hellaa
02.05.05, 16:10
A co powiecie na żeńską wersję "Sparawy honoru", a mianowicie to, że przez
tysiąclecia w naszej, zachodniej kulturze, kobieta praktycznie nie
była "podmiotem" honoru i jej decyzyjność i odpowiedzialność były
ograniczone. Natomiast indukowano kobietom specjalnie dla nich wymyśloną w
starożytnym Rzymie wersję honoru - tzw. "honor mulieris" czyli "cześć
niewieścią", co zbiegało się do obowiazku pilnowania, aby dostęp do seksu z
nimi miał tylko i wyłacznie wybrany dla nich na męża i poślubiony mężczyzna.
Honor kobiety umiejscowiono nie w głowie czy w sercu, lecz w dolnej połowie
ciała... I one w to święcie wierzyły, że TAKI honor najbardziej o nich
świadczy... Przez to jakoś nie chce mi się wierzyć w "wartość bezwzględną"
tzw. honoru, i wietrzę w różnych "kodeksach honorowych" skodyfikowaną
manipulację służacą czyimś interesom... Co innego sokratesowski "głos
wewnętrzny" - ten brzmi prawdopodobnie...
Czy, waszym zdaniem, współcześnie są jakieś różnice w rozumieniu honoru
męskiego i kobiecego?..