Dodaj do ulubionych

Co pani czuje?

28.04.09, 21:52
Mam bulimię. Uczęszczam na terapię od stycznia 2oo8. I mam w związku
z tym pytanie. Nie otrzymuję prawie żadnych inf. zwrotnych od
terapeutki. Wiem, że takie są założenia terapii, że to ja mam mówić
itd., ale ja od ponad roku odpowiadam na jej jedno pytanie: "Co pani
czuje?" i jedyne, co otrzymuję, to jej potakiwanie głową i "yhyyyy".
No i co ja mam nowego powiedzieć, co czuję? Od roku to samo - nie
mogę się pogodzić, że mam w domu patologię. Terapeutka powie
czasem "to ciekawe" i tyle... Nie przyszłam na dwie wizyty, bo ja
już nie wiem, jak jej oznajmić, że się czuję jak nieudacznik. Od
roku powtarzam to jak mantrę. Brak mi już synonimów. Nie wiem, jak
ta terapia ma mi pomóc, jeśli ja w sumie mogę mówić o byle czym, ona
poudaje, że słucha, nic się nie odezwie, podziękuje i do widzenia. I
tak od ponad roku :/
Obserwuj wątek
    • nienill Re: Co pani czuje? 28.04.09, 23:49
      wystarczajaco dlugo tam chodzisz, zeby stwierdzic, ze ta kobieta w zaden spoosob
      Ci nie pomaga i nie pomoze

      powinna łaczyc rozne tematy, czasem uogolniac, interperetowac rozne rzeczy
      jak widac tego nie robi

      wiec jest to czas stracony
      rownie dobrze do lustra moglabys sobie gadac
      a oszczedzialbys czas na dojazdy i (zapewne) mase kasy




      poszukaj kogos innego




      a ten opis jak jakas komedia brzmi
      albo prowokujesz i wyolbrzymiasz, albo mamy sytuacje, w ktorej nie wiadomo czy
      sie smiac, czy plakac
        • nienill Re: Co pani czuje? 29.04.09, 20:29
          mechanicznyananas napisała:

          > "a ten opis jak jakas komedia brzmi
          > albo prowokujesz i wyolbrzymiasz, albo mamy sytuacje, w ktorej nie
          > wiadomo czy
          > sie smiac, czy plakac" - jaki opis?
          > "

          opis tej "terapii"
          polaczony z tym, ze trwa ona ponad rok

          juz dawno powinnas zwiac moim zdaniem, jelsi rzeczywiscie to tak wyglada
          • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 06:17
            nienill napisała:

            > mechanicznyananas napisała:
            >
            > > "a ten opis jak jakas komedia brzmi
            > > albo prowokujesz i wyolbrzymiasz, albo mamy sytuacje, w ktorej
            nie
            > > wiadomo czy
            > > sie smiac, czy plakac" - jaki opis?
            > > "
            >
            > opis tej "terapii"
            > polaczony z tym, ze trwa ona ponad rok
            >
            > juz dawno powinnas zwiac moim zdaniem, jelsi rzeczywiscie to tak
            wyglada


            No tak jest, jak opisałam. Myślałam, że tak ma być. To jest
            psychoterapia w Krakowie, przy ul. Kopernika, żyłam ten rok myślą,
            że nikogo lepszego nie znajdę, jak psychoterapeuci stamtąd właśnie.
            Żyłam po prostu tą "atmosferą" i przekonaniem, że jeśli wiele osób
            ich chwali, to co ja wybrzydzam? Dlatego widzę marne efekty, nie
            wymiotuję od ponad roku, ale głowa dalej chora, tzn. raczej zostały
            zaleczone objawy, rzucone i ukryte gdzieś w kąt i ja na siłę
            wybaczam moim rodzicom, bo tak chce terapeutka, bo tak się powinno
            etc. Co ja mam powiedzieć terapeutce? Że nie widzę efektów i nie
            chcę już z jej usług korzystać? Dziękuję za odpowiedź! :)
            • anty_pro_ana Re: Co pani czuje? 30.04.09, 09:54
              Skoro wybaczasz rodzicom, bo tak chce terapeutka, to dlaczego jej nie powiesz
              szczerze, że tak w głębi duszy wcale im nie wybaczyłaś, nie czujesz się do tego
              przekonana, nie chcesz itd. Powiedz, że wprawdzie nie wymiotujesz, ale Twoja
              głowa pełna jest myśli, które tylko czekają, aby się uwolnić i przejąć kontrolę
              nad Tobą.

              Skoro zainwestowałaś rok czasu w terapię i nie wymiotujesz, to jest to jakiś
              niewielki, ale zawsze - postęp. Jeżeli zrezygnujesz z tej terapii to będziesz
              mieć siłę i motywację, żeby szukać nowego terapeuty? Może po prostu powiedz tej
              pani prosto z mostu, tak jak tutaj, że czujesz się rozczarowana, i terapia nie
              spełnia Twoich oczekiwań. Że chciałabyś być zdrowa całkowicie, a nie tylko na
              zewnątrz.

              Powodzenia!
              • szacki Re: Co pani czuje? 30.04.09, 10:33
                poczatkowo chodziłem do mojej terapeutki 3 razy w tygodniu. BYłem
                totlnie zakręcony na punkcie terapii. Chciałem wiedziec wszystko i
                przez chwilę wydawalo mi sie ze jestem osrodkowym prymusem. Tak po
                okolo 3 tygodniach wychodzenia z nalogu pomyslalem ze to cholernie
                nie w porzadku. Kobiecie placa za leczenie narkomanow a ja za kazdym
                razem witam ja usmiechniety od ucha do ucha i mowie ze wszystko OK.
                Nasze sesje byly coraz mniej ciekawe i odnosilem autentyczne wrazenie
                ze ta pani sie po prostu nudzi. Łamiac abstynencje robilem to
                swiadomie w celu urozmaicenia mojej terapii i nadania sensu pracy
                pani T. Informowałem ja załamanym tonem ze niestety znowu sie nie
                udalo i ze musimy zacząć wszystko od początku. Z czasem zacząłem
                panicznie bac sie wsparcia ośrodkowego. TYlko tam nikt mi nie
                przerywał i mogłem sie wygadac przez te 45 minut. Myślałem ze jak sie
                zbyt szybko wyleczę albo zauważa ze robie postepy to mnie po prostu
                wywalą. Podobnie jak TY Ananas nie otrzymywalem informacji zwrotnych
                - probowalem prowokowac terapeute mówielem co mi slina na jezyk
                przyniosla, zero reakcji, doszedlem do wniosku ze tylko sie wyglupiam
                i zrezygnowalem. Chodzilem do niej tylko jak zlamalem abste.
                Najczesciej pojawialem sie w osrodku juz na drugi dzien, zeby bylo
                mnie widac i zeby miec jakis namacalny dowod ze nie sciemniam. Jak
                tylko zaczynalo mi sie poprawiac znikałem. Osrodek traktowalem jak
                dorazne lekarstwo.Wpadalem do nich po recepty albo po prostu sie
                wygadac. Cały czas jednak miałem swiadomosc, ze w biurze lezy cała
                moja dokumentacja. naleze do niech czyli ze sie lecze, cos robie.
                Okłamywalem ich i samego siebie, na pytanie "co czujesz mikołaj?" tak
                naprawde niewiele mogłem powiedziec. Wtedy nic nie czułem. ;(
                • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 15:26
                  szacki napisał:

                  > poczatkowo chodziłem do mojej terapeutki 3 razy w tygodniu. BYłem
                  > totlnie zakręcony na punkcie terapii. Chciałem wiedziec wszystko i
                  > przez chwilę wydawalo mi sie ze jestem osrodkowym prymusem. Tak po
                  > okolo 3 tygodniach wychodzenia z nalogu pomyslalem ze to cholernie
                  > nie w porzadku. Kobiecie placa za leczenie narkomanow a ja za
                  kazdym
                  > razem witam ja usmiechniety od ucha do ucha i mowie ze wszystko
                  OK.
                  > Nasze sesje byly coraz mniej ciekawe i odnosilem autentyczne
                  wrazenie
                  > ze ta pani sie po prostu nudzi. Łamiac abstynencje robilem to
                  > swiadomie w celu urozmaicenia mojej terapii i nadania sensu pracy
                  > pani T. Informowałem ja załamanym tonem ze niestety znowu sie nie
                  > udalo i ze musimy zacząć wszystko od początku. Z czasem zacząłem
                  > panicznie bac sie wsparcia ośrodkowego. TYlko tam nikt mi nie
                  > przerywał i mogłem sie wygadac przez te 45 minut. Myślałem ze jak
                  sie
                  > zbyt szybko wyleczę albo zauważa ze robie postepy to mnie po
                  prostu
                  > wywalą. Podobnie jak TY Ananas nie otrzymywalem informacji
                  zwrotnych
                  > - probowalem prowokowac terapeute mówielem co mi slina na jezyk
                  > przyniosla, zero reakcji, doszedlem do wniosku ze tylko sie
                  wyglupiam
                  > i zrezygnowalem. Chodzilem do niej tylko jak zlamalem abste.
                  > Najczesciej pojawialem sie w osrodku juz na drugi dzien, zeby bylo
                  > mnie widac i zeby miec jakis namacalny dowod ze nie sciemniam. Jak
                  > tylko zaczynalo mi sie poprawiac znikałem. Osrodek traktowalem jak
                  > dorazne lekarstwo.Wpadalem do nich po recepty albo po prostu sie
                  > wygadac. Cały czas jednak miałem swiadomosc, ze w biurze lezy cała
                  > moja dokumentacja. naleze do niech czyli ze sie lecze, cos robie.
                  > Okłamywalem ich i samego siebie, na pytanie "co czujesz mikołaj?"
                  tak
                  > naprawde niewiele mogłem powiedziec. Wtedy nic nie czułem. ;(



                  Ja bym chciała, żeby to ona mnie prowokowała, ale ona po prostu
                  siedzi, patrzy się raz na mnie, raz na moje buty, raz na swój
                  sweterek i obskubuje go, bo jest zmechacony... Nie wiem, co mam
                  robić. Jeśli zadzwonię do niej, żeby się spotkać, to oczywiście
                  muszę ją przeprosić, że nie było mnie na ostatnich spotkaniach i
                  przez moje "dąsanie na nią" efekt terapeutyczny się opóźnia.
                    • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 15:33
                      Tak. Przepraszam, że pytam, ale ja chyba jestem jakaś
                      niedociumana... Jak mam jej to powiedzieć? Ona zwali winę na mnie,
                      bo powie, że często zmieniam temat (już kilka razy tak powiedziała).
                      Chyba lepszym pomysłem będzie zmiana ośrodka, bo nie wiem, jak to
                      będzie, kiedy będę ją mijać w drzwiach do kliniki... Zabije mnie
                      wzrokiem.
                      • anty_pro_ana Re: Co pani czuje? 30.04.09, 16:53
                        Jeżeli zdecydujesz się na zmianę terapeuty (a z tego co piszesz to chyba jedyna
                        rozsądna opcja) to nie widzę żadnego powodu, aby się krępować tej pani. Nie
                        powinnaś wyobrażać sobie jak ta pani się zachowa, gdybyś zdecydowała się na ten
                        krok (jest taki dowcip, gdy facet idzie do sąsiada pożyczyć sekator i wyobraża
                        sobie po drodze co zrobi jak tamten mu odmówi). Może idź na następne spotkanie i
                        powiedz, że nie czujesz, żeby terapia Ci pomagała itd. i albo coś się zmieni,
                        albo dla swojego dobra poszukasz innego terapeuty...

                        W każdym razie powinnaś zrobić coś jak najszybciej, bo sytuacja w jakiej jesteś
                        raczej więcej szkodzi niż pomaga...
              • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 15:19
                Mówiłam jej, że nie otrzymuję od niej żadnych komunikatów, a ona na
                to: "Nie otrzymuje pani komunikatów, yhy" i przytaknęła. I więcej
                się nie odezwała, podziękowała "za dziś" i umówiła na następne
                spotkanie. Ja czasem wątpię, że terapia pomaga. Jestem jeszcze DDA,
                miałam anoreksję, mój ojciec nadal pije, ja niestety nadal mieszkam
                z nim, bo do matury jeszcze kawałek czasu. I w sumie nie wiem, za co
                mam się wziąć - za syndrom DDA czy za zaburzenie odżywiania, nerwicę
                lękową...? Zapytałam jej, byłam już na maxa wkurzona, bo nie wiem,
                na czym stoję, a ona na to: "Proszę mówić, co pani czuje" i tak
                pewnie do usranej śmierci się będę "bawić"... Ona tylko się patrzy,
                jakie mam buty dziś, na jaki kolor mam pomalowane paznokcie u stóp i
                jaki mam pierścionek aktualnie na palcu... Dziękuję za odp.! :)
                • mycha823 Re:do mechanicznyanans 30.04.09, 16:33
                  Jeśli na tą terapie chodzisz tak długo i terapeutka zachowuje się tak samo
                  obserwując Twój wygląd, to jakie masz buty, jak jesteś ubrana... Zadaje Ci cały
                  czas tylko jedno i to samo pytanie i to Ty cały czas mówisz, a ona kompletnie
                  nic to to po prostu moim zdaniem jest bez sensu:( Pisałaś, że chodzisz na
                  terapie na Kopernika w Krakowie... Widzisz ja tam bardzo długo uczęszczałam na
                  terapie, teraz przeszłam na nerwice do Curyło... Nie bój się poprosić o zmianę
                  terapeuty, masz do tego prawo, Jest tam świetna terapeutka p. Magda Pilecka,
                  jest też terapeuta Grzegorz Iniewicz...

                  Ty masz wychodzić po terapii podbudowana, a nie załamana, w terapeucie masz mieć
                  wsparcie i zaufanie do niego... A jeśli tak nie jest z Tą terapeutką to zmień ją
                  jak najszybciej i nie bój się tego bo masz do tego prawo...

                  A jeśli mogę zapytać? Kto jest Twoją terapeutką? Może taka blondynka w okularach?

                    • mycha823 Re:do mechanicznyanans 30.04.09, 17:46
                      mechanicznyananas napisała:

                      > Blond włosy do uszu, okulary + spódnice do ziemi = Małgorzata
                      > Ławniczek.


                      Kurcze nie pamiętam jej... Wiem, że w okularach blondyna jest jeszcze
                      Wolska... Bo Ty należysz do ambulatorium młodzieżowego???? Tak????
                      • mechanicznyananas Re:do mechanicznyanans 30.04.09, 17:50
                        mycha823 napisała:

                        > mechanicznyananas napisała:
                        >
                        > > Blond włosy do uszu, okulary + spódnice do ziemi = Małgorzata
                        > > Ławniczek.
                        >
                        >
                        > Kurcze nie pamiętam jej... Wiem, że w okularach blondyna jest
                        jeszcze
                        > Wolska... Bo Ty należysz do ambulatorium młodzieżowego???? Tak????
                        Tak, bo mam 18 lat. Ona (ta "moja") ma włosy takie krótkie, ścięte
                        do uszu, okulary ma, ale czasem i ubuera się tak "specyficznie". Z
                        wyglądu na 25 lat. Tj. Zespół Leczenia Domowego CM UJ.
                        • mycha823 Re:do mechanicznyanans 30.04.09, 18:13
                          To musiała przyjść jak ja już poszłam do Curyło. Ale jeśli chodzisz już tak
                          długo na tą terapie do niej, jeśli nie czujesz poprawy i jeśli nie macie
                          kontaktu to poproś o zmianie terapeuty, masz do tego prawo... Ale z terapii nie
                          rezygnuj, bo ona w walce z chorobą jest jedyna i ta walka ma przebić chorobę...
                          A pamiętaj, że nie będzie już na świecie drugiego takiego uśmiechu na twarzy jak
                          Twój... A pisze to dlatego, bo widzę po Twoich postach, że jesteś bardzo
                          zrezygnowana...
                          • mechanicznyananas Re:do mechanicznyanans 30.04.09, 18:20
                            Zawaliłam już 2 spotkania z nią :/ Nie wiem, co robić... Dzwonić i
                            przepraszać? Wiem, że bez terapii sobie nie poradzę, jak na razie,
                            bo brakuje mi jednak rozmowy z kimś zaufanym, wiele razy u niej
                            ryczałam. Jestem w jakimś chaosie psychicznym, w jeden dzień jestem
                            na tak, żeby na drugi dzień mieć doła i nie widzieć powodu, by żyć.
                            Chciałabym być jak inne dziewczyny, które teraz myślą nad tym, jak
                            się ubrać na imprezę, a ja nie potrafię tak normalnie jeść... Nie
                            umiem spojrzeć na jedzenie bez większych emocji. Kiedyś chciałam
                            schudnąć, teraz chcę tylko i aż normalnie jeść. Dziękuję Ci bardzo
                            za odpowiedzi! :D
            • nienill Re: Co pani czuje? 30.04.09, 20:52
              mechanicznyananas napisała:

              > Co ja mam powiedzieć terapeutce? Że nie widzę efektów i nie
              > chcę już z jej usług korzystać?
              ze jest bezczelna, niekompetentna i powinni odebrac jej prawo wykonywania zawodu
              (jesli w ogole istnieje cos takiego)

              uciekaj ile sil w nogach,
              a na wychodne jeszcze bym awanture na caly osrodek zrobila

              bo przymuszanie do czegokolwiek jest czyms KARYGODNYM i ABSOLUTNIE NIEDOPUSZCZALNYM



              jesli ktos zaluguje na dostanie sie na czarna liste, to zdecydowanie jest to ta
              kobieta
    • ankaaa Re: Co pani czuje? 30.04.09, 18:27
      A nie będzie tak, że jak zmienisz terapeutę to dojdziesz do takiego
      samego etapu jak teraz ? I potem znów bedziesz chciała uciec ?

      Moze ona też w koncu czeka, kiedy ty przestaniesz się "bawić" a
      wskoczysz na inny poziom ? Kiedy zaczniesz traktować serio samą
      siebie i pracę, która Ciebie czeka.



      • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 18:39
        Mówiłam terapeutce, że się z nią bawię w kotka i myszkę i że się
        muszę otworzyć, miałam też takie przeświadczenie, że ja uciekam
        przed bólem, który muszę przeżyć na terapii. Obawiam się, że masz
        rację, ale są takie chwile na sesjach, że ja nic nie mówię, ona
        wiadomo, że też i milczymy tak kilka minut. Ale ja potrzebuję
        jakiegoś wsparcia, potrzebuję, żeby mi ktoś pomógł, wyznaczył, jak
        mam iść, nie szedł za mnie, ale ze mną. Przecież ona jest dla mnie,
        a nie ja dla niej.
        • ankaaa Re: Co pani czuje? 30.04.09, 19:26
          I tu się mylisz - jej rola nie polega na wyciaganiu z ciebie
          informacji. A swoją drogą, kto powiedział że masz cały czas mówić na
          terapii ? Czasem w ciszy fajnie usłyszeć siebie ;)
          Tylko, tyle ile TY SAMA włożysz w terapię TYLE Z NIEJ WYCIĄGNIESZ.
          Nic nie mówisz - nic z tego nie masz.

          Prognozujac tylko - zrezygnujesz, zaczną sie znów objawy <to akurat
          masz pewne, żadna tam prognoza>, znajdziesz innego terapeutę,
          zaczniesz z nim rozmawiać na takim samym poziomie jak z obecną
          babką ... i znów zrezygnujesz, jak ci się wyczerpią dobrze znane <a
          więc bezpieczne> tematy poruszane na terapii. Tak to bedzie wyglądać.

          Jedyne co można zrobić - to uczciwie z samą sobą porozmawiać czego
          chcesz i oczekujesz od terapii. A potem pogadaj ze swoją terapeutką.

          Nie pochlebiaj sobie pisząc, że jestes dla niej. To są ludzie
          wyszkoleni i nie zalatwiają swoich potrzeb pacjentami ;)
          • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 19:47
            "znajdziesz innego terapeutę,
            zaczniesz z nim rozmawiać na takim samym poziomie jak z obecną
            babką ..." - to jest święta racja, właśnie boję się, że zmienię
            terapeutę i będzie to samo.
            • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 30.04.09, 19:58
              Ale naprawdę wkurza mnie to, że nikt do mnie nic nie mówi na tych
              sesjach - to samo właśnie mam w domu, że wszystko jest takie
              niedopowiedziane. To jest naprawdę irytujące, że nie wiem, czy idę
              do przodu, czy marnuję jej i swój czas. To nie jest tak, że to jest
              już n-ta moja terapeutka. Z jednej strony mam ochotę szukać gdzie
              indziej, z drugiej jednak boję się, że w końcu zostanę z niczym. Ale
              sytuacja jest taka, jak naświetliłam. No jak długo można mówić, jak
              się człowiek czuje? Jak się pani czuje i jak coś zacznę mówić, to
              czas leci, a jak nie, to siedzimy, ja patrzę na ścianę, a ona na
              mnie.
              • ankaaa Re: Co pani czuje? 30.04.09, 20:08
                Zacznij może z nią pracować.
                Bądź szczera ... i choćby to, powiedz że czujesz irytację milionowym
                pytaniem "jak się czujesz" <tak dla przykładu ;)>.

                Ona czeka aż zaczniesz ty sama poruszać WAŻNE tematy.

                BTW, teraz robisz w pewien sposób to samo ze mną, co z tą
                terapeutką. Ze mną nie musisz walczyć ;) bo ja ną nie jestem <lol>.

                Zastanów się nad tym co ja piszę. Przemyśl to.

    • ankaaa Re: Co pani czuje? 30.04.09, 18:30
      I jeszcze:
      - wydaje mi sie grubo niestosowne zasięgać opinii i kierować się
      nimi, w sprawach twojej ewentualnej rezygnacji uczestników forum.
      Ludzie, którzy prowadzą terapię wiedzą co robią <zazwyczaj ;)> i to
      z nimi prowadz tego typu rozmowę a nie tutaj.
      • nienill Re: Co pani czuje? 30.04.09, 21:02
        ankaaa napisała:

        > I jeszcze:
        > - wydaje mi sie grubo niestosowne zasięgać opinii i kierować się
        > nimi, w sprawach twojej ewentualnej rezygnacji uczestników forum.
        > Ludzie, którzy prowadzą terapię wiedzą co robią <zazwyczaj ;)> i to
        > z nimi prowadz tego typu rozmowę a nie tutaj.
        tiaaa.....
        jak bys poszla do alergologa, a tern alergologa kasalby zazywac apap, to ludzie
        nie mieliby racji, gdyby pisali, ze to konował, bo w koncu lekarz zna sie lepiej
        i wie co robi


        a tu wlasnie mamy sytuacje o takim charakterze



        nie rozumiem, dlaczego jestescie takie spokojne
        tyle czasu siedzicie na forum
        dziewczyna opisuje EWIDENTNE NADUZYCIA I BŁĘDY psychologa
        a wy sie jeszcze "zastanawiac" macie czas


        paranoja
        ale: z bogiem
        • szacki przesadzacie 30.04.09, 21:24
          Ananas lubie Cie ale przesadzasz
          po pierwsze dziewxczyno ciesz sie ze masz jakiekolwiek wsparcie, ja
          nie mam zadnego bo nie mam takich mozliwosci, jestem w takim kanale
          ze nawet terapeutka manekin by mnie satysfakcjonowała.

          Po drugie jak chcesz informacji zwrotnych to zapisz sie na terapei
          grupowa a nie indywidualna. Terapeuta nie udziela rad bo od tego nie
          jest. On bierze kase za wysluchanie. To Ty mowiac sama analizujesz
          swoje zachowanie/postepowanie i dochodzisz do tego co robisz zle, to
          w gabinecie terapeuty mozesz przeanalizowac jeszcze raz to cos ie
          wydarzylo, wyryczec sie pozwolic sobie na zalamanie. To jest wlasnie
          terapia. ( panstwowa) nie oczekuj od babki ktora zarabia 1400 ze ona
          bedzie Ci mowila co ma robic bo ona ma to gleboko w D. Takich jak Ty
          to jej sie przewija setki przez gabinet i musiałaby bog wie jak sie
          wglebiac w Twoja historie. Ananas uwierz mi ona woli skubac
          zmechacony sweterek i pewnie jak Ty opowiedasz jak to sie boisz
          spojrzec na kotlet schabowy ona sie zamartwia kto odbierze jej
          dzieciaka z przedszkola. Terapia jest Twoja ale jak Ci babka nie pasi
          to ja zmien. Ja tez sie ciskalem o wiele rzeczy w moim osrodku ale
          przestalem. Uwierz mi inna gadka byla jak zabulilem 50 zlotych za 45
          minut rozmowy. Miła pani zadawala mi setki pytan , usmiechala sie,
          malo mnie nie zjadla z milosci. Nawet jej nie przeszkadzalo ze jestem
          nacpany az miło. W koncu nasz klient nasz pan. Chcesz profesjonalizmu
          musisz za niego zaplacic - choc tak naprawde nei zawsze jedno idzie w
          parze z drugim. Namotalem. ( kupilem nowe Lays chilii - zajebiaszcze
          polecam ) ; )
          • mechanicznyananas Re: przesadzacie 30.04.09, 21:32
            szacki napisał:

            > Ananas lubie Cie ale przesadzasz
            > po pierwsze dziewxczyno ciesz sie ze masz jakiekolwiek wsparcie,
            ja
            > nie mam zadnego bo nie mam takich mozliwosci, jestem w takim
            kanale
            > ze nawet terapeutka manekin by mnie satysfakcjonowała.
            >
            > Po drugie jak chcesz informacji zwrotnych to zapisz sie na terapei
            > grupowa a nie indywidualna. Terapeuta nie udziela rad bo od tego
            nie
            > jest. On bierze kase za wysluchanie. To Ty mowiac sama analizujesz
            > swoje zachowanie/postepowanie i dochodzisz do tego co robisz zle,
            to
            > w gabinecie terapeuty mozesz przeanalizowac jeszcze raz to cos ie
            > wydarzylo, wyryczec sie pozwolic sobie na zalamanie. To jest
            wlasnie
            > terapia. ( panstwowa) nie oczekuj od babki ktora zarabia 1400 ze
            ona
            > bedzie Ci mowila co ma robic bo ona ma to gleboko w D. Takich jak
            Ty
            > to jej sie przewija setki przez gabinet i musiałaby bog wie jak
            sie
            > wglebiac w Twoja historie. Ananas uwierz mi ona woli skubac
            > zmechacony sweterek i pewnie jak Ty opowiedasz jak to sie boisz
            > spojrzec na kotlet schabowy ona sie zamartwia kto odbierze jej
            > dzieciaka z przedszkola. Terapia jest Twoja ale jak Ci babka nie
            pasi
            > to ja zmien. Ja tez sie ciskalem o wiele rzeczy w moim osrodku ale
            > przestalem. Uwierz mi inna gadka byla jak zabulilem 50 zlotych za
            45
            > minut rozmowy. Miła pani zadawala mi setki pytan , usmiechala sie,
            > malo mnie nie zjadla z milosci. Nawet jej nie przeszkadzalo ze
            jestem
            > nacpany az miło. W koncu nasz klient nasz pan. Chcesz
            profesjonalizmu
            > musisz za niego zaplacic - choc tak naprawde nei zawsze jedno
            idzie w
            > parze z drugim. Namotalem. ( kupilem nowe Lays chilii -
            zajebiaszcze
            > polecam ) ; )

            Też Cię lubię, ale się z Tobą nie zgadzam. Nie mam żadnego wsparcia
            od tych, na których mi zależy. Mój ojciec jest pijakiem, potrafi
            ukraść z mojego portfela pieniądze na wódkę i jeszcze zaprzeczać, że
            to nie on. Potrafi mi zabrać złoty łańcuszek od Komunii i sprzedać
            za 20zł na wódzię. W sumie nie był mi już potrzebny, bo Bóg już
            dawno umarł i tak mi może teraz pomóc, jak obraz na ścianie. Nigdzie
            nie napisałam, że mam wsparcie. Generalnie jestem
            taką 'zapchajdziurą', której się coś popierdzieliło w głowie i swój
            grafik układa wg posiłków, a nie odwrotnie. Nigdzie jeszcze nie
            słyszałam, żeby ktoś komuś polecał terapeutkę Ławniczkową. Ona w
            niczym mi nie pomaga. Bardziej pomogłam sama sobie czytając o ED, o
            DDA itd.
            • littlebutterfly Re: przesadzacie 30.04.09, 22:37
              Moja terapetka za to ciągle nawijała i rysowała jakieś gó...ane kółeczka i
              kreseczki, ze niby jakieś ośrodki co mnie niesamowicie wku...ało. Zaczynałam cos
              gadać to ta mi przerywała i za każdym razem czułam sie w gabinecie jak ciota,
              siedziałam tylko z kretyńskim uśmieszkiem na ryju i słuchałam, słuchałam...az w
              koncu zrezygnowałam. Sama sobie pomogłam po roku od zakończenia terapii, ale
              wiem, ze nie każdy tak może. Twoja terapeutka jest jak ludzie, którzy Cię
              otaczają. Ich odpowiedź to tylko "yhym" tak więc dobrze robi, przyzwyczajaj się,
              bo nikt nie będzie przejmował się Twoim zyciem. Ja zrozumiałam, że ciągnęlam
              swoja chorobę tylko po to, aby mieć swiadomość swojej innosci, nienormalnosci,
              po to aby zwrócić na siebie uwagę i chciałam chyba, zeby ktoś w końcu się
              przejął, albo chociaż poudawał. Oczywiscie tak się nie stało, ja siedziałam w
              gó...e, a świat o dziwo kręcił sie dalej. Każdy pilnuje swojej dupy i jakbym
              miała czekać na pomoc juz by mnie tu nie było.
              • szacki Re: przesadzacie 01.05.09, 00:16
                cos w tym jest - ja sobie kiedys wymyslilem ze nie chce chodzic do
                szkoły i ze pojde do szpitala bo wtedy mi nikt nie zarzuci ze jestem
                nieukiem, jak pomyslalem tak zrobilem. To nie bylo madre. Ale moja
                nienawisc do szkoly byla silniejsza. Ja sie o mały wlos nie
                przekrecilem, a do szkoly i tak musialem wrocic.

                Ananas ja nie mialem na mysli wsparcia rodzinnego tylko osrodkowe.
                Wiadomo ze nie masz domowego bo nikt normalny i z porzadnej rodziny
                nie wloczy sie po osrodkach.

                Mialem takiego terpaute- faceta - az mi sie łza w oku kreci jak sobie
                goscia przypominam. Typ na medal. W zyciu nie spotkalem kogos takiego
                jak on. Micha mi sie cieszyla sama jak tylko go widzialem. Spokoj
                skończony. Przy kolesiu naprawde czulem sie czlowiekiem. Normalnie z
                reka na sercu moge powiedziec ze tesknie za nim czasami. -
                profesjonalizm kapał mu nosem - skurczybyk normalnie mam go przed
                oczami. ech....
                • mechanicznyananas Re: przesadzacie 01.05.09, 09:16
                  Szacki, uważasz, że to, co robi moja terapeutka, czyli w sumie nic,
                  jest wsparciem? Jeśli jest, to ja bynajmniej tego nie czuję. "nikt
                  normalny i z porzadnej rodziny nie wloczy sie po osrodkach" - nie
                  uważam się za nienormalną, bo nią nie jestem. Byłam/jestem chora,
                  ale nie nienormalna. A jaka to jest porządna rodzina? Taka, która
                  Cię karmi, daje Ci $, jeśli potrzebujesz, utrzymuje? Bo jeśli takie
                  są jej cechy, to ja mogę powiedzieć, że mam porządną rodzinę. Ale
                  tylko w tych względach. Nie pozwolili mi oni dorosnąć, nie
                  pozwolili, żeby moje ciało się rozwijało i żeby moja osobowość się
                  rozwijała, tylko tłamsili ją swoimi PRL-owskimi wizjami. Myślę, że
                  jest tak, jak ktoś wcześniej napisał, że terapeutka tworzy mi taką
                  atmosferę, jaką mam w domu i ja muszę się odnaleźć, ale postępować
                  inaczej niż w domu. Ale głowy sobie uciąć nie dam, że tak to sobie
                  wymyśliła.
    • ankaaa Re: Co pani czuje? 01.05.09, 09:04
      Nawet twój opór nie wkurza mnie tak bardzo, jak opinie osób na temat
      procesu terap., które nie maja bladego pojęcia co piszą <vide
      Nienill, Szacki>.


      Jakbyś chciała to byś znalazła ->>
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=99&w=91208747&a=91911617
      Ale widzę, że decyzja została podjęta. Tyle z mojej strony.
      • nienill Re: Co pani czuje? 01.05.09, 09:07
        ankaaa napisała:

        > Nawet twój opór nie wkurza mnie tak bardzo, jak opinie osób na temat
        > procesu terap., które nie maja bladego pojęcia co piszą <vide
        > Nienill, Szacki>.

        jesli jest tu jakis ukryty psychopata na forum, to stawialabym na Ciebie
        wiec rozpisuje sie na temat leczenia dalej


        z bogiem
      • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 01.05.09, 09:21
        Ja się upieram tylko w tym, że muszę coś zmienić w kwestii terapii,
        alebo się pożegnać z tą panią i znaleźć inną = lepszą, albo ciągnąć
        to dalej i kolejny raz jej powiedzieć, że "ta terapia mi nie pomaga".
        • szacki Re: Co pani czuje? 01.05.09, 11:00
          ANANAS zmien ta terapeutke i przestan pitolic - sama narzekalas na
          glupie piczki z tego forum ktore sie czepiaja kzdego zdania. Wsparcie
          osrodkowe- nie mozesz zaprzeczyc ze nie masz wsparcia a jego jakosc
          to calkiem inna sprawa. Nie rozumiem dlaczego robisz problem z tak
          blahej sprawy jak zmiana terapeuty co tak naprawde jest tylko
          formalnoscia. Leczysz sie dla siebie czy dla tej pani? Idziesz do
          biura mowisz - prosze o zmiane terapeuty i TYLE!!!!!!!- terapia jest
          procesem tak dlugotrwalym ze watpie zebys po roku lazenia i chandryczenia sie z baba dostrzegła jakies zmiany " nie pomaga Ci "
          bo wydocznie nie chcesz zeby Ci pomogla. Znam ludzi ktorzu sie już
          terapeutyzuja latami dzien w dzien i gowno im to daje. Sam sie
          terapeutyzowalem kilka ladnych lat w osrodku otwartym, 2 zamknietych,
          prywatnie i panstwowo. Ananas jestes inteligentny typ masz juz 18
          lat lada moment wyprowadzisz sie z domu i zaczniesz zyc wlasnym
          zyciem. Wszystko sie ulozy. czułki w gore
          • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 01.05.09, 11:05
            szacki napisał:

            > ANANAS zmien ta terapeutke i przestan pitolic - sama narzekalas na
            > glupie piczki z tego forum ktore sie czepiaja kzdego zdania.
            Wsparcie
            > osrodkowe- nie mozesz zaprzeczyc ze nie masz wsparcia a jego
            jakosc
            > to calkiem inna sprawa. Nie rozumiem dlaczego robisz problem z tak
            > blahej sprawy jak zmiana terapeuty co tak naprawde jest tylko
            > formalnoscia. Leczysz sie dla siebie czy dla tej pani? Idziesz do
            > biura mowisz - prosze o zmiane terapeuty i TYLE!!!!!!!- terapia
            jest
            > procesem tak dlugotrwalym ze watpie zebys po roku lazenia i
            chandryczenia sie z
            > baba dostrzegła jakies zmiany " nie pomaga Ci "
            > bo wydocznie nie chcesz zeby Ci pomogla. Znam ludzi ktorzu sie już
            > terapeutyzuja latami dzien w dzien i gowno im to daje. Sam sie
            > terapeutyzowalem kilka ladnych lat w osrodku otwartym, 2
            zamknietych,
            > prywatnie i panstwowo. Ananas jestes inteligentny typ masz juz 18
            > lat lada moment wyprowadzisz sie z domu i zaczniesz zyc wlasnym
            > zyciem. Wszystko sie ulozy. czułki w gore

            No. Po tym weekendzie do niej dzwonię i się umawiam na spotkanie.
            Zmiana terapeuty to nie jest błaha sprawa (dla mnie), bo nigdy tego
            nie robiłam, a nie chcę zostać z niczym, bo to jest jedyna skuteczna
            droga do wyzdrowienia.
            • mindtriper Re: Co pani czuje? 01.05.09, 12:23
              a ja akurat bardzo zgadzam się z tym, co pisze ankaaa.
              Terapeuta nie jest od spełniania naszych życzeń, ale od tego by przy
              jego pomocy zacząć inaczej reagować niż do tej pory.
              Piszesz, że czujesz się jak idiotka i nic z tym nie robisz, oprócz
              pomysłu o zmianie terapeuty (czyli Ty nie chcesz się zmienić).
              Może w życiu robisz podobnie?
              Potraktuj to jako doskonałą okazję do trenowania NOWYCH rzeczy: do
              mówienia wprost o swoich uczuciach i potrzebach, do wyrażania
              złości, do budowania zaufania do siebie, że jeśli się postarasz to
              może być inaczej. Bo zmiana terapeuty pogłębi Twoją bezradność i
              chęć polegania na innych nie na sobie.

              Ps. miałam podobne początki, nie znosiłam swojej ter., a teraz
              myślę, że jest bardzo ciepła i pomocna (bo zaczęłam tą pomoc brać).
              • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 01.05.09, 12:27
                "Po stronie terapeuty jest to oferta dostępności dla pacjenta w
                określonym czasie, jego uwaga dla niego, jego wiedza o nim i
                gotowość do emocjonalnego kontaktu" - nie wiem już, skąd ten cytat,
                ale się ku temu przychylam.
              • szacki Re: Co pani czuje? 01.05.09, 12:55
                zmiana terapeuty pogłębi jej bezradnosc? no bez kitu. Własnie wrecz
                przeciwnie. Ananas musisz postepowac zgodnie z tym co czujesz. Źle Ci
                wspolpracuje z kobieta. Zadbaj o siebie. To TY jestes najwazniejsza.
                POmysl jaka bedziesz dzielna i dumna z siebie jak pojdziesz i
                zalatwisz sobie to czego sama chcesz. Sama siobie wysylasz sygnały "
                chce zmian" ale boisz sie zrobic krok na przod dlatego piszesz o tym
                na forum liczac na to ze ktos da Ci gotowa recepte. Ty juz
                zdecydowalas ananas sama bez niczyjej pomocy ;) do boju dziewczyno!
              • loiseau Re: Co pani czuje? 01.05.09, 13:15
                Zgadzam się z Mindtriper. Być może jest Ci trudno powiedzieć terapeutce wprost,
                co czujesz do niej. To też bardzo ważna część pracy w terapii.
                Może być też tak, że z jakichś powodów ona nie jest odpowiednią dla Ciebie
                terapeutką (zastanawiające jest też to, że jej nie ufasz - zamiast
                przedyskutować te kwestie z nią, piszesz na forum)
                Niemniej uważam, że warto chociażby spróbować porozmawiać z terapeutką najpierw,
                wyjaśnić wszystkie wątpliwości i co Ci leży na sercu. A nuż się coś ruszy?
                • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 01.05.09, 13:19
                  loiseau napisała:

                  > Zgadzam się z Mindtriper. Być może jest Ci trudno powiedzieć
                  terapeutce wprost,
                  > co czujesz do niej. To też bardzo ważna część pracy w terapii.
                  > Może być też tak, że z jakichś powodów ona nie jest odpowiednią
                  dla Ciebie
                  > terapeutką (zastanawiające jest też to, że jej nie ufasz - zamiast
                  > przedyskutować te kwestie z nią, piszesz na forum)
                  > Niemniej uważam, że warto chociażby spróbować porozmawiać z
                  terapeutką najpierw
                  > ,
                  > wyjaśnić wszystkie wątpliwości i co Ci leży na sercu. A nuż się
                  coś ruszy?

                  Mówiłam jej, że nie czuję, by ta terapia mi pomagała, powiedziałam,
                  że chcę już nawet ją w ogóle zakończyć, a ona na to, że dlatego tak
                  się dzieje, bo zmieniam temat i jadę po łebkach. Jak zwykle winny
                  jest pacjent.
              • nienill Re: Co pani czuje? 01.05.09, 13:48
                wy wszyscy chyba jednoczesnie oberwaliscie od kogos mlotkiem w łeb


                > Ps. miałam podobne początki, nie znosiłam swojej ter., a teraz
                > myślę, że jest bardzo ciepła i pomocna (bo zaczęłam tą pomoc brać).

                to nie sa zadne poczatki! ta dziewczyna chodzi tam ponad ROK
                • mindtriper Re: Co pani czuje? 01.05.09, 15:28
                  nienill napisała:

                  > wy wszyscy chyba jednoczesnie oberwaliscie od kogos mlotkiem w łeb
                  >
                  Dlaczego jeśli kilka osób ma inne, niż Ty zdanie, to znaczy, że
                  oberwał młotkiem?. Pokrętna logika.

                  > > Ps. miałam podobne początki, nie znosiłam swojej ter., a teraz
                  > > myślę, że jest bardzo ciepła i pomocna (bo zaczęłam tą pomoc
                  brać).
                  >
                  > to nie sa zadne poczatki! ta dziewczyna chodzi tam ponad ROK


                  no i może rok czeka aż ktoś coś za nią zrobi.
                  • nienill Re: Co pani czuje? 01.05.09, 15:37

                    > > wy wszyscy chyba jednoczesnie oberwaliscie od kogos mlotkiem w łeb
                    > >
                    > Dlaczego jeśli kilka osób ma inne, niż Ty zdanie, to znaczy, że
                    > oberwał młotkiem?.
                    bo inna opcja jest taka, ze swiadomie i z premedytacja krzywdzicie te dziewczyne
                    wiec wybralam wersje, ze wiosna przyszla i rozum wam odebralo

                    >
                    > > > Ps. miałam podobne początki, nie znosiłam swojej ter., a teraz
                    > > > myślę, że jest bardzo ciepła i pomocna (bo zaczęłam tą pomoc
                    > brać).
                    > >
                    > > to nie sa zadne poczatki! ta dziewczyna chodzi tam ponad ROK
                    >
                    >
                    > no i może rok czeka aż ktoś coś za nią zrobi.

                    zostalo tu przytoczone kilka faktow, ktore z miejsca dyskwalifikuja te kobiete
                    jako terapeutke

                    wy wolicie za bledy terapeutki obwiniac bogu ducha winna pacjentke

                    czyli jak? glupota czy podlosc?
                    • ankaaa Re: Co pani czuje? 01.05.09, 16:14
                      A ty gdybyś wiedziała na czym polega proces ter. nie pisałabyś
                      takich bzdur.

                      Brak wiedzy lepiej tłumaczyć - psychopatią moją <sic!> i/lub
                      debilizmem terapeutki.


                      Autorka wątku na podstawie waszych opinii podejmuje dezycje !!!
                      I być może skończy równie marnie jak niejaki Szacki - tułając się od
                      ośrodka do ośrodka przez lat ładnych parę ... hee nadal bedac
                      chorym - i udzielającym porad w sprawie terapii <o litości !!!>.
                      • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 02.05.09, 15:52
                        Co do terapeutki, to dzięki konsultacji z Mychą, najpierw jadę się
                        zobaczyć z psychiatrą, której opowiem, co i jak, i mam nadzieję
                        wyjść od niej z receptą na odpowiednie medykamenty wspomagające. No
                        i mam nadzieję, że będę mieć inną terapeutkę. Wszystkim dziękuję za
                        odp.
                        • little_emma Re: Co pani czuje? 02.05.09, 16:43
                          Czyli zdecydowałaś się tę terapeutkę zmienić?
                          A jeśli tak to czy zostajesz przy tym samym Ośrodku czy uderzasz zupełnie gdzie indziej?
                          W dyskusji udziału nie brałam ale uważnie ją śledzę i jestem ciekawa Twojej decyzji.
                          Pozdrawiam:)
                          • mechanicznyananas Re: Co pani czuje? 04.05.09, 11:39
                            Cześć, na pewno zostaje w tym samym ośrodku, ale terapeutkę
                            zmieniam, bo po pierwsze, będę musiała ją przeprosić, że tak długo
                            mnie nie było i efekt terpeutyczny się opóźnił, co jest dla mnie
                            upokarzające, bo to nie ona ma problem, tylko ja. Po drugie,
                            naprawdę straciłam nadzieję, że te wizyty będą wyglądać inaczej.
                            Dlatego będę się umawiać z psychiatrą i streszczę całą sytuację. Też
                            pozdrawiam :)
                            • little_emma Re: Co pani czuje? 07.05.09, 07:01
                              Podjęłaś jakąś decyzje i mam nadzieje, że uda Ci się to doprowadzić do końca. Tzn mam nadzieję, że jak skończysz spotkania z tą terapeutką, to zapiszesz się do innej/innego a nie po prsotu przerwiesz spotkania w ogóle. Rozmowa z psychiatrą też może byc dobrym pomysłem. Może on Ci pewne rzeczy wyjaśni, doradzi. Dużo zależy też od tego, jaki to jest człowiek.
      • szacki do ankaaa 01.05.09, 11:04
        a co Ty kotuś wiesz na temat procesu terapeutycznego czym moglabys
        sie z nami podzielic? My Cie chetnie wysluchamy. A jak nie masz nic
        ciekawego to spitalaj na drzewo i nie wtryniaj swojego długiego
        nochala miedzy szprychy. ;)

        z powazaniem

        mikołaj. Sz
            • only_bluszczowa Re: Co pani czuje? 05.05.09, 18:47
              W kwestii niekompetentnosci psychologow ja rowniez chce dorzucic swe pare
              groszy.Po okolo dziesieciu wizytach ostatnio odegralam role zadowolonej
              szczesliwej z zycia zdrowej osoby i oznajmilam jej ze chcialabym zakonczyc juz
              te wizyty na co ona przytaknela.W rzeczywistosci mam w glowie jeszcze wiekszy
              syf i ogolnie jest ze mna nieciekawie ale ta kobieta mi nie pomagala tylko mnie
              irytowala dlatego musialam zakonczyc te szopke.
              Gdybym miala wymienic co mnie denerwowalo to przedewszystkim ciagle odbieranie
              przez nia komorki, pytania rozpoczynajace kazda wizyte 'jak sie czujesz? co
              slychac?'.Parodia bylo to ze na jednej wizycie mowila ze swietnie ukrywam swoje
              emocje a na drugiej ze buchaja ode mnie wrecz ociekam emocjami:)Nie moglam kiedy
              na jednej z wizyt stwierdzila ze nie mam depresji a nastepnie zadala mi pytanie
              'po co ci ta depresja?'.Pisalam tez w swoim watku jak pytala sie mnie czy nie
              wpadne w anoreksje.Na ostatniej wizycie denerwowala mnie powtarzajac ze
              schudlam.Nie odpowiadalo mi tez ze chciala zebym brala leki ktore wcale mi nie
              pomagaly.Podczas naszych spotkan skakalysmy z tematu na temat nie bylo rzadnej
              spojnosci i wychodzilam od niej z totalnym metlikiem w glowie.W ogole nie czulam
              ze to jakas terapia a raczej pogaduszki o wszystkim i niczym.Ogolnie kobieta
              jest mila i sympatyczna i wierze ze chciala mi pomoc ale byc moze ja zbyt wiele
              wymagam albo po prostu kobietka nie jest wybitnym specjalista.
              Troche sie zrazilam do psychologow i zwatpilam w efektywnosc terapii.Nie wiem
              kiedy i czy w ogole znow do niego pojde(psychologa) ale nawet jesli to bede
              szukac dowiadywac sie o kogos sprawdzonego:)
                • zeta19 Re: Co pani czuje? 05.05.09, 19:51
                  Przyłanczam sie do skarg! Byłam u kobiety trzy razy (to stosunkowo
                  mało żeby poznać człowieka) a ona juz stwierdzila ze ja wcale nie
                  choruje na bulimie... to tylko objaw!!! i zaczeła mnie leczyc, jak
                  to ujęła na "chwiejność nastrojów" O matko, jaka ona głupia! A ja od
                  pol roku na okrągło odchudzam sie i tyje! Zrezygnowałam z wizyt tak
                  szybko, bo ona chciał umówić sie na roz z góry! A czy nie mogła
                  zakładac wczesniejszego wyleczenia? Wlasciwie tą rzekomą chwiejnosc
                  mogłaby leczyc w nieskonczonosc, bo jak pewnego dnia przyszlabym na
                  wizyte oswiadczajac, iz jestem juz w zupelnosci zdrowa i rezygnuje,
                  bo potrafie sie juz odzywiac to musialaby mnie wypisac... i stacic
                  kase ;/ qrcze nie chce sie zniechecac na samym poczatku, ale z tego
                  co tu czytam na forum wynika ze jesli sama sobie nie pomoge, to nikt
                  inny za mnie tego nie zrobi :(
              • mycha823 Re: Do ONLY... 09.05.09, 16:39
                only_bluszczowa napisała:

                > W kwestii niekompetentnosci psychologow ja rowniez chce dorzucic swe pare
                > groszy.Po okolo dziesieciu wizytach ostatnio odegralam role zadowolonej
                > szczesliwej z zycia zdrowej osoby i oznajmilam jej ze chcialabym zakonczyc juz
                > te wizyty na co ona przytaknela.W rzeczywistosci mam w glowie jeszcze wiekszy
                > syf i ogolnie jest ze mna nieciekawie ale ta kobieta mi nie pomagala tylko mnie
                > irytowala dlatego musialam zakonczyc te szopke.



                Ok. Only kobieta Cie irytowała i dlatego zakończyłaś te szopkę... A dlaczego
                udawałaś przed nią zdrową cieszącą się z życia osobę??? A nie powiedziałaś jej
                wprost, że Cie irytuje i Ci nie pomaga... Poza tym. A czy ta pani psycholog
                miała uprawnienia terapeuty w leczeniu zaburzeń odżywiania??????? Bo jeśli nie
                to jak Ci mogła w tym problemie pomóc???????
                • little_emma Re: Do ONLY... 10.05.09, 14:37
                  Czasami ciężko o terapeutę zajmującego się stricte zaburzeniami odżywiania, zwłaszcza w małych miastach. Wydaje mi się jednak, że każdy kto jest certfikownym terapeutą, może również osobie z zaburzeniami odżywiania pomóc, przynajmniej w jakimś stopniu. Nie wiem czy only_bluszczowa chodziła do osoby z certyfikatem, ale jeśli tak to mogła oczekiwać pomocy.
                  Zgadzam się natomiast, że only_bluszczowa powinna była o tym co czuje w związku z ta terapia porozmawiać z terapeutką. Może by to nie pomogło, ale wtedy świadczy to o tej terapeutce. Natomiast jest szansa, że by to pomogło i coś zmieniło. Udawanie zdrowej było oszukiwaniem i zachowaniem skazanym na porażkę. Na porażkę w tym sensie, że pomocy nie uzyskała.
                  Swoją drogą ciekawe, że ta terapeutka uwierzyła, że po dziesięciu spotkaniach only_bluszczowa wyleczyła się z zaburzeń odzywiania. Byłby to chyba rekord świata w szybkości terapii. Bo to przecież jest proces długotrwały.
                  O ile oczywiście only_bluszczowa powiedziała o swoich zaburzeniach. Bo w poście nie napisała tego jasno.
                  • only_bluszczowa Re: Do ONLY... 10.05.09, 15:48
                    mycha823 i little_emma
                    Do psychologa zglosilam sie z innymi problemami niz ed i nimi glownie sie
                    zajmowalysmy.Oczywiscie co nieco rozmawialysmy o moim jedzeniu ale ja najpierw
                    przekonywalam ja ze to tylko odchudzanie a potem kiedy juz zdalam sobie sprawe
                    ze mam problem nie zaglebialam sie z nia w rozmowe na ten temat bo juz
                    wiedzialam ze kobieta mi nie odpowiada i czym predzej z niej zrezygnuje.
                    Nie wiem czemu udawalam bo nawet jakby byla na nie zebym przerwala chodzenie do
                    niej to i tak bym to zrobila.Moze nie chcialam zrobic jej przykrosci mowiac ze
                    nie jestem zadowolona z niej.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka