18.01.06, 17:42
Hej! wrzucajcie tutaj swoje opinie na temat tego leku.Czy ktoś z was go
stosował i co o nim sądzicie.thx
Obserwuj wątek
            • tarja30 Re: Aurex 18.01.06, 21:30

              Ten lek bede zachwalac cale zycie bo pomogl mi.Na poczatku mialam bardzo
              delikatne skutki uboczne (mniejszy apetyt to chyba najbardziej pamietam)zaczal
              dzialac dosyc szybko po po ok.2 tyg.Byl to jedyny lek ktory nie dawal skutkow
              ubocznych przez cale 3 lata.Pamietam lek aurorix i to ze jak go bralam to przez
              caly czas czulam dretwienie w glowie po cipramilu nic jakbym nic nie
              brala.Postawil mnie na nogi dlatego bralam go tak dlugo (balam sie ze jak
              odstawie wszystko wroci)Niestety przestal na mnie dzialac i cholernie tego
              zaluje:(Przez 3 lata bralam jedna dawke 20mg rano nigdy lekarz mi jej nie
              zwiekszal.Pamietam ze braklo mi tabletek i przez 2 dni nie bralam to czulam sie
              slabo.Podobno z odstawieniem nie ma problemow ale o tym moge napisac za kilka
              dni bo koncze z cipramilem w niedziele i jak juz wiesz przechodze na
              seroxat.Wyobraz sobie...ja z lękami (agorafobia) pojechalam na zakupy do
              krakowa ( 250km)fakt ze nie sama ale to byl cud!Buszowalam po sklepach i bylam
              szczesliwa.Kurcze znowu tak chce....Polecam cipramil bo naprawde pomaga,nie
              oglupia,spi sie po nim dobrze a w dzien funkcjonuje normalnie
              • insignificant Re: Aurex 18.01.06, 21:49
                dzieki za tak wyczerpująca odpowiedz:] ja juz prawdę mówiąc troche brałem ten
                lek ale nie czulem sie jakos inaczej.Pewnie za krótko go bralem,zobacze
                zreszta.Moze w polaczeniu z psychoterapia zadziała.
                  • insignificant Re: Aurex 18.01.06, 21:56
                    ja mówie dużo tylko wtedy jak najdzie mnie odpowiedni klimat i nie zawsze na
                    temat zapewniam Cie,pewnie to wszystko ma jakies podloze,a wracajac do tematu to
                    brzmi jakby to byl jakis sztuczny rozweselacz.
                    • tarja30 Re: Aurex 18.01.06, 22:01

                      hmm nie jest rozweselaczem ja bylam zawsze wesola i nie zauwazylam zeby mnie
                      cipramil rozweselil bardziej.Poprostu pomogl mi wyjsc z bagna
                                      • insignificant Re: Aurex 19.01.06, 11:38
                                        wiesz lęki i rozne powiązane z tym obawy.jak mnie ktos odbierze,jak się zachowam
                                        w danej sytuacji,pustka czasem jakby nie wiedzialoby się co
                                        powiedzieć,skrępowanie jakieś takie.
                                                • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 14:28
                                                  insignificant napisał:

                                                  > lęki tworza inne uzaleznieina :(


                                                  Jakie inne?

                                                  Seroxat jest najlepszy jesli chodzi o fobie spoleczne i lęki.Nie pomogl Ci?

                                                  Anafranil bralam i nie bardzo mi pomogl

                                                  • insignificant Re: Aurex 19.01.06, 14:30
                                                    nie wiem czy wiesz ale np ktos kto ma problem z relacjami społecznymi albo w
                                                    ogole depresje to moze nie radząc sobie sięgac po alkohol np albo mniej czasu
                                                    spędzać w realu , a wiecej przesiadywac np na necie który daje pewne
                                                    bezpieczenstwo heh i stąd niedaleka droga do uzaleznienia
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 14:45

                                                    troche to rozumiem bo ja bojac sie wychodzic z domu spedzam bardzo malo czasu w
                                                    realu i przez to za duzo na necie (szczegolnie przez ostatnie miesiace)ale
                                                    akurat tego uzaleznienia sie nie obawiam bo np.jesli mi sie polepszy (a wierze
                                                    ze tak bedzie)zdecydowanie bede wolala real niz net.Podobnie z Toba gdy
                                                    zacznie dobrze dzialac lek tez bedziesz wolal; czas spedzac w realu.Co do
                                                    alkoholu to to byl chyba tylko przyklad?
                                                  • insignificant Re: Aurex 19.01.06, 14:52
                                                    alkoholu nie piję ale spędzam duzo czasu na necie,moze uciekam w ten sposob od
                                                    tego co mnie trafi,od tych lęków,a tak to spokojny ze mnie człowiek heh taa
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:15

                                                    No i bedzie mi lepiej bo chce zeby bylo a to jest duzy krok do przodu.Zacznij
                                                    tez tak myslec.Ja nprawde czuje sie teraz beznadziejnie wierz mi (lęki mam
                                                    prawie non stop)i nie mysle ze tak juz musi byc i nie bedzie lepiej.Mam byc
                                                    lepiej i tyle!
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:21

                                                    Gdybym miala tu w tej dziurze mozliwosc psychoterapii skorzystalabym
                                                    Poki co zaliczylam kilku beznadziejnych psychologow
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:10

                                                    hmm tu bym podyskutowala...lek daje pewnosc siebie a co za tym idzie zmienia
                                                    charakter fakt...nie do konca ale duzo zalezy od ciebie.Wezmy mnie za
                                                    przyklad.Kiedys bylam niesmiala,grzeczna i wogole cicha myszka-nie lubialam
                                                    taka byc ale nie potrafilam za nic tego zwalczyc i pogodzilam sie z tym ze taka
                                                    jestem.Pozniej zachorowalam to juz wogole bylam beznadziejna nie dosc ze
                                                    zamknieta w sobie to calkowicie sie odizolowalam od swiata zew.Tylko lozko i
                                                    lozko to bylo moje zycie.Po urodzeniu syna chyba jak mial rok wrocilam do leków
                                                    ale byl to aurorix czy anafranil nie pamietam dokladnie w kazdym razie dalej
                                                    byla lipa.Jak maly mial 3,5 roku zaczelam brac cipramil (przed byla proba z
                                                    prozakiem ale to byl totalny niewypal)I naprawde nie wiem kiedy zdalam sobie
                                                    sprawe z tego ze jestem inna...zero niesmialosci.Gdy siedze w poczekalni do
                                                    lekarza to niewazne czy siedzi jakis stary dziadek,mlody chlopak czy babka w
                                                    srednim wieku-zaczepiam i rozmawiam i kurde otwieraja sie przede mna (jeden
                                                    nawet wspomnial ze leczy sie na impotencje;) )Poprostu czuje potrzebe rozmowy i
                                                    to chyba pomoglo przelamac moja niesmialosc.Jak ktos pyta o mnie to mowie jak
                                                    jest-nie ukrywam jak kiedys.Stalam sie otwarta.I jest to duza zmiana w
                                                    charakterze ale co ja spowodowalo?Leki?tego nie wiem.Wiem ze jestem inna osoba
                                                    niz bylam kiedys
                                                  • lucyna_n Re: Aurex 19.01.06, 15:13
                                                    ta potrzeba rozmowy to się słowotok nazywa, albo nadmierne pobudzenie psychoruchowe.
                                                    Swoją drogą musisz być męcząca dla milczących depresyjnych czekających w kolejce.
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:19

                                                    hmm nie do konca masz racje.Czyli wychodzi na to ze slowotok mam od urodzenia
                                                    hehe zawsze duzo mowilam i szybko ale tyllko do najblizszych.Teraz sie ciesze
                                                    ze umiem rozmawiac z kazdym a ci w poczekalni sie usmiechaja bo ja sie
                                                    usmiecham i od razu jest lepszy nastroj.Lekarz twierdzi ze to dobra strona
                                                    mojego charakteru.Ludzie sie otwieraja przed mna i skoro rozmawiaja to chyba
                                                    chca tego ja nie kaze im sie zwierzac sami to robia...
                                                  • lucyna_n Re: Aurex 19.01.06, 15:22
                                                    ojej tam , ironizję sobie trochę
                                                    pewnie że to pozytywna cecha, jakkolwiek zawsze się bałam takich kobiet w poczekalni które mnie
                                                    niestrudzenie zagadują, kiedy ja nie mam ochoty nic mówić, i wymuszam ten niby uśmiech.
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:28

                                                    hmm nie kazdego zaczepiam da sie wyczuc kto chce pogadac;)Pewien starszy Pan
                                                    tak sie rozgadal o wojnie ze wyszlo tak ze to ja nic nie mowilam;))))Pomimo ze
                                                    to ja go zaczepilam.zaskoczylo mnie cos jeszcze przez wiele lat bylam milutka
                                                    przytakiwalam tesciowej (nawet sie jej balam)Jakis rok temu wyjechalam na kilka
                                                    dni a po powrocie dzwoni do mnie to babsko z jakimis pretensjami i
                                                    wyzwiskami.Powiedzialam brzydko i krotko i odlozylam sluchawke.Naprawde
                                                    zmienilam sie i nie wiem jak to sie stalo
                                                  • tarja30 Re: Aurex 19.01.06, 15:32

                                                    kurcze czemu nie bylam taka 10 lat temu?wszystko by inaczej wygladalo a tak
                                                    dawalam sie gnoic tej babie przez tyle lat...
              • bambomurzynzafryko Re: Aurex 18.01.06, 21:52
                Mój przyjaciel bierze ten aurex i jest w permamnentnej hipomanii. Jego
                dziewczyna , a dziewczynę ma naprawdę piękną, zastanawia się, czy go z tej
                racji nie rzucić. Żyć z kimś, kto jest szczęśliwy jak anieli w niebie, po
                prostu się nie da. Chcialoby sie zaku..ć w ten wyszczerzony pysk,
                przypie..ć między te roześmiane oczy, porazić prądem, poćwiartować.
    • 1pola Re: Aurex 19.01.06, 16:19
      witam Ja zaczełam brac aurex, ale szybko pojawily sie skutki uboczne. Poza
      sennością, drętwienie rąk i nog, odretwienie skory głowy oraz ból mięsni pod
      łopatkami. Lekarz stwierdził, ze to reakcja na lek. Na razie kazał odstawić
      Może spróbuje jeszcze raz, poniewaz pomagał na moje stany emocjonalne i łatwiej
      było funkcjonowac (nie mam stanów lękowych).
      Moze ktos napisze coś więcej na temat tego leku.
    • lucyna_n Re: Aurex 21.01.06, 10:29
      chyba też zacznę go brać, coś czuję że w kościach że nie jest dobrze, niby śpię, jem, i chodzę, ale jakoś
      tak jakby mnie coraz grubsza ściana ze szkła otaczała i tak trochę silą rozpędu to wszystko idzie, ale
      jakby coraz wolniej, niepodoba mi się to.
      Zresztą wykupilam już receptę, nie może się tyle kasy zmarnować;)
      • insignificant Re: Aurex 21.01.06, 10:56
        ale musisz nastawic się lucynko na objawy uboczne bo moga wystąpic.ja mam
        mdlosci i często boli mnie brzuch nie wiem czy to od leku ale tak mi się
        wydaje,o braku apetytu nie wspomne.
        • lucyna_n Re: Aurex 21.01.06, 11:10
          ja to mam i bez brania leku, od kilku miesięcy jem "przez rozum", psychia mówi że to deprecha jest, i że
          powinnam zacząć coś brać, ale zważywszy na kiepskie tolerowanie rożnych leków do tej pory też nie
          widzę tego w rożowych barwach. Citalopramu jeszcze nie bralam ,może akurat nie będzie tak fatalnie.
          Mam czas, zacznę od malutkiej dawki, może jakoś pójdzie. Zresztą, nie wiem czy można czuć się dużo
          marniej niż ja sie od jakiegoś czasu czuję. Bywają lepsze dni, kiedy zarzucam myśl o ponownym braniu
          lekow, ale to chyba wszystko zludne jest. Samo nie minie, a na tym poziomie to już naprawdę trudno
          funkcjonować.
            • lucyna_n Re: Aurex 21.01.06, 11:33
              echh, chciałabym żeby można bylo zrobic jakieś badania poziomu depresji, coś jak morfologie i już,
              wiedzieć że jak cyferki w przedziale od do, to jest ok, albo że trzeba brać lek. Coś coby bylo takie jasne,
              klarowne, a tu wszystko jakieś takie niejasne, na wyczucie, na reakcję pacjenta, czuje się trochę jak
              świnka doświadczalna.
              potrzebowalabym chociaż czasowego "urlopu" od choroby, żeby nabrać sil do dalszej walki z fobiami, bo
              zaraz utknę, albo cofnę się w rozwoju i apiać od nowa będę musiała zaczynać.
              taka przytłoczona się czuję, jakaś taka wyprana z sił, z pomysłów, z chęci, z nadziei.
              • urszulai Re: Aurex 21.01.06, 15:59
                Zastanawialam sie czy wlasciwie moge napisac cos w tym watku bo aurorixu w
                zasadzie regularnie nigdy nie bralam.Byl jednak taki moment kiedy przepisano mi
                go do doraznego zazywania w momentach wyjatkowego dola i kryzysu
                samopoczucia.Staralam sie nie naduzywac go wtedy,ze wzgledu na to,ze bralam juz
                wtedy inne leki i balam sie interakcji no i ogolnie,ze co za duzo to
                niezdrowo.Choc bralam aurorix sporadycznie to musze przyznac,ze nastroj po nim
                mialam o niebo lepszy i jakas taka odwage w sobie i chec do dzialania.Chyba
                troche zaluje,ze tyle lat leczono mnie lerivonem i xanaxem po ktorych moze i
                wyszlam z lekow po jakims czasie,ale wegetowalam nie zylam.
                • lucyna_n Re: Aurex 21.01.06, 16:21
                  aurorix i aurex to są dwa różne zupelnie leki
                  aurex to inaczej, cital, citalopram, cipramil

                  jak na razie to mnie po nim mdli i nie mogę się zmusić do jedzenia, ale bez niego też mnie mdliło, więc
                  nie wiem czy to aurex czy nie aurex, ale nic specjalnie przykrego nie czuję na razie, zobaczymy, czy
                  poczuję coś pozytywnego.
                  • urszulai Re: Aurex 21.01.06, 16:38
                    No popatrz ,a ja myslalam,ze to ten sam lek tylko inna nazwa.No to sorry,ale
                    aurexu nigdy nie probowalam.Mdlosci to mialam kiedys przez pol roku i jak
                    zaczelam brac seroxat rowniez sie nasilily.
                  • tarja30 Re: Aurex 21.01.06, 17:02

                    Przestanie mdlic.Nie pamietam po jakim czasie ale przestanie (mi te mdlosci
                    lagodzil rumianek).A jak dlugo Lucynko bierzesz aurex?
                      • tarja30 Re: Aurex 21.01.06, 20:28

                        A jeszcze lepszy jest rumianek z mietą wtedy smak lepszy.I zawsze po wypiciu
                        tego mam ochote cos zjesc warto wiec sprobowac.
                        • tarja30 Re: Aurex 21.01.06, 22:45

                          a probowalas zestaw witaminowy biovital lecytyna?Podobno jest super dla
                          zmeczonych i oslabionych psychicznie.Zamierzam sobie kupic na urodziny:)
                          • lucyna_n Re: Aurex 21.01.06, 23:26
                            mam tego całą flaszkę, ma konsystencję ajerkoniaku i jak dla mnie jest "niejadalne".
                            skutkow pozytywnych nie zaobserwowałam, lepsze jest domowe wino z głogu.

                            • tarja30 Re: Aurex 21.01.06, 23:29
                              lucyna_n napisała:

                              > mam tego całą flaszkę, ma konsystencję ajerkoniaku i jak dla mnie
                              jest "niejada
                              > lne".
                              > skutkow pozytywnych nie zaobserwowałam, lepsze jest domowe wino z głogu.
                              >


                              to moze znajde cos lepszego:)))Wlasnie pije sobie rumianek...dla mnie juz jest
                              przyszny pije od lat i naprawde mi sluzy
      • lucyna_n Re: Aurex 26.01.06, 14:54
        mam podobne odczucie, ale ja po pięciu dniach to jeszcze nie stawiam kreski, jakkolwiek nie mam
        pojęcia jak mam się lepiej poczuc kiedy np zupelnie nie mogę jeść a serce to mi zaraz nosem
        wyskoczy. Czuję się potwornie zmęczona Wogole jakoś zdołowana jestem tak maksymalnie jak nigdy w
        życiu.
        Jedyne co na razie jest lepiej to ten kask depresyjny zupełnie się rozpłynął, ale nastrój mocno poniżej
        krechy. Lęk napadowy rozpanoszony, kompletnie jestem nie do życia, najprostsze czynności zaczynają
        mnie już do końca przerastać, chociaż już przedtem nie były proste.
        Ten post to chyba pół godziny już próbuję sklecić.
        No panie aurex, zacznij pan leczyć bo nie wydolę tak dlugo.
        o depresyjnym wyglądzie juz nie mówie, tak źle jeszcze nie wyglądałam.
        ogolnie jak na razie syf malaria
        marchefka i pompki się kłaniają
          • lucyna_n Re: Aurex 26.01.06, 15:07
            a jakie to ma znaczenie?
            czuje sie ch..owo i zaraz zdechnę z glodu i pragnienia, bo nie mam siły dowlec się do kuchni.
            W życiu się tak źle nie czułam.
              • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 15:36

                Pamietam ze jak zaczelam przygode z cipramilem bylam sama z malym (maz byl za
                granica)Przed cipramilem lekarz przepisal mi prozac ale po jednej tabletce
                zdychalam i zaraz wlasnie wkroczyl z cipramilem (moja mama jezdzila do lekarza
                bo ja nie bylam w stanie podniesc sie z lozka)Poczatki byly fatalne nie bylam
                wstanie wstawac z lozka,kazda proba wstania to zawroty w glowie i od razu zimne
                poty.Zupelnie nic nie jadlam.Mama byla u nas codziennie ktos musial zajac sie
                malym mial tylko 4 latka.Nie pamietam ile to trwalo 2-3 tyg?ale po miesiacu na
                pewno poczulam sie lepiej moze nie na tyle by sama wyjsc ale zaczelam normalnie
                funkcjonowac po kilku miesiacach potrafilam juz ze znajomymi jezdzic na
                wycieczki i bylo naprawde dobrze.Ponad 3 lata bylo naprawde inaczej i nie
                zaluje tych meczarni ktore przechodzilam na poczatku.Wierze Lucynko ze u Ciebie
                tez bedzie ok i odzyjesz.
                Przytulam mocno
                  • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 15:48

                    mowilam ci i wiesz dobrze dlaczego czar prysnal
                    ok powtorze:
                    zerwalam kontakt z lekarzem na bite 2 lata i cipramil przepisywalam u lekarza 1
                    kontaktu wiem ze popelnilam blad bo gdybym chodzila do mojego to zwiekszylby mi
                    dawke a ja przez 3 lata jechalam na minimalnej dawce 20 mg gdzie lecznicza to
                    40mg
                    teraz zaluje ale czasu nie cofne
                      • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 15:53
                        insignificant napisał:

                        > widzisz nie na wszystkich tak samo działa lek


                        zgadza sie ale jestem zdania ze 2 miesiace warto przeczekac
                        Bo czeste zmiany lekow nie sa dobre
                        • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 15:56

                          brales do tej pory jeden lek dluzej a z innych szybko rezygnowales
                          owszem gdy czlowiek nie jest w stanie funkcjonowac,wstac z lozka i jest tylko
                          gorzej to trzeba cos zrobic. ja tak zrobilam z lexapro poprostu czulam sie
                          fatalnie!Teraz po seroxacie tez nie jest idealnie bo mam jakies tam objawy
                          uboczne ale kurde no trzeba troche sie pomeczyc
                          • lucyna_n Re: Aurex 26.01.06, 16:06
                            ja wiem, ale ponarzekać sobie muszę, a faktem jest że miesiąc czasu na ustąpienie efektow ubocznych to
                            dość dużo. Nie mówię o wyleczeniu, ale objawy oboczne powinny się jednak bardzo wyraźnie zmniejszyć.
                            Zresztą zawsze jest ten problem balansu pomiędzy tym co lek daje a skutkami ubocznymi.
                            • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 16:10
                              lucyna_n napisała:

                              > ja wiem, ale ponarzekać sobie muszę, a faktem jest że miesiąc czasu na
                              ustąpien
                              > ie efektow ubocznych to
                              > dość dużo. Nie mówię o wyleczeniu, ale objawy oboczne powinny się jednak
                              bardzo
                              > wyraźnie zmniejszyć.
                              > Zresztą zawsze jest ten problem balansu pomiędzy tym co lek daje a skutkami
                              ubo
                              > cznymi.


                              One ustepuja stopniowo-lepiej poczulam sie po ok.2-3 tyg a juz naprawde super
                              po ok 2 miesiacach.Po tych 2-3 tyg moglam juz wstawac z lozka i cos zrobic to
                              byl sukces potem powoli wrocil apetyt,zmniejszaly sie leki.wszystko powoli...
                              pozniej to juz wogole nie czulam ze cokolwiek lykam byl to do tej pory jedyny
                              lek ktory nie oslabial mnie,nie usypial tylko dawal checi do dzialania.
                    • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 15:52

                      a po za tym czulam sie tak dobrze ze nie czulam potrzeby by chodzic do
                      psychiatry i placic 50zl za wizyte
                      teraz wiem ze trzeba ale czlowiek uczy sie na bledach
                    • lucyna_n Re: Aurex 26.01.06, 16:04
                      To nie tak Tarja, po kilkuletnim braniu jednego leku może się wytworzyć czasowa tolerancja na ten lek,
                      wtedy trzeba zgodnie z tym co Twoj lekarz zrobił przejśc na jakiś czas na inny lek o podobnym dzialaniu.

                      Nie trzeba chodzić do psychii kiedy czujesz się zupelnie dobrze, ważne żeby nie zwlekać i od razu jak coś
                      jest nie teges to skonsultować.
                      • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 16:06
                        lucyna_n napisała:

                        > To nie tak Tarja, po kilkuletnim braniu jednego leku może się wytworzyć
                        czasowa
                        > tolerancja na ten lek,
                        > wtedy trzeba zgodnie z tym co Twoj lekarz zrobił przejśc na jakiś czas na
                        inny
                        > lek o podobnym dzialaniu.
                        >
                        > Nie trzeba chodzić do psychii kiedy czujesz się zupelnie dobrze, ważne żeby
                        nie
                        > zwlekać i od razu jak coś
                        > jest nie teges to skonsultować.


                        i tak wlasnie zrobilam.Bardzo mi zalezalo na zwiekszeniu dawki cipramilu ale
                        tak jak mowisz nastapila czasowa tolerancja na lek i zdecydowal mi zmienic
                        • lucyna_n Re: Aurex 26.01.06, 16:07
                          teoretycznie zrobil bardzo dobrze, jeżeli wogole pomagają Ci antydepresanty to perspektywy są przed
                          Tobą świetlane. Ja jeszcze nie wiem czy na mnie zadziałają, liczę na razie na zlagodzenie nieco tych
                          przykrych ubocznych.
                          • tarja30 Re: Aurex 26.01.06, 16:14

                            Nie wiem ale mam przeczucie ze pomoze ci
                            Przed cipramilem dluzej lykalam aurorix i anafranil i oba byly do bani cos tam
                            pomogly ale nie na tyle zebym mogla powiedziec ze czuje sie ok
                            Cipramil byl strzalem w dziesiatke

                            Poki co probuj jesc biszkopty i pij rumianek
                            Pomimo ze sama jestem slaba wysylam Ci troche swoich sil:)
      • lucyna_n Re: Aurex 28.01.06, 21:49
        ja tam nie wiem, ale jeżeli ja już prawie po czterech przemieszczam się po mieszkaniu to niby jak ma
        mnie to wyleczyć? Coś tu jest nie tak. Dzień było lepiej, i już myślalam że najgorsze za mną, ale dzisiaj
        znów zgon totalny, jakiś koszmar.
        Tak źle nigdy w życiu się nie czułam, nigdy nie było tak źle że do przejścia dwoch metrow zbieram się
        w sobie przez pół dnia, i nie mogę zrobić prawie nic.
        nawet siedzenie na krześle to wysiłek, bo wszystko sie chwieje.
        w tej chwili jestem praktycznie inwalidką.
        o zwiększeniu dawki nawet myśleć nie mogę, a gdzie ta docelowa?
        ja tego nie widzę
        załamka..
    • insignificant Re: Aurex 02.02.06, 14:49
      nie daje rady qrde,niepotrzebnie odstawialem mialem przerwe kiludiową a teraz
      znow wzialem i nagle poczulem silne uczucie przygnębienia,lęk mnie trzymał
      chwile bardziej bez powodu oraz potliwosc.czy brac go obojetnie na wszystko i
      nie przerywac nawet kiedy będe miec wątpliwosci? mam to przeczekac czy jak?
      co robic :(
      • lucyna_n Re: Aurex 08.02.06, 15:53
        ja biorę,ale jeszcze za krotko żeby powiedzieć coś wiećej niż tylko jakie mam efekty uboczne.
        Parę razy dziennie zdarza mi się zjechać po ścianie,nie mam zupełnie siły ustać na nogach, raz na jakiś
        czas mam nagly przypływ sił i wtedy ogarnia mnie tzw wkurw.
        Lęki uogólnione jakby mniejsze.
        Do tego doliny, doliny, doliny, doliny

        aa, nadal nie za bardzo mogę jeść, pewnie przez to to oslabienie, ale normalnie mdli mnie na widok
        jedzenia.

        Zdarzyly mi się dwa naprawdę lepsze dni bez lęku, i tak sobie kombinuję że może to jednak w koncu
        zaskoczy.
            • lucyna_n Re: Lucyna 08.02.06, 16:07
              widzę punkty wspólne
              ja na razie nie pękam, tylko glupio mi się zrobiło jak poszlam do szwagierki klatkę obok i musialam
              tam zostać 4 godziny bo nie bylam w stanie wrocić do domu i ze 4 razy omalże nie zemdlalam przy
              probie wstania.
              A dziecko szukalo mnie po osiedlu, bo nie wpadlo na ten pomysl że jestem u ciotki
              cholera, czuję się z tym dość niekomfortowo.
              z tym że teraz dolegliości bardziej przeszly w odczucia fizyczne niż lęk i może już wolę że jest tak, niż
              panikę i lęk uogolniony.
              • tarja30 Re: Lucyna 08.02.06, 16:16
                lucyna_n napisała:

                > widzę punkty wspólne
                > ja na razie nie pękam, tylko glupio mi się zrobiło jak poszlam do szwagierki
                kl
                > atkę obok i musialam
                > tam zostać 4 godziny bo nie bylam w stanie wrocić do domu i ze 4 razy omalże
                ni
                > e zemdlalam przy
                > probie wstania.
                > A dziecko szukalo mnie po osiedlu, bo nie wpadlo na ten pomysl że jestem u
                ciot
                > ki
                > cholera, czuję się z tym dość niekomfortowo.
                > z tym że teraz dolegliości bardziej przeszly w odczucia fizyczne niż lęk i
                może
                > już wolę że jest tak, niż
                > panikę i lęk uogolniony.


                szczerze to tez wole czuc sie slaba (mam nadzieje ze to chwilowe)niz czuc ten
                lek i napady paniki.Sa dni ze wstaje poodkurzam chociaz kosztuje mnie to duzo
                wysilku a sa dni ze nie mam sil na nic.Musimy uzbroic sie w cierpliwosc i
                czekac az nasz organizm oswoi sie z tym lekiem i sily powroca.W moim przypadku
                z innymi lekami tak bylo wiec teraz tez musi byc ok.
                • lucyna_n Re: Lucyna 08.02.06, 16:24
                  też tak myślę, dlatego nic nie piszę, ale skoro Insigni potrzebował jakowegoś responsu to postanowilam
                  napisać jak jest.
                  Ja wychodzę z domu ale kosztuje mnie to bardzo dużo wysiłku, bardzo ale to bardzo.
                    • lucyna_n Re: Lucyna 08.02.06, 16:42
                      można
                      myślę sobie że mnie trzyma trochę to że mam jakiś przymus, dziecko, dom, sama dla siebie to chyba bym
                      nie starala się jakoś tego zmienić i walczyć. Pojechalabym zwyczajnie na benzo i pewnie popadła w
                      alkoholizm, albo nie wiem..

                      czy Ty się boisz że to coś poważniejszego niż nerwica?
                      • insignificant Re: Lucyna 08.02.06, 16:49
                        no to masz przymus heh,ja nie widzę sensu zeby sie przymuszac do
                        czegokolwiek,zreszta probuję i nic,a co do tego to rozne mysli mi sie pojawiaja
                        jak czytam te posty rozne ale to pewnie tez taki objaw nadwrazliwosci.pewnie to
                        taka depresja lękowa no ale co z tego skoro biorę leki,a jest tak samo.terapia
                        trwa ja nie czuję się inaczej,nie wiem o czym powiedzialem ,a o czym nie.czas
                        sobie plynie,a ja jestme bezradny.inni nie za bardzo potrafią zrozumiec moj
                        problem,nie wiem co zrobic zeby to odeszło.
                        • insignificant Re: Lucyna 08.02.06, 16:51
                          co z tego ,ze znam niby przyczynę i mowie o tym na terapii.ale to mi nie
                          pomaga,moze to zle prowadzona terapia?? qrcze skąd ja mam to wiedziec :(
                          • lucyna_n Re: Lucyna 08.02.06, 17:26
                            w kwestii terapi niestety niewiele mogę pomóc, sama też nigdy nie odczułam żadnego pozytywnego
                            efektu terapii.
                            Po tylu latach to już nawet się przyzwyczailam że jestem jaka jestem i to chyba jest najgorsze, nie
                            powinnam akceptować takiego stanu rzeczy, ale czuję się jakbym miala o własnych siłach wstać z
                            paraliżu. Wydaje mie ise to tak samo malo prawdopodobne, ale to typowo depresyjne myślenie jest.
                            Na razie łykam, co będzie dalej nie wie, staram się myśleć tylko o tym co mam do zrozbienia i robić tyle
                            ile mogę, bez wybiegania myślami w żadną stronę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka