Dodaj do ulubionych

jestem załamana

31.07.05, 21:38
nie dotałam się na wymarzone studia i teraz nie wiem zupełnie co zrobić. dla
mnie to jest koniec świata, runął plan, który kiedyś ułożyłam sobie w głowie
i nie widze wyjścia z tej sytuacji. nie akceptuje żadnych innych wyjść,
studiowanie tego co mnie nie intereuje nie wchodzi w grę, tudia zaoczne
kirunku pośredniego też nie. na nic już nie mam ochoty, najchętniej
zakopałabym się w łóżku i już nigdy z niego nie wyszła. nie chce usłyszeć nie
martw się wszystko będzie dobrze, bo już nie będzie. chciałam się tylko
wyżalić. jest mi źle i nie wiem co może mi zaradzić. lubię się uczyć, pod
warunkiem że to jest coś co mnie naprawdę interesuje, teraz nie mam ochoty
nawet przebrać się z tej piżamy, w której chodzę po domu całymi dniami. nie
wiem czy to już depresja, czy zwykłe przygnębienie, ale jest coraz gorzej.
włosy wypadają mi garściami, śpię po 15 godzin na dobę i nie mogę jeść. boję
ię wyjść z domu, zresztą po co miałabym to niby robić. siedzę całymi dniami i
robię notatki, uczę się z nich lub po prostu coś przepisuję,z przedmiotów,
które miałabym studiować. czytam podręczniki, które zostały mi z matury i mam
już wszystkiego dosyć. bardzo chce studiować, to na dzisiaj moje jedyne i
największe niespełnione marzenie
Obserwuj wątek
    • itsmeagain Re: jestem załamana 31.07.05, 21:47
      To jeszcze nie koniec swiata :) Sprawdz czy sa na wybranym przez ciebie
      kierunku studia zaoczne lub wieczorowe i sie na nie zapisz. Dowiedz sie tez
      jakie sa warunki i czy jest to w ogole mozliwe zeby w trakcie tych studiow
      przeniesc sie na dzienne. Zwyczajowo to bywa tak, ze w pierwszych latach
      studiow duzo osob odpada i sa wolne miejsca. Porozmawiaj z paniami z
      dziekanatu. One najczesciej baaardzo duzo wiedza jak mozna byloby tego dokonac.
    • 31wiosen Re: jestem załamana 31.07.05, 21:48
      dziewczyno ...trudno CI w to będzie teraz uwiarzyć,ale życie przed Tobą!!!
      za rok też będą egzaminy na Twój wymarzony kierunek!!! Weź
      antydepresanty,przeżyjesz,dasz radę!
    • mk791 Re: jestem załamana 31.07.05, 21:50
      Trzeba zacisnac zemby i probowac w nastepnym roku. Jeszcze nic straconego.
      Przez rok mozna zrobic bardzo duzo.
      Dla chcacego nic trudnego.
      Ja wierze w przeznaczenie.
      Jesli cos Ci jest pisane to nie uciekniesz od tego.
      A moze mozesz chodzic na niektore wyklady jako wolny sluchacz?
      Z drugiej strony .. moze na ten rok uda Ci sie znalezc jakas fajna prace? :)
      POWODZENIA! (nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo)
    • i.kropkaa Re: jestem załamana 31.07.05, 22:21
      nie chodzi o to, ze sie nie dostalam, tylko o to ze ponioslam taka ogromna dla
      mnie porazke. zaplanowalam dokladnie kierunek studiow, skonczylam kurs, ktory
      mial by mi pomoc w przyszlym szukaniu pracy w zawodzie, a teraz wszystko
      runelo, a ja nie wiem co ze soba zrobic. mojego kierunku nie mozna studiowac
      zaocznie, a na prywatne studia w stolicy mnie nie stac.jestem cholernie ambitna
      osoba i nie przyjmuje do wiadomosci, ze to tylko rok, a jesli i za rok sie nie
      dostane? nie mam juz na nic sily.
      • 31wiosen Re: jestem załamana 31.07.05, 22:24
        w taki razie potrzebny Ci lekarz duszy...
      • wykrywacz.klamcow Re: jestem załamana 31.07.05, 22:54
        "zycie to cos co przydaza ci sie gdy masz calkiem inne plany"
        • xy2 Re: jestem załamana 31.07.05, 22:57
          ;( czy :)?
    • tumoi Re: jestem załamana 31.07.05, 22:41
      Nie posiadasz b. ważnej umiejętności niezbędnej w dzisiejszych czasach -
      elastyczności. Będzie Ci cholernie ciężko w życiu. Nie można mieć tylko jednego
      planu - trzeba mieć również wyjścia awaryjne i umieć je zaakceptować. Inaczej
      będziesz ciągle na prochach antydepresyjnych (pod warunkiem, że depresję u
      siebie przewidziałaś w swoim planach życiowych)
      Znajdź szybko psychologa, który pomoże Ci nabrać dystansu do siebie i do życia
      i nauczy Cię przystosowania do zmieniających się warunków - nie zawsze zgodnych
      z Twoimi planami.
      Czyżbyś miała bardzo wymagających rodziców?
    • solaris_38 Re: jestem załamana 02.08.05, 01:37
      ależ kobieto młoda studjuj to co chcesz

      jak naprawdę chcesz i nie przyjmujesz innej wersji wydarzeń to masz
      nieskończenie wiele czasu i trzy próby ponownego zdawania matury na wynik który
      da ci dostanie sie na studia
      lubisz się uczyć to się ucz

      musisz pracoiwac i uczyć się to pracuj i się ucz

      jak naprawdę chcesz to sie dostaniesz
      rok czasu na naukę (a nawet naukę i pacę) to może nawet prezent
      może dzieki temu z innym rocznikiem poznasz ciekawszych ludzi

      twoja reakcja jest normalna (wstyd i depresja i wszystcy którzy nie od radu
      się dostali przez to przechodzilismy także ja)
      :)

      do boju
      !!!!
      • ra_cha dokładnie - jeszcze 9 prób maturalnych 02.08.05, 10:39
        jw
    • yagu Re: jestem załamana 02.08.05, 10:17
      niech ambicja nie pozwoli Ci zakopywac sie w lozku!
    • hellaa Re: jestem załamana 02.08.05, 11:29
      Hej, nie łam się! Znam ludzi, którzy po kilka razy podchodzili do egzaminu na
      wymarzony kierunek, w końcu zdali - i jest ok, w dalszym rozwoju zawodowym są
      parę długości dalej niż wielu prymusów, co się dostali za pierwszym podejściem.
      Pewnie dlatego, że ci z perypetiami naprawdę lubią to, co wybrali, idzie im na
      ogół bardzo dobrze. W skali całej kariery zawodowej rok czy dwa do tyłu to nic,
      trzeba to "wliczyć w koszty", a porażkę przepłakać, przeżałować - bo i czemu
      nie? każdy ma prawo przezyć smutek, gdy coś go rozczarowało... ale potem:
      Wstać, wypindrzyc się że hej, zadzwonić po kumpelę lub chłopa i ruszyć w miasto
      na piwo, zakupy, dicho, kino... Szczególnie zalecane są komedie! :)
    • i.kropkaa Re: jestem załamana 05.08.05, 20:39
      dostalam sie z odwolania:))))) wciaz nie moge w to uwierzyc, jestem bardzo
      szczesliwa. dziekuje wszystkim za slowa otuchy, bardzo mi to pomoglo i chwilowo
      uleczylo skolatane nerwy. nie zmienia to faktu, ze faktycznie powinnam
      odwiedzic psychologa, bo jak tak dalej pojdzie kazde, nawet najmniejsze
      niepowodzenie doprowadzi mnie do zalamania, a tak nie powinno byc. macie racje,
      powinnam nabrac dystanu do siebie, w koncu nie ma ludzi doskonalych. ja to
      wiem, ale teraz potrzebuje lekarza, ktory pomoze mi w to uwierzyc. nie ma sensu
      planowac sobie zycia, nie od nas to zalezy. dziekuje jeszcze raz za cieple
      slowa. pozdrawiam
      • ii5 Re: jestem załamana 05.08.05, 22:38
        no widzisz, 6 dni i po wszytskim. Na szczescie teraz zdejmiesz piżamke,
        ubierzesz się i pędź z kimś porozmawiac. nie o nauce, ani o studiach ale o
        sobie. Ja też jestem taka ambitna jak Ty, ale odwiedziłam psychologa dwa razy. i
        uwazam ze to najlepszy lekarz jakiego moglam spotkac. wyleczyl mnie, nie za 1,
        2, ale za 3 razem juz bylo lepiej. Nabrałam dystansu pewności. Jeszce tylko
        jednego nie potrafie- nie przywiazywac sie do sytuacji, każda zmiana to dla mnie
        ogromny lęk, strach pzred nowymi ludźmi, bojaźń ze nie znajde przyjaciol itd.
        Apropos..też się nie dostałam na wymarzone studia czyli na polonistyke na UJ.
        Nie załamałam sie z tego powodu, a przynjamniej nie ąz tak, nadrabiam zaległosci
        i czytam ksiażki.
        • i.kropkaa Re: jestem załamana 06.08.05, 14:02
          mam ten sam problem, panicznie boje sie zmian, nawet najdrobniejszych. ciesze
          sie, ze sie dotalamn, a z drugiej topny obawiam ie porazki. koniecznie musze
          wybrac sie do psychologa, bo to tylko niektore z moich problemow. moj brat we
          wrzesniu sie zeni, a ja nie akceptuje jego przyzlej zony. tak amo bylo z
          poprzednia narzeczona. boje sie, ze strace brata i jestem o niego zazdrosna.
          staram sie nie okazywac niecheci do przyszlej bratowej, zeby nie zrobic jej i
          bratu przykrosci, ale im blizej slubu tym mi trudniej. wczeniej odnosilam sie
          sceptycznie do psychologow, ale im dluzej zastanawiam sie nad soba i swoim
          zachowaniem to widze, ze najwyszy czas na wizyte. nie wiem tylko, gdzie
          powinnam sie zwrocic, bo w najblizszej przychodni nie ma psychologa.
          • ii5 Re: jestem załamana 06.08.05, 17:42
            ja byłam prywatnie, nie w przychodni ;] Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka