Dodaj do ulubionych

ratunku pomocy!!!!

23.03.07, 18:07
kochani moż e ktoś z was miał podobne przejscia

rok temu ojciec miał udar...potem ćwiczenia i powolny powrót do
zdrowia.... juz chodzil ..był komunikatywny...ale w
listopadzie....dorzut!!!!
wszystko od poczatku..tyle ż e kontakt z ojcem jest ....a raczej go
nie ma ...je za dziesieciu.. nie trzyma potrzeb fizjologicznych... nie
chce ćwiczyć ...jest złośliwy.. wszystkich wyzywa..zachowuje sie jak
opetany... uwarza ze wszyscy są dla niego i maja mu usługiwać ..nie
ma litosci dla rodziny i mamy ( która jest chwile przed operacją
panewki biodrowej....z powodu taty ciagle ją odkłada- ledwo chodzi)
zaznaczam ze jest całkiem uzależniony ...sam nie zrobi nic ...no po
za krzykiem...krzyczy ciagle ...wrzeszczy woła wszystkich ..i wyzywa
cały swiat...czasami powtarza w koło 1 zdanie albo słowo np
"krzesło daj" i mówi to w różnych intonacjach przez kilka godzin

sąsiedzi juz nie wytrzymuja ... w nocy jest najgorzej...bo słychac
kazde słowo i przekleństwo...

lekarze twierdza ż e ma nieczynne 2/3 mózgu..i tak bedzie że wyciszać
go lekami...ale jak jest nafaszerowany to o ćwiczeniach i kontakcie
nie mam mowy!!!!

3 dni temu przyjeli ojca do bardzo dobrego osrodka czekaliśmy
na miejcce pół roku...a dzisiaj okazało sie ze nie beda go tam
trzymac bo krzyczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wrzeszczy obraża...dawanie leków
powoduje że nie ma ochoty do ćwiczeń a to warunek aby mógł tam
zostac ..

o rany oni przywioza go mamie do domu...mama od kilku miesiecy nie
przespała nocyw całości...ledwo chodzi...i nerwowo juz nie wytrzymuje
...choc kocha go nad zycie...cierpliwośc wyrozumiałośc ma swoje
granice.....

co robic ....jak go sie stłumi lekami ...bedzie roślina
Obserwuj wątek
    • incogn Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 19:07
      Straszte jest to co przezywacie z mama. Straszne co potrafi zrobic z czlowieka choroba, defekt.
      Przezylam podobna - mniej drastyczna histoie. Wtedy ktos mi powiedzial: "ta osoba to nie jest juz ta,
      ktora kochalas, to nie ta sama osoba, tamtej juz nie ma, choc jest jej cialo, teraz musisz zadbac o
      siebie, aby nie zwariowac, aby samemu nie wykonczyc sie". Jezeli nie zadbacie o siebie, o Wasze dobro,
      Ty i mama, znienawidzicie ojca i to bedzie straszne. TRUDNO< JEZELI NIE DA SIE Z NIM ZYC< NIE
      MOZNA SIE NIM OPIEKOWAC< TO MUSI BYC ROSLINA> wiem, ze to brzmi strasznie. A poza tym czy
      ojcu w takim stanie agresji jest dobrze z samym soba. Tez nie... Zawsze trzeba wywazac stan
      rownowagi miedzy altruizmem a egoizmem. Nadmiar altruizmu zamieni sie w nienawisc, i tez nie
      bedzie dobrze. Trzymaj sie... To sa najgorsze chwile w zyciu... Pisze wlasnego doswiadczenia i
      wyczucia, choc jestem laikiem. Ciekawa jestem, czy fachwcy potwierdziliby moja opinie.
      • alexolo Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 19:28
        dzieki za zrozumienie...
        nienawidze jak ktos mnie [oucza i mówi"
        no to jest twój ojciec ..zacisnij zeby..przyzwyczaisz sie .. tak juz
        musi byc "

        do tego sie nie da przyzwyczaic ...ja straciłam do niego
        szacunek....ale pomagam mamie ile moge....na szczescie mam swoje
        mieszkanie...robie cio moge aby ulzyc mamie ale n sama jestem na
        rozstaju po zdradzie... w trakcie rozwodu...sama z 3,5 letnim
        zbuntowanym ....tęskniacym za ojcem dzieckiem....

        ale mama...jest gotowa mimo bólu i złosci..poswięcić siebie ...dla
        niego...patrze jak razem sie pograzają ...i staja sie od siebie
        uzaleznieni...mama non stop wierzy( mimo z e jest lekarzem) że ojciec
        wróci do zdrowie ..i walczy o niego choc on ma to gdzieś...a ona juz
        prawie nie chodzi..
        a frustracja jest taaak wielka ż e boję sie czasami z e mama dokona
        mordu!!!! dosłownie...i ja mam taka ochote.

        ja mame namawiam aby dac spokój ojcu i sobie... zapewnić mu dobra
        opieke w domu opieki paliatywnej...blisko domu ..aby mozna go było
        czesto odwiedzać...

        tak to najgorszy okres w moim zyciu!!!!
        • incogn Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 20:19
          A co na stan ojca lekarz prowadzacy. Moze on moglby przekonac mame, ze dla ojca taki stan
          nadpobudzenia jest niekorzystny, ze sie w nim meczy. Jezeli mama go kocha, to taki argument moze
          zadzialac. Lepiej aby to on mame przekonal, a nie Ty. O ile wiem , to teraz bardzo duzy nacisk kladzie
          sie na to, aby pacjent sie nie meczyl. I podobno mozna tak czlowieka prowadzic, aby bardzo cierpienia
          - rozne - ograniczyc.
          Nie dziwie sie, ze mama desperacko walczy o ojca. Jezeli mieszkasz osobno, ojciec jest calym jej
          swiatem. Moze dobrze byloby, w czasie gdy ojciec jest w zakladzie, aby mama mieszkala z Toba.
          Zawsze w grupie razniej. Dla Twego dziecka opieka babci to tez moglaby byc pociecha, przy braku
          ojca, a dla mamy wnuk i opieka nad nim tez moglyby byc rekompensata.
          Jeszcze slowko. Mowisz o utracie szacunku do ojca. On ma uszkodzony mozg. Trudno wogole myslec
          o nim w kategoriach szacunku. On po czesci jest roslina, choc jest agresywny. Przepraszam, ze CIe byc
          moze ranie.
          • alexolo Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 20:33
            brak szacunku....nie pomyliłam sie ... od 8 lat zmienił sie nie do
            poznania... był złym człowiekiem w stosunku do mamy...miał ją za nic...
            traktował okropnie( przemoc psychiczna) ja czesto wkraczałam i krzykiem
            i stanowczoscia kasopwałam jego podniesiony ton i szyderstwa.....prosiłam
            mame aby nie ulegała mu we wszystkim...w 2006 przyszedł udar
            przytoczre przykład .....i dodam z e po tym obudził sie we mnie
            morderca..

            otóż ..po nie przespanej nocy... mama krzata sie przy ojcu ..mysie
            ...ubieranie.. sniadanie..leki...on lezy zadowolony i krzyczy włazc
            radio wyłącz radio włacz radio wyłacz radio...daj ciszej daj
            głosniej...wyłązc włącz....mama kustykając wykonuje jego
            polecenia..przełyka łzy.... ja wchodze mama rozkleja sie w kuchni
            ..łka że nie wytrzyma tego!!!!!...ojciec to słyszy i wola..." ty k....
            ..ja jestem chory masz warować przy moim łóżku i nie nażekac..i nie
            udawaj ż e cie noga boli..mnie nie nabieżesz ty leniu.... "

            rece opadają!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • incogn Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 20:42
              To straszne co piszesz. To prawdziwa udreka. Ale Ty masz dziecko, a mama wnuka. Przypomnij mamie
              o tym. To tez jest czlowiek, ktory teraz sie ksztaltuje. Mama musi dbac o siebie, nie tylko dla siebie.
              Powiedz, ze przeciez wnukowi tez jest bardzo potrzebna. No i Tobie, ktora tez potzrebuje wsparcia...
          • ewag52 Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 20:45
            zgadzam się z incogn.
            Jest to jedna z najtrudniejszych sytuacji w życiu.
            Ale Wy go już praktycznie, nie macie. Nie można Ci mówić, co powinnaś.
            Ty i mama, nie potrzebujecie nakazów i roztropnych pouczeń.Nikt, kto
            sam nie był w podobnej sytuacji, nie potrafi wyobrazić sobie, co znaczy,
            być jednocześnie odpowiedzialnym, kochającym (mimo wszystko) i przerażonym
            człowiekiem.Rozumiem,że trudno podjąć -w zasadzie za ojca-decyzje, czy ma
            się rehabilitować, czy być rośliną.
            Myślę,że Tobie samej byłoby łatwiej, cokolwiek zdecydować. Ale jest mama,
            której Ty nie potrafisz pomóc.
            Myślę,że nie innego wyjścia, żeby jej całkiem nie zniszczył,tylko wyciszać go
            lekami. Powiedz, czemu właściwie ma służyć, ta rehabilitacja?
            Podtrzymaniem wegetacji? Lepszą sprawnością fizyczną?
            Nie ma się co łudzić, a gdyby nawet, to i tak nie bedzie na tyle sprawny
            umyslowo, by nie zamęczać chorobliwie najbliższych.
            Czy jest jakaś szansa, by ojca umieścic w zakładzie, który się podejmie
            opieki, bez rehabilitowania?
            Bardzo, bardzo Wam współczuje, bo wiem co to znaczy, kiedy człowiekiem
            targaja takie ambiwalentne uczucia.Do tego dochodzi potworne zmęczenie
            i strach.
            Kiedy Twoja sprawa rozwodowa?
            • alexolo odp.. 23.03.07, 21:14
              tak mama łudzi sie ż e tćwiczenia pomoga wrócić mu do sprawności
              fizycznej...on raz kontaktuje innym razem nie wie gdzie jest


              ale wlaśnie od 2 dni jest w bardzo dobrym osrodku w centrum
              wroclawia...poł roku zalatwiania...zbieranie dokumentacji...i od środy
              jest w zakładzie ..teoretyvznie na 6 miesiecy...2h ćwiczeń
              dziennie!!!!super opieka...i koszty 1600zł!!!!!!!!!!miesiecznmie...
              ale juz wczoraj chcieli go wypisac ...bo zakłuca spokój.!!!!!!!!!!!!!!
              krzyczy ...wrzeszczy przez 5h bez przerwy...jak z nim rozmawiasz
              wydaje sie byc ok..ale za chwile zapomina ..i woła imiona..różne!!!

              albo powtarza bez sensu jakieś słowo...ale dosłownie drze sie...wszyscy
              zastanawiaja sie z kąd ma tyle siły!!!
              jeśli do niedzieli nie uda sie go ustawić lekowo...dowidzenia!!!!
    • taisy Re: masz na myśli ze bedzie jarzynką. 23.03.07, 20:06
      Ale on przecież już jest jak jarzyna, gorzej byc nie moze.
      Powinien brać lekarstwa aby sobie i innym nie szkodził.
      • alexolo Re: masz na myśli ze bedzie jarzynką. 23.03.07, 20:38
        sek wtym ż e mama ma nadzieje ż e jak po pierwszym udarze sie podniósł
        to i teraz da rade..i walczy aby on ćwiczył bo ma nadzieje.......

        ale ja juz w to nie wierze...dawanie leków i to dawki 4 x ( bo mózg
        nie reaguje na leki) powoduje ż e sie wycisza ale jest śniety i nie
        ma mowy o ćwiczeniach...a bez ćwiczeń stanie sie warzywem ....brak
        miesni......brak ruchu..leci z rak..a i tak po 5h wrzeszczy!!!
        • incogn Re: masz na myśli ze bedzie jarzynką. 23.03.07, 20:47
          Moze popros lekarza, aby doradzil mamie leki dla ojca. Trudno powiedziec bolesna prawde, ze stan
          ojca jest w duzym stopniu nieodwracalny, ale moze to konieczne, aby ktos to powiedzial mamie....
          • alexolo alez mama wie 23.03.07, 21:17
            ile lekarzy tyle zestawów leków...oszaleć można .!!

            a najgorsze ż e najbliższa kol. mamay pani ordynator rzekła" kochana ty
            sie ciesz ze on sie do ciebie odzywa..inni milcza miesiącami...a jak
            oddasz go do domu opieki on zajdzie z tesknoty"

            ale mama jej nie opowiedziała co przezywa dzieki temu ż e ojciec sie
            do niej " odzywa""
            • incogn Re: alez mama wie 23.03.07, 21:22
              W takich chwilach jestesmy na prawde samotni. Nikt nie moze ci pomoc ani ulzyc. Przykro mi... Trzymaj
              sie...
              • alexolo dziekuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.03.07, 21:30
                • ewag52 Re: dziekuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 23.03.07, 21:33
                  wszystko mi się jeży, jak słyszę, takie wpedzanie w poczucie winy.
                  Każdy człowiek, ma prawo ratować siebie i tych, którzy są do uratowania.
    • myszz Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 21:19
      jeśli jest możliwość oddaj ojca do zakładu opieki choć na trochę. tam może będzie miał bardziej fachową opiekę. może choroba znów
      się uciszy
      i koniecznie niech mama idzie na ta operację. z biodrem nie ma zartów. potem będziesz miała ich dwoje na karku plus twoje
      problemy.

      ja mieszkałam z teściem miał 82 lata, mial demencje, oststni rok wszystkich wyprowadzał z równowagi. non stop 24 godz. na dobe był
      nie do wytrzymania. nie leżal tylko był na jako takim chodzie ale kompletnie wirtualny. nie umielismy się nim zająć a w polsce
      oddanie kogoś do zakładu to jak wyrzeczenie się go. wiem o co ci chodzi.

      a ty? wychodź z domu do ludzi

      ja mam w tej chwili też nieciekawą styuację w domu i wiesz, pewnie zabrzmi to kiepsko żałośnie ale wykupiłam karnet na solarium. i
      myślę pozytywniej. nie jestem podlotkiem ani różowa lalą zebyś nie myślała, ze z tym solarium mi odbija. wygrzewam się po prostu.
      • alexolo tak ja pracuje bo jestem jedyną 23.03.07, 21:26
        ..żywicielką mojej 2 osobowej rodziny...mam wspaniałych przyjaciłół

        i tez byłam dziś na solarium!!!!!!!!!!hihih

        ja to przezywam...ale mi chodzi o mame!!!!! jak na nią patrze to
        złośc mnie bierze...ona traktuje go jak dawnego ojca...wszystko dla
        niego ...szacuneczek..resp=ekt..pyta go o wszystko...a on ...mu jest
        wszystko jedno!!!!
        byle by mu ktos usługiwał!!!
        a ona ledwo chodzi ....jest już bardzo pokrzywiona ..termin zabiegu
        miała na czerwiec zeszłego roku!!!! ciagle przekłada...a najlepsze ż e
        jej przyjaciólka
        'stwierdziła " na zabieg bedzie czas a jak go oddasz do d. opieki to
        bedziesz go miała na sumieniu"
        ale taki stan ojca moz e trwać i trwac !!!
    • piesbaskervill Re: ratunku pomocy!!!! 23.03.07, 22:18
      bardzo ciekawy problem,jak rozumiem ojciec nie chodzi,tylko leży,nie ma 2/3
      mózgu /ciekawe/,i jest już zupelnie innym człowiekiem,więc dlaczego traktuje
      się to co mówi jak dawniej,z tą samą powagą,szczególnie,że matka jest lekarzem,
      mam nadzieję,że nie okulistą.
      • alexolo OOO TAK TAK!! 23.03.07, 22:49
        wiedziałam ż e wśród ciepłych dobrych ...chcacych pomóc...a nawet choc
        wspierających dobrym słowem ...zawsze znajdzie sie ktos ...kto szuka
        zadziory...powinnam olac ..ale zasiałeś watpliwosc w moim wątku wiec
        prostuje!!!

        ojciec lezy...ale jak przyjdzie ktos do mamy ..to pomaga mamie
        "postawic ojca" i wówczas jest mały spacerek do wc albo do pokoju na
        fotel....
        ojciec mimo ż e stracił wiele kg spokojnie waży jeszcze z 70-75kg dla
        mojej mamy ( 60 kg z chorym biodrem ...wycieczki po domu grożą
        katastrofą - upadkiem)ćwiczenia maja pomóc utrzymac ojca w takiej formie
        aby mógł choc przy pomocy innej osoby przemieszczac sie po domu!!
        jak zapadł na zapalenie płóc..lezał 2 tyg w szpitalu ,,mimo naszych
        próśb lekaz nie zlecił ćwiczeń ...po dwóch tygodniach przywieźli do
        domu ojca który "zapomniał do czego słuza nogi..i nie potrafił ustac
        i nawet ich zgiać!!!

        ostatnie badania tomografem wykazały znaczne obumarcie tkanek ok 2/3
        mózgu....udar - czyli niedotlenienie - martwica tkanek!!!

        jest innym człowwiekiem..o tym wszyscy wiemy...ale wyobraz sobie ż e dla
        bliskich i kochajacych ludzi ...majacych nadzieje i wierzacych w cud to
        jest ten sam maż z którym sie było przez 40 lat!!!!!i mimo całej
        wiedzy o chorobie trudno sie pogodzic .....

        ojciec nigdy nie rzucał obelgami...ponizał szydził ale inteligentnie" w
        białych rekawiczkach" teraz robi to otwarcie ...pewnie nie zdając
        sonbie sprawy jak rani...osobe która jest przy nim i serce by oddała
        aby mu ulzyć ..

        tak mama jest mgr fizioterapi 35 lat w słuzbie zdrowia

        tak to bardzo ciekawy problem..i jak widze dla niektórych nieco
        zabawny...a przy najmniej dobry do zaczepek

        mimo wszystko pozdrawiam i nie zycze takich ciekawych problemów w
        twoim życiu!!!
        • piesbaskervill Re: OOO TAK TAK!! 23.03.07, 23:12
          balkonik mu kupić,niech sobie chodzi w nim po domu i ćwiczy,pół dnia niech
          siedzi w fotelu,latwiej wstac niż z łózka ,a 40 lat temu był zapewne uroczy
          i przystojny i nie miał zmarszczek,ani siwych włosów,trudno się pogodzić ?
          • alexolo człowieku 23.03.07, 23:24
            obrażasz....ale masz prawo...a ja mam prawo powiedziec spaddaj...iź
            saczyc jad gdzie indziej...mi nie zaszkodzisz..ale twoje teksty moga
            poranić wielu ludzi..poczytałam cie tu i tam....moż e nie bez przyczyny
            wybrałeś to forum....

            ps. dzieki za rade ..ale balkonik odpada..tu potrzebne sa dwie rece i
            to zdrowe...jak to przy udarach i wylewach bywa zwykle porażomna jest
            któraś ze stron ciała ... i w przypadku mego ojca tez tak jest....czy
            z folela ..czy z łóżka i tak sam nie wstanie...więc na nic twe
            rady...widze znawca nie jestes i doswiadczenia ci brak...więc zachowaj
            nieporadne porady dla swego kumpla trola....

            wiesz ... jak sie kogos kocha tak naprawde to zmarszczki wiek
            uposledzenie niewiele zmieniaja ...ty o tym wiesz ...ale pogadac
            musisz... samotnosc doskwiera?
            • piesbaskervill Re: człowieku 23.03.07, 23:40
              niektorzy próbują zrobić problem z niczego,nie da się,a szukanie dylematów
              tam gdzie ich nie ma, to calkiem mile zajęcie. Ciekawe co tak "rani".
              • ewag52 Re: człowieku 23.03.07, 23:42
                uważasz,że jej problem to NIC???
                Nie mogę uwierzyć.
                Żyłeś kiedyś w takim piekle?
                • piesbaskervill Re: człowieku 23.03.07, 23:50
                  z czym sobie nie radzisz ?
                  • alexolo re 24.03.07, 00:12
                    tak czy siak ja sobie jakos radze...ale patrze na matke ...która sie
                    miota,,, ja jej swoje argumenty ..a ona mi swoje...problem jest i to
                    ogromny!!!! i to nie tylko mojej rodziny...to dylemat tysiecy..

                    co zrobic czy wiernie trwać przy chorym mimo wszystko..usługiwać i z
                    pokorą znosić .....co los dał ...pograzając sie ...we własnej chorobie...i
                    patrzeć z bliska co choroba robi z ukochanej osoby.....
                    czy oddać do domu opieki( jak przyjmą ) i ratować to co do
                    uratowania....pozostawiają c częsciowo swój problem obcym...
                    to dylematy z najwyzszej półki....dochodzi jeszcze kwestia wiary
                    wartości ..obowiazku......
                    mnie głowa od tego boli...a co dla ciebie jest dylematem i waznym
                    tematem...fakt z e jest ktos głupszy od ciebie...? fakt ż e ktos ma
                    inny problem niź ty...?
                    widze że uwielbiasz zaczepiac ..i tu i tam plunac jadem...bez
                    wgłebienia sie w problem i bez chwili zastanowienia sie....
                    nie mówie tylko o swoim watku
                    • piesbaskervill Re: re 24.03.07, 07:31
                      jak to dobrze mieć takie wielkie dylematy i mieć trudności w podejmowaniu de-
                      cyzji,to rzadki talent
                      • ewag52 W.Allen- do piesa 24.03.07, 08:36
                        "Myślę, że życie dzieli się na straszne i żałosne. To są dwie kategorie.
                        Straszne to, no nie wiem, śmiertelne przypadki, niewidomi, kalectwo. Nie wiem
                        jak sobie ludzie dają z tym radem radę, to zadziwiające. A żałosne są życia
                        wszystkich pozostałych. Więc jeżeli jesteś żałosny, powinieneś być wdzięczny
                        losowi, że jesteś żałosny, bo być żałosnym to wielkie szczęście"
                        • piesbaskervill Re: W.Allen- do piesa 24.03.07, 09:26
                          każdy widzi świat inaczej,dla jednych jest on kolorowy,wesoły,dla innych
                          tragiczny,a dla innych straszny. To chyba temat na oddzielny wątek.
          • ewag52 Re: OOO TAK TAK!! 23.03.07, 23:35
            piesku przeginasz. To jest niesmaczne
            • piesbaskervill Re: OOO TAK TAK!! 23.03.07, 23:43
              a to ciekawe,co jest tym przegięciem ?
              • incogn to straszne to mowi ten pis 23.03.07, 23:51
                • incogn Oczywiscie mial byc PIES... 23.03.07, 23:54
                  ...ze zlosci wyszla pomylka, slow brak, moze jednak niektorzy faceci maja jakis problem z
                  odczuwaniem....
                  • blueblered Re: Oczywiscie mial byc PIES... 24.03.07, 08:49
                    incogn napisała:

                    > ...ze zlosci wyszla pomylka, slow brak, moze jednak niektorzy faceci maja jaki
                    > s problem z
                    > odczuwaniem....

                    To nie są faceci tylko potwory
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=529&w=55172729
                    ten z linku na przykład hehehehheh
                    • fiufiu99 odejdż pedofilu 24.03.07, 20:28
                      juz mamy cie dosyc :)
    • taisy Re: Rozumiem, że jesteś oburzona na ludzi 24.03.07, 09:33
      którzy tu piszą. Ale oczekiwać współczucia wobec osoby zupełnie nieznanej i
      obcej od forumowiczów nic nie da. Musieli by udawać coś czego nie ma.Ludzie
      mają najczęsciej empatie wobec ludzi, których znają, swoich bliskich, czy Ty
      byś miała empatię dla mojej zacharowanej do ostatka - matki, która rozchorowała
      sie z powodu stresujacej i odpowiedzialnej ponad normę pracy? Pewnie też nie,
      bo nie znasz mojej mamy.
      Rozumiem Twoją sytuację,że jest tragicznie na wszytskich liniach.Pisałam ze
      twój tata jest jak 'jarzyna' do tego dodam trująca 'jarzyna'.
      Moim zdaniem ojcu zdrowia nikt z was już nie przywróci i powinien nawet takie
      leki brać jakie go uspakajają, aby twoja matka mogla ratować swoje zdrowie.
      Myślę ze tym razem wyraziłam się trochę lepiej.
      Poza tym pozdrawiam i zyczę duzo sił w walce na wielu frontach.
      • ewag52 Re: Rozumiem, że jesteś oburzona na ludzi 24.03.07, 09:47
        taisy, między oczekiwaniem na współczucie, a oczywistymi kpinami
        i wyszydzaniem, jest spora różnica.
        Autorka, zwracała się od początku do osób, które były w podobnej sytuacji.
        Tacy ludzie, bardziej wiedzą, co mówią.
        Nie każdy wątek, nie każdy temat, nadaje się do żartów i kpinek.
        Dobrze by było, pamiętać o granicach.
        Czy na pogrzebie wypada opowiadać kawały i chichotać?
        • taisy Re: Rozumiem, że jesteś oburzona na ludzi 24.03.07, 09:48
          Ja nie zauważyłam kpin jedynie jeszcze jedno spojrzenie na sprawę.
          • ewag52 Re: Rozumiem, że jesteś oburzona na ludzi 24.03.07, 10:10
            nie dyskutuje się z niewidomym o kolorach
            • taisy Re: Życie nie jest takie jak się nam wydaje. 24.03.07, 10:43
              ewag52 napisała:

              > nie dyskutuje się z niewidomym o kolorach
              ....
              Tu link do strony która zaprzecza Twojej sentencji.

              nebaart.org/2004/index.html
              www.blindartist.com
              Ze wszytskimi mozesz rozmawiać i ukazać im swoje 'kolory' o ile tego chcesz.

              Owszem nie należy się wysmiewac z cudzej choroby i nieszczęść czy smierci itp.
              Te zasady ma wiekszosć z nas wpojone. Ale sa ludzie którzy widzą sprawy z
              innych aspektów i też maja do tego prawo.

              • incogn Co dalej z ta historia... 24.03.07, 18:18
                napisz, jezeli bedziesz miala ochote, jak ulozyla sie sprawa z Twoim ojcem. Czy udalo sie pozostawic
                go w zakladzie. Jak pisalam mialam podobne problemy. U nie skonczylo sie pobytem w domu z dwiema
                dochodzacymi opiekunkami i rehabilitantem 2 x w tyg. Ale to kosztuje potworne pieniadze. A poza
                tym ... to wszystko, przy stanie Twego ojca - i tak za malo. Ja wiem, co to jest bezwladny czlowiek, i
                wiem co to znaczy miec w domu czlowieka, ktorego zaczynasz nienawidziec ... mimo woli bycia
                szlachetnym...
                Jeszcze slowo do PSABASKERWILLOW /czy dobra pisownia???/ - jezeli to czyta
                • piesbaskervill Re: Co dalej z ta historia... 24.03.07, 18:50
                  akurat zajrzalem i przeczytałem, lubię fantazje na temat swojej osoby,rozszerza
                  ją mi osobowość do niespotykanych w przyrodzie rozmiarów.
                  • incogn DO piesbaskervillow 24.03.07, 22:12
                    A jednak lepiej sie czujesz, gdy zaprzestalam aresji...
                    • piesbaskervill Re: DO piesbaskervillow 24.03.07, 22:18
                      nie zwróciłem uwagi
              • ewag52 Re: Życie nie jest takie jak się nam wydaje. 24.03.07, 22:14
                piękna jest ta twórczość niewidomych.
                Nie bierz tego taisy, zbyt dosłownie, ale zirytowały mnie drwiące
                posty baskervilla.
                Wydały mi się po prostu, nie na miejscu.
                A jeżeli chodzi o moją "sentencę", to wg mnie, była przenośnia.
                Trochę mi sie takie abstrakcyjne wydaje,to ukazywanie swoich "kolorów"
                w kontekście, tak niezykle trudnej sytuacji, Alex.
                Mówiąc krótko, nie widziałam tu żadnych aspektów, tylko cynizm.
                A ja, tak już mam,że pewne rzeczy nadirpretuję.
                Ale i tak, pozostanę przy swoim spojrzeniu...
                Choroba pozostanie chorobą, chory despotyzm, tym czym jest i spróbuj
                mieć tu inne spojrzenie, kiedy targają tak sprzeczne emocje.
                • ewag52 Re: Życie nie jest takie jak się nam wydaje. 24.03.07, 22:16
                  "nadinterpretuję", miało byc, oczywiście :)
                  • alexolo incogn 25.03.07, 01:53
                    dzieki !!!!!!!!!!!

                    tak ja nie tyle potrzebuje otuchy ...co rady i wymiany doswiadczeń...
                    nie znam psa i nie wiem jakie ma problemy albo cierpi na ich brak
                    wszystko mi jedno... pies do budy...podobno czasem gg z sensem tym
                    razem zupełnie niepotrzebnie zabierałes głos...

                    a tato wytrwał kolejny dzień w zakladzie...wytrwał ? hihih to raczej
                    siostrzyczki wytrwały z nim...
                    nadal krzyczał i nie dal spac a na weekend nie ma psychiatry,,,i
                    neurologa,,,nikt nie ustawił go lekowo...
                    mama szybko zapłacila za końcówke marca aby siostry mialy o jeden
                    powód mniej aby go wypisać!! zobaczymy jutro
                    pozdrawiam
                    • piesbaskervill Re: incogn 25.03.07, 08:18
                      zapewne chcesz nawiązac jakąś rozmowę i nie wiesz jak i o czym,szukasz wsparcia
                      pomocy w czymś, z czym sobie nie radzisz,zwracasz się się do każdego,kogo spot-
                      kasz i masz pretensje do wszystkich,że nie potrafisz.
                      • alexolo ... 25.03.07, 09:25
                        ...
                        • piesbaskervill Re: ... 25.03.07, 12:14
                          możesz też zwrocić się o pomoc do sąsiadów,przecież są pod ręką,rozumieją pro-
                          blem i zawsze pomagają,mają znajomych,ktorzy mogą pomóc w potrzebie.
                          • alexolo o czym ty mówisz? 25.03.07, 23:27
                            chyba pomyliłes watki
                      • incogn Re: incogn 25.03.07, 10:40
                        piesbaskervill napisał:

                        > zapewne chcesz nawiązac jakąś rozmowę i nie wiesz jak i o czym,szukasz wsparci
                        > a
                        > pomocy w czymś, z czym sobie nie radzisz,zwracasz się się do każdego,kogo spot
                        > -
                        > kasz i masz pretensje do wszystkich,że nie potrafisz.

                        Jezeli te slowa byly do mnie, to pomyliles sie Psie. Zaczelam korzystac z tego forum jakis czas temu
                        majac faktycznie autentyczny problem wewnetrzny, ktory skrywalam przed rodzina i przyjaciolmi (z
                        wyjatkiem najlepszej przyjaciolki) -
                    • incogn Re: incogn 25.03.07, 10:22
                      Droga Alex,
                      ja rozumiem Twoje problemy, bo nawet jestem z tego samego miasta, w ktorym jest zaklad ojca. Wiem,
                      ze jest tu potworny problem z tego typu opieka. To tez musi sie u nas jakos ucywilizowac. A przy tym
                      jak dzisiaj ludzie pracuja, opieka w domu staje sie nieraz prawie niemozliwa. Oczywiscie, pienidze wiele
                      zalatwiaja, mozna oplacic sobie pomoc i z tego co wiem bardzo wielu ludzi tak robi, bo to koniecznosc
                      w wielu sytuacjach. Ale przy stanie psychicznym ojca wszystko jest problemem. Ja mialam to szczescie
                      /!!!/ze to byl rak. Wtedy mozna byc pod opieka hispicjum domowego, przychodzi do domu regularnie
                      lekarz i pielegniarka moze zrobic badanie czy kroplowke. Ale inni pacjenci, tez w ciezkim stanie, nie
                      maja takiej opieki, wiem to od kolezanki, ktorej ojciec chorowal smiertelnie. Hospicjum domowe
                      odmowilo pomocy, oni tylko opikowali sie wtedy ludzmi z rakiem.
                      • piesbaskervill Re: incogn 26.03.07, 16:06
                        zapewne w zakładzie jest popłoch z powodu takiego pacjenta i zakład ma ten sam
                        problem co rodzina.
                        • incogn Re: incogn 28.03.07, 19:24
                          Droga Alex, watek zaraz zniknie, chcialam Ci tylko zyczyc hartu ducha, cierpliwosci. I jeszcze jedna
                          rzecz sobie przypomnialam, ze czasem obcujac z tak chorym czlowiekiem konieczna jest pomoc
                          farmakologiczna dla rodziny. Mialam taki przypadek w sasiedztwie. Matka sasiadki, kluturalna pani,
                          przed smiercia zamienila sie w potwora bluzgajacegio brzydkimi wyrazami, majacego pretensje o
                          wszystko. I ta sasiadka mowila mi, ze ona tez przyjmowala leki na uspokojenie,. aby miec cierpliwosc
                          dla mamy. Trzymaj sie...
                          • piesbaskervill Re: incogn 28.03.07, 20:43
                            jednym słowem tragedia,trudno coś poradzić
                          • alexolo Re: incogn 28.03.07, 23:54
                            hm tato juz tydzień u siustr... 3 dni temu przeniesli go na inne
                            pietro... lezy teraz z ksiedzem głuchym i w złym stanie....
                            ale od tyg nikt ojcu nie ustwil leków..on nic nie bierze na
                            uspokojenie..i lekarze zabronili podawać nam nawet ziołowych tabletek...
                            psychiatra przychodzi na 2 godz raz w tyg w czwartki...moz e coś
                            przepisze.
                            dziowne zwyczaje panują w tym osrodku!!!!!
                            od 9 rano do 14 wszyscy chorzy muszą siedziec na wózkach... sa osoby
                            jak mój ojciec ż e leci na boki i sa przypinani pasami...hm....
                            tato w domu nie siedział dłużej niz 30-40 mmin a tu tak długo!!!!!
                            po obiedzie ok 14-30 wszyscy sa przebierani w pożamy i ci lezący do
                            łóżek tzn ojciec lezy od 15 do 9 rano!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            to jakaś paranoja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                            no a najgorsze że wrzeszczy teraz nawet klnie ...nie wiem jak siostry
                            to znoszą ...jak 3 dni temu na recepcji zapytałam o ojca do
                            której sali go przenieśli...to siostrzyczka z niesmakiem
                            odpowiedziała..."niech pani idzie za głosem"......i faktycznie hałas
                            dobiegający z końca korytarza to były nawoływania mojego taty.
                            boze taki człowiek...madry wy=kształcony..inteligetny a choroba zrobiła
                            z nigo ......mówi tylko o potrzrebach fizjologivcznych..o narzadach
                            ..przeklina ..i woła imoina wszystkich znanych i nieznanych sobie osób.
                            dodatkowo ...klamie ż e go siostry w nocy duszą ...bija i ż e go
                            okradły... drapały... jednym słowem" tu mordują "!!!!!!!!!!!
                            gdyby nie wysoka emerytura ojca już dawno by sie go pozbyli!!!!
                            • alexolo sióstr o rany byk 28.03.07, 23:54
                              z
                              • incogn Re: sióstr o rany byk 29.03.07, 00:32
                                Z tym sidzeniem to chyba chodzi o uklad krazenia. Gdy ktos za dlugo lezy to jego uklad krazenia
                                inaczej dziala, inaczej dziala sila grawitacji, krwi nie trzeba pompowac np. do gory, lecz poziomo, a
                                poziomo latwiej. Wiec pozniej powrot do pionu jest szokiem dla serca. Widzialm w telewizji takich ludzi
                                po wypadkach, ktorzy dlugo lezeli, ktorych potem stopniowo pzrestawiali, najpierw ukladajac ich
                                ukosnie, i stopniowo, stopniowo przywracajac umiejetnosc funkcjonowania w pionie.
                                Czesc, powodzenia...
                                • alexolo Re: sióstr o rany byk 29.03.07, 07:50
                                  mam nadzieje że w tym postepowaniu jest jakaś metoda...wiem ż e chodzi
                                  teez o odlezyny....ale potem ojciec i inni leżą odłogiem 16-17h
                                  juz nie wiem co myslec
    • kaczysta Re: ratunku pomocy!!!! 25.03.07, 08:53

    • piesbaskervill Re: ratunku pomocy!!!! 25.03.07, 09:43
      może zwróć się do policji o pomoc,skoro w nocy awanturuje się ?
      • alexolo Re: ratunku pomocy!!!! 25.03.07, 23:35
        a zebys wiedział ..z e wezwałam dzielnicowego...!!!
        na poczatku choroby myslelismy ż e to ojca choć troche powstrzyma
        ...ale zapewniam cie ...to na nic......potem sam wolał o policje ..
        straż i lekarzy!!!

        piesku masz takie rady....a może ty bys pobył z takim człowiekiem i z
        bliska zobaczył cos czego pewnie nie widziałes i nie słyszałeś.... no
        nie bedziesz związany emocjonalnie ale z bliska zobaczysz w czym
        problem...zaprazsam kazda konstruktywna porada na wage złota

        wiesz bo jak tak ujadasz bez sensu to na mysl mi przychodzi ześ ty
        kretyn albo ignorant

        albo to i to
        • koniec_z_tym1 Re: ratunku pomocy!!!! 26.03.07, 00:01
          Bardzo ci wspolczuje. Postrzegam ta sytuacje jako najwiekszy zyciowy egzamin.
          Bo kazda sprawa przy tym to pryszcz. Twoj ojciec jest teraz bezbronnym chorym
          czlowiekiem, dzieckiem, ktore nie wie co czyni, nie jest tego swiadome. Nie
          mozna go winic. Kazdy z nas moze znalesc sie w identycznej sytuacji. Kazdego z
          nas moze spotkac udar. I mozna miec tylko nadzieje, ze najblizsi zaopiekuje sie
          nami w takie sytuacji. Zaopiekuje sie mimo nawrotu choroby, klopotow,
          problemow, wlasnych obciazen. W imie milosci, czlowieczenstwa, wiezow
          rodzinnych. Robicie to z mama - i z tego powodu nalezy sie Wam ogromny szacunek.
          Druga sprawa jest taka, ze nie mozna pomagac do granic wlasnych fizycznych
          mozliwosci. Pomoc Twojej mamy nie moze sie rownac jej unicestwieniu. Ona musi
          miec w tym pomoc, bo fizycznie i emocjonalnie - nie daje sobie z ta sytuacja
          rady. Jesli ten osrodek nie wypali - to jesli tylko was na to stac w dzien
          powinna jej pomoc wykwalifikowana pielegniarka. W nocy warto rozwazyc
          wyciszenie jednak taty lekami. Pisalas, ze ten osrodek tez mial byc platny -
          wiec jesli go tam nie przyjma - te pieniazki mozna zainwestowac w dzienna
          opieke domowa. Nie wstydzcie sie szczerze rozmawiac o tym z lekarzami, z ta
          znajoma ordynator. Powiedziec jej, ze ogromnym problemem jest agresja ojca,
          presja psychiczna jaka wywiera na rodzine i jaki to ma wplyw na mame. Moze mama
          w jakis sposob nie jest do konca szczera z lekarzem - z uwagi na to, ze ja zna?
          Moze trzeba zmienic lekarz na kogos bezstronnego? Bardzo wspolczuje i mocno
          zycze sily w tym ciezkim okresie. Jescze raz - wiekszosc z nas bedzie musiala
          zmierzyc sie z choroba i staroscia rodzicow. I wiekszosc z nas sama bedzie
          zdana w ostatnich latach zycia na pomoc wlasnych dzieci. Pomoz im tak - jak
          chcialabys aby wlasne dziecko pomoglo w takiej sytuacji Tobie. Wybacz jesli Cie
          czyms urazilam - nie mialam takiego zamiaru.
        • piesbaskervill Re: ratunku pomocy!!!! 26.03.07, 00:11
          tak myślałem,że wezwałeś dzielnicowego i nie tylko do pomocy,tonący brzytwy
          się chwyta,jak mówi przysłowie,dlatego zasugerowałem ten pomysł,podobnie są-
          siadów te można wezwać na pomoc. Rzeczywiście problem jest duży.
          Proszę się tak ze mną nie spoufalać,nie ma podstaw.
          • incogn Re: ratunku pomocy!!!! 29.03.07, 09:05
            zle jest z ta opieka. Ale domyslam sie ktory to zaklad i wedlug mojej wiedzy jest najlepszy w naszym
            miescie. Pozdrawiam
            • alexolo Re: ratunku pomocy!!!! 30.03.07, 11:18
              ooooooooooooo

              mimo z e to u nas nie spotykane.... moja mamusia .....okazała sie
              bardzo skuteczna...i ( nie wiem na jak długo ) ale zainicjowała
              pewne zmiany w osrodku...po " delikatnie mówiąc"{rozmowie" z przełozona
              ...od poniedziałku bedea zajecia równiez po 16!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
              dla osób lezacych....az mi sie nie chce wierzyc...podobno beda
              prowadzoine przez praktykantów z jakiejs prywatnej szkoły....
              wszystko jedno ...byle ktoś zajoł sie tymi chorymi...tato dalej krzyczy
              • piesbaskervill Re: ratunku pomocy!!!! 30.03.07, 11:32
                jak to dobrze mieć wpływową matkę,która jak widać nie jest taka bezradna i zała
                mana jak sama mówi,może po prostu trochę przesadzała z tym problemem,ktorego
                tak naprawdę nie ma.
                • alexolo wiem ż e lubisz prowokować 30.03.07, 13:52
                  problem nie zniknoł!!!iest i bedzie


                  a moja skuteczna matka ..poszła na rozmowe do przełożonej...przełożona
                  oswiadczyła z e sa skargi i ż e rozpatruja możliwosć wypisania
                  ojca....mama sie rozpłakała i zaczeła sie dopytywac dla czego nie było
                  obiecanego lekarza dla czego nie sa podawane leki.. dla zcego pacjęt
                  lezy zamkniety w łóżku od 14-30 do 9 rano...dla czego tłumy studentów
                  przewija sie rano a potem cisza..i chorzy lezą bezradnie i bez lekarza
                  ....
                  siostra była niezadowolona ż e ktos nażeka....matka wyszła ...i
                  zadzwoniła z e teraz to juz ojca na 100% wypiszą ...a tu wieczorem
                  jakaś siostra mówi mamie z e bedzie grupa do ćwiczeń róaniez na
                  popołudnie...
                  no to jest plus ale to kropelka słodyczy w oceanie problemu!!!
                  ale dla ciebie problemu nie ma i nie bedzie!!!


                  a z ciekawosci ....jaka sytuacja jest dla ciebie problemowa?
                  • piesbaskervill Re: wiem ż e lubisz prowokować 30.03.07, 15:17
                    czy ja lubię prowokować,tego nie wiem.
                    Problem, to na przykład trzęsienie ziemi i sprzątanie po trzęsieniu,to jest
                    okropne,a reszta to banał.
                    To dobrze,że matka chodzi mimo niesprawnych nóg i wyzdrowiała.
                    • incogn Do psabaskervillow 30.03.07, 20:53
                      Dlaczego nie wierzysz ludziom? Dlaczego zakladasz ich zla wole, oszustwa, klamstwa, co takiego stalo
                      sie w Twoim zyciu????

                      Szlachectwo zobowiazuje, ja to przekladam, na dobre traktowanie zobowiazuje, badz dla ludzi
                      zyczliwy, oni beda tacy dla Ciebie, obdarzaj ludzi zaufaniem /troszke ograniczonym, wszak jako
                      inteligentni ludzie wiemy, ze natura ludzka jest ulomna/ - oni beda sie starac sprostac temu zaufaniu.

                      I to najczescie dziala. Choc nie zawsze, ale gdy ktos nas zawiedzie, trzeba go unikac, aby nie psuc
                      sobie dobrego zdania o ludziach.
                      • piesbaskervill Re: Do psabaskervillow 30.03.07, 21:07
                        na świecie istnieją ludzie szczerzy i nieszczerzy,szlachetni i nieszlachetni,
                        sztuką jest odróznianie jednych od drugich.
                        • incogn Re: Do psabaskervillow 30.03.07, 21:53
                          Obrazasz alexolo i jej mame swoimi uwagami.
                          Towarzyszylam juz w swym zyciu kilku osobom odchodzacym z tego swiata w mojej rodzinie. To na
                          prawde ciezka proba /jedna z tych osob miala schzofrenie/.
                          Dlatego ja alexolo i jej mamie moge tylko wspolczuc, a na pewno wierze w ich czyste intencje.

                          Jezeli alexolo mieszka osobno, jej mama nie ma zadnej szansy opiekowac sie ojcem, nawet gdyby byl
                          aniolem. Mialam pod opieka tega ciocie, zawsze 2 osoby musialy ja dzwigac, raz probowalam sama
                          posadzic ja w wozku inwalidzkim /jestem duzo mlodsza od mamy alexolo i silna/. Nie dalam rady,
                          efektem byla zraniona powaznie noga cioci, bo wozek sie przesunal, a ciocia miala od hormonow /rak/
                          kruche cialo, no i zrobila sie krwawa dziura, ktora nie chciala sie goic.

                          Tyle koszmarow na razie.... Zycz im duzo sily... i tej psychicznej, i fizycznej, bo chocby odwiedziny
                          codzienne w szpitalu dla osoby kalekiej to tez wysilek ponad sily.
                        • alexolo psabaskervil 30.03.07, 23:13
                          no i co udaje ci sie rozrózniac klamców od szlachetnych.....?

                          tak ..wiesz matke spotkał cud....ozdrowiała rzuciła w kat kule i w
                          podskokach biega po miescie ......zaoszczedziła na czasie i
                          kasie...zabieg stawu biodrowego nie aktualny...zadowolony?

                          pozdrawiam
                          • piesbaskervill Re: psabaskervil 31.03.07, 00:23
                            każde ozdrowienie jest przyjemne
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka