Dodaj do ulubionych

Kończe dyskusję o kochankach

07.12.04, 08:41
Pewnie niektórzy się ucieszą.
Mam dość wysłuchiwania obelg na swój temat i komentarzy w stylu "lizanie
loda".
Wy macie swoją rację, Ja mam swoją.
Cieszę się,że moi przyjaciele i moja rodzina akcuptuje to,że Ja i mój
Kochanek jestesmy szczęśliwi, a tych którzy tu mnie potepiali mam gdzieś.
Szkoda czasu na przekrzykiwanie się z Wami.
Dodam, że pare osób było fajnych.
Serdecznie pozdrawiam Malinę i "ona", trzymajcie się ciepło i jak chcecie to
walczcie dalej z tymi kołtunami.
Obserwuj wątek
    • marta9991 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 08:57
      Dodam jeszcze, że sylwestra na Jamajce załatwiamy, jeśli któraś z kochanek
      chciałaby się dołączyc to zapraszamy, dajcie znać. Jadę z trójką przyjaciół (w
      tym tolerancyjne małżeństwo).
      • Gość: reni6 Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:18
        obeserwowalam, czytalam....
        hehehehehehehehehehehehehehehehehehehehe.................

        pozdr, Reni.
      • Gość: baby Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: 213.76.130.* 07.12.04, 13:15
        a ja z moim kochankiem mogę??
    • Gość: Julita Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 09:24
      Marto wszystkiego najlepszego najważniejesze byc szcześliwą
      Pozdrawiam
      • Gość: frida Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 10:47
        Kończ i wstydu oszczędź.Przeciez sama zaczęłaś najeżdżać na inne babki
        mężatki.Twój problem polega na tym,że sama jestes najwiekszym kołtunem,tylko,że
        tego nie dostrzegasz.Pokazałas nam,że żadnej klasy nie masz,za to gębę jak
        zdezelowany but.I starego osła,który tego nie widzi.
        • Gość: ewa Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 11:02
          Na tej Jamajce nie zapomnij wskoczyć do łóżka męskiej części tego litościwego
          małżeństwa co cię na przyczepkę zabiera. Tak oczywiście w dowód wdzięczności...

          p.s. A gdzie Sylwestra spędza twój ukochany, bo że z żoną to chyba oczywiste...
          • marta9991 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 12:02
            przemyśle ten skok, niezły pomysł, przynajmniej za zgodą żony.
            A to gdzie mój idzie, to już nie jest twój problem droga pani.
            • Gość: an-na Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 12:13
              jest w psychoterapii takie pojęcie jak projekcja. Oznacza, że to, czego nie
              potrafię zaakceptować w sobie, tym wyraźniej widzę w innych i tam tego nie lubię
              (w dużym uproszczeniu). Stąd pewnie wiele złości w postach niejednej żony.
              Ale oznaczać też może, że jeśli mnie coś gryzie - sumienie, niepokój - prowokuję
              innych, aby zaczęli na mnie krzyczeć i wtedy sama już nie muszę. Mogę wręcz
              kłócić się z ich argumentami.
              I jeszcze dość często w Twoich postach błyska wrażenie, że skłonna jesteś
              przyznać, że Twój kochanek okłamuje i krzywdzi swoją żonę. Ale Ciebie przecież
              też...
              • marta9991 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 12:24
                nie jestem skłonna przyznać, ale przyznaję.
                A teraz rzeczywiście konczę, bo znudziam się dyskutowaniem na ten temat.
                A co do projekcji, tooczywiście masz rację.
                pozdrawiam
              • Gość: Joy Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 12:56
                Oj,anno,anno.Chyba nie przeczytałaś wielu postów Marty.Teoria o tzw.projekcji
                jest słuszna,ale nie tylko w przypadku żon.Nie tylko one plują jadem,kochanki
                nie są lepsze.Czytałaś wątek o spotkaniu Marty z jej byłymi koleżankami?
                Wszystkie były żonami,zaniedbanymi,bezzębnymi,starymi.Dlaczego Marta nie widzi
                innych kobiet-żon,zadbanych,eleganckich,spełnionych,szczęśliwych?Nie ma ich,czy
                nie chce ich widzieć,bo burzą jej wizję małżeństwa?Dlaczego każdą kobietę,która
                ma męża straszy zdradą(np.post o żonatych na dyskotekach)?
                • Gość: an-na Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 15:45
                  Marta sprowokowała sytuację, w której mnóstwo ludzi na nią krzyczy, co pozwala
                  jej nie krzyczeć na siebie samodzielnie. I może na głos wypowiedzieć, dlaczego
                  żyje w związku, w którym żyje. A w konfrontacji z ogólną niechęcią i dość
                  agresywnymi odpowiedziami na swój post może, jak sądzę, przynosić jej ulgę
                  złoszczenie się na żony.
                  Bycie kochanką w dość oczywisty sposób przynosi profity, ale jeśli partner w
                  wyraźny sposób nie chce dokonać wyboru, to pozostaje nam dyskredytowanie jego
                  stałej partnerki.
                  Sytuacja Marty jest o tyle trudna, że żyje z kimś, kto kocha i akceptuje w niej
                  jedynie zalety i blaski, z wadami i cieniami pozostawiając ją samą (nie mówię tu
                  o braku zainteresowania czy zrozumienia, ale o dość oczywistej konieczności
                  pozostawienia jej samej i powrotu do domu). To musi ją przecież złościć i
                  smucić, stąd się kłóci na forum. Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że przede
                  wszystkim z sobą samą (jak zresztą niejedna święcie oburzona żona).
                  I rzeczywiście nie wszystkie posty czytałam, ale wsadziła dziewczyna kij w
                  mrowisko i za duzo tego na mnie biedną. A niektóre są niesmaczne :)
                  Pozdrawiam
                  • Gość: Malina Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 17:23
                    Ja protestuję! To ja wsadziłam kij w mrowisko a Marta wyrosła na główny obiekt
                    zainteresowania! Dlaczego? To ja chciałam sie posprzeczać, ale zony mnie olały,
                    choć TEŻ jestem kochanka! Nie zwracaja się do mnie, wszystkie ura na Marte. Czy
                    wiecie, dlaczego? Bo ja jestem kochanka - mizerotą, taka, jak szara polska
                    rzeczywistość: sama sobie piore gatki i oszczędzam na pobyt w Lądku - Zdroju
                    czy czyms równie atrakcyjnym... To wyznałam i na te wieść forumowicze
                    pobłażliwie machneli na mnie ręka i rzucili się w stronę Marty, która lata na
                    Jamajkę i w ogóle wiedzie luksusowe życie... Wiecie, co to znaczy? Że tak
                    naprawdę prawowiernych żon nie kłuje w oczy sam abstrahujący od małżeństwa
                    seks "kochankowy", lecz.. no co? co budzi najwięcej emocji? co rozjusza i
                    doprowadza do białej goraczki? KASA kochanki! Kochanka bez kasy nie jest
                    groźna, bidula. Pofigluje z mężem, odciąży żonę... Groźna i fascynujaca,
                    nienawidzona i będąca obiektem zazdrości jest ta, która pławi się w luksusie.
                    Żony, plujac na Martę dowodzicie, jak bardzo newralgicznym punktem jest dla was
                    zasobność... I tu was rozumiem, babki! Ja też bym chciała mieć konto, które
                    zapewni mi status do końca zycia i też zazdroszczę tego Marcie i każdemu kto to
                    ma. Jednoczesnie przekonałam się, ze w dzisiejszym swiecie nawet kochanka jest
                    olewana przez wszystkich, jesli nie ma kasy..
                    • beznadziejna2 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 17:30
                      Gość portalu: Malina napisał(a):

                      > Ja protestuję! To ja wsadziłam kij w mrowisko a Marta wyrosła na główny obiekt
                      > zainteresowania! Dlaczego? To ja chciałam sie posprzeczać, ale zony mnie
                      olały,
                      >
                      > choć TEŻ jestem kochanka! Nie zwracaja się do mnie, wszystkie ura na Marte. Czy
                      >
                      > wiecie, dlaczego? Bo ja jestem kochanka - mizerotą, taka, jak szara polska
                      > rzeczywistość: sama sobie piore gatki i oszczędzam na pobyt w Lądku - Zdroju
                      > czy czyms równie atrakcyjnym... To wyznałam i na te wieść forumowicze
                      > pobłażliwie machneli na mnie ręka i rzucili się w stronę Marty, która lata na
                      > Jamajkę i w ogóle wiedzie luksusowe życie... Wiecie, co to znaczy? Że tak
                      > naprawdę prawowiernych żon nie kłuje w oczy sam abstrahujący od małżeństwa
                      > seks "kochankowy", lecz.. no co? co budzi najwięcej emocji? co rozjusza i
                      > doprowadza do białej goraczki? KASA kochanki! Kochanka bez kasy nie jest
                      > groźna, bidula. Pofigluje z mężem, odciąży żonę... Groźna i fascynujaca,
                      > nienawidzona i będąca obiektem zazdrości jest ta, która pławi się w luksusie.
                      > Żony, plujac na Martę dowodzicie, jak bardzo newralgicznym punktem jest dla was
                      >
                      > zasobność... I tu was rozumiem, babki! Ja też bym chciała mieć konto, które
                      > zapewni mi status do końca zycia i też zazdroszczę tego Marcie i każdemu kto to
                      >
                      > ma. Jednoczesnie przekonałam się, ze w dzisiejszym swiecie nawet kochanka jest
                      > olewana przez wszystkich, jesli nie ma kasy..
                      ojoj! przepraszamy Ciebie bardzo,zeczywiscie marta bierze udzial w dyskusjach
                      i przez to robi sie znajoma a ciebie malinko nie widac.
                      Przyszla malinka do lekaza;panie dok.wszyscy mnie ignoruja.Lekaz na to;nastepny prosze,,
                      • Gość: Malina Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.12.04, 18:23
                        Dokładnie tak!
                    • Gość: an-na Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.acn.waw.pl 07.12.04, 23:06
                      Ależ nie w tym rzecz, Malino. Twój post, ten że wolisz być kochanką, był bardzo
                      piękny. Cytuję dla pamięci

                      (Żona) Nie włączy o północy fajnej muzyki, nie potańczy nago przed
                      lustrem,nie nakręci tego kamerą - nie jest szalona, rozrósł sie w niej
                      realizm! Kupi facetowi garderobe, zadba o nia, odzywi go gotowanym, domowym
                      jadłem - i chwała jej za to, bo mnie by sie nie chciało! Ja mu dam przyjaźń,
                      marzenia, przyjemności i odrobine szaleństwa. Sama wezmę dokładnie tyle samo.
                      To mnie ukoi, wzbogaci, rozbudzi marzenia i pozwoli uczestniczyc w pieknych,
                      idealnych momentach - poza swiatem i jego ograniczeniami. Nie chce wcale,
                      zeby kochanek przeobraził się w mojego męża, nie obawiam się, że mnie opuści -
                      mężczyźni bywaja bardzo przywiazani do swoich marzeń, do kobiet, z którymi
                      przeżywali ekstatyczne chwile, przy których czuli się jak rozbrykane
                      dzieciaki, które kojarzą im sie z przyjemnościa, a nie obowiazkiem. Z
                      wdzięczności i miłosci, a nie z obowiazku, potrafia wiele dawac swojej
                      kochance. I ja to lubię. I tego chcę.

                      To są piękne słowa o pasji i miłości życia i o czymś, o czym każda kobieta - czy
                      to żona czy kochanka, czy dziewica, czy zakonnica - marzy. I dlatego Twój post
                      nie oburza nikogo, że w piękny, natchniony sposób opowiadasz o tym, co w miłości
                      jest ważne.
                      Marta zaś wsadza kij w mrowisko pisząc głównie o swojej niechęci do żon i w dość
                      cyniczny sposób korzyści z romansu upatrując w sferze daleko bardziej materialnej.
                      Gdybym miała zgadywać: Ty napisałaś to co powyżej w chwili zachwytu nad życiem i
                      miłością, Marta zaś w chwili żalu, że ów mąż jednak wraca do żony, pozostawiając
                      ją samą. Jej frustracja jest dość zrozumiała, ale obraziła w wielu żonach
                      poczucie moralności. To nie jest dobre słowo. Poczucie prawości(?). I nie chodzi
                      o pieniądze, chodzi o rodzaj takiej dziecięcej (nie dziecinnej, broń Boże)
                      uczciwości i wiary, że miłość, uczciwość i lojalnośc są dobre, cenne i nie warto
                      nimi kramarzyć.
                      Ja sama bardzo jestem Ci wdzięczna za tamten post, zmusił mnie do paru refleksji
                      (podobnie zresztą jak spowodowana nim awantura)
                      Pozdrawiam, kolorowych snów
                      • Gość: bzdury Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: 5.5.* / 80.58.40.* 10.12.04, 13:59
                        ) Nie włączy o północy fajnej muzyki, nie potańczy nago przed
                        > lustrem,nie nakręci tego kamerą - nie jest szalona
                        bzdury. nie jestem zona, ale uwazam ze nie zalezy to od statusu zona czy panna,
                        czy sie jest spontanicznym czy nie, sama ulegasz stereotypom, ze zona to taka a
                        kochanka to taka, a stara panna to niby jaka?
                        uwazam ze niezaleznie od stanu cywilnego, to jak czlowiek przezywa swoje zycie
                        czy potrafi czerpac radosc z momentu i drobnostek, spelniac swoje marzenia
                        zupelnie nie zalezy od tego czy jest zonaty czy nie, szczegolnie jesli wlasnie
                        jest ze swoja druga polowka i owe marzenia raelizuja razem. a co, jesli to
                        facet jest skonczonym relaista? tylko zony to realistki? w moim przypadku jest
                        odwrotnie, jestem damskim don kichotem.
            • yoosh Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 12:16
              Pisząc "kończę dyskusję.." mialaś oczywiście siebie na myśli,bo inni
              skończą,jak będą chcieli.
    • Gość: ona Czesc Marta IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 12:53
      Nie denerwuj sie. Co maja ci te panie powiedzeic? przeciez musza pluc jaden, bo
      moze taka jak ty, lub ja spodoba sie ich mezowi i co wtedy? Ja jeszcze dzis tu
      posiedze. Od jutra ide do firmy. A ma na sylwestra idziemy na wielki bal.
      Pelna gala od stop do glowy. Zona? Zona preferuje zacisze domowe w taki wieczor.
      Pozdrawiam.
      • Gość: facet Re: Czesc Ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 13:02
        Pomarzyć dobra rzecz - to w sprawie tego wielkiego balu..., tej twojej firmy, i
        kilku innych drobnych elementów bajki. Pytanie czy bajki dla nas, czy dla
        siebie również?
        • Gość: ona Re: Czesc Ona IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 13:09
          Jesli ci to w czymkolwiek pomoze, to wierz w co ci sie zywnie podoba. Albo i
          nie wierz. Czy ja ci kaze?
          • Gość: facet Re: Czesc Ona IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 13:22
            Oczywiście nie każesz nam w to wierzyć.... ale piszesz o swoim "dpskonałym"
            życiu w taki sposób jakbyś na siłę chciała (nas/siebie?) przekonać o
            prawdziwości tej opowieści. Ludzie naprawdę szczęśliwi tak się nie obnoszą, nie
            muszą demonstrować, przekonywać, uwiarygadniać swojego udanego życia.
            • marta9991 Re: Czesc Ona 07.12.04, 13:49
              Ludzie naprawdę szczęśliwi tak się nie obnoszą, nie
              muszą demonstrować, przekonywać, uwiarygadniać swojego udanego życia.

              Tak napisał facet.

              Chyba jednak wszyscy coś muszą, bo zony zajadle cały czas starały się przekonać
              mnie, Malinę i ona, że sa szczęśliwe, wierne i nie zdradzane. udawadniały nam
              jak super jest kiedy mąż masuje stópki, a dziecko biega z witaminami mamie na
              pomoc itd itd
              Gdyby policzyć nasze i ich wypowiedzi (na co jedna z pań ma czas), to chyba ich
              udowadniania byłoby więcej.
              • Gość: xxx Re: Czesc Ona IP: 213.25.186.* 08.12.04, 00:08
                miało cię tu już nie być więc spadaj bo kochankowi jajka eksplodują
      • Gość: baby Re: Czesc Marta IP: 213.76.130.* 07.12.04, 13:17
        a jak żona się dowie o tym balu...nie boicie się???
        • amiga2 Re: Czesc Marta 07.12.04, 13:22
          Już to widze: kochanek spotyka znajomych na balu i przedstawia- oto moja
          kochanka w zastępstwie malżonki która ma migrenę...)))
          A może ten bal jest na Maldiwach?
          • marta9991 Re: Czesc Marta 07.12.04, 13:43
            Nie wiesz jak to jest? Wszyscy wiedzą tylko zona nie wie. Kiedy potem sie
            wydaje, to mówią, że nie chcieli robic jej krzywdy skarżąc na męża. Ja znam
            wielu ich znajomych i nikt nic nie mówi, a jesli mówi to dopiero w domu, a nie
            przy nas.
            • amiga2 Re: Czesc Marta 07.12.04, 13:54
              No i tak bywa.
              Wyobraż sobie sytuację,gdzy żona dowiaduje się o wszystkim i :
              * pakuje mężowi walizki
              lub
              * stawia ultimatum ja albo ona
              lub
              * żąda rozwodu

              co robi twój kochanek?Którą wybiera? Co robisz ty?
              • Gość: baby Re: Czesc Marta IP: 213.76.130.* 08.12.04, 07:43
                taka sytuacja już była..:) kochanek wybrał mnie....jego rodzina (mama,siostra
                itp) także...
      • marta9991 Re: Czesc Marta 07.12.04, 13:45
        nie denerwuję się, ale znudziło mi się juz odpowiadac tym świętobliwym paniom,
        które jad zżera od środka.
        Poza tym mam w tym tygodniu troszkę mniej czasu na dyskusje.
        • Gość: ona Re: Czesc Marta IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 13:50
          To trzymaj sie!! Jasne, ze je zlosc ponosi, ale nic na to nie poradzisz. Swiete
          matrony beda zawsze. A w gruncie rzeczy, to nam zazdroszcza.
          • Gość: roxi Re: Czesc Marta IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 07.12.04, 14:00
            40- CHA na karku i takie naiwne te nasze kochanki................
            • Gość: ona Re: Czesc Marta IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 14:21
              Wypraszam sobie! Nie ejstem twoja kochanka i nie zycze sobie, zebys o mnie
              mowila "nasza". Cos ci powiem: bezdenna glupota jest nasmioewanie sie z
              czyjegos wieku. Pomijajac juz wogole fakt, ze zadna z nas nie powiedziala ile
              ma lat. Ale nawet gdybysmy mialy po czterdzeici lat a moze i wiecej, to zycz
              sobie, zeby cie ktos w tym wieku porzadal, pragmal i kochal. Ja sobie tez tego
              zycze. Wiek nie ejst niczyja zasluga i kazdy bedzie starszy. kazdy, moja droga
              i ty tez. I ktoregos dnia staniesz przed lustrem i zaplaczesz. I nawet sie nie
              obejrzysz, jak ten dzien przyjdzie. A los bywa okrutny. Uwazaj!!
              • Gość: rita Re: Czesc Marta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 14:29
                Ale na początek wykształcona kochanko radzę oprócz kontaktów z twoim lubym
                kontakt ze słownikiem ortograficznym.W kwestii stylistyki też jest wiele do
                nadrobienia.I nie mówię tu o literówkach.
                Dlaczego ciągle ględzicie o opluwaniu jadem przez żony,przecież to wy
                najbardziej tu gardłujecie?
                Czego wam zazdrościć-prostactwa,czy wiary we własny idealny wizerunek?Żenada.
                • Gość: ona Re: Czesc Marta IP: *.ipt.aol.com 07.12.04, 14:33
                  Jak widac z mojego IP nie mieszkam w Polsce. Sprobuj moze najpiew sama, jak to
                  jest pisac w jezyku , ktorego sie kiedys uczylo a ktorego sie od lat
                  praktycznie nie uzywa. A potem udzielaj mi dobrych rad. OK? Twoj post tez
                  przesiakniety byl miloscia blizniego, wyrozumialoscia i tylko chcialas mi
                  udzielic dobrej rady, prawda? Dziekuje.
    • Gość: majka9 Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 15:42
      No i święty czas na koniec tej dyskusji.
      Zony stają się kochankami swoich mężów,
      kochanki znajdują wolnych panów,
      i wszyscy żyją długo i szczęśliwie;))))
      • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 16:10
        I oby Twoje słowa ciałem się stały Majko9!

        p.s. Ona - deklarowałaś w którymś z poprzednich postów, że zaraz do firmy
        pędzisz i widzę, że coś ci się chyba nie spieszy. Dobrze macie za tą granicą.
        Można kilka dni na okrągło siedzieć na kompie i pier...ły pisać, a interes sam
        się kręci!
        • Gość: ona Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 16:32
          Spokojnie. Przeczytaj jeszcze raz a dokladniej, to bedziesz wiedzial.
          • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 17:27
            Tak czy inaczej jakoś nie gra mi to z wizerunkiem niezależnej kobiety sukcesu,
            nie widzącej się w roli matki i żony. Takie raczej nie wiszą na kompie w
            wirtualnej rzeczywistości.
            • beznadziejna2 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 17:33
              Gość portalu: facet napisał(a):

              > Tak czy inaczej jakoś nie gra mi to z wizerunkiem niezależnej kobiety sukcesu,
              > nie widzącej się w roli matki i żony. Takie raczej nie wiszą na kompie w
              > wirtualnej rzeczywistości.
              i obawiam sie ze w tej nieswiadomosci przyjdzie ci zemrzec,
              • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:02
                Szanowna "beznadziejna" co jak co, ale nicka to wybrałaś sobie bez pudła. Obyś
                z facetami też tak trafiała,czego Ci szczerze życzę! Chłop dobrze dobrany
                pomaga nawet najbardziej jędzowatym.
                • beznadziejna2 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 18:14
                  Gość portalu: facet napisał(a):

                  > Szanowna "beznadziejna" co jak co, ale nicka to wybrałaś sobie bez pudła. Obyś
                  > z facetami też tak trafiała,czego Ci szczerze życzę! Chłop dobrze dobrany
                  > pomaga nawet najbardziej jędzowatym.
                  czlowieku bos pewnie takowy ,moze tylko z nazwy,ja mam najwspanialszego mezusia na swiecie.
                  a moglaby tez drugi odpowiednik mojej osoby (jako nick)wybrac :wyrafinowana.
                  • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:23
                    dla mnie "wyrafinowana" nie brzmi wcale lepiej niż "beznadziejna".... Pozdrów
                    mężusia (wirtualny czy prawdziwy?).
                    • beznadziejna2 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 18:25
                      Gość portalu: facet napisał(a):

                      > dla mnie "wyrafinowana" nie brzmi wcale lepiej niż "beznadziejna".... Pozdrów
                      > mężusia (wirtualny czy prawdziwy?).
                      prawdziwiutki,dziekuje za pozdrowienia.
            • Gość: ona Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 18:14
              Przepraszam, mialam wizyte i nie moglam ci od razu odpowiedziec. A wlasciwie
              nie wiem co mialabym ci powiedziec? Pisze z mojego wlasnego domu na moim
              komputrze i mam sie tlumaczyc dlaczego to robie? Bo sie dobrze bawie, dlatego
              to robie. I tylko jeszcze dzisiaj. Od jutra wzywaja mnie obowiazki. Bedac w
              domu, pracowalam troche i czytalam troche to forum. Wypowiedzi Marty mnie
              zdopingoewaly, zeby sie odezwac. I tak nie mialm nic lepszego do roboty. No i
              ten caly atak na kochanki byl przekomiczny. Cale stado wron sie zlecialo. Jesli
              chodzi o moja sytuacje, to jest ona jaknajbardziej prawdziwa. Dokladnie tak
              samo, jak ja.
              • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 18:29
                Trzy dni na tym forum nazywasz dobrą zabawą? Naprawdę Ci współczuje. Gdyby nie
                odległość, która nas dzieli to bym Cię na karuzelę zaprosił (też świetna
                rozrywka ;)))

                p.s. tłumaczysz się gęsto, a nie powinnaś bo co mi do twojego życia ? Ale to
                potwierdza moje poprzednie spostrzeżenia o uprawdopodabnianiu fikcji.
                • Gość: ona Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 18:45
                  Mysl sobie, co ci sie tylko podoba. Zycie pisze czasem takie scenariusze, ktore
                  by nikt nie wymyslil. Wierz sobie w co tylko chcesz i nie wierz, co ci sie nie
                  podoba. I ja sie nie tlumacze. Ja tlumacze, odpowiadam na pytania, lub prostuje
                  pomowienia. I nawet mi szkoda, ze ta zabawa ma swoj koniec. Szkoda. To cale
                  pisanie tu dalo mi duzo do myslenia. Jak reaguje ludzie, jesli sie nie idzie ze
                  stadem. Jak ich to razi. I facit, to ja jestem wolna a moj kochanek zonaty, ale
                  to na mnie sypaly sie gromy. Nie na mezczyzne, ktory zdradza, ale na mnie.
                  Ciekawe, nie?
                  PS. Karuzeli nie lubie.
                  • vielonick Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 18:53
                    Gość portalu: ona napisał(a):

                    > I facit, to ja jestem wolna a moj kochanek zonaty, ale
                    >
                    > to na mnie sypaly sie gromy. Nie na mezczyzne, ktory zdradza, ale na mnie.
                    > Ciekawe, nie?

                    nieobecni nie maja racji
                    gdyby on tu pisal pewnie zbieralby podobne zniwo

                    ale faceci sa dyskretni jesli chodzi o lozkowe sprawy
                    przynajniej ci normalni ;)
                    a kobiety 'musza sie wygadac'
                    no i taki skutek
                    • Gość: niemezata dyskrecja samcow IP: 5.5.* / 80.58.40.* 10.12.04, 14:14
                      niektory faceci to prawdziwe swinie, ich milczenie nie jest zlotem a
                      przkelenstwem. niestety, ale jak mowi przyslowie nigdy nie mow nigdy, nie bede
                      krtytkowac nikogo stad bo w zyciu rozne rzeczy sie zdarzaja, aha i faceci,
                      nigdy nie ignorujcie zony ani ich mozliwosci, bo moze sie okazac ze to wy
                      rpzegraliscie ;) i rogi macie na 10 kilometrow (wczoraj wjednym programie facet
                      mowi: mam wiecej rogow niz worek slimakow) he, he he
                      moja babcia mowila, zyj tak zeby nie krzywdzic nikogo ani nie miec wyrzutow
                      sumienia. to trudne ale sie sprawdza.
                  • Gość: facet Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.12.04, 19:50
                    No, nad tym twoim scenariuszem to się życie nie napracowało... Ale niech tam,
                    życzę ci wszystkiego dobrego tzn. spokojnej starości z jakimś kotem lub psem
                    (wszak rodziny nie potrzebujesz).
    • beznadziejna2 Re: Kończe dyskusję o kochankach 07.12.04, 16:20
      marta9991 napisała:

      > Pewnie niektórzy się ucieszą.
      > Mam dość wysłuchiwania obelg na swój temat i komentarzy w stylu "lizanie
      > loda".
      > Wy macie swoją rację, Ja mam swoją.
      > Cieszę się,że moi przyjaciele i moja rodzina akcuptuje to,że Ja i mój
      > Kochanek jestesmy szczęśliwi, a tych którzy tu mnie potepiali mam gdzieś.


      > Szkoda czasu na przekrzykiwanie się z Wami.
      > Dodam, że pare osób było fajnych.
      > Serdecznie pozdrawiam Malinę i "ona", trzymajcie się ciepło i jak chcecie to
      > walczcie dalej z tymi kołtunami.
      hallo marto,
      przykro ze czujesz sie obrazona ,
      ale jak ktos tutaj napisal ,,wsadzilas kij w mrowisko.
      Mezatki sa zle,i kozystajac z okazji ze nie patrza tobie w oczy
      folguja swoim rozterka.
      Kazda z tych kobiet w zyciu moze ma kolezanke ,ktora spotyka sie z kims zonatym
      albo jest znajoma drugiej zony,byc moze ty sama z kochanki zmienisz sie w zone,kto to wie.
      Jestes sympatyczna dziewczyna napewno ,co juz poznalam,
      i uwazaj na siebie,pozdrawiam.
    • Gość: Madzia kto zmienil zdanie na temat dupodajek? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 19:41
      Fajnych to znaczy takich dupodajek jak Ty :)))
      wracaj do swojego bagienka :)))))))
      • Gość: ona Re: kto zmienil zdanie na temat dupodajek? IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 19:46
        Jeszcze jedna z Sodalicji Biednych Myzek i Obronczyn Czystosci w spoznionym
        galopie nabiegla. Dzieki za dobre rady, ale byli juz inni przed toba. A
        ostatnich gryza psy....
        • Gość: Madzia miso napisz do pani IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.12.04, 19:59
          ona mysli ze ja samotna albo co gorsza zdradzana :) brrrrrrrrrrrrrrrrrr

          d u p o d a j k o m w o n :))))
          • Gość: ona Re: miso napisz do pani IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 20:28
            Coz cie tak podnieca? Czy ty "dajesz" cos innego?
      • Gość: roxi Re: kto zmienil zdanie na temat dupodajek? IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 07.12.04, 19:48
        No przeciez mialyscie zakonczyc ten temat, co jest kochas ciagle sie nie
        pojawil????
        Moze maly apel do panow (wolnych) wescie chlopcy popiszcie do naszych kobietek
        przeciez im prawdziwego chlopa potrzeba.
        No nie dziekujcie mi kochane.
    • marta9991 Czemu dalej rozmawiacie? 07.12.04, 21:44
      Kochani, myślałam że rzeczywiście ta dyskusja się skończy.
      Wracam z pracy i z ciekawości wchodzę na forum. Co widzę? Goraco.
      Malinka, nie denerwuj się na mnie. Miałaś super listy, bardzo fajnie piszesz i
      moim zdaniem marnujesz swój talent literacki na tym forum (mówię serio i bardzo
      szczerze).
      A teraz do czegoś się przyznam.
      Z wykształcenia jestem psychologiem (miedzy innymi)i chciałam powiedziec, że
      niektóre rzeczy pisałam świadomie,żeby wywołać burzę. Choć wszystko co
      napisałam jest najprawdziwszą prawdą.
      Dałam Wam to kilka razy do zrozumienia pisząc cos z zakresu psychologii, ale
      może rzeczywiście trudno jest laikom się zorientować kto to jest, np. Maslow
      (ale tu już Wasza wiedza ogólna powinna byc czujna, a z tą widze słabo).

      Z pełną świadomością używałam prostego języka i nadal będę używac, ponieważ
      gdybym operowała językiem naukowym bądź słownikowym, to okazałoby się, że nie
      wszyscy są w stanie pojąć o co mi chodzi (nie wszyscy mają duży zasób
      słownictwa wyrazów obcojęzycznych).
      Jesli ktoś chciałby mnie sprawdzić, bo nie wierzy w to co teraz tutaj
      piszę,tobardzo prosze, ale poza forum.

      Po tym co tu się działo stwierdzam, że jest jeszcze gorzej niż myslałam, ale
      takie zacofanie życiowe widać bardzo często wmediach, np. w programie Ewy
      Drzyzgi.
      Kiedy Was czytam to mam przed oczyma obraz tych pań, które czasami siedzą w
      studio TVN i są takie święte.

      Ja mam tylko jeszcze jedno pytanie, która z Was drogie zony powiedziała w
      złości swojemu mężowi: "jesli ci się nie podoba, to wyprowadź się i znajdź
      sobie taką, która będzie sie godzić na .... lub ..." No ile z Was tak mówiło?
      Nikt na Was nie będzie krzyczeć jesli się do tego przyznacie.
      Pytam się o to dlatego,że tym stwierdzeniem same często prowokujecie swoich
      mężów, żeby zaczęli się oglądać za takimi osobami jak Ja, Malina lub "ona" (Ona
      z dużej litery to jakaś inna osoba, która tu wykrzykiwała na nas i starała się
      podszyć pod "ona").

      Chciałam Wam tylko uświadomić swoimi listami,że my bardzo chętnie przyjmiemy
      waszych mężów (ja tych zamozniejszych, bo niby czemu nie?).

      Ponadto prosze jeszcze zauważyc, że są dwie lub trzy kategorie kochanek, o czym
      tutaj nie rozmawialiśmy jeszcze.
      Pierwsza to grupa tych co myślą, że kochanek zostawi żonę, a on po miesiącu,
      dwóch, trzech ma ją gdzieś i one potem siedzą i ryczą.
      Druga grupa to te, które swiadomie chcą bycz kochankiem i sa szczęśliwe
      obiecując sobie,że nawet do śmierci żony będą na niego czekać i o dziwo one
      sienigdy tego nie doczekają (lub prawie nigdy, bo szczęśliwe zakończenia też
      są). Dlaczego? Ponieważ facet po śmierci żony ma już dosyć i może sięto
      skończyć tym, że poszuka sobie nowej kochanki (stara czasami zostaje), bo on
      jużnie potrafi żyć w dwójkę.
      I wreszcie trzecia kategoria, to taka osoba jak Ja (może tez Malina i "ona",
      tego nie wiem), czyli teraz jestem z kochankiem od kilku lat, ale pewnego
      pieknego dnia stwierdzę, ze on mi się znudził lub on stwierdzi, że ja jemu i
      zwyczajnie po przyjacielsku się rozstaniemy, bo już nie będziemy się uzupełniac
      duchowo i seksualnie, ale tu nikt do siebie nie będzie miał o to pretensji.
      Dlaczego? Bo takie sprawy ustaliliśmy na samym początku naszego związku.

      Jesli ktoś zna inne kategorie, to bardzo proszę je wprowadzić.

      A teraz pozdrawiam wszystkich i prosze sie nie dziwić,że nie bedę już tak
      często zabierać głosu, bo nie taka jest rola psychologa. Ja jak ktośsłusznie
      zauważył wsadziłam tylko kij w mrowisko.
      I malina miała rację w jednym, najbardziej Was boli, że dzieki swojemu
      związkowi dorobiłam się czegoś. Nikt jednak nie zauważył, że pisałam równiez o
      swoich zarobkach, a uważam, ze jak na polskie warunki nie są małe. Dlaczego o
      tym wspominam? Ano dlatego, ze sama mogę sie utrzymać i do tego kochanek nie
      jest mi potrzebny. On mi jest potrzebny do rozmów i seksu drogie panie ("moja"
      żona dobrze swojego męża wyszkoliła i pozdrawiam ją gorąco).
      • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 07.12.04, 22:11
        chciałabym jeszcze wszystkim uświadomić, ze to o czym tu rozmawiamy, to jest
        temt na forum Psychologia, bo ona się tym nie zajmuje.
        • Gość: roxi Re: Czemu dalej rozmawiacie? IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 07.12.04, 22:13
          Marta idzze juz spac kobieto -
          • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 08:54
            A ty zajmij się meżem, który ci jeszcze herbatki robi, bo za chwilę jak tu
            będziesz przesiadywac, to przestanie. Dziecko chyba tez musi byc niexle
            zaniedbane.
      • Gość: ona Powodzenia Marto, Malino i Inne IP: *.proxy.aol.com 07.12.04, 22:16
        Ja tez sie zegnam. Moj przymusowy pobyt w domu okazal sie czasem jaknajbardziej
        pozytecznie spedzonym. Jest takie slowo TOLERANCJA, ktorego powinni od
        przedszkola uczyc i to praktycznie. Czego ja sie tu nie dowiedzialam o "sobie".
        Przeklenstwa pomine, choc sa jaknajbardziej miarodajnym swiadectwem kutlury
        wypowiadajacych sie osob. Jedno przeklenstwo rozsmieszylo mnie najbardziej.
        Jedna z zabierajacych glos pan, nazwala mnie dupodajka. I to mi nie daje
        spokoju. Kochanka jest dupodajka, bo daje d.... A co daje zona? prosze mi
        odpowiedziec na to pytanie. Czy w malzenstwie daje sie cos innego? nawet
        najbardziej starannie wypelniajaca swoje "obowiazki malzenskie" zona ,daje
        mezowi d....Kochanka "robi loda" (skad sie taka nazwa wziela ?) a co robi zona?
        Uprawia seks oralny? A na czym polega roznica?
        Drogie Panie Zony, chocbyscie przeklinaly ( co i tak robicie), wyzywaly nas i
        pluly jadem, to tak naprawde tylko od was zalezy, czy takie jak ja i Marta beda
        mialy prawo bytu. Mowilam juz o tym. Gdyby w malzenstwie wszystko gralo, to
        zadna "ona" nie mialaby prawa bytu. I to nie chodzi tylko o seks.
        Zycze wam wszystkim spokojnych Swiat. A wszystkich niedowiarkow zapewniam, ze
        ja naprawde istnieje. I wszystko co o sobie tu napisalam jest prawda. Bede was
        od czasu, do czasu podczytywala, ale na pisanie nie bede miala czasu. I sa na
        tym swiecie wazniejsze sprawy od Forum.
        Dosiego Roku!!
        • Gość: roxi Re: Powodzenia Marto, Malino i Inne IP: 5.5R4D* / 198.54.202.* 07.12.04, 22:23
          Dzieki ze przestaniesz pisac w kolko te same rzeczy
          a ode mnie specjalnie dla ciebie
          TO juZ jest koniec
          nie ma juz nic
          jestesmy wolni
          mozemy isc/pic
      • Gość: szysz_mysz Re: Czemu dalej rozmawiacie? IP: *.lubin.dialog.net.pl 07.12.04, 22:56
        Ale checa! Objawiła się psycholożka! A ten słynny drugi fakultet - to z czego?
        Zniżanie się do poziomu plebsu musi być męczące. Ma się przynajmniej tę
        satysfakcję, że - poza Maliną i Oną - głos zabierało jedno wielkie kołtuństwo.
        Skoro jednak ktoś pisze o sobie "Ja..." . A propos ostatniej uwagi: rewanżujesz
        się "swojej" żonie równie inspirującym instruktażem (a może "nie Twój" mąż
        przyrzekł, że z żoną już nigdy?)? I jeszcze jedno, oglądasz program p. Drzyzgi
        z powodów, rzecz jasna, tzw. poznawczych, badawczych itp.; a słyszałaś
        (czytałaś?) o psychomanipulacji?
        • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 11:32
          piszę Ja z dużej litery, bo biore za nie odpowiedzialność i mam silne poczucie
          Ja.
          Tobie niestety jest brak dystansu psychicznego, a więc nie potrafisz zapanowac
          nad swoimi ograniczeniami i nie możesz byc wolna psychicznie, awiec nie
          potarfisz brac odpowiedzialności za swój los, bo jestes uzalezniona iod swojego
          męża. Moje Ja jest niezależne od kochanka i taka jest między nami różnica. Ja
          biore odpowiedzialność za siebie i za swoje słowa.
          Może brak tu kazuistyki, ktra ilustrowałam wczesniej w swoich listach, ale
          jesli sięgniesz głębiej to się jej doszukasz.
          • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 11:54
            Dodam jeszcze, że moje Ja jest na tyle elastyczne i rozwinięte, że moge wykazac
            się większą elastycznością wobec poglądów na temat zachowania jakie przystoi
            mojej płci i moge mówic głośno o tym. Ty niestety dalej tkwisz w swojej
            skorupie i nie potrafisz przyznać,ze nasza płeć jest wolna i może robic to co
            chce bez nakazów i zakazów i zgodnie z własnym sumieniem, a nie cudzym
            sumieniem, więc bardzo prosze żebys moich poglądów na zycie nie zmieniała, bo i
            tak ci sie to nie uda.
            • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 12:44
              Nie zabieralam glosu w twoich watkach, gdyz temat jakby nie na to forum.
              Bardziej pasuje na kobieta lub cosmopolitan. Ale powiem tylko, zes marny
              psyholog. Bo nie dostrzegasz albo nie chcesz dostrzegac w tym wszystkim
              psychologii zdradzanej kobiety.
              A mysle tez, ze gdyby ta zona zostawila twemu kochasiowi tylko najnizszy punkt
              tej piramidy Maslowa (wow, alez wyksztalcona), to odechcialo by mu sie lazic po
              kachankach. W dupie mu sie przekrecilo ot co. Bo ma zadobrze.
              • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 12:52
                nigdy nie chciałam byc psychologiem terapeuta i nie jestem, więc nie chodzi tu
                o robienie psychoanalizy żony.
                Co do podstawy piramidy zgodze się z Toba,ze gdyby była zaspokojona, to nie
                szedłby w bok.

                Ale przyszło mi teraz do głowy takie jedno fajne zdanie dotyczące zaufania w
                małżeństwie ( a widać,że u pańktóre się wypowiadają w innym watku o tym czy
                powiedziec czy nie o zdradzie nie ma tego zaufania). Brzmi ono tak:
                "Zaufanie to zdolność trwania, jak również umiejętność pogodzenia się z
                odejściem drugiej osoby"- Selman.
                Wiekszość żon nie ma zaufania do męża, a to przecież powinna być podstawa
                dobrego związku (ja taki mam na szczęście) i nie potrafią się pogodzić z
                odejściem męża w razie złapania go na gorącym uczynku lub usłyszenia,ze jest ta
                trzecia.Trwają więc w "swojej niewiedzy" i udają, ze wszystko jest ok i zgodnie
                ze standardem spoecznym i moralnym.
                • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 12:56
                  dodam jeszcze, że druga połowa ma być przyjaciem, a przyjacielowi powinniśmy
                  pozwolić odejść wtedy kiedy chce, a nie na siłę go zatrzymywać. Tak robią
                  ludzie dojrzali. Dobry przyjaciel powinnien dostosowac się do zmian, a żony nie
                  potrafią niestety.
                  To jest moja psychoanaliza żon.
                • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 12:56
                  Dlaczego nie maja zaufania? Oto jest pytanie. Przeciez musiala miec, kidy sie
                  wydawala za niego. Czyli musialo zajsc cos, co owo zaufanie nadwyrezylo?
                  Zaufanie to cos, czego sobie nie nakazesz: ufaj i juz.
                  • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 12:59
                    Bo przyjaźń ulega zmianom, rośnie lub topnieje i zaufanie również rośnie lub
                    topnieje.
                    Najlepiej jest przełożyc to na siebie, przyjąć jakiś własny przykład, np.
                    porównując z przyjaźniąlub zaufaniem do koleżanki. Pomysl o tym.
                    • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:01
                      Rosnie lub topnieje. Owszem, ale nie czas tu jest jakby motorem, lecz uczynki.
                  • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:06
                    zaufanie to dla mnie równiez dystans psychiczny do wielu spraw (o którym już
                    gdzies wcześniej wspominałam). Niestety wieleżon nie ma takiego dystansu,
                    wszystko przyjmują do siebie,zatrzymuja się w miejscu, nie rozwijają się, nie
                    potrafia uprzedmiotowić wielu spraw, wszystko biora podmiotowo (zresztą wiele
                    kochanek z pierwszej kategorii - patrz wcześniej - tez tak ma). Mają pogląd na
                    męża i w nim trwają do końca życia z godnie z normami społecznymi (tu sie
                    kłania np. seks przy zgaszonym swietle), boja się zrobic cos inaczej. A wielu
                    mężów nie boi się, bo ma cechy męskie i jest im łatwiej.
                    Kobiety androgyniczne mają łatwiej, potrafia przyjąc meski punkt widzenia. ja
                    sie do nich równiez zaliczam, uważam, że mamcechy płciowe androgyniczne.
                    • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:15
                      Zaufanie to zaufanie, a dystans psychiczny to cos innego. Mozna miec dystans
                      psychiczny i miec zaufanie o odwrotnie. Nie miec zaufania ale miec ow dystans,
                      wtedy oczywiscie latwiej. Ale po co zyc z kims, do kogo sie niema zaufania? Oto
                      pytanie. Dla mnie w partnerstwie zaufanie to rzecz podstawowa.
                      • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:20
                        dla mnie również to podstawa, ale dla wielu trwanie w samym związku małżeńskim
                        wystarcza.
                        Przepraszam za spłycenie psychoanalizy żon, ale ja nie potrafię robić
                        psychoanaliz, nigdy się tym nie zajmowałam. ponadto cięzko jest zrobić taka
                        psychoanalizę tak wielkiej grupie, można zrobić ją jednostce i też trzeba miecw
                        tym ogromne doświadczenie.
                        • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:22
                          Ale widze tu dysonans. Czy mozesz miec zaufanie do czlowieka, ktory zdradza?
                          Wg mnie jego postawa moralna, niezaleznie od jego uczuc do ciebie jest
                          dwuznaczna.
                          • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:25
                            Ja nie widzę zdrady, nie widze ponieważ wiedziałam od początku, ze jest żonaty
                            i takim go przyjęłam, nie czuję się zdradzana (aż sama sięczasem dziwię).
                            • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:27
                              dodam, ze jest mi czasami ciężko z tym, że zostaje sama, ale kiedy mam
                              wątpliwości i robię liste plusów i minusów, to ta strona z plusami jest o wiele
                              dłuższa i wygrywa. Tylko głupi nie ma wątpliwości.
                            • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:29
                              Dziwisz sie sobie, ze nie widzisz zdrady. Czyli umysl twoj wie, ze jest nie w
                              porzadku, bo zdrada jest. Zdradzil najblizsza osobe. Wiesz o tym.
                              Nie chcesz widziec, spychasz to gleboko. Ale krzywdzi cie.
                            • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:32
                              Manipuluje toba. Takim go przyjelas, bo kochalas. Takie postawil warunki, a
                              wmowil ci, ze to twoj wybor. Wez, dziewczyno, stac cie na cos lepszego. Nie
                              musisz byc zona, niema takiej potrzeby (wrecz uwazam wolny zwiazek za lepszy
                              dla kobiety). Ale niech ty bedziesz ta jedyna.
                              • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:38
                                myga, wcale nie uważam, zeby ktoś mną manipulował. Manipulacja kims to cos
                                innego. My mamy swoje zasady w związku i trzymamy się ich, gdybym je
                                przekroczyła, to znaczyłoby,że to ja nim manipuluję, a tego bym nie chciała.
                                Mi taka rola odpowiada. Nie twierdzę, że nigdy nie popłakałam sie, bo byłoby to
                                nie prawdą, ale zawsze mam wolną droge i moge odejść, a z jakiegos powodu nie
                                chcę, jest mi tak dobrze. Nie musze czuć się spełniona będą matką lub zoną.
                                I jeszcze jedno, gdyby to tylko on postawił mi warunki, to nigdy bym z nim nie
                                była. Warunki były z obu stron. Gdyby on je przekroczył, to bym odeszła.
                                Dotychczas nam się udaje.
                                • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:41
                                  Czuje wielki smutek w tobie. Ale wciaz mysle, ze cie krzywdzi. Przemysl to.
                                  Latwiej ci bedzie zajrzec w siebie z racji zawodu. Tylko staraj sie nie
                                  oszukiwac.
                                  • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:42
                                    siebie najgorzej jest ocenić. Pomnik temu co potrafi.
                                    • myga Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:46
                                      Tak. To najtrudniesze poznac samego siebie. Ale warto sie starac.
                                      Tobie bedzie latwiej, bos psycholog. Albo tez masz kolegow po fachu. Niemniej
                                      te twoje odczucia, ktore chowasz gleboko, sygnalizuja ci prawde.
                                      Nie daj sie skrzywdzic.
                                    • Gość: myga Martusiu, IP: *.zar.vectranet.pl / 213.77.5.* 09.12.04, 13:46
                                      nie moge przestac o tobie myslec. Wydajesz sie byc bardzo zagubiona i
                                      nieszczesliwa, mimo iz piszesz zupelnie cos innego.
                                      Nie jestem psychologiem, ale dlugo zyje na tym padole, i to w tobie wyczuwam.
                                      Przypomnialy mi sie slowa Anthony'ego de Melo i siegnelam po jego ksiazke, aby
                                      zacytowac, polecam lekture calej ksiazki "Przebudzenie".
                                      "Ilekroć usilujesz sie czegoś wyrzec, wiążesz się z tym na zawsze. Tak długo,
                                      jak z tym walczysz, tak długo dajesz temu moc. Dokładnie taką moc, jak tę,
                                      którą wkładasz w tę walkę.Kiedy się czegoś wyrzekasz, stajesz się z tym
                                      związany."
                                      Teraz może zrozumiesz, dlaczego tak atakujesz kobiety-zony, bo jestes
                                      oszukiwana i zdradzana. Własnie ty. wspaniała młoda madra silna kobieta.

                                      • marta9991 Re: Martusiu, 09.12.04, 20:52
                                        dzieki za takie słowa, ale żeby aż o mnie myśleć, to przesada, są ciekawsze
                                        tematy o których można myśleć.
                                        Jestem trochę przerażona tym co tutaj się stało. Gdybym wiedziała, ze to wywoła
                                        taką burzę to nie stukałabym nic o sobie.
                                        Cytat ciekawy. Coś w tym jest, ale ten fragment "Kiedy się czegoś wyrzekasz,
                                        stajesz się z tym związany." nie za bardzo do mnie pasuje, poniewaz ja nie chcę
                                        się wyrzec, a wprost przeciwnie chcę brnąć w to dalej i dalej.
                                        Musisz mega zrozumieć jednak jedno, tzn. ja nie czuję się oszukiwana. Zapytasz
                                        dlaczego? Dlatego,ze jak juz wczesniej pisałam wiem o tym od samego początku,
                                        od pierwszej godziny. Moge wielu rzeczy niewiedzieć, ale to nie jest oszustwo
                                        ale niedoinformowanie, a to już jest coś innego. Zdradzana też się nie czuję
                                        (dotychczas). Czułabym się gdybym myślała, ze pojawił się ktoś dodatkowy, ktoś
                                        czwarty. Nie czuję też zdrady psychicznej.
                                        Jesli chcesz o tym podyskutowac, to mam propozycję,zeby odbyło sie to poza tym
                                        forum. Nie mam ochoty nic już więcej na temat pisać i czytać bluzgi na swój
                                        temat.
                                        Mogłam oczywiście zmienić nick i pewnie nikt by nie zauważył, ale uważam, ze
                                        nie można chowac głowy w piasek jesli rozpętało sie burzę.
                                        Jesteś jedną z dwóch osób na tym forum, które mają coś sensownego do
                                        powiedzenia, więc chetnie będę kontynuowac naszą rozmowę (o ile Ty masz na to
                                        ochotę), ale musisz mi podac swój adres e-mailowy, a ja do Ciebie napiszę.
                                        Pozdrawiam.
                    • dj_tosia Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:26
                      Mnie też prawie ominęła ta dyskusja.
                      Chciałabym tylko wtrącić,że zgadzam się z Tobą co do zaufania.Ale ja nazwałabym
                      to razcej czystą miłością-jeżeli kocham,to chcę dla tej osoby jak najlepiej.I
                      jeżeli to "najlepiej" okaże się być sprzeczne z moim własnym interesem,bo dla
                      mojego męża będzie to np.odejście do innej,to powinnam to zaakceptować.W imię
                      miłości do niego.Dla mnie miłość=wolność.
                      Ale nie zgadzam się z Twoim obrazem żony.Jest bardzo schematyczny i nie
                      uwzględnia całej różnorodności ludzkich charakterów.Moje znajome żony są
                      zupełnie inne,niż te,które Ty opisujesz.
                      Mam wrażenie,że panie,o których Ty piszesz są z innej epoki.Teraz jest trochę
                      inaczej.Kobiety bardziej znają swoją wartość.Te związki są bardzo fajne,otwarte
                      i spontaniczne.
                      Żona,kochanka to tylko etykietki.Nie mogą przekazać kim jest dana osoba ani jak
                      żyje.To o czym piszesz to stereotypy.
                      Trochę krzywdzące dla żon jest to,że wszystkie wrzucasz do jednego
                      worka,natomiast kochanki dzielisz na różne grupy.Życie żony może być równie
                      fascynujące jak życie kochanki.Nie każda z nas jest kurą domową bez
                      ambicji,nudną i zaniedbaną.Tak jak nie każda kochanka liczy na rozwód i szybki
                      ożenek ze swoim żonatym kochankiem.Ludzie są naprawdę różni.Życie jest
                      różnorodne.
                      Czyżby wraz z nazwą "kochanka" lub "żona" zmieniał się nasz charakter?
                      • marta9991 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 13:33
                        nie odważę się zrobic tutaj podziału żon, bo panie by mnie zakrakały. Ja
                        również znam wiele fantastycznych żon i pisałam o tym. Wcale nie używam tutaj
                        stereotypu, pisze o tych zonach które się wypowiadały negatywnie na forum, ale
                        pisałam i o tych co są fajne.
                        Tu już padło tyle słów,ze chyba trzeba przeczytac wszystko od początku, zeby
                        miec pełen obraz.
                        Teraz pisałąm o takich żonach, które dają sobą manipulować, pozwalają sobie na
                        to,ze są zdradzane.
                        I jeszcze raz powtarzam nie ma tylko białego i czarnego koloru, sa i posrednie.
                        Kochanek jest mniej, wiec może dlatego łątwiej jest je podzielic i
                        zaklasyfikować do jakiejś grupy. Patrzenie tylko na to co jest małym wycinkiem
                        nie jest pełnym obrazem,zgadzam się z tobą.

                        Może Ty potrafisz pogrupować żony?
                        • Gość: kochanek Marta9991 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.12.04, 13:35
                          kończ wstydu sobie oszczędź!!! a nam czytania twych wypocin
                          • marta9991 Re: Marta9991 08.12.04, 13:41
                            czemu mnie nie olejesz i bierzesz udział w dyskusji? Sam to proponwałeś
                            jako "ktoś" w nowym watku.
                            Nie czytaj moich wypocin kiedy ci nie w smak, nikt cie nie zmusza.
                • eeeeee Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 21:44
                  "Zaufanie to zdolność trwania, jak również umiejętność pogodzenia się z
                  odejściem drugiej osoby"- Selman.

                  Fajne to co piszesz. Muszę poszukać czegoś więcej tego Selmana. Powiedz gdzie
                  znajdę?
            • Gość: szysz_mysz Re: Czemu dalej rozmawiacie? IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.12.04, 22:03
              zmiana Twoich poglądów w ogóle mnie nie interesuje
              moja "skorupa" zupełnie mi nie przeszkadza a Tobie najwyraźniej tak
              kto tu kogo chce przerabiać?
              a ta rzekoma elastyczność mocno trąci relatywizmem
              wolę pojęcie tolerancji, ale to i jeszcze wolność, i sumienie sa z innej bajki
              a granicę własnej wolności znasz?
          • art_deco4 Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 19:12
            Marto, nie jestem psychologiem, ale w tym co piszesz jest jakiś sens.
            Musisz tylko pisać do nich takim językiem, a wówczas nikt nie będzie wiedział o
            co chodzi i będą przytakiwać.
            Używaj słów trudnych a będą się wówczas zastanawiać i szukać po słownikach.
            Pozdrawiam Cię, trzymaj się.
          • Gość: szysz_mysz Re: Czemu dalej rozmawiacie? IP: *.lubin.dialog.net.pl 08.12.04, 21:52
            no, głębia analizy mojej osobowości w Twoim wykonaniu jest powalająca - brrr...
            (a tak naprawdę bezczelna i napastliwa no i chybiona),
            a "Ja" dowodzi niezwykłej wręcz głupoty...
            choć przebieg dzisiejszej dyskusji na forum mile mnie zaskoczył - masz
            przebłyski szczerości i obiektywizmu
            • eeeeee Re: Czemu dalej rozmawiacie? 08.12.04, 21:56
              A gdyby tak na to z innej strony?
              Poczytaj ją jeszcze raz, może znajdziesz w niej wiecej przebłysków.
              Ja to zrobie jutro, ta kobieta nie jest głupia.
              Zobacz tylko jak mało osób ją dzisiaj czytało, nikt nie rozumiał co ona pisze,
              zwyzywali ją tylko. Szkoda, polubiłem ją już.
    • kokesz1 Re: O, koniec - szkoda :( 07.12.04, 22:54
      Znowu sie spoznilem, takie ciekawe sprawy mnie omijaja. A taki byl piekny wysyp
      nowych forumowiczek az czytalo sie z przyjemnoscia. Pierwsza forumowiczka
      pojawila sie zeby sie dowartosciowac ale chyba slabo cos poszlo, mimo ze mowila
      glownie o sobie i nawet pisala "Ja" w srodku zdania. Poszla sobie, ale wrocila
      pewnie znowu pojdzie i wroci - nalezy z tego domniemywac ze ma cos wspolnego z
      Armia Czerwona. Ooo druga to moja faworyta- a juz jak opisywala zabawe z
      wibratorkiem w przerwach miedzy kochankiem - przeciez klasyka: jak w "Motorach"
      Zegadłowicza. tam tez byl szal uniesien z kochankiem, ale gdy wyszedl to swieca
      by a przez godzine very useful... Trzecia forumowiczka to taka jakas nijaka -
      nawet nick ma nijaki, mowi co prawda ze jest cudownie, ale Mamoniowa tez mowila
      ze jest cudownie cudownie...

      • Gość: Malina Re: O, koniec - szkoda :( IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.12.04, 14:16
        No właśnie, inne kochanki mają bogatych kochanków i siedza na forum, a ja
        pracuję i nie mogę, a mam właśnie dość nudny kawałek pracy... Skoro jestem
        Twoja faworytą, utalentowaną literacko niczym Emil Zegadłowicz, zostań moim
        motorem - twórczym oczywiście! Motorem - sponsorem. Aartystycznym, oczywiście!
        Tak bym chciała mieć zapewniony jakiś skromny nawet byt, prowokować pisaniem
        wieksze rzezsze ludzkie niz tych tu forumowiczów i na serio iść sladem
        Zegadłowicza, jakkolwiek by nie był perwersyjny!..
        • eeeeee Re: O, koniec - szkoda :( 08.12.04, 21:46
          Ja mogę zostać twoim motorem, co ty na to?
        • kokesz1 Re: :) 08.12.04, 23:17
          Dziekuje za docenienie moich staran, ale ja wlasnie od faworyty ucieklem - i to
          tak daleko ze dalej jest tylko Anchorage. Co prawda zbliza sie dzien ze zostawie
          Kanade i wroce do stolicy gdzie jest moje parafijum ;) A propos sponsorowania -
          (artystycznego rzecz jasna :) to czy aktualny pan k. się nie poczuwa? Jak ja bym
          byl to bym sie poczuwal - honor nie pozwalalby mi inaczej. :)
    • marusia_ogoniok Sfajdane żony,kochanki i inne przydupnice tutejsze 08.12.04, 14:22
      marta9991 napisała:
      "Zaufanie to zdolność trwania, jak również umiejętność pogodzenia się z
      > odejściem drugiej osoby"- Selman.

      Ten Stelman to wasz oborowy kochanek? Hahahahahhgahahahhahahhahaha.....
      O, to jest cytat:
      "jak w tytule....prawie wszystkie jesteście do obl o d z o n e g o
      gnoju........." - Marusia Ogoniok

      Hahahahahahahahahaahhahahahahahahahahahahahahahah...... ale mam lepszy dowcip:

      Nic to, cipy wasze, wytarte a śmierdzące..., nic to podpiździa qwintal ważące a
      na siłowni z a d b a n e, nic kulasy krzywe, mordy kaprawe, cyce jak uszy u
      spaniela..., wszystko to nic! Dziurę w kroczu macie? No mówię, macie?. Jeśli
      tak to nic a nic wam nie grozi gdyż:









































      Imagine was kocha...

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=18342370
      Jesteście jego pięknym dopełnieniem....
      Buahahahhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaahahahhahahaha




      Ciekawe czy Luty też.....
      Buahahahhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahhaha

    • Gość: Pikor Re: Kończe dyskusję o kochankach IP: *.crowley.pl 08.12.04, 19:30
      > i moja rodzina akcuptuje to,że Ja i mój
      > Kochanek jestesmy szczęśliwi

      Dobre :)

      Przecierz Ty nie masz najbliższej rodziny :)
      • eeeeee Re: Kończe dyskusję o kochankach 08.12.04, 21:13
        A kim są rodzice? Dla mnie to najbliższa rodzina.
        Dla niej pewnie też.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka