Dodaj do ulubionych

wyciskanie

15.02.05, 01:01
moze to nie na temat troche, ale mam taki okropnu nawyk wycisnac kazda
krostke na twarzy, zedrzec kazdy stupek, itd

nie musze dodawac ze wygladam potem OKROPNIE, czasem nie moge wyjsc z domu

zastanawiam sie czy Wy tez tak macie, takie w sumie destukcyjne zachowanie po
ktorym mozna sie czuc tylko gorzej, a i tak nie mozna sie powstrzymac
(zupelnie jak bulmia z ktora sie borykam)

macie jakies sposoby na to? ja juz nawet probowalam naklejac papier na
lustra...
Obserwuj wątek
    • free123 Re: wyciskanie 15.02.05, 09:23
      zachowanie kompulsywne ..., jak obżeranie się przy bulimii ;)

    • iiifa Re: wyciskanie 15.02.05, 09:25
      Jestem w szoku!!!
      Nigdy nie pomyślałam ze to moze być skutkiem bulimii bądź z nią współgrać. Ja
      też drapie się ciągle. Wystarczy że coś wyczuje pod palcem to już nie moge
      wytrzymać tylko zdrapuje do krwi. Wyciskam wszystko -> na buzi, ramionach,
      ostatnio na łydkach... to może dziwne ale lubie to robić także siostrze, tylko
      ona krzyczy z bólu... Moje ramiona non stop mają strupki które od nowa
      rozdrapuję i nie mogą się zagoić.
      Kurcze to chyba na tle nerwowym???
      Pozdrawiam.
    • 30stka Re: wyciskanie 15.02.05, 10:38
      Cholerka, ja też lubię sobie wyciskać syfki. Teraz na szczęście mam ich trochę
      mniej, ale kiedyś miałam poważne problemy z cerą. Skończyło się na tym, że
      jednocześnie zaczęłam regularnie chodzić do dermatologa i kosmetyczki (czego
      wcześniej wogóle nie robiłam). Dermatolog przepisała mi Skinoren (teraz chyba
      można nabyć jedno opakowanie bez recepty) i uważam, że to jest po prostu
      rewelacja! Twarz bardzo mi się poprawiła, sama kosmetyczka była pod wrażeniem.

      Nieraz staram się nie wyciskać. Jak czuję, że coś mi się buduje pod skórą, to
      czekam i czekam, aż w końcu wchodzę do łazienki, zapominam o postanowieniu i
      chyba z przyzwyczajenia dobieram się do siebie. Ja po prostu chyba nienawidzę,
      jak coś syfiastego mi się robi pod skórą i chcę się tego pozbyć. Może to
      rzeczywiście nawiązuje w jakiś sposób do bulimii? Ale chyba w gruncie rzeczy
      nie jest to strasznie szkodliwe. Zresztą moja bratowa i bratowa mojego męża też
      sobie wyciskają, a raczej z bulimią nie mają nic wspólnego.
      Pozdrawiam, M
      • free123 Re: wyciskanie 15.02.05, 10:47
        Ja nie napisałam, że to ma związek z bulimią !!!!!!!!!!!!!

        Hehhehehehe, tego jeszcze nie było ;)))))))
        Się uśmiałam.
        • 30stka Re: wyciskanie 15.02.05, 10:49
          Ty nie, ale Iiifa tak! Nie ma się co śmiać!
          • iiifa Re: wyciskanie 15.02.05, 11:12
            napisałam tak, bo przyszło mi to do głowy po przeczytaniu pierwszego postu.
            Skoro nie ma to związku z bulimią to po co jest tutaj w dziale Anoreksja i
            bulimia... - nierozumiem.

            Myśle ze takie drapanie i wyciskanie może wychodzić z naszej psychiki. Kiedy
            sie denerwuje automatycznie zaczynam drapać ramię - wcześniej nie zwracałam na
            to uwagi, ale tak jest teraz to widzę.
    • yesstem Re: wyciskanie 15.02.05, 12:20
      Jakbym czytała o sobie...

      Jedyny sposób to uciec od lustra zanim się jeszcze dotknie twarzy, bo jak się
      już ruszy chociaż jednego pryszczyka (czy choćby małego zaskórniczka), to sesja
      murowana... Przynajmniej u mnie tak jest.
    • bajka228 Re: wyciskanie 15.02.05, 13:48
      wiecie co... ja tez tak robilam jak bylam nastolatka (teraz jestem stara d... ,
      koncze studia). mimo, ze niewiele dawalo sie wyciskac z mojej twarzy, bo cere
      mialam w miare ok to zawsze cos znalazlam zeby rozdlubac. no i oczywiscie robil
      sie czerwony placek - okropne. przestalam sie tak zachowywac jak zauwazylam (bo
      do tego trzeba dorosnac chyba), ze podobam sie chlopakom i jak zaczelam
      wychodzic na randki. nie moglam juz dlubac nic na twarzy, bo jakby to wtedy
      wygladalo. jakos samo mi przeszlo. moze to glupie ale u mnie pomoglo.
      tlumaczylam sobie, ze jak umowie sie na spotkanie i przyjde z czerwonym
      plackiem na czole to chlopak zpyta co mi sie stalo :) i co mialabym mu
      odpowiedziec "rozdlubalam pryszcza, ktory nie byl pryszczem tylko mala kropka
      ale mnie to wkurzalo..."?
      teraz nie wyobrazam sobie, ze moglabym rozdlubac sobie twarz tak bardzo, ze
      wstydzilabym sie wyjsc.
      dziewczyny, jak juz naprawde cos wiekszego wylezie to mozna to usunac ale nie
      dlubac kazdej malej krostki (w ktorej przewaznie nic nie siedzi). dotykajac
      ciagle palcami twarzy i naruszajac naskorek <<zakazacie>> sobie skore wokol i
      krostek robi sie coraz wiecej.
      zycze Wam zeby rozsadek pomogl w odzwyczajeniu sie od tego, pozdrowki...
      • yesstem Re: wyciskanie 15.02.05, 14:06
        Piszesz o sobie 'stara d...', ale my wcale nie jesteśmy młodsze, ani mniej
        życiowo doświadczone! Dla nas (w większości) randki z chłopakami to już
        przeszłość, poza tym na mnie taki argument i tak nigdy by nie zadziałał,
        wyciskanie było zawsze silniejsze i wcale nie uważam, żeby to była kwestia
        dojrzałości.
        • bajka228 Re: wyciskanie 15.02.05, 14:28
          no rozumiem... na kazdego dziala cos innego - na mnie akurat podzialo to, ze
          nie chcialam wygladac mniej korzystnie na randce.
          dlaczego mowisz, ze randki to dla Was w wiekszosci juz przeszlosc? nie rozumiem
          pod jakim wzgledem...?
          • yesstem Re: wyciskanie 15.02.05, 14:33
            Mam na myśli to, że 30stka, ja mamy juz własne rodziny, część dziewczyn jest
            już stale związana z kimś od dłuższego czasu, w takich związkach liczą się już
            przede wszystkim inne rzeczy, a nie ładna buzia.
            • bajka228 Re: wyciskanie 15.02.05, 14:46
              no dobrze...
              ale ladna buzia moze pomoc w tym, zeby samemu poczuc sie lepiej. nie tylko
              podobac sie innym ale rowniez (i przede wszystkim) samej sobie. mi to w kazdym
              razie poprawia samopoczucie jak slysze komplement. wiadomo, ze bardziej cenie
              pozytywne opinie na temat tego co robie niz tego jak wygladam ale dla mnie
              mile... nie wiem jak dla Was? mozecie mnie odbierac jako prozna osobe, no
              trudno.
              nie chcialam Was urazac, mowiac o sobie <<stara d...>>.
              ps. ja tez jestem w stalym zwiazku (3 lata - choc moze to malo). dla mojego
              chlopaka nie ma za bardzo znaczenia jak wygladam... ale jak wiekszosc kobiet i
              tak chce zrobic wszystko aby podobac mu sie jeszcze bardziej.
              • iiifa Re: wyciskanie 15.02.05, 15:08
                nie uwierze w to:
                "dla mojego chlopaka nie ma za bardzo znaczenia jak wygladam..." - nawet jeśli
                tak mówi to wiadomo że każdy człowiek zwraca uwagę na to jak wyglądają inni.

                więc nie wyciskajmy tylko bądźmy piękne, bądźmy wesołe, bądźmy sobą.
                • bajka228 Re: wyciskanie 15.02.05, 15:48
                  no mozliwe... skoro Ty wiesz lepiej, to pewnie tak jest - mam chlopaka ktory
                  mnie oklamuje.
                  nie zauwazylyscie, ze strasznie sie na tym forum dolujecie... <<nie dosc, ze
                  mam bulimie czy anoreksje to jeszcze rozdrapuje sobie z nerwow strupki>>... jak
                  dla mnie to bez sensu poprostu. przykro mi ale mam wrazenie, ze sie uzalacie
                  nad soba.
                  a co do tego, ze chorujecie na bulimie lub anoreksje... to ja tak czytam to
                  forum od jakiegos czasu...i w bardzo wielu wypowiedziach (nie mowie , ze we
                  wszystkich) przewija sie pewien motyw : << JA, MOJA bulimia/anoreksja, jak MI
                  jest zle, nikt MNIE nie rozumie, JA potrzebuje tego czy tamtego>>. jesli
                  chcecie rozmawiac tylko w <<swoim gronie>> to spoko. wypowiedzialam sie, w jaki
                  sposob skonczyly sie moje problemy z ciaglym staniem przy lustrze... ale
                  widocznie niepotrzebnie. chyba powinnam napisac tak: "ja tez sie drapie,
                  oszpecilam sie do tego stopnia, ze nie moge wyjsc z domu, nie moge juz patrzec
                  w lustro... itd."
                  • iiifa Re: wyciskanie 15.02.05, 16:06
                    bajko228 - bardzo dobrze, że to napisałaś.
                    Wypowiadając sie na tym forum próbuje pomóc innym, pisze ze walcze, nie użalam
                    sie nad sobą.
                    Odnośnie krostek - pierwszy raz ktoś o tym napisał, a odezwałam się dlatego ze
                    dopiero w tym momencie pomyslałam ze robie to na tle nerwowym i że to moze mieć
                    związek z moją bulimią.

                    ------------------------------------------------
                    Walczcie i bądźcie twarde dziewczyny, bo warto!
                    "teraz wiem że warto żyć, warto kochać, warto śnić..." - ot taki fragment z
                    jakiejś discopolowej piosenki. Pozdrawiam ciepło.
                  • 30stka Re: wyciskanie 15.02.05, 16:53
                    Bajko, nie ma co się zżymać. Każdy ma tu prawo głosu i też zgadzam się z Tobą,
                    że wiele osób tu na forum się dołuje, ale właśnie, dobrze że zauważyłaś, że nie
                    wszystkie :-). Niestety te choroby zazwyczaj dotykają osoby, które nie radzą
                    sobie w taki, czy inny sposób w życiu i stąd te frustracje. Myślę, że nie
                    należy krytykować (bo to jednak najłatwiej), a raczej starać się zrozumieć...

                    PS. Ja tam wiem, że randki są już raczej za mną, mam 3 dychy na karku - o.k.
                    można mnie nazwać starą "d...", nie ma problemu...

                    Pozdrawiam wszystkich, Magda
                  • maybe123 bajka, dajesz dobre rady, tylko ze... 15.02.05, 17:24
                    no wlasnie, moj problem z wyciskaniem (i innymi w zyciu klopotami roznej masci,
                    w tym z bulimia) polega na tym mam pelne szuflady dobrych rad i to nie pomaga.
                    a przynajmniej nieczesto.

                    czasem, czasem zdarzy sie jakas rada-klucz, albo metafora, cytat, wiersz, cos
                    co nagle otwiera nowe drzwi i pomaga sie zmienic.

                    ktos kiedys uzyl frazy "delikatny obszar zdolnosci czlowieka do przemiany" -
                    zapadlo mi w pamiec, mysle ze kazda z nas ma sobie taki obszar, ale ciezko w to
                    utrafic. dobre rady, szczegolnie kogos kto juz nie ma problemu, trafiaja obok.
                    wiesz o czym mowie?

                    to paradoks, bo w sumie szukam dobrej rady-klucza ktorej sie uchwyce. ciezko mi
                    to wyjasnic, bajko. w kazdym razie dziekuje za intencje pomocy.

                    > nie zauwazylyscie, ze strasznie sie na tym forum dolujecie... <<nie dos
                    > c, ze
                    > mam bulimie czy anoreksje to jeszcze rozdrapuje sobie z nerwow strupki>>

                    nie pisalam, zeby sie zdolowac. pisze na tym forum bo mi to bardzo pomaga.
                    pisze bo w odpowiedzi czesto slysze ze ktos ma podobnie jak ja - i to mi tez
                    pomaga, nie czuje sie dziwadlem. a przy tym chce wyzdrowiec i nie uzywam forum
                    do dolowania sie - NIE UZYWAM FORUM DO DOLOWANIA SIE NAWET JAK SIE WYZALAM I
                    NARZEKAM - uzywam go jako zrodlo wsparcia, i dziewczyny tu nieraz mi pomogly
                    • bajka228 Re: bajka, dajesz dobre rady, tylko ze... 15.02.05, 17:54
                      mam wrazenie, ze myslicie, ze Was nie rozumiem i malo wiem o Waszym
                      problemie... tak sie sklada, ze widzialam <<Was>> - zarowno bulimiczki jak i
                      anorektyczki na oddzialach psychiatrycznych, mialam praktyki na takich
                      oddzialach, wiec musialam normalnie pracowac i uczyc sie Waszego <<spojrzenia
                      na swiat>>. kazda z Was jest inna - taki mam wniosek. ale nie calkiem to
                      chcialam powiedzic.
                      w wielu przypadkach zauwazylam taka prawidlowosc, ze jesli powie sie cos co Wam
                      (nie generalizuje) <<nie odpowiada>> to zaczynacie atak. wszystko co powie
                      osoba zdrowa jest z gory traktowane przez pryzmat <<NIE - ona/on mnie nie
                      rozumie>>. a jesli ktos Was zaatakuje (w przenosni), to zaslaniacie sie
                      choroba. nie chce byc zle zrozumiana choc wiem , ze moge, bo jestem osoba
                      bezposrednia i mowie bez owijania.
                      gdyby to byla dobra rada to powiedzialabym : dosc biadolenia, dosc uzalania i
                      dosc sluchania <<dobrych rad>>. ja nie slucham rad, nigdy z nich nie korzystam -
                      jesli o cos pytam , to tylko z ciekawosci jakie ktos inny moze miec na dany
                      temat zdanie.
                      ciesze sie, ze podjelyscie ze mna dyskusje, bo moze to da choc kilka odpowiedzi
                      na moje i Wasze pytania.
                      • maybe123 Re: bajka, dajesz dobre rady, tylko ze... 15.02.05, 22:39
                        > tak sie sklada, ze widzialam <<Was>> - zarowno bul
                        > imiczki jak i
                        > anorektyczki na oddzialach psychiatrycznych, mialam praktyki na takich
                        > oddzialach, wiec musialam normalnie pracowac i uczyc sie Waszego spojrzenia

                        dla ciebie jestesmy <<Wy>>...
                        nie jestesmy inna rasa.
                        bajko, ja tez bylam na takich oddzialach, i nie jako pacjent bynajmniej.

                        nie wiem co studiowalas - medycyne, psychologie? co by to nie bylo to wiekszasc
                        bulimiczek i anorektyczek nei jest na oddzialach w psychiatryku, ale na ulicy,
                        na uczelni, w pracy.

                        > w wielu przypadkach zauwazylam taka prawidlowosc, ze jesli powie sie cos co
                        > Wam (nie generalizuje) <<nie odpowiada>> to zaczynacie atak. wszystko co
                        > powie osoba zdrowa jest z gory traktowane przez pryzmat <<NIE - ona/on mnie
                        > nie rozumie>>

                        masz racje.
                        i dlatego bezsensem jest 'leczenie' osob z zaburzeniami odzywiania w taki
                        sposob.
                      • maybe123 Re: bajka, dajesz dobre rady, tylko ze... 15.02.05, 22:50
                        > mam wrazenie, ze myslicie, ze Was nie rozumiem i malo wiem o Waszym
                        > problemie... tak sie sklada, ze widzialam <<Was>>

                        szczerze? tak, mysle ze jednak nie rozumiesz. ale czytam co piszesz
                        zainteresowaniem.
    • lavender76 Re: wyciskanie 15.02.05, 21:55
      ja rowniez wyciskam co tylko znajde (nawet jesli jeszcze sie toto nie
      kwalifikuje) i nawet nie jest mi potrzebne lusterko... wystarczy przejechac po
      niej dlonia - cos jakby "czytanie brailem", mam bardzo wyczulone opuszki ;)
      czytalam kiedys, ze niektorzy wynajduja na twarzy cos, czego nie ma, na sile
      doszukuja sie krostek i oszpecaja sie ta dzialalnoscia. w tym samym artykule
      poruszano tez tematy bulimii i anoreksji, cos w tym jednak jest! sprobuje go
      odnalezc.
      • aksic Re: wyciskanie 19.02.05, 18:56
        h ciekawe jest to o czym piszesz...nieszczesliwa posiadaczka jestem obu
        przypadlosci:natretw wyciskania oraz bulimii...do glowy bymi nigdynie przyszlo
        ze to moze bmiec ze soba jais zwiaze....czy powinnam porozmawiac z przyjaciolka
        ktora z pewnoscia bulimiczka nie jest..ale zdazra jej sie napchac "jak swin"-
        kjak my to ujmujemy...no i przy okazji ciska ciska ciska....hm...czyzby
        zblizala sie ieswiadomie do tej slepej uliczki jaka jest bulimia....a moze
        robie nadinterpretacje..chyba mze z nia pgadac ..ostrzec...no i przede
        wszystkim przyznac sie do tego ze jestem chora...chociaz od wielu lat nosze sie
        z zamiarem zeby jej powiedziec..zwyczajnie mi wstyd....teraz mam ddatkowa
        mobilizacje...pozrawiam
    • aksic Re: wyciskanie 19.02.05, 18:41
      kurze ja tez mam manie wyciskania...znam jeszcze conajmniej ze 4 osoby ktore
      uwoelbiakja to tak jak ja-pisze uwielbiaja bo oprocz twarzy przypominajacej
      tuskawke efektem takiego dzialania jest u mnie wyciszenie...to mnie zwyczajnie
      uspokaja i odpreza..nigdy nie mialam problemow z syfkami...czasem wiec atakuje
      swoja twarz zupelnie bezpodstawnie ..ciskam ciskam..a okazuje seie ze niczego
      tam nie ma...czytalam dalsze wypowiedzi uczestniczek forum...sprowokowane twoim
      watkiem...i wydaje mi sie ze wlasnie omawiane wyciskanie i bulimia sa
      symptomami czegos powazniejszego...tj jakichs lekow..nerwic...optymistyczne
      jest to ze teoretycznie jesli wylecze sie z bulimmii(a musze sie wyleczyc jesli
      chce zyc)rownoznaczne bedzie to z rozprawieniem sie z wlasnymi emocjami
      inerwicami..i moze wtedy wyciskanie tez zniknie...:)to takie luzne przemyslenia
      z przymrozeniem oka...ale nie do konca bezpodstawne..no nie?:_pozdrawiam...pa
      • to_ona Re: wyciskanie 19.02.05, 23:17
        nawiasem mówiąc: o tym, ze takie wyciskanie ma jakieś podłoże psychoczne, kilka
        razy zdażyło mi się już przeczytać tu i ówdzie. Coś w tym jest.
        • niobe5 Re: wyciskanie 20.02.05, 00:35
          Kurcze.. sorki, to nie zlosliwie, ale niedlugo bedziemy mowic ze czeste
          robienie kupki to zachowanie kompulsywne. :)
          • yesstem Re: wyciskanie 20.02.05, 00:38
            A ja się zgadzam z tym. Im większe napięcie, tym częściej, dłużej i brutalniej
            to robię. I jedno spostrzerzenie: im bardziej mam nasilone objawy bulimii, tym
            więcej też się 'ciskam'. To jest fakt! Wtedy gdy nie wymiotowałam, prawie wcale
            nie wyciskałam. Zadziwiające...
            • 30stka Re: wyciskanie 20.02.05, 00:40
              Yesstem, myślałam, że już dawno śnisz o zakupach i bilardzie!!! Jak
              samopoczucie?
              • yesstem Re: wyciskanie 20.02.05, 00:42
                Niezbyt dobre... Idę zaraz spać, bo ten dzień mnie dobija. Jutro musi być
                lepiej. Byle do wieczora i powrotu męża.
                • 30stka Re: wyciskanie 20.02.05, 00:43
                  To dobranoc!! I nie martw się, jakoś sobie z tym poradzimy, bądź cierpliwa, ale
                  i uparta! Pozdrawiam!
                  • yesstem Re: wyciskanie 20.02.05, 00:44
                    dobranoc! :*
                    • niobe5 Re: wyciskanie 20.02.05, 00:46
                      Tak pisze, bo chcialo mi sie komus dogryzc :). Nie pytajcie dlaczego.. po
                      prostu. :) Taka zlosliwa troszke jestem dzisiaj i w tym watku sie wyzylam :)
    • harrissa Re: wyciskanie 20.02.05, 01:02
      właśnie siedzę sobie, czytam forum i... drapię się....
      coś w ty jest - rzeczywiście!
      a myślałam, że tylko ja tak mam.
      chociaż to marne pocieszenie, że Wy też na to cierpicie..
      głupio mi to napisać ale ja robię jeszcze coś - mianowicie wyrywam sobie
      włoski, tak jeden po drugim.. dlaczego? sama jestem ciekawa..
      zadawanie sobie bólu mnie chyba uspokaja - no nie wiem jak to wytłumaczyć:(
      • aksic Re: wyciskanie 20.02.05, 01:51
        hej
        :)
        cisze sien ze to napisslas...wiesz bomszczerosc szczeroscia....czytajac
        wiadomosci na tym forum uswiadomilam sobie ze sama nie jestem i wiele
        dziewczyn/kobiet boryla sein z podobnymiproblemami..ale wiesz...dla mnie
        wyciskanie syfkow to byl szok a co dopiero wloski...ja mam na tym punkcie
        manie ...uzywam pensetki i atakuje najrozniejsze wloki poczawszy od twazry a
        skonczywszy nanlydkach...od tego robia mi sie zaognione ranki i suma sumarow
        moje nooi przypominaja nogi ogos dzuma...(jak sdze bo nie znam nikogo z
        dzuma...kurcze te p....w kratke natrectwa...uroku to nam nie dodaje....:(ze nie
        mozemy miec mani np w postaci ciala balsamowania albo pielgnacji paznokci czy
        cus...wszystko co mamy ...jakies takie destruktywne jet....pozrawiam
        • iiifa Re: wyciskanie 21.02.05, 08:19
          odnośnie wycikania. Weekend spędziłam poza domem. Dobre jedzonko, brak
          bulimicznych myśli. Jest post więc nie jem słodyczy (to jest bardzo ciężkie,
          szczególnie jak stawiają przed tobą torty i lodowce z truskawkami :() w poście
          też postanowiłam niewymiotować. Wczoraj wieczorem wróciłam do domu i
          automatycznie odwiedziłam łazienke. Wycisnęłam wszystko co było i czego nie
          było na ramionach. Są czerwone i podrapane. Na szczęście buzie oszczędziłam.
          Czy to było odreagowanie? Czy to wszysko to wina mojej choroby/bulimii?
          To na bank ma podłoże psychiczne (juz o tym pisałam)...
      • maybe123 wyrywanie wlosow 21.02.05, 16:50
        to o czym piszesz to trichotilomania - cierpi na nia ok. 2% ludzi, wiec wcale
        nie taka rzadka czy dziwna sprawa
    • rebeck Re: wyciskanie 21.02.05, 12:28
      wiecie co... :) ja maltretuję swojego chłopaka... :) to też jakaś alternatywna
      forma..... :) sama siebie też raczej nie szczędzę, jednak ja nie mam za bardzo
      niestety/stety za dużo do wyciskania ;) a muszę powiedzieć, że jest to bardzo
      normalne... znam wiele par które nawzajem wyciskają sobie pryszcze... jednak
      najbardziej chyba obrzydza mnie fakt, że faceci swoim dziewczynom wyciskają
      syfki.... i to jeszcze np przy mnie, bo akurat coś u niej wypatrzyli... jeśli
      już to robi się to przecież w domciu, kiedy można się umyć, przeczyścić
      tonikiem i posmarować maścią miejsce po torturach.. a nie gdziekolwiek...
      także wiedzcie, że jest to bardzo normalne ;)
      • wodnik73 Re: wyciskanie 22.02.05, 13:35
        Ja się wyciskam, drapię, wyrywam włoski gdzie popadnie, głównie na łydkach,
        przez co wyglądają okropnie. Drapię się po plecach i zdrapuję wszystko co
        napotkam. Kiedyś obgryzałam paznokcie, ale jak założyłam aparat ortodontyczny
        to nie mogłam już tego robić i się odzwyczaiłam, ale czasem mi się zdarzy
        obgryźć jakiegoś w silnym stresie.
        Moje "zdrowe" koleżanki wyciskaja się regularnie. Potem chodzą jak biedroneczki
        w kropeczki :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka