Dodaj do ulubionych

Sny, jak serio należy je traktować?

29.04.07, 11:23
Miałam dziś dziwny sen. Sniło mi się ze jestem 'po drugiej stronie', to
znaczy już mnie nie ma wśród żywych. Smutno mi i rozpaczam, bo po drugiej
stronie są ludzie, których zostawiałm.Dużo ludzi 'po drugiej stronie' jest,
jest też miasto z bardzo ciekawa architekturą, w dachy domów wchodzą kolejne
dobudowane piętra, widoki bardzo piękne, dookoła kafejki, gdzie ludzie siedzą
i rozmawiają, a ja latam szybko dookoła w powietrzu i oglądam widoki.Piękne.
W końcu wracam do mojego nowego domu, pełno ludzi czeka na windę i pytam
portierkę o klucz do mojego mieszkania na najwyzszym piętrze.A blada, biała
jak sciana portierka, powiada:" ty już masz klucz do twojego mieszkania".
Wychodzę na zewnątrz, ale nie cieszę się, żal mi pozstawionych ukochanych
ludzi po drugiej stronie.
Ufffff jaki dziwny sen!Boje się takich snów!Lepiej aby nie było zycia po
smierci.:))))
Obserwuj wątek
    • czlowiek_powazny Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:29
      Zmienisz zycie na lepsze niz dotychczas o 180 stopni, wiec nie martw sie:)
      • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:48
        Wiesz powiem ci szczerze,że się boję zmian,żwłaszcza tych na zawsze.>)))))
        • czlowiek_powazny Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:51
          taisy napisała:

          > Wiesz powiem ci szczerze,że się boję zmian,żwłaszcza tych na zawsze.>)))))

          Czasem trzeba podjac decyzje i porownac, co sie zyska tkwiac na przyklad w
          dotychczasowym bagnie, gdzie gorzej juz byc nie moze, a co mozna zyskac
          zaczynajac wszystko od nowa.
          • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:57
            czlowiek_powazny napisał:

            > taisy napisała:
            >
            > > Wiesz powiem ci szczerze,że się boję zmian,żwłaszcza tych na zawsze.>
            > )))))
            >
            > Czasem trzeba podjac decyzje i porownac, co sie zyska tkwiac na przyklad w
            > dotychczasowym bagnie, gdzie gorzej juz byc nie moze, a co mozna zyskac
            > zaczynajac wszystko od nowa.
            ...............

            W tym wypadku mój kontakt z dziecmi by uległ zmianie.Bo to ich we snie było mi
            najbardziej zal.
            • czlowiek_powazny Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:00
              taisy napisała:


              > W tym wypadku mój kontakt z dziecmi by uległ zmianie.Bo to ich we snie było
              mi
              > najbardziej zal.


              Zabieraj dzieci z nimi zaczynaj zmiany (jezeli oczywiscie tych zmian
              potrzebujesz)
              • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:12
                czlowiek_powazny napisał:

                >>
                > Zabieraj dzieci z nimi zaczynaj zmiany (jezeli oczywiscie tych zmian
                > potrzebujesz)

                Potrzebuję i tęknię gdzieś w duchu za zmianami na lepsze. Dzięki za
                wsparcie:))))
                • czlowiek_powazny Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:15
                  taisy napisała:

                  > czlowiek_powazny napisał:
                  >
                  > >>
                  > > Zabieraj dzieci z nimi zaczynaj zmiany (jezeli oczywiscie tych zmian
                  > > potrzebujesz)
                  >
                  > Potrzebuję i tęknię gdzieś w duchu za zmianami na lepsze. Dzięki za
                  > wsparcie:))))

                  Prosze bardzo i milej niedzieli:)
                  • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:28
                    dzięki :-)
    • ewag52 Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:32
      projekcja naszych poświadomych marzeń...
      ze snów taisy, można sie wiele dowiedziec, tylko tłumacza potrzeba
      • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 11:49
        ewag52 napisała:

        > projekcja naszych poświadomych marzeń...
        > ze snów taisy, można sie wiele dowiedziec, tylko tłumacza potrzeba

        ....
        No więc własnie gdzie są ci zdolni tłumacze:)))
    • narko_manka Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:24
      Ja zmienilam bardzo duzo taisy i bardzo mnie to cieszy. Tez byly dylematy, czy
      wyjezdzac, co z dziecmi, bo szkola, bo przyjaznie dzieciece i inne. Przewazyl
      szale fakt, jak zostalam przylapana w Polsce na paleniu blanta, afera, policja
      i inne bzdury, odwracanie glowy przez sasiadow, pomowienia, dzieci
      dyskryminowane. Stwierdzilismy z rodzina, ze mamy to w dupie.
      • taisy Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:27
        Rozumiem, dobrze zrobiłaś i nie załuj tego:-))))
        • narko_manka Re: Sny, jak serio należy je traktować? 29.04.07, 12:29
          taisy napisała:

          > Rozumiem, dobrze zrobiłaś i nie załuj tego:-))))

          Alez nie zaluje, powoli odzyskuje dawna forme:)))
    • solaris_38 niepodzielność 29.04.07, 19:29

      ewolucja wymaga pewnej dawki samotnosci
      na która nie masz ochoty
      wolisz być z grupie niż samotnie zdobyć swój własny szczyt

      Castaneda pięknie pisze o tym
      że kiedy wyruszył w podróż .. już nigdy nie powrócił
      nigdy już nie potrafił wrócić w formę zjadacza chleba który nie pragnie niczego
      jak przeżyć przyjemnie kolejny dzień
      jest w tym pragnieniu otoczony cała gromada która to dobrze rozumie

      mieszkanie an najwyższym piętrze to coś czego nie będziesz mogła dzielić

      podobnie jak śmierci

      czy jednak zdołasz wrócić tam skąd przyszłaś?
      wyrzucić klucz który sama pzred sobą ze strachu ukryłaś
      • taisy Re: Pieknie to napisalas=))) 29.04.07, 20:11
        Ale czy tlumaczenie snu trafione?
        Zobaczymy:=)))
        • ewag52 Re: Pieknie to napisalas=))) 29.04.07, 20:16
          taisyyy!
          nie widze Twojego wontka (z tą linką na portal psych.)
          były tam testy. Daj jeszcze raz prosze
          • taisy Re: Pieknie to napisalas=))) 29.04.07, 20:18
            www.psychologia.net.pl/serwis.php?level=2
            mam nadzieje ze dziala,
            Pozdr,:=)))
            • ewag52 Re: Pieknie to napisalas=))) 29.04.07, 20:25
              dzięki :))
        • solaris_38 Re: Pieknie to napisalas=))) 29.04.07, 20:59
          no nie mam pojęcia
          to improwizacja
          jedna z wielu

          ale ze szczerego serca
      • ewag52 solaris, teraz mój 29.04.07, 20:25
        śni mi sie często,że latam.
        Ale nie macham łapami, tylko powietrze traktuje jak wode.
        Ruchy, dokladnie takie, jak podczas pływania.
        Wiec odbijam sie od podloza nogami i wznosze sie coraz wyzej i wyzej...az
        ogarnia mnie lęk,że jestem za wysoko...
        wobec tego obnizam lot i staram sie utrzymywac odpowiednia wysokośc,
        taka, na ktorej trwam bez lęku.
        Drugi, powtarzajacy sie sen, to taki,ze nagle uswiadamiam sobie,ze od dawna
        nie wiem co sie dzieje z moim dzieckiem.
        Po prostu go nie ma. Zaginął i zdaje sobie sprawe,ze na pewno nie żyje.
        Straszny ból i pustka...


        Powiesz coś :) ?
        • narko_manka Re: solaris, teraz mój 29.04.07, 20:26
          I na podstawie snow pierwszy konstruktor samolotu stal sie slawny;)
        • toja_maja Re: Pytanie prywatne 29.04.07, 20:48
          A jak z orgazmem. Latanie ma troche z orgazmu. Albo sie leci to sie leci na
          calego. Albo ten orgazm kontroluje.
        • solaris_38 :) plus prośba 29.04.07, 20:58
          hmm
          pierwszy sen jest być może potrzeba nauczyciela ..

          bo poleciałabys wyżej gdyby ktoś wyciągnął rękę
          z góry
          :)

          druga rzecz która sie odzywa to potzreba bezpieczeństwa
          typowa dla kobiet które z tego powodu zradko wchodzą po raz pierwszy na szczyty
          do jaskiń rzadko zostają prorokami

          krąg rodzinny wydaje sie być miniatura wszystkiego co w niebie

          drugi sen jest o nieznośnym bólu rozłączenia kóre zpreżywa każda matka kóra
          pozwala dziecku odejść
          od tej pory dziecko już nigdy nie będzie dzieckiem
          lecz bliźnim który może odejść i ryzykować
          nie wrócić
          może stać sie całkiem obcy
          a nawet stanąć przeciw tobie

          castaneda twierdził ze po każdym dziecku kobiecie zostaje w okolicy pępka dziura
          w wielu praktykach uniemożliwia ona osiąganie wyższych stadiów szamaństwa
          dopóki matka dobrowolnie nie odetnie sie od imperatywu więzi z dzieckiem
          który mógłby sprawić ze jak żona Lota oglądnie sie za siebie kiedy wszystko
          będzie na szali

          ten ból zwykła matka moze ukoić jedynie posiadając kolejne dziecko
          lub zajmując się opieką wnuków
          paraliżująca obawa pzred utratą więzi z dzieckiem jest zarazem obawa utraty
          więzi z samą sobą

          to tak jakbyś wyparła sie jakiejś ważnej części siebie
          np marzeń

          co z twoimi marzeniami ?


          ps
          a czy mogę prosić o malutki wpis do wątku o pięknie?



          • solaris_38 to do ewy52 nt 29.04.07, 21:13
          • ewag52 Re: :) plus prośba 29.04.07, 21:25
            ad1
            chyba tak jest
            a nawet nie chyba. Stale czegos szukam, jakiegos oparcia...
            Jest sporo lęków, tak uzasadnionych jak i irracjonalnych.
            Brak tej ręki, co by tak podciagnęła i przytrzymała. Pozwoliła
            bezpiecznie latać.
            Zawsze mi za nisko, a wyżej się boje.
            ad2
            dokładnie tak, a nawet jeszcze więcej...

            wiesz, mam marzenia, ale nierealne.
            A może nie wszystkie?
            eee, bo sie rozkleje. Ja mam być mocna baba. Taka moja mantra.
            Z tym wyparciem części siebie, to byłaś niesamowita.
            Wielkie dzięki!

            Zaglądam do Twojego
            :)
            • solaris_38 światło 01.05.07, 00:30
              ty sama wystrzelisz do góry ale musisz TAM zobaczyć światło

              ono tam jest

              a marzenia muszą być realne
              inaczej to fantazje a nie marzenia
              a ja pytałam o marzenia :) ;) ;)

              jak kręci cię mantra mocna baba to i marzenia muszą byc mocne
              każe z nich spełnione przyniesie światu i tobie coś dobrego

              miło mi ze zaglądasz
              :)
              • bszalacha Re: światło 01.05.07, 01:29
                tak bardzo boisz się być "w swoim własnym domu",że przezywasz go jak zagrożenie
                utraty zycia?Masz problem,czy tkwić tam,gdzie jesteś,czy zaryzykować własne
                potrzeby,niezależność....No,cóż,można po prostu żyć w obłokach....




















                • ewag52 Re: światło 01.05.07, 09:17
                  hmmm, ciekawe...
                  tylko, czy ja wiem? czy to są obłoki?
                  to wszystko jest bardziej zawiłe, niż widać na zewnątrz

          • lsilanow Re: :) plus prośba 01.05.07, 14:50
            piękne, czuje się rozanielony, jest mi teraz naprawdę dobrze, gdy to czytam
            czuje ogromny potencjał tkwiący w tych snach
            :)
        • lsilanow Re: solaris, teraz mój 01.05.07, 06:04
          szukasz i znajusz swój najlepszy stan, gdzieś pomiędzy przyziemnością, a twoimi pragnieniami, potrzebami, marzeniami, planami, tymi miłymi tęsknotami, znajdujesz takie optimum, jesteś tam, gdzie to wszystko staje sie naprawde możliwe, to bardzo pokrzepiający sen

          a drugi, cóż, masz poczucie winy, że zaniedbujesz syna, że spędzasz z nim za mało kontaktu
          lub boisz się, że kiedyś opuści gniazdo rodzinne, a wtedy bezpowrotnie go stracisz

          możesz z nim porozmawiac, jeżeli ma mało lat, może nie zrozumiec, o czym mówisz
          nie wiem czemu, małolaty, gdy chce się je przytulic, jak dziecko dojrzewającego mężczyzne, od razu krzyczy coś o stukniętej matce, wzdryga się i udaje twardziela
          strasznie go tak naprawde kochasz

          i tu mała dygresja - gdyby ten sen śnił się mi, oznaczałoby, że na jakieś prawdopodobieństwo 75% procent spełniłby się co do joty.
    • fanybaje Re: Sny, jak serio należy je traktować? 01.05.07, 10:54
      Są różne sny nie wszystkie warto serio traktować.
      • ewag52 Re: Sny, jak serio należy je traktować? 01.05.07, 11:24
        > Są różne sny nie wszystkie warto serio traktować.

        no kurczę, genialne!!
    • xyz1205 hej Taisy. 01.05.07, 15:13
      Mialam niedawno podobny sen.

      W nim jechalam z kolezanka z pracy autem w ktorym obie zostalysmy postrzelone,
      po czymprzewiezione do szpitala. Tam w spiaczce slyszymy werdykt lekarza ze obie
      nie przezyjemy. Po obudzeniu zobaczylym jej puste lozko, udalam sie do miasta i
      tez przechadzalamsie po uliczkach wsrod roznych kafejek i
      restauracji.Znalazlamja w jednej z nich przy stole ze wspolnymi znajomymi z
      naszego biura, z daleka widze jak trzyma kciuk ze jednak przezyje a ja jej kiwam
      glowa na - nie na co ona zrobila smutna mine a ja krazylam w smutku przez miasto
      jakoduch nie chcac jeszcze udawac sie na inny swiat.
      Nie mam pojecia jak zainterpretowac ten sen... Czy zaczne nowy etap zycia
      zwiazany z nowym celem zawodowym ( jestem wlasnie wtrakcie ). Dodam tez ze
      mambardzo dobrze platna prace ktora jednak nie uszczesliwia mnie.
      Mam w zanadrzu pare takim dziwnych snow z ktorych wiem ze cos znacza...

      Pozdrawiam serdecznie.
      • taisy Re: hej xyz1205:=)) 01.05.07, 15:26
        Ja to tlumacze tak jak napisal pan o nicku"czlowiek-powazny" ze to oznacza
        zmiane w drodze zyciowej. Byc po drugiej strone tzn byc o 180 st od
        dotychczasowego zycia.

        Snila mi sie smierc mojego ukochanego kota i nieststy samochod ja rozjechal! Na
        miesiac przed tragedia, snila mi sie w trumnie. Symbolem smierci jest grob,
        trumna i biale kwiaty.


        W sumie latanie moze tez oznaczac osiagniecie jakis "wyzyn duchowych"?:=)))Np.
        Samo latanie moze byc pozbyciem sie lekow,odzyskaniem pewnosci siebie i
        zaufaniem do siebie, a takze odciecie sie od dotychczasowych przyziemnych spraw
        i problemow.
        Wspolna smierc moze byc symbolem zakonczenia jakiejs relacji dotychczasowej i
        narodzenie czegos nowego?


        Moze to cos takiego te sny oznaczaja?
        W kazdym badz razie glowa do gory, bedzie dobrze.:=)))
        • lsilanow Re: hej xyz1205:=)) 01.05.07, 15:33
          współczuje z powodu kota :(
          • taisy Re: hej xyz1205:=)) 01.05.07, 15:44
            lsilanow napisał:

            > współczuje z powodu kota :(

            Moze brzmi to glupio ale nadal za nia strasznie tesknie.Zginela pod koniec
            sierpnia ubieglego roku. A musze ci powiedziec, ze byl to kotek specjalny.
            Powiedzialaes mu daj lapke- to ci ja podala, powiedzialaes usiadz- to usiadla,
            a gdy powiedziales a teraz "cicho" to mialczala cicho, bardzo cicho. Dzielila
            sie z nami swoimi zdobyczami, myszkami, ptaszkami....same smakolyki:=)))

            Eeeecchhh ten czas juz nigdy nie wroci. A na nowego kota, jeszcze po niej nie
            dojrzalam.
            • xyz1205 Re: hej xyz1205:=)) 01.05.07, 15:50
              Hm... Wiemze napewno sen o smierci symbolizuje smierc naszego JA a wiec
              zapowiada nowy etap w zyciu. jestem tego nawet swiadoma. Latanie - to bardzo
              pozytywny znak. Kiedy snilo mi sie ze latam przewaznie wkrotce odnosilam sukces
              w jakiejs dziedzinie.
              Bedzie dobrze. napewno.

              Kotek ktory sie slucha to rzeczywiscie specjalny kotek... Nasz jeszcze skakal
              jak sie mu mowilo skacz.;-)
              A wasze gusta kulinarne sa ujmujaco oryginalne....:-)

              Wiesz moze co oznacza seno wlasnym weselu. Kiedy widzi sie siebie sama w bialej
              sukni ale z tego slubu nie jest sie zadowolonym? W zyciu realnym jestem panna.

              Pozdrawiam.
              • taisy Re: hej xyz1205:=)) 01.05.07, 15:55
                W mojej ksiazce o snach sen o weselu autorka tlumaczy jako "zaslubiny" pomiedzy
                swiadomoscia, a podswiadomoscia.
                Przyznam ze sama nie wiem co slub oznacza, musialabym sie po prostu zastanowic
                i odpisac Ci pozniej;okej.:=)))
        • ewag52 taisy 01.05.07, 15:33
          w tam lataniu, nie było ważne samo latanie.
          Najistotniejsza, była ta zdumiewająca łatwośc i lekkość w odrywaniu
          się od ziemi.
          Wystarczył jeden skok i...już nie ma grawitacji.
          Tak, jakby to była umiejętność, która tylko ja posiadłam.

          Lęk, był przed wysokością
          • taisy Re: taisy 01.05.07, 15:49
            Roznie tlumaczy sie latanie, w wielu ksiazkach jako pozytywne w innych mniej
            pozytywne.Jednak jakby nie bylo jest to oddalanie sie od ziemi, a wiec od
            codziennosci. Lataniem moze byc sama mysl. Kreatywne, tworcze myslenie.
            Wpadanie z pomyslu w pomysl. Rozwiazanie trudnych problemow.
            • ewag52 Re: taisy 01.05.07, 16:08
              ciekawy wątek założyłaś :)
              czuję,że się rozkręci.
              Osobiście zamierzam się przyczynic
              • taisy Re: taisy 01.05.07, 16:23
                No dobra:=))) Tylko wpisuj swoje sny, a bedziemy je tlumaczyc:=)))
                • ewag52 Re: taisy 01.05.07, 16:26
                  hehe strasznie sie zmieniasz z czasem.
                  Co lukne inna fotka.
                  Przepraszam Cie, ale na ostatniej nie wyszłas najlepiej
                  • taisy Re: taisy 01.05.07, 16:28
                    Masz na mysli zielonego stworka?:=))) a tak sobie go namalowalam.

                    Moge podrzucic nowe zdjecia, wkrotce beda nowe obrazki.
                    • ewag52 Re: taisy 01.05.07, 20:27
                      noo, to to rozumiem!!
                      Ale laska
                      • taisy Re: taisy 01.05.07, 20:39
                        ewag52 napisała:

                        > noo, to to rozumiem!!
                        > Ale laska


                        Wiem o co chodzi:=))) ten kaganiec na kogos czeka.
                        • taisy Re: taisy 01.05.07, 20:40
                          smycz mialam na mysli.=))
                          • ewag52 Re: taisy 01.05.07, 20:44
                            dobrze rozumiem? Malujesz trochę?
                            • taisy ewag52 01.05.07, 21:51
                              nawet nie troche, maluje na "zewnatrz jak i wewnatrz" komputera, od godziny 7
                              rano do 22 wieczorem z kilkoma godzinami przerwy.

                              Obrazek panny mlodej nie jest moj "pozyczylam go sobie" Jest 100% digitalna
                              praca w komputerze.
                              Moge go sobie ponosic przez kilka dni. Ladny jest.:=`))
                              • ewag52 Re: ewag52 01.05.07, 21:55
                                bardzo ładny.
                                Pytałam o takie malowanie pedzelkiem.Moi przyjaciele robią
                                piekne miniatury portretowe, stąd moje pytanie.
                                Moge Ci wysłac na pocztę, do obejrzenia?
                                • taisy Re: ewag52 01.05.07, 21:59
                                  pedzelkiem tez:=) sa rozne techniki, pedzlem, roznymi farbami, kredkami,
                                  pastelami itp. A poza tym bardzo duzo w kompie. Bez niego swiata nie widze a
                                  przynajmniej marnie:=)))Ale fajno jest to co sknocisz na papierze mzoesz
                                  poprawic w komputerze.:=))

                                  Wyslij jesli tylko masz ochote.=)))
                                  Pzdr.
                                  • ewag52 pora tu zajrzec 03.05.07, 21:01
                                    • ewag52 Re: pora tu zajrzec 03.05.07, 21:07
                                      niechcący ENTER.
                                      No więc, co powiesz na sen (powtarzający się) w którym trzymam
                                      na rekach niemowle, ale nadzwyczaj rozwiniete intelektualnie
                                      -gada wszystko- i nie moge go utrzymac.
                                      Staram sie usilnie, a ono wyslizguje mi sie z rąk...i w końcu
                                      wypada, a ja z przerażeniem sprawdzam, jego obrażenia po tym
                                      upadku.
                                      Czasem małe, ale czasami bardzo ciężkie.Bywa,że sie zabija po upadku.
                                      Najgorsze,że to niemowle, to moje dziecko.
                                      • ewag52 Re: pora tu zajrzec 03.05.07, 22:17
                                        a tak w ogóle, to śnił mi się polub i tysiące, miliony...
                                        okradanych dzieci.
                                        Co to może oznaczać?
                                        • taisy Re: Sni ci sie polub bo... 04.05.07, 11:40
                                          • ewag52 Re: Sni ci sie polub bo... 04.05.07, 12:33
                                            taisy, żartowałam.
                                            W życiu nie śnił mi się polub.
                                            Ale...kto wie? Ostatnio mu sie oświadczyłam, ale mnie olał:(((
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka