sonai
12.12.05, 12:56
Zastanawiam sie czy mozna kiedykolwiek powiedziec ze sie jest naprawde
wyleczonym...Bo owszem kiedy zyjemy z zabieganiu,zajeci,nie mamy czasu to
wowczas jedzenie sie nie liczy.Gorzej kiedy nastepuje przerwa,nagle hmm
spadło nam na głowe kilka dni wolnego.Moze by tak cos przekasić?A moze by
jakies ciasto zrobic?A moze by jeszcze cos zjesc?I tak naprawde to co
schudniemy podczas dni pracy czy nauki,to nadrabiamy w w weekendy albo jakies
dluzsze przerwy.Dlatego teraz przyznaje,ze ze strachem mysle o swietach.Nie
chce do tego wracac.Za nic w swiecie.Od czwartku złapalo mnie jakies
chorobsko,siedze w domu i widze ze bezczynnosc przeszkadza mi w normalnym
funkcjonowaniu.Stare zle nawyki daja o sobie znac.Walcze,ale idzie
opornie.Nie umiem odpoczywac.Nienawidze lezenia wlozku,bo nie moge
cwiczyc.czy kiedys powiem :jestem normalna?Aktywna,ale kiedy moge.Z nosa mi
kapie i jestem zla.Gimnastyka....Tesknie za nia.Moze by sie pocieszyc?No
wlasnie...i koleczko sie zamyka.....