Dodaj do ulubionych

Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:(

05.10.05, 13:53
Ten watek zamiescilem na innym forum,ale dopiero teraz zuwazylem "Forum
Psychologia".Zaczalem czytac o traumie i jej skutkach.A oto krotka historia
mojego problemu:

Moja dziewczyna postanowila sie ze mna rozstac po 3 latach kochajacego
sie zwiazku.Bylem jej pierwszym facetem,starszym o 8 lat,ona ma 23 lata a ja
31.Wszystko zaczelo
sie ponad 2 miesiace temu,kiedy dowiedzielismy sie,ze jej ojciec jest
smiertelnie chory.Tego dnia miala byc u mnie na kilka wakacyjnych dni bo
dzieli nas 250km,ale juz sie nie pojawila z oczywistych wzgledow.Niestety jej
ojciec zmarl 2 miesiace po tej tragicznej
wiadomosci a 3 tygodnie temu byl jego pogrzeb.Wszystko zaczelo sie psuc
kiedy dowiedzielismy sie o tej chorobie.Jest jedynaczka,zaczela sie martwic
co to dalej bedzie,zaczela zastanawiac sie nad nami,co to z nami dalej bedzie
i wogole na wszystko zaczela patrzec z pesymizmem.W koncu powiedziala,ze ona
teraz chce byc sama,zebym nie mowil jej ze ja kocham i wogole o milosci bo
ona w tej chwili nie moze odwzajemnic tego uczucia.Stwierdzila,ze potrzebuje
czasu bo sie pogubila i musi sobie poukladac swiat na nowo a teraz chce byc
tylko z matka i umierajacym ojcem.Bolalo mnie to bardzo bo wiele czasu
spedzalem z nia i jej rodzicami tez,bylismy bardzo zzyci,chcialem byc z nimi
w tych trudnch chwilach.Zaproponowala miesiac przerwy a pozniej spotkanie i
szczera rozmowe.Niestety w miare pogarszania sie stanu zdrowia jej ojca bylo
coraz gorzej.Byla zalamana,jednoczesnie chciala byc sama choc bardo chcialem
byc przy niej.Nagle po 2 tygodniach oswiadczyla ze z nami koniec,juz nigdy
nie bedziemy razem i wogole nie chce zadnych spotkan i rozmow o nas bo to nie
ma sensu.Przezylem szok i zalamanie.Nie wiedzialem co robic.Mieszkamy w
roznych miastach,dzieli nas 250km.Nie chciala rozmawiac,pisalismy tylko na
gg.Ja oczywiscie pisalem jej,ze tak nie mozna po 3 latach,ze przeciez
kochalismy sie i kochamy a ona swoje,ze to koniec i juz mnie nie kocha i
zebym uszanowal jej wole,ze chce byc sama i zebym juz wiecej do niej nie
pisal.Zalamany nie wiedzialem co robic,nie pisalem tak jak chciala,ale
wiecorem sama napisala i zapytala czy nie jest mi smutno,ale co mialem
napisac,napisalem ze jest mi zle.Ona napisala,ze jest emocjonalnie wyprota,ze
sytuacja z ojcem ja przerosla jednoczesnie nie chciala mojego
przyjazdu.Prosila o zrozumienie,ze teraz nie ma czasu dla mnie.Zaczelismy
pisac znowu,ale glownie rano na dzien dobry i wieczorem na dobranoc i rowniez
stanie zdrowia jej ojca.Pewnego niedzielnego ranka napisala,ze tata coraz
bardziej slabnie i to sa chyba jego ostatnie dni.Nie wytrzymalem,wsiadlem w
samochod i bez zapowiedzi pojechalem do szpitala do jej ojca.Ona tam byla
przy nim.Przywitalem sie,posiedielismy chwilke,jej matka
zaproponowala,zebysmy pojechali do domu porozmawiac sami w
spokoju.Pojechalismy.Jechalismy w milczeniu.W domu nie chiala wogole slyszec
o jakichkolwiek uczuciach,milosci do niej.Rozplakala sie kiedy mowilismy o
ojcu,ale nie pozwolila sie przytulic,objac,powiedziala ze nie chce.Wypilismy
kawe,zaczelismy wiec rozmawiac o roznych rzeczach z naszego zycia
codziennego,generalnie o pie..ch unikajac mowienia o milosci.Zaczelo sie
robic milo,poszlimy do jej pokoju,pokazala mi swoje nowe kwiaty na balkonie a
pozniej wlaczyla nastrojowa muzyke i powiedziala,ze sie polozy na
troche.Polozylem sie przy niej i w miare uplywu czzasu zaczalem ja tulic i
glaskac po glowie,czule cmokac.Nie protestowala,bylo jej dobrze,pytala co u
mnie w domu i wogole.´Dalej bylo milo,myslalem,ze wszystko jakos powoli wraca
do normy.Pozniej byl obiad a po nim odwiozlem ja szpitala do ojca i mialem
sobie jechac,ale zaproponowalem,ze posiedze z nia,zgodzila sie.Zrobilo sie
pozno,zapytalem czy nie mogl bym u niej przenocowac i rano pojechac.Zgodzila
sie,ale pod warunkiem,ze nie bedziemy spali razem jak wczesniej tylko w
oddzielnych pokojach.W domu jednak jakby to odeszlo w niepamiec i jak za
dawnych czasow razem polozylismy sie do lozka.Spalimy wtuleni,czulem,ze jest
jej dobrze i ze brakowalo jej tego.Nad ranem juz nie moglem spac.balem sie
rana,co bedie,co powie jak sie obudzi.Obudzila sie i powiedziala,ze chce byc
sama,zebym zajal sie swoim zyciem bo ona chce byc sama,nie chce sie z nikim
wiazac,ze to nie chodzi o mnie bo przeciez jestem czulym,kochajacym facetem i
powinna byc szczesliwa,ze jest tak kochana ale nie jest i nie wie jak to sie
stalo,choc do niedawna swiata poza soba niewidzielismy.Przezylem kolejny szok
i zalamanie,rozplakalem sie jak dziecko a ona swoje,ze jej przykro,ale pewnie
znajde sobie kiedys jakas fajna dziewczyne.Widzialem,ze tez jest jej ciezko i
to co mowila,jest do niej niepodobne.Zjedlismy sniadanie no i przyszedl czas
na wyjazd,trudny i ciezki.Stanelismy przed brama domu,czule sie
pozegnalimy,powiedzialem jej,ze jest jedna jedyna dla mnie i tylko ja
kocham,ze rozumiem ja,ze teraz nie ma czasu dla mnie,ale czas musi zrobic
swoje,przeciez kochalismy sie,bylismy dla siebie wszystkim,ze nie wyobrazam
sobie zycia bez niej.Wrocilem do domu,wyslalem jej smsa,ze calo
dojechalem.Ona odpisala,ze wieczorem moze zadzwoni do mnie i zadzwonile.Byla
mila rozmowa,ciepla o tym co robila przez caly dzien,co pozalatwiala na
koniec
powiedialem,ze ja bardzo kocham,powiedziala,ze wie o tym,powiedielismy sobie
dobranoc.Wrocilem do domu w poniedzialek a w sobote rano zadzwonila i
powiedzilala,ze tata zmarl.Prosila,zebym jednak nie przyjezdzdal,ze chce byc
sama z matka i zebym uszanowal ich wole i ze poda mi termin pogrzebu.Coz
mialem zrobic,nie pojechalem choc bardzo chcialem.W poniedzialek dala znac,ze
pogrzeb jest w srode i w dalszym ciagu powiedziala,ze chca byc z matka same i
ze nawet rodzina tez pojawi sie dopiero w dzien pogrzebu.Pojechalem wiec na
pogrzeb.Byla mila,ale jakby obojetna,nie spodziewalem sie niczego innego
zwazywszy na jej stan szoku,zalamania.Bylem caly czas w jej poblizu.Po
pogrzebie chcialem zostac,byc przy niej,wspierac,opiekowac sie,przytulic,ale
ona powiedziala,ze nie chce.Powiedziala,ze nie jest w stanie teraz na
spotkanie ze mna czy na rozmowy.Moze za jakis czas jak
ochlonie.Coz,pozegnalismy sie.Wieczorem zadzwonila do mnie,podziekowala za
przybycie na pogrzeb.Powiedziala,ze nie ma teraz ochoty na zadne spotkania,ze
teraz najlepiej jej tylko samej z matka.Generalnie stwierdzila,ze z nami juz
koniec,zebym sie nie ludzil ze jescze mozemy byc razem,ale ja powiedzialem
swoje co do niej czuje i wogole.Powiedziala tez,ze sa u niej moje rozne
rzeczy ale ma nadzieje,ze nie zalezy mi teraz na tym aby je teraz zabrac
tylko przy okazji innym razem.Prosila,zebym nie dzwonil i nie pisal
smsow.Zakonczyla rozmowe.Kolejne zalamanie ale jednoczesnie myslalem sobie,ze
czlowiek w jej stanie nie moze trzezwo myslec i ze na trzezwe myslenie
przyjdzie jeszcze czas.Od tego czasu przestala sie odzywac wogole.Ja
wysylalem jej jednego smsa dziennie z lozka na dobranoc.Po 2 tygodniach
chcialem do niej zadzwonic,porozmawiac,ale nie odebrala.Odpisala mi zaraz na
gg ze przeciez dala mi jasno do zroumienia,ze poki co nie ma ochoty na
kontakt ze mna i zebym to uszanowal i zebym nie dzwonil i nie pisal nawet
tego jednego smsa bo to ja tylko jeszcze bardziej drazni i czuje wieksza
niechec wiec powiedziala,zebym sobie odpuscil jak nie chce pogorszyc
sytuacji.Coz szosty dzien milcze jak sobie zyczyla.Od ponad dwoch miesiecy
przezywam koszmar,nie moge jesc,spac,caly czas mysle tylko o
niej,nie mysle tylko wtedy kiedy spie a spie malo.Boze,jesczcze w lipcu nigdy
bym nie przypuszczal,ze nasze zycie tak
wywroci sie do gory nogami.Byly wspaniale plany wakacyjne i
wogole.Ustalilismy,ze bede u niej za 4 tygodnie,mam tez zabrac swoje rzeczy
ktore u niej zostaly.Teraz juz wiem,ze nie pojade po te rzeczy,chce,zeby byly
u niej jak najdluzej,moze beda jej przypominac o mnie bo boje sie tego
spotkania,ni
Obserwuj wątek
    • tingel-tangel Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 14:10
      Nie możesz sobie nic zarzucić - zrobiłeś wszystko co mogłeś. Nie zrobiłeś nic
      takiego, co mogłoby ją zranić.
      • raver1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 15:50
        Sam nie wiem.Potrzebuje bardziej porady,moze od kogos kto znal podobne
        przypadki.Mam nadzieje,ze to sie zmieni i z czasem bedzie patrzyla inaczej na
        mnie.
        • amaterasu1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 16:04
          Bardzo Ci współczuję.
          Wydaje mi się, że Twoja dziewczyna poczuła się strasznie zraniona śmiercią ojca
          i teraz woli nie kochać, żeby znowu tak nie cierpieć. Dlatego zrywa z Tobą
          podświadomie chroniąc się przed ponownym zranieniem.
          • raver1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 16:22
            amaterasu1 napisała:

            > Bardzo Ci współczuję.
            > Wydaje mi się, że Twoja dziewczyna poczuła się strasznie zraniona śmiercią
            ojca
            >
            > i teraz woli nie kochać, żeby znowu tak nie cierpieć. Dlatego zrywa z Tobą
            > podświadomie chroniąc się przed ponownym zranieniem.

            Ale zranienie nie grozi jej z mojej strony i nigdy nie grozilo.Czytalem,ze
            ludzie przechodzacy przez traume mowia rozne rzeczy i podejmuja decyzje ktorych
            normalnie by nie podjeli.Czytalem,ze najgorsze sa pierwsze miesiace i wlasciwie
            nie mozna brac do siebie decyzji ktore takie osoby na poczatku podejmuja,trzeba
            dac im spokoj,zeby mogly dojsc do siebie.Wierze,ze tak bedzie i w naszym
            przypadku.
    • alcoola Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 16:32
      Wiesz co, a mnie się zdaje, że śmierć ojca nie ma tu wiele wspólnego z jej
      decyzją o rozstaniu, po prostu się odkochała i tyle. Może właśnie przeciwnie -
      przez to, że jest przybita śmiercią ojca jeszcze korzysta czzasem z Twojego
      wsparcia, bo widzi jak jesteś jej oddany - z drugiej jednak strony widać, że na
      dłuższą metę męczy ją to i drażni, bo Cię już po prostu nie kocha.
      BTW niezbyt jej się dziwię, bo takiego męgołę, na jakiego wyglądasz z tego
      tasiemcowego postu to trudno znieść na dłuższą metę.
      Daj sobie spokój i jej przede wszystkim.
      Pozdrawiam.
      • moc_ca Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 19:34
        Jak ja kocham takie jednoznaczne, durne opinie wysnute na pdst. kilku słów
        zbolałego chłopaka!!!
        Nie pleć bzdur i wiedz że >męgoła< to jakiś nowotwór językowy, jesli juz to
        mękoła od męczyć.
    • jasmina_tdi Śmierć otrzeźwia 05.10.05, 17:22
      Nawet cudza. Śmierć ma tą cudowną własciwość, że ustawia człowieka na właściwym
      miejscu - w ciągu chwili wybory stają się proste, a priorytety nabierają
      znaczenia. Podejrzewam że dziewczyna dostrzegła, ile moze stracić zostając z
      Tobą, a ile zyskac, idąc własną drogą. Być może za jakis czas jej przejedzie, a
      być może nie. Puść ją wolno - ona dostrzegła coś, czego Ty, obawiam się, nie
      jestes wstanie teraz zobaczyć.
      • qw5 Dokładnie 05.10.05, 22:00
        Właśnie czytam książkę pod naukowym tytułem "The house at Pooh Corner" i tam
        jest takie zdanie "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej
        Prosiaczka tam nie było". Tak mi się jakoś skojarzyło.
        • raver1 Re: Dokładnie 05.10.05, 22:14
          qw5 napisała:

          > Właśnie czytam książkę pod naukowym tytułem "The house at Pooh Corner" i tam
          > jest takie zdanie "Im bardziej Puchatek zaglądał do środka, tym bardziej
          > Prosiaczka tam nie było". Tak mi się jakoś skojarzyło.

          To co ten Puchatek ma zrobic,czekac,az Prosiaczek za nim zateskni?
          • qw5 Re: Dokładnie 06.10.05, 17:39
            Daj jej spokój, tak jak sobie tego życzy. Dla dobra jej i przede wszystkim
            swojego. Jeżeli bedzie chciała wrócić, to przecież zna drogę.
    • lindaa Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 18:54
      być może przypominasz jej ojca, i patrząc na ciebie przypomina jej się jej
      ojciec, a ona chce zapomnieć o swoim ojcu bo go już nie ma a jeśli o nim
      zapomni przestanie cierpieć, z tego powodu, że go nie ma, wiem trochę
      zagmatwałam nie wiem czy zrozumiesz, ale ja ją chyba rozumiem, być może to
      minie, zobaczy, że straciła prawdziwą miłość, ale wtedy może być za póżno bo
      być może za jakis czas nie będziesz chciał z nią być
      • raver1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 20:51
        lindaa napisała:
        ale wtedy może być za póżno bo
        > być może za jakis czas nie będziesz chciał z nią być

        To niemozliwe,bede na nia czekal tak dlugo jak bede musial po prostu.
    • cossa Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 19:42
      czekac na nia "z boku"

      tyle ile Ci sil starczy


      pozdr.cossa
    • moc_ca Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 19:46
      Tylko jeden powód jej zachowania przychodzi mi do głowy. Kiedy umiera bliska
      osoba, bardzo bliska ... bywa że nie mogąc jej pomóc, ulżyć w cierpieniu
      a konsekwencji zapobiec śmierci pragniemy ukarać właśnie siebie poniewaz uważamy
      że skoro owa ukochana osoba musi cierpiec i odejść to my nie jestesmy warci
      spokojnego życia, nie zasługujemy na szczęście, miłość ...
      Po upływie czasu (róznego dla różnych osób) ściągamy z siebie tę karę ale
      w Waszym przypadku powrót do siebie może byc już niemożliwy bo po prostu
      każda miłość wymaga pięlęgnowania i dbania a w czasie "odbywania kary" może
      sobie zwyczajnie zgasnąć, jak każde zaniedbane uczucie.
      Myślę że dobrze robisz czekając w pobliżu ale z dala. Daj Jej czas na dojście
      do siebie i bądź cierpliwy. Tak zadecydowała i takie jej prawo, jesli zechce -
      odezwie się sama. Niestety nie pozostawiła Ci możliwości jakiegokolwiek ruchu.
      Serdecznie Ci współczuję.
      • raver1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 05.10.05, 21:04
        moc_ca napisała:
        > w Waszym przypadku powrót do siebie może byc już niemożliwy bo po prostu
        > każda miłość wymaga pięlęgnowania i dbania a w czasie "odbywania kary" może
        > sobie zwyczajnie zgasnąć, jak każde zaniedbane uczucie.

        Nie ma nic gorszego niz "odbywanie kary".Ale wiem,ze napewno nie bede milczal w
        swieta ktore niebawem nadejda i ktore zawsze spedzalismy razem od kiedy sie
        poznalismy,czy jej urodziny.Kots powiedzial mi niedawno,ze sa duze szanse,ze
        przetrwamy i znowu bedziemy razem,ale musze byc bardzo cierpliwy,jezeli przez
        to przejdziemy to tylko wzmocni nas zwiazek na cale zycie.Bardzo bym sobie tego
        i nam zyczyl.
      • sher-man Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 10:22
        to o czym ja pisalam chyba ładniej wyrazila mocca
        • moc_ca Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 10:35
          sher-man napisał:

          > to o czym ja pisalam chyba ładniej wyrazila mocca

          Obie wiemy o tym z autopsji. :-(
          To mija ale potrzeba czasu żeby zrozumieć że życie i tak na nas nie czeka i za
          nic ma nasze "kary".Sąsiedzi tak samo usmiechają się na dzień dobry, koledzy
          bywają na imprezkach, dziewczyny wychodzą za mąż, dzieci radośnie
          szczebioczą .. nikt nie pamięta na codzień że tej tak bliskiej nam, ważnej,
          kochanej osoby po prostu już nie ma i nigdy nie będzie ...
          ps.
          Trzeba cierpliwie czekać w pobliżu i nie narzucać się ze swoją miłością.
    • solaris_38 odpuść 06.10.05, 01:07

      czy ty rozumiesz że ona nie che z toba być ?

      odpuść

      oprzytomniej

      miłość to nie nałóg

      pozwól jej odejśc jeśli chce

      nie wykorzystuj ze choć ciebie nei chce potzrebuje przyjaxni dotyku i
      zapomnienia

      kochac to nie znaczy zadręczyć z nieumiejętności zrozumienia odmowy

      ale nie wiem czy potrafisz z rozyumieć - jestes uzalezniony i nie rozumiesz
      tylko chcesz
      • raver1 Re: odpuść 06.10.05, 02:11
        solaris_38 napisała:

        >
        > czy ty rozumiesz że ona nie che z toba być ?

        A czy ty nie rozumiesz,ze ona nie chce teraz z nikim byc i przezyla szok?
        Wiem,ze odsunela sie wogole od wszystkich.Ja chce sie usunac na bok,majac
        nadzieje,ze jednak przypomni sobie o mnie bo ja o niej nie moge zapomniec i
        nigdy nie zapomne.Zastanawiam sie czy kiedys kogos kochalas albo kochasz skoro
        mowisz,ze mozna sobie ot tak to wszystko odpuscic,usunac sie.
        • alcoola Re: odpuść 06.10.05, 09:56
          Szok szokiem, ale z tego co napisałeś wynika ewidentnie, że nic z tego nie
          będzie, a Ty nie potrafisz tego zrozumieć. Wiadomo, że Ci trudno, że cierpisz,
          ale jak ktoś kogoś przestaje kochać to już naprawdę nic się nie da zrobić. A
          Twoje psie oddanie z czasem będzie ją coraz bardziej drażnić. Nie wiąż tego
          odejścia tak bardzo ze śmiercią jej ojca, mam wrażenie, że na tym smutnym
          wydarzeniu opierasz całą swoją irracjonalną nadzieję na to, że coś się zmieni,
          że ponownie będziecie razem, jak tylko ona otrząśnie się z żałoby.
          Moim zdaniem nie. Ona chyba już zdecydowała i to nie z powodu śmierci ojca.
          Naprawdę odpuść sobie. Jest takie powiedzenie, że miłość należy ofiarowywać jak
          kwiat, a nie wieszać jak kamień u szyi, a Ty jej się tak właśnie wieszasz.
        • kryzolia Re: odpuść 06.10.05, 09:58
          Z pewniścią CI nie pomogę. ALe tak sobie myslę , że może za dużo mówisz o
          miłości wtedy, gdy dziewczyna chce cierpieć, przeżywać najsilniej jak potrafi
          swoje ciepienie - bo jest to dla niej jakies rodzaj pokuty, TY wtedy mówisz o
          waszych uczuciach i o waszym związku. Te dwie sprawy źle się komponują razem.
          Leży z Toba włóżku i na chwilę zapomina o całym świecie, ale potem przychodzi
          dzień i jest fakt że ojca nie ma, umarł, i Ona chce to przeżywać. Dziewczyna
          jest jeszcze bardzo młoda. Nie przeżywała wczesniej śmierci, TY pewnie jesteś
          choćby z racji wieku dojrzalszy i patrzysz na związek perspektywicznie. A może
          ona nie chce jeszcze mysleć o przyszłośći. Moim zdaniem pokazałeś jak Ją
          kochasz i co dla CIebie znaczy i tylko tyle możesz teraz zrobić. A już
          napewno nie szukaj z Nią kontaktu skoro sobie tego nie życzy, sam asię odezwie
          jeśli kiedyż uzna że to Ciebie chce.
        • jasmina_tdi hahaha! 06.10.05, 11:32
          raver jestes niesamowity!! "ona nie chce z nikim być" chryste! to najstarszy
          kit, jaki my, kobiety wciskamy, jeśli chcemy spławić delikwenta, ale nie mamy
          sumienia, zeby mu powiedzieć wprost, żeby spadał. Panna liczy na twoją
          inteligencję, nie zawiedź jej :D

          raver1 napisał:

          > >
          > A czy ty nie rozumiesz,ze ona nie chce teraz z nikim byc i przezyla szok?
          > Wiem,ze odsunela sie wogole od wszystkich.Ja chce sie usunac na bok,majac
          > nadzieje,ze jednak przypomni sobie o mnie bo ja o niej nie moge zapomniec i
          > nigdy nie zapomne.Zastanawiam sie czy kiedys kogos kochalas albo kochasz
          skoro
          > mowisz,ze mozna sobie ot tak to wszystko odpuscic,usunac sie.
          • raver1 Re: hahaha! 06.10.05, 16:15
            jasmina_tdi napisała:

            > raver jestes niesamowity!! "ona nie chce z nikim być" chryste! to najstarszy
            > kit, jaki my, kobiety wciskamy, jeśli chcemy spławić delikwenta, ale nie mamy
            > sumienia, zeby mu powiedzieć wprost, żeby spadał. Panna liczy na twoją
            > inteligencję, nie zawiedź jej :D

            Napisalem,ze ona nie chce byc teraz z nikim a nie,ze wogole wiec czytaj ze
            zrozumieniem.Nie zycze nikomu,zebys kiedykolwiek zostala jego "kobieta".Jej
            ojciec zostal 3 tygodnie temu pochowany.
            • solaris_38 życzymy ci szczescia 06.10.05, 22:24
              myslę raver że oczekiwałeś czegoś inengo
              jakiejś pociechy i zrozumienia

              z komentarzy widze że nei jesteś w stanie skontaktowac się z tym co drugi
              człowiek mówi do ciebie bo dla ciebie jedyną prawda jest własna prawda

              a ty czujesz że ona coś czuje tylko sytuacja jest taka .. niesprawiedliwa
              i jak ją dzielnie przeczekasz i zrobisz własciwe ruchy to wszystko wróci

              tymczasem jak na razie doprowadziłes że kobieta zacznie cie nienawidziec i
              uciekać na twój widok

              nie mam pojęcia czemu nie chce a tobą byc ale na razie wszystko robisz żeby
              nawet wspomnien jej nie zostało tylko poczucie winy

              kurczę wiem że cierpisz
              wszuytkie to wiemy

              ale nie ma drogi żeby ci pomóc bo nie jestes gotowy na żaden punkt widzenia
              który ci jej nie odda

              a przeciez wszystkie życzymy i tobie i jej szczescia

              wybacz jesliśmy zbyt bezpośrednie

            • jasmina_tdi Re: hahaha! 07.10.05, 19:07
              Raver, jak cię czytam, to wcale się nie dziwię, że panna przejrzała na oczy.
              Jesteś rozmemłany aż do bólu, choć trudno się z Tobą nie zgodzić - nigdy nie
              zostanę niczyją kobietą, nie jestem u diabła walizką przenośną czy parą kapci.

              raver1 napisał:
              >
              > Napisalem,ze ona nie chce byc teraz z nikim a nie,ze wogole wiec czytaj ze
              > zrozumieniem.Nie zycze nikomu,zebys kiedykolwiek zostala jego "kobieta".Jej
              > ojciec zostal 3 tygodnie temu pochowany.
        • solaris_38 odpuść 2 06.10.05, 22:14
          raver wyraziłam sie bardzo szorstko bo chciałam żebyś coś zrozumiał obsesyjną
          stronę twojego uczucia nie mjąca NIC wspólnego z miłością

          jeśli nadal będziesz sądził ze TO co czujesz to miłośc (smiem wątpić) to
          zamiast kochać będziesz miał serię goraz bardziej gorzkich rozczarowań i
          nei zrozumiesz dlaczego kobiety sa TAKIE

          z jakiegokolwiek powodu ona nie chce z tobą byc - NIE CHCE

          myśle że bardzo trudno ci to zrozumiec bo jestes przywiązany i niestety także
          uzalezniony

          Zastanawiam sie czy kiedys kogos kochalas albo kochasz skoro
          > mowisz,ze mozna sobie ot tak to wszystko odpuscic,usunac sie.

          "Zastanawiam sie czy kiedys kogos kochalas albo kochasz skoro
          mowisz,ze mozna sobie ot tak to wszystko odpuscic,usunac sie."

          w tak bezwzględny sposób faktycznie nie kochałąm
          więcej
          twierdze że to nie miłość


          nie mówię że jej nie kochasz
          mozliwe że oprócz uzależnienia także ją kochasz ale to uczucie jakoś
          zgniecione pożądaniem kontaktu z nią


          inna sprawa że "odpuścić " sobie jest bardzo trudno

          ale jesli się kocha to jest łatwiej




    • sher-man to nie tak 06.10.05, 10:21
      Nie znam jej. nie wiem jakim jest typem. ale wiem co ja robilam po śmierci
      mojego dziadzi. Jesteśmy z nią w tym samym wieku. ja odsunęłam mojego mężczyzne
      z dziwnego powodu. nie wiem czy bede potrafila wyjasnić: zadałam po prostu
      sobie jeszcze większy ból. To takie psychiczne robienie sobie sznyt. zadajesz
      sobie jeszcze wiekszy bol zeby sprawdzic siebie i odsunąć inna myśl.
      Mi przeszło po 3,5 mies.
      Powoli.
      To co mogę doradzić to to zebyś dał jej zatęsknić. Przyjdzie do ciebie sama.
      • raver1 Re: to nie tak 06.10.05, 11:20
        sher-man napisał:

        > Nie znam jej. nie wiem jakim jest typem. ale wiem co ja robilam po śmierci
        > mojego dziadzi. Jesteśmy z nią w tym samym wieku. ja odsunęłam mojego
        mężczyzne
        >
        > z dziwnego powodu. nie wiem czy bede potrafila wyjasnić: zadałam po prostu
        > sobie jeszcze większy ból. To takie psychiczne robienie sobie sznyt. zadajesz
        > sobie jeszcze wiekszy bol zeby sprawdzic siebie i odsunąć inna myśl.
        > Mi przeszło po 3,5 mies.
        > Powoli.
        > To co mogę doradzić to to zebyś dał jej zatęsknić. Przyjdzie do ciebie sama.

        Dzieki,wlasnie o takie rady z wlasnego doswiadczenia mi chodzilo a nie "daj
        sobie spokoj i zapomnij bo nic z tego nie bedzie".
        • alcoola Re: to nie tak 06.10.05, 16:29
          Po prostu oczekujesz tylko takich rad, które są po Twojej myśli, może czas
          spojrzeć na sprawę obiektywnie. Wydajesz mi się wielce upierdliwym facetem,
          przyczepiłeś się do niej jak rzep i zupełnie przestałeś widzieć oczywiste
          fakty. Ja Ci współczuję bardzo, ale chyba lepiej będzie dla Ciebie jak Ci te
          klapki z oczu spadną.
          • raver1 Re: to nie tak 06.10.05, 16:34
            alcoola napisała:

            > Po prostu oczekujesz tylko takich rad, które są po Twojej myśli, może czas
            > spojrzeć na sprawę obiektywnie. Wydajesz mi się wielce upierdliwym facetem,
            > przyczepiłeś się do niej jak rzep i zupełnie przestałeś widzieć oczywiste
            > fakty. Ja Ci współczuję bardzo, ale chyba lepiej będzie dla Ciebie jak Ci te
            > klapki z oczu spadną.

            Oczekuje roznych rad a nie tylko takich patrzacych na to wszystko z pesymizmem
            bo prawda jest taka i ja to wiem,ze to moze roznie sie skonczyc.
    • cytrynka123 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 18:16
      Ja bym sobie trochę odpusciła. Jestes sporo od niej starszy. Ona może w ogóle
      nie dojrzała do konkretnego zwiazku. Majac 25 lat dopiero teraz jestem pewna
      swoich oczekiwań, planów i z pełną świadomością skutków podejmuję decyzje. W
      jej wieku.... no cóż, może to nie było dawno, ale jeszcze siano mi w głowie
      siedziało. Angazowałam się uczuciowo w relacje z nieodpowiednimi mężczyznami
      (najczęściej: po 30, wieczny kawaler, wolny strzelec i samolubek), licząc na
      trwałość związku.
      Śmierc ojca powinna was zblizyć, a nie oddalić. Mam kogoś od dwóch lat, kogo
      niebotycznie uwielbiam, z wzajemnością. Nie widzę mozliwości by mi choćby
      jakiegos ciepłego uczucia zabraklo dla niego, nawet w obliczu porazki czy
      nieszczęscia. zyczę mu jak najlepiej, ale jesli nawet cos sprawiłoby , że nie
      byłby tak piękny, silny i zaradny jak teraz i tak go będę kochać.
      Związek od początku musiał być "wadliwy". Bez obwiniania. A nieszczęście w jej
      rodzinie tylko dało jej dodatkowy punkt za rozstaniem.
    • izusiaaa Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 21:13
      Uwazam , ze smierc ojca mogła ja bardzo oddalic, odizolowac od innych ludzi.
      Chciałam napisac ze po tym co piszesz widac jak bardzo ja kochasz i jak ci na niej zalezy. To co ci moge poradzic to daj jej czas i nie narzucaj sie jej teraz gdy jest w tak bardzo trudnej psychicznie dla niej sytuacji.
      Uwazam ze naprawde jestes wart tego aby byc szczesliwy razem z nia..
      Czytając twoją wypowiedz wierze ze jeszcze gdzies istnieje cos takiego jak PRAWDZIWA MIŁOŚC. powodznie i uwierz w to , ze jeszcze wszystko moze sie odmienic. Wiara czyni cuda ;)
    • psychopata.z.borderline Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 22:24
      a moze ona sie boi?
    • komandos57 [...] 06.10.05, 22:25
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • jimmy8 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 06.10.05, 23:37
      Powinieneś czekać z boku,dać jej czas,każdy reaguje inaczej na traume.Ona
      zareagowała tak a nie inaczej,myślę,że są bardzo duże szanse,żebyście znowu
      byli razem,ale musisz odpuścic na jakiś czas tak jak Cię prosiła na
      początku,swoim narzucaniem sie tylko pogarszasz sytuacje.Ona cie o cos prosi
      ale ty jej tego nie dajesz.Dziewczyna jest po prostu zagubiona,musi sobie
      poukładać wszystko na nowo,ale to wymaga czasu,wszystko jest jeszcze bardzo
      świerze.Nie wierzę,że nic dla niej nie znaczysz,ale moim zdaniem odsunęła Cie
      na boczny tor a postanowiła skupic sie na matce.Nie przejmuj sie co wypisują tu
      różni frustraci,że dała Ci kopa i zapewne ma już kogoś innego na boku bo takie
      rzeczy nie dzieja sie w sytuacjach przez Ciebie opisanych.Myśle,że powinieneś
      odpuścic sobie jakiekowiek nagabywanie ją na spotkanie,rozmowę,odpuść sobie też
      spotkanie podczas którego miałeś zabrać swoje rzeczy,niech one leża tam jak
      najdłużej.Wiem,że to trudne,ale to wszystko wymaga czasu i cierpliwości,zresztą
      kto z nas ma ja lepiej znać niż Ty sam?Skoro widzisz szansę to zapewne ta
      szansa istnieje,życzę Ci powodzenia.
    • heal Kiedy przechodzę jakieś silne negatywne emocje 07.10.05, 15:33
      związane z rodziną, a bardzo kocham pewnego mężczyznę, to wtedy odrzucam to uczucie.
      Nie chcę jego i tej miłości.
      Jak mijają tamte złe emocje, to też zaczynam pragnąć jego miłości i znowu jestem
      gotowa być z nim.
      Smierć bliskiej osoby szczególnie, jeśli bardzo kogoś kocha się jest najgorszym
      doświadczeniem.
      Ona potrzebuje czasu. Załoba trwa przynajmniej rok. Ten czas też jest potrzebny,
      aby uporządkowały się jej emocje.
    • mamamisia28 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 07.10.05, 16:03
      hmmmm..... chyba wiem w czym jest problem, napisales ze jestes sporo od niej starszy, w tym wieku osiem lat roznicy to ogromna przepasc. Ile lat mial jej ojciec 40 pare? moze uswiadomila sobie ze za pare lat ty tez dojdziesz do tego wieku a ona ciagle jeszcze bedzie mloda?????????moze boi sie ze tez umrzesz wczesniej i znow zostanie sama. mysle ze powinienes poczekac 2-3 miesiace a pozniej probowac porozmawiac kazdy potrzebuje czasu i dopiero wtedy wytlumaczyc tylko nie swoje uczucia ktorych ona jest pewna ale fakt ze zostales zraniony jej postepowaniem
      • sher-man Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 07.10.05, 16:30
        o chryste...
        bardzo przepraszam ale mam 24 (niespełna) lata i nie zgadzam się ani z tym, ze
        sporo starszy bo 8 lat w tym wieku to wymarzona róznica ani ze nagle ją
        ogarnęło przerazenie bo taka młoda i sobie uswiadomiła ze ona za pare lat taki
        stary.
        Drodzy, 23-24 latkowie to nie 19-latkowie i akurat tu 4 lata robia różnice.
      • raver1 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 07.10.05, 18:34
        mamamisia28 napisała:

        > hmmmm..... chyba wiem w czym jest problem, napisales ze jestes sporo od niej
        st
        > arszy, w tym wieku osiem lat roznicy to ogromna przepasc. Ile lat mial jej
        ojci
        > ec 40 pare?

        Jej ojciec mial 60 lat a matka ponad 52 czyli tez miedzy nimi bylo 8 lat
        roznicy.
        • mamamisia28 Re: Nie wiem co robic,jak mam sie zachowac:( 07.10.05, 19:14
          a w takim wypadku to co innego, widac dziewczyna probuje odzwierciedlic w waszej znajomosci zwiazek rodzicow , widac pozno zalozyli rodzine i byla to rodzina szczesliwa, tak ze nie spieszy jej sie do stalego zwiazku w tak mlodym wieku i ma racje, teraz jeszcze czuje sie dzieckiem i rodzice a teraz matka sa dla niej najwazniejsi , strata ojca zmusza ja do szybszego dorastania a moze ona jeszcze nie czuje sie na tyle duza dziewczynka , na wielka milosc ma jeszcze duzo czasu, moze jednak masz do niej za powazne plany i powinienes pozwolic jej odetchnac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka