Dodaj do ulubionych

Kiedy człowiek nie ma już siły...

14.12.05, 21:27
Nie wiem, może jestem słaby - pewnie tak jest.
Nie wiem czy piszą tutaj jacyś faceci, ale mnie to w zasadzie jest już
obojętne.
Mam 18 lat i czuje sie jak rozładowana bateria. Praktycznie całe moje życie
to pasmo tułaczek, niepewności o jutro i kłótni.
Dzisiaj jestem u progu dorosłego życia. I co dalej ?
Na studia mnie nie stać, do wojska nie pójdę, nie mam perspektyw na pracę.
Nigdy nie chciałem tak żyć. Zawsze tego i tylko tego się bałem.
Teraz powoli staje się to faktem i nie widzę sensu.
W zasadzie patrząc na moich znajomych zazdroszczę im problemów - chłopak,
dziewczyna, brak kasy na bajery itp. A ja nie mam na buty i kurtkę na zimę.
Co prawda z zewnątrz tego nie widać, mieszkam na ładnym osiedlu. Ale to
fikcja - mieszkanie nie jest nasze. Nie mamy nic. A ja nie mam nic na start i
miec nie bede.

I co dalej ? Wiecej odwagi potrzeba by tak zyc, czy zeby sie pozbawic tego
życia ? Ostatnio sie zastanawiam. Domyslam sie, ze to stan depresyjny. Mam
często ,,napady'' wrecz placzu, nie moge zniesc bezsilnosci. Sni mi sie to
wszystko po nocach, jak tylko moge spac.

To taki mały cytacik, który idealnie ukazuje moje życie :

,,Jeżeli spadniesz- zaboli. Jeżeli nie dotarłeś wysoko, poczujesz zawód.
Jeżeli byłeś u szczytu - zginiesz. Możesz spróbować jedynie wzlecieć,
a do tego potrzebne są skrzydła. Musisz więc starać się bardziej od innych''
Obserwuj wątek
      • bambomurzynzafryko Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 18.12.05, 14:41
        anatemka napisała:

        > pewnie że tu piszą faceci!
        > więcej facetów ma problemy niż myślisz.
        >
        > Skończyłes jakąś szkołę. Może studium jakieś zrobisz? A dlaczego nie do
        wojska?
        > Teraz to tylko kilka miesięcy.

        Z tym wojskiem to po prostu trafilaś w dziesiątkę. Czy ktoś zna lepszy sposób
        na depresję?
        Czy polecasz oddzialy kamikadze?
        >

        >
    • dorcia1974 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 21:53
      nie jesteś słaby tylko masz masę problemów z którymi się borykasz.Sam mówisz ze
      domyślasz sie że to stan depresyjny,więc biegnij do lekarza po leki!i nie gadaj
      tu o pozbawianiu się życia tylko zacznij myślec pozytywnie.Skąd masz taka
      pewność że nic w twoim życiu nie zmieni sie na lepsze?Zastosuj sie do końcówki
      twojego cytatu "...musisz więc starać się bardziej od innych." Życzę
      powodzenia :)
    • tonsilla.blue Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 21:56
      Ja musiałam mieszkać na działkach przez prawie rok, nie było wody, ogrzewania,
      nie miałam na bilet do szkoły do której żeby dojeżdzać musiałam wstawać o 5
      rano. Ale poradziłam sobie, sama. Więc weź się w garść, to że nie masz na buty
      to nie koniec świata, całe zycie przed Tobą, jeszcze nie jedne but i kurtki
      będziesz sobie kupował. Wszystko co najlepsze jeszcze przed Tobą.
                  • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:31
                    Nie wyrazilem sie chyba jasno.
                    Tutaj nie chodzi o buty, boże ... chciałbym żeby o to chodziło.
                    Moji równieśnicy mają takie własnie problemy. A ja nie wiem czy bede mial gdzie
                    za tydzien mieszkac. Widzicie nie zawsze tak było, poznałem smak dobrobytu
                    i ... jestem materialistą. To dla mnie bardzo ważne, a teraz widze, ze nici z
                    moich marzen. Nic nikomu nigdy nie udowodnie, chociażbym chciał i to bardzo.
                    W tym roku mam maturę. A później ? Wojsko nie jest rozwiązaniem. Nie nadaję się
                    do tego towarzystwa, które tam jest.
                    Kto mnie moze wspierac ? Rodzice ? To chyba ja musze ich wspierac.
                    Zawsze ze wszystkimi problemami radzilem sobie sam, ale juz kończy mi sie siła.
                    Może i dramatyzuje, ale... nigdy nie chciałem być przecietny. A teraz wychodzi
                    na to, ze to bylby szczyt. Jak ja moge do czegos dojsc skoro moji rodzice w tym
                    momencie nie maja nic ? Kiedys mieli duzo, bardzo duzo. Ale to prysło.
                    Gdybym od małego klepał biedę to pewnie bym to inaczej odbierał.
                    Tymczasem jest cieżko.
                    Nie wiem co zrobię. Samobojstwo ? Raczej czysto teoretyczne rozwazania,
                    ostatecznosc. Moj ojciec jest chory, moze sie tak zdarzyc, ze niedługo zostane
                    sam z mamą. Nie zostawie jej samej.Nie mam zadej rodziny.
                    Patrze moze troche za daleko w przyszlosc, ale boje sie, ze kiedys... bede
                    siedział sam w Wigilię i... i tyle. Rodziny nie zaloze jezeli nie bede mial
                    wystarczajacych srodkow. ,,Zabijaja'' mnie moje wlasne marzenia, ale to jest
                    chyba cena za smialosc z ich posiadania.
                    Nie wiem sam... Nie chce isc do lekarza bo nie potrafilbym opowiadac o tym
                    wszystkim obcemu człowiekowi.
                    Mam znajomych, przyjaciol nawet. Ale oni nie wiedza, nie chce zeby wiedzieli.
                    Jestem na tyle sprytny, ze umiem wymyslac dobre bajki.
                    To jest jak w piosence Oddziału Zamkniętego;
                    ,,Samotny wsród ludzi, którzy myślą - on nigdy nie jest sam."

                    Krótko mówiąc poprostu boje sie życia jak tysiace moich równolatków... i mam
                    chyba powody.
                    • tonsilla.blue Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:40
                      Buty to w skrócie rzeczy materialne. Nie rozumiem dlaczego wykluczasz pójście
                      na studia???? warto o nie walczyć, to jedna z możliwych i jak najbardziej
                      osiągalnych szans abyś mógł mieć w miarę ustabilizowane życie. Prawdę mówiąc to
                      na podstawie tego co napisałeś innej szansy nie widzę.
                    • lucyna_n Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:46
                      z tego co widzę to dobrobyt wypacza myślenie
                      szczęściem ominęla mnie jakoś ta klęska

                      dlaczego uważasz że można się dorobić tylko po plecach rodziców i tylko wtedy gdy dadzą oni finansową
                      odskocznię? Masz dwie ręce, chęci i ambicje, kombinuj aż wyjdziesz na swoje. jak się nie ma nic do
                      stracenia to można tylko zyskać.
                      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:50
                        Tylko ile mozna znosic porazki ?

                        Masz racje - dobrobyt wypacza myslenie.
                        Ale ja naprawde jestem jeszcze w miare normalny.
                        Pieniadze to bezpieczenstwo, pewnosc... a tego mi najbardziej brakuje.
                        A prawda jest taka, ze ciezko dorobic sie bez plecow w tym kraju, w tym czasie.
                        • lucyna_n Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:00
                          Jakie porażki masz na myśli, przecież jeszcze nie pracujesz, więc nie poniosłeś porażki finansowej,
                          ponieśli ją z tego co piszesz Twoi rodzice, a oni to nie Ty.
                          opieranie swojej wartości i poczucia bezpieczeństwa na rzeczach materialnych wydaje się logiczne ale
                          to chyba niezgorsza pułapka.
                          Co do tego że ciężko się dorobić bez pleców to fakt, chociaż czasy jednak się trochę zmieniają, no,
                          oczywiście "dorobić się" to dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego, więc trudno mi
                          powiedzieć jak realne czy nierealne są Twoje ambicje.

                          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:04
                            Nie mysle o willi z basenem. Ale o spokojnym zyciu w fajnym mieszkanku, albo
                            domku. Zebym nie musial sie martwic o pierdoły.
                            Pracowac to juz pracowałem. Wczesnie zaczynalem.
                            Ale te porazki nie dotycza tego.
                            To sa te pogardliwe spojrzenia, ploty z których ja musialem sie tlumaczyc. I
                            pare innych spraw. Takie walenie po łbie ze wszystkich stron nie robi dobrze na
                            psychike na dłuzsza mete. A to trwało pare lat.
                                • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:18
                                  wed05 napisał:

                                  > Heh... to również. Pionek w grze, karta przetargowa, pośrednik.
                                  Walnij pięścią w stół. Nie pozwól na to.
                                  > Jak 12 latek ma
                                  >
                                  > decydować o własnym zyciu mała jest szansa, ze wybierze dobrze - mnie sie
                                  > udało. Bo chociaz nie jest dobrze to moglo byc gorzej. Ironia losu.
                                  Realny obraz życia. Zawsze coś można zmienić, poprawić.
                            • lucyna_n Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:18
                              Zawsze będziesz się musial martwić o pierdoły, bo to jest ziemia a nie raj.
                              ale pogardliwe spojrzenia i ploty faktycznie nic przyjemnego, można się nabawić kompleksów jak nic,
                              stado bywa okrutne.
                              Mam nadzieję że za parę lat będziesz się dziwił ile pozytywnych rzeczy przyniesie życie. Ile to razy
                              czlowiek myśli "gdyby mi ktoś rok temu powiedział, że... w życiu bym nie uwierzył".
                              Daj sobie jeszcze trochę czasu na realizację marzeń, po co zadręczać się że tu i teraz nie jest tak
                              pięknie jak "powinno".
                              Przydałoby się trochę miłości na osłodę tej trudnej młodości i czarnorysującej się perspektywy, no i
                              zmiany optyki widzenia, ale to już nie mojej babci buraczki.
                              • wed05 Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:23
                                Wiesz, zawsze to sobie tak tłumaczę. Ile to razy już myslalem, ze jest kiepsko
                                jak nigdy, a jednak przyszly dni kiedy wychodzilem na spacer... i w gruncie
                                rzeczy dochodzilem do wniosku, ze nie mam problemow. Ale to bylo dawno, teraz
                                sprawy są troche bardziej skomplikowane.

                                Miłość ? Na razie nie potrzebuje. W swoim krotkim zyciu udało mi sie raz kogos
                                nia obdarowac i odwdzieczyla sie tym, ze w zlych momentach dorzucila swoja
                                kropelke do czary goryczy. Nie mam na to naprawde ochoty teraz. Za wczesnie.
                                • lucyna_n Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:27
                                  Trochę jak widzę przygniotło Cię do ziemi
                                  ja wierzę że dasz sobie radę, piszesz z sensem i mądrze.
                                  Nie wpadaj w deprechę, szkoda by było.
                                  Trudno znaleźć slowa ktore nie zabrzmiałyby jak banał, ale ja na prawde wierzę że znajdziesz pomysl na
                                  życie i dasz radę.
                                • hasanet Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:32
                                  wed05 napisał:

                                  > Ile to razy już myslalem, ze jest kiepsko
                                  > jak nigdy, a jednak przyszly dni kiedy wychodzilem na spacer... i w gruncie
                                  > rzeczy dochodzilem do wniosku, ze nie mam problemow. Ale to bylo dawno, teraz
                                  > sprawy są troche bardziej skomplikowane.
                                  Czy aby dobrze rozumiesz, że cały ból świata nie do ciebie należy. Buntuj się,
                                  gdy ktoś obarcza Cię swoją winą.
                                  > Miłość ? Na razie nie potrzebuje. W swoim krotkim zyciu udało mi sie raz
                                  kogos
                                  > nia obdarowac i odwdzieczyla sie tym, ze w zlych momentach dorzucila swoja
                                  > kropelke do czary goryczy. Nie mam na to naprawde ochoty teraz. Za wczesnie.
                                  Czyżby? Kiedy się jej nauczysz?
                              • hasanet Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:27
                                lucyna_n napisała:

                                > ale pogardliwe spojrzenia i ploty faktycznie nic przyjemnego, można się
                                nabawić
                                > kompleksów jak nic,
                                > stado bywa okrutne.
                                Warto za młodu nauczyć się gwizdać na idiotów. Może go ktoś uświadomił, jak
                                działa hydra opinii publicznej. Trzeba by mlodemu powiedzieć, że pokłapie i
                                znajdzie jakąś nową ofiarę na tydzień miesiąc lub dwa.
                                > Przydałoby się trochę miłości
                                i przyjaźni
                                > na osłodę tej trudnej młodości i czarnorysującej
                                > się perspektywy, no i
                                > zmiany optyki widzenia
                                Walka o rząd dusz - dylemat. Tylko sobą, jak najmniej słowami.
                                • wed05 Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:33
                                  Dzięki za dobre słowo. Napewno to znasz. Kiedy ktoś zwierza Ci się z problemów,
                                  jeżeli bezpośrednio nie mozesz komuś pomóc to najwyżej można
                                  powiedziec ,,napewno bedzie dobrze''. A to irytuje tak samo tego co mowi, jak i
                                  tego co słucha. Dlatego też nie widze sensu by dzielic sie kims tym wszystkim.
                                  Albo cos sie zmieni w moim zyciu, badz ja sam to zmienie... albo... bedzie
                                  kiepsko i wtedy bede wciaz myslał jak sie wygrzebać.
                                  • hasanet Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:40
                                    wed05 napisał:

                                    > Dzięki za dobre słowo. Napewno to znasz. Kiedy ktoś zwierza Ci się z
                                    problemów,
                                    >
                                    > jeżeli bezpośrednio nie mozesz komuś pomóc to najwyżej można
                                    > powiedziec ,,napewno bedzie dobrze''. A to irytuje tak samo tego co mowi, jak
                                    i
                                    >
                                    > tego co słucha.
                                    Mozna jeszcze rzeczowo nakreślić sytuację, wskazać realne rozwiązania. Z
                                    faktami musisz się zgodzić, choc trudno się w nich odnaleźć. Nie poddawaj się
                                    histerii, którą Cię chcą zarazić. Nie musisz miec kroci, żeby być szczęśliwym.
                                    Rozejrzyj się, czy poczucie choćby zadowolenia od zależy od kasy.
                                    > Dlatego też nie widze sensu by dzielic sie kims tym wszystkim.
                                    Naprawdę tego nie robisz? Trudno: wystawiono barierę. Fakt.
                                    • wed05 Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:45
                                      Krocie nie. Ale czuje brak zaplecza. A nie chce przezywac drugi raz tego co
                                      kiedys. Ostatnie sytuacje przypominaja mi to jednak zbyt bardzo i boje sie. Nie
                                      moge nic zrobic, tylko patrzec.
                                      Jak spojrzec na to z boku, to sam sie sobie nie dziwnie. Balansowanie nad
                                      przepascia przez tyle czasu... nic przyjemnego.
                                      Napewno sa ludzie, ktorym kasa nie jest potrzebna. Ale mowia to chyba tylko
                                      dlatego (przynajmniej Ci których znam), ponieważ nigdy nie mieli sytuacji, ze
                                      nie mieli chleba w domu. Zyli sobie spokojnie i takie zycie im wystarczalo.
                                      Ja bede sie caly czas bał, wiec wciaz bede dazyl by miec wiecej... by sie
                                      uchronic.
                                    • wed05 Re: Przyjdzie czas, będzie rada. 14.12.05, 23:48
                                      hasanet napisała:

                                      > Mozna jeszcze rzeczowo nakreślić sytuację, wskazać realne rozwiązania. Z
                                      > faktami musisz się zgodzić, choc trudno się w nich odnaleźć. Nie poddawaj się
                                      > histerii, którą Cię chcą zarazić. barierę. Fakt.


                                      Nigdy nie uda Ci sie wejsc w skore drugiego człowieka, a napewno bedzie to tym
                                      trudniejsze jezeli nie miales podobnych doswiadczen.
                                      Bronie sie przed tym zupelnym rozkladem, ale nie wiem ile jeszcze zdolam.
    • chlodwig1 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:33
      Dobrze że powiedziałeś o tym chociaż na forum.Pewnie,że zaglądają tutaj
      faceci.Rozumiem co przeżywasz teraz,wiele osób ma podobną sytuację.Powiedzieć
      abyś wziął się w garść mogę ale wiem,że to Tobie nie pomoże.Ktoś kto takich
      rzeczy nie przeżył nigdy Cię nie zrozumie.Wiem co to są nieprzespane
      noce,nerwy,strach,ciągła obawa.Musisz porozmawiać z kimś,kto się zna na psychice
      ludzkiej i takich problemach skoro samemu nie dajesz rady.To nie jest słabość że
      w obliczu takich problemów i takiego życia człowiek się załamuje.Jeśli masz
      kogoś zaufanego to nie bój się prosić o pomoc ponieważ w takim stanie wszystko
      przytłacza i staje się olbrzymim problemem.Musisz jednak zawsze pamiętać że nasz
      życie zależy w znacznej mierze od nas samych i chociaż sytuacja w domu,rodzinie
      ma na nie wpływ to wiedz i myśl,że w przyszłości możesz stworzyć sobie lepsze
      życie,którym będziesz się cieszył.Jeśli czujesz że nie dasz sam rady to zwróć
      się do lekarza.Myśleć o przyszłości też jest trudno ale zapewne gdy się
      rozejrzysz lub porozmawiasz z kimś to znajdziesz jakieś wyjscie.Musimy walczyć o
      nasz lepsze życie.Trzeba to sobie powtarzać.Ja byłem w takim stanie,że wszystko
      widziałem już czarno,teraz jest mi chwilowo troszkę lepiej mogę przynajmniej
      troszkę z dystansem spojrzeć na swoje życie.Pozdrawiam i mam nadzieję,że
      poradzisz sobie
      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:45
        Dzięki. Wiesz... ja staram sie myślec pozytywnie. Planuje co moge zrobic z tym
        co umiem, co posiadam i mam pewne pomysly. Ale poki co nie moge tego uzyc, w
        pierwszej kolejnosci musze jakos skonczyc szkole. Zauwazylem, ze swiadomie,
        bardziej lub mniej, ale stosuje obrone przed takimi depresyjnymi stanami. Kiedy
        jestem w towarzystwie, np. w szkole nigdy byś nie poznał, że mam problemy
        jakieś. Non stop uśmiechnięta morda od ucha do ucha... ale to moze
        przyzwyczajenie bo zawsze tak robilem, nie chcialem by ktos sie zorientował.
        Jakis czas pomagał mi... alkohol, ale wiem, ze to szybko moze stac sie
        problemem wiec nie zamierzam sie w to pakowac. Ale fakt jest faktem, ze wtedy
        moge odrzucic najczarniejsze mysli.

        Ja mimo wszystko wierze, jeszcze troszkę wierze. Ale czuje wtedy jakbym unosil
        sie ponad ziemią... a kiedy pomysle o rzeczywistosci... spadam w dół i słonca
        nie widzę. Takie hustawki jak u Panienki... denerwuje mnie to bo zawsze jakos
        sobie radzilem, a teraz poprostu coś pękło.

        Kiedy bylo bardzo cięzko, miałem wtedy 12 lat. Przysiągłem sobie wtedy, ze
        nigdy juz nie bede płakać. I nie płakałem. Aż do ostatnich wydarzen. Poprostu
        nie wytrzymałem i poleciały łzy. A wszyscy myslą, ze jestem taki twardy, nie
        okazuje uczuc, czasami sie tylko wkurzę, ale... płacz ? Nie. To napewno nie ON.
        A to gó.. prawda.
        • lucyna_n Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:51
          skąd wiesz co wszyscy myślą?
          może przez te domysły katujesz sie jeszcze bardziej i w gorszym świetle widzisz swoją rzeczywistość niż
          naprawdę jest. Przewidujesz najgorsze scenariusze, i czekasz kiedy spadnie ten wiszący nad glową topór.
          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 22:55
            Napewno nie wiem. Ale wystarczy, ze sie zamyśle i odrazu jest pytanie : Co Ci ?
            Dziwny jestes. No i z powrotem banan.

            A z tymi czarnymi scenariuszami to jest tak, ze jedno z moich rodzicow zawsze
            mialo rozowy, a ja sie nauczylem dla rownowagi rozwazac ten czarny. Niestety
            czesciej sie sprawdzał. To tylko realizm.
                • suchyxxx Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:13
                  Niestety w tym życiu jest tak że nikt ci nie pomoże bo ludzie robią coś z myślą
                  tylko o sobie.Jak bdziesz do reszty biedny to ci nikt nie pożyczy nawert na
                  chleb bo ludzie lubię i dbają tylko o siebie.Szczerze mówiąc to po maturze nie
                  znajdziesz pracy która by ci pozwoliła nie umrzeć z głodu i mieć mieszkanie
                  nawet te najmniejsze.Studiów też nie zdasz z takim stanem póki nie pójdziesz do
                  lekarza.Zresztą lekarz będzie ci wciskał jakies złe leki ttylko dlatego że ze
                  sprzedaży 1 opakowania ma prowizj w wysokości 1% albo coś takiego.Jedynym
                  wyjściem jest pożyć te kilka miesięcy szalejąc a potem gdy już nie będzie kasy
                  to się powiesić.Wiesz idź sobie kup prochy i zioło i sobie łykaj.Skoro wiesz że
                  i tak nie dasz rady to chociaż wydaj pieniądze i spędx ostatnie chwile życie na
                  haju.Lepsze to niż zyć dalej normalnie i cierpieć a takto masz fajny koniec
                  życia.Wiem że ci się nie uda więc nie próbuj się podnosić.Powodzenia
                  • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:19
                    Heh... Suchy nie przejdzie Twoja jakże ciekawa propozycja :)
                    Gdybym nie wierzył to już daaaawno by mnie nie było na tym Bożym świecie.
                    A... może i to zrobię, kiedyś. Ale tylko wtedy gdy nikogo tym nie zranie, a
                    napewno nie swoja mamę.
                    • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:50
                      wed05 napisał:

                      > A... może i to zrobię, kiedyś. Ale tylko wtedy gdy nikogo tym nie zranie, a
                      > napewno nie swoja mamę.
                      Ona Cię bardziej czuje niż umie objąć rozumem. Matki czekają latami,
                      szczególnie te, którym nie dano, mądre-podejmują działanie. Nie pozwoliłbyś jej
                      podejść, straciłeś zaufanie. Prawda?
                      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:56
                        hasanet napisała:

                        > wed05 napisał:
                        >
                        > > A... może i to zrobię, kiedyś. Ale tylko wtedy gdy nikogo tym nie zranie,
                        > a
                        > > napewno nie swoja mamę.
                        > Ona Cię bardziej czuje niż umie objąć rozumem. Matki czekają latami,
                        > szczególnie te, którym nie dano, mądre-podejmują działanie. Nie pozwoliłbyś
                        jej
                        >
                        > podejść, straciłeś zaufanie. Prawda?


                        Do matki ? Nie wiem. Nie... Ja poprostu nie chce tez zeby ona wiedziala co mi
                        naprawde w glowie siedzi. Nie chce zeby jeszcze sie tym martwila. Wole juz sam
                        wziasc jej problemy na siebie. Bardzo wiele jej zawdzieczam... ale nie potrafie
                        poki co tego spłacić (i juz nie mowie tutaj o pieniadzach).
                        Chciałbym moc zapewnic jej przynajmniej godna jesien, kiedy ona juz nadejdzie.
                        Ja jej ufam... tak myślę. Chyba jak nikomu na swiecie. Jest inteligentna
                        kobieta, ale sama tez chyba juz sie nie odnajduje. Nie mam serca jej tym
                        wszystkim obarczac. Ale cos mi sie wydaje, ze i tak robie to swoim
                        postepowaniem czasami.
                          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:06
                            Zyc mozna z emerytury, ale jeszcze trzeba miec gdzie zyc. I to jest najwiekszy
                            problem. Poza tym... po tym całym wyboistym zyciu nie chce zeby musiala liczyc
                            grosze z emerytury, albo utrzymywac bezrobotnego syna.

                            Moze to juz bedzie samochwalstwo, ale nie raz moich rodzicow musialem wyciagac
                            z dołka. Ojcu mozna powiedziec conajmniej 2 razy zycie uratowalem, raz
                            dosłownie. Poprostu tak czuje i nie zmienie tego. Chociaz nie moge juz prawie
                            uniesc to napewno nie zrzuce czesci ciezaru. Chociazbym chcial to nei moge.
                            • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:16
                              wed05 napisał:

                              > Ojcu mozna powiedziec conajmniej 2 razy zycie uratowalem, raz
                              > dosłownie. Poprostu tak czuje i nie zmienie tego.
                              Dziecko alkoholika?
                              > Chociaz nie moge juz prawie
                              > uniesc to napewno nie zrzuce czesci ciezaru. Chociazbym chcial to nei moge.
                              Gdyby to było możliwe, jak najszybciej się usamodzielnij.
                                • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:25
                                  wed05 napisał:

                                  > Rozumiem, ze wnioskujesz iz oni mnie ciagna na dno ?
                                  Nie, będziesz miał swoj świat, swoje problemy, a ich odsuną się, zbladną, nie
                                  będą Cię zatruwać.
                                  > Tak moze i jest, kto
                                  > wie... ale to sa normalni ludzie. Nie degeneraci. Tylko, ze z bolesna
                                  > biografia.
                                  Wasza sytuacja też jest normalna, choć - jak piszesz - bolesna dla wszystkich.
                                  > Za bardzo ich kocham - jak dziecko swoich rodzicow.
                                  Oboje z całą pewnością Cię tez kochają jak tylko potrafią.
                                  • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:32
                                    hasanet napisała:

                                    Nie, będziesz miał swoj świat, swoje problemy, a ich odsuną się, zbladną, nie
                                    będą Cię zatruwać.

                                    >>> Beda. Poza tym nei wierze w to, ze stane na nogi bez ich pomocy. Moge
                                    ciagnac ten wozek, ale oni musza chociaz jedna reka go pchac.

                                    Wasza sytuacja też jest normalna, choć - jak piszesz - bolesna dla wszystkich.

                                    >>> Zależy jak rozumieć normalność.

                                    Oboje z całą pewnością Cię tez kochają jak tylko potrafią.

                                    >>> Wiem. Ale to moje zycie i lepiej by nim juz nie kierowali, sam podejme
                                    decyzje.
                                    • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:41
                                      wed05 napisał:

                                      > hasanet napisała:

                                      > >>> Beda. Poza tym nei wierze w to, ze stane na nogi bez ich pomocy
                                      > . Moge
                                      > ciagnac ten wozek, ale oni musza chociaz jedna reka go pchac.
                                      Na pewno ci pomogą, przecież jesteś ich syn. Czasem coś może wygadują w
                                      gniewie, bo im sie wydaje, że to dla Twojego dobra.
                                      > Wasza sytuacja też jest normalna, choć - jak piszesz - bolesna dla
                                      wszystkich.
                                      >
                                      > >>> Zależy jak rozumieć normalność.
                                      Powszechna w Polsce, w wielu krajach świata.
                                      > Oboje z całą pewnością Cię tez kochają jak tylko potrafią.
                                      >
                                      > >>> Wiem. Ale to moje zycie i lepiej by nim juz nie kierowali, sam
                                      > podejme
                                      > decyzje.
                                      I o to chodzi. Oni je mają obowiązek szanować.
                                      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:47
                                        Skoro tutaj jestes napewno sama tez masz jakis problem.
                                        Nie stawiasz sobie czasami pytania ,dlaczego ja ?' patrzac na ludzi, ktorzy
                                        WYDAJĄ się byc bezproblemowi ?
                                        Od małego wiedziałem, ze jest cos wyjatkowego we mnie, w mojej rodzinie.
                                        No i pozniej sie przekonalem co. Nie bardzo mnie to cieszyło.
                                        Wciąz w to wierze. Myslisz, ze człowiek bedacy w dolku moze wybic sie na
                                        szczyt ? Ostatnio przyszlo mi do glowy porownanie, moze i smieszne, ale to jak
                                        kazac z polowy rozbiegu skoczkowi pobic rekord. Nawet wybitna jednostka tego
                                        nie dokona. I to myslenie boli. Bo człowiek chce by chociaz czesc planow poszła
                                        po jego mysli.
                                        • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:55
                                          wed05 napisał:

                                          > Skoro tutaj jestes napewno sama tez masz jakis problem.
                                          > Nie stawiasz sobie czasami pytania ,dlaczego ja ?'
                                          Od lat odpowiadam sobie, a dlaczego nie?
                                          > patrzac na ludzi, ktorzy
                                          > WYDAJĄ się byc bezproblemowi ?
                                          Tak, tylko wydają.
                                          > Myslisz, ze człowiek bedacy w dolku moze wybic sie na
                                          > szczyt ?
                                          A jakby zgodzić się na wystarczająca gorkę?
                                          > Bo człowiek chce by chociaz czesc planow poszła
                                          >
                                          > po jego mysli.
                                          Część na pewno pójdzie. Nikt nie osiąga dokladnie wszystkiego, czego by chcial.
                                          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 00:59
                                            Ale to wszystko jest czysto teoretyczne. Kiedy przenosisz to na zycie, ciezko
                                            dopasowac do odpowiedniej sytuacji. A mały pagórek, no coz. Kogo tak naprawde
                                            to zadowala ? Chociaz w obecnej sytuacji bylby dobrym punktem wyjscia, ale nie
                                            celem.
                • hasanet Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:15
                  wed05 napisał:

                  > Nie potrafie byc na zewnatrz
                  > przygnebiony gdy mnie widza inni.
                  Jedni się litują, rozumiem, że nie lubisz. U innych znajdziesz najprawdziwsze
                  wspólczucie i pomoc na miare ich umiejętności. Płacz nie jest hańbą, jeśli sam
                  szanujesz cudze łzy, Twoje też zostaną uszanowane.
                  > Nie lubie tego u siebie bo to meczy, ale
                  > chyba wole mniejsze zło.
                  A co by było większym?
                        • lucyna_n Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:31
                          Tutaj rożne sztuki można spotkać, czasem do niczego nie podobne:)
                          jeżeli trudno Ci w realu się wypowiedzieć to dobrze że chociaż tutaj piszesz , taki wentyl bezpieczeństwa,
                          zawsze coś tam pomoże jak się czlowiek wygada i zrzuci na chwilę garb.
                          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 14.12.05, 23:35
                            Własnie tak mysle :)
                            Jak człowiek pisze i patrzy w monitor to nabiera dystansu.
                            Ale naciskam 'wyslij', patrze w druga strone i... znowu to samo.
                            Mimo wszystko pomaga. Przynajmniej nikt mi nie napisał, ze histeryzuje co mnie
                            zaskoczyło.
                                  • wed05 Re: nie, 14.12.05, 23:59
                                    Nie wiem. Nigdy nie brałem. Nie bede sie moze wiec wypowiadac.
                                    Dla mnie to jest proste. Albo nie pamietam bo sobie wypije, albo jestem trzezwy
                                    i problem jest - trzeba sie zmierzyc. Pozostaje tylko lek przed porażką.
                                    • hasanet Re: nie, 15.12.05, 00:10
                                      wed05 napisał:

                                      > Pozostaje tylko lek przed porażką.
                                      Gdy nic nie zrobisz, przegraną masz pewną. Jeśli Ci coś nie wyjdzie, to jest
                                      normalne w życiu. Powiesz sobie i inni Ci przywtórzą:, robiłem, przegrałem,
                                      bywa.
                                      • wed05 Re: nie, 15.12.05, 00:13
                                        Ale wiesz... niektore porazki definitywnie koncza sens Twojej bytnosci... I
                                        chyba mowimy tutaj o takich sprawach, a nie... pierdołach ;)
                                        • hasanet Re: nie, 15.12.05, 00:20
                                          Odejdziesz od rodzicow. Naturalnie, że nie jest bez znaczenia, co zabierzesz na
                                          drogę. Poczekaj. Nawet wyznacz sobie termin, a potem sie załamuj się.
                                          • wed05 Re: nie, 15.12.05, 00:24
                                            Wiesz dlaczego tego zrobic nie moge ? Bo... bede wiedzial, ze cos spieprzylem.
                                            Mam bardzo krotki kodeks moralny, ale RODZINA jest dla mnie najwazniejsza. Moze
                                            moj ojciec nie zabardzo to rozumie, ale ja taki jestem i sie nie zmienie. A
                                            moje zycie ? No wlasnie nie wiem...
                                            • hasanet Re: nie, 15.12.05, 00:30
                                              wed05 napisał:

                                              > Wiesz dlaczego tego zrobic nie moge ? Bo... bede wiedzial, ze cos spieprzylem.
                                              Nie bierz na siebie cudzej winy. Pisalam ci juz wcześniej: nie pozwól, by ci to
                                              wmówili.
                                              > Mam bardzo krotki kodeks moralny, ale RODZINA jest dla mnie najwazniejsza.
                                              Moze
                                              >
                                              > moj ojciec nie zabardzo to rozumie, ale ja taki jestem i sie nie zmienie. A
                                              > moje zycie ? No wlasnie nie wiem...
                                              To nieprawda, że przez trudności z kasa zawali się Twoj świat. A czy dotąd był
                                              taki, jakiego byś chcial? Jest szansa, że będzie lepiej, chociaż inaczej.
                                              Może trochę kolegów, przyjaciól, dziewczyna? Nie masz rodzeństwa, dalszych
                                              krewnych?
                                              • wed05 Re: nie, 15.12.05, 00:37
                                                hasanet napisała:

                                                > wed05 napisał:
                                                >
                                                > > Wiesz dlaczego tego zrobic nie moge ? Bo... bede wiedzial, ze cos spieprz
                                                > ylem.
                                                > Nie bierz na siebie cudzej winy. Pisalam ci juz wcześniej: nie pozwól, by ci
                                                to
                                                >
                                                > wmówili.

                                                ALE TO DLA MNIE BYŁA BY OSOBISTA PORAŻKA.POPROSTU CZUJE IŻ RACZEJ JUZ TYLKO JA
                                                ZOSTAŁEM. PYTANIE CZY SOBIE PORADZĘ.

                                                > > Mam bardzo krotki kodeks moralny, ale RODZINA jest dla mnie najwazniejsza
                                                > .
                                                > Moze
                                                > >
                                                > > moj ojciec nie zabardzo to rozumie, ale ja taki jestem i sie nie zmienie.
                                                > A
                                                > > moje zycie ? No wlasnie nie wiem...
                                                > To nieprawda, że przez trudności z kasa zawali się Twoj świat. A czy dotąd
                                                był
                                                > taki, jakiego byś chcial? Jest szansa, że będzie lepiej, chociaż inaczej.
                                                > Może trochę kolegów, przyjaciól, dziewczyna? Nie masz rodzeństwa, dalszych
                                                > krewnych?

                                                Wiesz... to juz trwa bardzo długo. Kiedys to byl wymarzony swiat. Dziecinstwo
                                                jednak urwało mi sie z dnia na dzien. Pozostaly wspomnienia. Czekalem pozniej
                                                pare lat i byl taki krotki okres. Mialem co potrzebowalem, co chcialem...
                                                pierwszy poważny zwiazek. Wszystko jednak walnęło z hukiem...
                                                Mam bardzo wielu znajomych, kolegów, koleżanki. Od zwiazkow stronie i tak nie
                                                mam nastroju. Rodzina ? Mam jedna osobe, ale ona mieszka daleko. Moge na nia
                                                liczyc - wiem, ale... nie chce zawdzieczac komus swojego zycia bo zawsze bedzie
                                                to wypomniane. Juz pisalem w sumie o tym wczesniej.
                                                • hasanet Re: nie, 15.12.05, 00:46
                                                  wed05 napisał:

                                                  > hasanet napisała:
                                                  >
                                                  > > wed05 napisał:

                                                  > ALE TO DLA MNIE BYŁA BY OSOBISTA PORAŻKA.POPROSTU CZUJE IŻ RACZEJ JUZ TYLKO
                                                  JA
                                                  >
                                                  > ZOSTAŁEM. PYTANIE CZY SOBIE PORADZĘ.
                                                  Naturalnie. Poza tym oni nie umarli. Wiele się moze zmienić.
                                                  > nie chce zawdzieczac komus swojego zycia bo zawsze bedzie
                                                  >
                                                  > to wypomniane. Juz pisalem w sumie o tym wczesniej.
                                                  To niezwykle przykre, ale się zdarza, lepiej liczyć na siebie. Starzy i tak Ci
                                                  pomogą.
                                                  • wed05 Re: nie, 15.12.05, 00:49
                                                    Pomoga jak beda mogli. Ale z pustego i Salomon nie przeleje wiec musze liczyc
                                                    sam na siebie. A ile lat potrzeba by do czegos dojsc ludziom, ktorzy startuja
                                                    juz z pewnego poziomu. Ile lat mnie to zajmie ? Zastanawiam sie nad droga na
                                                    skroty. Juz kiedys tego probowalem i w zasadzie... nie powiem, ze nie ma
                                                    satysfakcji.
                                                  • hasanet Re: nie, 15.12.05, 00:56
                                                    wed05 napisał:

                                                    > Zastanawiam sie nad droga na
                                                    > skroty. Juz kiedys tego probowalem i w zasadzie... nie powiem, ze nie ma
                                                    > satysfakcji.
                                                    Dokladniej o co Ci chodzi?
                                                  • wed05 Re: nie, 15.12.05, 01:00
                                                    Mozna rozwiazac problemy stricte finansowe bardzo szybko.
                                                    Wole nie wchodzic w szczegoly bo nie ma sensu.
    • ona7777 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 12:51
      Moze to trochę dziwna rada ale radzę ci przeczytac ksiązkę ,,Potęga
      podswiadomosci''ta ksiązka moze odmienic twoje zycie .trzeba tylko stosowac sie
      do rad podanych tam.Polecam tez druga ksiązkę,,Balsam dla duszy''.Rozumiem Cię
      ale zobaczysz Jeszcze wszystko moze sie odmienic.Dowodami tego ze mówię prawdę
      sa inni ludzie .Gdy byli młodzi wydawało im sie ze nie ma dla nich dobrej
      przyszłosci.A teraz sa szczęsliwi zyja pełnią zycia.Jeden z bardzo znanych
      polskich aktorów byłe kiedys bezdomny a teraz.....zyje sobie dostatnie.(nie
      chcę podawac tu konkretnie imienia i nazwiska bo nie o to chodzi).JEst mnóstwo
      ludzi którym kiedys nie powodzilo sie .odnosili wiele porazek i
      rozczarowan,zyli biednie ale po jakims czsie ich zycie odmieniało sie na
      lepsze ,takze uwierz ze jescze będzie dobrze i jeszcze wszystko moze sie
      odmienic.Zwróc sie o pomoc do Boga .Pozdrawiam Cie .
      • mskaiq Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 13:31
        Mysle ze odniesienie sukcesu, zrealizowanie kazdej rzeczy zalezy od tego czy
        potrafimy wierzyc ze marzenia mozna realizowac.
        Ty wierzysz ze wszystko musi obrocic sie przeciwko Tobie. Zyjesz strachem a on
        potrafi zniszczyc kazde zycie.
        Dlaczego uwazasz ze nie masz perespektyw na prace, zawsze taka perespektywa
        istnieje. Ty wierzysz ze tak nie jest, dlatego nawet nie sprobujesz. Wszystko
        odrzucisz nawet bez sprawdzenia, wierzysz tyko strachowi.
        Ci ktorzy pracuja odwazyli sie i sprobowali, moze warto abys i Ty to zrobil.
        Serdeczne pozdrowienia.
        • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 14:07
          mskaiq napisał:

          > Mysle ze odniesienie sukcesu, zrealizowanie kazdej rzeczy zalezy od tego czy
          > potrafimy wierzyc ze marzenia mozna realizowac.
          > Ty wierzysz ze wszystko musi obrocic sie przeciwko Tobie. Zyjesz strachem a
          on
          > potrafi zniszczyc kazde zycie.
          > Dlaczego uwazasz ze nie masz perespektyw na prace, zawsze taka perespektywa
          > istnieje. Ty wierzysz ze tak nie jest, dlatego nawet nie sprobujesz. Wszystko
          > odrzucisz nawet bez sprawdzenia, wierzysz tyko strachowi.
          > Ci ktorzy pracuja odwazyli sie i sprobowali, moze warto abys i Ty to zrobil.
          > Serdeczne pozdrowienia.



          Witaj.
          To nie jest do konca tak. Ja wierze, ale faktycznie boje sie. Uwazam sie raczej
          za realiste niz pesymiste. Wole nie usmiechac sie do przyszlosci bo juz nie raz
          za ten usmiech dostalem prosto w zeby. Zdaje sobie sprawe, ze ciezko o
          cokolwiek przy niecheci do wszystkiego. Ale jak juz wczesniej napisalem...
          narazie nie chce wpasc w dolek, a na walke przyjdzie czas - niebawem.
      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 14:04
        ona7777 napisała:

        > Moze to trochę dziwna rada ale radzę ci przeczytac ksiązkę ,,Potęga
        > podswiadomosci''ta ksiązka moze odmienic twoje zycie .trzeba tylko stosowac
        sie
        >
        > do rad podanych tam.Polecam tez druga ksiązkę,,Balsam dla duszy''.Rozumiem
        Cię
        > ale zobaczysz Jeszcze wszystko moze sie odmienic.Dowodami tego ze mówię
        prawdę
        > sa inni ludzie .Gdy byli młodzi wydawało im sie ze nie ma dla nich dobrej
        > przyszłosci.A teraz sa szczęsliwi zyja pełnią zycia.Jeden z bardzo znanych
        > polskich aktorów byłe kiedys bezdomny a teraz.....zyje sobie dostatnie.(nie
        > chcę podawac tu konkretnie imienia i nazwiska bo nie o to chodzi).JEst
        mnóstwo
        > ludzi którym kiedys nie powodzilo sie .odnosili wiele porazek i
        > rozczarowan,zyli biednie ale po jakims czsie ich zycie odmieniało sie na
        > lepsze ,takze uwierz ze jescze będzie dobrze i jeszcze wszystko moze sie
        > odmienic.Zwróc sie o pomoc do Boga .Pozdrawiam Cie .


        Dzięki za odpowiedz. Wiem o ktorego aktora chodzi, słyszalem o tym.
        Szanuje Twoja wypowiedz, ale kompletnie sie z nia nie zgadzam. Ksiazka nie
        rozwiaze moich problemow, ani tym bardziej Bóg... w ktorego nie wierze. Wiem,
        ze osobom wierzacym czasami jest latwiej bo czuja nad soba jakas opieke. Ale ja
        w to nie wierze i chyba raczej nie uwierze nigdy.Mimo to dziekuje i pozdrawiam.
    • mskaiq Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 14:45
      Mysle ze ten stan realizmu o ktorym piszesz jest czescia depresji. Ten realizm
      oparty jest na strachu, czesto budujemy filozofie strachu, ale z taka filozofia
      nie daje sie zyc.
      Kiedys poprosilem moja Siostre o wynajecie mieszkania. Powiedziala, ze to
      niemozliwe, ze jest tysiace mieszkan do wynajecia, ze jest nieumeblowane.
      Powiedziala mi rowmiez ze Ona jest realistka, ze ja nie rozumiem polskich
      realiow (mieszkam w Australi).
      Nie mniej prosilem aby probowala, minely trzy miesiace i nic. W koncu wynajalem
      to mieszkanie sam, zajelo mi to jeden dzien.
      Moja Siostra ma depresje, ma w Sobie bardzo wiele takiego realizmu, staram sie
      to u Niej zmienic bo bez tej zmiany nigdy nie pokona depresji, to ja trzyma po
      tej negatywnej stronie.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 15.12.05, 21:05
        Moze masz i racje. Napewno w pewnym stopniu tak jest, ale musze Ci przyznac, ze
        moj realizm jest uzasadniony. Nie rozpaczam, mysle w miare racjonalnie :).
        Kiedy widze, ze cos nie ma szans powodzenia nie wmawiam sobie, ze jest szansa.
        Czekam na rozwoj wypadkow. Napewno mam wielkie wahania nastrojów i to jest
        najgorsze.
        • bambomurzynzafryko Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 18.12.05, 15:31
          Hej wed!
          Moje wrażenie jest takie, że z posta na post stajesz się mniejszym ponurakiem.
          To dobrze! Z tego co mówisz wygląda, że masz deprechę. deprecha ma taką
          wlaściwość,że niezależnie od twojego polozenia i tak będziesz ponurakiem.A
          powody sie zawsze znajdą, nawet gdybyś byl arabskim szejkiem. Jeśli ten stan
          trwa ponad pól roku, konieczne jest leczenie, bo ponad pólroczna deprecha to
          patologia. Przedtem tez można sie leczyć,a kiedy pojawiają sie
          stany "psychotyczne" (impulsy samobójcze itd.) nawet trzeba. Więc się lecz.
          Jest pelno ośrodków pomocy. Znajdziesz je sam bez trudu, a jak nie znajdziesz
          to napisz gdzie mieszkasz, to ja już coś znajdę. Nie sluchaj różnych twardzieli
          i twardzielek, co udzielają się na forum, takich co to gardzą "farmaczeniem",
          wszystkich tych rosybrounów - nauczycielek polskiego po przejściach itp. Pójdź
          do lekarza, najpierw do psychologa, a nie pożalujesz.
          • wed05 Re: Kiedy człowiek nie ma już siły... 18.12.05, 18:04
            bambomurzynzafryko napisał:

            > Hej wed!
            > Moje wrażenie jest takie, że z posta na post stajesz się mniejszym
            ponurakiem.
            > To dobrze! Z tego co mówisz wygląda, że masz deprechę. deprecha ma taką
            > wlaściwość,że niezależnie od twojego polozenia i tak będziesz ponurakiem.A
            > powody sie zawsze znajdą, nawet gdybyś byl arabskim szejkiem. Jeśli ten stan
            > trwa ponad pól roku, konieczne jest leczenie, bo ponad pólroczna deprecha to
            > patologia. Przedtem tez można sie leczyć,a kiedy pojawiają sie
            > stany "psychotyczne" (impulsy samobójcze itd.) nawet trzeba. Więc się lecz.
            > Jest pelno ośrodków pomocy. Znajdziesz je sam bez trudu, a jak nie znajdziesz
            > to napisz gdzie mieszkasz, to ja już coś znajdę. Nie sluchaj różnych
            twardzieli
            >
            > i twardzielek, co udzielają się na forum, takich co to gardzą "farmaczeniem",
            > wszystkich tych rosybrounów - nauczycielek polskiego po przejściach itp.
            Pójdź
            > do lekarza, najpierw do psychologa, a nie pożalujesz.


            No... było lepiej. Ale znowu oczywiście coś musiało mi przypomnieć o moim jakże
            wspaniałym położeniu. Nie... lekarz mi nie pomoże, a nawet jeżeli to nie bede
            całe zycie na kozetce lezal i zalił sie jakiemus człowiekowi. Albo sie kur*a
            cos zmieni albo bedzie naprawde zle. Wylaczylem komorke, rodzicom kazalem
            mowic, ze mnie nie ma. Siedze sam w pokoju; pale,jem... obijam sie i mam coraz
            bardziej dosyc. Jeszcze za tydzien swieta.. bleh :/
            Ja jestem pewien, ze jezeli cos by sie zaczelo ukladac to raczej moj humor i
            nastawienie zupelnie by sie zmienilo. Mialem tak z dwa msc temu,ze pojawila sie
            nadzieja... i w sumie czulem sie ok... ale oczywiscie sprawa pieprznela, a
            razem z nia resztki mojego optymizmu.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka