Dodaj do ulubionych

Renka napisala:

IP: *.unl.edu 16.01.03, 23:47
"Przybylismy ze swiata marzen naszych matek".

To piekne. Nie z tamtego swiata, nie z nikad, tylko ze swiata marzen swojej
matki. Czy nie wydaje Wam sie, ze w czasie AKTU POCZECIA, nastepuje jakies
zassanie duszy nowopoczetego ? Przeciagniecie jej na ta strone
rzeczywistosci ? Czy uczestnicy tego aktu nie dzialaja na zasadzie magnesu,
wielkiej elektrody zamykajacej obwod umozliwiajacy kontakt z przeciwleglym
polem, polem spirytualnym ? Czy marzenia matki nie sa czyms wiecej nizby sie
moglo wydawac, czy nie sa generatorem, duchowym ojcem ( dlaczego nie matka ?)
nowego zycia ? Czy w nich nie powstaje SZKIC, IDEA nowego zycia ?
Co dzieje sie w czasie tego aktu ? Czy tylko laczenie sie komorek ? Czy
moze cos wiecej ?
Pozdr, Imagine.

Obserwuj wątek
    • procesor Re: Renka napisala: 17.01.03, 00:05
      A co z tymi co przybyli tam gdzi eprzyszła mamusia nie planowała dzieci w
      ogóle? Albo w tym momencie??
      Skąd oni przybyli?
      Ze świata obaw własnych matek??
      • Gość: Imagine Re: Renka napisala: IP: *.unl.edu 17.01.03, 20:16
        procesor napisała:

        > A co z tymi co przybyli tam gdzi eprzyszła mamusia nie planowała dzieci w
        > ogóle? Albo w tym momencie??
        > Skąd oni przybyli?
        > Ze świata obaw własnych matek??
        Nie. Planowanie czy nie, nie ma nic wspolnego z marzeniami, myslami, ktore
        mamy na temat dzieci. Moze odkrylas cos zupelnie niespodziewanego ? Moze dzieci
        rodzone z "obaw" maja wiecej problemow niz dzieci z marzen ?
        Marzenia i obawy wydaja sie byc tym samym, tylko z przeciwnym naladowaniem.
        Jak anoda i katoda. Wydaje mi sie ze jestem dzieckiem ujemnej, obawowej
        elektrody.
        Pozdr, Imagine.
        • procesor Re: Renka napisala: 17.01.03, 20:33
          Gość portalu: Imagine napisał(a):
          > Marzenia i obawy wydaja sie byc tym samym, tylko z przeciwnym naladowaniem.
          > Jak anoda i katoda. Wydaje mi sie ze jestem dzieckiem ujemnej, obawowej
          > elektrody.
          > Pozdr, Imagine.

          A ja jednak z tej dodatniej pochodze.
          :)

          Ale masz rację - to musi mieć wpływ na przyszłe dziecko - to nastawienie matki
          do niego. Czy jest "no bo się trafiło.." czy "nareszcie! tak czekaliśmy!"

          • Gość: Imagine Re: Renka napisala: IP: *.unl.edu 17.01.03, 21:01
            procesor napisała:

            > Gość portalu: Imagine napisał(a):
            > > Marzenia i obawy wydaja sie byc tym samym, tylko z przeciwnym naladowaniem
            > .
            > > Jak anoda i katoda. Wydaje mi sie ze jestem dzieckiem ujemnej, obawowej
            > > elektrody.
            > > Pozdr, Imagine.
            >
            > A ja jednak z tej dodatniej pochodze.
            > :)
            >
            > Ale masz rację - to musi mieć wpływ na przyszłe dziecko - to nastawienie
            matki
            > do niego. Czy jest "no bo się trafiło.." czy "nareszcie! tak czekaliśmy!"
            >
            Mysle, ze wszystko ma ze soba zwiazek. Tak jak ostatnia mysl w momencie
            smierci jest "szpica" ktora pokieruje Twym przyszlym zyciem, tak nastawienie
            matki (ale i ojca) w momencie poczecia "przyjmuje" owa szpice albo w chciane
            kochajace progi albo w koszmar. Kombinacja tych wszystkich czynnikow daje
            wypadkowa w nowym zyciu.
            Pozdr, Imagine.
            • procesor Re: Renka napisala: 17.01.03, 21:20
              Gość portalu: Imagine napisał(a):
              > Mysle, ze wszystko ma ze soba zwiazek. Tak jak ostatnia mysl w momencie
              > smierci jest "szpica" ktora pokieruje Twym przyszlym zyciem, tak nastawienie
              > matki (ale i ojca) w momencie poczecia "przyjmuje" owa szpice albo w chciane
              > kochajace progi albo w koszmar. Kombinacja tych wszystkich czynnikow daje
              > wypadkowa w nowym zyciu.

              Zgodze się z toba nawet jeśli twoje i moje pojęcia o tym co jest tym przyszłym
              życiem. :))
              Ale ta ostania myśl - i ta przy poczęciu - tak, to hcyba dobry trop. :))
              • Gość: J.S. Re: Renka napisala: IP: *.tnt1.lafayette.in.da.uu.net 18.01.03, 04:44
                Imagine,
                Zamiast twojej kolejnej czystej teorie wolalbym przeczytac rozwazania praktyka.
                W koncu masz zyciowe doswiadczenie od aktywnosci do biernosci.
                J.S.
                • Gość: Renka Re: swiat marzen matki IP: *.ADSL.mnsi.net 19.01.03, 02:39
                  Imagine nie jest matka. Ja jako matka moge powiedziec jak to jest.Naprawde
                  dzieci zjawiaja sie z marzen, z wyobrazen o ich wlosach, usmiechu i sposobie
                  wyrazania ich dzieciecych uczuc.Chyba kobiety marza nieswiadomie i nie zawsze
                  mysla o tym ich marzeniu, kiedy ida sie kochac z facetem.Jednak to marzenie
                  jest gdzies w podswiadomosci, lezy gdzies gleboko ukryte i czeka na moment,
                  kiedy nastapi przerwanie scianki jajeczka przez plemnik, kiedy plemniki,
                  otocza jajeczko zyciodajnym korowodem i ten taniec radosny powstania nowego
                  zycia odprawia do rytmu z marzen, ktore istnieja i pospiesza na pomoc budowac
                  to, co zaplanowano juz dawno, co matka juz moze miala w swojej dzieciecej
                  wyobrazni, kiedy bawila sie lalkami i misiami.
                  Ja jestem dzieckiem z marzen, a urodzilam sie na przekor nauce, ktora mnie
                  wyeliminowala ze statystyki, zanim sie poczelam. Ale sie poczelam wbrew
                  wszelkim rozsadnym spekulacjom i w tym jest ten moj miracle zycia :)
                  • Gość: Witold i ojca tez IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.01.03, 03:47
                    Mono ze jestem facetem to wiem o czym piszesz
                    oberwowalem Rosa moja zone. A robie to juz 9931 dni
                    na stronie www.ten-thousand-days-in-love.us/
                    pisze kiedy bedzie dokadnie 10 000 dni.
                    Co do marzen matki-kobiety-dziewczyny to na pewno
                    calkowice natutalna rzecza jest macierzynstwo.
                    Ale w zyciu w spoleczenstwie-KAZDYM panuje presja jak to
                    ma wygladac. To jest niesamowite jak od razu ludzie
                    lepiej wiedza kiedy ja powinenem zostacc ojcem. oczywcie
                    najlepiej chlopaka bo inaczej jestem dla nich damski
                    krawiec. Albo ze ja nie moge lub moja kobieta. Ile razy
                    slyszeliscie to w zyciu.
                    Osobiscie ja i moja cudowna zona Rosa
                    powiedzilismy sobie od razu ze wszystko robimy po swojemu.
                    Nie mialo to byc na przekor innym ludziom tylko na
                    przekor wypowiadanym przez nich przesadom.
                    Tak ze wiem jak Rosa chciala i ja tez powiekszyc sobie
                    nasza rodznike.
                    Tak przyszla na swiat nasza 3 chlopcow.
                    Z pewnymi wyjatkami piewszy niestery zmarl w szpitalu bo
                    szpital w krakowie mial tylko dwa inkubatory a drugi
                    okazlo sie ze jest zepsuty.(pierwszy byl juz zajety)
                    Tak ze niestety piewszy wymarzony synek przyszedl i
                    odszedl tego samego dania kiedy sie urodzil.
                    Jak Rosa przyszla ze szpitala to dostla odemnie maly
                    present. Malutkie ubranko spioszki dla niemowlaka.
                    Nasza trojka zawsza byla w to ubierana a wszyscy sa
                    urodznie w ameryce. Mamy trojka mimo wszystko.
                    Bo tych dwoch pierwszych urodzonych tu w ameryce
                    planowalismy.
                    Natomast 3 czyli nasze czwarte dziecko w zyciu przyszlo
                    jako niespodzianka. Czemu o tym pisze
                    Bo marzenia rodzicow i oczekiwania rodzicow to jedna
                    sprawa. Ale inna to to ze w zasadzie w rozwoju duchowym
                    kazdego czlowieka to my miedzy naszymi zyciami na ziemi
                    wybieramy sobie rodzicow. To my wybieramy jak by zestaw
                    programow jako etap na drodze rozwoju duchowego w naszym
                    nastepnym zyiu. W tym miejscu na pewno uslysze opor ze
                    strony-zaslepionych katolikow to o czym ja pisze.
                    To proste ponad 50% wierzacych ludzi na kuki ziemskiej
                    wierzy w reinkarnacje. To bylo by idiotycznym mowic i
                    myslec ze oni wszyscy sa glupimi heretykami prawda.? !!!
                    Nasz 3 zyjacy synek Janek jest niespodzianka ale jaka !!!
                    To musze opisac w osobym temacie. A lepiej na jego stonie
                    a ma juz ja ale po ang. a po polsku tylko czesc
                    www.janek.us/
                    Jego natutalna wiedza na teamt mysli dobrych i zlych,
                    mozliwosi leczenia jako uzdraiacz prawie przechodzi
                    ludzmie wyobraznie. Czyli z jednej strony sa marznia
                    rodzicow, a z drugiej dzieje sie ta czesc nie
                    kontrolowana przez nas na ziemi.
                    Jezeli my dorosli bedziemy nastawieni na prowadznie od
                    opatrznosci, ale w sposb prawdziwy a nie dlatego ze nam
                    koscil kaze lub ze jest presja ze strony srodowiska w
                    kazdym spolecznstwie, to mozemy osiagnac bardzo wysoki
                    poziom zadowolenia i szczescia w zyciu.
                    Zalezy to od sposobu naszego myslenia.
                    troszke pisze o tym na stonie www.witold.us/

                    pozdrawiam Witold
                    ps. Renka pamietam o emailu do Ciebie sorry

                    Gość portalu: Renka napisał(a):

                    > Imagine nie jest matka. Ja jako matka moge powiedziec
                    jak to jest.Naprawde
                    > dzieci zjawiaja sie z marzen, z wyobrazen o ich
                    wlosach, usmiechu i sposobie
                    > wyrazania ich dzieciecych uczuc.Chyba kobiety marza
                    nieswiadomie i nie zawsze
                    > mysla o tym ich marzeniu, kiedy ida sie kochac z
                    facetem.Jednak to marzenie
                    > jest gdzies w podswiadomosci, lezy gdzies gleboko
                    ukryte i czeka na moment,
                    > kiedy nastapi przerwanie scianki jajeczka przez
                    plemnik, kiedy plemniki,
                    > otocza jajeczko zyciodajnym korowodem i ten taniec
                    radosny powstania nowego
                    > zycia odprawia do rytmu z marzen, ktore istnieja i
                    pospiesza na pomoc budowac
                    > to, co zaplanowano juz dawno, co matka juz moze miala w
                    swojej dzieciecej
                    > wyobrazni, kiedy bawila sie lalkami i misiami.
                    > Ja jestem dzieckiem z marzen, a urodzilam sie na
                    przekor nauce, ktora mnie
                    > wyeliminowala ze statystyki, zanim sie poczelam. Ale
                    sie poczelam wbrew
                    > wszelkim rozsadnym spekulacjom i w tym jest ten moj
                    miracle zycia :)
    • farsa Re: Renka napisala: 19.01.03, 16:52
      i jak wredny dysonans wraca wątek o aborcji...
      • Gość: Renka Re: Renka napisala: IP: *.ADSL.mnsi.net 20.01.03, 20:51
        Marzenia zabijaja i marzenia tez mozna zabic.To okrutne, ale taki juz jest ten
        swiat.Zalezy, co chcemy i z ktorej strony do tego sie zabierzemy :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka