Dodaj do ulubionych

Coś o zdrowych relacjach?

06.09.21, 22:12
Jakieś złote rady, wskazówki?
Obserwuj wątek
      • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:21
        afq napisał:

        > ło, mona, tego sie chyba nie da ubrać w kilka dobrych rad
        > ale zaczynałbym od szacunku, wzajemnego i do siebie samego
        >

        Dzięki

        Z szacunkiem do siebie trudno. Rodzice i dzieciństwo oczywiście. Wiem, terapia.
        • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:25
          mona.blue napisała:

          > Z szacunkiem do siebie trudno. Rodzice i dzieciństwo oczywiście. Wiem, terapia

          poczucie własnej wartości
          rozbuchane jest do bani
          ale zaniżone prowadzi do bagna
          • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:27
            afq napisał:

            > mona.blue napisała:
            >
            > > Z szacunkiem do siebie trudno. Rodzice i dzieciństwo oczywiście. Wiem, t
            > erapia
            >
            > poczucie własnej wartości
            > rozbuchane jest do bani
            > ale zaniżone prowadzi do bagna
            >
            No tak, tylko jak podwyższyć to poczucie własnej wartości?
            >
            • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:32
              mona.blue napisała:

              > afq napisał:
              >
              > > mona.blue napisała:
              > >
              > > > Z szacunkiem do siebie trudno. Rodzice i dzieciństwo oczywiście. W
              > iem, t
              > > erapia
              > >
              > > poczucie własnej wartości
              > > rozbuchane jest do bani
              > > ale zaniżone prowadzi do bagna
              > >
              > No tak, tylko jak podwyższyć to poczucie własnej wartości?
              > >
              Że na terapii to już nie wierzę

              Potrzebne są sukcesy, kompetencje, cele itd

              >
              >
              • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:37
                mona.blue napisała:


                > Że na terapii to już nie wierzę
                >
                > Potrzebne są sukcesy, kompetencje, cele itd

                tak, są
                ale bez przepracowania czegoś co cie trzyma blisko bruku, nici
                z celami bym uważał
                bo przy odpowiednio niskim poczuciu własnej wartości łatwo o cele na poziomie mistrza świata
                tak by udowodnić światu coś tam, a to proszenie się czasem o porażkę
                tymczasem wystarczająco dobrze jest wystarczająco dobrze
            • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 22:35
              mona.blue napisała:


              > No tak, tylko jak podwyższyć to poczucie własnej wartości?

              na pewno "pozałatwiać" na terapii kotwice z przeszłości które w niską samoocenę wepchnęły
              i do dziś trzymają
              i z wyzerowanym licznikiem zbierać swoje doświadczenia o sobie od nowa
              w dużym skrócie
          • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 18:32
            afq napisał:

            > mona.blue napisała:
            >
            > > Z szacunkiem do siebie trudno. Rodzice i dzieciństwo oczywiście. Wiem, t
            > erapia
            >
            > poczucie własnej wartości
            > rozbuchane jest do bani
            > ale zaniżone prowadzi do bagna
            >
            Z bagna to ja się dzisiaj zostałam wyrwana.
            Już w domu 😀
            >
            >
    • kalllka Re: Coś o zdrowych relacjach? 06.09.21, 23:59
      .. hm, takich to sie chyba nawet nie dostrzega.
      Jak coś jest dobre to jest i juz. Trwa aż sie ewentualnie popsuje wtedy jest złe.
      Ale bywa, jak u tytułowej „ Lali”-powieści spisanej przez J. Dehnela, ze nawet jak sie cos popsuje to tez jest dobrze. Jak widać relatywizowanie relacji nie jest najlepszym sposobem na dobre życie.

      Ps.
      W „ zupie-nic” najnowszym filmie Kingi Debskiej
      prequelu- „moich córek - krów:/ relacje rodzinne dobrze widac chociaż są zwykle. Zwyczajnie opowiedziana historia miłości i zdobywania „malucha”.
      Ps.
      Tak se myśle blumoonie, ze to film na piątkę (do obejrzenia np. w piątek- na seansie o piątej w „Muranowie” jeslis Warszawianka..
      • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 07.09.21, 00:16
        kalllka napisała:

        > .. hm, takich to sie chyba nawet nie dostrzega.
        > Jak coś jest dobre to jest i juz. Trwa aż sie ewentualnie popsuje wtedy jest z
        > łe.
        > Ale bywa, jak u tytułowej „ Lali”-powieści spisanej przez J. Dehnela, ze nawet
        > jak sie cos popsuje to tez jest dobrze. Jak widać relatywizowanie relacji n
        > ie jest najlepszym sposobem na dobre życie.
        >
        > Ps.
        > W „ zupie-nic” najnowszym filmie Kingi Debskiej
        > prequelu- „moich córek - krów:/ relacje rodzinne dobrze widac chociaż są zwyk
        > le. Zwyczajnie opowiedziana historia miłości i zdobywania „malucha”.
        > Ps.
        > Tak se myśle blumoonie, ze to film na piątkę (do obejrzenia np. w piątek- na s
        > eansie o piątej w „Muranowie” jeslis Warszawianka..


        Właśnie się wybieram, jak jeszcze w piątek będą grać ale bliżej mi do innego kina 😉

        Dzięki za polecenie, zastanawiałam się czy warto..oglądałam córki krowy, teraz jak znalazł.
    • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 16:47
      Skąd założenie, że relacje są zdrowe albo chore? Relacje często po prostu... są.

      Relacje między dwoma osobnikami tego samego gatunku są wypadkową mln lat ewolucji, środowiska i niezliczonej ilości uwarunkowań etc. która (ta ewolucja) sama po drodze jest obiektem wielu "błędów" i przypadków. A w dodatku to wszystko jest procesem permanentnie zmiennym w czasie, czego z perspektywy swojego ultrakrótkiego czasu egzystencji nie jesteśmy w stanie zarejestrować..

      To my (nasza ograniczona percepcja) dokonujemy pewnych projekcji zdrowia, patologii, norm itd. Tworzymy iluzoryczne punkty odniesienia i kryteria (zwane definicjami), które w naturze często w ogóle nie istnieją.

      Aby móc uporządkować rzeczywistość trzeba mieć umysł kosmosu, którego jesteśmy zaledwie drobnym elementem, odpryskiem, przypadkowym produktem ubocznym. "pomyłką" statystyczną etc.
      • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 17:26
        Ty piszesz o normach ustalanych przez cywilizację, kulturę, religię. A jeszcze jest wrodzona intuicja. Ktoś, kto przyzwyczaił się, że to co dobre a to co złe mówi mu religia, Jezus, kościół, dekalog, presja społeczna itp, traci kontakt z intuicją. Intuicja wie co dobre. Człowiek z natury jest dobry. Rodzi się bezbronny i dobry.


      • n4rmoorr Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 14:35
        lecisz do pracy na złamanie karkuStamtąd prosto na siłownię, po której z rozkoszą delektujesz się winem, pizzą czy ciastkiem w towarzystwie innych singielek i zastanawiacie się, czy już do końca życia będziecie same. Z lekką niechęcią myślicie o tych, którym się „trafiło” i przynajmniej mają święty spokój. Przed spaniem szybka rundka po Tinderze. Następnie kilka krytycznych spojrzeń na zdjęcia i do spania, a od wschodu słońca powtórka z rozrywki. Możesz też po pracy wracać do domu. Co więcej, możesz skupiać się tylko na rozwoju. Wiele możesz. Jedno jest pewne – w ten sposób nic się nie zmieni.

        Życie solo
    • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 17:14
      Jeśli w relacjach kierujemy się (np. w jakimś stopniu) egoizmem, to czy to jest dobre czy złe? Egoizm sam w sobie postrzegany jest przez nas samych jako cecha negatywna.

      Problem w tym, że może okazać się nam z jakiegoś mniej lub bardziej oczywistego powodu przydatny dla samych relacji, a czego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, bo cały proces jest zbyt skomplikowany, abyśmy mogli rozłożyć go na czynniki pierwsze.

      Podobnie sprawa ma się z kłótnią, czy jak kto woli wymianą poglądów. A co jeśli 100% lub prawie 100% zgodność/jednomyślność poglądów prowadzi do regresu rozwoju w relacjach, a szerzej dla całego gatunku?

      I co jeśli te wszystkie sytuacje, które z naszego, ograniczonego punktu widzenia zwykliśmy nazywać niezdrowymi lub patologicznymi, w rzeczywistości wpisane są w naszą antropologię nieprzypadkowo, dla ww. rozwoju i są wytworem ewolucyjnym z pożytkiem dla nas, a czego nie jesteśmy na obecnym poziomie rozwoju dostrzec i zrozumieć?

      W naturze istnieje cała masa podobnych analogii, począwszy od pasożytów, po bakterie i wirusy. Te drobnoustroje najpierw stają się przyczyną "anomalii", "chorób" i "patologii", po czym te patologie stają się przyczyną wzmocnienia układu immunologicznego.

      Z drugiej strony organizm, który nie doświadczy tych patologii, może w przyszłości nie poradzić sobie z groźnym patogenem. Tak więc patologia może okazać się jednocześnie zdrowiem i odwrotnie.

      Pytanie zasadnicze więc brzmi: Co w takim razie jest zdrowiem, a co patologią?

      Pytanie jeszcze ważniejsze brzmi: Czy te etykietki (będące wytworem naszej subiektywnej optyki) "zdrowia" i "patologii" są w ogóle prawdziwe i czy nie przynoszą więcej szkód poznawczych, niż ich brak. Może są po prostu w dużej mierze błędem poznawczym.
      • n4rmoorr Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 17:53
        O rodzinie dysfunkcyjnej mówimy wówczas, gdy relacje pomiędzy jej członkami są trwale zaburzone i rzutują na samopoczucie psychiczne oraz fizyczne zarówno rodziców, jak i dzieci. Jedną z odmian dysfunkcji jest patologia – określa się nią najpoważniejsze formy przemocy w rodzinie takie jak przemoc fizyczna, wykorzystywanie seksualne, alkoholizm, narkomania. O tym, czy daną rodzinę można uznać za patologiczną, decyduje skala zaburzeń w jej funkcjonowaniu.Źródłem zaburzeń w takiej rodzinie są zakłócenia w relacjach między rodzicami, a także ich nieprawidłowe relacje z własnym „ja” (dotyczy to całego spektrum zaburzeń osobowości – od chorób psychicznych i nałogów, po niedojrzałość emocjonalną, przerost ambicji itd.). Zgodnie z koncepcją rodziny jako systemu, kiedy jeden jej element (matka, ojciec lub ich związek) jest dysfunkcyjny, konsekwencje dotykają wszystkich jej członków. Na przykład alkoholizm ojca negatywnie wpływa na relacje z matką, a te z kolei burzą poczucie bezpieczeństwa u dziecka i narażają je na długotrwały stres. W efekcie mały człowiek nie nabywa właściwych wzorców funkcjonowania w rodzinie i społeczeństwie, dręczy go stałe poczucie zagrożenia, czuje się gorszy, boi się angażować w głębsze relacje z innymi. Są to charakterystyczne objawy syndromu DDD – Dorosłego Dziecka z Rodziny Dysfunkcyjnej.
        • n4rmoorr Re: Coś o zdrowych relacjach? 15.09.21, 17:58
          Kryteria zachowań anormalnych i zaburzeń psychicznych
          Seligman, Walker i Rosenhan – autorzy amerykańskiego podręcznika do psychiatrii, dostępnego w języku polskim – podkreślają, że nie jest możliwe precyzyjne stworzenie uniwersalnej definicji terminu ,,nienormalność” w obszarze zdrowia psychicznego[3]. Możemy jednak posiłkować się pewnymi wskazówkami, które charakteryzują patologiczne zachowanie lub – szerzej – zaburzenia psychiczne. Kryteria te są przedstawione w tabeli poniżej.
          Kryteria anormalności wg Seligmana, Walker i Rosenhana:
          cierpienie
          nieprzystosowanie
          irracjonalność
          nieprzewidywalność i brak kontroli
          rzadkość i niekonwencjonalność
          dyskomfort obserwatora
          naruszanie powszechnie obowiązujących norm
          Autorzy postulują, że jeśli zachowanie spełnia tylko jedno kryterium, trudno orzekać o tym, czy jest oznaką zaburzenia. Natomiast im więcej podpunktów pasuje do zachowania, tym większą możemy mieć pewność, że ma ono charakter patologiczny.
          Należy jednak w tym miejscu poczynić zastrzeżenie, że samo stwierdzenie występowania zachowań, które wpisują się w wymienione kryteria, absolutnie nie wystarczy, aby stwierdzić definitywnie ktoś cierpi na zaburzenie psychiczne.
        • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 18:42
          Posiadasz przemocy....

          Cała cywilizacja człowieka to nieustanne pasmo przemocy, niewolnictwa, gwałtów, wojen, głodu, chorób i cierpienia. To jedna wielka dysfunkcja.

          Nie ma ani jednego człowieka na Ziemi, który nie byłby skutkiem dysfunkcji, tak jak nie ma człowieka, którego geny nie byłyby wynikiem gwałtu w przeszłości, a może też i kazirodztwa.
          • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 19:22
            Wiele rzeczy nam nie służy, a mimo to wykonujemy je. Postęp technologiczny nam szkodzi (zanieczyszczone powietrze, woda, żywność itd.).

            To co nam służy bądź nie służy, nie jest też takie oczywiste w perspektywie długoterminowej, czasowo nieokreślonej. Polegamy na rozumie i intuicji, ale te również zawodzą.
            • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 21:15
              kod_matrixa napisał:

              > Wiele rzeczy nam nie służy, a mimo to wykonujemy je. Postęp technologiczny nam
              > szkodzi (zanieczyszczone powietrze, woda, żywność itd.).
              >
              > To co nam służy bądź nie służy, nie jest też takie oczywiste w perspektywie dłu
              > goterminowej, czasowo nieokreślonej. Polegamy na rozumie i intuicji, ale te rów
              > nież zawodzą.
              >

              No jest takie powiedzenie, że nie ma tego złego. Ale to jest psychologiczny mechanizm, bo nie potrafimy przyjąć, że jakieś cierpienie, trud, błąd i jego konsekwencje mogło pójść na marne. Lubimy dopowiadać teorie, że tak miało być, że coś dzieje się po coś i jak to nas wzbogaciło. A tak naprawdę na to, co nas dziś spotyka pracowaliśmy wczoraj, rok temu, pięć.

              Pewne osoby, z konkretną osobowością przyciągają do swego życia konkretne osoby i sytuacje.

              Życie może być fascynujące (ze szczęściem i nieszczęściem, które może przetłumaczyć w lekcję) o ile nie ogranicza nas permanentne zniewolenie.
              • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 21:31
                Ludzie też nie akceptują przypadków i chaosu. Wolą wierzyć w przeznaczenie lub racjonalne wytłumaczenie zjawisk. Nasz mózg buduje sobie "bypasy" i uporczywie dąży do jakichś subiektywnie rozumianych racjonalności.

                Być może mózg naczelnych jest w ten sposób zaprojektowany, że musi znajdywać na siłę zrozumiałe wytłumaczenie otaczających go zjawisk. Taka pozostałość po zmuszaniu zwojów mózgowych do rozwiązywaniu problemów w zapobieganiu wszelkich zagrożeń z sawanny...
              • inka.fem Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 21:42
                «Życie może być fascynujące (ze szczęściem i nieszczęściem, które może przetłumaczyć w lekcję»

                Ciężko tak logicznie wytłumaczyć sobie, że wszystko jest lekcją i nie warto rozpaczać, martwić się a iść dalej. W teorii to fajnie wygląda, w praktyce niezwykle trudne, bo i tak emocje dochodzą do głosu.
                    • inka.fem Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 22:00
                      Nie jestem przeciwna terapii, ale interesuje mnie ile procent to zasługa wiary w siebie, ile skuteczności metody. Mam koleżankę, która leczy migreny u homeopaty, święcie wierzy, że jest w stanie ją wyleczyć. Ja w takie rzeczy nie wierzę, więc nawet nie próbuję. Czy z terapią jest podobnie.
                        • n4rmoorr Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 22:30
                          Pro­fe­sor Robert Duke z Uni­wer­sy­tetu w Austin posta­no­wił spraw­dzić jak to się dzieje, że wśród uczniów można zauwa­żyć wyraźne róż­nice w pozio­mie umie­jęt­no­ści. Nawet jeśli są to iden­tyczne zaję­cia i ci sami nauczy­ciele, to zawsze w danej gru­pie będą lepsi i gorsi. Dla­czego?

                          Na potrzeby swo­jego eks­pe­ry­mentu nagrał osoby ćwi­czące grę skom­pli­ko­wa­nego utworu na for­te­pia­nie, a następ­nie podzie­lił je wg poziomu, który pre­zen­to­wały. Bada­nie nie wyka­zało jakie­go­kol­wiek związku pomię­dzy jako­ścią wyko­na­nia a tym, jak długo lub jak czę­sto dany uczeń ćwi­czył swoją par­tię.

                          Naj­bar­dziej wyraźna róż­nica pomię­dzy naj­słab­szymi, a naj­lep­szymi muzy­kami wyni­kała z tego, jak pod­cho­dzili do popeł­nia­nych błę­dów.

                          Naj­lepsi ucznio­wie szyb­ciej i łatwiej wyła­py­wali miej­sca, w któ­rych się mylili i świa­do­mie tre­no­wali do skutku te kry­tyczne frag­menty, zanim prze­cho­dzili do dal­szej czę­ści. Słab­sze osoby czę­ściej igno­ro­wały pomyłki lub poświę­cały ich popra­wie za mało czasu.
                • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 22:42
                  Czasem nie ma innego wyjścia jak pogodzić się z "czymś". Zaakceptować, że przy takich warunkach wyjściowych było małe prawdopodobieństwo, że może potoczyć się "coś" inaczej. Może trzeba dojrzeć do pogodzenia się, może umniejszyć stratę, może umieć znaleźć satysfakcję gdzieś indziej. Każdy ma jakiś ciężar. Tak wygląda życie. Pewnie cię moja odpowiedź niesatysfakcjonujące, a może zirytuje.
    • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 19:36
      Obawiam się, że z tymi normami (zdrowych relacji i nie tylko), w wielu przypadkach w psychologii jest jak wyznaczeniem północy na mapie jako punktu odniesienia, ułatwiającego orientację.

      Tak przyzwyczajamy się do tego punktu odniesienia, aż w końcu gdy odwrócimy mapę, wydaje nam się, że źle ją trzymamy. I że północ to coś absolutnie obiektywnego nawet w kosmosie.

      Tymczasem to jeden z punktów odniesienia wyznaczony przez człowieka, a nie naturę.

      Dla kosmosu nie istnieje nic takiego jak to co my odczuwamy, czyli jakaś góra (północ) czy (dół) południe. To tylko nasze odczucie, które z czasem staje się tak silną iluzją, że przeradza się w błąd poznawczy.
        • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 22:04
          kalllka napisała:

          > Ale, ze przepraszam, co Matrix kontestuje [i]odwroceniem mapy do góry nogami [
          > /i]
          > logikę, geografie…?
          > A może zwykle odwrócenie uwagi, od lokowanego przez sie produktu- kodumatrixa?
          >
          >
          a ja mysle ze matrix lubi czytac swoje posty po prostu
            • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 17:09
              Najpierw "GPSu" używasz tylko do nawigacji Twoich przyziemnych spraw, które Cię interesują. Później zaczynasz używać go do bardziej złożonych spraw, choć z mniejszym przekonaniem, ale wydaje Ci się że jak raz Ci posłużył, to sprawdzi się też i przy innych okazjach.

              Później okazuje się, że to wcale nie jest takie uniwersalne narzędzie, a jeszcze później przy dokonaniu głębszej refleksji może okazać się, że tak naprawdę w niczym Ci nie pomógł, a to co Cię utrzymywało we wcześniejszym przekonaniu było zwyczajną sugestią.
              • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 17:15
                kod_matrixa napisał:

                > Najpierw "GPSu" używasz tylko do nawigacji Twoich przyziemnych spraw, które Cię
                > interesują. Później zaczynasz używać go do bardziej złożonych spraw,

                no nie za bardzo
                mam świadomośc ze gpsu moge użyc na ziemi, będąc w zasiegu satelit dedykowanych do obsługi gpsu
                gdybym wybierał sie w miedzygalaktyczną podróż to znowu - mam swiadomosc ze nawigowac musze za pomocą innych narzędzi
                    • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 18:12
                      Piszesz bardzo konkretnie jak na przenośnię. Ale ok.

                      Miałbyś świadomość że będziesz potrzebować innych narzędzi, pod warunkiem, że najpierw wiedział byś, że kosmos jest tym czym jest, mając obecną wiedzę, a nie np. dyskiem usytuowanym na mitycznym Atlasie w centrum wszechświata.

                      Wówczas takie pojęcia jak góra czy dół, byłyby dla Ciebie czymś absolutnie uniwersalnym, a nie tylko kierunkiem na mapie.
                      • kod_matrixa Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 18:17
                        Jednak obecnie posiadasz tę konkretną wiedzę i przechodzisz do porządku dziennego. Rzecz w tym, że pewne schematy, iluzje i pułapki poznawcze pozostają z nami dalej. Tyle że w odniesieniu do innych kwestii, w których pozostajemy infantylni tak jak w przypadku przekonania o płaskości Ziemi.
          • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 22:47
            afq napisał:

            > kalllka napisała:
            >
            > > Ale, ze przepraszam, co Matrix kontestuje [i]odwroceniem mapy do góry no
            > gami [
            > > /i]
            > > logikę, geografie…?
            > > A może zwykle odwrócenie uwagi, od lokowanego przez sie produktu- koduma
            > trixa?
            > >
            > >
            > a ja mysle ze matrix lubi czytac swoje posty po prostu
            >
            Może na to nie wpadłam 😃

            Jak dla nie jego posty to dłużyzna nawet nie vhce mi się ich czytać do końca tym bardziej że konkluzja ta sama zawsze

            >
            • kalllka Re: Coś o zdrowych relacjach? 16.09.21, 23:46
              Aj aj… za szybko poszło!
              chciałam pokazać gdzie jest sęk:
              … Swoje posty po prostu
              zgrabnie sie rymują.. „jego” są namolne ciężkie jakby celowo ćwiczył sobie siebie- styl i odwracał uwagę.

              Jego są nam
            • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 03:31
              kalllka napisała:

              > Możliwe.
              > …Swoje posty po prostu zgrabnie sie rymują.
              >
              > Ale mnie zastanawilo po co sobie powtarza
              > by odwracać mapę do góry nogami.
              > Masz jakiś pomysł na lokacje tego rodzaju?

              Może dlatego, że sam w każdej dyskusji odwraca wszystko do góry nogami. 😀
            • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 08:54
              kalllka napisała:

              > Możliwe.
              > …Swoje posty po prostu zgrabnie sie rymują.
              >
              > Ale mnie zastanawilo po co sobie powtarza
              > by odwracać mapę do góry nogami.
              > Masz jakiś pomysł na lokacje tego rodzaju?

              szczerze mówiąc nawet nie próbuje analizować :-)
              tak to ujmę
                        • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 15:45
                          yadaxad napisał(a):

                          > Załatwianie sprawy, to nie relacja, o którą tutaj chodzi. Kupując gazetę chcę z
                          > achowania nie relacji.

                          no rozumiem, interakcja nie oznacza relacji
                          święta prawda
                          • afq Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 15:54
                            "Relacje interpersonalne (czyli związki między ludźmi) – sposób wyrażania między dwoma lub więcej partnerami interakcji uczuć i postaw (co wynika z psychologicznego podziału pomiędzy ja i ty). Relacje koncentrują się na wzajemnych stosunkach ich uczestników, które odnoszą się do pozytywnych bądź negatywnych powiązań pomiędzy partnerami, których wyrazem mogą być na przykład: agresja, wrogość, atrakcyjność interpersonalna, miłość, zakochanie, intymność, obojętność, nienawiść, konflikt, zerwany kontakt, dystans emocjonalny, admiracja, skupienie uwagi, przemoc, manipulacja, kontrolowanie, lekceważenie." *

                            obojętność i dystans zaliczać należy zapewne do tych negatywnych

                            * pl.wikipedia.org/wiki/Relacje_interpersonalne
                            • mona.blue Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 00:30
                              afq napisał:

                              > "Relacje interpersonalne (czyli związki między ludźmi) – sposób wyrażania międz
                              > y dwoma lub więcej partnerami interakcji uczuć i postaw (co wynika z psychologi
                              > cznego podziału pomiędzy ja i ty). Relacje koncentrują się na wzajemnych stosun
                              > kach ich uczestników, które odnoszą się do pozytywnych bądź negatywnych powiąza
                              > ń pomiędzy partnerami, których wyrazem mogą być na przykład: agresja, wrogość,
                              > atrakcyjność interpersonalna, miłość, zakochanie, intymność, obojętność, nienaw
                              > iść, konflikt, zerwany kontakt, dystans emocjonalny, admiracja, skupienie uwagi
                              > , przemoc, manipulacja, kontrolowanie, lekceważenie." *
                              >
                              > obojętność i dystans zaliczać należy zapewne do tych negatywnych
                              >
                              > * pl.wikipedia.org/wiki/Relacje_interpersonalne
                              >

                              Fajny opis 😀
          • kalllka Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 15:16
            No to nie pisz łopatologicznie i będzie git.

            Rzeczywiście, nie kontestujesz;
            odwracanie mapy do góry nogami, jak przysłowiowego kota jest raczej szukaniem dziury w całym, czasem wyważaniem otwartych drzwi.. i tym podobnych czynności gdy dyscyplina, przedmiot, temat, zdaje sie nie do ogarnięcia.
            Ale spoko, jestes wyrwały by nie powiedzieć uparty, wiec pewnie jeszcze nie raz uderzysz w drzewo, nim zrozumiesz, ze przed tobą gesty, las błędów


              • kalllka Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 15:50
                Nie będę bezpretensjonalna, jeśli stwierdzę, ze
                kazdy ma takiego matrixa jaki sobie napisze?
                I jeszcze a ‚propo tematu; kiedyś szkoła była jedynym rozwiązaniem realizującym powszechny obowiązek nauczania podstawowego, dzisiaj wiadomo, ze tzw nauczanie domowe- w grupach samopomocowych, tez jest rozwiązaniem objętym programem ministerstwa oświaty.
                Nie wiem natomiast czy w kształceniu ponadpodstawowym czyli przypadku córki autorki, jest taka możliwośc.
                W każdym razie warto to sprawdzić, a także szukać na fb- w grupach tematycznych. Tam tez sporo rzetelnych informacji można otrzymać. No i wsparcia, merytorycznej pomocy, ze strony ludzi w podobnej sytuacji.
                • kalllka Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 16:06
                  Kurczę, wpis nie na temat.
                  A może trochę? W końcu, szkolne relacje- to podstawa naszego dorosłego życia.
                  Te wszystkie powiedzonka: czym skorupka, za młodu, albo czego Jaś… itd, wyraźnie pokazują ze koleżeństwa przyjaźni miłości tam sie właśnie uczymy.
              • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 18.09.21, 10:13
                A ja mam inne wrażenia. Co prawda za mało doświadczenia ze specjalistami dorosłych ludzi, ale kilku psychologow zaliczyłam z kilkuletnim dzieckiem. I mam pewność, że nikt im prania mózgu nie robi, aby wyprodukować jeden model. Naprawdę są tacy, którzy widzą, że wiele problemów mamy na własne życzenie, m.in stawiając wysoko "poprzeczki".




                  • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 06:05
                    Nie wiem inka o jakich poprzeczkach piszesz. Ja mam na myśli poprzeczki systemu edukacji. Dziecko nie ma jeszcze trzech lat a ma zalecenie zajęć w poradni z pedagogiem, bo.... nie nadąża!

                    Pani w żłobku ciśnie dziecko, bo wie, że jak tego nie zrobi, dziecko będzie miało problem sprostać wymaganiom w przedszkolu.

                    Ja w podstawówce nie byłam tak obładowana materiałem, a okazuje się, że należę do roczników, którzy kończyli studia na wyższym poziomie niz kończą je dziś studenci. Ja miałam w pierwszej klasie jeden podręcznik, a dziś dzieci mają pięć podręczników i piec zeszytów ćwiczeń. To skąd to obniżenie poziomu? Zniechęcenie do systemu edukacji? Jeśli dziecko nie jest bystre ma dziś ciężko w szkole. Nie wystarczy nawet, aby było przeciętne.

                    Wychowujemy w przyszłości zestresowane pokolenie jeśli nie powiemy: odpuść sobie ten wyścig, nie bierz do siebie tych łatek, szukaj tego w czym jesteś dobry bo każdy ma talent, nawet jak cię będą w nieskończoność brać pod lupę i diagnozować w poradni
                    • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 06:22
                      Gdy mój syn dostał pierwszą pracę domową w starszakach w przedszkolu - kilka linijek wzorków do odrysowania to usiadł z zapałem. A gdy skończył czul satysfakcję. Następnym razem dostał cała stronę do wypełnienia. I wiedziałam jak to się skończy. Usiadł z zapałem, ale po kilku linijkach zapał minął. Potem już pamiętam że musiałam namawiać go do odrabiania pracy domowej (miał raz w tygodniu). Nie można na samym początku dzieci przytłoczyć. Nic dobrego nie przynosi i dziecku i dorosłemu, gdy spada na jego barki zbyt duży ciężar. Dla mnie cała podstawówka to była zabawa i frajda.


                    • inka.fem Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 10:26
                      Właśnie tak Hana zrobiłam, odpuść sobie ten wyścig, oceny nie są najważniejsze a to co masz w głowie. U mnie nigdy nie było ciśnienia na piątki. Dzieci miały mnóstwo zainteresowań poza szkołą, godziłam się na to. Chciałam, żeby były szczęśliwe, żeby się realizowały. Zabrakło systematyczności, zabrakło wdrażania do obowiązków domowych. Ja jako dziecko pomagałam w domu i robiłam to z chęcią. Od moich dzieci nie potrafię wyegzekwować pomocy. Wczoraj córka pomagała przy pieczeniu ciasta, to jedyne co chętnie robi. Nawet przy zwierzętach nie pomagają, wykłócają się. W rezultacie odpuszczam i wszystko sama robię. Myślę, że mogłam więcej wymagać, teraz jest coraz trudniej.
                      Jaki jest system nauczania wiem bardzo dobrze. Parcie na oceny, na wyniki a dziecko w tym wszystkim się gubi. Popatrz jak myśli społeczeństwo. Wyszło to przy zdalnym nauczaniu. Rodzice pisali sprawdziany za swoje dzieci. Przecież to jest chore. I co warte są teraz te piątki.
                      • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 16:55
                        Gdy byłam dzieckiem też nie lubiłam pomagać przy pracach domowych, a teraz lubię mieć porządek. Ja też nie jestem wymagająca matką jeśli chodzi o pomaganie przy pracach domowych. Kot też mnie budzi rano, gdy głodny a to kot syna i on miał kota karmić.
                        • inka.fem Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 17:24
                          Można lubić, nie lubić, ale obowiązki kształtują systematyczność. W konsekwencji łatwiej potem dziecku planować, podejmować decyzje i wyciągać wnioski.
                          Jakiś czas temu odszedł nasz ukochany pies. Córka namawia na szczeniaka, ale wiem, że opieka spadnie na mnie, więc nie chcę się zgodzić. Tym bardziej, że mamy inne zwierzę w domu i okres zaprzyjaźniania mógłby być ciężki.
                          Ale dramatu bym nie robiła, gdyby chodziło o nie posprzątane biurko. Mam inne zmartwienia.
                          • hana11 Re: Coś o zdrowych relacjach? 19.09.21, 20:44
                            Mam tak samo. Inne zmartwienia i obawy. Juz o tym wspominałam. Być może moje młodsze dziecko będzie potrzebowało większego mojego wsparcia do momentu usamodzielnienia i być może też potem. Ale od tego są matki. Wzmocniłam się ostatnio psychicznie i łatwiej jest mi brać pod uwagę różne możliwe perspektywy przyszłości.
    • n4rmoorr Re: Coś o zdrowych relacjach? 17.09.21, 18:38
      Dlatego tak istotne jest dbanie o różnorodność relacji. Nie istnieje taka, która by zaspokajała wszystkie twoje potrzeby jednocześnie.Związek z partnerem może zapewnić intymność, bliskość i czułość. Z kolei przyjaciele dadzą ci poczucie przynależności do grupy i bycia akceptowaną przez podobne sobie osoby.Kiedy druga strona nieustająco wywołuje u ciebie poczucie winy i obarcza cię za swoje złe samopoczucie, to w twojej głowie powinna się zapalić czerwona lampka. Przykładem jest sytuacja, kiedy ktoś nieustająco zarzuca ci, że poświęcasz mu zbyt mało uwagi.Ciągle musisz słuchać o cudzych problemach i nieszczęściach, samej nie mając okazji dojść do głosu. Nawet kiedy ci się to w końcu uda, czujesz się ignorowana. Kiedy masz kryzys, spotykasz się z pretensjami i obrażaniem się. Masz poczucie, że nie masz prawa do słabszych dni i zawsze musisz być na posterunku. Jest takie powiedzenie: „Bóg dał nam dwoje uszu i jedne usta – nie sądzisz, że chciał nam przez to coś dać do zrozumienia?” I rzeczywiście, umiejętność słuchania jest pierwszą, której warto się uczyć i tyle w tym pacierzu.