Życie od nowa.

25.09.06, 07:56
Jak to jest, rzucić wszystko, dotychczasową
codzienność i wyjechać np na drugi koniec Polski?
Odważylibyście się?
    • mircea1 Re: Życie od nowa. 25.09.06, 08:17
      Oczywiście! Pamiętaj,ze problemy i tak wędrują z nami ))) choc genius loci może
      zdziałać cuda!!!
      • 7zahir Re: Życie od nowa. 25.09.06, 08:47
        Czasami jest to smutna konieczność.
        Moja przyjaciółka musiała wczoraj z 2-ką dzieci
        uciec od męza psychopaty.
        Będzie mi jej bardzo brakowało:-(
        • madzia.7 Re: Życie od nowa. 25.09.06, 09:46
          Ja tak zrobiłam...
          Jestem w nowym miejscu.. jest ciężko czasami bo jestem to sama.. NIe mam nikogo
          bliskiego...
          Poznaje nowych ludzi ale to tylko znajomi...
          Często w weekend nie mam co ze sobą zrobić..
          Smutno mi
          • 7zahir Re: Życie od nowa. 25.09.06, 09:50
            Dawno temu usłyszałam:
            "Jak będzie Ci ciężko, pomyśl o czymś przyjemnym,
            czymś ulubionym i RÓB to!"
            Mam więc taką listę ulubionych czynności
            i w zależności od okoliczności
            wybieram jedną z nich.
            • kaja_ Re: Życie od nowa. 26.09.06, 18:21
              fajny pomysł, podoba mi się
    • paco_lopez Re: Życie od nowa. 25.09.06, 10:16
      zależy co ten drugi koniec miałby na celu. sprawdź jeśli chodzi o porównanie do
      skoku na nogi z takiej wysokiej skały do wody. fajny dreszczyk. ale wcale nie
      taka mała odwaga. a tam odwaga chyba większa a porównaj dreszczyk. dreszczyku
      brakuje czy odwgi czy tez zmeczenie uwiera ?
    • calypsa Re: Życie od nowa. 25.09.06, 20:41
      Tak. Nawet o tym myślę ostatnio. Bo mi tutaj gdzie jestem jest źle. A tam
      mogłabym zacząć coś zupełnie innego i to z osobą, którą bardzo kocham!
    • nicky44 Re: Życie od nowa. 25.09.06, 22:49
      Ja wyjechalam na drugi koniec swiata:)
    • braun_f Re: Życie od nowa. 26.09.06, 00:47
      ja nie,
      pociagi sie spozniaja - poza tym bilety drogie a samoloty spadaja
    • shangri-la Re: Kilka razy.....:) 26.09.06, 08:28
      Zaczynałam tak kilka razy.....po tamtej i tej stronie oceanu.
      Taki krok w nieznane zawsze wiąże się z koniecznością wynikającą z sytuacji,
      rzadko z przypływem fantazji.
      Swoisty urok nowości, zmiany otoczenia, pracy, brak przywiązania do rzeczy
      materialnych , których nie sposób wlec za sobą....
      Nigdy żadnej z "ucieczek" nie żałowałam , zwłaszcza tej od znęcającego się męża.

      Czas na kolejną.....:)
      • inna_beti Re: Kilka razy.....:) 26.09.06, 09:36
        Wyjechałam, na szczęście nie sama, tylko z meżem i dzieckiem. Na początku było
        ciężko, kiedy już minął tzw. urok nowości. Ale teraz nie żałuję,mam wrażenie że
        moje życie nabrało "rumieńców", jest mi dobrze, chociaz brakuje starych
        przyjaciół, rodziny itd.
      • shangri-la Re: Kilka razy.....:) 26.09.06, 17:00
        Urok nowej jakości życia pociąga i fascynuje. Kusi obietnicą łatwego szczęścia i
        komfortu psychicznego anonimowości.
        Łatwo się poddać ułudzie, zwłaszcza tym, którzy po raz pierwszy emigrują z kraju
        i ich wyobrażenia o nowym życiu nijak nie przystają do rzeczywistości...

        Lubię takie wyzwania, cieszy mnie budowanie na nowo, odkrywanie świata i ludzi
        wokół, urzadzanie domu....kolejnego:)
        Myślę, że gotowość do podjęcia wyzwania jest miarą witalności i pewności siebie.
        Ja osobiście wiele zyskałam na swoich "ucieczkach". Między innymi przekonałam
        się, że zawsze i wszędzie dam sobie radę, że mam zdolność zjednywania sobie
        ludzi , że potrafię "pozbierać życie z kawałków" i ułożyć je w inną , ale
        jeszcze piękniejsza mozaikę:)
    • tahirka Re: Życie od nowa. 26.09.06, 11:13
      > Odważylibyście się?
      Tak, a nawet 5 lat temu sie odwazylam ;) i na szczescie sie udalo.

      --
      Tahirka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja