Dodaj do ulubionych

Moja rodzina, eksmałżonek i ja

02.02.06, 12:49
Sytuacja jest następująca: cztery lata temu rozwiodłam się z eksem. Nie był
potworem, niemniej sporo krzywdy zdołał mi zrobić. Wyprowadziłam się,
zaczęłam nowe życie. Z eksem kontakty jakieś istnieją, ze względu na Młodą. Z
tego też względu są poprawne ("aż" jak dla mnie).
Mam przyrodnie rodzeństwo, z którym nie byłam nigdy jakoś super zżyta (są
dużo młodsi ode mnie, niemniej już pełnoletni). Znali eksa oczywiście.
I teraz sytuacja jest następująca: po moim rozwodzie ich kontakty z eksem
(uczciwie muszę napisać, że głównie brata, ale siostra też) rozkwitły i
nabrały rozpędu. Do tego stopnia, że po śmierci eksa ojca wzięli udział
wszyscy (siostra, brat i ich mama) w pogrzebie oraz stypie.
I tu nie wiem, czy mam prawo do takich uczuć, czy się czepiam. Ale jest mi
trochę przykro i trochę się czuję zdradzona. Po burzliwym małżeństwie
zakończonym niemniej burzliwym rozwodem uważam za nielojalność mojej rodziny
wobec mnie te super-przyjacielskie stosunki z eksem. Moim zdaniem jest to
sytuacja, która wymaga pewnego określenia się otoczenia. Nie oczekuję, że się
na eksa obrażą i przestaną odzywać, traktując jak śmiertelnego wroga, ale
wspólne imprezy, bywanie u siebie nawzajem itd. to dla mnie przesada.
Czy się czepiam? Tylko szczerze, błagam.
Obserwuj wątek
    • drobny911 Re: Moja rodzina, eksmałżonek i ja 02.02.06, 13:06
      wygląda na to że jednak się czepiasz, bo nie podałaś żadnych konkrenty powodów
      dlaczego mieliby nie utrzymywać tej znajomości. No chyba że bardzo, bardzo Cię
      skrzywdził, ale widocznie oni tak nie uważają.
      • nisar Re: Moja rodzina, eksmałżonek i ja 02.02.06, 13:12
        Masz rację, pisałam pod wpływem emocji i nie dopisałam konkretów: kłamstwa (od
        drobiazgów do bardzo poważnych oszustw finansowych), awantury z wrzaskami
        dzikimi, siniaki na rękach, tarmoszenie i walenie mną o ścianę (mam obdukcję).
        Jedna ze scenek: zima, mróz (niewielki, ale jednak). Eks stwierdził, że mu
        podpadłam. Wszedł do sypialni w kurtce, czapce i zimowych butach, otworzył okno
        (balkonowe) i zdjął ze mnie kołdrę. Potem przez pół godziny nie pozwalał mi ani
        wyjść z pokoju ani zamknąć okna.
        Chyba mogę uważać, że byłam krzywdzona?
        • ball_bina Re:Oj, co za świnia!!!! 02.02.06, 13:34
          Straszny sadytsa...dobrze żeś się z nim rozwiodła....A rodzina rzeczywiście
          jakaś dziwna. To prawda, oni nie są lojalni. Ale z czegoś to może wynikać, może
          z faktu półpokrewieństwa?
          Wcale się nie czepiasz masz prawo oczekiwać od rodziny aby okazali ci szacunek i
          lojalność!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka