Dodaj do ulubionych

Po przerwie

12.12.05, 12:56
Zastanawiam sie czy mozna kiedykolwiek powiedziec ze sie jest naprawde
wyleczonym...Bo owszem kiedy zyjemy z zabieganiu,zajeci,nie mamy czasu to
wowczas jedzenie sie nie liczy.Gorzej kiedy nastepuje przerwa,nagle hmm
spadło nam na głowe kilka dni wolnego.Moze by tak cos przekasić?A moze by
jakies ciasto zrobic?A moze by jeszcze cos zjesc?I tak naprawde to co
schudniemy podczas dni pracy czy nauki,to nadrabiamy w w weekendy albo jakies
dluzsze przerwy.Dlatego teraz przyznaje,ze ze strachem mysle o swietach.Nie
chce do tego wracac.Za nic w swiecie.Od czwartku złapalo mnie jakies
chorobsko,siedze w domu i widze ze bezczynnosc przeszkadza mi w normalnym
funkcjonowaniu.Stare zle nawyki daja o sobie znac.Walcze,ale idzie
opornie.Nie umiem odpoczywac.Nienawidze lezenia wlozku,bo nie moge
cwiczyc.czy kiedys powiem :jestem normalna?Aktywna,ale kiedy moge.Z nosa mi
kapie i jestem zla.Gimnastyka....Tesknie za nia.Moze by sie pocieszyc?No
wlasnie...i koleczko sie zamyka.....
Obserwuj wątek
    • emotions Re: Po przerwie 14.12.05, 19:22
      Czesc,
      Po pierwsze z kompulsywnym jedzeniem jest chyba tak jak z kazdym innym nalogiem,
      czyli podobnie jak mozesz byc alkoholikiem ktory nie pije od roku, tak samo
      jestes kompulsywnym obzartuchem ktory nie mial napadu od miesiaca. W pewnym
      programie uslyszalam niedawno fajne porownanie leczenia alkoholika do leczenia
      osoby z ED - leczyc osoby z ED karzac im spozywac 5 malych posilkow dziennie to
      tak jakby leczyc alkoholika podajac mu co trzy godziny odmierzona porcje wodki i
      liczac ze w miedzyczasie nie rzuci sie na cala flaszke. Cos w tym jest. Musimy
      jesc i niestety to co utrzymuje nas przy zyciu jest zarazem tym co nie pozwala
      nam normalnie zyc.
      Doskonale Cie rozumiem gdy piszesz ze okresy bezczynnosci sa najgorsze bo wtedy
      najbardziej skupiasz sie na jedzeniu. Ja juz niestety zabrnelam bardzo daleko.
      dzis nawet okresy duzej aktywnosci nie sa dla mnie wybawieniem. Z
      niecierpliwoscia czekam az skonczy sie caly natlok zajec i wyobrazam sobie jak
      siedze sama w pokoiku oddajac sie z uwielbieniem mojemy ulubionemu zajeciu (i
      bynajmniej nie chodzi tu o czytanie ksiazek).
      Wiem ze dalabym rade z tego wyjsc, ze mam to na wyciagniecie reki, ale celowo
      nie siegam bo sie boje co by bylo jakbym zaczela zyc naprawde...
      • horlaa Re: Po przerwie 17.12.05, 18:00
        emotions napisała:

        > Wiem ze dalabym rade z tego wyjsc, ze mam to na wyciagniecie reki, ale celowo
        > nie siegam bo sie boje co by bylo jakbym zaczela zyc naprawde.

        no i dokladnie tak jest w wiekszosci przypadkow.
        i tego sie trzeba pozbyc, to trzeba wyleczyc - ten lek przed zyciem. a problem
        z jedzeniem zniknie sam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka