laura_21
19.04.04, 11:17
Witam wszystkich , zapewne tu takich problemów jak moj bylo juz 1000 ale ja
musze chociaz to opisac .Bylam w związku 6 lat, było nam cudownie razem,
kochalismy sie , budowalismy naszą przyszłosc , teraz zaczeła sie budowa
naszego przyszłego domu , ja tak bardzo go kocham , ja tak bardzo nie moge
uwierzyc w to co sie wczoraj stało!!!mianowicie dostalam telefon z zapytaniem
gdzie mój Mariusz jest , odpowiedzialm ze ma byc ok 17 , usłyszałam jak jest
ubrany i uslyszlam , ze własnie idzie spacerkiem za reke z jakąs inną
dziewczyną... zdradził mnie w przeszłosci ale mu wybaczyłam , przeciez on
mnie tak bardzo kochał , przysięgał ze to sie nigdy nie powtórzy...mineło
tyle czasu wiedział, dobrze wiedział , ze bardzo jestem zaslepiona miłoscią
do niego!Dlaczeogo mi to zrobil , przeciez ten związek był powazny ,cała jego
rodzina juz mnie znała i wiedziała ze sie pobierzemy!!!Dalczego zycie jest
tak brutalne , nie mam juz celu w zyciu , bo moim celem był on !!moja
pierwsza milosc poznałam go mając 16 lat , jak on mógl!!! Teraz potrafi sie
tego wypierac choc wie, ze mu juz nie uwierze , nie uslyszlam nawet slowa
przepraszam tylko :idz sie lecz,o co ci znowu chodzi!!to straszne nie moge
uwierzyc ze jest zupełnie mi obcym czlowiekiem , ze tak mnie oszukał!
Potrafił 2 dni temu przyjsc i sie ze mna kochac , potrafił mi spojrzec w
twarz , nie moge tego pojąc!!!Dzis sie obudzilam i doznałam szoku! myslałam
ze to tylko sen... teraz cały czas mysle , ze nie moge juz nic zrobic ,
zabijam sie sama nie moge tego pojąc?! wczoraj przyszło troche znajomych do
mnie mnie pocieszyc , nawet pojechalam na impreze , zeby załagodzic ból,
nawet nie pamietam jak tam dojechałam bo cały czas tylko myslalam..... dobije
sie sama tym wszystkim , jak mam zyc, jak mam teraz zaufac komus!Boje sie
samotnosci , tłumacze sobie na wszystkie sposoby , ze wielu ludzi mialo takie
sytuacje z zyciu jak ja ! ale dlaczego to musze byc wlasnie ja!!!wolałabym
umrzec!!!Czuje ze jestem juz na dnie i mi nic nie pomoze , nie moge sie
zmusic do egzystowania , ja juz tylko wegetuje ....ile ten stan bedzie
trwał ... znając realia to przynajmniej rok!-a to dla mnie za dlugo ja
poprostu nie dam rady...Potem w zyciu wspominac go , bo tak długą miłosc sie
nie zapomina , nie nie moge , to dla nie za wiele....