liza7
18.09.04, 12:32
Jestem okropnym nerwusem, raptusem, a potem zaluje. Czasem nerwy doprowadzaja
mnie do takiej goraczki, ze jestem niemila, reaguje w sposob niewspolmierny
do sprawy, a po wszystkim, gdy emocje opadna, jest mi przykro. Widze wtedy,
ze przesadzilam, ze to bylo niepotrzebne, ale to juz sie stalo. W tym, jak
reaguje w sytuacjach stresowych, widze wiele podobienstw miedzy mna a moim
tatą, tyle, ze ja u niego takich zachowan nie akceptuje, ale jak widac sama
je "stosuje". Dlaczego tak sie dzieje? Moze to jakas kompensacja brakow
emocjonalnych w innych sferach? Mysle, ze tak, tylko, ze to tak byc nie moze.
Bo nie chce byc wredna jedza, a zaczynam byc tak wlasnie postrzegana. Mam
liczyc do dziesieciu, brac trzy glebokie oddech, strzelac gumka noszona na
nadgarstku? Wiem, ze mam klopoty z wyrazaniem emocji, zwlaszcza tych
pozytywnych. Te negatywne umem wyrazac, ale chyba pogubilam sie juz w
proporcjach.