Dodaj do ulubionych

o zalecaniu się

07.05.02, 08:06
Właśnie wpadła mi w ręce gazeta sprzed kilku dni, w której znalazłam ciekawy
artykuł o wpływie państwa na stosunki damsko - męskie. Pokrótce streszczę - w
Bangladeszu rząd zaniepokojony faktem iż coraz mniej młodych osób zawiera
związki małzeńskie, a coraz więcej (przeważnie z wyzszym wykształceniem) osób
jest samotnych, postanowił temu zaradzić wydając w formie broszury podręcznik o
sposobach zalecania się. Co zawiera taka broszurka? - informacje jak kogoś
poznać, gdzie się umówić (wymienione są najpiękniejsze miejsca w kraju), ba -
nawet jakie kwiaty i ciastka najlepiej nadają się przy próbie uwodzenia innej
osoby.

Jak myślicie, czy w naszym kraju rząd powinien wykazać się podobną
inicjatywą? ;))

Pzdr ciepło Vicca
Obserwuj wątek
    • masaker Re: o zalecaniu się 07.05.02, 09:17
      Myslę, że raczej rząd powinien zabrać się za co innego. Poza tym, to straszne, jeżeli większosć
      dorosłych ludzi w danym kraju potrzebuje specjalnych nauk w kwestii zalecania się.
      • kwieto Re: o zalecaniu się 07.05.02, 10:24
        Masaker, nie rozumiesz ideii nowoczesnej ekspansji terytorialnej. Przeciez jak
        bedzie nas tyle co Chinczykow, to zdominujemy caly swiat! :")))

        A swoja droga - nie odnosicie czasem wrazenia, ze kolejne (coraz mlodsze)
        roczniki sa coraz bardziej niesmiale i w jakims sensie "zagubione", w sprawach
        damsko-meskich rowniez?
        • vicca Re: o zalecaniu się 07.05.02, 10:53
          Hmm, wygłoszę moze nieco dziwny pogląd ale...
          Coś mi się wydaję, że masz rację Kwieto, przy czym ja bym jednak jeszcze dodała
          do tego zagubienia jego przyczynę - mianowicie wykształcenie i chyba w związku
          z nim - wzrost oczekiwań w stosunku do płci przeciwnej. Przykład z mojego
          podwórka - znajoma (2 fakultety, dobra praca itp) - zadnych męskich znajomości
          od 16 roku zycia (po co? Co on mi moze dać, czego nie mam? - a przy tym jest
          jej z tą samotnością strasznie źle). Jej sasiadka (i była sąsiadka z ławki w
          podstawówce - nie skończyła bo w wieku 14 lat urodziła pierwszego syna) - 7
          dzieci (kazde z innym tatusiem), zmiana towarzysza zycia raz w miesiacu. tryska
          zadowoleniem i optymizmem mimo, iz jej partnerzy to z pewnością nie "śmietanka
          towarzyska".
          • kwieto To nie do konca tak 07.05.02, 11:21
            Fakt faktem, ze ludzie ktorzy sie intensywnie uczyli, glownie siedzieli w
            ksiazkach, nie majac czasu na wyrabianie sie towarzyskie - a co za tym idzie
            umiejetnosc flirtu itd. Ta znajoma o ktorej piszesz, ze mowi: "co oni mi moga
            dac" - mysle ze to raczej maska przykrywajaca bezradnosc, a nie powod
            samotnosci. Troche tak, jak z tymi "samotnymi z wyboru" - spora czesc z nich po
            prostu mowi ze jest samotna z wyboru, zeby sie nie przyznac do tego, ze po
            prostu nie potrafi... I maskuja sie stwierdzeniami typu: "ja mam za wysokie
            wymagania, zeby potencjalny partner mogl im sprostac".

            Takze wyksztalcenie wedlug mnie jest tylko powodem posrednim. A inaczej mowiac:
            zdobywanie wyksztalcenia promuje wiedze, kompletnie nie uczac zwyklej
            "umiejetnosci zycia". Pytanie jak sie nauczyc obycia? Na pewno nie w
            ksiazkach...
            • vicca Re: To nie do konca tak 07.05.02, 12:20
              W kosciele? Na dyskotece? W pracy? A może nigdzie? Z reguły takie osoby są
              wystarczajaco niesmiałe aby unikać miejsc w których mozna spotkać innych ludzi.
              Tym bardziej, ze romanse biurowe są niemile widziane i chyba niezbyt szczęsliwe
              (ze wzgledu na rywalizację gdy oboje są na jednym szczeblu, albo na
              faworyzowanie czy wręcz przeciwnie gdy jedno jest szefem.)
              • kwieto Re: To nie do konca tak 07.05.02, 15:11
                No a dlaczego nie w kosciele, na dyskotece czy w pracy? Natomiast przede
                wszystkim nalezaloby tych wszystkich co chowaja swoja niesmialosc za parawanem
                ksiazek i nauki jakos wyciagnac do ludzi i do swiata. Serwowanie im kolejnej
                ksiazki niewiele pomoze. bo oni ja grzecznie przeczytaja a potem... nie zrobia
                nic, by idee w niej zawarte wcielic w zycie. albo prawie nic. albo
                hurraoptymistycznie zaczna realizowac wszystko naraz i zostana odrzuceni i
                sklasyfikowani jako "przesadnie napaleni", I tak dalej.

                Co do romansow biurowych - rozroznijmy flirt od romansu. Flirtowac mozna nawet
                z przyslowiowa kadrowa. Mozna flirtowac ze swoim kolega z pracy. Mozna
                flirtowac w obrebie tej samej plci - bez podtekstow erotycznych - liczy sie
                kontakt, rozmowa, tworzenie wiezi - nieistotne czy milosnej czy kumpelskiej.
                Tego ksiazki nie zastapia.
        • Gość: Sławek Re: o zalecaniu się IP: *.telpol.net.pl / 172.16.10.* 07.05.02, 13:45
          kwieto napisał(a):


          > A swoja droga - nie odnosicie czasem wrazenia, ze kolejne (coraz mlodsze)
          > roczniki sa coraz bardziej niesmiale i w jakims sensie "zagubione", w sprawach
          > damsko-meskich rowniez?

          Zagubione - tak, niesmiałe - nie.

      • Gość: tonia Re: o zalecaniu się IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 11:21
        masaker napisał(a):

        > to straszne,
        > jeżeli większosć
        > dorosłych ludzi w danym kraju potrzebuje specjalnych nauk w kwestii zalecania s
        > ię.

        czy uważasz, ze umiejętności społeczne (nawiązywanie kontaktów z innymi, w tym
        zalecanie się itp.) są u ludzi cechą wrodzoną, czy też że przychodzi to z wiekiem
        samo???
        • masaker Re: o zalecaniu się - do toni 07.05.02, 14:50
          Gość portalu: tonia napisał(a):

          > czy uważasz, ze umiejętności społeczne (nawiązywanie kontaktów z innymi, w tym
          > zalecanie się itp.) są u ludzi cechą wrodzoną, czy też że przychodzi to z wiekiem samo???

          Nie w tym rzecz. Na pewno dziedziczymy pewne predyspozycje do niektórych zachowań, może lepiej -
          dziedziczymy predyspozycje do uczenia się zachowań ze wskazaniem na ich kierunek, itp. Wychowanie i
          srodowisko też odgrywa w tym swoją niebagatelną rolę. Różnice w postrzeganiu swiata u płci wynikają z
          takiej a nie innej budowy mózgu, konkretne zachowania zas mogą być wynikiem "treningu" w dzieciństwie
          na takim podłożu.
          Ale nie o to mi chodziło. Zanegowałem pomysł, aby rząd własnymi "ręcami" uczył ludziska, jak poderwać
          dupcię na dyskotece albo jak okręcić sobie faceta wokół palca. Dotychczas model zachowań społecznych
          był przekazywany kulturowo - przez rodzinę i srodowisko - na bazie predyspozycji genetycznych (co jeszcze
          raz podkreslam). Jeżeli teraz okazuje się, że mało kto potrafi nawiązać kontakt z płcią przeciwną, to
          swiadczy to o kryzysie naszej szeroko rozumianej kultury. Wymaga to interwencji rządu, ale raczej na
          poziomie ogólnych zmian w edukacji szkolnej, walki z bezrobociem, poprawy funkcjonowania państwa w
          relacji do jego obywateli, itd. Wydawnie podręczników typu "dobre kity dla dupeczek na każdą okazję" jest
          chwalebne, ale nie wydaje mi się, aby akurat rząd musiał się tym zajmować.

          chrum
    • roseanne Re: o zalecaniu się 07.05.02, 23:02
      ale fajny temacik sie tu schowal.

      pamietam, dawno temu, jako dorastajaca dzierlatka zaczytywalam sie w "ABC
      dobrego wychowania", wydanie z lat 60-70
      "O mezczyznach dla kobiet", "O kobietach dla mezczyzn" - to byla tworczosc M
      Samozwaniec, wiec cymes wart tego.

      wiecej pomocy naukowych jakos nie pamietam, a wyzej wymienione polecam,
      • vicca Re: o zalecaniu się 08.05.02, 08:01
        Z aktualnoći to "Jak wytrzymać ze współczesnym mężczyzną" i "Jak wytrzymać ze
        współczesną kobietą" pani Chmielewskiej - cud miód ze wzgledu na humor.

        Ja we wczesnej młodości czytałam "Tristana i Izoldę" i sagi o królu Arturze -
        stąd pewnie moje skrzywienie odnośnie zalecania się ;)))

        Pzdr ciepło Vicca
    • ta_mar_ta Re: o zalecaniu się 08.05.02, 00:02
      Witaj Vi :*)

      A nasze forum to nie pole ćwiczebne, a?
      Tylko rozejrzyj się, jak niektórym to tutaj dobrze idzie ;P

      Swoją drogą zalecanie-jakie to piękne słowo i ile niesie ślicznych treści...

      na razie tylko zalatana
      Ta_
      • maa Re: o zalecaniu się 08.05.02, 17:03
        To byl Singapur, nie Bengladesz. ;-) No ale to oczywiscie bez wiekszego
        znaczenia.
        • masaker Re: o zalecaniu się 09.05.02, 09:33
          Jak to - bez znaczenia? Ja mam rodzinę w Singapurze! Takie nieszczęscie! Biedny dziadek Ahmed!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka