Dodaj do ulubionych

Problem-rozwód

20.12.05, 17:18
Jesteśmy z małżonkiem w separacji, mąż postanowił wnieść pozew o rozwód. Na
razie skazani jesteśmy na siebie, ponieważ mieszkamy pod jednym dachem. Ja
byłam przeciwna rozwodowi, byłam za tym żebyśmy dali sobie jeszcze jedną
szansę. Małżonek natomiast zwrócił się do mnie z takimi słowami- zajmę się
całą procedurą rozwodową, zapłacę za wszystko tylko pi.. zabieraj bachory i
wypie..j z mojego życia. Jestem załamana, czy chociaż odrobina szacunku
nie należy mi się? Przeżyliśmy w końcu razem kilka lat:(
Obserwuj wątek
    • pehawek Re: Problem-rozwód 20.12.05, 17:35
      Napewno szacunek Ci sie nalezy. Jaki drugiej stronie. Glupoty i chamstwa
      jednak, zdaje sie, nie sieja. Rodzi sie toto samo.
      • sagem350 Re: Problem-rozwód 20.12.05, 17:38
        To prawda, zdradzałam go, ale to upoważnia go, żeby zwracać się do mnie przy
        dzieciach pi.. czy szmato. Nie wymagam, żeby mówił do mnie kochanie, ale
        przynajmniej po imieniu.
        • lunar1978 Re: Problem-rozwód 20.12.05, 18:03
          I to jest prawda o człowieku z którym żyłaś przez tyle lat. Nie usprawiedliwia
          go nawet fakt że go zdradzałaś, ale skoro jesteście skazani na mieszkanie pod
          jednym dachem to należy stworzyć sobie jakieś warunki na w miarę normalne
          funkcjonowanie, jeśli nie razem to przynajmniej obok siebie.
          • sagem350 Re: Problem-rozwód 20.12.05, 18:06
            Tak, ale podpisaliśmy intercyzę i nie mam prawa do niczego:(
    • ac_com Re: Problem-rozwód 20.12.05, 18:12
      A ta sie juz wszedzie wywnetrza. Trzeba bylo sie nie puszczac!
      • agad78 Re: Problem-rozwód 20.12.05, 19:18
        Nie dziwie sie mu.Zdadzilas go, a to ez brak szacunku. Tez bym wyzywala
        meza,gdyby mni to zrobil.
    • pilot.nawigator Re: Problem-rozwód 20.12.05, 19:46
      Ja to bym cie ani dnia pod dachem nie trzymal
    • tomyorke Re: Problem-rozwód 21.12.05, 11:29
      Cóż, wybaczyć można wszystko, ale nie dziwie się twojemu mężowi. Wiesz, ja tez
      wybaczyłem, już powoli zaczynałem ufać, uśmiechać się na myśl o niej,a wtedy
      dowiedzialem sie, że jej "związek" nadal trwa. Może jestem debilem, a może
      zdrada jest po prostu cechą charakteru. Ufam, że nie bo mam nadzieje, że Ona
      kiedyś będzie szczęśliwą matką i żoną.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka