Dodaj do ulubionych

Sprawa samobójstwa na chacie ...

28.01.09, 19:04

Dlaczego człowiek dokonuje samobójstwa na wizji. Jaka może być tego przyczyna,
depresja?

Czy denat miał nadzieję, że mając tylu kibiców, ktoś go uratuje, ktoś odetnie
zadzierżgnięty wokół szyi sznur? Jak pomagać takim ludziom ... Od razu
zawiadamiać policję, czy czekać na rozwój sytuacji ..
Internauci nie zdążyli. Dlatego nie róbcie numerów i więcej nie piszcie, że
żyć się wam nie chce i zaraz popełnicie samobójstwo.

wyborcza.pl/1,75478,6208456,Samobojstwo_na_czacie.html
A może ten chłopak był tu i prosił o pomoc. Macie jakieś skojarzenia? Jeszcze
raz zapytam, jak pomagać takim ludziom?

pees Snajper, proszę nie usuwaj postu.
Obserwuj wątek
    • amamit Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 28.01.09, 19:12
      po pierwsze: nie ignorowac slow o myslach samobojczych. glownie mam na mysli powszechne przekonanie: jak ktos mowi to nie zrobi.
      po drugie: natychmiast zawiadamiac policje.
      po trzecie: nie kojarzy mi sie z nikim stad, ale to akurat nic nie znaczy.
      • foruminum Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 28.01.09, 19:20
        amamit napisała:

        > po pierwsze: nie ignorowac slow o myslach samobojczych. glownie mam na mysli po
        > wszechne przekonanie: jak ktos mowi to nie zrobi.
        > po drugie: natychmiast zawiadamiac policje.
        > po trzecie: nie kojarzy mi sie z nikim stad, ale to akurat nic nie znaczy.
        >

        Założyłam ten wątek specjalnie, bo pamiętam awanturę jaka się wywiązała w
        związku z zawiadomieniem policji o domniemanej chęci popełnienia samobójstwa
        przez jedną z forumowiczek m.in i tego portalu. A gdyby rzeczywiście
        administrator portalu wiedział i nie zareagował, a dziewczyna dokonałaby
        samobójstwa? Wniosek jest jeden, nawet dla żartów nie należy pisać tego
        głupiego, że zaraz się powieszę, zaraz się zabiję. My żywi nie wiemy co robić.

        Tamtej osobie niestety nie można pomóc. Jakoś mi smutno.


          • foruminum Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 28.01.09, 19:41
            amamit napisała:

            > chyba w szczegolnosci dla zartow. nikt nie jest prorokiem.

            Znalazłam ciekawy artykuł o niebezpiecznym trendzie ... i myślę, że w
            niektórych przypadkach jest to właśnie ... a może mnie ktoś uratuje ...

            Coraz więcej samobójców próbuje stworzyć coś w rodzaju spektaklu, szukają
            publiczności dla swojego „występu”. Wybierają najprostszy sposób z możliwych,
            zabijają się przed kamerką internetową, a patrzeć może na to cały świat. Jest to
            też forma rozpaczliwego krzyku o pomoc, może ktoś mnie uratuje, skoro widzi, co
            się dzieje. Niestety, internauci są obojętni na ludzką krzywdę i z
            niedowierzaniem podchodzą do takiego typu akcji (pełno jest oszustów, którzy
            próbują w ten sposób zainteresować swoją osobą). Samobójstwa online są domeną
            mężczyzn. Oni decydują się na śmierć przed publicznością.

            www.papilot.pl/lifestyle/news/2008/11/2213-samobojstwo-online-niebezpieczny-trend.html
        • spoznione Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 09:06
          tylko, ze nikt nie pisal ze sie zabije. rozszerzanie checi
          samobojstwa na kazdego kto pisze o stanach depresyjnych i donoszenie
          na policje jest prewencja nazbyt rozszerzona. i nie dotyczylo to
          portalu. tylko na portal zostalo doniesione. jak piszesz ze ci
          marnie i spotyka cie za to kara wiezienia, to wszyscy bedziemy pisac
          ze wspaniale, i nie bedzie mozliwosci rozmawiania o rzeczach
          przykrych.

          wszystkim jest smutno, ze nic nie mozna zrobic w ostatniej chwili. a
          to nie sa rzeczy co dzieja sie w ostatniej chwili raptem. dzieja sie
          wczesniej. moze zywi niech interesuja sie zywiej swoim otoczeniem
          wczesniej, a nie zastanawiaja sie co zrobic w ostatniej chwili.
          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 10:15
            to ciekawe.
            już to mówiłam, ale, że wku...enie w tym momencie powróciło, to
            powiem jeszcze raz : niektórzy krzyczą w temacie wątku : "chcę
            umrzeć", "chyba się powieszę", "zabiję się"
            albo
            przez wiele dni z rzędu rozpisują się deklarując myśli samobójcze i
            zapowiadając ich realizację i....nic.
            nikt ich nie ratuje.

            a ktoś inny, pisze tylko, że nastrój mu bardzo siada, że jest
            trudno - tylko tyle.
            i ok. - otrzymuje od stałych forumowiczów komunikaty zwrotne - też
            ok.

            ale potem jakaś nowa na fd baba nakłania forumowiczkę do gadki na
            gg. wymienia z nią parę zdań dosłownie, z których gó... wynika -
            tyle jedynie, że forumowiczka źle się czuje, ale baba kabluje na
            policję.
            i następuje w wyniku tego kablarstwa taki szereg fatalnych zdarzeń,
            że trudno sobie wyobrazić - przynoszą one fatalne dla forumowiczki
            konsekwencje do tej pory : strach przez komornikiem, policją, wstyd
            przed sąsiadami widzącymi wywlekanie przez policję z domu etc.

            no to po takiej dopiero akcji jest powód, by wkroczyły myśli
            samobójcze.
            rzygać się chce, gdy się o takiej "pomocy" byle baby i policji myśli.
            poniżenie, upodlenie na maksa.
            • spoznione Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 11:52
              ale potem jakaś nowa na fd baba nakłania forumowiczkę do gadki na
              > gg. wymienia z nią parę zdań dosłownie, z których gó... wynika -

              podejscie naukowe. przeciez niewazne co czlowiek mowi bezposrednio, czy grozi
              smiercia. obiektywnie naukowo wyglada na to ze takie mysli wymagaja szybkiej
              interwencji farmakologicznej.
    • d1963 Nie wiem ... 28.01.09, 21:36
      dlaczego człowiek dokonuje samobójstwa na wizji.
      Może to demonstracja, może jakieś zaburzenia psychiczne ale inne niż
      depresja?
      Denat chyba nie oczekiwał, że ktoś go uratuje. Nie dał szans.

      Depresyjny ucieka, chowa się. Sam uważałem, (czasem uważam) to za
      najlepsze rozwiązanie, ale chyba schowałbym się gdzieś ...
      Teraz trzyma mnie rodzina, dzieci, walczę ...

      Jestem tu od niedawna, chyba niecały miesiąc.
      Załóżyłem wątek "Depresja, a samobójstwo - jak się ratować?"
      Chciałem uzyskać jakieś wsparcie. Biorę leki, terapia, itd...

      Znalazłem niedawno (tutaj i "pod szczurem") co najmniej trzy-cztery
      wpisy od osób, które "sygnalizowały zamiar" - idę się pociachać, nic
      dla nikogo nie znaczę, w środę mnie nie będzie ... coś w tym stylu

      Czy to było sygnalizowanie zamiaru? Wpisywałem tym ludziom
      motywacyjne komentarze, wysyłałem maila na ich nick'a. Śmieszne(?),
      bo sam mam problemy. Ale to był też może pewien rodzaj terapii(?).
      Problemy tych ludzi wydawały mi się żadne wobec moich, ale wiem, że
      to rzecz bardzo względna.
      Większość się odezwała, jedna chyba jest w szpitalu, jedna milczy ...
      Co to oznacza nie wiem ...

      Jak reagować? Nie wiem? Podnosić na duchu, być obecnym, pokazywać,
      że każdy człowiek coś dla kogoś znaczy ...

      W tym przypadku reakcja była, ktoś zadzwonił na policję, ktoś
      próbował konataktować się przez komunikator. Czy można więcej?
      Nie wiem.

      A dlaczego aż 15% ciężkich przypadków depresyji kończy
      się "odejściem" i to podobno wtedy kiedy zdrowiejemy?

      PS. Nie będzie mnie 2-3 dni, ale to nie oznacza, że się "ciacham".

      Pozdr D
      • amamit Re: Nie wiem ... 28.01.09, 22:03
        nie tylko depresja jest powodem prob samobojczych, samobojstw. w szczegolnosci mlodych ludzi. pokazywanie tego aktu jest "zemsta" ostateczna...wiekszosc ludzi daje wyraznie znac, ze zamierza sobie odebrac zycie. niestety, nie tylko w internecie, spotykaja sie z niedowierzaniem.
        • foruminum Re: Nie wiem ... 28.01.09, 22:41
          amamit napisała:

          > nie tylko depresja jest powodem prob samobojczych, samobojstw. w szczegolnosci
          > mlodych ludzi. pokazywanie tego aktu jest "zemsta" ostateczna...wiekszosc ludzi
          > daje wyraznie znac, ze zamierza sobie odebrac zycie. niestety, nie tylko w int
          > ernecie, spotykaja sie z niedowierzaniem.
          >

          Emarcki fajnie tu napisał, ale dessperatka niestety nie odpowiedziała.

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=87177070&a=88243367
          "Zauważ, piszesz o pragnieniu śmierci - sforumłuj jaśniej, chcesz kresu, ale nie
          SIEBIE tylko sytuacji, nazywanej prozaicznie życiem codziennym."
          • amamit Re: Nie wiem ... 28.01.09, 23:42
            tak. tyle, ze takie argumenty nie docieraja. przeczytalam caly watek, kilka razy. to pragnienie smierci trzeba przezyc, zeby wiedziec... mozna probowac zrozumiec, zrozumiec nawet... ale nie poczuje sie tego bolu. omotania jedna mysla.
            nie o niej do konca pisze...
            fora internetowe maja jedna zasadnicza wade. samo slowo niesie tylko czesc przekazu. dotykam takich slow ze strachem. o piszacego.
            ale zawsze jest mozliwosc, ze ktos wcale sie o mnie nie boi... rozumiesz? dlatego zawsze powiadomilabym na miejscu administratora policje.
            bo lepiej dac sie dziesiec razy nabrac niz myslec, ze ma sie kogos na sumieniu.
            • lucyna_n Re: Nie wiem ... 29.01.09, 11:30
              myśleć że ma się na sumieniu obcą osobą piszącą na forum?
              czy to nie za daleko idące poczucie winy wobec całego świata.
              Jak ktoś będzie chciał popełnić to i tak popełni choćby go pilnować 24h na dobę.
              Moim zdaniem poczucie winy to może mieć matka i ojciec, albo najbliżsi co "nie
              zauważyli żeby się coś złego działo". Przyjazd policji prawdziwie zamiarującego
              nie powstrzyma, a leczenie na siłę? Ty byś chciała?
              No i dalsza rzecz , taka osoba potem już boi się pisać szczerze i nei zostaje
              jej nawet ten wentyl bezpieczeństwa w postaci anonimoweg wygadania się z
              najczarniejszych myśli , i kitłasi się z tym sama, a tutaj już poczucie troski o
              współpiszących gaśnie niczym świeczka, bo co z oczu to z serca.
              Może lepiej uznać że każdy ma prawo stanowić o sobie,
              czy jak ktoś napisze że nie chce dziecka to też poleci do niej lotna brygada
              pilnować żeby na zabieg nie poszła? bo przecież jest zagrożone życie a w dodatku
              przypuszczenie złamania prawa.
              nie lubię takiej wybiórczości i niekonsekewncji, albo bezwzględnie ratujemy
              wszystkich bez wyjątku, według równych praw, albo dajmy ludziom spokój.
              I bez przesady z tymi wyrzutami sumienia o obcych, lepiej niech się ci
              zmartwieni rozejrzą dookoła siebie, bo może się okazać że własne dziecko,
              mąż,żona, matka, ojciec, brat, siostra, staruszka sąsiadka szuka zrozumienia i
              pomocy , a ktoś zajęy i przejęty wirtualnym życiem nawet tego nie dostrzega.
              • amamit Re: Nie wiem ... 29.01.09, 23:28
                o sobie piszesz Lucynko :)
                ja siedze glownie w nocy, kiedy moje dziecko juz spi... siedze bo i tak pracuje. to byl moj glowny zarzut do wiekszosci uczestnikow forum, wiec nie kradnij moich slow :)
                druga rzecz to to, ze poczucie i wentyl bezpieczenstwa, to czlowiek powinien miec we wlasnym domu, wsrod bliskich. jesli ktos nie moze porozmawiac z najblizszymi o najczarniejszych myslach- to wspolczuje.
                ja napisalam- nie mialabym pretensji o najazd policji i daje glowe sobie sciac za to, co pisze :) daleko by nie miala :)))) to tez juz pisalam. co to jest lotna brygada? antyterrorysci? :) pewnie byl PP- czytaj prewencja.
                nie mieszaj kilku rzeczy.
                stanowic o sobie... jesli ktos pisze, to szuka pomocy. mam prawo wyrazic swoj poglad na sprawe, czy juz nie? nie pisze, ze kazdy musi sie z nim zgodzic...i nie ma przesady w pisaniu o wyrzutach sumienia.
                obcy to nie czlowiek?
                • lucyna_n Re: Nie wiem ... 30.01.09, 01:26
                  oczywiście możesz się nie zgadzać z moim punktem widzenia i np jesteś
                  zachwycona kiedy Cię wbrew woli wiozą do psychiatryka. Twoja wola, ale wiesz
                  jesteś w tym pragnieniu jednak raczej odosobniona.

                  co piszę o sobie, bo nie bardzo wiem?
                  że siedzę bo nie chce mi się rodziną zajmować?
                  ee, nie, jestem zbyt leniwa żeby siędzieć przed kompem dla samego forumowania,
                  też siedzę przy okazji pracy, i w tzw międzyczasie kiedy czekam np na decyzję,
                  czy jakieś wysyłki to wtedy piszę.
              • dopis Re: Nie wiem ... 29.01.09, 23:30
                > czy jak ktoś napisze że nie chce dziecka to też poleci do niej lotna brygada
                > pilnować żeby na zabieg nie poszła? bo przecież jest zagrożone życie a w dodatk
                > u
                > przypuszczenie złamania prawa.

                ale czyje zycie? dziecka czy matki? poki co plod nie jest obywatelem, karze sie
                za przeprowadzenie zabiegu a nie za morderstwo czlowieka.
                • lucyna_n Re: Nie wiem ... 30.01.09, 01:22
                  życie i jednego i drugiego, myślisz że aborcja robiona w tzw "podziemiu" jest
                  bezpieczna dla kobiety?
                  Nie jestem prawnikiem ale wydaje mi się że prawo polskie chroni życie od
                  poczęcia i za istotę ludzką posiadającą prawa uznaje też dzieci nienarodzone.
                  Według mojego zrozumienia karze się za przeprowadzenie zabiegu właśnie dlatego
                  że jest on traktowany jako celowe działanie skierowane przeciwko życiu, a nie
                  dlatego że tak sobie zabieg jest niefajny.
      • foruminum Re: Nie wiem ... 28.01.09, 22:44
        d1963 napisał:


        > PS. Nie będzie mnie 2-3 dni, ale to nie oznacza, że się "ciacham".
        >
        > Pozdr D

        Ja tu jeszcze wrócę, ale moja nieobecność będzie ciut dłuższa. Podbiję wątek, bo
        chcę pogadać o tym co napisałeś.
        • lucyna_n Re: Nie wiem ... 29.01.09, 11:33
          uważam że robisz niepotrzebny zamęt.
          jak musisz kniecznie się martwić o cały świat to jak możesz zniknąć na dłużej,
          przecież w ty czasie może tabun samobójców przykecieć ,i kto ich uratuje?
          a luty to ciężki miesiąc, oj ciężki, a marzec jeszcze gorszy.
          • foruminum Re: Nie wiem ... 29.01.09, 12:21
            lucyna_n napisała:

            > uważam że robisz niepotrzebny zamęt.

            Skoro uważasz, że to tylko zamęt, to zlikwiduj wątek. Ale wyklikanie nie
            załatwia sprawy i nie daje odpowiedzi na pytanie ... jak pomóc takim ludziom.

            > jak musisz kniecznie się martwić o cały świat to jak możesz zniknąć na dłużej,

            Nie każdego życie ogranicza się tylko do wirtualu. Mam ciężko chorego ojca i
            niestety nie ma przy łóżku wejścia do internetu.

            > przecież w ty czasie może tabun samobójców przykecieć ,i kto ich uratuje?

            Wiem jak się czuje człowiek, gdy dowiaduje się o samobójstwie znajomego, kolegi
            , przyjaciela. Być może takie uczucie znasz tylko z książek, ja przeżyłam. Byłam
            gó...arą i nie zdawałam sobie sprawy, że on to naprawdę zrobi. Czy ja mogłam
            pomóc ... mogłam i tego nie zrobiłam. :( Do dziś dnia dręczą mnie wyrzuty
            sumienia. Każda wiadomość o samobójstwie wywołuje smutne wspomnienia. Mnie też
            się wtedy wydawało, że to żart. Niesmaczny żart. Dziś, gdy zapalam świeczki na
            grobie pytam, dlaczego ...

            > a luty to ciężki miesiąc, oj ciężki, a marzec jeszcze gorszy.

            wiec uważaj na siebie.

            I to byłoby na tyle, przynajmniej na razie . A skoro nie podoba Ci się wątek to
            go zlikwiduj. Zmykam, kolej nie zaczeka.

    • spoznione Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 11:44
      Jeszcze
      > raz zapytam, jak pomagać takim ludziom?

      ja jeszcze raz zapytam dlaczego zastanawiac sie nad pomoca w ostatniej chwili.
      sytuacja wyglada tak, ze spoleczenstwo jest zatomizowane, wszyscy sa zajeci
      soba, w realu komunikacji nie ma, i zale sa wyrzucane w anonimowym internecie.
      sasiad, czlowiek z z jednej klasy, pracownik z biurka obok moze zdychac i sie
      nie zauwazy, a pozniej dramat jak ratowac ludzi w necie w ostatniej chwili.
      sneeper napisal, ze narcyz to h... i w dodatku sam jeden, a izrael jest wielki bo
      izrael to najwieksze zagrozenie dla pokoju swiatowego. narcyz jest sam i chce
      byc widziany. a izraelczycy trzymaja sie w kupie i sobie pomagaja.
    • karina_rulez Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 22:37
      hej!
      ale potem jakaś nowa na fd baba nakłania forumowiczkę do gadki na
      gg. wymienia z nią parę zdań dosłownie, z których gó... wynika -
      tyle jedynie, że forumowiczka źle się czuje, ale baba kabluje na
      policję." szczerze wierze w dobre intencje "baby", nie przewidziala moze jakie
      beda nieprzyjemne skutki tej interwencji, chciala pewnie po prostu uratowac
      czlowiekowi zycie. to sie ceni.
      jak uratoac takim osobom zycie. odnosze niepohamowane wrazenie:zainterweniuje
      sie - to zle, nie zainterweniuje sie - tez nie dobrze. nie chce nikogo urazic.
      uwazam, ze osoba ktora chce popelnic samobojswto, ma pewnie ciezkie zycie. mam
      jedna probe za soba - nikt nie wiedzial, na szczescie sie nie udalo, ale gdyby
      ktos mnie staral sie uratowac - to pewnie wscieklabym sie jak osa, a tak to nikt
      sie nie dowiedzial. niewazne.
      mysle ze warto ludziom, ktorzy nie widza sensu zycia starac sie pomoc poprzez
      rozmowe, ale nie przez jakis komunikator czy chat, ale przez telefon lub face 2
      face. zycie jest tylko jedno, nie warto go tracic, bo niby co potem? nic,
      pustka, wszystkie szanse utracone...
      • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 22:55
        nie jesteś w temacie , Karino.
        mówię o komplikowaniu niesamowicie życia komuś, kto nie zgłaszał na
        żadnym gg, że zamierza się zabijać oraz o babie, bez empatii,
        wyczucia etc. ,która nie interesuje się tymi, którzy zamiary
        samobójcze wyraźnie deklarują, ale uparła się ratować /czytaj -
        życie utrudnić na maxa komuś, kto zamiarów samobójczych nie miał i
        na żadnym gg ich nie zgłaszał./
        amen

        /a dziś sąsiadka, która akcję policji i antyterrorystów widziała czy
        słyszała, bo na przeciwko mieszka :

        - nie mogę się napatrzeć, jakie pani ma ładne włosy - zagadała - i
        zaraz potem sedno nurtującej ją sprawy
        - a jak się pani czuje teraz ? no bo naprawdę zdrowia pani życzę -
        i jasny już całokształt : sąsiadka wszystko wie o depresji i policji.

        zadowolona byłabyś z takiego obrotu sprawy , Karino ?- że do tej
        pory w całym blok szum informacyjny na Twój temat i temat Twej
        choroby ?/
      • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 23:53
        > policję." szczerze wierze w dobre intencje "baby", nie przewidziala moze jakie
        > beda nieprzyjemne skutki tej interwencji, chciala pewnie po prostu uratowac
        > czlowiekowi zycie. to sie ceni.


        sprawa dotyczyla gg, a nie forum. i nie bylo mowy o zamiarze samobojczym. to ze
        na gg i zgliosila to osoba realna, sugeruje wiekszosc realnosc problemu, osoba
        ta jest rekojmia zgloszenia i jest w jakiejs blizszej relacji. na forach ciagle
        ktos pisze ze sie zabije i nie ma zadnych nalotow policji. forumuje tu troche i
        niemal wszyscy zapowiadacze samobojstw, wracali na forum i nic nie bylo mowy ze
        policja u nich byla.

        nie mam poczucia ze byla chec zrozumienia, tylko bardziej chec bycia
        ratownikiem. nie wiem czy to sie ceni traktowanie kogos przedmiotowo, w
        rzekomych chwalebnych intencjach.
        • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 00:03
          >odnosze niepohamowane wrazenie:zainterweniuje
          >sie - to zle, nie zainterweniuje sie - tez nie dobrze.

          proponuje nie mieszac spraw, tym bardziej ze granice sa ostre. jesli ktos pisze
          o zamiarze popelnienia samobojstwa, mozna sie zgodzic ze niech liczy sie z tym
          ze ratownicy przybiegna. i jak najbardziej proponuje nad depresyjnymi forami,
          zaznaczyc taka informacje.

          ale nie intrpretujmy moze ze ktores wpisy sa swiadectwem mozliwego samobojstwa,
          jesli nie ma w nim grozb samobojczych, bo tak to kazdego mozna ratowac, kto o
          depresji pisze, problemach zyciowych...
          • amamit Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:14
            sygnaly slowne, mowiace o zamiarach samobojczych, nie ograniczaja sie do: ja sie zabije.
            piszemy o roznych sprawach...
            w policji nie pracuja tylko policjanci...a duza czesc policjantow, tez nie jest kraweznikami, brzydko piszac...
            to taka uwaga na marginesie calej sprawy.
            interpretacja podejrzewam byla rzetelna, na ile to tylko mozliwe.
            w takich interwencjach liczy sie czas. policja ma obowiazek przyjac kazde takie zgloszenie i podjac dzialania. i z ulga czasem stwierdzic pomylke.
            na ten jeden przypadek pomylki mam odpowiedz- strona KGP. znajdzcie sobie udaremnione proby samobojcze.
            powtarzam- lepiej sie dac dziesiec razy "nabrac"- niech bedzie w cudzyslowie...
        • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 00:28
          dopis napisał:

          > sprawa dotyczyla gg, a nie forum.

          Sprawa dotyczyła i gg i forum. Zgłoszenie poszło, jak pisano, i od administracji
          forum, i od osoby rozmawiającej na gg.

          > i nie bylo mowy o zamiarze samobojczym.

          Widocznie także policja oceniła, że niebezpieczeństwo jednak istniało.

          S.
          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 00:39
            chle, chle, chle.
            a Ty znowu swoje.
            rozmawiałeś z policjantami ?
            bo ja tak.
            przez dni parę, gdy nachodzili.
            się rozmawiało .
            z niejednym z nich.
            więc się wie, co czytali i na czyim donosie się skupili.
            zatem się nie mądruj w temacie, boś już całą "mądrość" i butę w tym
            wypadku zaprezentował szeroko i chwatit.
            /nie odstawaj od Agory, która pozoliła Ci tu być panem z siekierą,
            bo w imieniu administracji portalu agorowego, się tak składa,
            przeproszono./
          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:05
            i jeszcze pytanie, snajper :
            dlaczego Ty i bertranda nie zgłaszacie policji i administracji
            portalu ludzi,
            tych, co to ich tak wielu tu,
            zgłaszających bardzo jasno i wyraziście zamiar popełnienia
            samobójstwa ?
            jak możecie ich tak zaniedbywać ?

            /tacy ludzie są też na innych forach - często się, np., widuje ich
            na psychologii. i co ? dla nich żadnego "ratownictwa"? bo niby co
            oni są ? - od macochy? /
            • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:12
              olga_w_ogrodzie napisała:

              > i jeszcze pytanie, snajper :
              > dlaczego Ty i bertranda nie zgłaszacie policji i administracji
              > portalu ludzi,
              > tych, co to ich tak wielu tu,
              > zgłaszających bardzo jasno i wyraziście zamiar popełnienia
              > samobójstwa ?
              > jak możecie ich tak zaniedbywać ?
              >
              > /tacy ludzie są też na innych forach - często się, np., widuje ich
              > na psychologii. i co ? dla nich żadnego "ratownictwa"? bo niby co
              > oni są ? - od macochy? /

              Ponieważ ich posty nie budzą mojego zaniepokojenia, a Twoje błagania o pomoc,
              Twoje słowa o szukaniu noża - wzbudziły.

              S.
              • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:32
                szukanie noża w celu zrobienia sznyt nie powoduje zejścia śmiertelnego, nie
                sądzę żeby na tym forum pojawił się kiedykolwiek taki twardziel żeby umiejętnie
                sobie nadgarstki wzdłuż i w poprzek i odpowiednio głęboko poprzecinać żeby
                osiągnąć zamierzony skutek. To tylko w holyłud jest takie łatwe.
                • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:37
                  lucyna_n napisała:

                  > szukanie noża w celu zrobienia sznyt nie powoduje zejścia śmiertelnego, nie
                  > sądzę żeby na tym forum pojawił się kiedykolwiek taki twardziel żeby umiejętnie
                  > sobie nadgarstki wzdłuż i w poprzek i odpowiednio głęboko poprzecinać żeby
                  > osiągnąć zamierzony skutek. To tylko w holyłud jest takie łatwe.

                  A może to było szukanie noża, żeby sobie kapustę na surówkę pokroić ?

                  "jak ja się k....starałam, by nie wróciło. zgrywałam bohaterkę i że
                  dam radę. teraz się gapię na łapę kiedyś pociętą i jeszcze mam siłę,
                  że nie...nie chcę tak. i trzymam ten kompuuter włączony z bólu się
                  wijąc. Jezu, proszę, niech ktoś kto wie, jak ciężko, mi pomoże.
                  niech ktoś do mnie mówi. niech ja nie wyłączam niczego - telefonu,
                  laptopa. ja nie pójdę do szpitala za nic. niecch to przestanie. "
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=84224306&a=84251354

                  S.
                  • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:40
                    Ops, sorry, o nożu jest tutaj:

                    "Lucyna-dopieprzałas mi równo, gdy na pomoc liczyłam. nie - nie mylę
                    Cię z nikim.
                    Bertrado - ja byłam w tym Kazimierzu - porażka - przez 3 dni z
                    hotelu nie dałam rady wyjśc. przedtem, już czułam , że bydło się
                    zbliża, więc mimo napadów paniki, wyłaziłam do roboty fizycznej,
                    żeby się uratować, komuś pomóc...gó... wróciło. nie mam sił.
                    trzymam laptopa włączonego, by na dobre się nie zaczęło. już nic
                    innego zrobić teraz nie mogę. wróciło - szukanie noża, inne takie
                    pomysły. nie mam pieprzonej siły już. starałam się. nic nie zrobię,
                    ale to męka. nie mam pieprzonej siły. "
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=84224306&a=84250508

                    S.
                    • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:50
                      a wogóle to proszę mnie nie zniechęcać bo kto tych wszystkich agorafobikow
                      będzie klepał po plecach i trzymał za rękę? Może panna B?
                      nikt nie ma do niech tyle anielskiej cierpliwości co ja:)
                      (listy dziękczynne do wglądu tylko dla władz portalu)
                    • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 13:34
                      snajper55 napisał:

                      > Ops, sorry, o nożu jest tutaj:
                      >
                      > "Lucyna-dopieprzałas mi równo, gdy na pomoc liczyłam. nie - nie
                      mylę
                      > Cię z nikim.

                      no i widzisz szacowny specjalisto od cenzury fd.
                      taki był mój stosunek do Lucy.
                      ale, choć to nie Lucy wpakowała mnie w policyjne łapy, to jednak
                      ona, m.in., dała mi wsparcie na Szczurze po całej akcji.

                      ciebie na fd inaczej traktowałam - pozytywnie i tak też cię tu
                      przywitałam. ale to ty stałeś się współwinnym tego, co mnie spotkało
                      i spotyka cały czas - do tej pory horrorowe efekty waszej akcji.
                      ale, mimo tego, nie czułeś potem potrzeby, by przeprosić i pomóc
                      jakoś, choć słowem.
                      na Szczurze taką potrzebę ludzi najwyraźniej mieli i to zrobili,
                      mimo darzenia mnie latami niespecjalnie ciepłymi uczuciami.
                      banalne - ale ludzi życzliwych poznaje się w biedzie.
                      ty światu nie jesteś życzliwy, tylko sobie.
                      i dlatego ciąłeś nawet moje posty o tym, jak ja się czuję po tamtej
                      nocy piekielnej i moje pytania "dlaczego" mi to zrobiliściwe.
                      nawet to ciąłeś, choć tylko pytałam, jedengo obraźliwego wobec was
                      słowa wtedy nie napisałam...

                      bolało i boli, snajper, ale co ty możesz o tym wiedzieć, skoro tyś z
                      akwa kwa - kumpel takich , jak pozerski.
                      amen
                  • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:43
                    Jakbyś więcej słuchał starych forumowiczow a mniej bertrady tobyś sobie piwa nie
                    nawarzył, ale ty wolaleś od początku na udry, to teraz pij.

                    napisała też "ja nie pójdę do szpitala za nic" i co pojechała z przytupem:)
                    a jak się nią tak przejmujesz to czemu nie latasz do niej codziennie z rosołkami
                    , pisała wprost jak jej pogorszyło po tej policyjnej akcji. Czemu teraz się już
                    nie przejmujesz jej życiem?
                    • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 02:14
                      lucyna_n napisała:

                      > Jakbyś więcej słuchał starych forumowiczow a mniej bertrady tobyś sobie piwa nie
                      > nawarzył, ale ty wolaleś od początku na udry, to teraz pij.

                      Ja się nie słucham ani starych forumowiczów, ani młodych forumowiczów, ani
                      Bertrady. I jakoś żadnego piwa sobie nie nawarzyłem.

                      S.
                      • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 19:01
                        rozumiem że się wypierasz panny B, też byłoby mi głupio,

                        jak widzisz takie sprawy nie rozchodzą się same po kościach, ale dobrze że
                        chociaż teraz pozwalasz żeby caly ten kwas raz wreszcie wypłynął i żeby każdy
                        absolutnie każdy mógł się w temacie w pełni wypowiedzieć. Mam nadzieję że ten
                        wątek nie zacznie po kawałku znikać, ale że się wreszcie wszystko wyszumi,
                        wykrzyczy, wyżali i zapanuje błogi spokój, jak to po burzy być powinno a nie ta
                        okropna duchota.
                  • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 08:46
                    sznytu snajper, sznytu. ludzie sie tna czasem. tu wielu pisze o cieciu, na
                    wszystkich bedziesz nadawal?

                    panie snajper, byla rozmowa bertandy na gg. czy aidka potwierdzila zamiary
                    samobojcze? egoistyczna interpretacja, jest wartosciowsza niz komunikacja,
                    prawda? czy ona prosila o rozmowe czy o nadawanie na policje? jaki byl krok pana
                    zeby z nia porozmawiac? bertrada rozmawiala. tylko po co niektorym rozmawiac,
                    skoro maja swoj obraz ratownika.
              • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 08:53
                > Ponieważ ich posty nie budzą mojego zaniepokojenia, a Twoje błagania o pomoc,
                > Twoje słowa o szukaniu noża - wzbudziły

                czyli chodzi o uczucia egoisty snajpera. to moze idz do psychiatry ze swoimi
                uczuciami, a nie zawracaj nimi innym ludziom glowy. jesli mowienie o
                samobojstwie nie budzi, a nie deklarowanie proby budzi uczucia zobowiazujace do
                nasylania policji, to cos nie tak. myslisz ze ludzie w depresji przekonujaco i
                dramatycznie pisza, ze obudza twoje uczucia? moze za krotkimi wpisami o tym ze
                sie zabijam tezs kryja sie samobojcy.
          • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 01:34
            policji nie wolno ignorować takich zgłoszeń niezależnie od tego czy im się
            wydaje czy się nei wydaje. Ty zglaszasz oni muszą sprawdzić.
            A jak ostrzegalam uważaj na B, to uznałeś że to ja jestem be, a teraz pasztet
            będzie się mielił do końca forum.
              • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 08:59
                ciebie? juz pisalem ze nie.

                a co jest niezrozumiale? lansuje sie teze ze policja tu decyduje i odpowiada czy
                jechac czy nie. nie, nie policja, tylko ci co nadaja decyduja. po zgloszeniu
                bedzie jechac. tu nie ma zadnych interpretatorow tekstow ktorzy sie zajmuja
                kwestiami jechac cy nie jechac.
                • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 09:08
                  ale to nawet nie chodzi o to ze zglosili snajper i bertrada, no coz przypadki
                  sie zdazaja. tylko o bute jaka pozniej zareprezentowali po sprawie.

                  natomiast nadawanie na czlowieka, mimo ze w rozmowie nie potwierdzil proby
                  samobojczej jest juz patologia, w gre chyba wchodzi poczucie ze odpowiada sie za
                  czyjes emocje, jak dziecko ma czasem poczucie ze odpowiada za emocje matki i
                  jest ich winne.
                • snajper55 Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 11:25
                  dopis napisał:

                  > ciebie? juz pisalem ze nie.
                  >
                  > a co jest niezrozumiale? lansuje sie teze ze policja tu decyduje i odpowiada czy
                  > jechac czy nie. nie, nie policja, tylko ci co nadaja decyduja. po zgloszeniu
                  > bedzie jechac. tu nie ma zadnych interpretatorow tekstow ktorzy sie zajmuja
                  > kwestiami jechac cy nie jechac.

                  Oczywiście, że policja decyduje. Zadzwoń, powiedz, że JA chcę popełnić
                  samobójstwo. Przyjadą ? Nie przyjadą, bo po analizie moich wypowiedzi stwierdzą,
                  że nie ma podstaw do interwencji.

                  S.
                  • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 11:34
                    ciekawe czemu nie interweniuja na bierzaco policjanci na forach. a tylko wtedy
                    jak sie doniesie. oczywiscie ze jak aidka bedzie pisac ze jak fajnie ze slonce
                    swieci, albo tak jak pan panie snajper wykazywac nieustanne zadowolenie swoja
                    osoba, nie przyjedzie. nadawaj na wszystkich snajper, ludzie pisza ze chca sie
                    zabic czemu nie nadajesz? przyjada!
                          • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 11:51
                            juz napisalem wyzej ze nie mam nic do nasylania ratownikow do osob deklarujacych
                            samobojcze zamiary. i rade dalem : napiszcie ostrzezenie nad forum, to ograniczy
                            domniemane zarciki. tylko ze w sprwie aida kontra snajp[er, bertrada, nie
                            mielismy deklaracji samobojczych, mielismy wyrazna deklaracje rozmowy, mozna
                            bylo wyjasnic sprawe. wiec prosze ciagle nie zadymiac tematu
                            • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 13:17
                              bertrada napisała:

                              > A co cię to obchodzi? To jest sprawa między mną a Aidką i nie mam
                              zamiaru
                              > upubliczniać prywatnych rozmów.

                              ta sprawa już bardzo dawno stała się sprawą publiczną i rozgrywającą
                              się w realu.

                              dla ciebie - w realu, tylko w momencie przyjścia do ciebie policji,
                              którą wezwalaś.
                              dla mnie w realu toczy się dotąd i przestać nie może. i wciąż mnie
                              to boli - jak bardzo ty nie pojmiesz, bo czytając twoje posty widać,
                              że empatii to ty nie masz.

                              pytano Cię - czy ja ci powiedziałam na gg, że idę się zabijać ? nie
                              odpowiedziałaś.
                              i ja pytam : powiedziałam ci , że idę się zabić ?

                              prostą sprawą było też skontaktowanie się z Jurą - Dolor rzucił
                              hasło na forum i Jura się do mnie odezwał - wszystko wiedział -
                              chętnie powiedziałby też tobie, ale tyś wolała zostać sławną
                              ratowniczką.
                              a Jura powiedziałby ci też o moich sznytach - widział je, więc
                              wiedział, czego dotyczyły gadki o nożu.

                              pytano ciebie i snajpera też o to, czemu mnie po waszej akcji już
                              nie ratowaliście - wtedy to ja dopiero miałam myśli różne poważne.
                              zamiast pomóc mi po waszym wybryku skandalicznym, woleliście bronić
                              swych postępków tym samym mnie gnojąc jeszcze bardziej.

                              a może teraz któreś z was uratuje mnie przed komornikiem za te 250
                              zł, albo przed paraliżem na widok policji czy wstydem z powodu
                              ujawnienia choroby i sąsiadami zagadujących z politowaniem o
                              zdrowie ?

                              /a o samobóju, to pomyślałam na moment, gdy wróciłam z izby do domu -
                              pomyślałam, iż nie dam rady - z takiego upokorzenia i rozpaczy z
                              powodu tych zajść - nie podniosę się. gdzie wy wtedy, k....a ze
                              snajperem byliście ?!
                              i, jak widzę, dalej macie mnie totalnie w dupie, wku....cie mnie na
                              maxa, bo nigdy nie ratowanie wam w głowie było, a tylko własna
                              próżność i potrzeba dodawania sobie na wartości kosztem innego
                              człowieka./
                              • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 13:39
                                Dobrze wiesz co napisałaś na gg. Wiesz również, że nagle i niespodziewanie
                                rozłączyłaś się. Jakbyś powiedziała chociaż całuj mnie w dupę i więcej się nie
                                odzywaj, bo mam dość gadania z tobą, to z całą pewnością olałabym sprawę i
                                zajęła się czymś innym.

                                Posty napisane na forum + czat + nagłe rozłączenie się wydały mi się bardzo
                                niepokojące. Ale nie zawiadomiłam od razu policji. Najpierw szukałam pomocy
                                wśród forumowiczów. Nie znałam Cię, więc nie miałam pojęcia czy te gadki, to
                                tylko efekt chwilowego wzburzenia czy realne wołanie o pomoc. Wysłałam zatem
                                kilka maili do starych forumowiczów, z prośbą o pomoc. W odpowiedzi usłyszałam,
                                że mają to w dupie (cytat), nic ich to nie obchodzi i idą spać. Jedynie Zoltanek
                                napisał jakiś post albo wątek na tym waszym szczurze, ale pozostał on bez
                                odzewu. W związku z tym, że zostałam z problemem sama, to napisałam maila do
                                Snajpera i skontaktowałam się z kilkoma innymi osobami, które miały
                                doświadczenie w tego typu sprawach. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że wygląda to
                                na tyle niepokojąco, że trzeba zawiadomić policję. Nie po to, żeby Cię
                                aresztować, ale po to, żeby ustalili twój adres zamieszkania i sprawdzili co się
                                dzieje i czy nie potrzebujesz pomocy. Jakbym znała twój adres to nie wzywałabym
                                policji tylko pogotowie albo lekarza rodzinnego z osiedlowej przychodni, czy
                                kogoś z lokalnej opieki społecznej. I nie mogłam skontaktować się z Jurą, bo
                                nawet nie wiedziałam o jego istnieniu. Pytałam Cię na gg czy jest ktoś, kto może
                                Ci pomóc i kogo mogę zawiadomić, to powiedziałaś, że nie ma nikogo.
                                • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 14:02
                                  ty bertrando też dobrze wiesz, co ja pisałam - pytam ponownie -
                                  pisałam, że idę się zabijać czy że idę spać ?

                                  nie rozłączyłam się nagle - powiedziałam, że idę spróbować zasnąć.
                                  nie pamiętasz ?
                                  miałabym prawo, wg ciebie, rozłączyć się i nie byłoby to "nagle i
                                  niespodziewanie", gdybym była chamska i powiedziała, że mam dość
                                  gadania z tobą i pocałuj mnie w d...?

                                  /znudziłaś mnie radami, by na depresję zastosować układanie puzzli -
                                  jestem grzeczna na ogół, więc nie powiedziałam ci, żę to durne, co
                                  gadasz/

                                  pytałaś mnie czy sama jestem w domu - odparłam ze nie.
                                  pytałaś czy wezwać pogotowie - odparłam, że nie.

                                  kto z moich znajomych powiedział ci, że ma mnie w dupie ? - Jura,
                                  Mskaiq ?
                                  Zołtanek ? - nie znam go.

                                  a jakbyś czytała forum, to byś wyczytała na nim Jurę, który się
                                  zgłosił po wpisie Dolora, pytającego o mych bliższych znajomych - no
                                  i efekt był - Jura zadzwonił. aż o tyle mądrzejszy jest Dolor od
                                  ciebie ? najwyraźniej o 47 razy mądrzejszy.

                                  co chcesz tym zyskać próbując teraz udowodnic, że ludzie mają mnie w
                                  dupie ? bym poczuła się źle i zaczęła liczyć na wezwanie przez
                                  ciebie policji ?
                                  już bardziej w dupie , to nie może mnie nikt mieć , niż ty i
                                  snajper, co nawet teraz udowadniasz.
                                  • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 14:26
                                    Jak już chcesz upubliczniać się tak bardzo, to przypominam ci, że zastanawiałaś
                                    się, co zrobić, żeby się nie pociąć. A układania puzzli zasugerowałam jako
                                    doraźną metodę na wyciszenie się, a dokładniej na zajęcie myśli czymś
                                    absorbującym ale jednocześnie niezobowiązujące intelektualnie. No bo skoro
                                    stwierdziłaś, że nie masz siły żeby iść do lekarza, nie masz siły, żeby jakiegoś
                                    wezwać, nie masz żadnych leków w domu i nie masz siły, żeby iść po pomoc choćby
                                    do sąsiada a w głowie kłębią Ci się myśli o cięciu się i skończeniu ze sobą, no
                                    to powiedziałam, żebyś chociaż puzzle sobie poukładała. Na pytania czy masz
                                    kogoś, kto może ci pomóc, odpowiedziałaś, że nie. Cały czas twierdziłaś, że
                                    jesteś sama.
                                    • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 14:49
                                      bertrada napisała:

                                      > Jak już chcesz upubliczniać się tak bardzo, to przypominam ci, że
                                      zastanawiałaś
                                      > się, co zrobić, żeby się nie pociąć.

                                      o tym już dawno pisałam na Szczurze.
                                      pociąć się, a nie zabić - zgadza się ?
                                      znasz różnicę ?
                                      wiesz coś o zakusach na samookaleczanie, sznyty, które nawet szycia
                                      nie wymagają ?

                                      A układania puzzli zasugerowałam jako
                                      > doraźną metodę na wyciszenie się, a dokładniej na zajęcie myśli
                                      czymś
                                      > absorbującym ale jednocześnie niezobowiązujące intelektualnie.

                                      acha.
                                      zatem uważasz, że w depresji mogą ABSORBOWAĆ myśli o puzzlach ?
                                      gratulacje.


                                      w głowie kłębią Ci się myśli o cięciu się i skończeniu ze sobą, no
                                      > to powiedziałam, żebyś chociaż puzzle sobie poukładała.

                                      kłamiesz bezczelnie !
                                      nie powiedziałam ani słowa o myślach, by z sobą skończyć.
                                      ani jednego, małego słóweczka.
                                      jesteś zwyczajnie podła w tej chwili.


                                      Na pytania czy masz
                                      > kogoś, kto może ci pomóc, odpowiedziałaś, że nie. Cały czas
                                      twierdziłaś, że
                                      > jesteś sama.

                                      ponownie kłamiesz !
                                      spytałaś czy jestem sama w domu.
                                      powiedziałam , że nie !

                                      czemu tak kłamiesz ?
                                      podle, bezczelnie, chamsko kłamiesz !
                                      już miesiące temu pisałam publicznie, co było powiedziane w tej
                                      rozmowie, bo mnie o to pytano.
                                      pisałam prawdę.
                                      ale ty dalej chcesz mnie dołować zmyślając i jeszcze dowodząc wyżej,
                                      że ludzie mnie w dupie mieli, tylko ty taka wspaniała.
                                      nie kłam, bo nie zamierzam brać benzo, ani zwiększać dawki doxepiny
                                      dlatego, że sobie tańcujesz po mnie ze swymi łgarstwami.

                                      po raz enty powtarzam : NIC NIE MÓWIŁAM O KOŃCZENIU Z SOBĄ,
                                      MÓWIŁAM, ŻE NIE CHCĘ POGOTOWIA, GDY PYTAŁAŚ O TO.
                                      MÓWIŁAM, ŻE NIE JESTEM SAMA W DOMU, GDY PYTAŁAŚ O TO.
                                      MÓWIŁAM, ŻE CZUJĘ SIĘ BARDZO ŹLE.
                                      MÓIWŁAM, ŻE IDĘ SPRÓBOWAĆ ZASNĄĆ, GDY PYTAŁAŚ, CO BĘDĘ ROBIĆ.

                                      tę rozmowę znam na pamięć, więc mnie przestań wku...ać zmyślaniem na
                                      jej temat !
                                      amen
                        • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 11:49
                          Nic się nie dowiedzieliście. Kompletnie nie macie pojęcia co się stało i o co
                          chodzi. Banda trolli skorzystała z okazji, że jest afera i rozdmuchała sprawę,
                          robiąc z tego zadymę. A cała reszta poszła za falą. Nie ma się czym podniecać,
                          ale zawsze warto mieć swój własny rozum i z niego skorzystać. ;))
                          Poza tym, większość tego przypadków nie wychodzi na światło dzienne, bo jak to
                          słusznie zauważył Ols, nie można dawać radości zboczeńcom żerującym na uczuciach
                          innych.
                          • lucyna_n Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 12:19
                            nie ma to jak z braku argumentów wyzwać wszystkich od trolli i umyć ręce od
                            odpowiedzialności za swoje błędy.
                            dla mnie problem nawet nie w tym że ta policja przyjechała , na upartego można
                            się było wystraszyć, mieć poczucei misji itd, ale w tym jak się zachowałaś potem
                            ty i opiekun.
                          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 13:47
                            bertrada napisała:

                            > Nic się nie dowiedzieliście. Kompletnie nie macie pojęcia co się
                            stało i o co
                            > chodzi. Banda trolli skorzystała z okazji, że jest afera i
                            rozdmuchała sprawę,
                            > robiąc z tego zadymę.

                            jeśli to trolle, to nalezy uznać, iż w kryzysowej sytuacji, to
                            trolle są od pomagania, a bertranda i snajper od gnojenia ludzi.

                            > Nie ma się czym podniecać,

                            jasne, bo to nie ciebie ciągano po nocy, to nie ciebie parokrotnie
                            nachodziła policja, to nie ty się boisz teraz komornika nasłanego
                            przez izbę, to nie pod twym domem stała banda antyterrorystów i to
                            nie ciebie wyprowadzała policja z domu ku uciesze gawiedzi.
                  • amamit Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:57
                    policja ma obowiazek sprawdzenia kazdego zgloszenia.
                    najpierw podejmowane sa czynnosci majace na celu ustalenie miejsca zamieszkania osoby (jesli nikt nimi nie dysponuje) oraz ZAPOZNANIE SIE Z TRESCIAMI, na podstawie ktorych zostalo zgloszone podejrzenie proby samobojczej. na miejsce jada funkcjonariusze z interwencji kryzysowej. nie ma mozliwosci, zeby policjanci zdecydowali sami o przymusowym wiezieniu kogokolwiek i zastosowaniu jakiegokolwiek srodka przymusu, zawsze o tym decyduje lekarz, ktory jest wzywany na miejsce- zazwyczaj wzywane jest pogotowie. nie ma takiej opcji jak brygada antyterrorystyczna. z policja jedzie negocjator.
                    inaczej troche wyglada interwencja przypadkowa- funkcjonariusz widzi usilowanie i zaczyna interwencje. ale zawsze decyzja nalezy ostatecznie do lekarza.
                    takie sa procedury.
    • karina_rulez Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 29.01.09, 22:40
      ogladalam niedawno program edukacyjny, nt. jakiejs substancji (lub dozownika -
      nie pamietam), ktory powoduje calkowite wycofanie objawow depresji(bodaj na
      zasadzie serotoniny). ostatnio nawet w polsce tego typu zabieg zostal
      przeprowadzony. ponoc zmiana jest diametralna. wiem, ze depresja to choroba, na
      ktora lekarstw jak na lekarstwo ;) ale oto chyba otwiera sie nowa, swietlana
      droga...
      ps. sory za brak konkretow w wypowiedzi nt. zabiegu, po prostu nie pamietam
      szczegolow.
    • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 09:49
      a co do zdania, ze lepiej 10 razy sie pomylic niz ktos by mial zginac i ze
      nalezy wzywac policje zawsze kiedy najdzie ochota, mam watpliwosci. takie same
      jak do kazdego ubezwlosnowalnienia. ustawe psychiatryczna mozna obracac dowoli i
      wsadzac ludzi do wiezien bez powodow.

      chcesz pomagac? to rozmawiaj z nim, a nie stawiaj z gory z przekonaniem ze wiesz
      lepiej co mu potrzeba.
      • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 14:54
        dopis napisał:

        > chcesz pomagac? to rozmawiaj z nim, a nie stawiaj z gory z
        przekonaniem ze wies
        > z
        > lepiej co mu potrzeba

        Do tego trzeba umieć rozmawiać.
        i przepraszać za głupotę i wyrządzoną krzywdę.
        teraz się okazuje, że bertranda nawet kłamać zaczęła w żywe oczy,
        byle tylko wyszło na to, że jest wspaniałą ratowniczką, a nie kobitą
        pozbawioną człowieczeństwa i umiejętności właściwej oceny sytuacji.
        • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:09
          tu chodzi o stosunek do "wariatow". jak widac jest on calkowwicie
          przedmiotowy. z wariatem nie nalezy rozmawiac i sluchac co mowi
          tylko trzeba wzywac policje. z wariatem nie nalezy rozmawiac, bo jak
          pisze ols rozmowy nie wiedziec czemu maja zaszkodzic, tylko wyslac
          na terapie. wszystko musi byc zinstytucjonalizowane jesli chodzi o
          wariata. kontakt z wariatem jest niewskazany, wskazane jest go podac
          procedura. a przeciez "wariat" wyrazil chec rozmowy bo zle sie czuje.

          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:18
            przyznam, że tak się właśnie teraz czuję - każdorazowa "rozmowa" ze
            snajperem czy bertradą powoduje, że, dokładnie - czuję się, jak
            przedmiot, jak kompletna wariatka na temat której można wypisywać
            kłamiąc, jak ostatnia łajza, co się chce.

            to, co teraz bertranda nakłamała - że ja niby jej wtedy
            powiedziałam, iż chcę z sobą skończyć, albo, że jestem sama w domu,
            to to jest kolejne, wstrętne świństwo i łajdactwo.
            ona mnie rozwala swą bezczelnością.

            ale czego można wymagać od kogoś, kto gada o rozpruwaniu flaka
            dziewicom? raczej subtelności, wrażliwości oczekiwać nie należy.
            • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:24
              takie też było bertradowe zachowanie policji i przedstawicieli
              publicznej służby zdrowia - nie ma co gadać z depresyjną, tylko
              należy włączyć ją jako wariatkę-przedmiot w koło procedury.
              a co z nią będzie, gdy koło zatoczy krąg i można ją będzie z niego
              wywalić - guzik kogo obchodzi, no bo przecież mieli już wypełnioną
              stertę papierów zabezpieczających ich samych na wypadek, gdyby
              przedmiot - wariatka strzelił samobója.
        • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:23
          Nigdy nie twierdziłam, ze potrafię rozmawiać, a zwłaszcza rozmawiać z osobami,
          które mają jakieś psychiczne problemy. Nie potrafię udzielać też żadnych
          psychoterapeutycznych porad, w stylu co robić, żeby jakoś przetrwać kiepski
          stan. Nie potrafię też właściwie oceniać sytuacji ani stwierdzić, czy ktoś
          naprawdę potrzebuje pomocy, czy tylko sobie tak gada. Jakbym potrafiła, to nie
          angażowałabym w sprawę tylu osób, tylko sama podjęła słuszną decyzję.
          Co więcej, nie potrafię powiedzieć czy decyzja o powiadomieniu policji była
          słuszna czy nie. Na dzień dzisiejszy wiadomo tylko jak skończyła się tamta noc,
          po zawiadomieniu policji, natomiast nikt nie jest w stanie powiedzieć, co
          wydarzyłoby się, gdyby policja nie została powiadomiona. Nawet ty, bo człowiek
          nie jest wstanie przewidzieć co zrobiłby w danej okoliczności.

          I jakbyś stwierdziła, że nie jesteś sama i masz kogoś do pomocy, to policja
          najprawdopodobniej nie przyjęła by tego zgłoszenia. Dokładnie czytali zapis
          czatu i szukali fragmentów mówiących o tym, że chcesz sobie coś zrobić. Wiem, bo
          przy tym byłam. Wyobraź sobie, że do mnie też policja przyjechała. Z godzinę
          dwóch funkcjonariuszy zastanawiało się co z tym zrobić, czy są podstawy do
          interwencji, czy nie. Zapewne tego typu zgłoszeń dostają bardzo dużo i nie są
          wstanie interweniować za każdym razem. Skoro jednak stwierdzili, że zgłoszenie
          jest zasadne, znaczy ich też coś w tym zapisie zaniepokoiło.
          • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:30
            no jak dasz jakies zdania o cieciu sie be kontekstu tomoze
            niepokoic, zawsze cos sobie mozna dopowiadac. pytanie brzmi czy aida
            napisala ze chce rozmawiac? rozmawialas z nia? czy powiedziala ze
            chce sie zabic? byla mozliwosc kontaktu. jakos pan dolor rozmawial z
            nia , mskaiq rozmawial. nie wiem o kim piszesz jako o stalych
            forumowiczach. dolor akurat chyba byl tu wiarygodna postacia.

            to nie chodzi nawet o zgloszenie. jak napisalem wypadkisie zdarzaja.
            tylko pozniej o arogancje snajpera w tej sprawie. to pokazywalo jaka
            chec pomocy za tym sie kryje, podobnie jak pokazano jak panstwo
            polskie zamierza pomagac.

            wariatow sie po prostu nie slucha. wariaci sa przedmiotem ratunku,
            przedmiotem farmakoterapii. ale niewazne jest toco mowia.
            • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:45
              Policja otrzymała pełny zapis czatu. Fragmenty wyrwane z kontekstu nie mogą być
              podstawą do interwencji. Jak administracja portalu dawała swoje zgłoszenie, to
              też musiała udostępnić pełny zapis postów. Nie ma innego wyjścia.

              Pan Dolor napisał kilka postów i poszedł spać. Ze mną nie miał ochoty rozmawiać.
              Jakby mi się udało z kimś ze starych i lepiej znających Aidkę, forumowiczów
              porozmawiać na temat zaistniałej sytuacji, to zapewne historia skończyłaby się
              inaczej. Ale wszyscy woleli umyć ręce i wtrącić się dopiero jak sprawa nabrała
              rozgłosu.
              • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 15:59
                pelen zapis oznacza pelen kontekst? to czemu sie zastanawiali
                godzine jesli napisala ze popelnia samobojstwo? o pelen kontekst
                mozna bylo uzyskac informacje bezposrednio od aidy, chec rozmowy
                byla. nie potwierdzila ze chce sie zabijac.
                  • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 16:31
                    > bertrado jak chcesz rozmawiac ze starymi forumowiczami jesli
                    > uznajesz ich za troli?

                    A co ma piernik do wiatraka? To, że ktoś jest trollem nie znaczy, że nie zna
                    osób z forum, na którym trolluje. A jak zna, to w jakiejś szczególnej sytuacji,
                    mógłby przestać się wygłupiać.

                    A co do policji, to nie wiem dlaczego to tak długo trwało. Dostali cały zapis
                    czatu, nawet nie zapis, tylko aktualne okienko, bo nie wyłączałam komputera, ani
                    nie wychodziłam z gg. Udostępniłam im komputer i czytali co chcieli. Zapewne
                    muszą przeanalizować wszystko co tam jest napisane i dopiero potem podejmują
                    decyzję. Z tego co wiem, to dowodem w sprawie jest wydruk całego czatu.
                    • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 16:45
                      piszesz, ze pan dolor z pania rozmawial zdaje sie. moze ze wzgledu
                      na wyzywaniena trolenie mial ochoty na dluzszy dialog. a on taki
                      cierpliy zawsze i chetny do rozmow z paniami z forum, niezle go
                      musialas wkurzyc.

                      bertrado, pytanie podstawowe jest czy aida pisala o zamiarze
                      samobojstwa, czy potwierdzila ze chce sie zabic. miala pani okazje
                      rozmawiania, skoro sie pani czula zaniepokojona.
                      • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:05
                        > piszesz, ze pan dolor z pania rozmawial zdaje sie. moze ze wzgledu
                        > na wyzywaniena trolenie mial ochoty na dluzszy dialog. a on taki
                        > cierpliy zawsze i chetny do rozmow z paniami z forum, niezle go
                        > musialas wkurzyc.

                        To wie pan Dolor tylko. ;)

                        A Aidka, jak sama wcześniej przyznała, pisała o tym, że chce się pociąć. Pisała
                        również, że potrzebuje pomocy, to akurat pisała na forum. Czy to oznaczało
                        zamiar popełnienia samobójstwa to nie wiem, nie mnie to oceniać. Brzmiało
                        niepokojąco, dlatego skonsultowałam to z innymi osobami. One też nie były w
                        stanie ocenić sytuacji, stąd padła decyzja o zawiadomieniu policji, która
                        najwyraźniej potraktowała te stwierdzenia poważnie. Cały czat trwał zaledwie
                        kilka minut, więc wiele nie zdążyłam się dowiedzieć. Potem Aidka się rozłączyła.
                        • dopis Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:17
                          i co policja ja przed sznytami uratuje?

                          bertrado, mozna zrozumiec dobre intencje, jak wczesniej pisalem,
                          choc uwazam ze postepowanie bylo niesluszne, byla mozliwosc rozmowy
                          z aida, i onasama onia prosila. no ale tak bywa wypadki sie zdazaja.
                          po drugie jesli ktos niue nadaje o samobojstwie to jest to nadmierne
                          rozszerzanie prewencji. czy ludzie maja tylko pisac ze sa
                          szczesliwi? bo inaczej ktos sie bedzie bal ze samobojstwo popelnia?

                          natomiast trudno mi zrozumiec, zachowanie snajpera po akcji.

                          ludzie potrzebuja tego zeby ich wysluchac, mowic takze o smutnych
                          sprawach, to nie znaczy ze odrazu trzeba reagowac dzialaniem i
                          lękiem. wysluchanie jest wazne. chcesz pomagac to proboj sie
                          zaprzyjaznicm znalezsc droge do pomocy dlka tej osoby a
                          niekoniecznie nasylac policje bo ma sie leki.
                        • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:23
                          bertrada napisała:

                          a on taki
                          > > cierpliy zawsze i chetny do rozmow z paniami z forum, niezle go
                          > > musialas wkurzyc.
                          >
                          > To wie pan Dolor tylko. ;)
                          >
                          nie.
                          nie wie tego, tylko Dolor,
                          bo go wkurzyłaś swymi mailami w jakimś momencie tak bardzo,
                          iż napisał o tym na Szczurze.

                          > A Aidka, jak sama wcześniej przyznała, pisała o tym, że chce się
                          pociąć.

                          aidka nie przyznała, że chce się pociąć, ale, że nie wie co
                          wymyślić, by się NIE pociąć.
                          więc nie zmyślaj znów.

                          • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:30
                            A stwierdzenie 'co zrobić, żeby się dziś nie pociąć' nie jest przypadkiem
                            równoznaczne z tym, iż myślisz o tym, żeby się pociąć i zastanawiasz się jak
                            tego uniknąć?
                            Może dla Ciebie nie jest, ale skoro tyle osób nie było pewnych, co masz na
                            myśli, to jednak oznacza to, że nie było to takie oczywiste.
                            • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:46
                              bertrada napisała:

                              > A stwierdzenie 'co zrobić, żeby się dziś nie pociąć' nie jest
                              przypadkiem
                              > równoznaczne z tym, iż myślisz o tym, żeby się pociąć i
                              zastanawiasz się jak
                              > tego uniknąć?

                              nie.
                              takie stwierdzenie jest wyrazem chęci, by się nie pociąć i
                              kombinowaniem jak się nie skusić.

                              a czemu taka chęć, by się nie pociąć?
                              ano temu,że blizny widać przy krótkim rękawie.
                              a co kogoś, kto chce się zabijać
                              może obchodzić, że ktoś kiedyś blizny przyuważy ?
                              i jak miałby przyuważyć, gdyby się zakładało prędkie spoczęcie w
                              trumnie pod ziemią?
              • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 16:25
                bertrada napisała:

                > Jakby mi się udało z kimś ze starych i lepiej znających Aidkę,
                forumowiczów
                > porozmawiać na temat zaistniałej sytuacji, to zapewne historia
                skończyłaby się
                > inaczej. Ale wszyscy woleli umyć ręce i wtrącić się dopiero jak
                sprawa nabrała

                jakoś Dolorowi, z którym nie gadałam nigdy wcześniej na priv, udało
                się spowodować, by Jura do mnie zadzwonił.
                ty wolałaś nasłać policję, by mnie zeszmaciła.

                ale dziś, prócz twoich kłamstw, wyszło jeszcze coś.
                w poście gdzieś wyżej, stwierdziłaś , że , gdybym była chamska,
                powiedziała Ci, byś "się odczepiła i pocałowała cię w d...", to
                dałabyś mi spokój.

                podobnie państwo polskie powiedziało, że byłam spokojna i nie darłam
                się, że żądam innego lekarza /wszak nawet nie wiedziałam, że mogę
                żądać/ i ,że gdybym się z tym wszystkim nie zgadzała, to bym taka
                grzeczna nie była.

                krótko mówiąc - moja wina, bo nie zachowałam się chamsko wobec
                ciebie.
                moja wina - bo się nie awanturowałam, gdy mnie zniewolono, tylko
                uprzejmie usiłowałam tłumaczyć, rozmawiać, przekonywać cały czas
                bojąc się, że za cień awantury w pasy mnie wpakują i do psychiatryka
                przymusowo na tak długo, jak będą chcieli.

                moja wina, bo za grzeczna byłam....
                skoro tak mówisz Ty,
                przedtem państwo polskie,
                no to ja faktycznie nie wiem, co robię na tym świecie.
                zwyczajnie się tu nie nadaję.
                świat, w którym komuś się stawia zarzut, iż był zbyt grzeczny, więc
                go przymknięto...- to nie jest mój świat wcale.

                > Ale wszyscy woleli umyć ręce i wtrącić się dopiero jak sprawa
                nabrała
                > rozgłosu.

                wtrącił się Dolor, spowodował kontakt z Jurą - po co jeszcze ktoś
                miał się wtrącać?
                zaś co do umycia rąk, to znów butę i bezczelność prezentujesz.
                ręce umyłaś ty i snajper.
                mało tego.
                nie dość, że was nie interesowało jak ja sobie PO TYM WSZYSTKIM
                dopiero poradzę,
                to jeszcze kopaliście,
                zamiast przeprosić i zamilknąć.
                inni rąk nie umyli, jak wy.
                wręcz przeciwnie.
                rozmawiali ze mną,
                nikt, jak snajper,
                mnie nie wycinał,
                pozwolono mi,
                po paru dniach kompletnego bezruchu i bezmowy,
                osłupienia z rozpaczy,
                wygadać się.
                i tylko to, że miałam gdzie i z kim gadać,
                gdy snajper mnie kneblował,
                sprawiło, że jakoś się zaczęłam wydobywać.

                ty zaś ciągle udajesz, że niczego nie rozumiesz.
                • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 16:51
                  Jakby Dolor powiedział, że sprawa załatwiona i wszystko już OK, to dałabym sobie
                  spokój. Ale nic nie powiedział, poza tym, że nic go to nie obchodzi i idzie
                  spać. Oczywiście, że nie musiał mi się spowiadać z waszych rozmów, nie musi mnie
                  lubić ani rozmawiać ze mną ani nic nie musi.
                  Ale jak tak, to musiałam zająć się tym wszystkim sama. Skąd mogłam wiedzieć, że
                  sprawa załatwiona? Mnie nie powiedziałaś nic o Jurze, to skąd miałam wiedzieć,
                  że takowy istnieje i gdzie go łapać? Wiedziałam tylko, że Mskaiq ma do Ciebie
                  jakieś prywatne namiary, więc do niego też wysłałam maila.

                  I nie chodzi mi o chamstwo, tylko o jakiekolwiek zasygnalizowanie, że już
                  wszystko jest ok, że nie potrzebujesz żadnej pomocy i nie chcesz więcej gadać.
                  Można to powiedzieć wprost i kulturalnie, można też po chamsku. Wszystko jedno,
                  ważne, żeby powiedzieć cokolwiek a nie stawiać rozmówcę w jakiejś dwuznacznej
                  sytuacji. Bo takie nagłe i niespodziewane rozłączenie się, po dość niepokojąco
                  brzmiącej rozmowie, wzbudza niepokój.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:02
                    bertrando.
                    a czym jest stwierdzenie, że już się idzie sobie, a na pytanie co
                    będę robić - moja odpowiedź, że spróbuję zasnąć ?
                    to jest zakończenie rozmowy właśnie.
                    więc skończ z głupotami o tym, iż gadka nie była zakończona.
                    była.
                    ale, jak sama dziś wyznałaś, ty oczekiwałaś ode mnie chamstwa -
                    wtedy, by dotarło, iż rozmowa jest zakończona ?
                    czemu nie wtedy, gdy mówię, że idę sobie spać ?

                    z pełnym przekonaniem i po raz kolejny stwierdzam : dla ciebie i
                    snajpera byłam i jestem nikim.
                    jak mówi Dopis - byłam zaledwie przedmiotem i wciąż nim jestem.
                    gdyby było inaczej, to interesowalibyście się, co się ze mną dzieje
                    po całej akcji waszej.
                    z moich tekstów na Szczurze i tu wycinanych było widać, jak się
                    czuję - już nie bardzo źle, ale źle na granicy katastrofy.
                    • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:18
                      Nie pisałaś, że idziesz spać, wyłączyłaś się nagle i niespodziewanie. Pisałaś,
                      że już na nic nie masz sił, że to wszystko na nic, że może się położysz, może
                      nawet zaśniesz. Potem jeszcze coś napisałaś a potem kontakt się urwał.
                      Zabrzmiało to dość enigmatycznie i naprawdę niepokojąco w kontekście Twoich
                      poprzednich wypowiedzi. No i nie było to definitywne zakończenie rozmowy w
                      stylu: "idę spać, dobranoc"
                          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:41
                            bertrada napisała:

                            > Nie o boże, tylko jak się o czymś mówi, to trzeba wiedzieć o czym.
                            Skoro nie
                            > czytałeś czatu, to nie wtrącaj się. Znasz tylko wyrwane z
                            kontekstu informacje,
                            > nawet nie cytaty.

                            pan Dopis, jak każdy, kto był ciekaw na Szczurze, wie, co było
                            napisane dokładnie, bo, gdy mnie pytał czy mówiłam ci o zabijaniu
                            się, odpowiedziałam, co było w tej gadce z tobą i powtarzałam to już
                            wiele razy.
                            także dziś.

                            natomiast ty, sprawiasz wrażenie, jakbyś nie pamiętała co tam było :
                            bo raptem mówisz, że zapowiadałam skończenie z sobą, pocięcie się,
                            że mówiłam, iż sama jestem i że nagle zakończyłam rozmowę.
                            a to wszystko jest kłamstwem i mogę na to dać słowo honoru.
                      • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:31
                        bertrada napisała:

                        > Nie pisałaś, że idziesz spać, wyłączyłaś się nagle i
                        niespodziewanie. Pisałaś,
                        > że już na nic nie masz sił, że to wszystko na nic, że może się
                        położysz, może
                        > nawet zaśniesz. Potem jeszcze coś napisałaś a potem kontakt się
                        urwał.
                        > Zabrzmiało to dość enigmatycznie i naprawdę niepokojąco w
                        kontekście Twoich
                        > poprzednich wypowiedzi. No i nie było to definitywne zakończenie
                        rozmowy w
                        > stylu: "idę spać, dobranoc"

                        za chwilę mnie szlag trafi.
                        na początku pytałaś jak się czuję.
                        powiedziałam, że bardzo źle i że sił nie mam.
                        że muszę coś wymyślić, by się nie pociąć.
                        kazałaś mi układać puzzle.
                        jak o puzzlach zobaczyłam, już wiedziałam, że tracę czas na gadkę z
                        tobą.
                        powiedziałaś o pogotowiu,
                        odparłam, że nie chcę żadnego pogotowia.
                        spytałaś czy jestem sama,
                        odpowiedziałam, że nie, że jest ze mną lokator.
                        potem powiedziałam, że idę sobie,
                        spytałaś co będę robić.
                        powiedziałam - spróbuję się położyć, może zasnę.
                        i poszłam sobie - jeszcze koledze, który u mnie mieszkał
                        opowiedziałam o puzzlach - w głowę się popukał.

                        czyli dla ciebie zakończenie rozmowy jest wtedy, gdy powiem "odczep
                        się, pocałuj mnie w d..." albo, gdy powiem "dobranoc".
                        ale, że ja ci dobrej nocy nie życzyłam, tylko powiedziałam, że idę
                        spać, to już nie było zakończenie rozmowy ?

                        już się tak usiłujesz straszliwie wygrzebać z tej sterty twych
                        bzdur, że totalnie się wygłupiasz teraz.
                        • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 17:44
                          Przeczytaj sobie jeszcze raz zapis tego czatu. Na wstępie zapytałam się czy
                          jesteś sama i jest ktoś kto może ci pomóc i z kim mogłabyś się spotkać w realu,
                          powiedziałaś nie. I wyłączyłaś się nagle i niespodziewanie. Gadka o zaśnięciu
                          była wcześniej i w innym kontekście niż zakończenie rozmowy. Twój specyficzny,
                          poetycko-dramatyczny styl pisania w połączeniu z treścią czata i postów, oraz to
                          nagłe zakończenie rozmowy, naprawdę brzmiały niepokojąco.
                          • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 18:06
                            bertrada napisała:

                            Gadka o zaśnięciu
                            > była wcześniej i w innym kontekście niż zakończenie rozmowy. Twój
                            specyficzny,
                            > poetycko-dramatyczny styl pisania w połączeniu z treścią czata i
                            postów, oraz t
                            > o
                            > nagłe zakończenie rozmowy, naprawdę brzmiały niepokojąco.

                            kobieto, co ty pleciesz ?!
                            powiedziałam, że idę spać i poszłam.
                            i taki był koniec rozmowy z mojej strony.
                            dużo później zobaczyłam, iż jeszcze mnie wołałaś.
                            uważasz, iż po stwierdzeniu, że idę sobie spać,
                            miałam obowiązek czekać na baczność czy ty jeszcze może zechcesz o
                            tych puzzlach dalej ?

                            wg ciebie, jak się okazuje, musiałaś nasłać policję, bo ci nie
                            powiedziałam "dobranoc", ani "pocałuj mnie w d....", ani "odczep
                            się" i na dodatek ośmieliłam się na używanie poetycko-dramatycznego
                            stylu pisania ?
                            no cóż, nie każdy może pisać, jak ty, o utracie dziewictwa nazywając
                            to rozpruwaniem flaka.
                            • bertrada Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 18:24
                              Po rozmowie o spaniu, jeszcze zamieniłyśmy ze dwa zdania, dlatego to nie
                              brzmiało jak definitywne zakończenie rozmowy. Ale nie chodzi przecież o to czy
                              wyłączyłaś się nagle i niespodziewanie i co powiedziałaś a czego nie, tylko o
                              całokształt. Ludzie zazwyczaj pojawiają się i znikają na czatach, bez żadnych
                              wstępów i zakończeń i nikogo to nie obchodzi. Chodzi o całokształt wszystkich
                              Twoich wypowiedzi tamtego wieczora. Zarówno treść i forma brzmiały niepokojąco.
                              A skoro nie uzyskałam żadnego potwierdzenia, czy powinnam się tym przejmować czy
                              raczej mam olać to wszystko, to zdecydowałam podjąć jakieś działanie.
                              • olga_w_ogrodzie Re: Sprawa samobójstwa na chacie ... 30.01.09, 18:48
                                dramatycznie,
                                poetycko,
                                znużona wielce,
                                i zmordowana ponad wątłe swe siły,
                                pragnę ponowić pytanie po wielokroć zadawane ci, bertrando,
                                przeze mnie i naród,
                                gdyż niespokojne myśli natrętnie uderzają falami
                                o mózg mój skołatany,
                                zimne i bezlitosne,
                                niczem morskie bałwany Północnego Morza o porze zimowej.

                                pytanie owo, na które nigdy nie chciałaś dać odpowiedzi ty - męska,
                                jak Robocop,
                                ani snajper - niezłomny rycerz akwa kwa, brzmi :

                                czemuż
                                porzuciliście mnie wydając najpierw policji?

                                czy faktycznie uczyniłaś kablarstwo, bo niepokój cię ogarnął?
                                a jeśli tak, to czemu niepokoju nie było już,
                                gdy mnie z niewoli wypuszczono i pisałam
                                w jak tragicznym znajduję się stanie ?

                                do czego byłam potrzebna ?
                                do ratowania mnie
                                czy do uznania siebie za ratownika wspaniałego?
                                bo tuszę, że, gdyby kto ratować chciał,
                                to
                                ratowałby zwłaszcza po akcji bertranda/snajper/policja.
                                wtedy dopiero było pole do popisu...