loveoferic
17.07.05, 15:34
najlepszy kolega mojego faceta.
rzecz sie zdarzyla na imprezie w naszym domu,kolega przyjechal ze Stanow,jest
tam niezle ustawiony,w kregach biznesu ect,ogolnie straszny bufon.znaja sie z
moim juz kupe lat,tworzyli zawsze paczke zgranych kumpli,razem w wojsku.teraz
ma cos zalatwiac mojemu tam w Stanach dlatego sie spotkalismy.
ja go znam niedawno ale zdazylam znielubic[jest takie slowo?].caly czas robil
aluzje jaka ze mnie laska,jak by sie chcial ze mna kochac ect-niektore przy
moim facecie,bardziej pikantne na osobnosci.zwisalo mi to bo to taki typ
playboya,jest przystojny i wie o tym[swego czasu zreszta obaj brali udzial w
wyborach mistera Polski:D ale dzis to dla mojego powod do smiechu].myslalam
ze pogada i da mi spokoj.
ale niestety...wypili sporo obaj,ja tylko symbolicznie bo jakos nie mialam
ochoty na swietowanie jego przyjazdu.no i stalo sie,wszedl za mna do lazienki
[jest na pietrze wiec troche z boku],zamknal drzwi ,cholera......ryczec mi
sie chce jak to pisze........zatkal mi usta ta lapa...boze jak ja sie
szarpalam..ale jeszcze ta cholerna muza tak glosno walila..myslalam ze to sie
nigdy nie skonczy a ta cyniczna swinia powiedziala na koniec ze bylo mu tak
dobrze jak nigdy.
w pierwszym odruchu chcialam od razu biec do mojego faceta ale jak zobaczylam
ze spi pijany to nagle mi sie wszystkiego odechcialo.a ten s********l dal mi
jeszcze do zrozumienia ze jak powiem komus to moj facet moze sie pozegnac z
interesami.
boze nie wiem ,albo zabije siebie albo jego.sni mi sie po nocach jak mnie
dotykal....nikt o tym nie wie i pewnie sie nie dowie...