buena.vista.sc
28.01.05, 09:47
Siedzę z moim w sympatycznej knajpce.Knajpka na parterze.Stolik przy oknie.Za
oknem uliczka.Cudowna kolacja we dwoje,pyszne jedzonko,wino,gadu-gadu.
Dzieciaki uliczne na zewnatrz.Zmarznięte,glodne,spog lądają nam w talerze.
Idę do marketu,pelny wozek,rachunek na oko polowa miesięcznej pensji kasjerki.
Slyszę:dziekuję,zapraszam,mileg o dnia-pan każe ,sluga musi- za ok. 600 zl.
Dziś czytam,że w Polsce(nie w Pakistanie) maloletni pracują po 12 godz. na
dobę -zarobek miesięczny ok.100 zl.17-latce urwalo rękę podczas takiej
nielegalnej pracy.
Nie czuje się lepsza,że stać mnie na pewne rzeczy,nie czuję się gorsza,że na
jeszcze więcej mnie nie stać.Nie mam pretensji do pana Boga.To ludzie ten
świat tak urządzili.On dal nam wolny wybór.Więc wybraliśmy.I wcale nie jest
OK.
Swiat,gdzie przetrwa ten lepiej przystosowany,gdzie trzeba rywalizować-za
jaką cenę?Wkrada sie lęk.Oni mają gorzej-ja lepiej,ale jak dlugo?
To jest chore.
Nie chodzi o to by wszystko rozdać innym-chodzi o chory system ,chore reguly
gry.Paranoja-niezależnie po której stronie się znajdziesz..
Czuję się w tym świecie jak aktorka w kiepskim teatrze.Mogę przestać
grać,widz może opuścić teatr.Nie zmienia to faktu-teatr do kitu.I tak w takim
paranoicznym korowodzie posuwamy się dalej.Stworzyliśmy wielką cywilizację-
dla kogo?
taki mam dzisiaj weltschmerz.