Dodaj do ulubionych

Jak rozmawiać?

02.12.05, 15:34
Witam.
Utrzymuję znajomość z chłopakiem, z którym jakiś czas temu coś mnie łączyło.
I smuci mnie to, i czasami wkurza, bo niewiele mamy sobie do powiedzenia,
albo mówimy o rzeczach, które niewiele obchodzą drugą stronę (w sensie: są
mało ważne, kiedyś bywały sprawy wazniejsze od tych).
Niech zgadnę... czas lekarstwem?
Obserwuj wątek
    • lola165 Re: Jak rozmawiać? 02.12.05, 18:41
      zgaduj dalej
    • ala-a Re: Jak rozmawiać? 02.12.05, 20:37
      zgadlas;)
    • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 11:26
      OK, już chyba wiem, czemu to wszystko mnie tak drażni: czuję się od Niego
      gorsza. Kiedyś byliśmy mniej więcej na równi, teraz On jest tak wysoko... a ja
      tak nisko... nie sięgam do Jego poziomu. I widzę to na każdym kroku, w każdym
      Jego słowie. Widzę aluzje, sarkazm. Widzę w Nim swoje gorsze odbicie...
    • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 14:36
      Ja przepraszam, że piszę o takich banalnych sprawach, z którymi każdy normalny
      człowiek potrafi się rozprawić w kilka minut, ale naprawdę ta sytuacja jest nie
      na moje siły.

      Wiem, że jedną z opcji jest zerwanie kontaktu, zamknięcie tego rozdziału. Jeśli
      chodzi o to ostatnie to wydawało mi się, że dobrze mi to wychodzi, minęło kilka
      miesięcy i było ok, nagle trach i się złamałam. Wiem, że jesli powiem Mu, żeby
      przestał się do mnie odzywać, to bez żadnych trudności odpowie "ok, nie ma
      sprawy", a to mnie jeszcze bardziej zaboli, poczuję się jak zużyta ścierka,
      którą czas wyrzucić. (Oczywiście jak zużyta ścierka czuję się cały czas, tyle,
      że jeszcze wiszę na wieszaku... nie wiadomo po co..).
      Zerwanie kontaktu, koniec znajomości... Nie potrafię się z tym pogodzić, że
      dzieli nas tyle różnic, że wcześniej to zupełnie inna bajka... Z drugiej strony
      myślę sobie, czy to zerwanie kotnaktu naprawdę coś pomoże?? I tak i tak mam już
      zaniżoną samoocenę, i to pewnie z tego wynikają trudności w porozumieniu się z
      Nim, bo we wszystkim, co opowiada, widzę siebie nie nadającą się do niczego. On
      potrafi wszystko, dla Niego nie ma żadnych przeszkód, dla mnie.... no cóż,
      żałosne... jedna wielka porażka życiowa...
      Zaczęłam znajomość z pewną osobą. Jestem ważna. Zresztą ta osoba często mi o
      tym przypomina, a ja mam wyrzuty sumienia, że przyzwyczajam do siebie mimo, że
      sama jeszcze się nie przyzwyczaiłam do życia... Czekam tylko momentu, aż
      wszystko stanie się dla mnie zupełnie obojętne, zrobię się zimna i podła,
      zacznę zniechęcać... nikt mnie nie zdoła zatrzymać...

      Czy mam Go wygonić? I przekreślić znajomość? która pieknie się zaczęła... Czy
      może niech sobie jest tam gdzie jest - dla ozdoby? Żebym pamiętała mojej
      nieudolności?

      :(
      • katarzyna_z Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 14:43
        daj sobie z nim spokoj, zawsze jak to Ty odejdziesz, to przynajmniej "ambicja"
        zostanie zaspokojona, że to nie Ciebie ruzcono tylko Ty kogoś, a jak Ci odpowie
        ok nie ma sprawy, tzn ze sie dla niego nie liczysz szukaj swojego szczescia w
        zyciu dziewczyno, a jego odpraw z kwitkiem:)
        powodzenia

        nie wmawiaj sobie, ze bez niego bedziesz niczym (tzn szmata itd) bo bez niego
        wlasnie mzoesz odzyc:)
        • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 14:53
          Odpowie "ok, nie ma sprawy", bo... bo wydje mi się, że jakoś uszanuje moją
          decyzję. A taka forma odpowiedzi, sucha, oschła forma, sprawi mi ból, bo kiedyś
          nasze relacje były cieplejsze... teraz jest tak sucho... zupełnie inna bajka, a
          raczej zły sen. I żeby było jasne, nie obwiniam Go o całe zło, dlatego nie
          potrafię się zgodzić na odprawienie z kwitkiem. A swojego szczęścia już dawno
          przestałam szukać... Już nie chcę.
          • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 15:01
            Problem jeszcze jest taki, że nie umiem wywalić Go z głowy, pomimo moich
            negatywnych odczyć w rozmowie z Nim. Wszystko mi Go przypomina, nawet durne
            reklamy w TV. Sytuacja jest jasna, niby nigdy nie będziemy razem, ale...
            myślałam, że się pozbyłam nadziei, ale ona ciągle we mnie tkwi. :(
      • zuzula99 Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 14:55
        mialam to samo kiedys. pozniej podobnie jak TY poznalam kogos, to byl kolega z
        pracy, przy nim czula sie doceniaa, i wydawalo mi sie ze nadajemy na tych
        samych falach, jakby wszystko bylo idealne. zaczynalam coraz wiecej czasu z nim
        spedzac, i tak sie rozstalam z moim chlopakiem, ktoremu pozniej wszystko
        zreszta opowiedzialam.
        powiem Ci szczerze, ze z jednej strony zaluje tego co zrobilam ( nie jestem
        obecnie z zadnym z nich).ale z drugiej nie zaluje,!!- zrozumialam ze kochalam
        mojego chlopaka, pozniej chcialam wrocic, ale powrotow nie ma:( dwa razy do tej
        samej rzeki sie nie wejdzie.

        kurcze tyle Ci chcialam powiedziec i nie wiem jak,
        chce zebys wiedziala ze mialam to samo, i wiem co czujesz, walcz z ta niską
        samoocena!!! ona tylko utrudnia zycie.
        p. s. a ta druga osoba o ktorej piszesz moze tylko bazowac na Tym Twoim
        dylemacie!! uwazaj i trzymaj sie
        • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 15:13
          Ta druga osoba to również człowiek ze złamanym sercem. Kolegujemy się. I jestem
          więcej niż pewna, że nie bazowałby na moim dylemacie, gdyby go tylko znał.
          A z samooceną nie mam już siły walczyć, zresztą już dawno wywiesiłam białą
          flagę.

          (Dziękuję za to, co piszesz..)
    • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 18:21
      Boję się, że Go znienawidzę za to, że jest... że stał się lepszy, że Jemu się
      udało wyjść z dołka, a mnie nie, i że ta właśnie różnica nas poróżniła... Już
      teraz mam czasami zapędy typu "Cierp! Za karę! Dobrze Ci tak".... No jak można
      nienawidzić kogoś za to, że ma się lepiej..... ? ;( Czuję się z tym uczuciem
      tak podle...
      A mimo wszystko tęsknię. I mam nadzieję...
    • lilajka Re: Jak rozmawiać? 05.12.05, 19:33
      A może to siebie nienawidzę za to, jaka jestem? Że jestem inna niż On? Że nie
      pasuję do Niego?
    • lilajka Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 21:22
      A może powinnam pozwolić sobie na nienawiść do Niego? Może będzie mi wtedy
      łatwiej?
      • amaterasu1 Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 22:39
        Lilajka!!!

        Weź się w garść. Przede wszystkim daruj sobie kontakty z nim (bo po co???)
        Jeśli będąc z nim miałaś obniżoną samoocenę, to ciesz się dziewczyno, że już
        razem nie jesteście, bo dopiero by Cię zmiażdżył - po części dla przyjemności a
        po części z nieuwagi, zapewne.

        Zranił Cię, nie wnikam czym, więc to normalne, że wracasz do przeszłości. Ale
        bardzo niezdrowe!!! Nie można żyć przeszłością, tak jak nie można żyć
        marzeniami, bo życie TERAZ kompletnie traci smak!!!

        Pamiętaj - żaden związek, czy to przyjacielski czy miłosny nie jest dla Ciebie
        dobry, jeśli czujesz się w nim GORSZA lub jeśli On powoduje, że czujesz się
        gorsza. Daruj sobie. Masz siebie jedną - i musisz o siebie dbać :)
        NIKT NIE MA PRAWA CIĘ GNOIĆ, W ŻADEN SPOSÓB!!!!

        Nienawiść nie ma sensu. Zajmij się swoim hobby albo poszukaj nowej pasji. Czas
        leczy rany, zapomnisz, a po drodze zrobisz jakieś fajne rzeczy.

        Trzymam kciuki, powodzenia :)))
        • lilajka Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 23:07
          Nie, nie, nie! Nikt mnie nie gnoi. Ja po prostu jestem z niższej półki.

          A będąc z Nim, byliśmy, że tak powiem, na równi, oboje mieliśmy problemy ze
          sobą. Z tą różnicą, że po pewnym czasie Jemu udało się wygrzebać z dołka, a ja
          zostałam sama na dole.
          • amaterasu1 Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 23:34
            'Ja po prostu jestem z niższej półki'

            Dziewczyno...Nie żartuj sobie tak nawet.
            Jak to z niższej półki????
            A co on ma czego Ty nie masz, że się na inną półkę wrzuciłaś....?
            • lilajka Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 23:40
              Długo bym wymieniała...
              • amaterasu1 Re: Jak rozmawiać? 06.12.05, 23:53
                Lilajko, piszesz, że poznaliście się jak oboje byliście w dołku. Wtedy dobrze
                Wam się rozmawiało- no, to normalne, jak ludzie mają podobne problemy, to
                często nie widzą, jak wiele ich dzieli. Wtedy się rozumieliście, ale...
                To banał może, ale ludzie się zmieniają. Zmieniają ich doświadczenia.
                I są tacy z którymi potem wciąż możesz się dogadać i tacy, na których patrzysz
                i...nie poznajesz! Bo znałaś jakby inną osobę...
                Jak Ci zależało na kimś, a zmiana jest w trudna dla Ciebie do zaakceptowania
                stronę - to boli. To jasne.
                A czasami zdajesz sobie sprawę, że może w ogóle tej osoby nie znałaś... :(

                Może spotkaliście się w momencie, jego chwili słabości i on już nie chce
                pamiętać o tamtych chwilach, o ludziach z którymi wtedy miał kontakt (np z Tobą)
                Nie wiem, strzelam.

                I tak chyba jest, po prostu.
                Masz prawo do irracjonalnego żalu, masz prawo do wszelkiego rodzaju uczuć, są
                Twoje, daj im popłynąc, popatrz co w nich siedzi (sama piszesz o tym negatywnym
                lustrze, to może być paradoksalnie Twoją siła)

                Ale pozbieraj się jak najszybciej, bo dużo wspaniałych ludzi jest na swiecie i
                napewno spotkasz jeszcze wiele wartościowych osób, które Cię zafascynują.

                Tyle o nim
                A co z Tobą?
                Jakiej natury masz problem, z którego jemu udało się wyjść...?
                Może lepiej na tym się skup...
                • lilajka Re: Jak rozmawiać? 09.12.05, 00:54
                  Co z tego, że "mam prawo"? Co z tego, że "dużo wspaniałych ludzi jest na
                  świecie"? Mój świat jest baaaaaaardzo ograniczony. Właściwie to nie "świat"
                  tylko taki malutki pokoik na strychu. I co mi po tych ludziach? skoro nikomu
                  nie pozwolę zniżyć się do mojego poziomu. A nuż będzie chciał zostać i zmarnuję
                  komuś życie.
    • lilajka Re: Jak 11.12.05, 22:15
      Czuję sie taka pokrzywdzona. :/
      Jemu ta znajomość dodała odwagi i wiary w siebie, a mnie pogrążyła. No dlaczego
      tak ;(((
      Mam wrażenie, jakbym tkwiła w dołku, a ktoś z góry sypie mi piachem. I nie mogę
      z tego dołka wyjść, bo muszę osłaniać się przed zsypywaną ziemią, a
      jednocześnie to nic nie daje, bo ciągle tam tkwię.
      Jedyne, co mi przychodzi do głowy, to dać sobie z tym wszystkim spokój i
      poczekać, aż ziemia mnie zasypie i odbierze tlen niezbędny do życia.

      A przy okazji, mam zagadkę:
      Żeby o Nim zapomnieć, muszę wyjść do ludzi. Żeby wyjść do ludzi muszę zająć się
      sobą. A żeby zająć się sobą... ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka