
i to jest chyba najgorsze dla mnie.
Proszę napiszcie, co o tym sądzicie i czy powinnam iść się leczyć a jak tak to
gdzie ...