Dodaj do ulubionych

Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie ...

IP: *.proxy.aol.com 04.06.02, 05:27
...kogos drugiego.
Obserwuj wątek
    • Gość: Irma Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie ... IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 04.06.02, 20:39
      Absolutna racja.Pozdrowka
    • Gość: jasna Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie ... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.06.02, 21:03
      Gość portalu: akiba napisał(a):
      > ...kogos drugiego.

      ano nie ulepsza :(
      a ktos twierdzi inaczej?

    • Gość: rakiba Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie ... IP: *.proxy.aol.com 04.06.02, 21:49
      wielu twierdzi inaczej. nawet dobrobyty calych panstw budowane sa na tej
      zasadzie krzywdzenia innych byleby nam bylo dobrze. Nie mowiac o zasadzie iz
      gdzies jest dobrze tylko dlatego ze gdzies indziej jest zle...
      Ale te iluzje mam nadzieje sa na wymarciu, choc ciagle dychaja. Kwestia
      doswiadczenia konsekwencji i nabycia swiadomosci.
      • kwieto Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 21:55
        No bo jest roznica pomiedzy ulepszaniem SOBIE (tu sie zgodze, ze mozna sobie
        polepszyc krzywdzac innych), a ulepszaniem SIEBIE, gdzie ta krzywda jakos tutaj
        nie pasuje...
        • Gość: iwe Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.02, 22:09
          ulepsza się, to znaczy doskonali się wewnętrznie, staje się bardziej "ludzki",
          dostrzega potrzeby innych,...
          ...więc to stwierdzenie jest tak oczywiste, że nic więcej z niego nie wynika

          pozdr :))))))
          • kwieto Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:12
            Tak, ale rozwiniecie bylo ciekawe - o tym, ze cale narody POLEPSZALY/POLEPSZAJA
            SWOJA SYTUACJE kosztem innych. A to sie akurat nijak ma do ulepszania siebie
            jako osoby...
            • Gość: iwek Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.02, 22:35
              Zgadza się, ale to rozróżniłeś już wcześniej, jako dwie całkiem inne sprawy.

              Mogę się zgodzić tylko z tym, że żadna warstwa społeczna nie powinna bogacić
              się kosztem innej. Dopóki nożyce biedy i bogactwa rozwierają się, można sobie
              tylko pomarzyć o sprawiedliwości społecznej.
              Ale to wynik egoizmu człowieka, a nie ulepszania SIĘ.

              pozdr:)))
              • pastwa Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:40
                A co z taka interpretacja, że morderca poprzez coraz wymyślniejsze tortury(
                cierpienie),oraz sposoby likwidacji drugiego człowieka, rozwija w sobie cechy i
                umiejętniości zabójcy( staje sie lepszy pod tym względem) ?
                • kwieto Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:43
                  Ale tu chyba nie chodzilo o techniczna doskonalosc, a raczej o bycie "ludzkim",
                  rozwijanie cech stanowiacych o tym, ze kogos sie okresla jako osobe "dobra"?
                • proo Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:43
                  pastwa napisał(a):

                  > A co z taka interpretacja, że morderca poprzez coraz wymyślniejsze tortury(
                  > cierpienie),oraz sposoby likwidacji drugiego człowieka, rozwija w sobie cechy i
                  >
                  > umiejętniości zabójcy( staje sie lepszy pod tym względem) ?


                  Pastwo,
                  czy mógłbyś jednak nie nazywać ulepszaniem siebie coraz szybszego upadku na dno?

                  proo

                  • pastwa Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:48
                    Słowo lepszy jest tylko określeniem czegoś dodatkowego, przykładowo żołnierze
                    broniący naszego kraju przed najeźdźcą nie "upadają na dno" chyba, a szkolą sie
                    przecież w coraz lepszym zabijaniu wroga.
                    • proo Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 22:56
                      pastwa napisał(a):

                      > Słowo lepszy jest tylko określeniem czegoś dodatkowego, przykładowo żołnierze
                      > broniący naszego kraju przed najeźdźcą nie "upadają na dno" chyba, a szkolą sie
                      >
                      > przecież w coraz lepszym zabijaniu wroga.



                      Szkolą w coraz lepszej obronie własnego kraju , moich i Twoich dóbr, nieprawdaż?

                      proo

                      • pastwa Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 23:08
                        Zgadza się, ale jest to osiągane poprzez to właśnie, co opisałem powyżej, i
                        abstrahując od obrony kraju, stają się lepsi właśnie w tym, co inaczej
                        wykorzystane,może być potraktowane jako "upadek na dno". Wymiar "moralny"
                        zabijania zależy zatem od kontekstu, natomiast owo "ulepszanie się" jest
                        niezależne od jego zastosowania, skoro do tego samego przykładu „ulepszania
                        się” mają dostęp, zarówno dobrzy, jak i źli ludzie.
                        • kwieto Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 23:17
                          No nie. Jest pewna roznica pomiedzy doskonaleniem techniki zabijania bo to
                          sprawia frajde (ten kto sie zneca) a inna gdy wychodzi ona z dosc nieglupich
                          pobudek, ze jak juz zaczniemy sie zabijac, to lepiej samemu zabic [agresora]
                          niz dac sie zabic, a zarazem dac zabic swoja zone, dzieci, rodzicow, i tak
                          dalej. Wiec tu masz wybranie mniejszego zla, w sytuacji albo-albo. Oczywiscie,
                          mozna by tych zolnierzy szkolic jak wroga obezwladnic i unieszkodliwic nie
                          zabijajac go, ale nie zawsze sie tak da - lub wymagaloby to zbyt duzych ofiar w
                          ludziach.
                          • pastwa Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 23:25
                            Kiedy przykładów w histori bez liku było, gdzie obrońcy danego kraju znęcali
                            się nad wrogiem. Co do techniki zabijania, dochodzi tu jeszcze rozwijanie siły
                            woli, wzmacnianie odporności na stres itp., czyli cała szkoła "walki psychiką".

                            Ps. Często poprzez tortury wydobywano bardzo istotne informacje, a jeśli to
                            katowi sprawiało dodatkowo przyjemność, cóż, rozmawiamy przecież raczej o
                            polepszaniu sie przez krzywdzenie innych, a nie o tym co DOBRE.
                          • proo Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 23:29
                            Sądzę , Pastwo , że myślisz tak jak my - zagalopowałeś się odrobinę w retoryce.
                            Reasumując : człowiek nie ulepsza się poprzez krzywdzenie kogoś drugiego.
                            Jeśli czyniąc tak , sądzi że jest lepszy w czymkolwiek , opada na dno.

                            proo
                            • pastwa Re: Proo 04.06.02, 23:39
                              Ja zwyczajnie rozróżniam znaczenie słów "lepszy" od "dobry"( z sensie moralnym).
                              I tylko to chciałem podkreslić, gdyby autorka wątku napisała " czy czlowiek
                              robi sie DOBRYM poprzez krzywdzenie innych ludzi" wówczas odpowiadam NIE robi
                              się.

                              Pastwa
                              • proo Pastwa :-) 04.06.02, 23:52
                                pastwa napisał(a):

                                > Ja zwyczajnie rozróżniam znaczenie słów "lepszy" od "dobry"( z sensie moralnym)
                                > .
                                > I tylko to chciałem podkreslić, gdyby autorka wątku napisała " czy czlowiek
                                > robi sie DOBRYM poprzez krzywdzenie innych ludzi" wówczas odpowiadam NIE robi
                                > się.
                                >
                                > Pastwa


                                Tak , Pastwo.
                                Rozumiem Cię od samego początku. Ja także tylko chciałam podkreślić , że
                                w żadnym wypadku i nigdy człowiek nie staje się lepszy , krzywdząc innych. :-))

                                pozdrawiam Cię serdecznie.
                                proo
                          • Gość: rakiba Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.proxy.aol.com 04.06.02, 23:31
                            powiedziales kwieto ze polepszanie bytu narodu nijak sie ma do polepszania
                            osoby... ale czy narod nie sklada sie z osob? a tego ulepszania bytu narodu
                            czyz nie dokonuja konkretne osoby od ktorych osobowej jakosci zalezy to na co
                            beda sie decydowac? A poza tym czyz w ogole idea handlu nie opiera sie na
                            zasadzie 'kupic gdzies cos jak najtaniej i sprzedac to samo z zyskiem', czyli
                            nie mowic albo pozbawiac mozliwosci wolnego wyboru kogos, kto ma kupic dane
                            rzeczy ode mnie najdrozej? Czy nie jest to w pewnym sensie krzywdzenie, zarowno
                            tych od ktorych kupuje sie jak najtaniej, jak i tych ktorym sprzedaje sie jak
                            najdrozej? Legalne oszustwo? Azeby MI bylo lepiej. I czy jest to prawdziwe
                            polepszenie swojego bytu? Czy ta zasada ma sens, skoro na takim legalnym
                            zlodziejstwie bazuje gospodarka...?
                            • proo Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . 04.06.02, 23:46
                              Gość portalu: rakiba napisał(a):

                              > powiedziales kwieto ze polepszanie bytu narodu nijak sie ma do polepszania
                              > osoby... ale czy narod nie sklada sie z osob? a tego ulepszania bytu narodu
                              > czyz nie dokonuja konkretne osoby od ktorych osobowej jakosci zalezy to na co
                              > beda sie decydowac? A poza tym czyz w ogole idea handlu nie opiera sie na
                              > zasadzie 'kupic gdzies cos jak najtaniej i sprzedac to samo z zyskiem', czyli
                              > nie mowic albo pozbawiac mozliwosci wolnego wyboru kogos, kto ma kupic dane
                              > rzeczy ode mnie najdrozej? Czy nie jest to w pewnym sensie krzywdzenie, zarowno
                              >
                              > tych od ktorych kupuje sie jak najtaniej, jak i tych ktorym sprzedaje sie jak
                              > najdrozej? Legalne oszustwo? Azeby MI bylo lepiej. I czy jest to prawdziwe
                              > polepszenie swojego bytu? Czy ta zasada ma sens, skoro na takim legalnym
                              > zlodziejstwie bazuje gospodarka...?

                              To chyba temat na inny wątek , ale ...
                              Wymyśl , rakibo , lepszy , sprawniejszy system zaopatrywania człowieka w
                              niezbędne do życia artykuły a wprowadzimy go w życie nie krzywdząc nikogo.
                              Kto Ci powiedział , że należy kupić jak najtaniej a sprzedać jak najdrożej?
                              Ktoś produkuje i tylko.
                              Inny ktoś rozprowadza towar do sklepów a jeszcze inny sprzedaje.
                              Zasady o których mówisz obowiązują na bazarze a przeciez nikt Ci nie każe
                              tam dokonować zakupów. Idąc tam sama się krzywdzisz!
                              Masz wolny wybór , możesz też udać się bezpośrednio do producenta i tam
                              kupić potrzebny artykuł doliczając cenę dojazdu , straconego czasu itd.
                              No ... i zyskasz poczucie , że tym razem nikt Cię nie skrzywdził.
                              Masz możliwośc wolnego wyboru , którego sobie odmówiłaś w poście?

                              pozdrawiam
                              proo

                              • Gość: rakiba Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 00:00
                                proo napisał(a):

                                > Gość portalu: rakiba napisał(a):
                                >
                                > > powiedziales kwieto ze polepszanie bytu narodu nijak sie ma do polepszania
                                >
                                > > osoby... ale czy narod nie sklada sie z osob? a tego ulepszania bytu narod
                                > u
                                > > czyz nie dokonuja konkretne osoby od ktorych osobowej jakosci zalezy to na
                                > co
                                > > beda sie decydowac? A poza tym czyz w ogole idea handlu nie opiera sie na
                                > > zasadzie 'kupic gdzies cos jak najtaniej i sprzedac to samo z zyskiem', cz
                                > yli
                                > > nie mowic albo pozbawiac mozliwosci wolnego wyboru kogos, kto ma kupic dan
                                > e
                                > > rzeczy ode mnie najdrozej? Czy nie jest to w pewnym sensie krzywdzenie, za
                                > rowno
                                > >
                                > > tych od ktorych kupuje sie jak najtaniej, jak i tych ktorym sprzedaje sie
                                > jak
                                > > najdrozej? Legalne oszustwo? Azeby MI bylo lepiej. I czy jest to prawdziwe
                                >
                                > > polepszenie swojego bytu? Czy ta zasada ma sens, skoro na takim legalnym
                                > > zlodziejstwie bazuje gospodarka...?
                                >
                                > To chyba temat na inny wątek , ale ...
                                > Wymyśl , rakibo , lepszy , sprawniejszy system zaopatrywania człowieka w
                                > niezbędne do życia artykuły a wprowadzimy go w życie nie krzywdząc nikogo.
                                > Kto Ci powiedział , że należy kupić jak najtaniej a sprzedać jak najdrożej?
                                > Ktoś produkuje i tylko.
                                > Inny ktoś rozprowadza towar do sklepów a jeszcze inny sprzedaje.
                                > Zasady o których mówisz obowiązują na bazarze a przeciez nikt Ci nie każe
                                > tam dokonować zakupów. Idąc tam sama się krzywdzisz!
                                > Masz wolny wybór , możesz też udać się bezpośrednio do producenta i tam
                                > kupić potrzebny artykuł doliczając cenę dojazdu , straconego czasu itd.
                                > No ... i zyskasz poczucie , że tym razem nikt Cię nie skrzywdził.
                                > Masz możliwośc wolnego wyboru , którego sobie odmówiłaś w poście?
                                >
                                > pozdrawiam
                                > proo
                                >

                                a to juz mi lzej na duszy. Dziekuje!
                              • Gość: rakiba Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:33
                                proo napisał(a):

                                > Gość portalu: rakiba napisał(a):
                                >
                                > > powiedziales kwieto ze polepszanie bytu narodu nijak sie ma do polepszania
                                >
                                > > osoby... ale czy narod nie sklada sie z osob? a tego ulepszania bytu narod
                                > u
                                > > czyz nie dokonuja konkretne osoby od ktorych osobowej jakosci zalezy to na
                                > co
                                > > beda sie decydowac? A poza tym czyz w ogole idea handlu nie opiera sie na
                                > > zasadzie 'kupic gdzies cos jak najtaniej i sprzedac to samo z zyskiem', cz
                                > yli
                                > > nie mowic albo pozbawiac mozliwosci wolnego wyboru kogos, kto ma kupic dan
                                > e
                                > > rzeczy ode mnie najdrozej? Czy nie jest to w pewnym sensie krzywdzenie, za
                                > rowno
                                > >
                                > > tych od ktorych kupuje sie jak najtaniej, jak i tych ktorym sprzedaje sie
                                > jak
                                > > najdrozej? Legalne oszustwo? Azeby MI bylo lepiej. I czy jest to prawdziwe
                                >
                                > > polepszenie swojego bytu? Czy ta zasada ma sens, skoro na takim legalnym
                                > > zlodziejstwie bazuje gospodarka...?
                                >
                                > To chyba temat na inny wątek , ale ...
                                > Wymyśl , rakibo , lepszy , sprawniejszy system zaopatrywania człowieka w
                                > niezbędne do życia artykuły a wprowadzimy go w życie nie krzywdząc nikogo.
                                > Kto Ci powiedział , że należy kupić jak najtaniej a sprzedać jak najdrożej?
                                > Ktoś produkuje i tylko.
                                > Inny ktoś rozprowadza towar do sklepów a jeszcze inny sprzedaje.
                                > Zasady o których mówisz obowiązują na bazarze a przeciez nikt Ci nie każe
                                > tam dokonować zakupów. Idąc tam sama się krzywdzisz!
                                > Masz wolny wybór , możesz też udać się bezpośrednio do producenta i tam
                                > kupić potrzebny artykuł doliczając cenę dojazdu , straconego czasu itd.
                                > No ... i zyskasz poczucie , że tym razem nikt Cię nie skrzywdził.
                                > Masz możliwośc wolnego wyboru , którego sobie odmówiłaś w poście?
                                >
                                > pozdrawiam
                                > proo
                                >

                                jak najbardziej, rozumiem i dziekuje. i przyznaje ze splycam i zaogolniam, z tym
                                ze np. w jakich warunkach ten ktos produkuje. Bo farmerzy z Florydy narzekaja ze
                                w Costa Rico ludzie za grosze golymi recami zrywaja te nachemizowane banany i
                                calymi rodzinami koczuja gdzies w tych wypestycyzowanych polach i lasach, nie
                                kojarzac pewnych objawow chorobowych z wykonywana praca, ktora przynosi taki
                                widoczny dla nich i dla cywilizowanego swiata, ZYSK, a dla farmerow z Florydy
                                konkurencje nie do przebicia.
                            • Gość: rakiba Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.proxy.aol.com 04.06.02, 23:58
                              z osoba to jeszcze jest prosto, wiadomo, jak kogos mordujesz, to nie ulepszasz
                              sie jako czlowiek, choc sa sytuacje rozgrzeszajace, ale z zasadami
                              akceptowanymi przez cale narody, gdzie kto pierwszy przy korycie ten korzysta
                              najwiecej... To przeciez prawo Hammurabiego na skale przeogromna, bo czyz nie
                              dzieki tej zasadzie polepszania swojego bytu (czy tez bytu swojego narodu)
                              kosztem czyjegos bytu, utrzymuje sie np. taka Afryke w stanie totalnego
                              niebytu, obrzucajac ja do tego pozbawiona otreb biala (o ironio!)maka, co na
                              ich niedozywione organizmy, musi dzialac na pewno irytujaco. A jeszcze przy tym
                              zwazywszy ze Aids ma cos wspolnego z oslabieniem systemu immunologicznego, to
                              juz zakrawa na farse. A moze przesadzam?
                              A jak to sie ma do polepszania SIEBIE, a nie SOBIE? Mysle ze problem spoleczny,
                              czy tez miedzynarodowy jest makro, a ten malutki problem osobowy, jest mikro,
                              ale problem jest ten sam. Wystarczy poczekac na konsekwencje i nie dziwic sie
                              ze swiat jest taki jaki jest, albo mozna popasc w abnegacje i twierdzic ze
                              egoizm jest podstawowym atrybutem czlowieczenstwa, a reszta to mydliny i
                              niezyciowy idealizm. Ale w takim razie, powyzsza zasada bylaby klamstwem. A
                              jesli czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie, czy to znaczy ze jest coraz
                              gorzej? A moze trzeba dojsc do dna zeby moc sie odbic?
                            • kwieto Poprawianie bytu narodu a jednostki. 05.06.02, 00:04
                              Zwroc uwage, ze rozroznilem poprawianie BYTU narodu (lub osob, to nie ma
                              znaczenia) a poprawianie samych osob - ich charakterow, empatii, wrazliwosci i
                              tak dalej. I poprawianie BYTU osoby czy narodu nijak sie ma do poprawiania
                              samej osoby (a nie jej BYTU). Mozna poprawic warunki bytowe bedac jednoczesnie
                              zlym czlowiekiem, mozna stac sie lepszym czlowiekiem, nie poprawiajac
                              jednoczesnie swoich warunkow bytowych
                              • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 00:13
                                kwieto napisał(a):

                                > Zwroc uwage, ze rozroznilem poprawianie BYTU narodu (lub osob, to nie ma
                                > znaczenia) a poprawianie samych osob - ich charakterow, empatii, wrazliwosci i
                                > tak dalej. I poprawianie BYTU osoby czy narodu nijak sie ma do poprawiania
                                > samej osoby (a nie jej BYTU). Mozna poprawic warunki bytowe bedac jednoczesnie
                                > zlym czlowiekiem, mozna stac sie lepszym czlowiekiem, nie poprawiajac
                                > jednoczesnie swoich warunkow bytowych

                                nie wiem czy dobrze Cie rozumiem, bo nie umiem byc taki precyzyjny, ale wydawalo
                                mi sie ze wlasnie nawet jesli polepszy sie jakos warunki bytowe, krzywdzac kogos,
                                to jednoczesnie, na dluzsza mete, owe polepszone w ten sposob warunki bytowe
                                predzej czy pozniej zaowocuje jakas samo-destrukcja, albo konsekwencja tych
                                krzywdzacych motywow.
                                • proo Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. 05.06.02, 00:39
                                  Gość portalu: rakiba napisał/a:
                                  >
                                  > nie wiem czy dobrze Cie rozumiem, bo nie umiem byc taki precyzyjny, ale wydawal
                                  > o
                                  > mi sie ze wlasnie nawet jesli polepszy sie jakos warunki bytowe, krzywdzac kogo
                                  > s,
                                  > to jednoczesnie, na dluzsza mete, owe polepszone w ten sposob warunki bytowe
                                  > predzej czy pozniej zaowocuje jakas samo-destrukcja, albo konsekwencja tych
                                  > krzywdzacych motywow.

                                  Dlaczegóż wydaje Ci się , rakibo , że krzywdząc kogoś narażamy się na odwet?
                                  Oko za oko , ząb za ząb?
                                  Czy też w myśl ludowego przesądu , jeśli ukradniesz komuś "coś" to
                                  niebiosa ukarają Cię uderzeniem pioruna lub innym czarem - wiejskie krowy
                                  zostaną pozbawione mleka.
                                  Oj , nie zagłębiaj się tak wgłębnie w temat , bo wkrótce przekonasz nas , że
                                  drzewa rosną korzeniami do góry a przecież nie o tym ten wątek , czyż nie tak?

                                  posdroofko
                                  proo

                                  • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:37
                                    mi nie chodzi o 'oko za oko' tylko o milosc za milosc. Bo jesli za milosc i
                                    ufnosc dostajesz fige z pasternakiem, to jest to najczystsze zlodziejstwo,
                                    ktore, predzej czy pozniej, objawia swoja realnosc w takiej a nie innej
                                    zdolnosci do radowania sie lub nie radowania zyciem, takiej a nie innej
                                    percepcji i akceptacji innych, takiej a nie innej zdolnosci lub niezdolnosci do
                                    mi8losci, etc.
                                    A tam, Hammurabi, ja tylkko tak go wspomnialem, jako jakas starozytna
                                    niestrawnosc.
                                • kwieto Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. 05.06.02, 00:45
                                  Ale jest mozliwe polepszenie (nawet na chwile) warunkow bytowych kosztem kogos
                                  A nie wyobrazam sobie polepszenia kogos jako osoby, kosztem innej osoby.

                                  Poza tym, polemizowalbym z tym, ze ZAWSZE kiedys taka polityka obroci sie
                                  przeciwko agresorom. Kolonialisci polepszali swoj byt kosztem niewolnikow, i
                                  nie widac po dzis dzien, zeby sie to jakos obrocilo przeciwko nim - popatrz na
                                  USA, Wlk Brytanie, Francje...
                                  • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:09
                                    tak, ale jednak Europa Zachodnia doszla do wyjalowienia i wyczerpania
                                    energetycznego, czego dowodem sa dla mnie obie wojny swiatowe.
                                    Zarozumialosc 'wladcow' swiata. 'Zabili Najjasniejszego Regenta!! Do Boju!'.
                                    Albo idiosynkrazja marnotrawnego syna europejskiego, Niemiec, ktory nie mogl
                                    zniesc konkurencji z pozostalymi braciszkami, wiec musial odreagowac swoja
                                    frustracje. Frustracje przyjecia zasady iz kto pierwszy ten lepszy. Czyz nie
                                    jest to konsekwencja tego iz wczesniej zaakceptowano w 'cywilizowanym
                                    swiecie'jako norme fakt polepszania bytu wlasnego narodu kosztem innych narodow?
                                    Europa zyje na respiratorze amerykanskim. Ameryka przynajmniej zmaga sie z
                                    problemem rasizmu, nie chowajac glowy w piasek.
                                    A konsekwencje jej okrucienstw i silowego rozwiazywania problemow na pewno
                                    jeszcze sie objawia.
                                    Zgadzam sie ze nie zawsze konsekwencje sa sprawiedliwe, przynajmniej w krotkiej
                                    perspektywie, ale nie ma sily zeby nie mialo to wplywu na jakosc zycia danego
                                    czlowieka. A sa jeszcze tacy ktorzy wierza, iz wielu z kolonizatorow w
                                    nastepnych wcieleniach bylo murzynami, ale to juz dywagacje nie na miejscu.
                                    Pamietam taki film z Woody Allenem. Byl tam taki jeden co kazal zamordowac
                                    swoja zone i nikt go nie zlapal. A jeszcze mu sie wiodlo nie zgorzej!
                                    Ale, powaznie, wydaje mi sie ze tylko wewnetrzna skrucha za popelnione zlo jest
                                    w stanie odmienic bieg zelaznych konsekwencji pewnych negatywnych czynow.
                                    Kwestia sprzyjajacych okolicznosci.
                                  • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:13
                                    tak, ale jednak Europa Zachodnia doszla do wyjalowienia i wyczerpania
                                    energetycznego, czego dowodem sa dla mnie obie wojny swiatowe.
                                    Zarozumialosc 'wladcow' swiata. 'Zabili Najjasniejszego Regenta!! Do Boju!'.
                                    Albo idiosynkrazja marnotrawnego syna europejskiego, Niemiec, ktory nie mogl
                                    zniesc konkurencji z pozostalymi braciszkami, wiec musial odreagowac swoja
                                    frustracje. Frustracje przyjecia zasady iz kto pierwszy ten lepszy. Czyz nie
                                    jest to konsekwencja tego iz wczesniej zaakceptowano w 'cywilizowanym
                                    swiecie'jako norme fakt polepszania bytu wlasnego narodu kosztem innych narodow?
                                    Europa zyje na respiratorze amerykanskim. Ameryka przynajmniej zmaga sie z
                                    problemem rasizmu, nie chowajac glowy w piasek.
                                    A konsekwencje jej okrucienstw i silowego rozwiazywania problemow na pewno
                                    jeszcze sie objawia.
                                    Zgadzam sie ze nie zawsze konsekwencje sa sprawiedliwe, przynajmniej w krotkiej
                                    perspektywie, ale nie ma sily zeby nie mialo to wplywu na jakosc zycia danego
                                    czlowieka. A sa jeszcze tacy ktorzy wierza, iz wielu z kolonizatorow w
                                    nastepnych wcieleniach bylo murzynami, ale to juz dywagacje nie na miejscu.
                                    Pamietam taki film z Woody Allenem. Byl tam taki jeden co kazal zamordowac
                                    swoja zone i nikt go nie zlapal. A jeszcze mu sie wiodlo nie zgorzej!
                                    Ale, powaznie, wydaje mi sie ze tylko wewnetrzna skrucha za popelnione zlo jest
                                    w stanie odmienic bieg zelaznych konsekwencji pewnych negatywnych czynow.
                                    Kwestia sprzyjajacych okolicznosci.
                                  • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:13
                                    tak, ale jednak Europa Zachodnia doszla do wyjalowienia i wyczerpania
                                    energetycznego, czego dowodem sa dla mnie obie wojny swiatowe.
                                    Zarozumialosc 'wladcow' swiata. 'Zabili Najjasniejszego Regenta!! Do Boju!'.
                                    Albo idiosynkrazja marnotrawnego syna europejskiego, Niemiec, ktory nie mogl
                                    zniesc konkurencji z pozostalymi braciszkami, wiec musial odreagowac swoja
                                    frustracje. Frustracje przyjecia zasady iz kto pierwszy ten lepszy. Czyz nie
                                    jest to konsekwencja tego iz wczesniej zaakceptowano w 'cywilizowanym
                                    swiecie'jako norme fakt polepszania bytu wlasnego narodu kosztem innych narodow?
                                    Europa zyje na respiratorze amerykanskim. Ameryka przynajmniej zmaga sie z
                                    problemem rasizmu, nie chowajac glowy w piasek.
                                    A konsekwencje jej okrucienstw i silowego rozwiazywania problemow na pewno
                                    jeszcze sie objawia.
                                    Zgadzam sie ze nie zawsze konsekwencje sa sprawiedliwe, przynajmniej w krotkiej
                                    perspektywie, ale nie ma sily zeby nie mialo to wplywu na jakosc zycia danego
                                    czlowieka. A sa jeszcze tacy ktorzy wierza, iz wielu z kolonizatorow w
                                    nastepnych wcieleniach bylo murzynami, ale to juz dywagacje nie na miejscu.
                                    Pamietam taki film z Woody Allenem. Byl tam taki jeden co kazal zamordowac
                                    swoja zone i nikt go nie zlapal. A jeszcze mu sie wiodlo nie zgorzej!
                                    Ale, powaznie, wydaje mi sie ze tylko wewnetrzna skrucha za popelnione zlo jest
                                    w stanie odmienic bieg zelaznych konsekwencji pewnych negatywnych czynow.
                                    Kwestia sprzyjajacych okolicznosci.
                                  • Gość: rakiba Re: Poprawianie bytu narodu a jednostki. IP: *.proxy.aol.com 05.06.02, 01:13
                                    tak, ale jednak Europa Zachodnia doszla do wyjalowienia i wyczerpania
                                    energetycznego, czego dowodem sa dla mnie obie wojny swiatowe.
                                    Zarozumialosc 'wladcow' swiata. 'Zabili Najjasniejszego Regenta!! Do Boju!'.
                                    Albo idiosynkrazja marnotrawnego syna europejskiego, Niemiec, ktory nie mogl
                                    zniesc konkurencji z pozostalymi braciszkami, wiec musial odreagowac swoja
                                    frustracje. Frustracje przyjecia zasady iz kto pierwszy ten lepszy. Czyz nie
                                    jest to konsekwencja tego iz wczesniej zaakceptowano w 'cywilizowanym
                                    swiecie'jako norme fakt polepszania bytu wlasnego narodu kosztem innych narodow?
                                    Europa zyje na respiratorze amerykanskim. Ameryka przynajmniej zmaga sie z
                                    problemem rasizmu, nie chowajac glowy w piasek.
                                    A konsekwencje jej okrucienstw i silowego rozwiazywania problemow na pewno
                                    jeszcze sie objawia.
                                    Zgadzam sie ze nie zawsze konsekwencje sa sprawiedliwe, przynajmniej w krotkiej
                                    perspektywie, ale nie ma sily zeby nie mialo to wplywu na jakosc zycia danego
                                    czlowieka. A sa jeszcze tacy ktorzy wierza, iz wielu z kolonizatorow w
                                    nastepnych wcieleniach bylo murzynami, ale to juz dywagacje nie na miejscu.
                                    Pamietam taki film z Woody Allenem. Byl tam taki jeden co kazal zamordowac
                                    swoja zone i nikt go nie zlapal. A jeszcze mu sie wiodlo nie zgorzej!
                                    Ale, powaznie, wydaje mi sie ze tylko wewnetrzna skrucha za popelnione zlo jest
                                    w stanie odmienic bieg zelaznych konsekwencji pewnych negatywnych czynow.
                                    Kwestia sprzyjajacych okolicznosci.
                        • Gość: iwek Re: Czlowiek nie ulepsza sie poprzez krzywdzenie . IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.06.02, 23:33
                          Po twej interpretacji stwierdzam, że tyś nie pastwa, ale mątwa.
                          Czyżby wpływ królowej mórz...?

                          Powiedzenie "człowiek ulepsza się" zawsze kojarzy się z pozytwną treścią,
                          dopóki nie namącisz nam w głowach.

                          pozdr;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka