alexolo
23.03.07, 18:07
kochani moż e ktoś z was miał podobne przejscia
rok temu ojciec miał udar...potem ćwiczenia i powolny powrót do
zdrowia.... juz chodzil ..był komunikatywny...ale w
listopadzie....dorzut!!!!
wszystko od poczatku..tyle ż e kontakt z ojcem jest ....a raczej go
nie ma ...je za dziesieciu.. nie trzyma potrzeb fizjologicznych... nie
chce ćwiczyć ...jest złośliwy.. wszystkich wyzywa..zachowuje sie jak
opetany... uwarza ze wszyscy są dla niego i maja mu usługiwać ..nie
ma litosci dla rodziny i mamy ( która jest chwile przed operacją
panewki biodrowej....z powodu taty ciagle ją odkłada- ledwo chodzi)
zaznaczam ze jest całkiem uzależniony ...sam nie zrobi nic ...no po
za krzykiem...krzyczy ciagle ...wrzeszczy woła wszystkich ..i wyzywa
cały swiat...czasami powtarza w koło 1 zdanie albo słowo np
"krzesło daj" i mówi to w różnych intonacjach przez kilka godzin
sąsiedzi juz nie wytrzymuja ... w nocy jest najgorzej...bo słychac
kazde słowo i przekleństwo...
lekarze twierdza ż e ma nieczynne 2/3 mózgu..i tak bedzie że wyciszać
go lekami...ale jak jest nafaszerowany to o ćwiczeniach i kontakcie
nie mam mowy!!!!
3 dni temu przyjeli ojca do bardzo dobrego osrodka czekaliśmy
na miejcce pół roku...a dzisiaj okazało sie ze nie beda go tam
trzymac bo krzyczy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wrzeszczy obraża...dawanie leków
powoduje że nie ma ochoty do ćwiczeń a to warunek aby mógł tam
zostac ..
o rany oni przywioza go mamie do domu...mama od kilku miesiecy nie
przespała nocyw całości...ledwo chodzi...i nerwowo juz nie wytrzymuje
...choc kocha go nad zycie...cierpliwośc wyrozumiałośc ma swoje
granice.....
co robic ....jak go sie stłumi lekami ...bedzie roślina