Dodaj do ulubionych

Postanowienie!

22.01.05, 22:48
Obliguje sie (publicznie) do zerwania z bulimia, z ktora zyje od 7 lat!!!
Od jutra. Nie od dzis, bo wlasnie zjadlam stos nalesnikow i musze powisiec
troche nad kiblem. Syf dookola przeraza mnie. Mam nadzieje, ze od jutra nie
bede miala zafajdanej jedzeniem i tluszczem klawiatury, nie bede miala
obrzeknietej twarzy, no i nie zawisne nad kiblem.

Mam malo motywacji, ale pomyslalam, ze a nuz uda mi sie pozegnac bulimie,
jesli zdeklaruje sie publicznie. Nie chce spedzic zycia na objadaniu sie i
rzyganiu!!!

Milo mi bedzie jesli ktos mnie tu - na forum wesprze.

pozdrawiam

...Boze, zostaly mi jeszcze 2 nalesniki( zjadlam juz chyba 20). Wyrzuce je do
kosza. Juz nie moge....
Obserwuj wątek
    • wodnik73 Re: Postanowienie! 22.01.05, 22:55
      Boże drogi, ile razy nad pełnym talerzem z pełnym żołądkiem mówiłam sobie od
      jutra dośc!!!! Od jutra się nie obżeram, nie wymiotuję, będę zdrowa i
      szczęsliwa. No i tak mi zleciało 9 lat. Chciałaś pocieszenia?? sorry, chyba
      jestem okrutna i bez serca, 3 lata temu przechodziłam terapie, niedługo
      zaczynam następną, sama nie dam rady ....
      • wodnik73 Re: Postanowienie! 22.01.05, 23:02
        miałam juz pzrerwy 1, 2 i 3 tygodniowe, choroba wracała. A może brak mi wiary??
        podobno wiara czyni cuda..jeśli ją masz, trzymaj się jej mocno, jeszcze silna
        wola i mocne postanowienie że się z tego wyjdzie i sukces gotowy. Mimo mojego
        pesymizmu, życze Ci powrotu do zdrowia, przecież to możliwe, znam wiele
        dziewczyn które z tego wyszły, ale ile pracy, wysiłku i bólu w to włożyły !!!
        • igepa Re: Postanowienie! 22.01.05, 23:13
          wlasnie wrocilam z wc. Dziekuje za odpowiedz, mimo, ze tak pesymistyczna.

          Ja tez juz wiele razy mowilam sobie STOP. Czasem udawalo sie osiagnac jakas
          jedzeniowa czystosc, czasem nie. Moj najwiekszy sukces, to ponad polroczna
          przerwa. Zwalilam sobie glowe tyloma obowiazkami i zajeciami, ze po prostu nie
          mialam czasu na dluzsze posiedziska nad talerzem. Teraz mam mniej zajec,
          koncowke depresji i bedzie mi ciezko. Kiedys trzeba. Przeciez cale zycie nie
          mozna rzygac dzien w dzien.

          pozdrawiam

          p.s. mnie terapie nie specjalnie pomagaja.
          • wodnik73 Re: Postanowienie! 22.01.05, 23:22
            igepo, zdajesz sie na swoja silną wolę, wiarę, że dasz radę?? skąd wiesz, że to
            koniec depresji?? mnie dopadła jakieś 3 m-ce temu i nie chce odpuścic...(nie
            pierwszy raz zreszta, ale nigdy tak długo mnie nie trzymała) a na terapię
            namówiła mnie moja siostra jak zobaczyła co sie ze mną dzieje, sama bym się
            drugi raz nie zdecydowała, i pójdę, chyba jednak wierze, że mi sie uda,
            pozdrawiam
            • igepa Re: Postanowienie! 23.01.05, 00:01
              wiem, ze to koncowka, bo nie jest to moja pierwsza depresja (znam jej przebieg,
              jedyne co mnie zaskakuje to jej pojawienie sie nagle zupelnie). Za kazdym razem
              leczona farmakologicznie. Od pol roku biore antydepresanty i niedawno zaczely
              dzialac. Psychoterapie mnie niestety nie przekonuja. Na mnie po prostu nie
              dzialaja. Lekow rowniez nie lubie, ale bylam w takim stanie, ze nie mialam
              innego wyjscia. Ufam, ze psychoterapia w Twym przypadku odniesie pozadane
              efekty.
    • wodnik73 trzymam kciuki 22.01.05, 23:36
      ...i jeszcze coś na dobranoc, trzymam kciuki za Ciebie i wszystkie dziewczyny,
      które postanowiły skończyc z tym bagnem. Powodzenia...dobranoc
      • igepa Re: trzymam kciuki 23.01.05, 00:03
        Dziekuje serdecznie. Mam nadzieje, ze uda Ci sie przez noc trzymac kciuki i
        najlepiej byloby gdybys jeszcze jutro potrzymala. Od poniedzialku bedzie
        latwiej (pracuje).

        usciski sle
        • k_79 Re: trzymam kciuki 24.01.05, 09:16
          Ja wierzę w Ciebie! Wierzę, że silna wola i nienawiść do choroby mogą zdziałać
          cuda. 2 miesiące temu w dniu, w którym obżarłam się do granic i zwymiotowałam 2
          razy, po kilku miesiącach tak przeżytych też postanowiłam zerwać z bulimią raz
          na zawsze. Najgorsze były pierwsze dni, ale gdy mijały kolejne i wytrzymywałam,
          coraz mniej mnie ciągnęło do złych zachowań. Oczywiście nie czułam się przez to
          jak nowo narodzona, bo mam dość innych problemów, ale czułam się wolna. Od
          bulimii. Bo pozostało mi uzależnienie od ... wagi. Codzienne ważenie, czy aby
          nie tyję... Wytrwałam 50 dni i wtedy przyszło załamanie. Miałam nawrót.
          Tydzień, co drugi dzień. W ostatni piątek powiedziałam DOŚĆ!!! Bo znowu
          zaczynało się na dobre. Teraz znowu zaczynam wychodzić na prostą i wiem, że
          kryzys minął. Czuję to. Znowu będę wolna. Da się. Ale tak szczerze myślę, że
          powinnam i tak być pod opieką przynajmniej psychologa, jeśli nie psychiatry,
          brakuje mi fachowej pomocy, tylko, że jakoś nie mam odwagi o nią się postarać.

          Jak chcesz zobaczyć jak trzymają się dziewczyny zmagające się samotnie z
          potworem B, zajrzyj tu:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=18260704

          Pozdrawiam!
          • wodnik73 Re: trzymam kciuki 24.01.05, 09:38
            k_79, idź do specjalisty, wiem , że trudno sie przełamać, trudno też znaleźć
            prawdziwego fachowca. Ja na takiego trafiłam. Gdy z Nim romawiam, wiem , że
            mnie słucha, gdy przy nim płaczę, widzę że i On ma łzy w oczach. Mam do Niego
            pełne zaufanie. Nie trafiłam na niego od razu. Ale warto szukać. On nie jest
            cudotwórcą, nie wyzdrowiałam po 1-szej terapii. Za mało dałam z siebie, za mało
            się starałam, może jeszcze nie chciałam się rozstać z chorobą. Niedługo
            wybieram się na kolejną terapię, nie dam za wygraną. Ale wiem jedno, sama nie
            dam sobie rady. Bo my, chore na b. jesteśmy tak naprawde bardzo słabe i
            bezbronne wobec tego potwora. Warto poszukać wsparcia i pomocy, nie tylko tu,
            przed komputerem....bo to za mało....pozdrawiam
            • igepa Re: trzymam kciuki 24.01.05, 21:32
              Krotko: na mnie psychoterapie nie podzialaly. Byly zle, czy moze jestem
              terapioodporna (cos a la lekoodpornosc)??? Moje zerwanie z bulimia na pol roku
              zawdzieczam li tylko sobie samej i wydaje mi sie, ze praca nad soba sama moze
              przysniesc najwieksze efekty. Wiem, ze nie jest to latwe.
          • igepa Re: trzymam kciuki 24.01.05, 21:19
            Dziekuje serdecznie za Twa odpowiedz. Gratuluje tych 50 dni - to duzo. Mnie sie
            nie udalo zrealizowac postanowienia - z glupoty, rutyny, i jeszcze ... nie wiem
            czego. Postanawiam od dzis.

            Dziekuje rowniez za linka
            pozdrawiam goraco

            p.s. ja tez nie zerwe z obsesja odnosnie wagi :-( lub :-)
    • agi19 Re: Postanowienie! 24.01.05, 10:14
      A może jednak warto zacząć od dzisiaj i skończyć na tych naleśnikach. Z
      doświadczenia wiem, ze od dziś jest łatwiej niż od jutra. Życzę powodzenia-aga
      • igepa Re: Postanowienie! 24.01.05, 21:14
        Za godzine skoncze :-( Koncza mi sie pieniadze, wiec sila rzeczy. Nie wiem
        dlaczego tak trudno jest mi dotrzymac obietnicy. Kiedys moglam nie jesd przez
        tydzien, duzo sie uczyc, czesto cwiczyc, a teraz jest mi tak jakos dziwnie
        trudno. Wydaje mi sie, ze jest to juz rutyna; nie mam potrzeby opychania sie,
        jak ongis: niby moge sie nie obzerac i nie opychac, ale fajnie jest sobie jesc
        przez godzine dwie - gorzej juz z wiszeniem nad kiblem.

        Jesli mozecie mnie jakos wspomoc - poprosze. No a jesli nie - sama postaram
        wyprowadzic sie na prosta. Jutro jest 25 stycznia, ladna data - urodziny mojego
        ex, co do ktorego mam raczej dobre wspomnienia, wiec niech to bedzie start :-)

        pozdrawiam
        • igepa Re: Postanowienie! 24.01.05, 21:26
          Dziekuje Ci serdecznie za slowa otuchy :-)

          Jutro powinno byc mi latwiej, bo mam zawalony zupelnie dzien i nie bede miala
          czasu ani na jedzenie ani - rzyganie. Jesli jutro bedzie "czysto" mam nadzieje
          zatrzymac w swiadomosci swej uczecie tej czystosci i wierze, ze po wtorku
          bedzie czysta sroda, czysty czwartek.

          Chcialabym swiecic przykladem :-)

          pozdrawiam


          mestrom napisała:

          > Przykro mi Igepa. kazda z nas ma chwile slabosci. Prosze nie poddawaj sie!
        • wodnik73 Re: Postanowienie! 24.01.05, 21:28
          Oj tak, każdy ma chwile słabości i nikt nie jest doskonały. Ale jest cos
          takiego jak nadzieja !!! Że znowu będzie słońce, wstanie nowy dzień i zaczynamy
          od nowa, nie poddajemy się !!! Absolutnie to zabronione !!! Myśl pozytywnie i
          uszy do góry. Nie jesteś sama :):):)
              • 30stka Re: Postanowienie! 24.01.05, 22:01
                A ja mam wrażenie, że Ty Igepa dobrze się bawisz pisząc o tym wiszeniu nad
                kiblem i do końca wcale nie chcesz skończyć z bulimią. I wiesz, mam ochotę w
                tym momencie dać Ci porządego "kopa"...
                Jeśli się mylę, to najmocniej przepraszam. Po prostu z doświadczenia wiem, że
                to nie jest takie "hop siup", że jak sobie popiszesz, to minie. Ja w Twoich
                wypowiedziach wogóle nie widzę woli walki. A zależy mi na Twoim wyzdrowieniu.
                Naprawdę. Pozdrawiam, Magda
                • igepa Re: Postanowienie! 24.01.05, 22:25
                  Pisze w ten a nie w inny sposob, bo staram sie nie wiazac z bulimia lecz ja
                  ironizowac. I slowo "wrazenie" uzyte przez Ciebie jest jak najbardziej
                  adekwatne do rzeczywistosci. Wrazenie bowiem masz mylne. To, ze slowa moje nie
                  napelnione sa spazmatycznym lamentem (tak jak wypowiedzi innych) wcale nie
                  oznacza brak checi walki z przypadloscia.

                  Skoro sie "czepiamy";

                  piszesz:

                  "Ja w Twoich
                  > wypowiedziach wogóle nie widzę woli walki. A zależy mi na Twoim wyzdrowieniu.
                  > Naprawdę. Pozdrawiam, Magda"

                  Nie musisz widziec i w zasadzie jest to zupelnie normalne. Trudno jest bowiem
                  dopatrzec sie checi walki autora jakiegokolwiek tekstu z czymkolwiek, chyba, ze
                  autor jest wysmienitym erudyta i literatem. Ja nie jestem. Moje takie a nie
                  inne podejscie do bulimii wynika byc moze z faktu istnienia powazniejszej
                  choroby w moim przypadku i "likwidacja" bulimii na jej tle jest w istocie hop-
                  siup.

                  Trudno, by obcej zupelnie osobie zalezalo na moim wyzdrowieniu. Obca osoba,
                  tudziez integrujaca sie ze mna tematycznie moze mi zyczyc szczescia,
                  powodzenia, trzymac kciuki, wspierac mnie, no chyba, ze inaczej pojmujemy
                  wyrazenie "zalezy mi na". Jesli mimo to zalezy Ci, to musisz byc niezmiernie
                  empatyczna osoba. Bardzo cenna to cecha - godna pozazdroszczenia.

                  Nie wiem, jakiej riposty spodziewalas sie na swoj komentarz. Jesli nie
                  spelnilam oczekiwan Twych - wybacz. Tak czy siak zapewniam, ze dobrze sie nie
                  bawie.

                  pozdrawiam


                  • 30stka Re: Postanowienie! 24.01.05, 22:44
                    Nie oczekiwałam żadnej riposty, ale widzę że ubodłam Cię do żywego -
                    przepraszam, nie to było moim zamiarem. A jeśli nadal zależy mi na Twoim
                    wyzdrowieniu, to tylko dlatego, że sama kiedyś to przechodziłam i wiem
                    doskonale, że rzeczywiście nie jest to zabawa. Pozdrawiam, Magda
                    • igepa Re: Postanowienie! 24.01.05, 22:50
                      I znow za mocne slowo: "ubodlam" :-) Nie ubodlas. Po prostu uswiadomilas (tez
                      za mocne slowo) mi, ze nie do konca wlasciwym jest sposob w jaki sie wyrazam.

                      pozdrawiam
                      • 30stka Re: Postanowienie! 24.01.05, 23:31
                        Ja chciałam Ci po prostu przekazać swoje odczucia (rzeczywiście jako zupełnie
                        obcej osoby), jakie mam czytając Twe słowa. Jeśli Ci się nie spodobały, trudno -
                        ja mam z kolei "taki styl" - może też do końca nieliteracki i nietrafny. Jeśli
                        denerwują Cię moje słowa - nie będę więcej się wtrącać, pozostanę cichym
                        obserwatorem Twych wypowiedzi. Oby były jak najbardziej optymistyczne ;-)
                        • niobe5 Re: Postanowienie! 25.01.05, 11:36
                          Mysle, ze nie ma sensu sie sprzeczac. Wszystkie jestesmy w podobnej sytuacji -
                          obojetne czy wyszlysmy z choroby, czy wlasnie ja przechodzimy. Kazda z nas ma
                          inny styl pisania i inne podejscie do choroby i uwazam, ze nie wazne jak o niej
                          piszemy (placzemy nad nia, przeklinamy, staramy sie ignorowac), ale wazna jest
                          kwestia (duze slowo) odpowiedzialnosci spolecznej. Nieswiadomie bowiem mozemy
                          polepszyc lub pogorszyc stan innych osob. Np. opisy tego co sie jadlo moga
                          powodowac niesamowita ochote u zdrowiejacej dziewczyny aby zjesc to samo, opis
                          metody "oczyszczania sie" moze wskazac zdrowiej osobie jak to robic, podawanie
                          swoich wymiarow moze spowodowac panike i nawrot lub pogorszenie choroby itd.
                          Nie jest wiec wazny styl w jakim piszemy, ale co i w jaki sposob to robimy.
                          Powinny byc tego swiadome zwlaszcza osoby, ktore walcza i zmagaja sie z
                          choroba. Przez samo pisanie mozna tez bardzo pomoc - mi np. bardzo pomagaja
                          posty Magdy (30stki) i wiem, ze ona chce nam pomoc i nie ma zlych zamiarow.
                          I ja takze bardzo chcialabym zebysmy wszystkie wyzdrowialy i bardzo "kibicuje"
                          osoba, ktore sa dla mnie zupelnie obce.

                          Pozdrawiam

                          • 30stka Re: Postanowienie! 25.01.05, 12:21
                            Dzięki Niobe5! Jak czytam Twoje posty (o tym jak żyjesz), to naprawdę widzę że
                            chcesz z tym zerwać, ale tu chyba się za bardzo zagalopowałam w tych swoich
                            pouczeniach i niechcący ktoś się wkurzył. Wierzę jednak, że i jakiś pozytyw z
                            tego wyjdzie... Pozdrawiam wszystkich, Magda
                          • wodnik73 Re: Postanowienie! 25.01.05, 12:27
                            Zgadzam się z niobe. Każda z nas ma inne podejście do choroby, różne metody i
                            sposoby (mniej lub bardziej skuteczne) żeby z nią walczyć. Jedne z nas płaczą
                            inne przeklinają...a ze mną jest tak, że w ciagu jednego dnia potrafię śmiać
                            się z siebie, za chwilę płacze i przeklinam. Rano mogę napisac list pełen
                            goryczy i żalu, wieczorem tryskam humorem i pisze o nadzieji, o tym że trzeba
                            walczyc i nie wolno się poddawać. To prawda, że to co piszemy może mieć duży
                            wływ na inne osoby, nieopatrznie zrozumiane słowo może zranić, inne ucieszyć
                            lub wzruszyć. Z jedej strony musimy uważać, co piszemy, a z drugiej chyba po to
                            jest forum żebysmy pisały tak naprawdę co nam w duszy gra i na sercu leży. Ja
                            piszę o swoich odczuciach a Wasze przecież mogą być zupełnie inne. To co
                            piszemy, to nasze subiektywne odczucia, a do tego co czytamy musimy brać lekki
                            dystans...ale czasem mnie ponosi i się ledwo powstrzymuję, żeby jakiejś
                            nie "nawrzucać" za to odchudzanie z kości na ości....... njaważniejsze że żadna
                            tu nie jest sama w tej walce, i że jeśli możemy się chociaż dobrym słowem
                            wspomóc, to już jest sukces !!! pozdrawiam
                            • igepa Re: Postanowienie! 25.01.05, 14:59
                              Witajcie!

                              Ciesze sie, ze poruszony zostal temat sposobu wyrazania sie na temat bulimii.

                              Pol dnia za mna. Na razie jest dobrze. W duzej mierze dlatego, ze jestem w
                              pracy, ale nie przypuszczam by dzis cokolwiek zaklocilo moja zadeklarowana
                              wczesniej postawe.

                              pozdrawiam

                              p.s. Do Magdy: ja sie nie wkurzylam Rzadko wkurzam sie na ludzi, zdecydowanie
                              czesciej na siebie i rzeczy martwe.
                              • wodnik73 Re: Postanowienie! 25.01.05, 15:13
                                A ja myśle, igepa, że się bardzo często wkurzasz na ludzi, ale odbijasz to na
                                sobie i rzeczach martwych....ale, to tylko moje zdanie, ja tak akurat mam..i
                                powolutku staram sie to zmieniać :)
                                • igepa Re: Postanowienie! 25.01.05, 15:21
                                  Nie rozumiem skad takie pochopne sady w przypadku niektorych Waszych
                                  odpowiedzi, nie stanowia one logicznych i uzasadnionych wnioskow z moich
                                  wypowiedzi, co najwyzej sa domniemywaniami.

                                  Jestem zdania, ze winno sie unikac oceniania ludzi - tym barziej ludzi ktorych
                                  sie nie zna. ...ale jest to tylko moje zdanie :-)

                                  pozdrawiam
                                  • wodnik73 Re: Postanowienie! 25.01.05, 15:47
                                    Naprawdę poczułaś, że ktoś tu kogoś ocenia, osądza ?? Przykro mi.

                                    Nas , chorych na B chyba bardzo łatwo jest urazić, dotknąć, zranić...no dobra,
                                    mnie łatwo jest urazić i zranić. Dziś napisałam list do mego chłopaka, bo nie
                                    wiedziałam jak mu w cztery oczy powiedzieć co czuję, tak ogólnie, co się we
                                    mnie dzieje. Namachałam 2 i pół strony, wysłałam mailem. Zadzwonił do mnie i
                                    powiedział, że mam talent beletrystyczny i powinnam pisać książki, że wszystko
                                    to wytór mojej chorej wyobraźni, że się nie musze tak przejmować tym, co powie
                                    moja matka, jak jej powiem o B, bo ją to g..obchodzi, że stwarzam sztuczne
                                    problemy..i żebym poszła na terapię !!! Ach co za słowa wsparcia i otuchy ze
                                    strony bliskiej mi osoby ........ ehhh

                                    Dziś dzień 9-ty.......pozdro
                                    • k_79 Re: Postanowienie! 25.01.05, 15:52
                                      Tacy są właśnie faceci... Dlatego ja mojemu nic nie powiedziałam. Nie warto. I
                                      tak nic mi to nie pomoże. Mówię mu o innych problemach, ale tego za nic!!!
                                      • wodnik73 Re: Postanowienie! 25.01.05, 16:00
                                        Mój facet o bulimii wie od 3 lat, ale nigdy mu nie mówiłam co czuję, jak
                                        wszystko przeżywam, jak łatwo mnie zranić, napisałam jaką władzę nade mna ma
                                        jedzenie, że mam depresję, że nie mogę sobie poradzić z pracą , z rodzicami,
                                        mam dylematy związane z małżeństwem i macierzyństwem. Bo czy osoba chora na B
                                        może być dobra żoną i przede wszystkim matką??????
                                        Ale, jestem z siebie dumna, że sie odważyłam mu to powiedzieć (no..napisać ) :)
                                        • k_79 Re: Postanowienie! 25.01.05, 16:17
                                          U mnie odwrotnie: mówię o wszystkich swoich problemach, odczuciach,
                                          przeżyciach, załamaniach nastroju, domagam się zainteresowania, pocieszenia,
                                          mówię wprost czego mi trzeba i czego od niego oczekuje (niestety nie zawsze
                                          odnosi to jakikolwiek skutek, bo on uwielbia odwracać kota ogonem i zaczyna
                                          gadać o swoich potrzebach, próbując udowodnić mi jaki to on jest przeze mnie
                                          zaniedbywany :( - i tak często nie możemy dojść do porozumienia). O bulimii
                                          nie mówię. Jedynie wspominam czasem, że mam napad "wielkiego głoda" i napycham
                                          się, ale przy nim rzadko kiedy, więc nie zna skali problemu. Może gdybym mu
                                          powiedziała, coś by to zmieniło, może, ale raczej wątpię, by umiał to
                                          zrozumieć. I tak samo nie radzę sobie dobrze w żadnej sferze życia, ani w
                                          pracy, ani w małżeństwie i macierzyństwie. Bulimia przesłania mi wszystko, mimo
                                          że próbuję ją pokonać. Odbiera wiele cennych chwil, które mogłabym poświęcić
                                          rodzinie, odbiera radość, którą mogłabym dzielić z nimi, zamiast zarażać
                                          przygnębieniem i truć złaścią.
                                          • mestrom Re: Postanowienie! 25.01.05, 16:53
                                            Jak to wszystko czytam to mnie nosi. nie moge tego zniesc ze B jest tak silna i
                                            ma nad nami tak wielka wladze. Coraz bardziej jej nienawidze. I dlatego mam
                                            wiecej woli walki. Kcialabym zeby zniknela. Ja to jeszcze pol biedy nikogo nie
                                            mam i nikt sie mna nie przejmuje.
                          • mestrom Re: Postanowienie! 25.01.05, 16:30
                            niobe5 napisała:

                            > Mysle, ze nie ma sensu sie sprzeczac. Wszystkie jestesmy w podobnej sytuacji -

                            > obojetne czy wyszlysmy z choroby, czy wlasnie ja przechodzimy. Kazda z nas ma
                            > inny styl pisania i inne podejscie do choroby i uwazam, ze nie wazne jak o
                            niej
                            >
                            > piszemy (placzemy nad nia, przeklinamy, staramy sie ignorowac), ale wazna
                            jest
                            > kwestia (duze slowo) odpowiedzialnosci spolecznej. Nieswiadomie bowiem mozemy
                            > polepszyc lub pogorszyc stan innych osob. Np. opisy tego co sie jadlo moga
                            > powodowac niesamowita ochote u zdrowiejacej dziewczyny aby zjesc to samo,
                            opis
                            > metody "oczyszczania sie" moze wskazac zdrowiej osobie jak to robic,
                            podawanie
                            > swoich wymiarow moze spowodowac panike i nawrot lub pogorszenie choroby itd.
                            > Nie jest wiec wazny styl w jakim piszemy, ale co i w jaki sposob to robimy.
                            > Powinny byc tego swiadome zwlaszcza osoby, ktore walcza i zmagaja sie z
                            > choroba. Przez samo pisanie mozna tez bardzo pomoc - mi np. bardzo pomagaja
                            > posty Magdy (30stki) i wiem, ze ona chce nam pomoc i nie ma zlych zamiarow.
                            > I ja takze bardzo chcialabym zebysmy wszystkie wyzdrowialy i
                            bardzo "kibicuje"
                            > osoba, ktore sa dla mnie zupelnie obce.
                            >
                            > Pozdrawiam
                            >

                            jak wyzej
    • igepa Re: Postanowienie! 27.01.05, 23:49
      No i dwa dni czyste byly. Dzis jakos nie wyszlo, choc moglo. Wydaje mi sie, ze
      po prostu zajadam samotnosc. Od roku mieszkam sama i niby mi zle nie jest, ale
      wole miec przy sobie ludzi. Z kolei ludzie jakos po studiach sie porozchodzili
      i kazdy zajal sie soba. rzecz jasna widujemy sie i w zasadzie co dzien mam
      gdzie pojsc, ale sie jakos wycofalam (nie z powodu bulimii). Nie moge do tego
      zupelnie przywyknac :-( Nadchodzi weekend i obowiazkow malo - laba. Duzo czasu
      do wypelnienia, a mnie jakos nie przychodzi do glowy nic lepszego niz
      pojedzenie sobie troche wiekszej ilosci niz norma przewiduje. Bez sensu.
      Postanowienie moje chyba wzielo w leb!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka