krzyztof 08.08.04, 22:23 Bardzo chce umrzec. Ma ktos moze pomysl jak TO zrobic zeby bylo szybko, skutecznie i estetycznie(nie chcialbym wystepowac w nocnych koszmarach Osoby ktora mnie znajdzie). Na razie stawiam na srodki nasenne. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
o-ren_ishi Re: JAK? 08.08.04, 22:29 Czemu chcesz umrzec? Masz jakies na to racjonalne wytlumaczenie? Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: JAK? 08.08.04, 22:36 Dla Ciebie moze to by nie bylo powodem, dla mnie jest.Podjalem juz decyzje.Zostala jeszcze kwestia jak? i kiedy? Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: JAK? 08.08.04, 22:38 Napisz mi. Chce wiedziec. Napisz. Co Ci zalezy zebym wiedziala.. mozesz nawet na moja skrzynke, ale napisz. Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: JAK? 10.08.04, 08:49 Jeszcze zyje przepraszam jesli kogos wystraszylem. Nie mialem kiedy pisac bo zona byla w domu, a nie chce zeby cos podejrzewala. Na razie zalatwiam rzeczy ktorych nie chce zostawic samych sobie(k... przejmuje sie rzeczami ktore powinienem olac i sie juz nie meczyc).Jest jeden Czlowiek dla ktorego jeszcze jestem i probuje cos robic aby zminimalizowac skutki mojej decyzji, bo wiem ze zrobie Jej straszne swinstwo ale tez wiem ze musze zrobic TO, mimo tego ze mam jeszcze chwile kiedy bardzo chce zyc lecz jest ich coraz mniej i sa coraz krotsze. Dlatego chce byc w pelni przygotowany jak przyjdzie TEN czas Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 08.08.04, 22:40 Przejrzyj archiwalne wątki. Na pewno znajdziesz coś dla siebie. Co do nasenników, trzeba tego mieć bardzo dużo. Wszystkich potencjalnych samobojów uprzedzam, że pożarcie zbyt małej ilości skończy się pianą na pysku i wymuszonym żyganiem. Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: JAK? 08.08.04, 22:50 Czy mowi Ci cos slowo - wspolodpowiedzialnosc droga aneto? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 08.08.04, 22:59 A nie wiesz czym się kieruję, marnotrawiąc czas -powiedzmy zobie szczerzę- na tym gupawym Forumie? Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: JAK? 08.08.04, 22:57 krzyztof napisał: > Bardzo chce umrzec. Ma ktos moze pomysl jak TO zrobic zeby bylo szybko, > skutecznie i estetycznie(nie chcialbym wystepowac w nocnych koszmarach Osoby > ktora mnie znajdzie). Na razie stawiam na srodki nasenne. Podobno najfajniejszy sposób to zamarznąć.Pół litra wódki kładziesz się w śnieg zasypiasz i się nie budzisz a inni nawet nie domyślą się że to była bramka samobójcza.No ale musisz poczekać do zimy. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: JAK? 08.08.04, 23:00 aneta10ta napisała: > Nie dociągnie. Musi.Warto. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: JAK? 08.08.04, 22:58 Ja Cie Krzysku wcale nie znam, nie wiem cos ty za jeden i czy to wszystko nie jakas zagrywka z tym samobójstwem. Jedno co wiem to, ze pomimo tych niezliczonych niedogodnosci porzadnie napedziles mi stracha swoim postem... No pieknie..teraz nie zasne... Powiedz cos... Ja nie chce zebys odszedl, nie wiem kim jestes, ale bardzo, bardzo nie chce, abys to zrobil. Powiedz Cos.. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 08.08.04, 23:02 Powiedz mu, co ma powiedzieć, bo nic nie powie, a tego stanowczo byśmy nie chcieli. Podrzuć mu coś. Może coś złapie. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: JAK? 08.08.04, 23:10 mam nadzieje, ze to ty, glupia...., sie pod krzyztofa podszywasz Odpowiedz Link Zgłoś
qloom To problem, żeby było estetycznie. Ktoś zawsze 08.08.04, 23:04 dozna nieprzyjemności na widok Twoich szanownych zezwłok. A może nawet, jak piszesz, szoku (z następstwami). Zamrożenie w azocie po podaniu środków nasennych. Jak Walt Disney straszący dzieci. Po jakimś czasie będzie mozna szatę doczesna odmrozić, zeby podać 99. generacje prozaku... Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: JAK? 08.08.04, 23:08 No i czemu tak szybko z tego forum zniknales? Napisz "..." a bede wiedziec, ze chociaz to czytasz co piszemy. Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Powiedz tylko jedno słowo... 08.08.04, 23:17 ..a będzie uzdrowiona dusza moja. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:20 ..odkad zjawiles sie na tym forum. Teraz nalezysz takze do nas, a my nie pozwalamy, abys cos sobie zrobil! Nie teraz! Nie dzis!! BO my chcemy abys zyl.. i chociaz jeszcze jednego posta napisal! Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:23 Kurwa...huja mam a nie wplyw na ludzi.. Moglabym chociaz komus pomoc, ale za huja nie wiem jak.. Co za kurestwo.. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:28 o-ren, wolalbym sie nie mylic, ale jestem prawie pewien, ze ten watek jest lipny. jesli nie, to mnie tez ch... Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:34 Moze i jest lipny, ale wiesz gloom.... to jest tak... A wogole to jestes mily Gloom. Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:36 o-ren_ishi napisała: > > A wogole to jestes mily Gloom. Wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:36 Czy mily jestem, to nie wiem. Ale dzis po prostu rece mi opadly... Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:39 ...no jestes bardzo pozytywny. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:40 dziekuje,o-ren. tylko nie rozumiem, dlaczego tu sie dzieja takie rzeczy... Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:43 Tez mnie to zastanawia... Podobno ludzie w internecie wydaja sie chlodniejsi, ale tutaj czasem czuje, ze zamarzam.. Przydalby sie jakis grzejnik. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:45 moge troche podgrzac, chociaz na slowo honoru Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:47 ...teraz to ja dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:48 no, to trzeba powrocic do pomyslu komuny Klebuszek:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:41 > Czy mily jestem, to nie wiem. Ale dzis po prostu rece mi opadly... ...tez by mi opadly. Ale nie przejmuj sie chwilowo moge ci je podtrzymac... Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:46 o-ren_ishi napisała: > > ...tez by mi opadly. Ale nie przejmuj sie chwilowo moge ci je podtrzymac... Dziękuję siostro miłosierdzia.Ty byś tak wszystkich chciała.Chęć niesienia pomocy innym to bardzo niebezpieczna cecha a chećmi dobrymi wybrukowali już piekło. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:51 ..No mam tak :) Ale To chwilowe.. minie mi..a Tymczasem moze jakis masazyk stop? Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:54 Dobrze robi. Robie Ci fatyczny masazyk stop;) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:56 Mhm.. :) Mnie to bardziej by sie przydal masarz plecow... A jutro juz do pracy :/ Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:59 ja to jutro raczej z domu nie wyjde, a masz kota? (tzn. zwierze:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:02 Mam psa... Wielkiego psa. Doberman. A do czego kot mi sie moze przydac? Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:03 Moj kot sietnie leczy plecki :) Wiem cos o ty,. ale nie wiem, jak dzialaja psy :) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:07 Moj pies zasadniczo woli zebym to ja mu kark masowala :) Dzisiaj zreszta zaden pozytek z niego, dalam mu leki na uspokojenie (za ognem swietowano i sztuczne ognie byly... czego nie znosi). Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:15 no to robie inny fatyczny masaz. np. pleców:) mozna przekazac psu:) o-ren_ishi napisała: > Moj pies zasadniczo woli zebym to ja mu kark masowala :) Dzisiaj zreszta zaden > pozytek z niego, dalam mu leki na uspokojenie (za ognem swietowano i sztuczne > ognie byly... czego nie znosi). Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:21 Mozna...on sie zgadza. JA tez. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:24 no to swietnie:) mam nadzieje, ze bedzie z tego dobre spanko:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:28 Hm. I mam nadzieje, ze i sny beda dobre.. Dawno juz nie snilam. Ostatnio o tym jak staralam sie postrzymac fale zeby nie staraly sie mnie zalac.. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:30 Ja tez snie od wielkiegho dzwonu. Na ogol cos nieprzyjemnego z reala. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:39 No mnie sie czasem cos pieknego zdarzy przysnic...Ale chyba wole koszmary, bo pozniej zaluje, ze mam takiego marne zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:45 Ja staram sie boksowac tak, zeby miec chociaz raz na miesiac pomyslenie, ze wszystko jest jeszcze mozliwe:) Muzyka sobie pomagam:) Wchodzi w cialo Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:49 Tez pomagam muzyka. I dobrym filmem (juz troche pisalam na ten temat).A sluchasz muzyki przed zasnieciem? A marzysz dlugo przed zasnieciem? Ja ostatnio bardzo... To pomaga. Czasami to nawet nie mam sie ochoty wybudzac, wpadam w straszny trans wlasnych imaginacji (a gdy leci do tego jakies delikatne brzmienie z glosnika to juz wogole...moglabym przewegetowac tydzien). Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:58 Z filmami nie probowalem. Marzenia mnie, niestety, wyczerpuja. Ale muzyka - zwlaszcza oparta na wibracjach - autentycznie wchodzi mi w cialo. Glupio zabrzmi - jak energia. Polecam dobra jamajskie rytmy, albo hinduskie Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:00 Widze, ze kolega pro-orientalny :) Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:01 tak, ale jestem jeszcze prolatynoskim rewolucjonista:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:02 Wywrotowiec jak widze :D Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:04 I to jeszcze jaki :) Czasem sam sie wywracam:) Ale jakos wstaje i wywracam swiat:) Dopoki mnie swiat nie wywroci:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:07 "Ale jakos wstaje" To bardzo, bardzo, bardzo mi sie podoba. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:08 Teraz tez mi sie podoba. Ale bywa z tym roznie - w kazdym razie odrzucam prochy Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:13 Prochow nigdy nie bralam...Ale problem raczej tkwil w tym, ze nie wiedzialam skad je zdobyc... Teraz za to ciesze sie, ze nie znalazlam zrodla. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:16 Yhy. Dla mnie (podkreslam - dla mnie) proszki bylyby znakiem kapitulacji, bo wtedy poddalbym sie tym, co je aplikuja. Absolutnie nie mam zaufania do psychiatrow, uwazam, ze bez partnerskiej relacji z terapeuta nie stajesz na nogi. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:23 No..ja to wogole nie mam doswiadczenia jesli chodzi o psychiatrow i terapeutow. Znalazlam sobie kiedys taka jedna pania psycholog, fundusze szybko sie jednak skonczyly i musialam zrezygnowac z tej formy pomocy (Akurat wtedy, gdy kazala mi zwrocic sie do psychiatry):) Mialam takie jazdy, ze hoho.. Balam sie wyjsc na ulice. Odkrecic wode. A juz nie daj Boze pomidora pokroic... Teraz to mam raj na ziemi i staram sie to przekazac innym forumowiczom, ze wyjsc mozna, a nawet trzeba (bo tam w dole ciasno i ciemno). Odpowiedz Link Zgłoś
sabeena Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:22 Heh, witam nocnie towarzystwo klebuszkowe. Ja to juz pisalam ostatnio niejakiemu Mskaiqowi, ale chetnie powtorze, jako ze spac sie jeszcze nie klade - ja mialam dokladnie odwrotnie, dopiero jak sie dowiedzialam, ze mam depresje i dostalam leki, to poczulam, ze zostal mi podany na talerzu wrog - depresja. I od tej pory moglam walczyc z choroba, a nie z soba sama. Ale mocno maloletnia wtedy bylam, wiec nie wiem jak bym teraz zareagowala na pierwszy epizod depresyjny. Poza tym trafilam na cudownego psychiatre, do ktorego mam pelne zaufanie i ktory teraz tez mnie leczy. Pozdrawiam, S. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:26 Szczescia mialas duzo z tym psychiatra sabenko :) Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:28 Witaj, S. Ja tez mialem szczescie, bo zanim mnie dopadlo, poznalem terapeute ze ho,ho! I po paru latach byl jak znalazl. A psychiatrow, musz szczerze powiedziec, boje sie jak diabli. Glownie dlatego, ze zawsze gdzies po kieszeniach fartucha prochy upychaja. Pzdr. m.(gloom) Odpowiedz Link Zgłoś
sabeena Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:30 Tak, mam tego swiadomosc :))) Juz dwie inne osoby do niego podeslalam, tez sie nie zawiodly. Kazdemu (no, prawie kazdemu moze) takiego psychiatry zyczyc. Tak sobie kiedys nawet myslalam, ze jakby przestal leczyc, to chybabym wlasna piescia dokonala czynu samobojczego, bo do obcego psychiatry, ktory moze byc kimkolwiek, z pewnoscia bym nie poszla. S. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:34 To sie nazywa powolanie. OBy wiecej takich lekarzy. Odpowiedz Link Zgłoś
sabeena Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:33 Moj psychiatra nie nosi fartucha ;). A trafilam do niego w takim stanie, ze nawet jak wlasna matka mowila do mnie "kochanie, wstawaj", to nie bardzo wiedzialam, gdzie tu szukac sensu, nie wspominajac o hipotetycznej mozliwosci komunikacji z psychoterapeta/tka ;) S. Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:36 nie chcialem urazic:) ja tylko sie inaczej ratuje:) Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:38 ... a ja wam mowie dobranoc. Ide spac... Ledwo widze, moje soczewki juz mi stwardly na szkielko. Dobranoc towarzysze... Boz z Wami. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:39 Mialo byc: Bog z Wami :) Odpowiedz Link Zgłoś
gloom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:40 Niechaj nad Toba czuwa po nocy:) Odpowiedz Link Zgłoś
sabeena Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 01:45 Nie uraziles, ja tylko mam mocna potrzebe podkreslania siebie i swoich wlasnych doswiadczen :))) S. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:04 o-ren_ishi napisała: > Mam psa... Wielkiego psa. Doberman. A do czego kot mi sie moze przydac? Tobie nie ale doberman miał by z niego niezły pożytek. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:11 Mam podejrzenia sadzic, ze on sie chyba nieco boji kotow (moj pies). Oczywiscie tego nie pokazuje... ALe..hm..dziwne.. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:15 o-ren_ishi napisała: > Mam podejrzenia sadzic, ze on sie chyba nieco boji kotow (moj pies). Oczywiscie > > tego nie pokazuje... ALe..hm..dziwne.. Dziwny jakiś,mój napierdala wszystkie koty a jednemu to nawet...nie to się nie nadaje nawet na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:20 No niby moj tez..ale wydaje mi sie, ze jak na niego nie patrze to on przed tymi kotami ucieka. PS: Moj doberman nienawidzi jeży. Odpowiedz Link Zgłoś
rzeznia_nr_5 Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:24 o-ren_ishi napisała: > > PS: Moj doberman nienawidzi jeży. Gdzie ty masz w Krakowie jeże?W życiu tu żadnego nie widziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:27 ...Alez ja nie z Krakowa... a z tego miejsca skad pisuje jest od groma jezy i innego leśnego stworzenia... PS: Niech Zyje Zdrowa Polska WIES! Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 09.08.04, 00:30 ..a zeby bylo mniej enigmatycznie.. to mam 35 minut do Krakowa... Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 22:07 Masz widać dioptrie. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 22:06 Kot załatwi dużego psa na cacy. Starczy by siadł mu na przyczółku, a następnie raz i drugi zaorał po ślepiach pazurami. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 22:03 rzeznia_nr_5 napisał: > Mam psa... Wielkiego psa. Doberman. A do czego kot mi sie moze przydac? > > > Tobie nie ale doberman miał by z niego niezły pożytek. Zdarzyło mi się ratować dorosłego dalmatyńczyka przed rozjuszoną kocicą. Zdobyła już przyczółek. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 12:20 o-ren_ishi napisała: > Mam psa. > A do czego kot mi sie moze przydac? Do wkurwiania psa. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:31 o-ren_ishi napisała: > Kurwa...huja mam a nie wplyw na ludzi.. Moglabym chociaz komus pomoc, ale za > huja nie wiem jak.. Co za kurestwo.. Te ishi nie wyrażaj się,dzieci mogą to czytać.To jest publiczne forum kurwa,wiesz co to współodpowiedzialność? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 12:07 Królestwo za ...? Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 12:09 Zacznij od Any. Niedawno pisałam, co się z nią dzieje. Serce Ci podpowie, jak to zrobić. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:29 o-ren_ishi napisała: > ..odkad zjawiles sie na tym forum. Teraz nalezysz takze do nas, a my nie > pozwalamy, abys cos sobie zrobil! Nie teraz! Nie dzis!! BO my chcemy abys zyl.. > > i chociaz jeszcze jednego posta napisal! Nie pierdol że należy do Nas,mów za siebie.Do mnie nie należy. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:31 Sorry, ja nie mowilam, ze nalezy do Ciebie.. Tylko do mnie (mojego JA numer jeden) i do mnie (mojego Ja numer dwa)... W kupie sila. Niech wie, ze nie jest sam... Odpowiedz Link Zgłoś
glooom Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:33 o-ren_ishi napisała: > Sorry, ja nie mowilam, ze nalezy do Ciebie.. Tylko do mnie (mojego JA numer > jeden) i do mnie (mojego Ja numer dwa)... Ty go weź nie dobijaj lepiej bo naprawdę se co zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 08.08.04, 23:37 Mam nadzieje, ze nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 22:10 To ile/u Was jest ostatecznie? Jeśli to nie tajemnica. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: Twoja smierc... juz nie jest tylko Twoja 10.08.04, 12:06 Cholerne wampiry! Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 10.08.04, 09:11 ... pozostał po mnie wytrzeszcz oczu i piana z pyska na dywanie... Aneta P.S. Jeszcze PARĘ innych. ------------------------ Nie, bo nie... (Grecia) Odpowiedz Link Zgłoś
kiskil-lilla Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 10.08.04, 13:26 no...ja tez kiedys wpadłam na taki pomysł... i dopiero kiedy tabletki były juz w brzuszku odezwał sie jeszce jakis instynkt samozachowawczy...zadzwonił mąz...wiedział co zrobiłam...zawiózł mnie na pogotowie....tam przezyłam koszmarrrrrrr.....do dzis go przezywam.....razem z moim mezem...teraz wiem....ze nie warto było... bo za duzo straciłam...i choc teraz najlepiej zrobiłabym to samo znów....to wiem ze bedzie jeszce gorzej...od tego sie nie da uciec...z tym trzeba walczyc....mozesz sie nałykac tabletek....ale tu czy na innym swiecie...teraz czy za 1000 lat....bedzie ci z tym bardzo zle.... i nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego ze moze byc lepiej... ze sie poddajesz... nie potrzebnie...ze zabijesz tym najblizsza ci osobe... ze cierpienie dogoni i tak ciebie i jeszce bardziej ją... czasem gdy juz nie warto robic nic dla siebie....mozna jeszce cos zrobic dla innych...a ty mozesz zrobic bardzo wiele...zrób to wiele....nie uciekaj w smierc Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 08:36 Pewnie masz racje ze trzeba walczyc ale raz juz walczylem, jakies 12 lat temu i teraz zaluje ze sie nie poddalem.Teraz nic juz nie jest proste.Czuje tez ze jak odejde to wlasnie zrobie cos dla innych i uproszcze kilka przykrych rzeczy.Sam juz nie wiem co lepsze. Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 09:36 Zastanawiam się co by Ci napisać,żeby skłonić Cię do rozmowy ze sobą.....???? Dlaczego do rozmowy? Bo tylko słowa z kimś drugim mogą pomóc w takiej sytuacji. (jakiej??nie znam Twojej sytuacji,opowiedzoniej -maga102@gazeta.pl) maga Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 18:07 Słowa i myśl stanowią jedno. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 18:06 Brzmi to szczerze i niegłupio. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 18:16 aneta10ta napisała: > Brzmi to szczerze i niegłupio. Ale nie jest to prawdą. Słowa są tylko materialną częścią myśli. Dlatego zawsze będą tylko słowami. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 18:19 myśli to nie wypowiedziane głośno słowa.. tylko słowa? - aż? Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 20:23 nevada_blue napisała: > myśli to nie wypowiedziane głośno słowa.. > tylko słowa? - aż? Dla mnie zawsze tylko słowa. Słowo ma się tak do mysli jak udawany orgazm do prawdziwego. Odpowiedz Link Zgłoś
insignificant Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 21:54 ja chce umrzec tzn bardzo czesto mam takie mysli.. bo nie widze sposobu zebym sie wyleczył z lękow i czuje sie ,ze nie mam komfortu psychicznego wiec nei wiem.. nie dziwie sie komus ze chce skaczyc.. moze w koncu sie odwaze Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 22:12 insignificant napisał: > nie dziwie sie komus ze chce skaczyc.. ja tez nie dziwię się komuś, że chce skończyć, ale to zbyt proste chyba. Odpowiedz Link Zgłoś
insignificant Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 11.08.04, 22:38 dla Ciebie wszystko jest za proste Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 12.08.04, 10:05 Nie znoszę uogólnień, tylko zaciemniają obraz świata. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Tak źle i tak niedobrze 13.08.04, 21:52 Modele są zwodnicze, natomiast ich odrzucenie grozi uwięźnięciem w szczegółach. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 12.08.04, 12:18 uważasz, że to takie proste? Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 09:35 Nie, ale chyba prostsze niż zostać. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 21:55 I o niebo nudniejsze, wprost beznadziejnie. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 21:54 To zabojczo trudne, szczególnie kiedy ktoś nie chce, a musi. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 21:50 maga102 napisała: > Dla mnie zawsze tylko słowa. > Słowo ma się tak do mysli jak udawany orgazm do prawdziwego. Nie umiem myśleć poza słowami, czuć natomiast tak. Sprawia mi trudność przełożenie uczuć na myśli. Gdybym to potrafiła, jak mi sie wydaje naprostowałabym parę zgryzów. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 12.08.04, 12:40 maga102 napisała: > Słowa są tylko materialną częścią myśli. Nie ma mysli poza takim czy innym językiem. Są natomiast uczucia, dlatego nieprownywalnie trudniej je zrozumieć i uporządkować, pominąwszy sterowanie nimi. > Dlatego zawsze będą tylko słowami. Takiego lub innego języka. Uczucia to ciało i krew. Aneta > > Odpowiedz Link Zgłoś
maga102 Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 09:34 aneta10ta napisała: > > Nie ma mysli poza takim czy innym językiem. Nie ma słów poza takim czy innym językiem. Myśli są beznarodowościowe. > Są natomiast uczucia, dlatego nieprownywalnie trudniej je zrozumieć i > uporządkować, pominąwszy sterowanie nimi. > Zgadzam się. > > Dlatego zawsze będą tylko słowami. > Takiego lub innego języka. > Uczucia to ciało i krew. Zgadzam się. > > > > Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: napisz slowko, jestesmy, ty tez 13.08.04, 22:01 maga102 napisała: > aneta10ta napisała: > Myśli są beznarodowościowe. Faktycznie ja to napisałam? Toż to tak bzdura, że nawet nie ma potrzeby udowadniać, że nią jest. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: JAK? 12.08.04, 22:08 Dalej nie wiem JAK? Smieszne, ale teraz zyje tym ze musze znalesc odpowiedni sposob zeby przestac zyc.Tu jest cos nie tak,ludzie ktorzy chca zyc gina w wypadkach, choruja,a ja nie mam woli zycia i zyje. Odpowiedz Link Zgłoś
kamila551 Re: JAK? 12.08.04, 22:34 jak bys chcial to zrobic, to bys to zrobil pare dni wczesniej, nierob z ludzi glupkow- ciekawe czyja to sprawka- stawiam na Ane dalej ten ktos chce nakrecac ludzi a pozniej glupie zarty sobie stroic- kurwa jak tak mozna Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: JAK? 13.08.04, 21:07 Przykro mi ze tak to czujesz, ale to nie jest takie proste, gdyby bylo to bym tu nie pisal i zrobil to kilka miesiecy temu. Wszystko przez to ze mam jedna Osobe ktora kocham i pewnie nie zrozumie czemu to zrobilem.Bardzo sie tez boje ze mi sie nie uda dlatego chcialbym to zrobic w miare mozliwosci swiadomie. > jak bys chcial to zrobic, to bys to zrobil pare dni wczesniej, nierob z ludzi > glupkow- ciekawe czyja to sprawka- stawiam na Ane > dalej ten ktos chce nakrecac ludzi a pozniej glupie zarty sobie stroic- kurwa > jak tak mozna Odpowiedz Link Zgłoś
tinu Re: JAK? 13.08.04, 22:05 jak nie możemy odpowiedzieć na to pytanie bo to jest karalne a tak z ciekawości ta osoba, o której piszesz może by tak do niej przemówić? t. Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 13.08.04, 22:21 tinu napisała: > jak > > nie możemy odpowiedzieć na to pytanie > bo to jest karalne Nie możemy napisać, że śmierć następuje na skutek otrucia, zastrzelenia, rozszarpania, podgryzienia, zadławienia, etc? To co nam wolno naoisać w tym temacie, żeby odpowiadało prawu? Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
tinu Re: JAK? 15.08.04, 11:05 aneta10ta napisała: > Nie możemy napisać, że śmierć następuje na skutek otrucia, zastrzelenia, > rozszarpania, podgryzienia, zadławienia, etc? > To co nam wolno naoisać w tym temacie, żeby odpowiadało prawu? Możesz napisać co powoduje śmierć - to wiedza ludowa jak długo nie wdajesz się w techniczne szczegóły i jak długo masz na uwadze, że każde Twoje słowo może być tym, które spowoduje niepożądaną reakcję pytającego Wymagana taka specjalna wrażliwość bo miejsce z dotkniętymi depresją i facetem, który chce się zabić Pozdtawiam - tinu Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 13.08.04, 22:17 Powieś się może, dość długo zachowasz świadomość. Wypytam kumpli z Ratownika o szczegóły.I tak muszę się dowiedzieć o kolor linki do snopowiązałki najstosowniejszej na tę okoliczność. Linki nie snopowiązałki, chociaż kto wie... Śmiały experyment. Ktoś musi. Jeszcze nie ja. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
kamila551 Re: JAK? 14.08.04, 17:08 bla bla bla bla bla bla bla bla bla - fuj to ty Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 13.08.04, 22:11 kamila551 napisała: > jak bys chcial to zrobic, to bys to zrobil pare dni wczesniej, nierob z ludzi > glupkow- ciekawe czyja to sprawka- stawiam na Ane > dalej ten ktos chce nakrecac ludzi a pozniej glupie zarty sobie stroic- kurwa > jak tak mozna Ana jest w bardzo poważnym stanie. Bronimy jej dostępu do kompa. Poczytaj stare wątki. Ślepy by zauważył! Nie znasz litości nad powalanymi czy co? Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ana Re: no właśnie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 17:26 a dobrze się czuje nie charcze i nie pluje :) Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: no właśnie... 17.08.04, 21:33 Ciągle rzuca się w wir nierównej walki z chorobą. Pacyfikacja jest nader trudna. Metody wnuczka Uzus, acz skuteczne, nie do przyjęcia z etycznego punktu widzenia. Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
o-ren_ishi Re: JAK? 12.08.04, 22:53 A nie wolalbys powalczyc jeszcze troche? Jesli nie masz sily sam, to przeciez tak duzo jest przeznaczonych do tego osob. Byles juz gdzies ze swym problemem? Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 13.08.04, 22:25 Bossssssszzzzzzzzz!!!!!!!!!!!!!!!! Wlecze przecież ten wątek przy naszym udziale jak pies flak po kaszanie. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 13.08.04, 22:05 Krzysztof napisał: > Tu jest cos nie tak,ludzie ktorzy chca zyc gina w > wypadkach, choruja,a ja nie mam woli zycia i zyje. Gra losowa nic więcej. Nie analizuj tego. Trochę cierpliwości, a Twój problem sam sie rodzwiąże. Szukaj sosobu, by tak śmiertelnie się nie nudzić. Pozdrawiam Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
zoltanek Re: JAK? 13.08.04, 22:28 dzisiaj jest "piątek trzynastego" w TV. zoltanek nie będzie sie nudził uhahahhahahahiiahhiahiaihhiahiia zabije cię a potem wyżre ci mózg, albo odwrotnie. aaaaaaaauu Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 14.08.04, 17:07 zoltanek napisał: > zabije cię a potem wyżre ci mózg, albo odwrotnie. aaaaaaaauu Jeśli gloomojad Cie nie uprzedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: JAK? 14.08.04, 13:36 gdybym znała sposób na: bezbolesną szybką "estetyczną" i co najważniejsze - skutecczną śmierć.. już by mnie tu nie było.. zadajesz pytanie, na które nikt Ci tutaj nie odpowie.. rozumiem, ze w ten sposób komunikujesz problem.. ale może da się go jakoś rozwiązać? choć w tej chwili może Ci się to zdawać niewykonalne.. daj sobie trochę czasu Odpowiedz Link Zgłoś
aneta10ta Re: JAK? 14.08.04, 17:11 No właśnie: najlepsze są echologiczne rozwiązania. Aneta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zoltanek Re: JAK? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.04, 17:15 Aneta bez neta!!! :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agnieszka Re: JAK? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.08.04, 02:06 Nie wiem, co napisać, bo nie ma nic do napisania - na ten temat elegancko się milczy i płacze. Jest mi niezmiernie Ciebie żal i przykro, że tak się Twoje życie toczy. Mam nadzieję, że stanie się jeszcze cud, dzięki któremu z powziętego planu będziesz chciał się wycofać. Tego Ci życzę! Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: JAK? 19.08.04, 08:45 Cud sie zaden nie stal ale z mojego planu ucieczki na razie nici. Musze zyc dla mojej Coreczki, poprostu nie moge jej tak poprostu zostawic. Wiem ze musze wytrzymac Diekuje za troske i mile slowo Odpowiedz Link Zgłoś
tinu Re: JAK? 21.08.04, 00:04 ucieczki plan nici żyć dla córeczki ciekawy świat w którym można to usłyszeć w wersji live i wyczytać w tej najbardziej gościnnej z gazet... ot statystycznie faceci w depresji mają córki i chcą się zbijać Odpowiedz Link Zgłoś
subrealism Re: JAK? 21.08.04, 03:33 spytaj kogoś, komu się udauo. Ja próbowauem się zapić, niestety ze strachu trzeźwiauem. Strzelić sobie w serce też by byuo dobrze, ale czym tu sobie strzelić? A może lepiej się nie zabijać. Zrób sobie listę rzeczy i osób, które kochasz otocz się nimi niech one wypeuniają twoje życie, a wtedy okaże się życie jest tym co kochasz. Późno już, mam nadzieję, że nie napisauem czegoś gupiego. Odpowiedz Link Zgłoś
krzyztof Re: no właśnie - jak tam krzyztofie? 15.09.04, 07:54 zagladam codziennie.Na razie stanelo na tym ze sie umowilem na wizyte do psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
qele Re: no właśnie - jak tam krzyztofie? 15.09.04, 10:39 cieszę się :-) pozdrowienia dla córeczki Odpowiedz Link Zgłoś