alfika
30.03.06, 14:01
patrzę czasem na starszych ludzi, którzy przepracowali już masę lat w swojej
pracy, na swoim stanowisku - i znają pana Kazia, który szybciej sprawy
załatwia niż inni albo panią Lucynkę, która czasem marudzi
przeszli takie i inne zmiany -
a teraz, parę lat przed emeryturą, przychodzi im się mierzyć z nowościami,
które dla nich są całkiem obce - nawet zwykły komputer to czarna magia, nie
mówiąc o certyfikatach itd.
jedni nie chcą, inni próbują pojąć, wkurzają się, narzekają, uciekają -
generalnie ich poziom strachu przed niepojętym i nowym jest duuuużo wyższy
niż u młodszych ludzi
zawsze można bez poczucia wyższości i bez potrzeby wybijania się czy
wygryzania, bez przydzielania sobie swojej porcji lukru
oni odejdą, nie trzeba im koszmarzyć ostatnich paru lat pracy
ot, taka sobie refleksja