Dodaj do ulubionych

człowiek - to brzmi dumnie???

IP: 10.30.1.* 11.09.02, 08:33
Dzisiaj rano w pociągu usłyszałam komentarz do ubiegłorocznych wydarzeń w
Nowym Jorku: "Amerykanie to teraz bardziej uciśniony naród niż Żydzi w czasie
wojny. Wielkie mecyje: 2800 zabitych. Wtedy dziennie tyle szło do gazu". I
choć potem widziałam płonące znicze i kwiaty przed ambasadą amerykańską, złe
wrażenie nie minęło.
Potem widziałam z daleka mojego znajomego z pracy, jak parkuje samochód, w
którym obok niego siedzi jego kochanka (siedzą oboje obok mnie i choć nie
afiszują się ze swoim związkiem nie trzeba być jasnowidzem, żeby to
widzieć). Ma kochającą żonę, dwuletnią córeczkę i twierdzi, że nie odejdzie
od żony bo nie potrafiłby żyć bez dziecka. Więc żyje w fałszu i obłudzie. W
jego samochodzie znacznie częściej czuć zapach perfum kochanki niż jego żony.
Jest zadowolony z życia i szczęśliwy. Uważa się za przyzwoitego człowieka.
Wczoraj w drodze powrotnej do domu stałam się ofiarą molestowania
seksualnego. Nie jestem żaden cud. Niska, dość krępa, ubrana byłam w zwykły
spodnium, "zero prowokacji". Usłyszałam tak wulgarny i odrażający komentarz
dotyczący mojego tyłka i tego co autor komentarza miałby ochotę z nim zrobić,
że pomino, że udało mi się wyhodować skórę nosorożca, zrobiło mi się słabo.
Beczałam przez cały wieczór.

Wiem, że tak się po prostu złożyło, że tyle nieprzyjemnych przeżyć w jednym
czasie. Że przecież świat jest piękny i ludzie potrafią być dobrzy. Ale
dzisiaj nienawidzę ludzi jako gatunku i wstyd mi , że też jestem człowiekiem.
Obserwuj wątek
    • Gość: kol5 Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 10:59
      Tak, człowiek to brzmi dumnie.
      Jakiś gość w wątku "wolność" napisał coś, co może Ci się przydać.
      Postrzeganie świata jest lustrem naszego wnętrza.

      Porównania Cię denerwują.
      Niesprawiedliwość w relacjach męsko damskich
      Molestowanie? - nie, myślę, że gdybyś była niezłą laską, to nie raziłoby Cię
      aż tak mocno, durne, chłopskie gadanie. I potrafiłabyś im dosadnie
      odpowiedzieć.

      Sorry, że tak napisałam, może nie powinnam.
      Lekarstwem jest wiara w siebie /w tym też zawieram samoakceptację/
      Wszystkiego dobrego

      • Gość: carduus Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: 10.30.1.* 11.09.02, 11:35
        > Postrzeganie świata jest lustrem naszego wnętrza.
        *****************
        Jak rozumiem to, że tak drażnią mnie zachowania ludzi, podobne do tych, które
        opisałam, wynika z tego, że sama jestem taka, jak oni. Gdybym rzeczywiście była
        dobra i miła nie dostrzegałabym tego. Widziałabym tylko to, co dobre i miłe bo
        tylko to odbijałby się w moim wnętrzu. To już chyba wolę być taka, jak jestem,
        bo dzięki temu przynajmniej nie jestem slepa na zło tego świata i mogę się
        starać być lepsza.
        >
        > Porównania Cię denerwują.
        ***************
        Nie denerwują mnie porównania. Nie neguję tragedii holkaustu. Jestem od tego
        jak najdalsza. Nie moge się tylko pogodzić z tak jawnie lekceważącym stosunkiem
        do śmierci tylu osób, takich jak my, które żyły, czuły, kochały, miały
        marzenia.
        > Niesprawiedliwość w relacjach męsko damskich
        > Molestowanie? - nie, myślę, że gdybyś była niezłą laską, to nie raziłoby Cię
        > aż tak mocno, durne, chłopskie gadanie. I potrafiłabyś im dosadnie
        > odpowiedzieć.
        *************
        Nie wiem. Może masz rację. Ale nie jest ze mną aż tak źle. Na wybieg dla
        modelek się może nie nadaję, ale ostatnią szantrapą też nie jestem. Najgorsze w
        całym tym zachowaniu tego pijanego barana było to, że potraktował mnie jak
        gumową lalkę. Jakbym nie miała grama uczuć. Jak rzecz, z której odczuciami nie
        trzeba sie liczyć. Potrafiłabym dosadnie odpowiedzieć, gdyby nie to, że
        komentarz był tak wulgarny i brutalny, że po prostu odebrało mi mowę. Z tego
        też względu nie zamierzam go tu przytać, by udowodnić Ci, że to nie była
        "niewinna" uwaga, w stylu: " Niezłe podwozie".
        A co do nierówności w stosunkach damsko-męskich: nie spotkałam się dotąd z
        żadnym chocby podobnym przypadkiem odwrotnym, kiedy kobieta w podobny sposób
        potraktowałaby mężczyznę.
        >
        Lekarstwem jest wiara w siebie /w tym też zawieram samoakceptację/
        *************
        Ja wierzę w siebie. Może nawet za bardzo. Bo czasem trudno mi jest oprzeć się
        wrażeniu, że jestem lepsza od takich jak on. Bo nie pozwoliłabym sobie na takie
        traktowanie kogokolwiek.


        • Gość: Malwina Re: człowiek - to brzmi durnie IP: *.abo.wanadoo.fr 11.09.02, 11:45
          i jeszcze do tego byl pijany ? no wiesz ! przejmowac sie takimi...nawet bym nie uslyszala !

          a z ta hameryka to sprawa jest skomplikowana : jestesmy pod takim nawalem propagandy i prania mozgu
          ze strony usa i mediow ze nie dziwie sie ze ludzie maja dosyc ! to obrona ! co za duzo to niezdrowo.
          Wiec litosc i smutek z powodu tych ktorzy zgineli tez mam. Ale juz zniesc nie moge tego trabienia w stylu
          cnn !
          martwy amerykanin nie znaczy dla mnie wiecej ani mniej niz martwy ugandyjczyk (a codziennie ...)
        • olek13 Moje trzy grosze 11.09.02, 12:11
          Przepraszam, że się wtrącam, ale chciałem coś uściślić:

          Gość portalu: carduus napisał(a):

          > > Postrzeganie świata jest lustrem naszego wnętrza.
          > *****************
          > Jak rozumiem to, że tak drażnią mnie zachowania ludzi, podobne do tych, które
          > opisałam, wynika z tego, że sama jestem taka, jak oni. Gdybym rzeczywiście była
          >
          > dobra i miła nie dostrzegałabym tego. Widziałabym tylko to, co dobre i miłe bo
          > tylko to odbijałby się w moim wnętrzu. To już chyba wolę być taka, jak jestem,
          > bo dzięki temu przynajmniej nie jestem slepa na zło tego świata i mogę się
          > starać być lepsza.

          W wątku "wolność" napisałem:

          ..."Świadomość lustra - tego, że to co mnie spotyka jest odbiciem moich przekonań - pozwala weryfikować przekonania. Im więcej błędnych przekonań - tym więcej bólu i cierpienia. Im więcej czystych intencji - tym więcej radości i spełnienia (zasadniczo jest tylko jedna czysta intencja: miłość)."...

          > Nie denerwują mnie porównania. Nie neguję tragedii holkaustu. Jestem od tego
          > jak najdalsza. Nie moge się tylko pogodzić z tak jawnie lekceważącym stosunkiem
          >
          > do śmierci tylu osób, takich jak my, które żyły, czuły, kochały, miały
          > marzenia.

          Czy uważasz, że każdy ma obowiązek głębokiego przeżywania czyjejś tragedii, nawet tak wielkiej?

          > Najgorsze w
          > całym tym zachowaniu tego pijanego barana było to, że potraktował mnie jak
          > gumową lalkę. Jakbym nie miała grama uczuć. Jak rzecz, z której odczuciami nie
          > trzeba sie liczyć. Potrafiłabym dosadnie odpowiedzieć, gdyby nie to, że
          > komentarz był tak wulgarny i brutalny, że po prostu odebrało mi mowę.

          Pomyśl, proszę, czy warto tak reagować na tego typu zdarzenie? Twoja reakcja obciąża Ciebie: czujesz się poniżona, jesteś wściekła. Czy warto?

          > Lekarstwem jest wiara w siebie /w tym też zawieram samoakceptację/
          > *************
          > Ja wierzę w siebie. Może nawet za bardzo. Bo czasem trudno mi jest oprzeć się
          > wrażeniu, że jestem lepsza od takich jak on. Bo nie pozwoliłabym sobie na takie
          >
          > traktowanie kogokolwiek.

          Też myślę, że nie należy nikogo źle traktować. Ale czy przez to jestem lepszy od kogokolwiek? Co to znaczy: lepszy? I czy jak jestem lepszy od kogoś, to mam prawo być traktowany lepiej, niż on?
          Myślę, że każdej istocie należy się szacunek; nie muszę akceptować tego, co ktoś robi, jak się zachowuje, ale myślę, że warto akceptować człowieka (co tak dumnie brzmi).

          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: kol5 Re: Moje trzy grosze-do olka IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 12:22
            Przepraszam, że przekonania zmieniłam na wnętrze i nie do końca zacytowałam
            Ciebie. - ale to pisalam ja.
            Bardzo cenię sobie Twoje wypowiedzi.
            Pozdrawiam
        • proo Re: człowiek - to brzmi dumnie?-lustro 11.09.02, 12:40
          Gość portalu: carduus napisał(a):

          > > Postrzeganie świata jest lustrem naszego wnętrza.
          > *****************
          > Jak rozumiem to, że tak drażnią mnie zachowania ludzi, podobne do tych, które
          opisałam, wynika z tego, że sama jestem taka, jak oni. Gdybym rzeczywiście była
          dobra i miła nie dostrzegałabym tego. Widziałabym tylko to, co dobre i miłe bo
          tylko to odbijałby się w moim wnętrzu. To już chyba wolę być taka, jak jestem,
          bo dzięki temu przynajmniej nie jestem slepa na zło tego świata i mogę się
          starać być lepsza.
          **************************

          Och nie , carduus! :-) Kol 5 napisała "postrzeganie świata jest lustrem
          naszego wnętrza". Nie oznacza to że jeśli będziesz miła i dobra nie
          dojrzysz zła i chamstwa!
          Lustro odbija Twoje przekonania wewnętrzne.
          Myślisz o chamstwie , zdradach , o tym jak wiele zła wokół i ...
          widzisz to czego się spodziewasz. To czego oczekujemy - spotyka nas.
          Projekcja Twojej podświadomości sprawia że zauważasz właśnie "TO" bo
          rzeczy mają takie znaczenie jakie sami im nadamy.
          Pracuj nad przekonaniami. Zauważ dobro , miłość , przyjazne gesty -
          jest ich wiele , wierz mi! Przekonaj siebie że warto ufać ludziom ,
          że jest w nich DOBRO i spodziewaj się go od nich.

          Pozdrawiam cieplutko. :-)
          proo

          • Gość: carduus Re: człowiek - to brzmi dumnie?-lustro IP: 10.30.1.* 11.09.02, 14:01
            >
            > Lustro odbija Twoje przekonania wewnętrzne.
            > Myślisz o chamstwie , zdradach , o tym jak wiele zła wokół i ...
            > widzisz to czego się spodziewasz. To czego oczekujemy - spotyka nas.
            > Projekcja Twojej podświadomości sprawia że zauważasz właśnie "TO" bo
            > rzeczy mają takie znaczenie jakie sami im nadamy.
            > Pracuj nad przekonaniami. Zauważ dobro , miłość , przyjazne gesty -
            > jest ich wiele , wierz mi! Przekonaj siebie że warto ufać ludziom ,
            > że jest w nich DOBRO i spodziewaj się go od nich.
            >
            > Pozdrawiam cieplutko. :-)
            > proo

            *************
            Dzięki wielkie, proo, za ciepłe słowa i za oświecenie mnie głupiej. Fakt, że
            taka interpretacja nie przyszła mi do głowy. Na swoje usprawiedliwienie dodam,
            że ja w ogóle w interprtacjach dobra nie jestem. Umysł ścisły: sama rozumiesz:
            dwa i dwa to cztery, żadnych przenośni, metafor i Bóg wie czego jeszcze.
            No. I Twoja interpretacja jakoś bardziej mi się podoba niż ta moja. Problem
            tylko w tym, że na ludziach już się parę razy zawiodłam. A wiesz: jak się ktoś
            raz sparzy, to na zimne dmucha.
            Pozdrawiam również.
            carduus
            >
    • Gość: kol5 Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 11:44
      Cieszę się, że się wkurzyłaś.
      Jak ochłoniesz przeczytaj raz jeszcze sój list i moją odpowiedź.
      Pozdrawiam /też nie jestem Barbi/
    • fnoll Re: człowiek - to brzmi dumnie??? 11.09.02, 11:51
      nienawidzisz gatunku ludzkiego?

      zatem prawdopodobnie podzielasz swe uczucia z osama bin ladenem, kolesiem co
      przyczepil sie twego tylka i poniekad z kolega-puszczalskim, ktory ma w
      pogardzie "wartosci rodzinne"

      czyzbys sie przestraszyla i przeszla na strone silniejszych?

      skoro odczuwasz jednak jeszcze wstyd, to masz przed soba dwie drogi: albo
      wyzbedziesz sie wstydu i dasz sie niesc niechceci do ludzi, odnajdujac
      pocieszenie w jakiejs anty-ludzkiej ideologii czy religii (komunizmie, gnozie,
      fanatyzmie jakims, konsumeryzmie) - albo uznasz, ze ci ktorzy budza twa
      nienawisc wcale ludzmi nie sa, nie musisz sie zatem wstydzic bo nic cie z nimi
      nie laczy

      albo mozesz przestac sie bac :)

      i wybaczyc

      czego ci zycze

      fnoll
    • Gość: kamfora Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: 62.29.248.* 11.09.02, 12:20

      Zwazywszy, ze to czlowiek wymyslil dla siebie samego
      takie haslo...;-)

      Jesli wstyd Ci, ze jestes czlowiekiem, bo niektorzy ludzie
      zachowuja sie "nieludzko"...to przed kim wlasciwie ten wstyd?

      :-))
      Ba.
      • Gość: carduus Re: odpowiadam hurtem IP: 10.30.1.* 11.09.02, 13:55
        DO MALWINY
        Sama nie wiem, czemu się tym przejmuję. Wiem, że powinnam machnąć ręką i
        zapomnieć. I pewnie zapomnę. W końcu żadna tragedia. Ale na razie jeszcze boli.
        Teraz już nawet nie jestem zła na niego. Ale jeszcze boli. Jeszcze nikt nigdy
        mnie tak nie poniżył. To zostawia jakiś ślad.

        A co do hameryki. Dla mnie również martwy Amerykanin nie znaczy więcej niż
        martwy Ugandyjczyk, czy somalijskie dziecko. I rozumiem, że ludzie są
        zmęczeni. Że wolą zapomnieć, uwolnić się od tego. Ale tak mnie uderzył ton tego
        człowieka. Tak jakby ci ludzie nie znaczyli nic. Mówił o nich jak o śmieciach.
        Potworne.


        Do OLKA

        Zamieszało się trochę z tymi filozofiami. Trochę pokręciła kol15, trochę ja.
        Ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że ja mam umysł ścisły. Filozofia nie dla
        mnie. Przeważnie nie rozumiem nic z filozoficznych dywagacji.

        I nie uważam, że każdy ma OBOWIĄZEK przeżywania tragedii tych ludzi. Ale chyba
        jakiegoś minimum szacunku wobec tylu unicestwionych istnień można się
        spodziewać? I ja chciałabym, żeby choc to minimum szacunku było zachowane. A to
        minimum - według mnie - oznacza przynajmniej brak lekceważenia.

        Co do mojej rekacji na pijanego barana. Wiem, że nie warto, wiem, że to uderza
        we mnie. Tylko co z tego. W moim życiu bardzo często się zdarza, że cos wiem
        tylko z tego niewiele wynika, bo nie umiem tej wiedzy przełożyć na swoje
        odczucia. Teoria swoje a praktyka swoje, niestety.

        To czy jeden jest lepszy od drugiego to skomplikowana sprawa. Co to znaczy
        "lepszy" dość trudno określić precyzyjnie, ale chyba każdy kto trzyma się
        jakiegoś ogólnego systemu wartości to czuje. To znowu trochę przypomina
        filozofowanie a w tym nie jestem dobra. Ale przecież istnieją ludzi dobrzy i
        tacy, którym czynienie dobra przychodzi z trudnością, a może nawet i całkiem
        źli też są.
        Myślę, że jeśli ja nie traktuję nikogo źle, to mam prawo oczekiwać, że sama też
        nie będę traktowana żle. Przynajmniej tak powinno być. A nie jest. I choc to
        bardzo piękne umieć nadstawic drugi policzek, ja tego nie umiem. Ten facet mnie
        zranił. I teraz już właściwie nawet nie jestem zła. Ale nie myślę o nim dobrze.

        Do fnoll

        Z tą nienawiścią trochę się zagalopowałam. Nie jest ze mną jeszcze aż tak źle.
        Ale generalnie rzecz biorąc nie lubię ludzi. Mam tak od dość dawna. Uważam, że
        tylko ludzie zdolni są do czynienia zła na wielką skalę. Tylko ludzie, jako
        gatunek potrafią zabijać się nawzajem w imię jakichs idei. A ja uważam, że
        żadna idea nie jest warta tego, żeby w jej imię zabijać i za nią ginąć. Nie
        jestem skrajną pacyfistką, potrafiłabym się bronić, gdyby ktos nastawał na
        życie moje lub moich bliskich, ale zabijac kogoś w imię idei? Dla mnie to
        chore. A tylko ludzie to robią.
        Tylko ludzie bezinteresownie czynią zło. Jasne, że nie wszyscy. Jasne, że nie
        zawsze. I bardzo staram się o tym pamiętać. Ale nauczyłam się już, że nie
        należy zbyt wielkich nadziei pokładac w ludziach, żeby się nie zawieść.

        Do Kamfory


        Sama nie wiem, przed kim mi wstyd. Może przed zwierzętami, które nie zabijają
        dla przyjemności? Może przed innymi ludźmi, którzy też się wstydzą swojej
        przynależności do gatunku ludzkiego? Może tak w ogóle, przed nikim szczególnym,
        bo czy wstydzić się czegoś można tylko przed kimś?
        • olek13 Re: odpowiadam hurtem 11.09.02, 14:43
          Droga Carduus,

          Ja też jestem umysłem ścisłym. I to bardzo dobrze. Umysł, to cudowne narzędzie, o niesłychanych możliwościach. Posiadanie intelektu jest cechą, pozwalającą naszemu gatunkowi rozważać, wnioskować, dochodzić do konkluzji, które pozwalają nam zacząć widzieć rzeczy, takimi, jakie są naprawdę. Przeszkodą jest tylko przywiązanie do powszechnie obowiązujących poglądów, które przejmujemy od otoczenia. I o ile w pewnych wąskich dziedzinach - jak np. nauka - jest nam łatwo dostrzec błędność założeń, to w tzw. ludzkich sprawach, podstawach etycznych czy filozofiach często uciekamy w nieświadomość, żeby swoją innością nie narazić się otoczeniu.

          Piszesz:

          > Ale chyba jakiegoś minimum szacunku wobec tylu
          > unicestwionych istnień można się spodziewać? I ja
          > chciałabym, żeby choc to minimum szacunku było
          > zachowane. A to minimum - według mnie - oznacza
          > przynajmniej brak lekceważenia.

          Co to znaczy? Co znaczy "szacunek wobec tylu unicestwionych istnień"? Szacunek wobec istnień, czy wobec unicestwienia? Wyjaśnij mi to, proszę.
          Piszesz też:

          > To czy jeden jest lepszy od drugiego to skomplikowana
          > sprawa. Co to znaczy "lepszy" dość trudno określić
          > precyzyjnie, ale chyba każdy kto trzyma się
          > jakiegoś ogólnego systemu wartości to czuje.

          Użyj swojego wspaniałego umysłu analitycznego, zapytaj się siebie o ów "ogólny system wartości" - co w nim jest cenne, ważne, a co stanowi nieważny szmelc.
          Próbuj wytrwale, a efekty będą rewelacyjne - także dla jakości Twojego życia.

          Pozdrawiam serdecznie

          • malwinamalwina Re: linia 11.09.02, 15:13
            respekt szacunek uczucia empatia zrozumienie= twoje kryteria ludzkosci.
            Nie ma sily zeby je narzucic, przelac, zarazic innych ! nie ma i koniec ! najwazniejsze zachowac je zawsze
            i nigdy nie zboczyc z drogi, nawet gdybys miala zostac ostatnia ludzka istota na tej ziemi !
            la bave du crapaud n'atteint pas la blanche colombe
            czyli
            "ropusze plwociny nie dosiegaja bialej golebicy"
            (sila rzeczy)
            ludzie sa biedni
            maluczcy
            zdeptani
            zniszczeni
            taki pijak wulgarny np
            litosc bierze
            nic innego

          • Gość: carduus Re: odpowiadam hurtem IP: 10.30.1.* 11.09.02, 15:51
            Drogi Olku!
            Wielkie dzięki, że zechciałeś zstąpić z wyżyn swojej mądrości i udzielić mi
            tych cennych nauk. Ten wykład na temat umysłu powalił mnie.
            A na serio: mam niejasne wrażenie, że pisząc:" I o ile w pewnych wąskich
            dziedzinach - jak np. nauka - jest nam łatwo dostrzec błędność założeń, to w
            tzw. ludzkich sprawach, podstawach etycznych czy filozofiach często uciekamy w
            nieświadomość, żeby swoją innością nie narazić się otoczeniu." pijesz do mnie.
            I tylko chciałabym zapytać: moją nieświadomość w jakiej kwestii masz na myśli?
            Tak jakoś trochę nieprecyzyjnie się wyrażasz i sama nie wiem co masz mi do
            zarzucenia.

            Pisząc "szacunek wobec tylu unicestwionych istnień" miałam na myśli dokładnie
            to co napisałam. Każde istnienie ludzkie zasługuje na szacunek. Każda śmierć
            zasługuje na szacunek. A jeśli ludzie giną bez powodu, albo z powodu jakiejś
            bzdurnej idei, masowo, ot tak, bo ktoś miał taki kaprys, to tym bardziej. Bo to
            bezsensowna śmierć. Bo dotknęła tylu ludzi. Bo lekceważenie takich wydarzeń
            wynika z obojętności na to co się dzieje wokół. A obojętność to chyba nie jest
            to co jest nam najbardziej potrzebne.
            W kwestii "Użyj swojego wspaniałego umysłu analitycznego, zapytaj się siebie o
            ów "ogólny system wartości" - co w nim jest cenne, ważne, a costanowi nieważny
            szmelc. Próbuj wytrwale, a efekty będą rewelacyjne - także dla jakości Twojego
            życia" czuję kpinę. I nie wiem, czym sobie na tę kpinę zasłużyłam. Doskonale
            wiem co w "ogólnym systemie wartości" jest ważne a co nie. Mieści się w nim
            także szacunek dla życia i dla śmierci. I ośmielam się przyjmować, że większość
            ludzi jednak zdaje sobie sprawę z tego co jest dobre a co nie. Żeby dyskutować
            musimy mieć jakąś wspólną płaszczyznę. Musimy zgadzać się w kwestiach
            podstawowych, typu: zabijanie jest złem, niesieni pomocy jest dobrem itp., itd.
            I jeszcze jedno. Niewiele wiesz na temat jakości mojego życia. Więc
            występowanie w roli mędrca udzielającego rad życiowych wydaje mi się w tym
            wypadku trochę nie na miejscu.
            • proo Do Olka .. 11.09.02, 16:11
              Och Olku kochany ... i cóż można na takie dictum rzec..?
              Ciągle podziwiam Twą wytrwałość ilekroć znajduje Cię na Forum.
              Spójrz jak dowolnie można kompilować słowa i jak sublimować wnioski.

              proo :-)
            • olek13 Re: odpowiadam hurtem 11.09.02, 22:28
              Przepraszam, zanadto rozpędziłem się. Masz swoje przekonania i dobrze Ci z nimi, a ja nie mam zamiaru tego burzyć.
              Tylko czy jeśli "każda śmierć" jest taka godna szacunku, to czy również np. utonięcie pijanego młodzieńca jest godne szacunku?
              I nie zamierzałem z Ciebie kpić, pisałem to poważnie. A, i jeszcze jedno: wcale nie musimy się zgadzać w kwestiach podstawowych (za wyjątkiem tych, udowodnionych logicznie). No bo jeśli mój post w moim mniemaniu miał być niesieniem Ci pomocy, a Ty traktujesz go jako swoisty atak, to zupełnie się rozmijamy - właśnie w kwestiach podstawowych. I może to jest temat do dyskusji?

              Pozdrawiam serdecznie
              • Gość: carduus Re: kwestie podstawowe IP: 10.30.1.* 12.09.02, 11:01
                Pisząc: "każda śmierć zasługuje na szacunek" miałam na myśli śmierć, a nie jej
                okoliczności. Miałam na myśli fakt, że zginął człowiek, a razem z nim jego
                uczucia, marzenia, emocje, plany. To wszystko co, miało trwać i nie trwa. Dla
                mnie to podstawa. Był człowiek, kogoś kochał, chciał jakoś wypełnić swoje
                życie, miał plany, marzenia, do czegoś dążył. I nagle w ciągu paru sekund
                okazuje się, że nic z tego. Nie ma człowieka. A przecież każdy coś tam czuje,
                nawet pijak i narkoman, nawet najbardziej niegodny szacunku człowiek, nawet
                zbrodniarz. I chyba nie bez znaczenia jest fakt, że śmierć jest faktem
                ostatecznym. Nie da się go odwrócić. Koniec. Przynajmniej dla nas, tu, na
                ziemi.
                Kwestie podstawowe to dobro i zło. Jeżeli dyskutujemy o czymś powyżej tego
                poziomu i jeżeli z tej dyskusji coś ma wyniknąć, to trzeba się zgadzać co do
                tego co jest dobrem a co jest złem. Na przykład. Chyba, że dyskutujemy ot tak,
                dla samej wymiany poglądów, sztuka dla sztuki. Wtedy jasne można schodzić wciąż
                głębiej i głębiej i wciąż odkrywać różnice. I to też może być frajda. Tylko
                czasem ogrania przerażenie, bo jeżeli dla mnie dobrem jest życie, a dla kogoś
                innego zabijanie, to kiedy to wychodzi na jaw robi mi się zimno.

                Twój post miał być "niesieniem pomocy", powiadasz. Tyle tylko, że ja nie
                prosiłam o pomoc. Przyznać jednak muszę, że jestem trochę uczulona na mentorski
                ton, który mi tam pobrzmiewał i może dlatego odebrałam to jako atak. Jeśli
                jednak miałeś dobre intencje, zwracam honor, przykro mi jeśli Cię czymś
                uraziłam.
                • olek13 Re: kwestie podstawowe 12.09.02, 12:04
                  Gość portalu: carduus napisał(a):

                  > Pisząc: "każda śmierć zasługuje na szacunek" miałam na myśli śmierć, a nie jej
                  > okoliczności. Miałam na myśli fakt, że zginął człowiek, a razem z nim jego
                  > uczucia, marzenia, emocje, plany. To wszystko co, miało trwać i nie trwa. Dla
                  > mnie to podstawa. Był człowiek, kogoś kochał, chciał jakoś wypełnić swoje
                  > życie, miał plany, marzenia, do czegoś dążył. I nagle w ciągu paru sekund
                  > okazuje się, że nic z tego. Nie ma człowieka. A przecież każdy coś tam czuje,
                  > nawet pijak i narkoman, nawet najbardziej niegodny szacunku człowiek, nawet
                  > zbrodniarz. I chyba nie bez znaczenia jest fakt, że śmierć jest faktem
                  > ostatecznym. Nie da się go odwrócić. Koniec. Przynajmniej dla nas, tu, na
                  > ziemi.

                  Różnimy się tym, że dla mnie śmierć nie jest faktem ostatecznym. Śmierć nie oznacza unicestwienia istoty, jej celów i dążeń; dla mnie oznacza ona tylko porażkę człowieka w konfrontacji ze swoimi ograniczającymi nawykami i nic więcej. A to, że otoczenie zmarłego przeżywa wstrząs, dostrzegając miałkość swoich pragnień i przyzwyczajeń i w związku z tym, w wielkim lęku żąda "powagi w obliczu śmierci", to ich problem. Rzecz gustu i nic więcej. Po prostu - jeszcze jeden człowiek nie sprostał zadaniu doświadczenia, poznania swojej prawdziwej istoty w tym życiu - i umarł. Nie zdał do następnej klasy, będzie repetował. Czy ten fakt sam w sobie jest godny wielkiego szacunku?

                  > Kwestie podstawowe to dobro i zło. Jeżeli dyskutujemy o czymś powyżej tego
                  > poziomu i jeżeli z tej dyskusji coś ma wyniknąć, to trzeba się zgadzać co do
                  > tego co jest dobrem a co jest złem. Na przykład. Chyba, że dyskutujemy ot tak,
                  > dla samej wymiany poglądów, sztuka dla sztuki. Wtedy jasne można schodzić wciąż
                  >
                  > głębiej i głębiej i wciąż odkrywać różnice. I to też może być frajda. Tylko
                  > czasem ogrania przerażenie, bo jeżeli dla mnie dobrem jest życie, a dla kogoś
                  > innego zabijanie, to kiedy to wychodzi na jaw robi mi się zimno.

                  Tak jest w typowej (powszechnie obowiązującej) optyce.
                  A dla mnie ciekasze jest pytanie: kto odpowiada za zło?
                  Typowa odpowiedź: no oczywiście złoczyńca! A czy przypadkiem nie ofiara? I tu zaczynają padać gromy: no jak to? Przecież to ofiara została skrzywdzona (napadnięta, zgwałcona, zabita - niepotrzebne skreślić). A krzywdziciela - na szubienicę! W ten sposób pozbędziemy się takich! I będziemy żyli spokojnie, bezpiecznie, pełna sielanka.
                  Od ilu tysięcy lat takie myślenie dominuje i do niczego nie doprowadziło? Ba, co gorsza jakby to bezpieczeństwo jest coraz bardziej iluzoryczne. Jakieś samoloty spadają na domy, jacyś fanatycy się na nas szykują, skóra cierpnie.
                  Uff, a może by tak zacząć myśleć, troszkę bardziej samodzielnie; zacząć wreszcie używać intelektu do celu, dla jakiego go posiadamy - do kojarzenia przyczyn ze skutkami (a większość uważa, że posiadamy Rozum po to, by budować cywilizację techniczną, hahaha). Co prawda to na początku trochę boli, ale zapewniam - tylko trochę.

                  > Twój post miał być "niesieniem pomocy", powiadasz. Tyle tylko, że ja nie
                  > prosiłam o pomoc. Przyznać jednak muszę, że jestem trochę uczulona na mentorski
                  >
                  > ton, który mi tam pobrzmiewał i może dlatego odebrałam to jako atak. Jeśli
                  > jednak miałeś dobre intencje, zwracam honor, przykro mi jeśli Cię czymś
                  > uraziłam.

                  Przeczytałem powyższe, pewnie znowu zrazi Cię mentorski ton, ale tak mi się napisało, niestety. Poza tym już się uwolniłem od potrzeby czucia się urażonym, czego i Tobie gorąco życzę.

                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: carduus Re: kwestie podstawowe IP: 10.30.1.* 12.09.02, 13:34
                    Tak. W pojmowaniu śmierci istotnie różnimy się. I to tak bardzo, że dalsze
                    zgłębianie tego tematu wydaje się bezcelowe. Nie zgadzamy się w kwestii
                    podstawowej, co dalszą dyskusję czyni jałową. W kwestiach podstawowych bowiem
                    nie możliwe jest przekonanie człowieka, który myśli, że wszystkie rozumy
                    pozjadał a na dodatek uważa, że ma prawo pouczania wszystkich na prawo i lewo.
                    Wobec czego daruję sobie dalsze wysiłki, uznając bezcelowość moich poczynań.

                    Kto odpowiada za zło? Może czasami rzeczywiście zbrodniarz bywa prowokowany.
                    Tylko co z tego? Nawet jeśli był prowokowany, to jednak nie on został zabity.
                    Zraniono go słowem? Dlaczego nie odpowiedział słowem? A poza tym nie sądzę,
                    żeby to była reguła. Zawsze można znaleźć przypadki odbiegające od tych
                    powszechnie spotykanych. Ale one nie sprawiają, że reguła przestaje działać w
                    większości przypadków. To po pierwsze.
                    Po drugie zaś, Twoje rozumowanie pachnie mi usprawiedliwianiem za wszelką cenę.
                    Zabił, ale przecież rodzice go bili, poniżali, nie miał wzorców, nie wiedział,
                    biedny żuczek czego nie powinien robić. Nikt mu nie powiedział, że to brzydko
                    zabijać. No więc dobrze. Winni są rodzice. Ale rodzice wyrośli z takiego samego
                    domu. Też ich bito i poniżano. Też nie mieli wzorców. Też nikt im nie pokazał
                    co jest be. I może się okazać, że nie znajdziemy winnych, bo zawsze jest ktoś,
                    na kogo można zepchnąć przynajmniej część odpowiedzialności.
                    Po trzecie wreszcie daruj sobie te dywagacje na temat nieskuteczności kary
                    śmierci jako środka na poprawę bezpieczeństwa społeczeństw, bo tu się akurat
                    nie różnimy. Nie musisz wyważać otwartych drzwi. Nigdzie nie napisałam, że
                    należy zabijać tych co zabili.

                    Wyrosłeś już z "czucia się urażonym". Świetnie. Gratuluję. Proszę tylko, żebyś
                    liczył się z tym, że nie każdy wyrósł i nie każdy chce wyrosnąć z "przejmowania
                    się". I z tym, że choć Tobie takie odczucia są obce, to jednak inni ich
                    doświadczają. To, że Ciebie coś nie obchodzi, nie znaczy, że nie obchodzi
                    innych. To, że Ciebie coś nie rani, nie znaczy, że nie rani innych.
                    A może ranienia innych też nie uważasz za zło?
                    • olek13 Re: kwestie podstawowe 12.09.02, 14:29
                      Gość portalu: carduus napisał(a):

                      > Tak. W pojmowaniu śmierci istotnie różnimy się. I to tak bardzo, że dalsze
                      > zgłębianie tego tematu wydaje się bezcelowe. Nie zgadzamy się w kwestii
                      > podstawowej, co dalszą dyskusję czyni jałową. W kwestiach podstawowych bowiem
                      > nie możliwe jest przekonanie człowieka, który myśli, że wszystkie rozumy
                      > pozjadał a na dodatek uważa, że ma prawo pouczania wszystkich na prawo i lewo.
                      > Wobec czego daruję sobie dalsze wysiłki, uznając bezcelowość moich poczynań.

                      Wedle życzenia.
                      Czy pouczam? Piszę na forum publicznym, każdy może tu pisać. Piszę, co myślę, wolno mi, prawda? Tym bardziej, że nawiązałaś ze mną dialog.

                      > Kto odpowiada za zło? Może czasami rzeczywiście zbrodniarz bywa prowokowany.
                      > Tylko co z tego? Nawet jeśli był prowokowany, to jednak nie on został zabity.
                      > Zraniono go słowem? Dlaczego nie odpowiedział słowem? A poza tym nie sądzę,
                      > żeby to była reguła. Zawsze można znaleźć przypadki odbiegające od tych
                      > powszechnie spotykanych. Ale one nie sprawiają, że reguła przestaje działać w
                      > większości przypadków. To po pierwsze.

                      Za zło, krzywdę dotykającą mnie odpowiadam ja sam. Taka jest żelazna reguła. A że jej nie widać - cóż trzeba się troszkę wysilić i powiązać przyczyny ze skutkami, a wtedy wszystko stanie się jasne, bez wyjątków.

                      > Po drugie zaś, Twoje rozumowanie pachnie mi usprawiedliwianiem za wszelką cenę.
                      >
                      > Zabił, ale przecież rodzice go bili, poniżali, nie miał wzorców, nie wiedział,
                      > biedny żuczek czego nie powinien robić. Nikt mu nie powiedział, że to brzydko
                      > zabijać. No więc dobrze. Winni są rodzice. Ale rodzice wyrośli z takiego samego
                      >
                      > domu. Też ich bito i poniżano. Też nie mieli wzorców. Też nikt im nie pokazał
                      > co jest be. I może się okazać, że nie znajdziemy winnych, bo zawsze jest ktoś,
                      > na kogo można zepchnąć przynajmniej część odpowiedzialności.

                      Nie, pisałem o osobistej odpowiedzialności KAŻDEGO za swoje życie. Ofiary, że była ofiarą; złoczyńcy, że był złoczyńcą (i w konsekwecji niekiedy ofiarą krzesła elektrycznego).

                      > Po trzecie wreszcie daruj sobie te dywagacje na temat nieskuteczności kary
                      > śmierci jako środka na poprawę bezpieczeństwa społeczeństw, bo tu się akurat
                      > nie różnimy. Nie musisz wyważać otwartych drzwi. Nigdzie nie napisałam, że
                      > należy zabijać tych co zabili.

                      Nie zgadzam się. Udowodniono już wielokrotnie, że kara śmierci zmniejsza ilość zabójstw, co prawda tylko do pewnej granicy; nigdy nie do zera.
                      Co z kolei wcale nie znaczy, że popieram karę śmierci.
                      Zresztą nie chodziło mi o karę śmierci, ale o odpowiedzialność.

                      > Wyrosłeś już z "czucia się urażonym". Świetnie. Gratuluję. Proszę tylko, żebyś
                      > liczył się z tym, że nie każdy wyrósł i nie każdy chce wyrosnąć z "przejmowania
                      >
                      > się". I z tym, że choć Tobie takie odczucia są obce, to jednak inni ich
                      > doświadczają. To, że Ciebie coś nie obchodzi, nie znaczy, że nie obchodzi
                      > innych. To, że Ciebie coś nie rani, nie znaczy, że nie rani innych.
                      > A może ranienia innych też nie uważasz za zło?

                      Nie potrzebuję nikogo ranić. Celowe krzywdzenie innych uważam za zło (również dla zadającego rany). A za podatność na zranienia każdy odpowiada sam. Chyba zgodzisz się z tym, że człowiek ma wpływ na swoje samopoczucie (poprzez swoje myśli), ma również wpływ na reakcje emocjonalne, których doświadcza - choćby przez odpowiedni trening mentalny. A jeśli tak, to może warto zdobyć się na wysiłek i wziąć pełną odpowiedzialność za swoje odczucia i ich skutki?

                      Pozdrawiam serdecznie
                      • Gość: carduus Mea culpa IP: 10.30.1.* 12.09.02, 15:34
                        > Wedle życzenia.
                        > Czy pouczam? Piszę na forum publicznym, każdy może tu pisać. Piszę, co myślę,
                        w
                        > olno mi, prawda? Tym bardziej, że nawiązałaś ze mną dialog.

                        ******************
                        Nie udawaj, że nie widzisz różnicy między wyrażaniem swoich poglądów a
                        pouczaniem. Dobre rady w stylu "warto trochę wysilić umysł", "przemyśl system
                        wartości a to poprawi jakość Twojego życia" to nic innego jak pouczanie.
                        Występujesz w roli mentora, mając za nic zdanie innych. Wiesz wszystko. Masz
                        rację w każdej sprawie. I nie używasz sformułowań typu "moim zdaniem". Bo to co
                        mówisz to prawda objawiona. Niestety tylko dla Ciebie.
                        > Za zło, krzywdę dotykającą mnie odpowiadam ja sam. Taka jest żelazna reguła.
                        A
                        > że jej nie widać - cóż trzeba się troszkę wysilić i powiązać przyczyny ze
                        skutk
                        > ami, a wtedy wszystko stanie się jasne, bez wyjątków.
                        ******************
                        Ach tak? Wobec tego w ogóle nie powinniśmy karać zabójców, terrorystów, bo
                        przecież ich ofiary stały się ofiarami na własne życzenie. Oni byli tylko
                        "narzędziami". Wykonali karę. Tak. Teraz wszystko jasne. Ten roczny chłopczyk
                        zamordowany niedawno przez gwałciciela jego matki też sam był sobie winien. Nie
                        ważne, że w tym życiu jeszcze nie zdążył "zapracować" sobie na taki "skutek".
                        Na pewno zrobił coś w "poprzednim życiu". I takie proste. Jesteś genialny.
                        Pogadaj z Imagine. To trochę jego podwórko.


                        Udowodniono już wielokrotnie, że kara śmierci zmniejsza ilość
                        > zabójstw, co prawda tylko do pewnej granicy; nigdy nie do zera.

                        *************
                        Widocznie znamy różne statystyki. Ciekawe...

                        >
                        > Nie potrzebuję nikogo ranić. Celowe krzywdzenie innych uważam za zło (również
                        d
                        > la zadającego rany). A za podatność na zranienia każdy odpowiada sam. Chyba
                        zgo
                        > dzisz się z tym, że człowiek ma wpływ na swoje samopoczucie (poprzez swoje
                        myśl
                        > i), ma również wpływ na reakcje emocjonalne, których doświadcza - choćby
                        przez
                        > odpowiedni trening mentalny. A jeśli tak, to może warto zdobyć się na wysiłek
                        i
                        > wziąć pełną odpowiedzialność za swoje odczucia i ich skutki?
                        **************

                        Jasne. Wszyscy sami sobie jesteśmy winni. Za każde zło, które nas spotyka
                        odpowiadamy my. Ludzie, słyszycie? Oto rozwiązanie wszystkich naszych
                        problemów. Starajmy się, a szczęście zapanuje na ziemi. Jeśli tylko sami
                        będziemy OK, to każdy morderca zawaha się, zanim nas zabije. Każdy gwałciciel
                        odstąpi od swych zamiarów. Alleluja! Jakie to proste!



                        • olek13 Re: Mea culpa 12.09.02, 16:16
                          Poddaję się. Posądziłem Cię niesłusznie o większą otwartość.

                          Zyczę Ci wszystkiego najlepszego.
        • Gość: agnostyk Re: do carduus- ale ciekawostki.. IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.02, 19:21
          Gość portalu: carduus napisał(a):

          > Sama nie wiem, przed kim mi wstyd. Może przed zwierzętami, które nie zabijają
          > dla przyjemności?

          Czyzbys nigdy nie widziala jak kot bawi sie z nysza zanim ja zagryzie?
          Czyzbys nigdy nie widziala filow z orka w roli glownej bawiaca sie foka przed
          jej zabiciem? Czyzbys nigdy nie widziala filmow delfinow (ach jak sympatycznych
          nieprawda ?) gwalcacych zbiorowo i wielokrotnie "pania delfinowa"
          Zamykanie oczu na rzeczywistosc ulatwia zycie nieprawdaz?

          Poza tym te slowa "czlowiek to brzmi dumnie" rzucil w swiat M.Gorki i to juz
          po jego odwiedzinach w gulagach i lagrach, ktore chwalil za humanitarne
          warunki..
          zycze nadal dobrego samopoczucia..
          pozdrawiam
          agnostyk
          • Gość: carduus Re: do carduus- ale ciekawostki.. IP: 10.30.1.* 12.09.02, 11:04
            Gość portalu: agnostyk napisał(a):

            > Czyzbys nigdy nie widziala jak kot bawi sie z nysza zanim ja zagryzie?
            > Czyzbys nigdy nie widziala filow z orka w roli glownej bawiaca sie foka przed
            > jej zabiciem?
            *****************

            Widziałam. A ponieważ widziałam, wiem, że kot (czy też orka) w ten sposób
            ćwiczy swą umiejętność polowania. Trenuje, bo jeśli tego zaniecha nie upoluje
            żadnej myszy i zdechnie z głodu.

            Czyzbys nigdy nie widziala filmow delfinow (ach jak sympatycznych
            > nieprawda ?) gwalcacych zbiorowo i wielokrotnie "pania delfinowa"
            > Zamykanie oczu na rzeczywistosc ulatwia zycie nieprawdaz?
            *******************

            A tego akurat nie widziałam.
    • Gość: kol5 Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 15:59
      Muszę wnieść poprawkę do mojej pierwszej wypowiedzi.
      Nie "wnętrza" a aktualnego wnętrza
      Nie "porówniania" a pomijania
      • Gość: Malwina Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.abo.wanadoo.fr 11.09.02, 16:18
        przyjmuje do wiadomosci ale i tak drugi raz nie przeczytam ;-)))
        • Gość: Imagine Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.unl.edu 11.09.02, 16:44
          Niestety kochani, sprawy nie wygladaja tak, jak je widzicie czy staracie sie
          przekonac autorke tego watku. Ten sposob interpretacji zycia, ze boli mnie to
          w innych co jest we mnie problemem juz sie przezyl. To niemodne dzis.
          Nadstawianie drugiego policzka czy odwracanie oczu na jasniejsza strone nieba
          tez niczego nie zalatwia. Albo, to co niektorzy proponuja by zauwazac piekno
          i dobroc, a milosc bedzie splywac strumieniami... to juz przerabialismy.
          Spojrzmy prawdzie w oczy. Czlowiek - to brzmi DURNIE ??? Czy nie posunelismy
          sie az do tego stopnia w zdziczeniu i glupocie ? Ja wiem, ze zaraz mi ty
          wyskoczycie z Matkami Teresami i tymi odrobinami milosci dla innych, ktore
          uruchamiamy w "szczegolnych" przypadkach. Ja mowie o czyms generalnym i taki
          zamiar miala autorka tego watku. W tym celu posluzyla sie zwyklym dniem, takim
          jak inne. Nie odwracajmy wiec oczu od tych zwyklych dni, ociekajacych chamstwem,
          zbrodnia i nie udawajmy, ze nic sie nie dzieje. Polecam dokladne studia z karmy.
          Juz taki jestem.
          Pozdr, Imagine.
          • proo MINI ME :-) 11.09.02, 17:16
            Gość portalu: Imagine napisał(a):
            > Niestety kochani, sprawy nie wygladaja tak, jak je widzicie czy staracie sie
            > przekonac autorke tego watku. Ten sposob interpretacji zycia, ze boli mnie to
            > w innych co jest we mnie problemem juz sie przezyl. To niemodne dzis.
            > Juz taki jestem.
            > Pozdr, Imagine.


            Ależ Andrzeju!? Kto powiedział autorce wątku że boli to co jest w niej
            problemem? Być może chodzi Ci o kogoś innego a ja , jak te nożyce , odzywam
            się niepotrzebnie! :-) Ja bowiem powiedziałam że "lustro" odbija Twoje
            przekonania wewnętrzne ! I tak jest , Imagine! Tak właśnie JEST
            Koń jaki jest każdy widzi! Świata nikt nie zmieni ale jeśli myślisz
            jaki straszny jest , jacy ludzie źli to właśnie straszny świat widzisz
            i ludzi złych spotykasz. Nie podejmuję się roli nauczyciela ani mędrca. Nie
            chcę udowadniać moich racji. Tak jest jak powiedziałam.
            Już taka jestem. Kropka.

            Pozdrawiam Cię baaardzo serdecznie! :-)))))))
            proo

            PS.
            Nawiaski są PRAWE! :-)))))
    • Gość: kol5 Re: człowiek - do imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 16:59
      Tak, człowiek to przeżytek.
      Idąc prawem karmy, to każdy ma tu coś do zrobienia i nie wpieprzajmy się w
      jego cirpienia, problemy, postrzeganie.
      A tak wogóle to jakie to może mieć znaczenie, że coś nas drażni u innych? Mamy
      tak po prostu zły dzień.
    • opty13 ludzie sa ulomni.. 11.09.02, 17:37
      A co mozna powiedziec o "ludziach":
      - ktorzy po wypadku lotniczym grabia mienie ofiar katastrofy,
      - ktorzy w ramach dzialan wojennych zostawiaja lalki, zabawki nafaszerowane
      materialami wybuchowymi (czy dorosly sie tym zainteresuje),
      - ktorzy w ramach wyimaginowanej zemsty gwalca, a nastepnie obcinaja wszystkie
      konczyny kobiecie (nadal zostawiajac ja zywa).

      To nie sa opowiastki z filmu sensacyjnego.

      Ludzie sa ulomni, zdarzaja sie bestie i od tego nie uciekniemy. W przewazajacej
      jednak masie ludzie nie sa zli. Sa tez ludzie dobrzy, chociazby Ci ktorzy
      zauwazaja rozmiar nieszczescia, nie sa gapiami, staraja sie naprawic to co inni
      naknocili.
      Jest wielu ludzi, ktorym nalezy sie szacunek i mozna byc z nich dumnym.
      Warto w ludzi wierzyc. Ale musimy byc swiadomi, ze ludzie nie sa doskonali
      Nawet Ci najlepsi maja swoje slabostki.
      • proo ludzie sa ulomni..Opty 11.09.02, 17:45
        opty13 napisał:
        > Warto w ludzi wierzyc. Ale musimy byc swiadomi, ze ludzie nie sa doskonali
        > Nawet Ci najlepsi maja swoje slabostki.
        >
        • opty13 Re: ludzie sa ulomni..Proo 11.09.02, 17:56
          proo napisała:

          >
          > I ja wierzę , opty. :-)
          >
          > proo


          Dzieki proo.
          Latwo jest byc optymista gdy sie zamknie oczy. Troche trudniej jest kiedy
          widzisz wiecej niz inni.
          Pozdrawiam
          • proo ludzie sa ulomni.Opty 11.09.02, 18:06
            Moje oczy są szeroko otwarte i widzę to samo co Ty.
            Inaczej interpretuję obrazy i topór mam zakopany! :-))

            Pozdrawiam Cię cieplutko :-))
            proo

            • opty13 Re: ludzie sa ulomni.Opty 11.09.02, 18:11
              proo napisała:

              > Moje oczy są szeroko otwarte i widzę to samo co Ty.
              > Inaczej interpretuję obrazy i topór mam zakopany! :-))
              >
              > Pozdrawiam Cię cieplutko :-))
              > proo
              >
              Moje oczy rowniez sa szeroko otwarte i czasem widze troche wiecej. Niestety to
              nie bedzie tematem tego forum.
              Interpretacja obrazow faktycznie jest czesto subiektywna.
              Nigdy topora nie wykopywalem. :))
    • Gość: kol5 Re: człowiek - to brzmi dumnie??? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.09.02, 17:56
      Każdy ma w sobie coś z kata i coś z anioła.
      Zabijamy, ranimy: słowem, czynem, gestem, uśmiechem.
      I tym samym dajemy szczęście innym, pozwalamy uwierzyć w siebie.
      Wybór należy do nas.
    • Gość: gosc Re: tak - zwlaszcza w trumnie..... (b.T) IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.02, 19:12
    • Gość: magda Re: Do Carduus - naprawde tak myslisz ? IP: *.dip.t-dialin.net 11.09.02, 19:33
      Halo carduus,
      naprawde myslisz, ze czlowiek to brzmi dumnie ?
      Naprawde myslisz, ze (cytuje Twoje slowa) "kazde istnienie jest warte szacunku"?
      Czy "istnienie" bydlaka ktory kilka dni temu zabil jednoroczne dziecko(moze
      plakalo ?) i zgwalcil 21-letnia matke? a potem ja prawie na smierc zakatowal.
      Moja droga mam nadzieje, ze chociaz, jak sama piszesz nie jestes atrakcyjna
      ,a, nadzieje ze cie ktos kiedy w zyciu tak samo potraktuje.
      To przez tkich "humanistow" jak ty z wielkimi slowami na ustach mamy takie zycie
      jak mamy.
      Jestes po prostu nie tylko glupia ale roniez bezlitosna dla innych, tych wlasnie
      krzywdzonych, gwalconych i zabijanych. Przez takich jak ty humanistow jest na
      naszym swiecie coraz wiecej zbydlecenia i dranstwa.
      nie pozdrawiam

      • Gość: Imagine Re: Do Carduus - naprawde tak myslisz ? IP: *.unl.edu 11.09.02, 19:45
        Gość portalu: magda napisał(a):

        > Halo carduus,
        > naprawde myslisz, ze czlowiek to brzmi dumnie ?
        > Naprawde myslisz, ze (cytuje Twoje slowa) "kazde istnienie jest warte
        szacunku"
        > ?
        > Czy "istnienie" bydlaka ktory kilka dni temu zabil jednoroczne dziecko(moze
        > plakalo ?) i zgwalcil 21-letnia matke? a potem ja prawie na smierc zakatowal.
        > Moja droga mam nadzieje, ze chociaz, jak sama piszesz nie jestes atrakcyjna
        > ,a, nadzieje ze cie ktos kiedy w zyciu tak samo potraktuje.
        > To przez tkich "humanistow" jak ty z wielkimi slowami na ustach mamy takie
        zyci
        > e
        > jak mamy.
        > Jestes po prostu nie tylko glupia ale roniez bezlitosna dla innych, tych
        wlasni
        > e
        > krzywdzonych, gwalconych i zabijanych. Przez takich jak ty humanistow jest na
        > naszym swiecie coraz wiecej zbydlecenia i dranstwa.
        > nie pozdrawiam
        >

        Zaczelo sie na ostro. Prawda jest taka, ze ani Chrystus ze swoimi naukami
        przebaczania ani Drakon ze swymi "drakonskimi" metodami karania nic nie
        wskorali. Czy jest wiec jakies wyjscie ? Jest.
        Pozdr,Imagine.
      • Gość: carduus Oj plujesz, plujesz. A to brzydko. IP: 10.30.1.* 12.09.02, 08:21
        Halo Magda
        Naprawdę nie zauważyłaś tych trzech znaków zapytania na końcu? Czy może nie
        chciałaś zauważyć, bo tak Ci pasowało? Bo właśnie byłaś w bojowym nastroju i
        miałaś ochotę rzucić kamieniem? Jeśli przyniosło Ci to ulgę to proszę bardzo.
        Obawiam się jednak, że będzie to ulga krótkotrwała, bo tyle żółci się z Ciebie
        wylało, że z Twoim wnętrzem musi być nie całkiem różowo.
        Tak naprawdę myślę, że każde istnienie jest warte szacunku. Ale też, kiedy
        słyszę o podobnych zbrodniach zdaję sobie pytanie, które Ty mi zadałaś. Ale
        także inne. Dlaczego? Dla czystej przyjemności? A może dlatego, że ten bydlak
        nie jest w stanie pojąć jaką krzywdę zrobił tej kobiecie? A może w ogóle się
        nad tym nie zastanawiał. I co byśmy nie mówili o jego psychice, to przynajmniej
        pod względem fizycznym był człowiekiem. I dlatego PYTAŁAM "Człowiek - to brzmi
        dumnie???" Bo tak jak Ciebie rażą mnie takie rzeczy. Bo tak jak w Tobie budzi
        się we mnie gniew. Bo też chciałabym, żeby za to zapłacił. Żeby przynajmniej
        zrozumiał co zrobił, bo wtedy może dotarłoby do niego ile zła uczynił.
        A śmierć nie jest zła, kiedy przychodzi w porę. Przynosi odpoczynek. Od zła
        tego świata. Od ludzi. Od zbydlęceni i draństwa. I nie wiem, czy jemu się
        należy. Raczej wątpię.
        Nie zrozumiałaś mnie. Nie o to mi chodziło, żeby być bezlitosną dla
        krzywdzonych. Wszak nad krzywdą zabitych w WTC ubolewałam w pierwszym poście.
        Rozumiem jednak, że złość na tyle zasnuła Ci oczy, że tego już nie
        przeczytałaś. A za Twoje "życzenia", nie będę Ci dziękować. Musisz być bardzo
        nieszczęśliwa, jeżeli nosisz w sobie tyle nienawiści, że życzysz komuś czegoś
        takiego.
        I wiesz co? Jak to ktoś wyżej napisał: Twoje plwociny nie są w stanie mnie
        dosięgnąć.

        carduus
      • Gość: inka_sama włos się jeży IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 12.09.02, 10:33
        Gość portalu: magda napisał(a):
        > Czy "istnienie" bydlaka ktory kilka dni temu zabil jednoroczne dziecko(moze
        > plakalo ?) i zgwalcil 21-letnia matke? a potem ja prawie na smierc zakatowal.
        > Moja droga mam nadzieje, ze chociaz, jak sama piszesz nie jestes atrakcyjna
        > ,a, nadzieje ze cie ktos kiedy w zyciu tak samo potraktuje.

        Magdo?! Skąd w tobie tyle nienawiści do nieznanej ci nawet caruus??? W czym
        jesteś lepsza od tego drania który to zrobił - w tym ze nie robisz tego
        włąsnymi rękoma ale życzysz komuś żeby wyręczył cię i kogoś skrzywdził??? Może
        on kiedyś też tylko gadał głupoty - a teraz przeszedł do czynów? Boje się
        takich jak TY - niby normalny człowiek - a gdy nadejdzie trudna chwila moż ebyc
        jednym z tłumu który rozszarpie kogos za jakieś przewinienie. A potem moz esię
        okazac że to była pomyłka, to nie ten...
        Mamy prawo bronić swego życia. Ale czy za każda cenę? Pomysl ile osób
        wychodziło po latach z więzienia - bo odkryto ż esa niewinni. A ci na których
        omyłkowo wykonano wyrok smierci?... Jak im oddać życie?
        Ja NIE ŻYCZĘ ci żeby cos złego cię spotkało.
        I mam cicha nadzieję że napisałaś tak bo poniosły cię nagłe emocje.

        > To przez tkich "humanistow" jak ty z wielkimi slowami na ustach mamy takie
        zycie jak mamy.

        Doprawdy??? Tak rzeczywiście , oni najwięcej morduja i gwałcą...

        > Jestes po prostu nie tylko glupia ale roniez bezlitosna dla innych, tych
        wlasnie krzywdzonych, gwalconych i zabijanych. Przez takich jak ty humanistow
        jest na naszym swiecie coraz wiecej zbydlecenia i dranstwa.

        Wybacz ale nigdzie w wypowiedzi carduus nie widzę jej głupoty i bezlitosnosci.
        Że boli ja śmierć niewinnych ludzi w WTC? I wiem że nie chodzi tu o współczucie
        dla Ameryki - ale dla LUDZI: konkretnych kobiet, mężczyzn, ojców, sióstr,
        braci... Gdzie w tym bezlitosnosc?
        Że nie może patrzeć jak facet oszukuję kobiete która jest jego żoną - która mu
        zaufała? Że nie jest zwolenniczką szukania włąsnego szczęścia za wszelką cenę?
        Że nie chce by ktoś naruszał jej godność wulgarnymi uwagami? TY kobieta nie
        jestes w stanie tego pojąć? Nigdy nie słyszałaś pod swoim adresem takich
        skrecających watpia tekstów? Może faceci nie są w stanie tego pojąć. Ale
        kobieta?... Tego nie da sie całkiem zignorowac. To tak jakby cię przejeżdzający
        obok samochód zbryzgał błotem od stóp do głów. Możesz na to nie zwracać uwagi
        jak chcesz - ale JESTEŚ zabłocona. Chcesz to z siebie usunąć. Chyba normalne.

        Magdo czemu tak zaatakowałaś carduus? Podaj konkretne fragmenty jej wypowiedzi!
        A może juz dzis ochłonęłas?
        i_s
    • Gość: kol5 Re: do carduus IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.09.02, 09:21
      W tym potoku słów, zawartych jest kilka cennych informacji. Nie, nie ode mnie!
      Nie wkurzaj się już. I nie daj się obrażać.

      Bądź zawsze sobą - tego Ci życzę.
      Pozdrawiam.
      • Gość: Malwina Re: nie moge IP: *.abo.wanadoo.fr 12.09.02, 13:44
        jasniej tego powiedziec bo podejrzenia to nie dowod i w dodatku oszczerstwem sie nie zajmuje, ale moim
        (skromnym) zdaniem tylko jedna jedyna osoba na tym forum mogla napisac tak obrzydliwy post........

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka